Dodaj do ulubionych

Samotny ojciec-samotna "nie mama"

18.03.09, 19:28
Witam
Może okaże się, że tylko mężczyźni będący już ojcami są
odpowiedzialni i wiedzą czego chcą. Trudno spotkać takiego mężczyznę.
Obserwuj wątek
    • smaczny.rodzynek Re: Samotny ojciec-samotna "nie mama" 19.03.09, 18:04
      Hej
      Piszesz na forum dla samotnych ojców wychowujących dzieci więc rozumiem że o TAKICH pytasz :)
      Nie mogę się wypowiadać za wszystkich ale analizując moją osobowość mogę z całą stanowczością stwierdzić że takie słowa jak "odpowiedzialność" "sumienność" nabrały zupełnie nowego znaczenia od kiedy jestem sam z dziećmi. Zawsze byłem zorganizowany ale patrząc z perspektywy czasu to albo teraz jestem NAPRAWDĘ zorganizowany albo wcześniej nie wiedziałem co to jest organizacja :)

      Nie Myśl że jeteśmy jacyś nadzwyczajni i cudowni tylko dlatego że wychowujemy dzieci ...o nie nie !!!!
      Jesteśmy normalnymi facetami którzy mają więcej szczęścia od tych którym odebrano dzieci ....nic pozatym ...reszta to kwestia charakteru :)

      Pozdrawiam
    • radara Re: Samotny ojciec-samotna "nie mama" 24.03.09, 15:05
      ...a ja radzę sobie wyśmienicie...Choć po stracie żony minął rok,
      nadal ją widzę, to nie przeszkadza mi to w wychowaniu
      dzieci,ogarnięciu domu i calej reszcie
      (pranie,sprzatanie,gotowanie...)Dotychczas bułem ma-cho..., a teraz
      ma-mo. I czasami nawet akceptuję samotność, choć gdy córka
      4latka,opowiada o mamach koleżanek z przedszkola, to trochę mi
      żal,żal jej dzieciństwa, że to ja ją będę musiał o tych wszystkich
      babskich sprawach uświadamiać.Z synem jest inaczej. 2-ga kl.,jest
      szkoła,jest tata,jest piłka...
      Jakoś trzeba żyć...
      • smaczny.rodzynek Re: Samotny ojciec-samotna "nie mama" 31.03.09, 21:47
        Witam
        Tak naprawdę to nieważne jak Ty sobie radzisz bo Ty MUSISZ sobie poradzić :) problem jest z dziećmi niestety brak kobiety mocno odbija się na psychice małych dzieci :( ja widzę to po moich "maluszkach" z jaką ufnością kleją się do płci przeciwnej :)
        problem spory ale jak temu zaradzić ? niewiem
        niewiem nawet czy jesteśmy w stanie prawidłowo zadbać o rozwój emocjonalny dziecka ( pomimo tego że się staramy ) ...itd itd...
        poprostu same pytania bez odpowiedzi :)
        To co musimy im dać to miłość czułość i troskę a reszta możę przyjdzie z czasem automatycznie ? kto wie ?

        Ech życie przewrotne :)

        pozdrawaim radara : WYTRWAŁOŚCI :)
            • mesgo Re: Samotny ojciec-samotna "nie mama" 07.05.09, 21:35
              cześc , Rodzynku, wiesz.... myślę, że masz rację, chociaz to
              wszystko nie jest nigdy proste jak 2+2, ale to wiesz przeciez :).
              Tak samo jak to ze na nic nie ma regul , a los potrafi nam robic
              neispodzianki, oby tylko zawsze byly dobre.... Hm...
              I proszę nie zamykaj sie na uczucie, jesli je od losu dostaniesz ,
              bo to wielkie szczęscie tak naprawde.... wiem ze sam ktoregos dnia
              pomyslisz o tym i to co ja teraz pomyślalam ale nie napisze :).
              Sciskam Cie mocno , M.
                • rudamarycha Re: ..... 11.08.09, 23:04
                  Witam,
                  O ile ktoś jeszcze to czyta...
                  Wiesz Rodzynku, czasem ludzie mają chęć przejść na ten drugi poziom.
                  Zależy jeszcze co masz na myśli, począwszy od zakochania, po radość z wiadomości o spodziewanej ciąży, o wszystkich uczuciach związanych ze zmianami... W reszcie o wspólnych początkach przy kruchej istotce itp?
                  Wiesz, poszukuję wielu odpowiedzi na stawiane sobie pytania odnośnie mężczyzn, intrygują mnie półgłówki, na jakich trafiam. Wkurza mnie odtrącenie wśród mężczyzn z powodu samotnego wychowywania dziecka.
                  Trochę tego jest, w każdym razie zastanawiam się nad czymś, czy nie związać się z mężczyzną, który także ma dziecko, wie czym to pachnie i po części nie będzie myślał o pierwszych chwilach, a wspólnie moglibyśmy planować i starać się o to, co dla klusków najlepsze adekwatnie do ich wieku.
                  Przeczytałam Twój wcześniejszy post, mogę Ci podpowiedzieć, że dzieciaki będą się miały dobrze, odbiorą wszystko tak, jak i Ty sam sobie poradzisz z waszą tęsknotą.
                  Mój smok stwierdził ostatnio, że tata to już chyba umarł, bo nie daje znaku życia... Wiem, że ogromnie za nim tęskni, serducho mi się kraja, że maluch wychowuję się bez wzorca mężczyzny, że być może będzie z jakimiś obciążeniami.
                  Do tej pory, próbowałam się wiązać, pomijając absztyfikantów, by czegoś spróbować, ostrożnie, by nie zaszkodzić dziecku.
                  Teraz świadomie wybieram samotność, bo mam dość poziomu intelektualnego, braku empatii w mężczyznach, a przede wszystkim zrozumienia faktu, z czym wiąże się odpowiedzialność rodzicielska...
                  Pozdrawiam serdecznie zwłaszcza rodzynka, bo tak nęcąco się mianował ;)
                  • smaczny.rodzynek Re: ..... 01.11.09, 17:35
                    RUDA MARYCHO :)
                    Czyta czyta ..... nawet często :)
                    Tylko nie za bardzo wiem co Ci odpisać w kontekście mężczyzn :D
                    Jeśli dziecko stanowi dla niego problem a on jest cały czas sam to napewno facet ma jakiś problem ze sobą... wtedy Ty lepiej się wycofaj ... przecież masz już jedno dziecko do wychowywania nie potrzebne Ci jest drugie i to dotego dorosłe :D

                    Piszesz o ojcu który was nie odwiedza a ja moge napisać o matce którą muszę przymuszać do odwiedzin dzieci :) ŻYCIE

                    Nie odwracaj się od ludzi wręcz przeciwnie .. staraj się poznawać nowych to nas rozwija i wzbogaca wewnętrznie !!! ale nie "sprzedawaj się łatwo" :) jesteś matką potrafisz zadbać , troszczyć się i wychowywać małego człowieka czyli być spełnioną i wartościową OSOBĄ
                    bo taki w życiu jest nasz cel nie tylko zabawa i przyjemności ale też kochająca i szczęśliwa rodzina :)
                    Napewno znajdziesz wartościowego faceta TYLKO pamiętaj !!!!
                    to on ma się starać o Twoje względy a nie Ty o jego

                    PS : Przeczytałem że 85 % facetów kłamie na forach internetowych o swojej osobie -
                    • kubusiowa_00 bo chodzi o to, żeby być szczęśliwym:) 10.12.09, 22:37
                      Tak sobie czytam te wasze posty i zaczynam się w końcu uśmiechać:)
                      Fajnie,że ktoś ma tu pozytywne i antydepresyjne nastawienie do tej
                      całej samotności.
                      Za kilka dni zostanę samotną mamą, bynajmniej nie z własnego
                      wyboru... Samotna mama czy samotny tata... co za różnica . To zawsze
                      samotny rodzic, który chce czy nie chce musi dać sobie rade.

                      I rodzynku masz rację:) Nowe znajomości pozwalają ci się rozwijać i
                      postrzegać wszystko na kilka różnych sposobów:) Nie można zamknąć
                      się w domu , bo wtedy nie dość że jesteś sam(a) to i samotny(a) a to
                      nie uczyni cię szczęśliwym rodzicem, a takiego potrzebuje każde
                      dziecko:)

                      pozdrawiam:)
                      • najlepszytomcio71 Re: bo chodzi o to, żeby być szczęśliwym:) 14.12.09, 20:45
                        witam !
                        Przed zarejestrowaniem się na tej stronce ,zawitałem na podobnej ,chcąc
                        dowiedzieć się jak naprawdę kobiety -samotne matki myślą o swojej
                        sytuacji.Widziałem same narzekania i babskie biadolenia na temat jacy ci faceci
                        są źli i nieodpowiedzialni.Co jeszcze mnie zaciekawiło ? Nie zauważyłem żeby
                        jakikolwiek facet wtrącał się w ich biadolenia.Inaczej jest tu ,widać że
                        powiedzenie o babskiej wścibskości jest prawdziwe.
                        Jestem samotnie wychowującym ojcem 11 letniej córki od prawie roku ,to jest
                        dopiero wyzwanie:D
                        • kubusiowa_00 Re: bo chodzi o to, żeby być szczęśliwym:) 17.12.09, 01:12
                          Najlepszytomcio71..
                          Chodzi właśnie o to biadolenie, którego na babskich forach jest
                          mnóstwo..wlaściwie to jest tam jedna wielka depresja z końcem świata
                          na czele..Chciało by Ci się wtrącać w tą całą apokalipsę?
                          Dlatego niektóre te wścibskie baby uciekają tutaj...żeby się trochę
                          powtrącać..
                          Większość z was samotnych tatuf:) nie robi z siebie ofiar losu i to
                          jest na pewno zdrowsze podejście..

                          Stało się tak jak się stało, każdy to przeżywa na swój sposób, dla
                          każdego byc samotnym rodzicem to ogromne wyzwanie, ale pewnie tak
                          miało być, bo gdzieś za rogiem czeka ..
                          ...niespodzianka....:)

                          To by było ta tyle wtrącania..:)


                          • telma78 Re: bo chodzi o to, żeby być szczęśliwym:) 27.03.10, 10:26
                            Myślę, że tylko samotny Tata może zrozumieć i w pełni zaakceptować i zrozumieć samotną Mamę (no i oczywiście inna samotna mama:), ale mówimy o tematyce damsko-męskiej. Sama wiem po sobie, nawet to, że przed ciążą wyobrażałam sobie jak to będzie, kiedy już zostanę Mamą i oczywiście wiedziałam, że mój świat przewróci się do góry nogami, to cóż... nie podejrzewałam, że aż tak:) Teraz życie nabiera innego wymiaru, są inne priorytety, i mnóstwo obowiązków, oraz często zmęczenie, przygnębienie..
                            Który mężczyzna nie będąc Ojcem może zatem sobie to wyobrazić choćby?
                            Bo jakoś tego nie widzę. I jak ktoś napisał od razu "przeskoczyć na drugi poziom" ? Przecież ten pierwszy jest cudowny, to po go tracić jesli nie trzeba?
                            Są pewnie i tacy, którzy mogą poświęcić się dla cudzego dziecka, ale ja wśród Mężczyzn, których znam nie znalazłabym żadnego, gdybym szukała.
                            • smaczny.rodzynek Re: bo chodzi o to, żeby być szczęśliwym:) 30.06.10, 00:05

                              Droga Telmo78 !!!

                              A może właśnie niekompletna rodzinka jest lepszym rozwiązaniem dla
                              naszych pociech niż wyrób rodzinopodobny gdzie nie ma miłosci a jest
                              nienawiść , gdzie niema szczęścia a jest wrogość , gdzie wzorcem
                              jest kłamstwo i brak szacunku ... może lepiej dla dzieci przyswoić
                              sobie 50 % cech pozytywnych bez tych drugich 50 % negatywnych ?
                              .... kto wie .....


                              System wartości zmienia się wraz z wiekiem i doświadczeniem ...
                              fajnie jeśli na lepsze :) ale jeśli dodatkowe obowiązki wynikające z
                              bycia rodzicem postrzegane są jako zamach na naszą niezależność i
                              swobodę ... to radzę najpierw pomyśleć a potem "robić" !!!!! (nie
                              dotyczy osób u których ośrodek myślowy umiejscowiony jest pomiędzy
                              dużym palcem lewej nogi a dużym palcem prawej nogi tu już niestety
                              się nic nie da zrobić !!! )

                              W chwilach zmęczenia i rezygnacji : przypomnij sobie TYLKO miłe
                              chwile :
                              np:
                              - pierwsza KUPA !!!!
                              - pierwsze słowa (mama / tata)
                              - pierwsz pała w szkole :D

                              Smutek w oczach dziecka gdy dowiedziało się że to nie święty mikołaj
                              przynosi prezenty .... bezcenny .....

                              ... i wiele wiele innych ..... a dobry nastrój wróci :D

                              pozdrawiam cieplutko S.R.




                              • telma78 Re: bo chodzi o to, żeby być szczęśliwym:) 10.07.10, 00:43
                                o jak dawno tu nie zaglądałam :)

                                S.M. tak , zgadzam się z wszystkim co napisałeś i powiem szczerze, że po miesiącach kolejnych (nowych) doświadczeń związanych z rozstaniem (moim z parnterem)stwierdzam stanowczo :
                                1. nie tylko dziecko może być szczęśliwe, ale i matka.
                                2. dziecko widząc szczęśliwszą matkę, również jest szczęśliwsze.
                                3. matce chce się robić rzeczy, na które nie miała wcześniej ochoty, z przyczyn pewnej rezygnacji z samej siebie - z czego korzysta dziecko.
                                4. matka nawet sama naprawdę może być szczęśliwa :)

                                masło maślane wyszło, ale chodzi o szczęście bycia sobą, odnalezienie po latach w sobie siebie prawdziwej, chcącej się znowu uśmiechać bez powodu i góry przenosić. z czego niewątpliwie korzysta i dziecko.
                                skupiłam się na sobie, jednak uważam, że żeby życie we dwójkę było dobre, najpierw ta dorosła osoba musi się odnaleźć, żeby pomóc się odnaleźć tej drugiej, ważniejszej. mi się to udało.
                        • mt1313 Re: bo chodzi o to, żeby być szczęśliwym:) 14.12.10, 18:02
                          Witam, jestem samotnie wychowującą matką 11_letniej córki. Chciałam Ci napisać, że są też niebiadolące wyjątki. Mój mąż zginął w wypadku ponads rok temu i musiałam zostać mamą i tatą w jednym. Przybyło też obowiązków - nie powiem, ale to nie jest problem. Brakuje mi bliskości, rozmowy, partnerstwa - ale to chyba noe jest marudzenie. Pozdrawiam
                    • ewelina.mama Re: ..... 25.03.11, 12:00
                      Jestem samotną matką kilkumiesięcznego maluszka i strasznie doskwiera mi brak oparcia u jakiegoś odpowiedzialnego mężczyzny. Niestety między mną, a ojcem mojego dziecka istniała jedynie relacja chłopak-dziewczyna, a dziecko było tu tylko dodatkiem do mnie. Wiele łez wylałam u jego boku, z powodu obojętności jaką okazywał mi i dziecku. Do dzisiejszego dnia nie wiem, czy dobrze postąpiłam odchodząc od niego. Chociażby dla tego, że maluszek długo nie będzie wiedział kto to taki ten "tata", a ja boję się, że nie będę na tyle silna aby mu to wytłumaczyć, bo jego ojciec, który powinien być dla niego wzorem, nawet nie wpadnie na to aby nas odwiedzić.
                      Nie ma co ukrywać, finansowo też nie daję rady. Razem z malcem mieszkamy kontem u rodziców, dzieląc pokój razem z moim starszym bratem. Strasznie boli mnie to, że za pensję jaką otrzymuję nie jestem w stanie zapewnić dziecku nawet dachu nad głową.

                      Do czego zmierzam... naprawdę nie wiem, jak to robisz, że tak wspaniale sobie radzisz będąc sam. Może zdradzisz mi receptę na to szczęście?
                      • smaczny.rodzynek Re: ..... Ewelina.mama 03.04.11, 22:32
                        No tak złotego środka na szczęście nie ma :( więc i cudownej odpowiedzi się nie spodziewaj :)
                        - po pierwsze musi minąć czas i muszą się zabliźnić rany (psychiczne) ... bez tego nie da rady !!! zapytasz się ile czasu trzeba ? zależy od charakteru ... mi potrzeba było ok 2 lat (pamiętaj co nagle to po diable)
                        - Nie opowiadaj dookoła jak Ci jest źle i ciężko bo stracisz starych przyjaciół i nigdy nie zyskasz nowych - nikt nie lubi biadolenia - no może Twoi wrogowie :D .. a tak naprawdę to nikt poza samotnym rodzicem nigdy Cię nie zrozumie więc... po co szukać aprobaty ? non sens ")
                        - Udowodnij sobie samej a nie innym!!! że dasz radę zająć się samotnie dzieckiem bo poczucie własnej wartości wzmacnia najbardziej ....
                        - W związkach podnieś bardzo wysoko poprzeczkę nowemu partnerowi nie da rady - trudno :) ucieknie z podwiniętym ogonem - jeszcze lepiej :D
                        - no i kasa ... kurde strasznie pomaga :D ale tu wszystko zależy od Twojej inwencji :)

                        Hmmm.. dobrze to ja sobie radziłem 2 lata temu teraz radzę sobie zarypiście :D (ukłon)

                        • ewelina.mama Re: ..... Ewelina.mama 22.04.11, 07:58
                          To wszystko brzmi tak optymistycznie, tak... niewiarygodnie ;) Trochę przeraża mnie ten czas gojenia ran... 2 lata to szmat czasu. Półmetek już prawie za mną ale jeszcze nie mogę przestać myśleć o ojcu dziecka. Nie mogę darować sobie, że maluszek nosi jego nazwisko (tak na marginesie... da się coś z tym zrobić?).
                          Na co dzień jestem silna, nawet bardzo - "robię dobrą minę...". Tu jest mi łatwo pisać o tym, co czuję, bo nikt nie wiem kim jestem.
                          Mam wysoko stawiać poprzeczkę swoim przyszłym partnerom... tylko czy ich spotkam? Na pewno gdzieś jest ten ktoś, kto będzie potrafił zaopiekować się mną i moim dzieckiem, kto pokocha nas oboje ale nie oszukujmy się.... ze świecą takich szukać ;p Na dzień dzisiejszy nawet nie szukam, choć jeszcze jakiś czas temu chciałam ale doszłam do wniosku, że... ja po prostu się was boję :)
            • martaitosia Re: Samotny ojciec-samotna mama 08.09.11, 13:29
              jestem samotną matką od 2msc i nie mogę sobie z tym poradzić. Znajomi mówią że muszę sobie kogoś poszukać póki dzieciątko malutkie że być może ktoś nas zaakceptuje i zostaniemy rodziną i Tosieńka będzie miała do kogo mówić "tato" owszem byłabym wtedy bardzo szczęśliwa ale czy są tacy mężczyźni którzy akceptują takie sytuacje....?
              • koziorozec151 Re: Samotny ojciec-samotna mama 18.05.13, 20:21
                Cześć.
                Może jeszcze panowie czytają ten temat i napiszą do mnie.
                Mam 32 lata i jestem mamą córki która niedługo skończy 7 lat.
                Od ponad trzech lat wychowuję córkę sama.
                Pozdrawiam.
                ps.podaje mój adres pocztowy i nr gg.
                agnzar25@wp.pl
                60-42-135
    • murator73 Re: Samotny ojciec-samotna "nie mama" 04.11.11, 22:33
      i-megi31 napisała:

      > Witam
      > Może okaże się, że tylko mężczyźni będący już ojcami są
      > odpowiedzialni i wiedzą czego chcą. Trudno spotkać takiego mężczyznę.


      "Wortal Samotniojcowie.pl nie jest skierowany do zwykłych ojców. Jego docelowymi adresatami są ojcowie zaangażowani- silni, odważni, uczuciowi.

      Rzesza samotnych ojców i matek cierpliwie, bez afiszowania i zbytniego sentymentalizmu wykonuje swą dobrą robotę, nie oczekując od świata pochwał, apoteozy własnego poświęcenia, nie dbając o społeczny odbiór ich postawy." -

      fragment ze strony :
      www.Samotniojcowie.pl

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka