Dodaj do ulubionych

Coś pozytywnego...................... ..

12.09.07, 14:21
Witam wszystkich serdecznie.
Kilka miesięcy temu miałem udar niedokrwienny. jak codzień rano
myłem głowę, odchyliłem się i bach - przewracam się. Karetka,
kilkanaście dni w szpitalu. od początku uczyłem się chodzić,
koordynować ruchy. Czucie ( temperatury) w prawej stronie wróciło w
90 % a na początku trzymałem rękę nad gorącą parą i NIC nie czułem.
Dzisiaj Bogu dziękuję, że żyję, mogę biegać ( naprawdę !!!) i do
pracy idę na własnych noigach.Ogólnie jest Ok tylko jeszcze czasami
mam podwójne widzenie, ale coraz rzadziej.Wtedy żona mówi do
mnie "termi" ( od terminatora..........:)))
Nabrałem tylko dystansu do życia, i slowa "nie znasz dnia ani
godziny" wziąłem sobie do serca. Jestem człowiekiem o dużym poczuciu
humoru więć mówię innym, że ja to przynajmniej wiem, jak dziecko
uczy się chodzić a inni nie mają o tym pojącia..............:)))
I bardzo cieszę się ŻYCIEM........................

Gorąco pozdrawiam i życzę powodzenia!!! Będzie dobrze...........
Obserwuj wątek
    • wallygo2 Re: Coś pozytywnego...................... .. 25.01.08, 22:07
      Podobnie jak ty jestem po udarze tylko krwotocznym przerabiałem to
      samo 38 dni na leżąco nie życze nikomu dopiero wtedy naprawde
      dociera do człowieka ile naprawde warte jest życie i że trzeba
      cieszyć się każdym dniem bo to może być ostatni dzień w naszeym
      życiu.Mineły już przeszło 3lata czuję się dobrze,rzuciłem palenie.
      Nie wiem tak dokładnie czy powinienem mieć jakąś specjalną
      dietę czy nie właściwie to kazali mi brać tylko rutinoscorbin.
      Może jakieś badania kontrolne tylko jakie?
      Czasami staram się nie myśleć o niczym tylko cieszyć się że Bóg
      pozwolił mi pozostać.Życzę dużo zdrowia.Wally
      • sensi55 Re: Coś pozytywnego...................... .. 20.08.08, 16:50
        Mój tata miał udar niedokrwienny dokładnie tydzień temu..nie rusza
        prawą ręką i nogą, nie mówi, nie wiadomo czy zawsze wszystko
        rozumie..jestem przerażona, ponieważ lekarze mówią, że zmiany w
        mózgu są bardzo duże.Generalnie dają małe szanse i twierdzą, że
        trzeba się przygotować na najgorsze..tzn.że nie będzie chodził,
        mówił itd. Jednak cały czas mam nadzieję, że to cholerstwo zacznie
        się cofać..Proszę o odpowiedzi..co o tym sądzicie? Czy mieliście też
        takie przypadki..wiem ze minął dopiero tydzień, ale coraz bardziej
        się boję bo nie ma żadnej poprawy, a chyba już powinno się coś
        polepszać...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka