dorek3
29.09.09, 14:48
Może Wy coś podpowiecie bo mnie już się koncepcje skończyły.
Moi 6-latkowie jeszcze w przedszkolnej zerówce ale za moment szkoła i problem stanie się palący tym bardziej że pójdą nie do osiedlowej szkoły tylko takiej wymagającej dojazdu.
Jeden jest rannym ptaszkiem, więc problemu nie ma. Ale drugi wręcz udaje że śpi aby tylko nie wstawać.
Nie mogę ich zagonić do łóżek wcześniej niż o 21. To nawet nie jest wina mojej organizacji, ale wracamy z przedszkola po 17 tej (jak ładnie lub coś do załatwienia to jeszcze później) a więc trochę relaksu, kolacja, kąpiel, jakaś bajka i chwila pogaduch czy przytulania i na bank robi się 21. Ranny ptaszek zwykle sam wstaje ok. 6.30. Drugiego zaczynam budzić o 6.45. Ale dziś np zwlókł się z łózka o 7.15. A potem jeszcze jazda aby się raczył ubrać, umyć itp. Generalnie jest na nie. Do przedszkola docierają na czas czyli tuz przed śniadaniem (8.20), ale to i bliżej i później niż w przypadku szkoły.
Próbowałam zachęcać (system przedszkolny zbierania fasolek i nagroda za pewna ilość) i nie działa; pewnie za długo trzeba czekać (a 6-latka już "byle" naklejka nie zadowoli a trudno żeby co i rusz coś fundować grubszego). Trudno mi go karać tak aby i drugi nie był poszkodowany (odpada więc zakaz typu nie ma bajek). Wiem, że podziałałoby zbieranie do skarbonki (ale to mega niepedagogiczne) lub gdyby ktoś inny wszedł mu na ambicję (ale nie mam pomysłu jak w to wciągnąć przedszkole, które na pewno będzie chętne do współpracy).
Macie jakiś pomysł co z takim przypadkiem zrobić???