Dodaj do ulubionych

Nie mam o czym z tobą rozmawiać!

08.10.09, 08:28
Taki tekst usłyszała wczoraj moja 15- latka, kiedy zadzwoniła do
swojego trenera z informacją, że, niestety, zmienia szkoleniowca.
Po czym nastąpiło rzucenie słuchawki przez trenera. Przyznam, że
mnie zszokowala taka postawa dorosłego człowieka, nie uwierzylabym
chyba, gdybym nie była świadkiem tej rozmowy.
Od pewnego czasu córka i syn zamierzali przenieść się do innej grupy.
Córka czekała z decyzją, aż skończy się sezon startowy, aby jej
sukcesy były opatrzone w tabelkach nazwiskiem dotychczasowego
trenera.
Młoda była jego najlepsza zawodniczką i rozumiem, że się
zdenerwował , że odchodzi, ale tak naprawdę były ku temu poważne
powody. Nie będę ich tu omawiać, bo nie ma sensu.
Dodam tylko, że córka skorzystała z telefonu tylko dlatego, że tego
człowieka po prostu nie było w klubie a nie chciała, aby dowiedział
się od kogoś przypadkowo zanim będzie mogła z nim porozmawiać
osobiście. Oczywiście chciała mu podziękować za dotychczasową
współpracę itd. No , niestety, nie dał jej okazji. Teraz nawet
jestem zadowolona, że najpierw zadzwoniła, bo przypuszczam, że
rozmowa bezpośrednia mogłaby mieć bardzo niemiły przebieg. I to dla
obu stron.
Naprawdę, byłam zszokowana, tym bardziej, że moje dzieci trenując
inną dyscyplinę zmieniały nie tylko trenara, ale i klub i nigdy nie
było tak nieprzyjemnych sytuacji.
W sporcie to normalne, że zawodnik zmienia szkoleniowca, ten pan
chyba nie przypuszczał, że młoda zostanie u niego do wieku
seniorskiego, tym bardziej, że w jego grupie nie ma żadnego seniora,
co chyba o czymś świadczy.
W każdym razie obawiam się, że może jeszcze dojść do nieprzyjemnych
sytuacji, bo oczywiście moje dzieci będą się stykać z tym trenerem
od czasu do czasu, a czasem nawet codziennie, bo niekiedy treningi
obu grup się zazębiają.
Tak sobie myślę, co można było jeszcze zrobić w tej sytuacji, aby
zapobiec nieprzyjemnościom, ale nic nie przychodzi mi do głowy.
Chociaż właściwie chyba najlepsze byłoby, gdyby dzieciaki
powiedziały mu prawdę w oczy, po czym on wyrzuciłby je z treningu ,
a one po prostu poszłyby do innego trenera. Chcieliśmy załatwić to w
cywilizowany sposób, ale nie wyszło. Jeśli będzie się czepiał czy
robił jakieś uwagi trzeba będzie pójść na skargę do prezesa.
Obserwuj wątek
    • blanka.g1 Re: Nie mam o czym z tobą rozmawiać! 08.10.09, 13:34
      majac za soba pwene doświadczenia w sporcie uważam że rozmowa
      powinna odbyć się twarzą w twarz i również w obecności WAS czyli
      rodziców. Najlepszy zawodnik w grupie informujący po latach że
      zmienia szkoleniowca przez telefon " nie ważne z jakich powodów" to
      poprostu nie eleganckie. Miedzy trenerem i zawodnikami wywiązuje sie
      szczególna więź... oczywiście zmiana szkoleniowca często jet
      konieczna dla zrobienia kolejnego postępu rozwinięcia sie w sporcie
      ale każdą współprace można zakończyć z klasą lub bez. Moim zdaniem
      klasy zabrakło. Może należałoby porozmawiać z trenerm żeby
      zaoszczędzić "młodej stresu" i kwaśnej atmosfery w czasie spotkań.
      • azile.oli Re: Nie mam o czym z tobą rozmawiać! 08.10.09, 15:16
        No więc tak. Córka trenowała z tym szkoleniowcem przez rok. Nawet
        niecały rok. Poczekała do skończenia sezonu startowego, więzi między
        trenerem a zawodniczką nie udało się stworzyć.
        Teraz kwestia tego, że telefonicznie - nie mogła mu powiedzieć ,
        że odchodzi przed rozmową z nowym trenerem. Później jej były trener
        był nieosiągalny w klubie. Natomiast córka nie chciała, aby się
        dowiedział od kogoś innego, dlatego zadzwoniła. Naturalną rzecza
        jest, że trenujac w tym samym klubie nie uniknęłaby bezpośredniej
        rozmowy i ją planowała.
        Sytuacja się obecnie zmieniła i nawet dobrze, że córka nie zaczęła
        od bezpośredniej rozmowy, bo bylaby awantura. Były trener zadzwonił
        dzisiaj do męża i powiedział, że jej nie puści od siebie z grupy , a
        jak się córka uprze, to ja na rok zawiesi. Na koniec mężowi
        naubliżał. Dodam, że oczywiście trener nie ma prawa zatrzymać
        zawodnika, ani tym bardziej zawiesić. Mąż idzie w tej sprawie do
        prezesa klubu.
        Po prostu chcieliśmy temu trenerowi oszczędzić nieprzyjemnej
        sytuacji i konfrontacji z przełożonym. Powody, dla których córka
        rezygnuje sa dość poważne, min też takie, że nie można sensownie z
        tym człowiekiem porozmawiać, a sytuacja pogarszała się z miesiaca na
        miesiąc. Lepiej po prostu byłoby, gdyby nie trzeba było mówić wprost
        o powodach, bo byłoby to dla tego pana przykre.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka