siedmiolatka nie chce chodzic do szkoły

19.10.09, 09:06
Witam
Proszę o pomoc.Czy może wasze dziecko moało lęk przed szkołą. Moja córka
chodzi do 1 klasy i ciągle w szkole płacze, a to już 2 m-c szkoły. Płacze bo
tęskni za domem. Rano nie chce wstawać do szkoły. Żeby ja tam doprowadzić
wymaga to od nas nielada wysiłku. Dużo z nią rozmawiamy, nie ma problemów w
nauce ale boi sie pani i szkoły. Rozmawiałam z panią, która twierdzi że
niepowinnam jej odprowadzać pod klasę tylko zostawić w sztatni. Ale jak to
zrobić? Dodam jeszcze, że w zerówce nie było żadnych problemów z chodzeniem do
szkoły.
    • yula Re: siedmiolatka nie chce chodzic do szkoły 19.10.09, 09:35
      zmieniła sie pani? To niepokojące że nagle dziecko zaczęło sie bać pani i
      szkoły. A może powiedzieć czego konkretnie sie boi, może pani krzyczy?
    • mama_kotula Re: siedmiolatka nie chce chodzic do szkoły 19.10.09, 09:46
      CytatDużo z nią rozmawiamy, nie ma problemów w
      nauce ale boi sie pani i szkoły. Rozmawiałam z panią, która twierdzi że niepowinnam jej odprowadzać pod klasę tylko zostawić w sztatni.


      Poprosiłabym nauczycielkę aby wyjaśniła, w jaki sposób zostawianie dziecka w szatni ma zniwelować jego lęk przed szkołą, bo ja związku nie widzę. Czyżby pani sugerowała, że płacz dziecka jest spowodowany przedłużającym się pożegnaniem z matką? Jak dla mnie bzdura.

      Oczywiście, zgadzam się, że przedłużające się pożegnania nie są dobre, bo zdarza się że spirala negatywnych emocji się nakręca, rodzic się denerwuje, dziecko się denerwuje itp, niemniej nie sądzę, aby w sytuacji LĘKU przed szkołą i panią zostawianie dziecka w szatni było rozwiązaniem.

      Wyciągnąć z dziecka, dlaczego nie lubi pani, CO konkretnie nie pasuje jej w zachowaniu pani, jakie zachowania pani sprawiają, że dziewczynka się boi - niech opisze konkretne sytuacje, to co pani mówiła, ton, jakim pani mówiła. Może być ciężko, ale trzeba spróbować.
      Przyznaję, że to co zaproponowała nauczycielka już zbudowało we mnie negatywne wizje, bo imho wskazuje na chęć pozbycia się "problemu" a nie realną pomoc dziecku.
    • sylazie Re: siedmiolatka nie chce chodzic do szkoły 19.10.09, 16:26
      Dziękuję za odzew. Pani wprowadzila system cegielek-dobre i zle. Moja córka jest
      bardzo wrażliwa i bardzo bierze sobie do serca wszystkie ostrzeżenia pani.
      Rozmawialam z pania już nie raz o tym że placze. Raz byly lepsze a raz gorsze
      dni. Ale ostatnio pani nie wytrzymala i postraszyla ją że dostanie zlą
      cegiekęjak będzie placz. Skonczylo się tym że dziecko zamiast odpocząć przez
      weekend przejmowao się a my z nim. Pani powiedziala mi, że chciala ją tym
      zmotywować.
      • nocna-marka Re: siedmiolatka nie chce chodzic do szkoły 19.10.09, 17:01
        > Pani powiedziala mi, że chciala ją tym
        > zmotywować.

        Fantastyczna motywacja - przez karę. Mogłaby ta pani pomyślec nieco
        i zaproponowac motywację typu pozytywnego. Cegiełka dobra
        za "dzielność".
        • k1234561 Re: siedmiolatka nie chce chodzic do szkoły 19.10.09, 18:06
          Zgadzam się z przedmówczyniami.Winy starałabym się dopatrywać mimo
          wszystko w pani.Już z postu autorki wynika,że pani raczej wywiera
          negatywne odczucia.Dlatego nie dziwię się dziecku.
          Zmotywowanie poprzez straszenie,że dziewczynka dostanie złą cegiełkę
          w przypadku tak wrażliwego dziecka, to nieporozumienie.Widać,że z
          pani marny pedagog.
          Gdybym wreszcie jako matka dowiedziała się co konkretnie córce się
          niepodoba i czego w pani nie lubi,porozmawiałabym z panią,delikatnie
          na początek,jak ona widzi rozwiązanie tego problemu.Bo nie może być
          tak, aby dziecko reagowało na nauczycielkę,szkołę płaczem.Długo ten
          dzieciak w takim stanie nie pociągnie w szkole.Dojdzie do tego,że
          będzie zestresowana,znerwicowana i to już w I klasie, a gdzie tu
          dalej?Jak takie dziecko poradzi sobie później ze stresem na
          sprawdzianie,egzaminie po 6-tej klasie,w gimnazjum,w liceum.Dlatego
          nie można tego teraz bagatelizować.Dodam,że ja właśnie byłam takim
          dzieckiem i miałam taką panią,więc wiem co mówię.Moja mama poszła do
          wychowawczyni i postawiła sprawę jasno,albo pani się zmieni,albo
          mnie mama przenosi do innej,równoległej klasy lub innej
          szkoły.Pomogło od razu.Wewnętrznie pani może i mnie nie kochała,ale
          na zewnątrz zmieniła się co do mnie i miałam spokój po tym wszystkim.
          • edytek1 Re: siedmiolatka nie chce chodzic do szkoły 19.10.09, 19:58
            Winy nie dopatrywałabym się w pani, ale w jej systemie motywacji
            dzieci. To co działa na klasowe rozrabiki dla wrażliwego dziecka
            jest torturą. Trzeba dużego taktu i duzych umiejetności, aby
            pracować z nadwrażliwem i tego nie nauczą studia tylko praca w
            klasie i kilka lat praktyki....
            Też mam w domu nadwrażliwą córkę z ogormem zalet i wad z tego
            wynikajacych, która bardzo źle zniosła system motywania ( ocena za
            zachowanie) w zeszłym roku. Sytacja wygladała tak:
            dzieci rozrabiały, zaczeły dokuczać soobie wazjemnie, były
            bezczelene więc pani powiedziała , że od dnia x będzie oceniać ich
            zachowanie. Córka dostała: 4+ za gadanie w jadalni dziewczynka Y
            dostała 4 za dokuczanie koleżance- córka czuła się skrzywdzona, bo
            jej wina była mała do winy dziecka Y. Porozmawiałam z nauczycielką
            i z jej opisu sytacja wyglądała tak: dziewczyna Y dokuczała
            dziewczynce Z wcześniej 5 razy od dnia x tylko 3 wiec jest poprawa
            mója córka zwykle po pierwszej uwadze " nie gadaj przy jedzeniu"
            się uspokajała w dniu x potrzebowała 3 upomnień poprawy nie ma nie
            ma wiec 5... Punkt widzenia nauczyciela jest inny niż dziecka..
            Oceny za zachowanie skończyły się po niespełna 2 tygodniach. Na
            koniec zerówki wszystkie dzieci dostały to samo.
            Nauczycielka choć młoda i niedoświadczona to z otwartą głową zauważa
            mocne strony córki pochwali za " opanowanie złości" docenia
            szczerość córki jej prostolinijność , prawdomówność oraz to, że jest
            bardzo pilna. Po wakacjach córka trochę wyrosła przestała płakać
            chć nadal nie lubi sytacji niezaplanowanych. Walczę z jej
            perfekcjonizem i uczę , że nieodrobiona praca, zgubiona kredka
            kłótnia z koleżanka to nie koniec świata wiem , ze wszyscy rodzice
            uczą szacunku do rzeczy, dbania o przybory ja uczę luzu ...
            Co bym zrobiła : przede wszystkim przekonała córkę, że szkoła to nie
            tylko 1 pani , ale też koleżanki i inne nauczycielki i starała się
            odłuczyć dziecka perfekcjonizmu niech mała da sobie prawo do błędu
            porażki " złej " cegły nie można zawsze wszyskiego mieć dobrze nam
            też się nie wszytsko udaje... Swoim zachowaniem i pytaniem czemu
            nie "dobra " cegła jeszcze ją nakręcasz... Nauczyciela idałem nie
            jest, ale ona za 2- 3 lata zmieni klasę a twoja córka urośnie
            problem wrażliwości niestety urośnie razem z nią, teraz cegła potem
            ocena.

            My córce obiecaliśmy wielkie lody za pierwszą uwagę córka przestała
            się bać, ze coś zrobi nie tak, że będziemy niezadowoleni- uwagi nie
            było przez całą zerówkę więc lody były bez uwagi w dniu zakonczenia
            roku szkolnego zamówiła 6 gałek z bitą śmietaną i nie zjadła nawet
            3. .
            Trzymam za Was kciuki -
            Czas na nową sygnaturkę.
            • beatulek Re: siedmiolatka nie chce chodzic do szkoły 19.10.09, 22:38
              Jej jakbym o swoim dziecku czytała.
      • mama303 Re: siedmiolatka nie chce chodzic do szkoły 19.10.09, 22:10
        sylazie napisała:

        > Ale ostatnio pani nie wytrzymala i postraszyla ją że dostanie zlą
        > cegiekęjak będzie placz.

        Matko Święta sorry ale co za głupi babsztyl. Przecież ten dzieciak
        pewnie bardzo by chciał przestać płakać a ta ja jeszcze chce za to
        ukarać!! Najgorsze co mogła zrobić. Moja córka tez popłakiwała ale
        Pani przyjełą metode nie zwracania uwagi i super to poskutkowało.
        Płacze się skończyły. Mała doceniła Panią, polubiła szkołę i teraz
        nie ma problemów.
        Gdyby jej Pani postąpiła jak nauczycielka Twojej córki to nie wiem
        jak by było. Pogadaj koniecznie z Panią, zaproponuj jej sposób
        naszej Pani i konieczne jest tu motywowanie pozytywne!!
    • a_wrzosek123 Re: siedmiolatka nie chce chodzic do szkoły 20.10.09, 15:36
      Ja w podobnej sytuacji(lęk przed panią) przeniosłam córkę do innej
      grupy. Rozwiązanie może drastyczne ale poskutkowało.
      Myślę,że rozmowy z nauczycielką tu nic nie pomogą - ona się nie
      zmieni, a wręcz może jeszcze bardziej szkodzić córce. Ja próbowałam
      rozmawiać i na prawdę nic to nie dało.
      Jeżeli nie chcesz jej przenosić to spróbuj porozmawiać ze szkolnym
      psychologiem -i zobaczysz jakie on zaproponuje rozwiązanie problemu.
    • ma-mia Re: to nie brzmi ciekawie 20.10.09, 17:16
      sylazie napisała:

      > Witam
      > Proszę o pomoc.Czy może wasze dziecko moało lęk przed szkołą. Moja
      córka
      > chodzi do 1 klasy i ciągle w szkole płacze, a to już 2 m-c szkoły.
      Płacze bo
      > tęskni za domem. Rano nie chce wstawać do szkoły. Żeby ja tam
      doprowadzić
      > wymaga to od nas nielada wysiłku. Dużo z nią rozmawiamy, nie ma
      problemów w
      > nauce ale boi sie pani i szkoły. Rozmawiałam z panią, która
      twierdzi że
      > niepowinnam jej odprowadzać pod klasę tylko zostawić w sztatni.
      Ale jak to
      > zrobić? Dodam jeszcze, że w zerówce nie było żadnych problemów z
      chodzeniem do
      > szkoły.



      To wygląda na jakiś uraz. Dzieci bez powodu nie zaczynają nie lubić
      szkoły. Nie ma takiej opcji aby nagle tak sobie... Kuzynki syn
      musiał chodzić na długą terapię zanim wydobyto (to straszne) z niego
      przyczynę niechęci. Okazało się niestety, że najmniej podejrzana
      sympatyczna Pani wychowawczyni była hmmm... dwulicowa (czyt. chora
      psychicznie!). Wybrała dwójke dzieci z dwóch różnych klas - nie całą
      klasę, nie kilkunastu... dwójkę uczniów. To okrutne ale doświadczone
      na skórze siostrzeńca. ZMIENIĆ SZKOŁĘ - to jedyny ratunek aby szybko
      sprawdzić prawdziwość teorii...
      Obym się myliła i trzymam kciuki smile
    • sylazie Re: siedmiolatka nie chce chodzic do szkoły 20.10.09, 20:16
      Dziękuję Wam wszystkim za dobre słowa. Dziś w szkole córka płakała gdy ją
      zaprowadziłam, a później przez resztę dnia już było lepiej. Niestety już jęczy,
      że jutro nie chce iść do szkoły. Motywuje ją jak mogę, ale jest ciężko. Byliśmy
      też u psychologa. Pani psycholog powiedziała, że niektóre dzieci, szczególnie te
      wrażliwe potrzebują Pani, która sie nimi zaopiekuje a nie straszy. Radzi
      rozmawiać z Panią, wspierać dziecko a w ostateczności zmienić szkołę. Na razie
      nasze życie toczy się od jednego poranka tzn od wyjścia do szkoły do drugiego.
      • carrie78 Re: siedmiolatka nie chce chodzic do szkoły 22.10.09, 11:29
        Sylazie - to co napisałaś o swojej córce brzmi dla mnie strasznie
        znajomo.
        Moja płakała już w przedszkolu, kiedy przez jakis czas miała panią,
        która się nie nadawała do pracy z dziećmi.
        Teraz jest w zerówce szkolnej i wprawdzie z chodzeniem nie ma zbyt
        dużego problemu - jeździ autobusem z całą banda koleżanek z
        przedszkola - ale jest za to ogromny żal za oceny z zachowania. U
        nas pani wprowadziła system kwadracików, czarne - złe, żółte -
        ostrzeżenie, czerowne - dobre. Moja mała ciągle dostaje żółte. Bo w
        jej przypadku wystarczy, że ktoś do niej zagada a ona się
        dekoncentruje. Do tego moja jest właśnie typem nadwrażliwca, na
        którego lepiej działa trochę opieki niż jakies tam systemy
        motywacyjne. Rozmawialiśmy z nauczycielką, ale to nie za bardzo do
        niej dociera. Nie rozumiem dlaczego ludzie idą uczyć w szkole, kiedy
        nie potrafią zrozumieć potrzeb dzieci?
        Spróbuj wytłumaczyć nauczycielce swój punkt widzenia, albo niestety
        zmień córce klasę.
        Ja muszę się dogadać jakoś z wychowawczynią córki, bo przenoszenie
        nie wchodzi w grę, ma zbyt zgrana i znaną grupę kolegów, żeby ja
        stamtąd zabierać.
        • azile.oli Re: siedmiolatka nie chce chodzic do szkoły 22.10.09, 12:12
          Ja miałam taki problem. I to nie ze swoimi dziećmi, ale z sobą.
          Co prawda nie płakałam , ani też nie mówiłam , że nie chcę do szkoły
          chodzić, ale codziennie rano wymiotowałam. A , co najlepsze, wcale
          nie miałam w szkole do tego powodu, uczyłam się świetnie,
          przewyższałam program o jakieś 2 lata, byłam spokojna i nie gadałam,
          miałam koleżanki, nie bałam się nowych wyzwań, bo dla mnie wszystko
          bylo łatwe.
          A powód moich reakcji był jeden- na samym początku w zwerówce
          zostałam uderzona przez panią, do czego się nie przyznałam przez
          lata nikomu. Zostałam uderzona za to, że z półki spadła lalka, którą
          tam chwilę wcześniej odłożyłam. Nauczycielka zareagowała z dużą
          agresją, szarpnęła mnie i uderzyła. Nikt nigdy wcześniej nie zrobił
          mi czegoś takiego, byłam dzieckiem któremu wystarczyło coś raz
          powiedzieć i tak ze mną w domu postępowano. A pani po prostu
          potraktowała mnie gorzej, niż kolegę, który tłukł rówieśnika
          klockiem po głowie, bo na niego ''tylko'' nakrzyczała.
          I tak jeden epizod zadecydował, że do 4-tej klasy szkoły
          podstawowej cierpiałam na ostrą nerwicę szkolną, diagnozowaną i
          leczoną, choć nikt nie znał prawdziwej przyczyny.
          W klasie czwartej zaczęlam dojrzewać i skończyło się samo.
          Przestałam się tak wszystkim przejmować, stałam się asertywna, pewna
          siebie, jakbym była zupełnie inna osobą.
          Czasem u wrażliwego dziecka traumę może wywołać byle drobiazg.
          Np mojego syna bardzo frustrowało, gdy pani nie mogła zapanować nad
          klasą. Zresztą, choć dziś jest już gimnazjalistą nadal go wkurza,
          gdy ktoś przeszkadza na lekcji. Nie mamy nawet pojęcia, jak coś dla
          nas błahego może być ważne dla naszych dzieci.
Pełna wersja