jogo2
05.11.09, 23:51
Byłam dziś na pierwszej wywiadówce. Mój syn chodzi do 1 klasy. Czekaliśmy pod
klasą na indywidualne spotkania z panią i z rozmowy z niektórymi rodzicami
wynikło, że pozwalają swoim dzieciom oglądać Cartoon Network. Tak się składa,
że z relacji syna oraz własnych obserwacji stwierdziłam, że są to właśnie
najbardziej agresywnie zachowujący się chłopcy. Między innymi mama
największego chyba łobuza uznała za stosowne zostawić syna samego w domu, w
czasie, kiedy poszła na wywiadówkę, pod opieką telewizji właśnie. Ja sądziłam,
że muszę wynająć opiekunkę na ten czas. O wpływie chamskich kreskówek na
zachowanie się dzieci sporo się mówi, ale jak przychodzi co do czego, to
zamiast postawić sprawę jasno, robi się uniki. Dlaczego nie jest to pierwsze
pytanie wychowawczyni do rodziców dziecka, które sprawia kłopoty: czy ogląda
taką telewizję? Bo jej wpływ na zachowanie dziecka widać gołym okiem? +
przyzwalające zachowanie rodziców. Niedawno rozchorował się mój syn, kiedy
odprowadziłam go pierwszy raz po chorobie do szkoły, wracając do domu
spotkałam jego kolegę odprowadzanego przez mamę innego kolegi. Ten chłopiec
najpierw zapytał się mnie, czy mój syn wrócił do szkoły i tak się ucieszyłam
trochę, bo to takie sympatyczne było, a jak już ich minęłam, dodał bardzo
głośno: "znów będzie kogo lać". Ja z nim później porozmawiałam, ale zdziwił
mnie kompletny brak reakcji tej pani.