nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki

14.11.09, 12:24
To nie moje dziecko ale jest po prostu nie do zniesienia. Zal mi
tesciowej, ktora mu sie nim zajmowac i zal mi rodzicow. Nie umie
powiedziec ani jednej rzeczy spokojnie bez krzyku, ciage musi kogos
kopnac, stuknac, pociagnac za mlosy - mam dlugie wiec doprowadza mnie
do szalu kiedy podbiega do krzesla od tylu i ciagnie mnie za wlosy.

Wydaj mi sie, ze ma ADHD ale sie nie znam. Na sugestie zeby
szwagierka poszla z nim do jakiegos psycholga - ona uwaza, ze jej
dziecko po prostu ma duzo energii. Nie mowie, ze mu na wszystko
pozwalaja, owszem - bardzo czesto zwracaja mu uwage, zeby nie
krzyczal ale 3 minuty stania w kacie to nie kara dla gowniarza. A
kazdy ma juz po prostu dosc. Mlodszy braciszek ciagle dostaje jak nie
kopniaki to kuksance. Ciagle wrzeszczy - wczoraj bylismy u tesciowej
i byl ten dzieciak - gramy wszyscy w familiade. Nie moge pojac jak
siemioletnie dziecko nie rozumie, ze nie jest pepkiem swiata. On musi
czytac pytania, on musi wyrywac koljne kartki z bloczku z pytaniami,
jak inni przez 5 sekund zejda z tematu to on musi wrzeszczec, tupac
noagami, piszczec, krzyczec zebysmy natychmiast wrocili do gry. Nie
do wytrzymania po prostu. I tak jest ze wszystkim. mam go serdecznie
dosc a ogladanie go raz na tydzien rozstraja mnie nerwowo. Wczoraj
dodatkowo pociagnal mnie za kolczyl i lekko naderwal mi ucho.
Zlapalam gowniarza za reke i nim potrzasnelam a o maly wlos a
dalambym po prostu w gebe bo to naprawde boli nie mowic juz o tym, ze
nowa bluzka nadaje sie do wyrzucenia bo jest zalana krwia. Dostal
kare - 10 minut stania w kacie gdzie wrzeszczal i krzyczal na
niesprtawiedliwosc tego swiata nazywajac kazdego glupkiem, idiota,
kredytem, debilem a mnie dodatkowa delikatnia ksiezniczka. Kurna,
skad u tego dzieciaka takie slownictwo. Mam go czasem ochote udusic.
    • lolinka2 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 14.11.09, 12:34
      czy adhd na odległość ciężko stwierdzić, ale nie każdy cham ma adhd, i
      nie każdy adhdowiec jest po prostu chamem.
      powikłaniem niewychowania mogą być zaburzenia opozycyjno-buntownicze
      lub/oraz zaburzenia zachowania....
      jakkolwiek adhd da się wyjaśnić stanem zdrowia (neuroprzekaźniki etc.),
      dwóch powyższych już niekoniecznie...
    • smerfeta7 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 14.11.09, 14:27
      Doskonale rozumiem twoją niechęc. Taki jest syn mojej znajomej,
      ktorego także nie cierpię.
      kiedyą tak mnie zdenerwowal, że konkretnie postawiłam jego przed
      siebie i powiedziałam, że dlużej nie będe znosić jego chamstwa,
      bezczelnoąci i takiego zachowania. Powiedzialam jemu dodatkowo, że
      go bardzo nie lubie za takie zachowanie i kiedy przychodzę, lepiej
      niech znika do swojego pokoju, bo nie recze za siebie. I jezeli
      jestem gosciem ma mnie traktować jak gościa. Powiedzialam to przy
      wszystkich tj. rodzicach i dziadkach mimo, że jestem gościem.
      Poprostu nie wytrzymalam mimo ogromnej tolerancji dla dzieci i
      zrozumienia. Wszyscy zamilkli, chlopiec wyszedł do siebie i więcej
      sie nie pokazał, nie krzyczał, nie wrzeszczał a stał tak zdziwiony,
      że pewnie nie wiedział co robić.
      Rozmawialam z nim stanowcza ze złą minąsmile
      Mnie przeproszono i wiesz co powiedzieli rodzice, że chlopiec
      pierwszy raz zamilkł, zawsze były wrzaski i milczenie. od tamtej
      pory jak przychodzę, jest bardzo miły i grzeczny, idzie do swojego
      pokoju i wszyscy mogą wypić spokojnie kawęsmile Na pytanie rodzicow co
      sie stalo, że jest taki grzeczny jak ja przychodzę, odpowiedział,
      że "ciocia" jest gościem i musi sie tak zachowywać.
      Nie obchodzi mnie czy sie mnie boi czy poprostu coś do niego
      dotarło, wazne, że wreszcie mozna spokojnie wypić kawe i porozmawiać.
      Chlopiec potrafi przyjśc przeprosić, że przeszkadza i zapytać, czy
      znajde dla niego chwilkę, bo chcial mi pokazać nową zabawkę. czeka
      cierpliwie w pokoju, bez krzyku, wymuszen i wrzaskow. Badz stanowcza
      i stanowczo porozmawiaj przy nim, a jak bedzie wrzeszczal, to ty
      glosniej wrzeszcz az umilkie i powiedz konkretnie, że tera ma
      siedziec cicho i wysluchac co ty masz jemu do powiedzenia.
      Nie pozwol sobie aby mały "terorysta" tak się zachowywał. Naucz go
      swoim postepowaniem szacunku do siebie, skoro nie ma go dla nikogo.
      A jak zobaczysz postępy u dziecka, to go pochwal przy wszystkich.
      System nagród i kar u dziecka musi być jasny i na rownym poziomie.

      • tijgertje Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 14.11.09, 15:51
        Smerfeta, nie niezle dzieciaka zalatwilaswink Mysle, ze po raz
        pierwszy spotkal sie ze stanowczoscia i po raz pierwszy soie
        uswiadomil, ze jest ktos, na kim jego akcje po prostu nie robia
        wrazenia. Znam kilkoro takich dzieciakow w roznym wieku i z tego co
        widze, to czesto jest to kwestia braku konsekwencji rodzicow. Co z
        tego, ze mama huknie na 3-latka, jak on ma to gdzies. Mam takiego
        urwisa, wlasnie 3-latka znajomego. rodzice juz soie z nim nie daja
        rady, dziadkow owinal sobie wokol malego palca, teraz usiluje sobie
        podporzadkowac mojego 5,5-latka, mimo, ze glowe wiekszy, ale nie
        umie sie bronic (ma autyzm), to przy byle okazji dostaje. Ostatnio
        dzieciakowi zapowiedzialam,z e mlodego nie bede do nich przywozic,
        jesli tak go bedzie traktowac. Mi nie podskoczy, wie, ze sobie nie
        pozwole. Ostatnim razem po akcji natychmiastowego wyjscia z moim
        pojechalam sama, dzieciak ze lzami w oczach prosil, zeby mldego
        przywiezc, bo nie ma sie z kim bawic. wiele dzieci usiluje cos wymoc
        agresja i krzykiem. W takich wypadkach nie reaguje, baaaardzo
        spokojnie informuje czego oczekuje i dopoki urwis nie poprosi o cos
        grzecznie i spokojnie, to traktuje go jak powietrze. Stawianie w
        kacie ma sens, jesli dla dziecka jest rzeczywiscie odczuwane jako
        kara. Z moim jakis czas to praktykowalam, ze 2-3 razy zdarzylo mu
        sie stac i pol godziny (mial moze ze 3 lata) i niektorzy uznaja to
        za znecanie, ale mial zapowiedziane, ze dopoki nie przestanie
        wrzeszczec, to kata nie moze opuscic. Zalapal od razu, potem o ile
        juz zostal wyslany do kata, to natychmiast pokornial, od wiekow tej
        kary juz nie stosuje, bo na samo wspomnienie mlody natychmiast sobie
        przypomina zasady dobrego zachowaniawink Mamy w domu reguly
        wzajemnego odnoszenia sie do siebie i obowiazuja one wszystkich.
        Usmialam sie kiedys, jak tatus przegial i mlody wypalil: Przepros
        mnie natychmiast, albo pojdziesz do kata!". Tate tak zamurowalo, ze
        fatycznie dziecko przeprosil i dotarlo do niego co zrobilsmile Wielu
        rodzicow niby dziecko karze, ale brakuje im konsekwencji, dzieciak
        swoim zachowaniem zmusza wszystkich do poswiecenia mu uwagi i
        terroryzuje cale otoczenie. mozna sobie z tym poradzic, ale baaardzo
        ostro SLOWNIE reagowac, nie krzyczec, ale z wyrazna zloscia
        poinformowac, ze takiego zachowania sie nie akceptuje. Czesto w
        takich sytuacjach przytrzymuje urwisa dosc mocno za reke, zeby
        MUSIAL wysluchac co mam do powiedzenia. Wiek nie ma znaczenia. dziec
        krzyczy, udaje ze nie sluysze. dla niego jest to sposob, ktoremu
        wiekszosc ludzi nie umie sie oprzec i reaguja "dla swietego
        spokoju". Stoi wkacie za kare i wszystkich wyzywa? Nie pozwolilabym
        mu wyjsc dopoki sie nie uspokoi i wszystkich nie przeprosi, chocby
        mial tam stac pol nocy. Raz by wystarczylowink Zostaje odeslany do
        innego pokoju i ze zlosci wszystko w nim demoluje? Nie wyjdzie,
        dopoki nie zrobi porzadku. Czesto najwieksza kara jest danie odczuc
        dziecku konsekwencji wlasnego zachowania.
        Z moim mlodym mielismy kilka dni temu przeprawewink Jego koledzy na
        placu zabaw przed szkola wrzeszczeli za starsza o 3 lata dziewczynka
        wyzywajac ja od grubasow (wcale gruba nie jset, ale smiala wejsc
        na "ich" zjezdzalnie). Mlodemu ktorys kazal krzyczec, dziecko bez
        pomyslunku przylaczylo sie do grupy. W drodze do domu odbylismy
        powazna rozmowe, dopiero wtedy do niego dotarlo, ze grupa miala
        ubaw, ale dla dziewczynki wcale przyjemne to nie bylo. Sam doszedl
        do tego, ze skoro komus sie dokucza, to trzeba przeprosic.
        Nastepnego dnia kombinowal jak mogl, zeby do szkoly nie iscwink Nie
        mial jednak wyjscia, poszlam razem z nim do klasy tej dziewczynki,
        podszedl do jej lawki i pochyliwszy sie przed nia wyrecytowal
        przeprosiny z obietnica, ze wiecej tak nie postapi. malo nie peklam
        z dumy, przez klase ponioslo sie wyrazne "aaaaah", dziewczynka
        patrzyla z ogromnym niedowierzaniem, ale mlody zapunktowal
        niesamowiciesmile Przypadkiem dyrektorka szkoly weszla do klasy z
        kubkiem kawy i byla swiadkiem przeprosin. Szkola mala, wszyscy sie
        znaja i mlody na pewno sporo swoja postawa zyska. Zwlaszcza, ze w
        szkole stawiaja na wzajemny szacunek i staraja sie tepic wszelkie
        przejawy agresi i dokuczania innym. Mlody wyszedl z klasy i
        westchnal tak, jakby kamien mlynski z plecow zrzucil. Ulzylo mu
        bardzo i glowe daje, ze wiecej nikogo nie bedzie wyzywac, chocby go
        koledzy namawialiwink Nawet maz sie ze mna zgodzil, bo uslyszawszy
        relacje mlodego z zajscia na placu zabaw natychmiast chcial mu dac
        szlaban na tv, na co mlody tylko lakonicznie odpowiedzial 'ok'. Nie
        robilo to na nim zadnego wrazenia, kara nie byla kara, bo rownie
        dobrze mogl sobie wymyslic inne zajecie, w dodatku zakazu nie laczyl
        z zajsciem w szkole. Przeprosinami baaardzo sie przejal i mimo, ze
        to w sumie niby nie kara, to bardziej skuteczna od katow i
        zakazow.
        • smerfeta7 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 14.11.09, 17:46
          tijgertje niezlesmile
          Moja corka takze zwrócila malzonkowi uwagę, że "tatusiu jesteś nie
          konsekwenty, przecież ja mam kare i nie możesz mi kupić pizzy" smile
          Dodam, że zakaz kupienia pizzy, ktorą uwielbia i dostaje raz w m-cu
          jest najwieksza karą.
          Nie wyobrazam sobie, aby dziecko "teroryzowało" rodzinę, robilo co
          chcialo i wymuszało krzykiem. Co do zachowań chlopca o ktorym jest
          mowa, calkowicie winię rodzicow i dziadkow.
          Kara stawiania w kącie, to dla mnie nie kara dla tak rozpuszczonego
          i zle wychowanego dziecka. Jezeli wszyscy czują sie zle w jego
          obecności, to nalezy stosowac taką kare, aby i dziecko poczuło się
          zle w obecności innych i odczuło karę.
          Z takimi dziećmi rozmawia sie krótko, zwięzle i konkretnie.
          Obecnie syn kolezanki, bardzo mnie prosi o zgode na zabawę z corka,
          ktorą bardzo lubi. Powiedzialam, że nie może sie z nia bawić, bo
          jego zachowanie jest bardzo złe, a ja tego nie toleruję w swoim domu
          i kiedy jestem w jego domu. Postawilam warunek, że jak sie zmieni i
          będzie bardzo kulturalny a nie chamski dla wszystkich, to może sie
          zgodzesmile Dzwoni do mnie i informuje, że bardzo sie stara, tylko nie
          zawsze mu wychodzismile moja odpowiedzią jest, że jak bedzie mu juz
          wychodzilo to sie zgodzę.
          Z informacji od kolezanki, slyszę, że nawet w domu jest
          grzeczniejszy i prosi ja aby powiedziala "cioci" że był caly dzień
          grzeczny.
          Bardzo lubie dzieci, ale nigdy nie pozwoliłam sobie na to, aby
          dziecko rządziło. Zawsze uczę corkę, że rządzić to bedzie u siebie
          jako dorosła osoba, ktora pracuje na siebie i potrafi juz sama z
          wlasnych pieniędzy płacic za siebie, a dopuki mieszka z nami i my ja
          utrzymujemy, musi dostosowac się do zasad panujących w naszym
          wspolnym domu.
          Myślę, że chlopiec opisany w wątku nie zna zadnych zasad. Dla mnie
          to nie jest wychowywanie a chowanie dziecka i robienie wszystkiego
          co chce dla "swiętego spokoju" Jezeli rodzice i dziadkowie tego
          chlopca nie zrobią niczego, i to jak najszybciej, to może z niego
          wyrosnąć przyslowiowy "Januszek"
          Jezeli nie wiedzą jak to zrobić, to powinni porozmawiać z
          psychologiem, ktory udzieli napewno cennych wskazowek.
          Wszystkie dzieci lubią czasami sprawdzić rodzicow na ile moga sobie
          pozwolić, ale to my rodzice decydujem na co pozwolić dziecku a na co
          nie i skutecznie to egzekwować.
          Wtedy dziecko uczy się jak ustalać sobie granice, ktorych wie, że
          nie może przekroczyć.
        • smerfeta7 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 14.11.09, 17:54
          tijgertje dodam, że syn kolezanki jak slyszy, że "ciocia" przyjedzie
          to bardzo się cieszy i nawet posprzata swoj pokójsmile a babcie i mame
          prosi o zdanie relacji cioci czy był grzeczny przez cały tydzien.
          Przestaje być chamski i arogancki, a wrecz pyta czy to slowo jest
          ładne, bo ciocia nie lubi brzydkich słówsmile)
          Dziecko nie tylko potrzebuje glaskania i chwalenia, ale także
          stanowczości, kary i przedewszystkich konsekwencji ze strony
          dorosłych.
          Ostatnio mi powiedzial, że "ciocia jest ostra" ale bardzo
          lubię "ciocię" smile
      • beatulek Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 15.11.09, 15:56
        Gdybyś zrobiła to w moim domu ostro bym sie z Toba pokłóciła.
        Warunki w moim domu dyktuję ja i to na ile dzieciom pozwalam to moja
        sprawa. Jak nie odpowiada nie musisz mnie odwiedzać. NIe pozwalam na
        to by każdy mój gośc wychowywał po swojemu moje dzieci i stawiał im
        jakieś warunki czy wyganiał do innego pokoju !!!!! Dla mnie to jest
        chamskie. To dzieci są u siebie nie Ty. Co innego gdybyśmy byli w
        Twoim domu - musiały by się dostosowac do Twoich zasad lub poprostu
        przychodziłabym bez dzieci.
        • smerfeta7 Re: beatulek 15.11.09, 19:28
          beatulek napisała:

          > Gdybyś zrobiła to w moim domu ostro bym sie z Toba pokłóciła.
          > Warunki w moim domu dyktuję ja i to na ile dzieciom pozwalam to
          moja
          > sprawa. Jak nie odpowiada nie musisz mnie odwiedzać. NIe pozwalam
          na
          > to by każdy mój gośc wychowywał po swojemu moje dzieci i stawiał
          im
          > jakieś warunki czy wyganiał do innego pokoju !!!!! Dla mnie to
          jest
          > chamskie.

          A pozwoliła byś aby twoje dziecko obrażało twojego gościa w twoim
          domu, uzywając wulgaryzmów i zachowywało sie po chamsku w stosunku
          do wszystkich, łącznie z pluciem na ciebie rodzica i obecnych osób???
          czy takie warunki dyktuje twój dom, bo twoje dziecko jest swięte w
          domu i wszystko mu wolno???
          Jak sie ma takie dziecko, i pozwala mu na wszystko, to nie nalezy
          zapraszać gości, aby nie byli obrazani i opuci przez twoje dziecko i
          zasady panujące w domu.
          Jezeli rodzice tego dziecka staneli by w jego obronie, moja noga by
          w takim domu więcej sie nie pojawiła. Bała bym się o zly wpływ
          takiego dziecka na moje i zle zasady panujące w takim domu.
          Nie cierpie chamstwa i bezczelności, szczególnie u dzieci, a o
          przyzwoleniu rodzicow na takie zachowanie juz nie wspomnę, bez
          względu jakie zasady tam panują.
          Dzieci i ich zachowanie są "wizytówką" domu z jakiego wynoszą
          zasady. Jeżeli nie panują zadne, to i dziecko nie ma żadnych zasad i
          żadnego hamulca, a o kulturze takiego dziecka nie wspomnę.
          Pozostaje tylko współczuć nauczycielom w szkole i pozostalym
          dzieciom, bo trudno jest razem uczyć się z dzieckiem wulgarnym,
          chamskim, bezczelnym i aroganckim. I co?? wtedy najwygodniej jest
          powiedzieć, że szkola musi sobie radzić z chamstwem jakim dziecko
          przyszlo do niej, a rodzicowi najłatwiej jest powiedzieć, że to w
          szkole się tego nauczył. Czyli spychanie problemu na szkolę, a nie
          na siebie.



          >To dzieci są u siebie nie Ty.

          A ja byłam gościem i zycze szacunku w stosunku do mnie, skoro mnie
          zaproszono. Rodzicom niech robi co chce skoro im to odpowiada. Nawet
          wizyty towarzyskie wymagają kultury, a nie chamstwa. Kazde dziecko w
          domu powinno wiedzieć jak się zachować, a jezeli nie wie i rodzic
          nie wie jak przyjąć gościa, to nie nalezy zapraszać nikogo do siebie
          jak sie ma zle wychowane dziecko.

          >Co innego gdybyśmy byli w
          > Twoim domu - musiały by się dostosowac do Twoich zasad lub
          >poprostu
          > przychodziłabym bez dzieci.

          Nie, wogole byś nie przychodzila, bo jak nie potrafisz wychowac
          swoich dzieci, pozwalając im obrazac zaproszonych przez ciebie gości
          to wiele mowi o tobie i zasadach jakie im wpajasz.

          W moim domu chamstwo wogole nie bywasmile A kazdy gośc jest przyjety
          jak gość z szacunkiem i kulturą i nikt nie jest obrażany i zle
          traktowany.
          Kazdy z nas doroslych ludzi, wynosi inne zasady wychowania, ktore
          stosujemy wychowując wlasne dzieci. Ja mam inne i jakby moje dziecko
          sie bardzo zle zachowalo w stosunku do gości to, nie czekala bym aż
          ktoś z nich nie wytrzyma, biernie przyglądajac się, a reagowala bym
          odrecznie, wypraszając dziecko do swojego pokoju i napewno bym
          kazala odrecznie przeprosić wszystkich stosując do tego odpowiednią
          kare. Malo sama bym przeprosiła wszystkich.
          Z twojego postu wnioskuję, że twoje dzieci mogą obrażać kazdego, bo
          sa w swoim domu. To twoja sprawa i twoje dzieci.
          Moja znajoma reprezentowala wyższy poziom i mi podziekowala,
          jednoczesnie przepraszając. Malo tego, jestem najbardziej lubianą i
          szanowana osobą przez jej synasmile

        • insula.incognita Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 15.11.09, 20:01
          beatulek napisała:

          > Gdybyś zrobiła to w moim domu ostro bym sie z Toba pokłóciła.

          Jeżeli Twoje dziecko w Twoim domu narusza "przestrzen" gościa (np. ciagnąc go za
          wlosy), a Ty nie reagujesz, bo uważasz, ze to Twój dom, to gość ma prawo do
          postawienia granic w stosunku do swojej osoby, jezeli Twoje dziecko w Twoim domu
          te granice narusza.
          Ale masz rację, goość ktoremu odbierzesz taka mozliwość (Obrony własnej), myslę,
          że i tak do Ciebie juz nie przyjdzie.
        • aromat_jabola beatulciu! 15.11.09, 20:21
          Zakompleksiony polaczek - buraczek wyszedł z ciebie pełną parą!
          Tyle.
          • beatulek Re: beatulciu! 15.11.09, 22:46
            Po pierwsze: Jestem przewrazliwiona bo moje dzieci -zwłaszcza
            starsza - ma problem w druga stronę to znaczy jest zdecydowanie za
            grzeczna. Czasami przydałby się jej taki czas żeby się poprostu
            wyszalała. ( Nie znaczy pluła na gościa czy szarpałą za włosy ale
            bawiła jak dziecko)

            PO drugie: Ty byś jej (pisze o moim dziecku a nie o dziecku Twojej
            szwagierki) zwróciła uwagę raz a ona przeżywałaby to przez miesiąc -
            tak taka jest moja córka, nie daję już rady żeby złamać jej
            profesjonalizm ale pewnie za pierwszą szkolną uwagę o ile takową
            przyniesie pójdziemy na duze lody.

            Po trzecie: To ja reaguję na złe zachowanie moich dzieci a nie moi
            Goście.

            Po czwarte: Ja nigdzie nie napisałam, ze moje dziecko moze robić
            wszystko - napisałam ze w moim domu to JA STAWIAM DZIECIOM GRANICĘ.
            I uwierz mi na brak gości naprawdę nie narzekam.

            Każde dziecko jest inne i uważam, ze to rodzice najlepiej wiedzą jak
            zwracać dziecku uwagę, jak je nagradzać/karać i czego wymagać.
            Jednak dzieci moich koleżanek raczej nie wychowywuję - zwracam im
            uwagę jedynie gdy są u mnie w domu bez swoich rodziców i naprawdę
            muszę. Gdy są z rodzicami i robią coś czego nie powinny np. bawią
            się w 5 osób na łóżku piętrowym (boję się ze ktoś kogos popchnie i
            któreś spadnie) to gdy ich rodzice nie reagują grzecznie proszę
            owego rodzica by poprosił swoje dziecko o zmianę zachowania/zabawy.
            I wśród moich znajomych to naprawdę działa.



            I na koniec sytuacja z koscioła z mszy dla dzieci. MOje dziecko (na
            szczęscie to mniej wrażliwe) spokojnie chodziło sobie po kosciele.
            Jakoże to byla msza dla przedszkolaków więc nie bardzo się tym
            przejmowałam. Podszedł do niej starszy pan wział na ręce i dosłownie
            rzucił ją na mnie. Podeszłam do niego po mszy powiedziałam, że nie
            życze sobie, że my rodzice staliśmy obok i trzebabyło do nas podejsc
            i powiedzieć o co chodzi - i o co chodziło? Pan nas przeprosił
            powiedział, ze nie pomyślał by do nas podejsc i ze on w zasadzie nic
            do naszego dziecka nie ma ale on ksiedza nie słyszał bo kościół był
            źle zmieciony i piasek szurał jak mała chodziła. A moja mała?
            Jeszcze długo po tym bała sie każdego dorosłego faceta. Osobom,
            które chcą wychowywać moje dzieci mówię stanowczo NIE - sami z męzem
            dajemy soie radę !!!!!
            • smerfeta7 Re: beatulciu! 15.11.09, 23:12
              beatulek jeżeli ty jako matka odrecznie reagujesz, a nie siedzisz i
              biernie przygladasz się, to myslę, że gośc nie musi reagowac,
              jednakże nie dyskutujemy tu o twoich dzieciach, a o tym co napisała
              autorka watku, gdzie nikt odpowiednio nie reaguje, a dziecko robi co
              chce. Twoja teoria nie odnosi się do watku a twoich dzieci i twojego
              zachowania się w stosunku do dzieci.
              Natomiast wnioski swoje przenosisz na zachowanie się dziecka
              szwagierki autorki watku.

              A jezeli twoje dziecko przeszkadzało komuś w kościele a nie tobie,
              to nie pomyślalas sama, aby zabrać dziecko na kolana??? szuralo
              bucikami po podłodze z piaskiem i moglo to kogos denerwować, no ale
              nie ciebie więc nie musiałas reagować. Nawet w kościele obowiązują
              pewne zachowania i nalezy uczyć tego swoje dzieci, od małego, że nie
              jest samo i musi uszanowac innych.
              Tylko po co skoro tobie nie przeszkadzało i tylko to sie liczyło.
              To samolubstwo i ignorancja, oraz brak szacunku dla miejsca w ktorym
              przebywało.
              Twierdzisz, że ten starszy pan powinien przyjśc do ciebie i cię
              poinformowac. A co ty tam robiłas, że nie zwrocilas uwagi na dziecko
              i na to co robi. Mszy dla przedszkolakow sa po to, aby nauczyć
              dzieci od malego zachowan i szacunku do miejsca i ludzi.
              Myśle, że byłas bardzo dumna z dziecka, że chodzi po kosciele i
              szura bucikami po podlodze z piaskiem.
              Ten pan był bardzo dobrze wychowany, czego brakowalo twojemu
              dziecku. Niestety.
              • beatulek Re: beatulciu! 15.11.09, 23:36
                Sądzę, że ten starszy pan wiedział, że idzie na mszę dla
                przedszkolaków. Nie pozwoliłabym na chodzenie po kościele na sumie.
                Rozumiem ludzi starszych dlatego cieszę sie, że mój proboszcz
                wprowadził specjalną mszę dla dzieci do lat 7. Wiedząc, ze moje
                dziecko nie usiedzi mi na kolanach całej godziny wybieram tę wlasnie
                mszę. PO to została wprowadzona by dzieci mogły chodzić po kosciele,
                korzystać z łazienki w zakrystii, płakać( moi się nie zdarza ale na
                tej mszy jest to częste) poprostu być dziecmi.
                • smerfeta7 Re: beatulciu! 16.11.09, 00:12
                  Msza dla przedszkolakow trwa godzinę?
                  Po drugie dzieci do lat 7 to nie przedszkolaki a także uczniowie,
                  ktorzy chetnie by posluchali tego co mówi ksiądz, a twoje dziecko
                  moglo im także przeszkadzac szurając bucikami, tyle, że dzieci nie
                  zwrocily by tobie uwagi, a ty sama nic nie zrozbilas, bo jak piszesz
                  na takiej mszy dziecko może robić co chce.
                  Szkoda dyskusji, może w polsce tak jest. Moze w polsce dziecko może
                  robić co chce, bo rodzic mu na to pozwala, łącznie w szkole i
                  przedszkolu. Ale dla mnie to zawsze będzie dziwne i nie do przyjęcia.
                  Ale gdzie jest szacunek do ludzi i miejsca w ktorym to dziecko
                  przebywa???
                  No cóż gratuluję wychowania dzieci i zycze powodzenia w przyszlości.
                  Już wiem skąd w Polsce tyle roszczeniowych ludzi a nastepne
                  pokolenie rosniesmile Pozostaje już tylko, aby wprowadzić zmiany w
                  szkolnictwie, aby dzieci i ich rodzice decydowali, jak ma nauczać
                  nauczyciel i czego maja nauczac, a dziecko zdecyduje czy będzie sie
                  tego uczyło, lekarze przestana leczyć, bo to pacjent, będzie mowil
                  na co jest chory i co ma zrobić lekarz, a dziecko obowiązkowo będzie
                  wyrazalo zgode na leczenie i to na zasadach podanych przez rodzicow.
                  Oj beatulek, co was czeka z tym nowym bezstresowym pokoleniem.
                  zabezpiecz sie lepiej, bo renty, ani emerytury to ty nie dostaniesz,
                  bo nikt na nia nie zapracujesmile)
              • beatulek Re: beatulciu! 15.11.09, 23:39
                A i sądzę, ze na tej mszy moje dziecko mogło chodzić po kosciele a
                ów pan miał do wyboru 9 innych mszy w górnym kosciele w tym jedną na
                tę samą godzinę. Msza dla przedszkolaków jest w dolnym kosciele - w
                górnym o tej samej godzinie normalna msza. Jak ktoś nie lubi dzieci,
                przeszkadzają mu czy ma swoje inne powody nie musi wybireać mszy dla
                przedszkolaków.
                • beatulek Re: beatulciu! 15.11.09, 23:41
                  Sorki, ze w tylu postach ale tak mi jeszcze przyszło, że dziecko na
                  tej mszy UCZY SIĘ zachowania a nie JUŻ UMIE. Jak się nauczy to
                  bedzie chodziło do górnego koscioła na normalne msze.
                • smerfeta7 Re: beatulciu! 15.11.09, 23:59
                  A może ten starszy pan był z wnukiem, ktory wiedział jak się
                  zachowac i siedział grzecznie, a on chciał posluchac, aby móc
                  rozmawiac z wnukiem po mszy i o tym co ksiadz na niej mowil??
                  czy sadzisz, że na mszy dla przedszkolakow dzieci moga robić co
                  chca? a rodzic nie musi na nic zwracac uwagi. Skoro twoje dziecko
                  nie wysiedzi na mszy to po co je zabierasz na nią i trzymasz tak
                  dlugo?? Czy po to aby sobie pochodzilo po kosciele i poprzeszkadzalo
                  innym?
                  A co ty na niej robilas? czyzbys podziwiala swojego maluszka za
                  chodzenie i szuranie bucikami, bo na mszy dla dzieci mozna robić
                  wszystko co chce dziecko??smile
            • smerfeta7 Re: beatulciu! 15.11.09, 23:52
              beatulek napisała:
              . ale pewnie za pierwszą szkolną uwagę o ile takową
              > przyniesie pójdziemy na duze lody.

              Brawo! swietna nauka szacunku do nauczyciela, ktory zwrocil uwage
              dziecku wpisując do dzienniczka. Nagroda w postaci lodów za złe
              zachowanie. Bardzo pouczająca metoda.
              To za pobicie innego dziecka przydala by sie wycieczka do
              Disneylendusmile

              > Po trzecie: To ja reaguję na złe zachowanie moich dzieci a nie moi
              > Goście.

              Brawo!! Punkt za to, że reagujesz pierwsza. A goście nie zostaje
              poturbowani i opluci przez twoje dzieckosmile

              > Każde dziecko jest inne i uważam, ze to rodzice najlepiej wiedzą
              jak
              > zwracać dziecku uwagę, jak je nagradzać/karać i czego wymagać.

              Taaak rodzice wiedzą najlepiej, tak jak szwagierka autorki watku.
              Może dlatego, że rodzice wiedzą najlepiej, bardzo zle się dzieje w
              przedszkolach i szkolach. Bedąc juz dlugo w Polsce i chyba za długo
              widzę jak zachowują się, a od 3 lat widze jak to wyglada w szkolach.
              Jak to, te wszystko wiedzące mamusie o swoich dzieciach i znające
              swoje dziecko, krzyczą, "ja znam swoje dziecko i to jest
              niemozliwe", a dziecko na moich oczach biło i kopalo dobrze
              wychowane, spokojne dziecko.
              Czyżbyś do takich nalezala? ktore wiedzą wszystko o swoim dziecku i
              nie toleruja uwag obcych?

              Jezeli tak, ta ja jestem wyrodna matką, bo uwagi obcych odnośnie
              mojego dziecka przyjmuję i dziekuję, po czym rozmawiam z dzieckiem i
              wyjasniam, dziekując znajomym, że zwrocili uwagę na moje dziecko.
              Ponieważ kazde dziecko jest inne w domu i inne w szkole czy
              przedszkolu. Choc nie moge narzekac, bo nie przynioslo mi uwagi w
              dzienniczku ze szkoly, a raczej slyszę, że jest bardzo grzeczna.
              Kiedyś mama jednego z dzieci powiedziala mi, że corka w zerowce
              powiedziala brzydkie slowo. zapytałam corke czy tak powiedziała,
              potwierdziła jednoczesnie pytając mnie czy to jest brzydkie slowo,
              po wyjasnieniu, że tak nigdy więcej tego nie powiedziala. Dodala
              jednak, że duzo dzieci w zerowce tak mowi i ona nie wiedziala, że to
              brzydkie slowo. Do dzisiaj jeszcze mnie pyta o rózne slowa i ich nie
              powtarza. Zerowka to był jej pierwszy kontakt z różnymi dziecmi i
              nowe doswiadczenia.
              I jak myslisz, powinnam się gniewać na tą mame, poklocic się, że
              moje tak nie mówi??? Nie podziekowala i byłam zadowolona, że
              zostalam poinformowana, mogąc jednocześnie porozmawiac z corką o
              slownictwie, ktore slyszy wszedzie. W Polsce to bardzo czesto
              uzywane slowo. Ba, nawet poprosilam ta mamę, że jak drugi raz
              uslyszy, aby odrecznie wytlumaczyla corce, że to brzydkie slowo.
              Trudno mi jest zrozumieć trochę mentalnośc ludzką w Polsce, że
              dziecko to moja wlasnośc, może robić co chce i nikt nie ma prawa
              zwrocić jemu uwagi poza mna. Dlaczego, skoro dane dziecko sie zle
              zachowuje i krzywdzi innych. To tak jakby sie ktoś przyglądal, jak
              moja corka jest krzywdzona i nie zwrocił na to nawet uwagi, bo
              mamuśka tego terrorysty sobie nie życzy. To jest dziwne i chore.
              W innym kraju, rodzice takiego terrorysty mocno by sie tlumaczyli
              przed urzednikami, ponosząc konsekwencje za zle wychowywanie takiego
              dziecka. W Polsce rodzice za nic nie odpowiadaja, stąd mali i duzi
              terroryści robią co chcą.




              • beatulek Re: beatulciu! 16.11.09, 00:23
                Po pierwsze: Chodze do koscioła z dzieckiem bo chcę -po to chrzciłam
                żeby wiarę przekazać!!! Ow starszy pan był sam - rozmawialiśmy po
                mszy nie było z nim dziecka. (CZasami starsi ludzie wybierają tę
                mszę bo krótsza - nie przeszkadzają mi ale uważam, ze to ich
                swiadomy wybór wiedzą, że tam dzieci malutkie płaczą, biegają, bawią
                się zabawkami - to ogólny obraz z tej mszy u nas - moja młodsza ma
                prawie 4 lata i już na mszy nie płacze. Zabawek tez nie zabiera. )



                Co do lodów za uwagę zrozumiesz jak Ci dziecko cały wieczór
                przepłacze bo dostało 5 a nie 6. NIgdy nie wymagałam by była
                najlepsza - szkoda mi jej jak 3 godziny szlaczki ćwiczyła bo dostała
                5 a nie 6. Prosiłam by się ze mną pobawiła, by zrobiła sobie
                przerwę, by poszła ze mną na spacer ale ona uparcie twierdziła, że
                musi się uczyć. sad Nie wierzyła w zapewnienia moje i męża że my
                się bardzo z jej piątki cieszymy.




                Co do sytuacji z zerówki - ja tez przyjmuję i ciesze się jak mi
                jakiś rodzic coś na temat mojego dziecka powie. Chodzilo mi o to by
                obce dla mojego dziecka osoby nie atakowały mi córek. Osoby, które
                są mało znane moim dzieciom (pomijam oczywiście panie
                wychowawczynie, babcie lub koleżanki któym dziecko czasem zostawiam
                pod opieką)uważam, ze uwagi co do zachowania dziecka powinni
                przekazywać rodzicom a dopiero rodzice rozmawiają z dziecmi. Uważam,
                że karcić dziecko moze tylko ten kto je naprawdę kocha.
              • joa66 Re: beatulciu! 16.11.09, 07:26
                "Ba, nawet poprosilam ta mamę, że jak drugi raz
                uslyszy, aby odrecznie wytlumaczyla corce, że to brzydkie slowo"

                Odręcznie?

                Czy ja dobrze rozumiem, że poprosiłaś obcą kobietę, żeby uderzyła
                Twoje dziecko?
                • smerfeta7 Re: beatulciu! 16.11.09, 19:53
                  joa66 napisała:
                  > "Ba, nawet poprosilam ta mamę, że jak drugi raz
                  > uslyszy, aby odrecznie wytlumaczyla corce, że to brzydkie slowo"
                  >
                  > Odręcznie?
                  >
                  > Czy ja dobrze rozumiem, że poprosiłaś obcą kobietę, żeby uderzyła
                  > Twoje dziecko?

                  Przepraszam! uzylam zlego sformuowania słowa odręcznie chodzilo mi o
                  słowo odrazu wytłumaczyła corce. Dla niej to nowe slownictwo z
                  ktorym nie miała nigdy kontaktu (6 lat -zerowka) Stąd zdarzalo sie,
                  że powtarzała slyszac od innych dzieci, niewiedząc, że to brzydkie
                  slowa. Po drugie bardzo puzno zaczęła się uczyć języka polskiego i
                  kazde nowe slowo nieslyszane wczesniej, było dla niej nowością.
                  • joa66 Re: beatulciu! 16.11.09, 20:58
                    No to przepraszam, bo już sie przestraszyłam tego "odręcznie".
                  • beatulek Re: beatulciu! 16.11.09, 22:12
                    Ja jednak uparcie twierdzę, że wolę jak ktoś mi powie i ja sama
                    córkom tłumaczę. zwłaszcza jak córki mało daną osobę znają. Pomijam
                    oczywiscie panie wychowawczynie. Ale jakies przypadkowe osoby to mam
                    duze wątpliwości.
            • insula.incognita Re: beatulciu! 16.11.09, 15:20
              Zbyt dosłownie przełozyłaś na siebie i soich dzieci przykład , ktory opisała
              Smerfeta.
              Black_halo i Smerfeta mowia o karygodnym zachowaniu dzieci, ktorych rodzice w
              ogole nie zwracają na nie uwagi, na wychowanie też.
              I własnie takim dzieciom (i rodzicom) trzeba zwracać uwagę, przynajmniej wtedy,
              kiedy takie zachowanie wyrzadza komuś krzywdę.

              Dałas tu przyklad , ze jakis dorosly potrząsnąl Twoim dzieckiem. I masz prawo by
              się zbulwersować. Też uważam, że zaden dorosły, a juz tym bardziej jakiś obcy
              człowiek nie ma prawa uzywania siły fizycznej wobec dziecka. Ale Smerfeta nie
              mówi przecież o tym nic w swoim przykładzie.

              Krotkie przeszkolenie rozwydrzonego dziecka przez Smerfetę było jak najbardziej
              na miejscu, moim zdaniem. I na dobre wyszło, jak widać, samemu dziecku. Jezli
              rodzicom to nic a nic nie dało do myslenia, no to juz ich problem.
              • beatulek Re: beatulciu! 16.11.09, 15:52
                Moze naprawdę za mocno przełozyłam sa swoje dzieci.

                Nie umiem sobie jednak wyobrazić sytuacji, kiedy to moje dziecko na
                moich oczach pluje na kogoś, szarpie za włosy a ja miaąłbym się
                przygladać nie reagując. Wśród moich koleanek też jakoś nie widzę,
                żednej matki, która spkojnie patrzałaby sobie na takie zachowanie
                swojej pociechy. Trudno mi uwierzyć, że to wogóle jest możliwe. Nie
                wiem jak tę sytuację u Smerfety zrelacjonowałaby matka dziecka.
                • insula.incognita Re: beatulciu! 16.11.09, 16:28
                  beatulek napisała:
                  Trudno mi uwierzyć, że to wogóle jest możliwe.

                  Uwierz, ze jest to mozliwe. Choć nie mówię, ze to powszechne, absolutnie nie. Na
                  szczęście!

                  Kiedyś jak pracowałam jako opiekunka do dzieci, opiekowałam sie taka jedną parką
                  dzieciakow: chłopak chodził do przedszkola, a dziewczynka jakoś do drugiej czy
                  trzeciej klasy. To jest mniej wiecej taki przykład jak podala Smerfeta. Zarowno
                  zachowywania się dzieci jak i postępowania rodziców.
                  Podam taki obrazek.
                  Ja z dzieciakami w domu, wraca matka z pracy obwieszona siatkami. Jak tylko
                  dzieciaki uslyszały, że ona weszła, pobiegły do przedpokoju, rzuciły się na nią,
                  zaczely szarpać tymi siatkami, wyrywać sobie z rąk jakies produkty spozywcze.
                  Slowem - w sekundę zawartość tych rozszarpanych siatek znalazla się na
                  podłodze, po calym przedpokoju, a one zadowolone pobiegly do pokojów zostawiając
                  za sobą totalne pobojowisko.... Jak dla mnie - scenka-horror. Normalnie dzicz,
                  a nie dzieci.
                  A ta bidna kobietka mówi: no widzi pani, i co ja mam z nimi zrobić, i tak jest
                  zawsze.
                  Współczułam jej i jej mężowi. Nie, nie że takich dzieci mają, tylko z powodu ich
                  rodzicielskiej głupoty.
                  • smerfeta7 Re: beatulciu! 16.11.09, 20:13
                    > beatulek napisała:
                    > Trudno mi uwierzyć, że to wogóle jest możliwe.

                    Mozliwe i miejsca by brakło aby opisywać to co potrafią robić dzieci.
                    Dzisiaj bylam na wywiadówce, przed szkola bawily się dzieci,
                    czekając na rodzicow. Jedna dziewczynka podeszła do swojej mamy
                    pytając i co ta idiotka opowiadala na mnie??? a mama, sadzisz, że
                    zwrocila uwage coreczce, alez skąd, odpowiedziała swojemu dziecku-
                    nie martw się..... niech sobie mówi, bo to rzeczywiście idiotka.
                    Ta dziewczynka była może z 2 lub 3 klasy.
                    Czy to było wychowawcze w stosunku do dziecka?
                    Dawanie nawet przyzwolenia dziecku na obrazanie drugiego czlowieka,
                    kompletny brak szacunku, do nauczyciela, rodzica i samego siebie.
                    I jak taki nauczyciel w szkole ma nauczyc dzieci kultury, szacunku
                    itd.. skoro chamstwo wyniosły z domu za przyzwoleniem rodzicow,
                    ktorych także nikt nie nauczył.

                • smerfeta7 Re: beatulciu! 16.11.09, 20:02
                  beatulek napisała:
                  >Nie
                  > wiem jak tę sytuację u Smerfety zrelacjonowałaby matka dziecka.

                  Była i jest mi wdzięczna, bo juz nikt sobie nie radził z dzieckiem.
                  Obecnie bardzo chętnie i bardzo czesto mnie zaprasza, bo jej syn
                  robi ogromne postepy.
                  Nawet stala sie osoba bardzo wymagająca od syna i bardzo
                  konsekwentna, co daje ogromne postepy u dziecka w zachowaniu nawet w
                  szkole.
                  Przeciez o to chodzi, aby dziecko zrozumialo i mialo jasno ustalone
                  zasady.
                  Kolezanka moja powiedziała tak, nie wazne kto zwroci uwage dziecku,
                  najwazniejsze, że znalazł się sposob na syna, dający efekty.
                  Jest bardzo zadowolona i chetnie rozmawiamy wspolnie o dzieciach i
                  mozliwości pomocy im.
                  Ja także korzystam ze wskazowek znajomych, ktorzy już przeszli
                  pewien etap rozwoju dziecka i doswiadczenie, ponieważ oni widzą moje
                  dziecko inaczej niż ja matka i te wskazówki sa bardzo cenne.

      • insula.incognita Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 15.11.09, 19:57
        Smerfeta, super! Ukłony smile
        Zdrowe podejście.
        Zmiana zachowania dziecka w stosunku do Ciebie wskazuje na to, że nikt ( a
        przynajmniej rodzice) nie przedstawili mu klarownych zasad zachowania się i
        postępowania w ogole. I myslę, że jedna taką akcją ze swojej strony osiągnęlaś
        większy efekt wychowawczy w stosunku do tego dzieciaka, niż rodzice - od
        momenctu przyjscia ich pociechy na świat.
        Powinni byc Ci wdzięczni smile
        • smerfeta7 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 15.11.09, 21:14
          insula.incognita dzieci z natury nie są złe, to rodzice poprzez
          swoje postepowanie robią z nich malych "terrorystow"
          Uwazają, że jak bardzo kochają dziecko to moze ono robic co chce,
          jest pepkiem świata z duża asysta slużących i klaunow do bicia,
          kopania, ciągania za wlosy, opluwania, gryzienia i co tam jeszcze
          wymysli.
          A rodzic biernie przyglada sie mowiąc to jeszcze male dziecko.
          To rodzic powinien wychowywać i wyznaczać granice dziecku, a
          szacunku i kultury do innych i samego siebie uczyć od niemowlaka, że
          nie wolno rzucać w kogos butelką, czy strzelac z pistoletu do ludzi.
          Zabawa dzieci pokazuje czego to nauczyli ich rodzice lub koledzy z
          podwórka, bo rodzic nie miał dla nich czasu. No, ale cóż to tylko
          dzieci dla wielu rodzicow i maja prawo robić co chcą we wlasnym
          domu. Tyle, że te dzieci rosną i szybko się uczą, zagrazając pozniej
          innym dzieciom w przedszkolu czy nauczycielom i dzieciom w szkole.
          Kiedy stają sie dorosłe, to ich rodzice nadal spelniaja funkcje
          klaunow do wyciągania pieniedzy od nich i utrzymywania ich, bo jak
          nie dostaną to są bici, kopani, szarpani itd.. czyli robią to na co
          pozwolili im rodzice, utrwalając w nich przez lata, że w ich domu
          wszystko im wolno, nawet glodzić rodzicow, bo pieniądze są im
          potrzebne a nie rodzicom, bo w miarę wieku apetyt na rzadzenie
          rosniesmile
          Jakby w polsce wychowywanio tak wiekszośc dzieci, to nie zdziwi
          mnie, że w tym kraju będzie panował ogolny brak szacunku czlowieka
          do czlowieka, roszczeniowośc bez wlasnego wkladu.
          A co te dzieci w wieku dorosłym zrobią jak zlikwidują MOPS (mam
          nadzieję, że nie pomylilam nazwy) beda napadać i okradać niewinnych
          ciężko pracujących ludzi odbierając im życie, bo nauka nie
          idzie "las" a prowadzi do więzienia lub poprawczaka.
          Przy takim pozwoleniu rodzicow dzieciom na wszystko we wlasnym domu
          nic innego ich nie czeka, bo kazdy dom ma drzwi i chamstwo z niego
          wychodzi na ulicę.
          • pam_71 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 10:56
            Po lekturze smerfety7 naszła mnie taka mała dygresja ... że u Nas w kraju
            wszystko jest złe ;-(
            Szkolnictwo niewydolne, służba zdrowia w rozkładzie ... na dodatek dzieci nie
            umiemy wychowywać i zapewne za 10 lat to tylko bezrobotni żule zaleją nasze
            ulice z butelkami taniego wina w ręku.
            My Polacy jesteśmy do kitu, pozwalamy dzieciakom na wszystko (a nawet więcej) i
            w niczym nie umiemy się zrealizować. Frustraci i degeneraci ...
            Jak w takim kraju można zatem żyć ?! wink
            • joa66 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 11:26
              smile

              Znajomi z Irlandii i Francji mieszkający w Polsce od kilku lat
              bardzo pochlebnie wypowiadają się o polskich dzieciach i zgodnie
              twierdzą, że są o wiele grzeczniejsze niż dzieci u nich. Opinia na
              nie wypływa tylko z obserwacji dzieci znajomych, ale głównie z
              obserwacji na ulicy , w kinie, sklepie.

              Może uda się nam przeżyćsmile
            • insula.incognita Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 15:30
              pam_71 napisała:

              > Po lekturze smerfety7 naszła mnie taka mała dygresja ... że u Nas w kraju wszystko jest złe ;-(

              A mnie nie naszła. Bo nie było w tym uogolnienia.
              Zauważ Pam, ze ona mówi "jak by w ten sposób wychowywano wszystkie dzieci" (czyli w spósób, w jaki zostało (nie) wychowane dziecko, o ktorym ona pisze, konkretny przykład).
              I ma rację. Bo jak by wzystkie dzieci w ten sposób by się zachowywaly - to bomba atomowa przy rozwydrzonym i niezrownoważonym społeczeństwie to bylby pikuś (Pan Pikuś) wink
              • agata0 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 18:35
                > Bo nie było w tym uogolnienia.

                Oj, było, było.

                'Moze w polsce dziecko może robić co chce, bo rodzic mu na to pozwala, łącznie w
                szkole i przedszkolu.'

                'Już wiem skąd w Polsce tyle roszczeniowych ludzi a nastepne
                pokolenie rosnie wink'

                Oprócz brzydkiego uogólnienia wszystko inne brzmi bardzo rozsądnie smile

                Co prawda u mnie z kościołem też był problem i również denerwowali mnie starsi
                ludzie, przychodzący na mszę dla dzieci, żeby im trochę uwagę pozwracać. Ale
                przeżyliśmy, dziecko dorosło i już jest ok. To dorastanie po prostu niektórym
                dzieciom zajmuje więcej czasu smile U mnie jakimś bodźcem była tak naprawdę
                DOPIERO komunia. Do niej każda msza była męczeniem się dziecka i nas. I naprawdę
                nie pozwalamy na wszystko. Mały po prostu nie był się w stanie skupić.
                • smerfeta7 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 23:39
                  agata0 napisała:
                  > Oj, było, było.
                  >
                  > 'Moze w polsce dziecko może robić co chce, bo rodzic mu na to
                  pozwala, łącznie
                  > w
                  > szkole i przedszkolu.'

                  Dyskutujemy tylko o dzieciach zle wychowywanych przez rodzicow. A to
                  nie jest uogolnienie, bo nie wszystkie dzieci sa bardzo zle
                  wychowane.


                  >
                  > 'Już wiem skąd w Polsce tyle roszczeniowych ludzi a nastepne
                  > pokolenie rosnie wink'

                  Tyle, nie znaczy, że wszyscy sa roszczeniowi.



                  > Co prawda u mnie z kościołem też był problem i również denerwowali
                  mnie starsi
                  > ludzie, przychodzący na mszę dla dzieci, żeby im trochę uwagę
                  >pozwracać.

                  Jak czytam, to nie ja jedna to widzę.


                  >Ale
                  > przeżyliśmy, dziecko dorosło i już jest ok. To dorastanie po
                  prostu niektórym
                  > dzieciom zajmuje więcej czasu smile

                  Zgadzam się, ale dorastanie nie może krzywdzic, poniżac drugiego
                  czlowieka, a wszyscy siedzą, przyglądaja sie biernie i czekaja na
                  cud dorastaniasmile Tylko warto zadać sobie pytanie, jakie to cud
                  dziecko dorosnie?

                  >U mnie jakimś bodźcem była tak naprawdę
                  > DOPIERO komunia. Do niej każda msza była męczeniem się dziecka i
                  nas. I naprawd
                  > ę
                  > nie pozwalamy na wszystko. Mały po prostu nie był się w stanie
                  skupić.

                  Rozumiem dziecko, ktore ma problem, ktory może wiele tlumaczyć, ale
                  brak kultury nie tłumaczy nawet problem jaki dziecko posiada.
                  Kultury dziecko uczy sie w domu rodzinnym, łącznie poprzez
                  obserwację osób je otaczających, rodzicow, dziadkow itd. Obserwuje
                  jak się zachowują rodzice w domu i bardzo chetnie słucha o czym to
                  rodzice rozmawiają i w jaki sposób wyrażają się o innych. I niestety
                  zawsze będe winić rodzicow za kulture i zachowanie sie dziecka.
                  Tak male dzieci pierwsze wzorce czerpią z domu i na ile im pozwolimy
                  tak będą sie zachowywać, jednoczesnie reprezentując nas rodzicow i
                  nasz sposob wychowywania ich.
                  Ja nie musze wysluchiwac w szkole zlych uwag o dziecku, nie musze
                  ich czytać w dzienniczku i mam nadzieję, że nie będe musiala.
                  Oczywiście jak każde dziecko testuje czasami czy moze sobie pozwolić
                  na więcej, ale kazda proba kończy się jej doswiadczeniem i
                  poniesieniem konsekwencji z wnioskiem, że nie warto.
                  Każdy rodzic powinien wsłuchać się w to co mówi dziecko, poswięcając
                  mu dużo czasu, posluchac i zobaczyć jak się bawi samo i w grupie.
                  Wtedy można wiele wyciągnąć wniosków z błędow jakie popelniamy i na
                  których sie uczymy wychowywać dzieci.
                  Dziecko to nie przedmiot i nie ma do niego instrukcji obsługi.
                  Dziecko to taki sam czlowiek jak my, myslący, czujący i przezywający
                  wiele spraw na swój wlasny sposob a rodzic powinien zawsze trzymac
                  rękę na pulsie i uczestniczyć w jego rozwoju.
                  czesto slyszę od innych rodzicow, że przeciez ma wszystko, czego
                  potrzebuje i jeszcze mu zle. Tak zle i to bardzo zle, bo nie ma obok
                  siebie rodzica idacego z nim razem podczas jego rozwoju, dającego
                  wskazówki, dyskutującego o jego problemach, ktore dla malego dziecka
                  sa ogromne. Stąd frustracji u dzieci, ktora plodzi agresję a, w
                  połaczenie z brakiem kultury powstaje "bomba" ktora i tak kiedyś
                  wybuchnie. I kogo tu winić dziecko wychowujące się samotnie i samo
                  ustalajace sobie zasady, czy rodzicow?
                  Ja mam pecha, bo wiele dzieci zwraca się do mnie ze swoimi
                  problemami, a nie do swoich rodzicow, bo jak twierdzą rodzice ich
                  nie sluchają i nie mają czasu dla nich.
                  I tego nie mogę zrozumieć dlaczego???
                  • agata0 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 22.11.09, 09:26
                    > Dyskutujemy tylko o dzieciach zle wychowywanych przez rodzicow. A
                    to
                    > nie jest uogolnienie, bo nie wszystkie dzieci sa bardzo zle
                    > wychowane.

                    Jednak w obu zdaniach znalazł się zwrot 'w Polsce'. A prawda jest
                    taka, że WSZĘDZIE są źle wychowane dzieci i najczęście dlatego są
                    źle wychowane, że rodzice na za dużo pozwalali. Nie sądzę, żeby
                    Polska jakoś niesamowicie odbiegała od innych krajów w 'statystykach
                    złego wychowania'. Wprost przeciwnie - wg mnie dopiero dobiegamy do
                    krajów zachodnich.

                    > Zgadzam się, ale dorastanie nie może krzywdzic, poniżac drugiego
                    > czlowieka, a wszyscy siedzą, przyglądaja sie biernie i czekaja na
                    > cud dorastaniasmile

                    'Dorastanie' w sensie FIZYCZNEJ możliwości skupienia uwagi na czymś
                    nudnym dla dziecka dłużej niż przez 15 minut. I oczywiście, że
                    podczas czekania nie można pozwalać dziecku na wszystko smile Ale
                    zatrzymać się go po prostu nie da. Można tylko gadać, gadać i
                    jeszcze raz gadać. I czekać aż w końcu zmądrzeje.

                    > Rozumiem dziecko, ktore ma problem, ktory może wiele tlumaczyć,
                    ale
                    > brak kultury nie tłumaczy nawet problem jaki dziecko posiada.

                    Jasne. Trzeba tylko odróżnić brak kultury od 'dziecięcości'. Co dla
                    niektórych jest trudne (nawet nauczycieli). Choć przykład z postu
                    otwierającego wątek jest oczywiście ewidentny i nie ma co nad nim
                    dyskutować.

                    > Ja nie musze wysluchiwac w szkole zlych uwag o dziecku, nie musze
                    > ich czytać w dzienniczku i mam nadzieję, że nie będe musiala.

                    Po prostu masz grzeczne dziecko i wydaje mi się, że dlatego trochę
                    teoretyzujesz smile Mojej starszej córce też wystaczyło powiedzieć
                    raz, góra dwa i rozumiała. Dopiero jak urodziłam syna, zobaczyłam
                    różnicę pomiędzy dzieckiem grzecznym a niegrzecznym.

                    > Oczywiście jak każde dziecko testuje czasami czy moze sobie
                    pozwolić na więcej...

                    Czasami? CZASAMI? wink Właśnie teoretyzujesz. Policz: chodzisz z
                    dzieckiem do kościoła raz w tygodniu. Od wieku 2 do 8 lat ono Cię
                    testuje CO TYDZIEŃ. 300 razy. 300 razy wykładasz na ten sam temat,
                    uspokajasz, pilnujesz.

                    Czasem po prostu nie wychodzi. Zamyślisz się na przykład. I naprawdę
                    ostatnią rzeczą, jakiej ja wtedy potrzebuję jest zwracanie mi uwagi,
                    jaką to jestem złą matką. Można wybrać mszę pół godziny później lub
                    pół godziny wcześniej, jeśli chce się mieć taki spokój. Dlatego ja
                    nie mam zrozumienia dla tych starszych ludzi - bo oni nie mają
                    zrozumienia dla mnie. (Ale to oczywiście nie oznacza, że jestem
                    chamska w rozmowie albo nie okazuję im szacunku. Wyrażam tylko
                    kulturalnie swoje zdanie na temat sytuacji smile)

                    • smerfeta7 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 22.11.09, 21:45
                      agata0 napisała:
                      > Jasne. Trzeba tylko odróżnić brak kultury od 'dziecięcości'. Co
                      dla
                      > niektórych jest trudne (nawet nauczycieli). Choć przykład z postu
                      > otwierającego wątek jest oczywiście ewidentny i nie ma co nad nim
                      > dyskutować.

                      Ale my dyskutujemy odnosnie wątku załozycielki, a jesli nie, to o
                      czym dyskutujemy?

                      > Po prostu masz grzeczne dziecko i wydaje mi się, że dlatego trochę
                      > teoretyzujesz smile

                      Moje dziecko nie jest grzeczne tak poprostu, ale dlatego, że od
                      niemowlaka wpajamy i egzekwujemy zasady, do ktorych musi sie
                      dodtosowac dopuki jest na naszym utrzymaniu i mieszka z nami. Nie
                      pozwalaliśmy sobie na to, aby np. dwulatka kopała nogami, krzyczała
                      i dostawała wszystko co zapragnie, dla naszego świętego spokoju, nie
                      pozwalalam krzywdzić innych, jezeli nie chciala być sama krzywdzona.
                      dzieci są takie, jakimi je wychowamy.
                      Same z siebie nie nie są grzeczne, to tylko kwestia wychowania,
                      ustalenia zasad i konsekwentnego egzekwowania. Jezeli stosuje sie
                      karę, to należy konsekwentnie ją egzekwować a nie odpuszcać po kilku
                      dniach, bo dziecie robi sie grzeczne, to kara skrucona. I to jest
                      niekonsekwencja rodziców.
                      Dziecku wystarczy popuścić, a obruci "swiat do gory nogami" nawet te
                      najbardziej grzeczne.
                      Nie teoretyzuję, a pisze z zycia. W rodzinie wiele jest dzieci i
                      kazde jest inne, a wiesz dlaczego, bo kazda rodzina wychowuje
                      inaczej. Stąd wiem, że dzieci mamy takie jak je wychowamy.

                      dzieci obce, ktore znam i znam ich domy, moge podzielić na grupy.
                      Domy z zasadami i konsekwentnymi rodzicami-dzieci sa dobrze
                      wychowane, szanujące innych i przestrzegające zasad panujących w
                      domu i spoleczenstwie.
                      Domy w ktorych jest chaos, brak zasad, konsekwencji,rodzice sami nie
                      potrafią się szanowac, uważający, że ich dzieci to pępki swiata i do
                      tego najgrzeczniejsze a inne sa zle, bo oni wiedzą najlpeiej i co
                      tam nauczyciel bedzie im uwage zwracal, to wlasnie te dzieci są zle
                      wychowane, teroryzują innych z kompletnym brakiem kultury, bo maja
                      przyzwolenie rodzica popierającego ich i nie poswięcającego mu czasu
                      z tytułu jego braku.


                      > Czasami? CZASAMI? wink Właśnie teoretyzujesz. Policz: chodzisz z
                      > dzieckiem do kościoła raz w tygodniu. Od wieku 2 do 8 lat ono Cię
                      > testuje CO TYDZIEŃ. 300 razy. 300 razy wykładasz na ten sam temat,
                      > uspokajasz, pilnujesz.

                      Nie przesadzaj 2 latek nie wie jak się zachowacsad dziwne, a skoro
                      nie rozumie, to sie nie zabiera 2 latka na mszę, lub siedzi we wózku.
                      8 latek nie potrafi się zachowac, tego juz nie rozumiem-brak zasad,
                      kultury i szacunku do miejsca w jakim przebywasad
                      Myslę, że dyskusja nie dotyczy autorki watku i rzeczywiście nie ma
                      co dyskutować o twoich zasadach.
                      Pozwalaj dalej swoim dzieciom na wszystko, jestes ich matką i wiesz
                      lepiej, tylko nie pisz za rok czy dwa, że dziecko cie teroryzujesmile)

                      • pam_71 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 23.11.09, 13:35
                        8 latek nie potrafi się zachowac, tego juz nie rozumiem-brak zasad,
                        > kultury i szacunku do miejsca w jakim przebywasad


                        Zdarzają się takie 8-latki, którym się nudzi podczas mszy wink nawet tej
                        dziecięcej ... i wtedy pogawędka z koleżanką jest 100 razy ciekawsza ;-p Nie ma
                        to wiele wspólnego z wychowaniem (no chyba że "pieprz w tyłku" będziemy dość
                        drastycznie karać wink ... tylko nie wiem po co) - po prostu 8-latki w pełni
                        "przezywające" to co dzieje się w Kościele to mniejszość. Odpowiedni wiek na I
                        KŚ to wg. mnie 10lat i to nie dla wszystkich ...

                        • beatulek Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 23.11.09, 19:20
                          MOje dziecko miało wtedy skończone 3 lata. I dla takich dzieci była
                          to msza (od 0 do 7 lat). Starsze dzieci maja swoją na inną godzinę.
                          I właśnie dlatego, że księża widzą, iż małe dzieci najczęsciej na
                          mszy przeszkadzają zrobiono im osobna mszę na której mogą sobie
                          przeszkadzać. Dzięki temu mają mozliwosc chodzenia do kościoła a
                          matki nie muszą się wstydzić lub stać na zewnątrz. Co do owego pana
                          uważam, że po pierwsze - NIe miał prawa dotknąć mojego dziecka a co
                          dopiero nią rzucać, po drugie - wybrał taką mszę więc niech się
                          dostosuje. O tej samej godzinie w górnym kościele była odprawiana
                          normalna msza.
            • smerfeta7 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 20:23
              pam_71 napisała:

              > Po lekturze smerfety7 naszła mnie taka mała dygresja ... że u Nas
              w kraju
              > wszystko jest złe ;-(

              Nie wszystko, ale trudno by było znależc coś co mozna pochwalić no,
              może zabytki i piekno tego krajusmile

              > Szkolnictwo niewydolne,


              Zgadza się.
              Brak srodkow i niedofinansowanie szkół i nauczycielismile


              >służba zdrowia w rozkładzie ...

              Zgadza się. A od nowego roku, bedzie jeszcze gorzej.
              Brak srodków i niedofinansowanie.

              >na dodatek dzieci nie
              > umiemy wychowywać


              Nie zgadza sie.
              Nie wszyscy zle wychowują swoje dzieci, ale chamstwo zawsze jest
              bardziej widoczne.



              > i zapewne za 10 lat to tylko bezrobotni żule zaleją nasze
              > ulice z butelkami taniego wina w ręku.

              Napewno w duzej iloście. MOPS już nie ma srodków na taka ilość ludzi
              jaka obecnie korzysta z pomocy.

              > My Polacy jesteśmy do kitu, pozwalamy dzieciakom na wszystko (a
              nawet więcej)


              Zgadza się. Bardzo duza ilośc rodzicow pozwala dzieciom na wszystko.


              >i w niczym nie umiemy się zrealizować.


              Nie zgadza się. Nie wszyscysmile


              >Frustraci i degeneraci ...

              Oj bardzo duzo jest takich ludzi.

              > Jak w takim kraju można zatem żyć ?! wink

              I tu masz rację. Bardzo trudni zyje sie w takim kraju.
              No ale mozna podziwiać jego piekno i neutralizowac stres smile


              Dokladnie
          • insula.incognita Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 15:25
            smerfeta7 napisała:
            dzieci z natury nie są złe, to rodzice poprzez
            > swoje postepowanie robią z nich malych "terrorystow"
            > Uwazają, że jak bardzo kochają dziecko to moze ono robic co chce,
            > jest pepkiem świata z duża asysta slużących i klaunow do bicia,
            > kopania, ciągania za wlosy, opluwania, gryzienia i co tam jeszcze
            > wymysli. A rodzic biernie przyglada sie mowiąc to jeszcze male dziecko.


            Zgadzam się całkowicie. I z cała resztą też.
    • soffia75 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 14.11.09, 16:36
      Odnoszę uporczywe wrażenie, że rodzice tego dziecka nie zadali sobie trudu, żeby
      wytłumaczyć mu, jak i dlaczego należy się zachowywać, a jak i
      dlaczego nie. Wydaje mi się za to, że od zawsze ustępowali mu we
      wszystkim i dlatego żadne zwracanie uwagi już nie skutkuje (zresztą - jeśli w
      kółko, po sto razy zwraca się dziecku uwagę, ono siłą rzeczy zacznie to ignorować).
      Mam wrażenie, że temu chłopcu brak jasno wytyczonych zasad oraz uwagi rodziców
      jako takiej - dlatego zachowuje się tak nieznośnie, ciągle sprawdzając, gdzie są
      granice. Nadmiar energii nie tłumaczy takiego zachowania; moje dziecko to też
      "żywe srebro", które nie usiedzi pół minuty w jednym miejscu - ale tak się nie
      zachowuje.
      • anmanika Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 08:35
        Brawo smerfeta, nic dodać nic ująć. Niektórzy rodzice są tak zaślepieni swoimi
        pociechami, że nie widzą jak te się źle zachowują w nawet w stosunku ich samych,
        tak zwrócona uwaga może nimi potrząsnąć.
    • kachwi1 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 09:58
      a może warto by najpierw porozmawiać z rodzicami dziecka (rozumiem,
      że to twoja rodzina, tym bardziej rozmowa jest wskazana),
      powiedzieć, co czujesz, spytać, dlaczego mu na to pozwalają, itd.? a
      może faktycznie dzieciak ma adhd - i mówię tutaj o prawdziwej
      chorobie - może warto podsunąć taką myśl rodzicom, i sprawdzić?
      rozumiem, że nie znosisz dzieciaka, ale kto ci każe widywać się z
      nim raz w tygodniu? jeśli faktycznie jest po prostu rozwydrzony, a
      rodzice nie reagują, to może da im do myślenia fakt, że nikt się z
      nimi nie chce widywać?
      i zamiast wyrzucać bluzkę - może najpierw spróbuj ją doprać?
      • black_halo Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 11:51
        Alez ja juz rozmawialam, troche naookolo z mezem bo to w koncu
        dziecko jego brata. A widywac sie w zasadzie nie musze, z tym, ze
        widujemy sie u tesciow. Takie rodzinne spotkanie. Mysl o adhd juz
        podsuwalam ale rodzice tego nie sluchaja. Wlasciwie nie wiem, nie
        jestem zwolenniczka bicia dzieci ale gdybym sama sie tak zachowywala
        w dziecisnwtie to chyba bym dostala porzadnie w tylek a dodam, ze w
        zyciu dostalam 2 razy i to raz klapsa a raz kilka i bardzo dobrze
        pamietam. Jakos wystarczyl wzrok mamy i wiedzialam, ze przeginam.

        Nie wlasciwie co z tym zrobic, nie chce wszczynac otwartej wojny bo
        wlasciwie nie wiem jak zareaguja jesli otwarcie powiem, ze mam dosc
        dzieciaka, ktory ciagle wszystkich obraza, popycha, kopie, drapie,
        ciaga za wlosy i wrzeszczy przyprawiajac mnie o bol glowy. Zreszta
        sadzac po wczesniejszych rozmowach raczej nie przyjmuja do
        wiadomosci, ze z tym dzieckiem jest cos nie tak.

        A moim zdaniem jest. Przyklad? na podworko tesciow wszedl kot
        sasiadow, zaczal tego kota ganiac z kijem, w koncu zagonil w kat i
        wlasciwie zwierzak nie mial juz gdzie uciec. Zaczal go kopac i
        probowal zlapac przez co kot naprawde agresywnie go podrapal. I co?
        Nikt nie zareagowal, wszystko dzialo sie szybko, moze 20 sekund ale
        wkurzylam sie bo wyszlo na to, ze to wina kota, ze go podrapal a nie
        dziciaka, ktory draznil zwierze. Jakby nie rozumial, ze zwierze tez
        odczuwa bol. Moim zdaniem on ma osobowosc psychopatyczna ale wiecie,
        nie powiem rodzicom, ze ich dziecko nie jest do konca normalne.

        Wczoraj omal nie spadlam z krzesla kiedy poprosili nas, zebysmy
        poszli z nimi i z dziecmi na lodowisko. Podjechalismy na miejsce,
        patrzymy, ze nie ma szwagierki. Pytam sie gdzie sie podziala - uczy
        sie w ten weekend do kolokwium bo w nastepnym ma zjazd i dzieci
        nocuja dwa razy u dziadkow zeby mogla sie po uczyc a nas poprosili
        zeby isc na lodowisko (ja uwielbiam) bo szwagrowi ciezko opanowac
        dwojke dzieci na lodzie. Jezdze bardzo dobrze, dzieciak jednak sporo
        gorzej. Myslalam, ze upadne z wrazenia kiedy po zejciu z lodowiska
        zaczal mnie okladac piesciami, ze jezdze szybciej i lepiej niz on.
        Pare razy probowal podstawic mi na lodzie noge.
        • joa66 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 12:08
          A co na to Twój mąż?

          A Ty jakoś reagujesz czy na razie powstrzymujesz się, żeby nie
          popsuć rodzinnych relacji?

        • pam_71 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 12:10
          Pare razy probowal podstawic mi na lodzie noge.
          W takim przypadku to Młody powinien dostać karny nakaz zejścia z lodu bez prawa
          do dyskusji wink Mówiąc brutalnie - za flepy i out wink

          Ja osobiście hołduję teorii, ze nie ma dzieci z gruntu złych - są tylko źle
          wychowane. W wypadku bratanka Twojego męża ewidentnie dorośli zaspali, a teraz
          zapewne robią "dobrą minę do złej gry" zamiast się przyznać do tego że mają
          poważny problem.
          Ty jako osoba "z boku" i na dodatek nie mająca własnych dzieci możesz być
          postrzegana jako ta "zła" czyli ta co się wtrąca ... i raczej Twoje dobre chęci
          nie będą zauważone ... niestety ...
          • black_halo Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 12:31
            No wlasnie, nie mam wlasnych dzieci wiec "sie nie znam" i "jak bede
            miala wlasne to zobacze". Nikt mnie w tej kwestii nie slucha, meza
            niestety tez bo jestemy mlodzi i glupi i jedynie imprezy nam w glowie
            - mamy po 25 lat, pobralismy sie 2 lata temu zaraz po studiach -
            glupio zrobilismy wg. starszego rodzenstwa meza. Maz ma starszego
            brata o 13 lat i siostre strasza o 8. To duza roznica wieku. Oboje
            maja juz dzieci, siostra niemal roczna coreczke, brat wlasnie dwoch
            chlopcow. My jeszcze dzieci nie mamy, narazie chcemy pouzywac zycia
            co kazdy ma nam za zle. Od szwagierki uslyszalam, ze mamy egosityczne
            podejscie do zycia bo skoro nas stac to juz powinnimy miec dzieci a
            nie czekamy na niewiadomo co. Oczywiscie bardziej w zartach ale
            wiadomo jaka jest wymowa. Juz nawet boje sie powiedziec, ze gdzies
            wychodzimy czy jedziemy. Ciagle ktos nas o cos prosi bo "nie mamy
            dzieci wiec zeor obowiazkow". Wiem, ze "mam lekka prace bo tylko
            siedze przed kompem" wiec oczywiscie nie powinnam sie czuc zmeczona.
            Faktycznie, mam prace lekka fizycznie ale kontruktor/projektant to
            nie jest rysowanie w Paintbrush uncertain eh, ciezka sprawa. jak probije
            delikatnie zwrocic uwage to niestety nikt tego nie slyszy, a po
            drugie faktycznie - nie chce psuc stosunkow rodzinnych.
            • pam_71 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 14:51
              To ja jestem taki Wasz starszy brat ;-p znaczy wapniak totalny.
              Jedno jednak Ci powiem wink Tak jak od żadnej Babci nie można wymagać, aby
              etatowo opiekowała się wnukiem, tak i zarzucanie Cioci egoizmu, bo planuje
              wyjście na imprezę zamiast niańczenia bratanka jest mocno nie ten teges ;-0
              Z obrazu jaki przedstawiasz wynika, że trafiłaś na dość roszczeniową rodzinkę
              wink Dobrze zarabiacie, lubicie podróże, chcecie się "dotrzeć" i wyszaleć jako
              młode małżeństwo ... i b. dobrze. A całej reszcie - kij w oko ;-p
              Nie uważam się za idealną osobę, ale do głowy by mi nie przyszło zaglądać
              kuzynostwu (jam jedynaczka) do portfela i rozliczać z formy spędzania wolnego
              czasu ... ich życie ich wola wink
          • anmanika Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 12:32
            Bicie uczy wyłącznie tego, że można bić. I ten ww. młody nauczy się, że skoro
            rodzice mogą to on też. Może to się skończyć tym, że młody wystartuje z kijem na
            mamę która mu za wolno podaje śniadanie np.
            Chyba tu byłaby wskazana wizyta u specjalisty bo ewidentnie coś jest nie halo.
          • azile.oli Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 12:49
            Moim zdaniem nie ma sensu dalsze uświadamianie rodziców, bo do nich
            nic nie dociera. Pozostaje Ci stanowcze i ostre reagowanie, gdy
            młody narusza twoją nietykalność lub obraża Cię słownie.
            Szarpnie Cię za włosy - głośne powiedzenie do niego, że sobie tego
            nie życzysz, że jest to niegrzeczne. Powiedz to ze złością w głosie
            i odpowiednim wyrazem twarzy. Niech zobaczy w Tobie nie uciśnioną
            księżniczkę, ale rozeźloną jędzę.
            Na lodowisku robił Ci na złość - trzeba było zejść i zostawić
            dzieciaki facetom, może by do tatusia coś dotarło. Zaczyna Cię
            okładać pięściami - hasło do dziecka i do rodzica, że sobie nie
            życzysz, ręce mu przytrzymać.
            A tak ogólnie, jak mały zachowuje się w stosunku do Twojego męża?
            Też mu się zdarza używać przemocy? Czy też facetów nie rusza, bo
            czuje respekt ?
            Prawda jest taka, że cudzego dziecka nie wychowasz, ale o ile można
            ewentualnie znosić jego wrzaski to bezpośrednich ataków fizycznych
            czy słownych już nie.
            I jak najbardziej możesz zwracać dziecku uwagę - np jeśli coś
            mówisz, a on zagłusza Cię wrzaskiem, reaguj. Masz do tego prawo,
            niezależnie w czyim domu jesteś, zwłaszcza, gdy rodzice nie reagują
            lub robią to nieudolnie.
            Synek mojego kuzyna terroryzował wszystkich wkoło. Były wrzaski, a
            nawet szczypanie i gryzienie. O dziwo, wystarczyła jedna uwaga
            mojego męża wygłoszona poważnym tonem i z odpowiednią miną.
            Młody przy nas zaczął się wyraźnie kontrolować. Owszem, zdarzało mu
            się gryźć rodziców czy dziadków, ale jak sobie pozwalali...

        • kachwi1 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 12:47
          ale co masz na myśli "rozmawiałam trochę naokoło" - rozmawiałaś z
          rodzicami dziecka czy nie? powiedz wprost: "aniu/basiu/monisiu/xxx,
          nie lubię henia/kubusia/xxx, bije mnie, szarpie za włosy, krzyczy.
          czy wam to nie przeszkadza? może on potrzebuje pomocy psychologa?
          dlaczego nie reagujecie, jak znęca się nad kotem?"
          i dlaczego jechałaś z nim na lodowisko, skoro go nie możesz znieść?
          nie bardzo rozumiem...
          • black_halo Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 14:01
            rozmawianie naakolo znaczy dla mnie, ze zwracam uwage ale delikatnie.
            mowilam juz kilkanascie razy, ze uwazam, ze ich syn zachowuje sie
            nieodpowiednio. na co zawsze slysze, ze nie mam dzieci wiec skad moge
            wiedziec jak jest odpowiednio? mowilam mezowi zeby porozmawial z
            bratemù bo mnie nie wypada wprost mowic, ze dzieciak jest nie do
            zniesienia i kazdy ma juz go dosc. maz sie dowiedzial tego samego co
            ja, ze sam jest jeszcze mlody, nie ma dzieci i doswiadczenia. zreszta
            co tu mowic kiedy sie ciagle slyszy, ze on ma tyle energii, zywe
            srebro i podobne bzdury i to lepiej nizby mial siedziec po ciuchu.
            wcale nie lepiej bo mnie od pojechalam z mezem bo lubie, a ze nas
            poprosili to tym bardziej, szczegolnie ze mniejszego bardzo lubie.
            latwe i grzeczne dziecko.

            nie mowie tu, ze oczeukuje, ze wszystkie dzieci beda idealne. ale nie
            rozumiem jak starszy i mlodszy wychowani w tych samych warunkach tak
            diametralnie sie od siebie roznia.
            • kachwi1 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 14:29
              fakt, że dwójka dzieci jest zupełnie inna (a tak samo wychowywana
              przez rodziców) może świadczyć właśnie o tym, że mały ma adhd. wiem,
              że dzieciak może wyprowadzić z równowagi - mnie mój własny syn
              czasem wyprowadza - ale może naprawdę trzeba naciskać rodziców na
              zaprowadzenie syna do psychologa. poza tym, skoro cię to męczy, to
              nie zwracaj uwagi delikatnie, tylko wprost i stanowczo. nikt tutaj
              nie mówi, żebyś była chamska i agresywna. ale może dzieciak po
              prostu nie dopuszcza myśli, że coś ci nie odpowiada, skoro nie
              dostał jasnego sygnału?
              • pam_71 Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 14:55
                Fakt, że dwójka dzieci jest zupełnie inna (a tak samo wychowywana
                przez rodziców) może świadczyć właśnie o tym, że mały ma adhd


                Może, nie musi .. Moja przyjaciółka ma dwie córki - diametralnie różne
                charaktery. Starsza to właśnie taki wulkan energii, młodsza - bardzo wycofana i
                spokojna.
                Ciekawe, że gdy jesteśmy sami to starsza zachowuje się poprawnie ;-p
    • budyniowatowe Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 14:22
      black_halo napisała:

      Wczoraj
      > dodatkowo pociagnal mnie za kolczyl i lekko naderwal mi ucho.
      > Zlapalam gowniarza za reke i nim potrzasnelam a o maly wlos a
      > dalambym po prostu w gebe bo to naprawde boli nie mowic juz o tym,
      ze
      > nowa bluzka nadaje sie do wyrzucenia bo jest zalana krwia.

      Bluzka zalana krwia po pociagnieciu za kolczyk? Aorte masz w uchu smile
      Od razu widac po tym, ze przesadzasz i dzieciaka nie lubisz i coby
      nie zrobil bedziesz wyolbrzymiac.

      I nawet jezeli na bluzce jest kropelka krwi po takim incydencie to
      spokojnie mozna ja wyprac. Njpierw namocz w zimnej wodzie smile
      • black_halo Re: nie moge wytrzymac z dzieckiem szwagierki 16.11.09, 16:09
        No rzeczywiscie przesadzam ... gdyby to byla kropelka krwi to bym nic
        nie mowila ale troche wiecej tych kropelek na snieznobialej bluzce i
        lipa. A pralam juz czwarty raz, niestety nie chce sie wywabic do konca
        i widac takie zolto-brazowe obwodki po plamkach. A naderwanie ucha bylo
        naprawde spore, uwierz mi. Teraz musze czekac az zarosnie bo inaczej
        bede miala trzymilimetrowa dziure w uchu. Zreszta co ja bede tutaj ci
        tlumaczyc, myslisz, ze jakbym dziecko lubila to bym slowkiem na
        naderwane ucho nie pisnela?
Pełna wersja