kolega z klasy dokucza mojej córce

19.11.09, 23:16
wie o tym wychowawca, wie pedagog szkolny, nie poskutkowały skargi córki do
nauczycieli. Przezywa ją, naśmiewa się z jej wyglądu, popycha, chodzi za nią
po szkolnych korytarzach. Chciałam sama porozmawiać o tym z rodzicami chłopca,
ale ani mama ani tata nie przychodzą na wywiadówki. Nie ma to żadnego
znaczenia, ale rodzice są lekarzami więc pewnie długo pracują. Wiedzą o jego
zachowaniu (tak mówi pani)ale zachowanie chłopca się nie zmienia. Chłopiec
dokucza też młodszym uczniom i chyba czuje się zupełnie bezkarny. Przeszkadza
w prowadzeniu lekcji,naśmiewa się z nauczycieli. W rozmowie z córką, radziłam
już chyba wszystko co mi przyszło do głowy ale...wiadomo. Córka po powrocie ze
szkoły opowiada głównie tylko o tym i o tym jakie rozbawienie wywołuje jego
zachowanie w całej klasie. Chciałabym córce pomóc ale jak? Nie skutkuje
lekceważenie go i nie odpowiadanie na zaczepki, szukanie ustronnego miejsca w
drugim końcu szkoły odpłacanie pięknym za nadobne. Co zrobić, żeby pobyt w
szkole nie stał się udręką? Boję się, że córka sprowokowana popchnie w końcu
tego chłopca a nie jest chucherkiem i nie daj Boże będzie winna całej tej
sytuacji. Poradźcie.
    • komyszka Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 20.11.09, 07:18
      zmusic szkołe do reakcji. zaczac posługiwac sie pismami, nic na tzw "gebe".
      jesli masz jeszcze cierpliwosc- ja stracilabym ja po tygodniu- zacznij od pisma
      do wychowawcy. jesli nie masz albo sytuacja jest na tyle poważna- do dyrektora.
      domagaj sie podjecia KONKRETNYCH działan skutkujacych zmiana zachowania
      mlodzienca wobec twej corki. (na odp dyra mozesz czekac do 2 tyg. powinnas byc
      tego swiadoma). jesli dalej nic sie nie zmieni-skarga do kuratorium. przy czym
      jasno powiedziec dyrekcji ze nie zawachasz sie uzyc takiej opcji. poinformuj tez
      ze to co w tej chwili sie dzieje to nekanie psychiczne twego dziecka za zgoda
      szkoły.
      jestem nauczycielem i sytuacja jaka opisujesz w mojej szkole nigdy by nie
      przeszła. to typowe umywanie rąk. działaj.
      p.s. jesli zdarzy sie ze twoja córka "SZTURCHNIE" owego panicza- jej wina będzie
      tylko częściowa.
      • k1234561 Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 20.11.09, 17:38
        Zgadzam się z komyszką.Też bym tak zrobiła na Twoim miejscu.Nie
        popuściłabym tego.Byłabym uparta i upierdliwa do granic
        wytrzymałości i poruszyłabym niebo i ziemię aby zrobiono cokolwiek w
        tej sytuacji,bo tak dalej być nie może.
    • hugollina Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 20.11.09, 18:17
      moj kumpel wobec nieudolnosci szkoly wzlgedem jego dziecka w takiej sytuacji
      dokuczania, przy rodzicach dzieciaka, wychowawczyni, dyrektorce i pedagogu
      szkolnym UPOWAZNIŁ dziecko do uderzenia jak bedzie mu ow napastnik
      dokuczał/wyzywał. i tak sie stało. wyzywanie/dokuczanie sie skonczyło jak reka
      odjal...
      moze niepedagogiczne, ale skuteczne. dziecko ma prawo sie bronic.
      a swoja droga nauczyłabym dziecko asertywnosci, a nie nadstawiania drugiego
      pliczka. dlaczego ma sie chowac przed napastnikiem?
      moze jakies sztuki walki? polecam, to działa cuda. wzmocni sie jej pozycja w
      oczach kolegów, ma wrażenie wiekszej sily fizycznej etc. możewarto spróbować?
      • katiklem Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 20.11.09, 20:28
        dziękuję za odzew i rady...przechodzenie w drugi koniec szkoły doradziłam córce
        dopiero w chwili gdy wszystko zawiodło,unikanie napastnika wydawało mi się
        najlepszym rozwiązaniem w tamtym momencie, trudna jest to sytuacja dla mojego
        dziecka, nie jest typem, który potrafi się postawić, wyszukanymi odzywkami nie
        sypie jak z rękawa. Poza tym jest sporo wyższa i troszkę tęższa niż jej
        rówieśnicy, a to dla niektórych jest wystarczającym pretekstem do dokuczania.
        Sama rozmówiłabym się z tym chłopcem, ale boję się, że puszczą mi nerwy, a poza
        tym to chyba nie powinnam z nim rozmawiać bez obecności jego rodziców. Szkoła
        mojej córki to moloch i chyba rzeczywiście nie ma innego wyjścia tylko oficjalne
        pismo, bo spawa zginie w gąszczu innych.
        • olifra Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 20.11.09, 20:48

          > Sama rozmówiłabym się z tym chłopcem, ale boję się, że puszczą mi nerwy, a poza
          > tym to chyba nie powinnam z nim rozmawiać bez obecności jego rodziców

          a dlaczego nie miałabyś tego zrobić, tylko nerwy musisz trzymac na wodzy. jak
          nic nie skutkuje to zareaguj Ty. moja koleżanka tak zrobiła, ale nie chodzi o
          wykład 15 minutowy. powiedziała tylko jedno zdanie bez żadnych ceregieli, bez
          tłumaczenia, po cichu. wszystkie zaczepki się skończyły.
          • olifra Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 20.11.09, 20:52
            ale poza tym jak napisała komyszka rusz oficjalną drogę. atakuj z każdej strony.
            no bo przeciez nie moze być tak, zeby głównym problemem szkolnym Twojej córki
            był jakis mały, niedowartościowany głupek.
            • katiklem Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 20.11.09, 21:41
              olifra zastanawiam się co w takiej sytuacji dziecku powiedzieć i na ile dosadnie
              coby nie być później posądzonym o nękanie dziecka, czy to może się skończyć np.
              w sądzie jeżeli załóżmy rodzice tego chłopca są przeczuleni na punkcie synka?
              • maksimum Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 20.11.09, 22:25
                Zwrocilbym napierw uwage nauczycielom na zachowanie chlopca a pozniej
                niech go corka popchnie dla przykladu-to moze zrozumie.
                • katiklem Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 20.11.09, 22:44
                  niestety już to wszystko za nami, dlatego szukam innych skuteczniejszych
                  rozwiązań, to prześladowanie trwa trochę i czas je skończyć
              • jakw Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 20.11.09, 23:07
                katiklem napisała:

                > olifra zastanawiam się co w takiej sytuacji dziecku powiedzieć i
                na ile dosadni
                > e
                > coby nie być później posądzonym o nękanie dziecka, czy to może się
                skończyć np.
                > w sądzie jeżeli załóżmy rodzice tego chłopca są przeczuleni na
                punkcie synka?
                To ty załóż sprawę w sądzie pierwsza - o nękanie młodej. Nie da się
                do tych rodziców napisać czy zadzwonić?
              • olifra Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 21.11.09, 12:28
                moja koleżanka jest niezłą aparatką, takze z przyjeciem "groźnej miny" nie
                miała problemu. powiedziała, ze "nie radzę ci żeby moja córka jeszcze raz
                wróciła do domu i się posakrżyła, ze jej dokuczasz" i to było tyle. łobuz tylko
                się skurczył i powiedział, ze więcej nie będzie. dodatkowo przez kilka dni
                specjalnie go obserwowała tak zeby on to widział, ze ona ma go na oku. nie użyla
                słów, typu ja się z toba policzę, albo bo będziesz miał ze mną do czynienia.
                dzieci w tym wieku w takich sytuacjach tracą grunt pod
                nogami. właściwie to zastanawiałyśmy się czy to pedagogiczne, pewnie nie, ale
                ona doszła do wniosku, ze dla niej najważniejsza jest jej córka i w tym
                przypadku pedagogika nie miała dla niej znaczenia.
                ale ona też miała takie same rozterki jak Ty, ze by ktoś jej nie posądził o
                nękanie gnoja. tu sprawa znikła z dnia na dzień... ten chłopak dał sobie spokój,
                ale czy każdy tak zareaguje...?
                u mojej córeczki w klasie jest jeden chłopak, który męczy innych chłopców.
                sprawa jest znana wychowawcy, dyrekcji, rodzicom, psychologowi szkolnemu. i nic
                to nie daje. rodzice chodzą z nim na spotkania do psychologa szkolnego, dostaje
                różne kary a i tak dalej robi to samo. i tu np. rodzice nie są obojętni na jego
                wybryki, myślę ze są nieudolni wychowawczo.
          • majerasek Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 24.11.09, 20:36
            Moja bratowa miała taki problem w gimnazjum.Bratanek jest grzeczny kulturalny
            może trochę "powolny"na pewno mało asertywny.Bratowa opowiadała ze dzieciak był
            opluwany wyśmiewany szook.Ona udała sie do dyrektora.Zdobyla tel do rodzicow
            dzwoniac domofonem do chlopaka gdy rodzicow nie bylo.Gowniaz byl nieswiadomy
            nawet komu podaje tel.Rozmawiala z matka chlopaka.Sama tez przypadkowo na
            przystanku powiedziala gowniarzowi ze nastepnym razem powiadomi policje i inne
            sluzby co bedzie skutkowało wywaleniem ze szkoly.Pomoglo bratanek jest zdolny
            lubiany przez nauczycieli a to ze piwko i papieroski go nie kreca nie znaczy ze
            maja go prawo ponizac!!
        • jakw Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 20.11.09, 23:04
          Imho przechodzenie w inny kąt szkoły tylko prowokuje takie typki do
          dokuczania - bo widzą, że córka nie umie się obronić. Wyszukane
          odzywki też pewnie nie zdałyby egzaminu, prędzej może się sprawdzić
          kilka mało cenzuralnych słów.
          Do szkoły wystosuj oficjalne pismo (numeruj, np. pismo nr
          1/2009),niech ci odpowiedzą równie oficjalnym pismem, co ze strony
          szkoły zostało zrobione. Jak szkoła ma gdzieś, eskaluj do
          kuratorium (załącz kolejne kopie pism i odpowiedzi), w najgorszym
          wypadku możesz zgłosić sprawę na policję.
          • fjefjurka71 Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 21.11.09, 00:36
            Pewnym(ale niekoniecznie najlepszym)rozwiązaniem jest też przeniesienie dziecka
            do innej klasy/szkoły.Tylko to nie rozwiąże problemu,bo chłopak znajdzie sobie
            inną ofiarę.Reaguj,podpisuję się pod wcześniejszymi postami.

            Żałuję,że moi rodzice nie mieli parcia,żeby walczyć o moje prawa,kiedy w
            pierwszych klasach szkoły podstawowej byłam nękana psychicznie przez kilku
            idiotów z klasy...Mam do nich o to wielki żal.
            • maksimum Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 21.11.09, 01:40
              Przynajmniej juz masz pojecie na jakim poziomie sa polscy lekarze.
              A moze u panstwa doktorow tak wyglada zalecanie sie?
              • annakate Walcz 21.11.09, 10:27
                zwróć się do szkoły z pisemna prośbą o zorganizowanie spotkania w składzie
                wychowawca, pedagog i rodzice obu stron celem ustlenia, co robić. Uprzedź, że
                jeżeli rodzice nie wykażą chęci współpracy prz korekcji aspołecznych postaw
                dziecka to poinformujesz sąd rodzinny. Jesli to nie poskutkuje to naprawdę to
                zrób - opisz sytuacje w piśmie do sądu właściwego ze względu na miejsce
                zamieszkania agresora. Jeśli nie znasz miejsca zamieszkania napisz takie pismo
                do najbliższego sądu dokładnie opisując do której klasy i szkoły chodzi
                delikwent. Podziała, żapewniam Cię, tylko nie wiem na który etapie - to zalezy
                od tego jak bardzo rozbuchane ego mają rodzice delikwenta.
        • morelee Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 22.11.09, 10:35
          katiklem napisała:

          > jest sporo wyższa i troszkę tęższa niż jej
          > rówieśnicy, a to dla niektórych jest wystarczającym pretekstem do dokuczania.

          Może poza pismami, popychaniem i sądem warto zapisać dziewczynkę na gimnastykę
          odchudzającą, opracować odpowiednią dietę, i jednocześnie rozwiązać problem
          szkolny i zdrowotny?
          • jakw Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 22.11.09, 11:12
            To raczej nie rozwiąże problemu dokuczania - to kwestia charakteru
            przedmiotu dokuczania. Moja starsza, oprócz tego, że w pewnym
            momencie miała podobne właściwości, to dodatkowo nosiła jeszcze
            okulary. Jeden kolega z sąsiedniej klasy czasem ją przezywał. Zdaje
            się, że odpowiadała mu niekoniecznie cenzuralnie albo zlewała
            totalnie. I wiedział, że jak ją popchnie, to ona mu raczej
            odda.Odczepił się. Ale córka założycielki wątku chyba nie potrafi
            totalnie olać tamtego względnie odpłacić mu pięknym za nadobne.
            • katiklem Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 22.11.09, 11:31
              niecenzuralnych słów moje dziecko nie używa, bo nie ma takiej potrzeby,
              natomiast w jakiś sposób odpowiadała na jego zaczepki co skutkowało tym, że
              dzieciak wyciąga ręce do mojej córki, popycha gdy ona stoi odwrócona, łapie za
              ręce, generalnie przekracza granice, których przekraczać nie powinien.
              • katiklem Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 22.11.09, 11:36
                a poza tym to chyba raczej typ z tych co to odczepi się gdy dostanie solidnie w
                skórę nie wcześniej.
          • kkokos Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 22.11.09, 11:35
            morelee napisał:

            Może poza pismami, popychaniem i sądem warto zapisać dziewczynkę na
            gimnastykę
            > odchudzającą, opracować odpowiednią dietę, i jednocześnie
            rozwiązać problem
            > szkolny i zdrowotny?

            tak czekałam, czy jakaś kretynka napisze coś o gimnastyce
            odchudzajacej

            po pierwsze, gdzie tu jest problem zdrowotny??? no gdzie??

            po drugie, wynika z tego, że dziewczynka sama sobie winna. jakby się
            urodziła z proporcjami barbie, nie byłoby problemu, a skoro rośnie
            szybciej niż rówieśnicy (być może chwilowo), skoro ma masywną budowę
            i/lub grube kości, to niech teraz nie narzeka. gratuluję logiki.
          • katiklem Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 22.11.09, 11:42
            problemu zdrowotnego nie ma, napisałam, że jest tęższa a nie otyła. Mimo, że
            gimnastyka odchudzająca problemu mojego dziecka nie rozwiąże to pewnie też i nie
            zaszkodzi mimo wszystko, ale dziękuję za podsunięty pomysł.
            • morekac Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 06.12.09, 00:20
              To już lepiej zapisz młodą na boks albo na dżudo - przynajmniej będzie w stanie
              poradzić sobie z agresorem i nabierze pewności siebie. Czasem można też znaleźć
              warsztaty w poradniach ped-psych dla dzieci -ofiar przemocy ze strony rówieśników.
              Przede wszystkim - poza załatwianiem sprawy w szkole - musisz porozmawiać z
              rodzicami chłopaka. Jest duża szansa, że jak młody dostanie solidny opier... nie
              tyle za dokuczanie innym, ile za to, że starym wstydu przysporzył i ciągani byli
              do szkoły na dywanik- to przystopuje.
          • black_halo Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 22.11.09, 14:59
            Akurat to nie jest rozwiazanie bo niektore dzieci tak maja, ze znajda
            sobie ofiare. Mnie przez kilka lat podstawowki meczyl taki paskudny
            okularnik, kurdupel i tez mial rodzicow majacych przerosniete ego.
            Taki typ. Moi rodzice nic wtedy nie zrobili, nie przeniesli mnie do
            innej klasy czy szkoly bo zmienialam wczesniej juz dwa razy z powodu
            przeprowadzki za co mam wielki zal. Na szczescie jako dziewczynka
            zaczelam szybciej rosnac i jakos pod koniec podstawowki spuscilam mu
            prawdziwe lanie w szatni. Kurdupel placi do dzisiaj bo pracuje w
            wypozyczalni DVD swoich rodzicow. Jak tylko to odkrylam to polecialam
            sie zapisac. Poniewaz wypozyczalnia jest polaczona ze sklepem zawsze
            jest tam mnostwo ludzi. Nie uwierzycie ale mnie poznal chociaz bardzo
            sie zmienilam. I tak na powitanie zapytal co slychac. Powiedzialam,
            ze u mnie wspaniale. Zaputalam co u niego a potel tk, zeby wzyscy
            dookola slyszeli "i jak tam, sikasz jeszcze w lozko?". Okrutne ale
            smiech tych wszystkich ludzi wynagrodzil mi lata dokuczania. Drugi
            raz pojechalam na zjazd absolwentow i on tez tam byl. Kazdy
            opowiadal, co robi, jak tam kariera. Poniewaz mlodo zaszlam daleko to
            sie pochwalilam. I tak wyskoczylam do niego z tesktem "a ty marcinek
            (nie mial tak na imie), co porabiasz bo ostatnio widzialam cie za
            lada w wypozyczalni rodzicow". Oczywscie miny ludzi bezcenne, bo
            niektorzy uwazali, ze gruba dziewczynka nie dojdzie do niczego.
            Tymczasem polowa moich kolezanek ma dzieci z wpadki, najwyzej zaoczne
            studia, czesc w ogole nie skonczyla zadnej szkoly. Siedza u rodzicow
            lub na utrzymaniu mezow wlapanych na dzieci. Satusfakcja przyszla po
            latach.
            • fjefjurka71 Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 23.11.09, 01:29
              To co zrobiłaś zalatuje mi strasznym wieśniactwem i wywyższaniem się.
              • black_halo Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 23.11.09, 09:18
                Wiem, ze to nieladnie z mojej strony ale po tylm co zrobili ci ludzie w
                podstawowce nalezalo im sie. Nikt mnie nigdy za to nie przeprosil,
                wiekszosc pewnie nawet nie pamieta ale pamietam ja. Nie widze powodu
                dla ktorego maialabym sie z tym zle czuc. Ci ludzie nie czuli sie zle
                wtedy, prawda? To sprawialo im dzika przyjemnosc.
                • marta13sar Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 03.12.09, 10:02
                  Z tą różnicą, że to były wtedy dzieci, a Ty jesteś podobno
                  wykształconą "dorosłą" osobą.
    • przeciwcialo Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 21.11.09, 13:15
      Złozyłabym pismo u dyrektora że jesli nie wezwa rodziców chłopca
      celem poinformowania o sytuacji podejme inne kroki prawne,
      zawiadomie kuratorium, sad rodzinny i opieke spoleczna.
      walcz o dziecko.
    • smerfeta7 Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 21.11.09, 21:35
      Popros nauczyciela, aby poinformowal rodzicow, że chcesz z nimi
      porozmawiac. Jezeli nie znjda czasu to poproś, aby przekazala, że
      idziesz zglosić sprawe na policję i nie bedziesz dlużej czekac na to
      czy znajdą czas.
      Poinformowala bym także dyrektora szkoły o w/w sytuacji na pismie, a
      potem na zglosila bym policję.
      • azile.oli Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 22.11.09, 12:04
        U mojej córki w klasie też był taki chłopak. Ona nie była właściwie
        celem jego ataków, bo w zasadzie zaczepiał/ dokuczał/ bił osoby
        słabsze fizycznie od siebie, a moja córka była wyrośnięta i silna, w
        dodatku trenowała judo.
        Wszyscy mieli już chłopaka dość, ciągłe skargi, szkoła robiła co
        mogła, ale rodzice zachowywali się tak, jakby byli dumni, że takiego
        maja ''wspaniałego'' syna, któremu nikt nie podskoczy.
        Któregoś dnia ten chłopak uderzył moją córkę. I zwiał. Był pewien,
        że nie będzie go goniła i wogóle nie zareaguje, najwyżej naskarży.
        No i się przeliczył. Młoda go dopadła i tak stłukła, że nie miał
        siły wstać. Oczywiście udał się na skargę, na co wychowawczyni
        odpowiedziała mu, że powinna mu jeszcze bardziej dotłuc.
        Córka opowiedziała nam całą sytuację, mąż zabronił jej już bić tego
        chłopaka w obawie, że rzeczywiście może gnojka uszkodzić.
        Za to zaczekał na gagatka przed szkołą i oznajmił mu, że ma się nie
        zbliżać do córki na odległość 2 metrów, bo inaczej będzie miał z nim
        do czynienia. Oczywiście rozmowa odbyla się w cztery oczy.
        Od tego dnia chłopak nie tylko nie zaczepił już mojego dziecka, ale
        przestał prześladować też innych. Po prostu w przypadku prymitywa
        skutkują tylko prymitywne sposoby i niektórych kultury jest w stanie
        nauczyć tylko prawo pięści.
        • maksimum Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 22.11.09, 17:10
          azile.oli napisała:

          > U mojej córki w klasie też był taki chłopak. Ona nie była
          właściwie
          > celem jego ataków, bo w zasadzie zaczepiał/ dokuczał/ bił osoby
          > słabsze fizycznie od siebie, a moja córka była wyrośnięta i silna,
          w
          > dodatku trenowała judo.
          > Wszyscy mieli już chłopaka dość, ciągłe skargi, szkoła robiła co
          > mogła, ale rodzice zachowywali się tak, jakby byli dumni, że
          >takiego maja ''wspaniałego'' syna, któremu nikt nie podskoczy.

          Tak niestety sytuacja wyglada w Polsce,bo w w Stanach za jakiekolwiek
          bicie w szkole jest sie automatycznie zawieszonym.
          Nawet za slowne grozby jest sie zawieszonym.
          W gimnazjum corki chlopak zostal zawieszony za grozenie
          nauczycielce,a jak sie to powtorzylo,to go wyrzucili ze szkoly.
          I nie bylo zadnego kontaktu fizycznego,tylko grozby.

          Niewiele osob wie,ze nauczanie jest obowiazkowe,ale chodzenie do
          szkoly nie jest obowiazkowe.Rodzice moga takiego gamonia sami w domu
          uczyc.

          > Któregoś dnia ten chłopak uderzył moją córkę. I zwiał. Był pewien,
          > że nie będzie go goniła i wogóle nie zareaguje, najwyżej naskarży.
          > No i się przeliczył. Młoda go dopadła i tak stłukła, że nie miał
          > siły wstać. Oczywiście udał się na skargę, na co wychowawczyni
          > odpowiedziała mu, że powinna mu jeszcze bardziej dotłuc.
          > Córka opowiedziała nam całą sytuację, mąż zabronił jej już bić
          tego
          > chłopaka w obawie, że rzeczywiście może gnojka uszkodzić.
          > Za to zaczekał na gagatka przed szkołą i oznajmił mu, że ma się
          nie zbliżać do córki na odległość 2 metrów, bo inaczej będzie miał z
          nim do czynienia. Oczywiście rozmowa odbyla się w cztery oczy.
          > Od tego dnia chłopak nie tylko nie zaczepił już mojego dziecka,
          ale przestał prześladować też innych. Po prostu w przypadku
          prymitywa skutkują tylko prymitywne sposoby i niektórych kultury
          >jest w stanie nauczyć tylko prawo pięści.

          Jesli szkola nie reaguje,to nie ma innego wyjscia,ale jest to wina
          szkoly,ze nie zawiesza uczniow.
          • mgla_jedwabna Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 20.04.10, 21:59
            Tak, i takie zawieszone dzieci wyrastają potem na źle zsocjalizowanych młodocianych przestępców albo w najlepszym wypadku - niedouczonych półanalfabetów, zaludniających dzielnice, gdzie po zmroku strach wyjść do sklepu.
    • guziczek26 Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 23.11.09, 23:15
      Na regularny mobbing szkolny , brak reakcji szkoly wystosowalabym pismo do
      dyrektora i wychowawcy oraz do rodzicow tego chlopca
      ( poprzez wychowawce) z informacja o tym fakcie z prośba o podjecie konkretnych
      kroków zmieniających stan rzeczy. Nie wiem czy godzina wychowawcza sluzy
      usprawiedliwieniom tylko czy rzeczywiscie jakims zajeciom. Wychowawca ma pole do
      popisu, jakies zajecia klasowe, uswiadamianie, ankieta, odgrywanie scenek,
      zamiana rol agresor- ofiara, zintegrowanie klasy, asertywnosc, nauka empatii
      tudziez kultury . Do 3 razy i w krotkim czasie nakreslalabym wage problemu
      wychowawcy, przy pierwszym tylko z wychowawca, przy drugim z obecnoscia pedagoga
      szkoly, z 3 z prosba o obecnosc dyrektora badz zastepcy z wyegzekwowaniem
      sankcji zgodnych z regulaminem szkoly.
      Konsekwentnie. Na biernosc w dzialaniach zastanowilabym sie nad poinformowaniem
      szkoly o probach szukania pomocy w problemie w innych placowkach w tym w
      _ostatecznosci_ policji na mobbing szkolny.
      Tylko sie mowi o tym, nie dziala. Odnosnie corki - wzmacniaj wiez,
      dowartosciowuj, naucz asertywnosci i zasiegnij u tej samej pedagog rad odnosnie
      tego jak corka powinna na chlopca reagowac.
      Nie znam wieku corki i rzeczywistej skali problemu. I tak wiem w psychologii tak
      funkcjonuje grupa ale zachowajmy normy i granice.
      Przykro mi to bylo czytac. Dzialaj konsekwentnie , oczekuj konkretow, wspieraj
      corke.
      • katiklem Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 24.11.09, 21:58
        dziękuję wszystkim za odzew i rady, córka w tej chwili jest chora, więc
        odpoczywa od szkoły i natrętnego kolegi. Zobaczę jak się potoczy sytuacja po
        powrocie, jeżeli chłopiec nie uspokoi się, zacznę działać oficjalnie, będę
        nalegała na potwierdzenie każdej mojej interwencji notatką ze spotkania,
        powalczę o rozmowę z rodzicami, a jeżeli to się nie uda to pogadam z chłopakiem,
        krótko i na temat. Jeżeli to nie pomoże to wtedy odwiedzę dyrekcję szkoły i
        złożę oficjalne pismo w sprawie dręczenia mojej córki. Córka jest w V klasie,
        przed nią jeszcze rok w tej szkole i co gorsza w tej klasie, mam nadzieję mimo
        wszystko, że sprawa zakończy się wkrótce. Życzcie nam powodzenia.
        • fjefjurka71 Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 25.11.09, 19:17
          Powodzenia!smile
          • katiklem Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 02.12.09, 23:31
            zrobiłam tak jak radziliście...w poniedziałek poszłam z matką
            dziewczynki(koleżanka z klasy), której ten chłopiec też dokucza, do pani
            pedagog, pani po krótkim przypomnieniu przez nas sprawy, powiedziała
            niespodziewanie, że dziewczynki, też nie są bez winy. jak się zapytałam w jaki
            konkretnie sposób nasze córki zawiniły, to pani powiedziała, że kopały chłopca i
            ciągały za włosy. Tak twierdzi ten chłopiec, na co ja stwierdziłam, że
            zwyczajnie się broni i prawdopodobnie kłamie, ale obiecałam rozmowę z córką. Tak
            też zrobiłam, przedstawiłam córce powagę całej sytuacji, że sprawa może trafić
            na policję i że w żadnym wypadku nie może mnie okłamywać czy naginać faktów.
            Córka powiedziała, że w taki głupi sposób bawili się w klasie IV a w tym roku
            absolutnie nic takiego nie miało miejsca.
            Na koniec spotkania z panią pedagog ustaliłyśmy, że gdy moja córka wróci po
            chorobie do szkoły to pani wejdzie do klasy na godzinie wychowawczej i spróbuje
            z dziećmi porozmawiać i rozwiązać problem. Jakież było moje zadziwienie, gdy
            dzisiaj zadzwoniła do mnie matka tej dziewczynki i powiedziała, że dzisiaj do
            klasy przyszła pani pedagog i rozmawiała z klasą pod nieobecność mojej córki.
            Efektem tej rozmowy był telefon tej drugiej dziewczynki do matki w czasie
            przerwy w lekcjach z płaczem, że ona nie chce być dłużej na lekcjach, bo
            większość klasy jest przeciw niej i twierdzą, że chłopiec nie jest winny, że to
            one zaczepiają i prowokują chłopca do takich zachowań. Najgorsze było to, że w
            czasie tej lekcji z pedagogiem dziećmi naśmiewały się z płaczącej dziewczynki i
            nie było odpowiedniej reakcji ze strony wychowawcy i pedagoga co jeszcze wzmogło
            rozżalenie dziecka. No i ojciec tej dziewczynki odbierając córkę ze szkoły
            działając pod wpływem nerwów, wzburzenia zwrócił może w mało delikatny sposób
            uwagę temu chłopcu, i to był jego błąd bo zrobił to na terenie szkoły i w
            momencie gdy wychowawczyni wychodziła ze szkoły. No i rozpętała się wojna.
            Chłopiec poszedł do domu, tata wylądował na dywaniku u pedagoga z córką, gdzie
            się dowiedział, że jego córka jest nieopanowana emocjonalnie bo płacze i płacze.
            Ja ogólnie próbuję zrozumieć tę sytuację i jak na razie zastanawiam się dlaczego
            pani pedagog nie dotrzymała umowy, bo sama twierdziła, że dopóki nie ma mojej
            córki w szkole to nie ma sensu rozmawiać z dziećmi, a mimo to z zrobiła to. Może
            jestem naiwna, ale wierzę swemu dziecku i jeżeli mówi, że nie zaczepia chłopca
            to tak tak po prostu jest. Szkoda mi tej dziewczynki, która musiała sama się
            bronić wobec niemal całej klasy, bez wsparcia choćby mojego dziecka, moja córka
            nie miała po prostu szansy wypowiedzenia się w tej sprawie. Zastanawiam się też
            czy pani pedagog zrobiła dobrze w tej sytuacji, tzn. czy nie powinna zacząć od
            rozmowy wyłącznie z dziećmi biorącymi udział w konflikcie, a z klasą porozmawiać
            na końcu. Rozmawiając z z całą klasą nie dowiedziała się jak było naprawdę,
            tylko dodatkowo skonfliktowała prawdopodobnie klasę, bo wiadomo, że tak jak w
            życiu niektórzy lubią się bardziej a inni mniej, poza tym w klasie jest 15
            chłopców i 8 dziewczynek. Sprawa się skomplikowała, miałyśmy cierpliwie czekać,
            a wyszło to co wyszło. Co o tym myśleć i co robić? doradźcie, proszę.
            • fjefjurka71 Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 03.12.09, 01:52
              Po pierwsze nie dajcie sobie wmówić,że Wasze dzieci są rozchwiane
              emocjonalnie,bo płaczą i płaczą.Płacz jest reakcją na silny stres i strach,a
              pani pedagog to za przeproszeniem kompletna idiotka,skoro dzieci jej ufają,a ona
              robi z nich pośmiewisko przed nauczycielką i kolegami.Ja też byłam 'rozchwiana
              emocjonalnie',bo płakałam,kiedy trzech gnojków z mojej klasy mnie przezywało i
              zaczepiało.Teraz żałuję,że nie mam możliwości przejścia się do mojej starej
              szkoły i wygarnięcia 'panióm pedagóg' i 'dyrektórowi' wszystkiego,co mi leży na
              sercu...WALCZ O SWOJE DZIECKO!!!smile

              Córka musi wiedzieć,że kontakt z tym chłopakiem ma być ograniczony do
              zera,absolutnie!Żadnych spojrzeń,żadnych przepychanek słownych i
              fizycznych-niech olewa gnojka z góry na dół.Proponuję też być w stałym kontakcie
              z rodzicami tej drugiej gnębionej dziewczynki-pokażcie swoim Małym,że mogą na
              Was stale liczyć.Aha,i naprawdę nie wierz córce w 100%-wiem,jak to jest,chwilami
              zaczepianie i wyzywanie moich trzech szkolnych oprawców przynosiło mi
              frajdę,może im też przynosi i faktycznie nie są takie święte?Warto uprzedzić
              córkę,że jeśli sprawa faktycznie trafi na policję,to będzie musiała mówić prawdę
              i kiedy wyda się,że jednak gdzieśtam szturchnęła czy wyzwała tego chłopca,to
              wszyscy spojrzą na sprawę inaczej.

              Pozdrawiam Was serdecznie i trzymam kciuki.STOP SZKOLNEJ PRZEMOCY!
            • ola33333 Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 03.12.09, 03:42

              wspolczuje ze sie tak niefajnie porobilo. Wiesz, ja bym po prostu
              porozmawiala z tym chlopakiem, ale sama tylko w obecnosci corki. Bez
              innych swiadkow. Pani pedagag jest naajwyrazniej do kitu.

              Taka rozmowa powinna byla miec miejsce na samym poczatku, bez
              wplatywania innych osob. No ale lepiej pozno niz wcale. Ja bym temu
              chlopakowi dosrala ostrym tonem, ze jak nie przestanie dokuczac
              mojej corce to pojde do dyrekcji i kuratorium w razie potrzeby, a
              nawet na policje, i zrobie wszystko zeby musial zmienic szkole.
              Ostra rozmowa ale bez swiadkow, tylko corka powinna przy tym byc.
              Mozliwe ze on tez by wtedy na nia cos powiedzial. I dobrze,
              wyjasnilo by sie co powoduje konflikt z obu stron i jak nalezy na
              przyszlosc postepowac.

              Moim zdaniem takie problemy nalezy rozwiazywac dyskretnie w jak
              najmiejszym gronie. Chlopak gdyby chcial to przeciez moglby wlaczyc
              swoich rodzicow, ale ja sama z siebie bym do nich nie leciala juz na
              samym poczatku, no chyba ze ta rozmowa w cztery oczy by na prawde
              nic nie dala i by trzeba bylo przedsiewziac dodatkowe kroki.
              • azile.oli Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 03.12.09, 09:31
                Pani pedagog minęła się z powołaniem, niestety. W takich
                przypadkach klasa bardzo często wypowiada się po stronie agresora,
                bo albo większość się go boi, albo po prostu imponuje im taki kozak,
                w przeciwieństwie do spokojnych koleżanek.
                No , niestety, ale ja bym wysłała do szkoły męża. Niech idzie do
                dyrekcji i zagrozi policją/kuratorium, bo szkoła jest nieudolna.
                To chyba naturalne, że chłopak będzie się bronił, wymyślając milion
                powodów, dla których został sprowokowany.
                Miałam taka sytuację, w której chodziło o konflikt mojego syna (
                zresztą świetnego ucznia) z nauczycielką. Ona również posunęła się
                do kłamstwa, broniąc swojego tyłka.
                Mąż powiedział dyrektorce i tej pani, że jeśli sprawa się nie
                wyjaśni, to on zabierze dzieci ze szkoły, ale sprawa trafi do
                kuratorium, które przyjrzy się pewnym praktykom, stosowanym w tej
                placówce.
                Sprawa skończyła się tak, że nauczycielka przeprosiła nas i syna.
                Jeśli da się wygrać z nauczycielem, to tym bardziej z takim
                smarkaczem.
                Napisać dodatkowo skargę na pania pedagog. Po pierwsze, dlaczego
                nie trzymała się ustaleń, po drugie, jeśli chłopak był ponoć
                zaczepiany przez dziewczynki, powinniście zostać zawiadomieni o tym.
                • przeciwcialo Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 03.12.09, 19:14
                  Wynika z tego że wszystko nalezy miec na papierze, nawet spotkanie z
                  pedagogiem szkolnym strasznie nieudolnym.
                  • jakw Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 05.12.09, 22:22
                    Tak wychodzi, niestety. Albo trzeba chodzić z dyktafonem.
                    • jakw Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 05.12.09, 22:23
                      Btw dyrekcja wie o całej sprawie?
                      • katiklem Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 05.12.09, 23:12
                        ja do dyrekcji jeszcze nie poszłam, ale wysłałam córkę do psychologa poza szkołą
                        i za moją zgodą pani psycholog poinformowała szkołę, że córka wskutek szkolnego
                        konfliktu z kolegą potrzebuje pomocy i wsparcia psychologa. Pani pedagog po tej
                        informacji od razu zadzwoniła do nas i wyznaczyła termin spotkania dla rodziców,
                        zobaczymy co z tego wyjdzie. Dopiero po miesiącu od mojego pierwszego
                        zgłoszenia problemu wychowawcy szkoła podjęła konkretne działania, chociaż córka
                        na terenie szkoły wsparcia nie otrzymała mimo, że mają psychologa...
                • katiklem Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 05.12.09, 23:20
                  uważam niestety tak samo, jeżeli by nawet córka była winna tego co zarzuca jej
                  chłopiec, gdyby to była prawda, to powinnam być natychmiast o tym powiadomiona,
                  z córką powinna być przeprowadzona rozmowa dyscyplinująca i powinna przeprosić
                  tego chłopca, tylko dziwne, że jakoś nic takiego się nie wydarzyło do tej pory.
                  Poza tym kopanie i ciągnięcie za włosy( o ile by się wydarzyło) nie
                  usprawiedliwia tak długotrwałego dokuczania, wyzywania i poniżania, nie wspomnę
                  już o wyciąganiu rąk, prawda?
                  • morekac Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 06.12.09, 00:48
                    Nie doczytałam poprzednio do końca,a tu się sytuacja nieco zaogniła.
                    A pedagog spaprała sprawę koncertowo - bo najwłaściwszym postępowaniem byłoby
                    zaproszenie skonfliktowanych dzieci wraz z rodzicami na małe spotkanko do
                    dyrektora. To jedyna możliwość ustalenia faktów i zastanowienia się, co można z
                    problemem zrobić. A tak dwie dziewczyny zostały oskarżone - bez prawa do obrony
                    zresztą (i na tej podstawie róbcie aferę), chłopię uniewinnione (a jeśli już -
                    to agresją wykazują się obie strony). Działania pani pedagog to niemal jak
                    lincz, zwłaszcza, że szkoła nic nie zrobiła wcześniej w tej kwestii.
                    Ale co do zachowania twojego dziecka - ustal jednak fakty, mimo wszystko.
                    Sama kiedyś na podwórku szkolnym po zebraniu poczułam się zobowiązana wtrącić do
                    monologu jednej z mam. Monolog był na temat : Bo K (jej córka) podobno skopała
                    tą M(osoba skopana i ogólnie nielubiana w klasie), ale ja w to nie wierzę. Moja
                    córka tak nie robi, to nie w jej stylu.
                    Akurat o całej sprawie słyszałam kilka dni wcześniej od mojego dziecka, zresztą
                    zaprzyjaźnionej z K. i nie cierpiącej M. K faktycznie skopała M - napadając ją
                    nagle i znienacka w chwili gdy ofiara siedziała sobie spokojnie. W momencie
                    kiedy potwierdziłam, że słyszałam o tym od mojej córki, która nigdy nie miała
                    powodu aby oczerniać koleżankę - mama K zamilkła.
                    • majerasek Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 11.01.10, 20:15


                      > Sama kiedyś na podwórku szkolnym po zebraniu poczułam się zobowiązana wtrącić d
                      > monologu jednej z mam. Monolog był na temat : Bo K (jej córka) podobno skopała
                      > tą M(osoba skopana i ogólnie nielubiana w klasie), ale ja w to nie wierzę. Moja
                      > córka tak nie robi, to nie w jej stylu.
                      > Akurat o całej sprawie słyszałam kilka dni wcześniej od mojego dziecka, zreszt
                      > ą
                      > zaprzyjaźnionej z K. i nie cierpiącej M. K faktycznie skopała M - napadając j
                      > ą
                      > nagle i znienacka w chwili gdy ofiara siedziała sobie spokojnie. W momencie
                      > kiedy potwierdziłam, że słyszałam o tym od mojej córki, która nigdy nie miała
                      > powodu aby oczerniać koleżankę - mama K zamilkła.
                      Dlaczego w tym przypadku Twoja córka miała rację?
                      Ta Pani ufała swojej córce tak samo jak Ty Twojej bez sensu podałaś przykład.
                      • mgla_jedwabna Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 20.04.10, 22:07
                        Bo z jakiej racji córka Mejaraska miałaby kłamać opowiadając w domu coś w ten deseń:

                        "mamo, a dzisiaj w szkole K skopała M"
                        "a czemu?"
                        "bo tej M to nikt nie lubi"
                        "ale może to M zaczęła?"
                        "nie, siedziała spokojnie"

                        Dlaczego dziecko miałoby kłamać, opowiadając o działaniach osób trzecich?
            • mgla_jedwabna Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 20.04.10, 22:03
              "gdzie
              > się dowiedział, że jego córka jest nieopanowana emocjonalnie bo płacze i płacze"

              Taa, za to chłopaczek nieumiejący zapanowac nad agresją to jest super opanowany emocjonalnie. No po prostu wzór zachowania zimnej krwi w kryzysowej sytuacji.
    • samson.miodek Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 04.12.09, 03:27
      A czy corka bedzie na tyle odwazna zeby zrobic taki numerek?Wez
      plastikowa butelke z woda , jak zacznie jej dokuczac znowu to niech
      podejdzie wyleje mu wode na spodenki w kroku i zacznie sie nasmiewac
      ze sie posikal.Mysle ze takie upokorzenie sprawi ze ja zostawi w
      spokoju, ze rodzice oburzeni zjawia sie w szkole, a co najwazniejsze
      w koncu odczepi sie od corki.
      Podzialalo u mnie jak kolega mial chamskie zaloty do kilku dziewczyn
      z klasy a potem postanowil podokuczac mi.Jak reka odjal - odczepil
      sie nie tylko ode mnie ale zaprzestal podchodow do kolezanek.
    • sandorianka Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 05.12.09, 15:20
      Ja też miałam podobny problem, w końcu się wkurzyłam na chłopaka, podeszłam do
      niego poprosiłam grzecznie na bok i spokojnie, po cichu powiedziałam mu, że jak
      jeszcze raz choćby przejdzie obok albo spojrzy na córkę, to tak go załatwię, że
      się nie pozbiera. No i takie tam ostre słowa, które smarkacza przestraszą. Mało
      to pedagogiczne ale cóż, spokój jest. Skoro nauczyciele nie reagują to trzeba
      samemu działać, w końcu to moje dziecko jest zaczepiane.
      Czasami zastraszanie jest lepsze niż pedagogiczne dyrdymały, na które w tych
      czasach smarkacze nie reagują, trzeba się zachować tak jak oni. Powodzenia.
      Sandra (20.07.99)
      Oriana (21.09.05)
    • martik_1 Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 06.12.09, 20:57
      Prawdopodobnie chłopiec, który dokucza Twojej córce szuka zwrócenia
      na siebie UWAGI RODZICÓW (którzy jak pisałaś są zajęci).
      Wspomniałaś, że nauczyciele i pedagog wiedzą o tym, więc co robią w
      tym kierunku. Przecież POWINNI WIEDZIEĆ, to o czym wyżej napisałam.
      Skoro są nauczycielami (nauczyciel, też pedagog), pytanie - jakie
      mają kwalifikacje?! To jest też problem wychowawczy - wychowawca ma
      za zadanie takie problemy rozwiązywać -są różne sposoby (rozmowa
      indywidualna, pogadanka na godzinie wychowawczej, kontakt z
      rodzicami, itp.), regularne spotkania z pedagogiem lub psychologiem
      szkolnym. Tu nie jest problem wyglądu Twojej córki, tylko
      prrawdopodobnie problem z chłopcem, a właściwie brak zainteresowania
      ze strony jego rodziców. Być może jeszcze coś więcej.
      P.S. Jeśli nic nie pomaga, zgadzam się z
      przedmówcami "samson.miodek" i "sandorianką". Twoja córka jest
      najważniejsza, jeśli tamci rodzice nie rozwiązują problemu, rozwiąż
      go Ty. Pozdrawiam. Powodzenia.
    • martik_1 Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 06.12.09, 21:11
      Prawdopodobnie chłopiec, który dokucza Twojej córce szuka zwrócenia
      > na siebie UWAGI RODZICÓW (którzy jak pisałaś są zajęci).
      > Wspomniałaś, że nauczyciele i pedagog wiedzą o tym, więc co robią
      w
      > tym kierunku. Przecież POWINNI WIEDZIEĆ, to o czym wyżej
      napisałam.
      > Skoro są nauczycielami (nauczyciel, też pedagog), pytanie - jakie
      > mają kwalifikacje?! To jest też problem wychowawczy - wychowawca
      ma
      > za zadanie takie problemy rozwiązywać -są różne sposoby (rozmowa
      > indywidualna, pogadanka na godzinie wychowawczej, kontakt z
      > rodzicami, itp.), regularne spotkania z pedagogiem lub
      psychologiem
      > szkolnym. Tu nie jest problem wyglądu Twojej córki, tylko
      > prrawdopodobnie problem z chłopcem, a właściwie brak
      zainteresowania
      > ze strony jego rodziców. Być może jeszcze coś więcej.
      > P.S. Jeśli nic nie pomaga, zgadzam się z
      > przedmówcami "samson.miodek" i "sandorianką". Twoja córka jest
      > najważniejsza, jeśli tamci rodzice nie rozwiązują problemu,
      rozwiąż
      > go Ty. Pozdrawiam. Powodzenia.
    • tocorobicotrzeba Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 14.04.10, 23:23
      Hmmm...Jakby to zacząć...
      Ja mam 14 lat.
      Miałam podobne 2 problemy...
      1.
      Jedna dziewczyna w moim wieku tyle że z innej klasy wyzywała mnie i mnie
      prześladowała. Po prostu powoli zabijała mnie psychicznie..."Bałam się jej"
      miała takie dziwne spojrzenie...!
      Moja mama o tym wiedziała. Aż w końcu któregoś dnia ona ze swoim kolegą...
      Wracali do domu a ja parę kroków koło nich i rzucili mi w głowę kamieniem.
      Wkurzyło mnie to więc na następny dzień sama poszłam do dyrektorki i
      powiedziałam jaka jest sprawa.Ona kazała im mnie przeprosić... A gdy wracałam
      moja wychowawczyni do mnie że czemu nie powiedziałam jej o tym...! To pani córka
      musi być przygotowana na takie reakcje ze strony nauczycielki... Jeszcze zależy
      która klasa... Bo np. Ja już jestem w 1 gim. i jak ktoś coś takiego zrobi to od
      razu konfident i takie wyzwiska... W 6 kl mogą już tak powoli reagować.Najlepiej
      w klasach 1-5.
      2.
      To jest całkiem inny przykład... W te wakacje taki jeden chłopak zaczął mnie
      wyzywać pasztet. Mnie się to ogólnie spodobało. Owszem też wtedy byłam taka
      niczym sobie jeśli chodzi o wagę... Ale teraz jest już dobrze.
      Któregoś dnia przechodziłam koło niego z kuzynką kiedy zaczął mnie wyzywać. I to
      już nie wyzywał tylko od pasztetów... Nie chce na forum używać słów
      wulgarnych... Szedł z kolegą i obydwoje mnie wyzywali.Wkurzyłam się i zaczęłam
      go gonić. Uderzyłam go z całej siły w plecy z pięści. Od tamtego czasu już mnie
      ani 1 nie wyzwał ani nie powiedział na mnie brzydkiego słowa.
      Jeśli pani córka jest w gimnazjum to to rozwiązanie jest dosyć dobre.Bo w
      gimnazjach nie działa już zasada: Proszę pani.! A ona mnie bije.! Tylko już
      bardziej nasyłania kogoś z groźbą... Najlepiej jeśli jest to starszy brat kolega
      albo ktoś... Zazwyczaj takie coś działa...! Wiem... Mi jest łatwo powiedzieć bo
      jestem ustawiona w szkole... Ale ciekawe co będzie się działo od nowego roku.
      Więc coś takiego też może być.

      Takim jak ten chłopak trzeba umieć albo udowodnić albo coś. Jeszcze działają
      obelgi słowne.
      Np. Czy to zjadasz całego kurczaka na obiad.?!
      -No w końcu się od ciebie uczę...!

      Życzę powodzenia...! Pozdrawiam. smile
    • afrikana Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 15.04.10, 00:17
      Kati, nic nie wiedziałam o Twoich problemach w tej naszej "cudownej"
      szkole, a raczej "molochu", w którym brak kontroli nad czymkolwiek.
      Jak się sprawa zakończyła ? Mam nadzieję, że pomyślnie dla Twojej
      córki ?! Postępowania szkoły (a szczególnie pani pedagog) nawet nie
      będę komentować, bo szkoda strzępić język. Doskonale wiem co tam się
      dzieje, bo byłam tam jakiś czas od środka, ale mam nadzieję, że w
      końcu sprawa się rozwiązała i znalazła finał.

      Ps. A Ty puszczasz swojego synka do szkoły jako 6 -latka ? Idzie
      teraz do zerówki czy zostawiasz go w przedszkolu ?
    • lisaa33 Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 15.04.10, 09:26
      miałam podobny problem z tą różnicą, że to dziewczynka dręczyła
      mojego syna a ja ciągle powtarzałam, że nie może jej oddać aż do
      momentu kiedy miarka się przebrała. Mały wracał z pokłutymi rączkami
      od ołówka, skarżył się, że koleżanka uderzyła Go w brzuch i inne
      podobne rzeczy. Poszłam na kolejną już rozmowę z wychowawcą i
      powiedziałam, że nie widzę zmiany zachowania dziewczynki i w związku
      z tym upoważniam syna do tego, żeby się bronił i żeby nikt nie
      przychodził do mnie ze skargą bo ja po prostu nie pozwalam, żeby syn
      był tak w szkole traktowany i jeśli kadra nie reaguje, dziecko
      obroni się samo. Syn oddał dziewczynce i od tamtej pory mamy spokój.
      Wiem, niewychowawcze ale w szkole za bezpieczeństwo dzieci
      odpowiadają nauczyciele a oni nie zrobili kompletnie nic. Pozwól
      córce oddać skoro nikt nie reaguje i zapowiedz nauczycielce, że
      wtedy też nie chcesz słyszeć, że Twoje dziecko bije bo prawda jest
      taka że to córkę dręczy ten chłopak a Ty masz obowiązek ją bronić
      albo pozwolić samej jej się obronić. Mój tata zawsze powtarzał
      mojemu bratu jak go bili w szkole: nie po to daję Ci jeść żeby Cię
      lali, masz ręce to się broń. I nie było problemów. Jak raz czy dwa
      oddał to chłopaki przestali Go zaczepiać. To działa, powodzenia
      • topaula Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 16.04.10, 19:42
        dziękuję wam za ten wątek
        mojego syna tez dręczą i własnie zrozumiałam, że to ja musze go z całą moca
        bronić. do tej pory starałam sie go po prostu wspierać, rozmawiałam z
        wychowawczynią, szkolnym pedagogiem - ale teraz widze, że to nie wystarczy.
        sytuacja ciągnie się od kilku miesięcy, może nawet lat.
        zrozumiałam, że muszę zareagowac w końcu ostro i zdecydowanie, chyba sama do tej
        pory nie wiedziałam czy mam do tego prawo, unuikałam konfliktu, konfrontacji, z
        obawy, że mnie nerwy poniosą.

        dzięki

    • betty_julcia Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 16.04.10, 23:11
      Będac dzieckiem miałam w klasie (chyba I podstawowej)
      takiego "kolegę" czajacego się z rogiem i tłukącego dziewczynki
      workiem z butami, bijącego i zaczepiającego wszystkich.
      Moja mama poszła któregoś dnia do szkoły, wparowała do klasy w
      trakcie zajęć z pasem, wywołała ancymona i powiedziała że jak
      jeszcze kogoś z klasy uderzy to nawet jego tato policjant mu nie
      pomoże, dostanie przy całej klasie na goły tyłek tym pasem.
      Myślicie że kogoś jeszcze tknął???smile Mało tego, tato policjant
      podziękował.
    • roza06 Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 18.04.10, 13:10
      Ciekawe jak dalej potoczyła się ta sprawa.
      • katiklem Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 19.04.10, 14:26
        oto dalszy ciąg tej historii:
        po wizycie córki u psychologa i jego interwencji w szkole, pani
        pedagog natychmiast zorganizowała spotkanie zainteresowanych stron w
        szkole. W spotkaniu wzięli udział rodzice, dzieci biorące udział w
        konflikcie oraz pani dyrektor szkoły. Każde z dzieci przedstawiło
        swoją wersję wydarzeń, dziewczynki opowiedziały w jaki sposób
        chłopiec im dokuczał a chłopiec ogólnie cały czas twierdził, że
        niczego takiego nie pamięta. No może raz popchnął moją córkę, ale
        reszty to on nie pamięta, ale przeprasza. Tak w wielkim skrócie
        przebiegało to spotkanie. Dzieci na koniec napisały zobowiązanie, że
        się będą właściwie zachowywały w szkole i wobec siebie. W centrum
        uwagi przez znaczną część spotkania była matka drugiej dziewczynki,
        której mąż zwrócił temu chłopcu uwagę na terenie szkoły. Kobieta
        płakała, tłumaczyła się, że skończyła się im cierpliwość i dlatego w
        taki sposób zareagowali. A gówniarz nie uronił nawet jednej łzy,
        szczerze mówiąc nie widziałam nawet, żeby mu było przykro czy wstyd.
        Po przeprosinach co mnie kompletnie zaskoczyło, pani pedagog
        powiedziała, że jest zbudowana postawą chłopca i poklepała go po
        ramieniu. Natomiast nie zareagowała w żaden sposób gdy koleżanka
        córki zaczęła płakać. W moim odczuciu zabrakło przekazania wyraźnej
        informacji dla chłopca, że jego zachowanie, jest karygodne i jeżeli
        się nie zmieni to poniesie surowe konsekwencje. Po spotkaniu przez
        jakiś czas był spokój, jeżeli chodzi o zachowanie chłopca wobec mojej
        córki. Niestety nie zmieniło się w zasadzie zachowanie delikwenta na
        lekcjach, dalej przeszkadza, komentuje głośno to co mówią i robią
        nauczyciele. Chyba nie ma nauczyciela, który by zapanował nad
        chłopakiem. Rodzice są wzywani do szkoły. Pozytywnym efektem
        przynajmniej na chwilę, były zajęcia pedagoga z klasą na temat
        rozwiązywania konfliktów. Jednak córka nie dalej chyba jak w piątek
        opowiadała, że znowu zaczął jej dokuczać, tzn. siedząc na apelu (a
        siedzą na podłodze)siada za nią i kopie ją w plecy, albo zwyczajnie
        wyzywa ją od głupich. Na razie nic z tym nie robię, córka też nie
        poszła jeszcze na skargę do pani pedagog, ale jeżeli chłopak
        przekroczy pewną granicę, to nie będzie innego wyjścia.
        • hankam Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 19.04.10, 18:42
          Źle robicie. Powinna pojść na skargę natychmiast.
          A może ty raczej powinnaś zawiadomić nauczycielkę i panią pedagog, że znowu się
          zaczyna. I to w sposób wskazujący, że nie będziecie tego tolerować.
        • q_fla Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 20.04.10, 09:07

          Na razie nic z tym nie robię, córka też nie
          > poszła jeszcze na skargę do pani pedagog, ale jeżeli chłopak
          > przekroczy pewną granicę, to nie będzie innego wyjścia.

          Chłopak już przekroczył granicę i nie rozumiem na co jeszcze czekasz.
          Imo, w tej sytuacji nie poszłabym do pani pedagog, ale napisałabym
          skargę do kuratorium. O swojej decyzji powiadomiłabym szkołę na
          piśmie, zaznaczając jednocześnie, że rozważasz także wystąpienie z
          wnioskiem do sądu.
        • afrikana Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 21.04.10, 23:16
          uncertain Można się było tego domyślić...
          szkoda słow, ręce opadająsad
          Walcz Kati o swoją córkę, nie zostawiaj tak tego.
    • dorotaifilip Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 19.04.10, 18:16
      Wydaje mi się, że chłopak znowu zaczyna i nie ma co czekać - kopanie
      w plecy i wyzywanie od głupich jest już wystarczajace by zrobić
      aferę, że nie dotrzymuje pisemnej umowy.
      Jak chcesz poczekać, to chociaż spisz sobie co i kiedy i gdzie robił
      ten chłopiec, bo potem znowu będzie miał "pomroczność jasną" pod
      tytułem "nie pamiętam".
      Trzymam kciuki!
      dorota
      • matizka Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 20.04.10, 11:36
        A może dziewczynki mogłyby się umówić i nawzajem nagrywać takie
        zachowania. W końcu pewnie mają komórki i jak tylko jedna widzi, że
        ten zaczyna dręczyć drugą to wyciąga komórkę i kręci. To po pierwsze
        dowód przeciw agresorowi, a po drugie może też go to trochę zbić z
        tropu.

        Jak by szkoła się czepiała to powiedzcie, że skoro nie wierzy
        dzieciom, nie zauważa problemu to kazałyście zbierać dzieciom
        materiał, z którym jeszcze się zastanowicie co zrobić po pokazaniu
        go zaprzyjaźnionemu prawnikowi

    • evee1 Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 20.04.10, 16:18
      Rany, wlos sie jezy na glowie! Przyznam szczerze, ze jestem dosc zbulwersowana
      nieudolnoscia szkoly.
      Ja nie mieszkam w Polsce, ale temat jest mi bliski, bo moj syn tez od paru
      miesiecy mial problem z takim jednym chloptysiem, ktory mu notorycznie dokuczal
      i dogadywal. Do rekoczynow nie dochodzilo, bo u nas w szkole za to jest sie
      natychmiast zawieszonym.
      Syn jest troche inny niz srednia (troche dziwak, specyficzne zainteresowania).
      Wczeniej troche sie nam skarzyl i staralismy sie go wspierac i sugerowac jak byc
      asertywnym, zeby kolega przestal go gnebic. Niewiele to jednak dawalo.
      I wczoraj syn postanowil, ze ma dosc i po pierwszej lekcji dal dyla ze szkoly i
      wrocil do domu. Zadzwonilam od razu do szkoly i zostalam tego samego dnia
      przyjeta przez koordynatoru roku (syn ma 13 lat) i zastepce dyrektora. Obaj
      rozmawiali z synem w mojej obecnosci, starajac sie dowiedziec na czym polega
      problem, jak wyglada to dokuczanie i jak syn te sytuacje ocenia i jak sie z tym
      czuje. Porozmawialismy troche o zachowaniach chlopcow w tym wieku i jak ono sie
      na ogol zmienia na lepsze pozniej. Zostalismy zapewnieni, ze takie zachowanie ze
      strony tego chlopaka nie bedzie tolerowane przez szkole i delikwent zostal
      natychmiast wezwany na rozmowe (juz po naszym wyjsciu).
      Efekt byl taki, ze juz po szkole, z domu, chlopak sam zadzwonil do mojego syna z
      przeprosinami. Zobaczymy jak sytuacja bedzie sie rozwijac z czasem, ale wiem, ze
      przynajmniej moge liczyc na szkole.
      Szkoda, ze Ty nie za bardzo mozesz, ale zycze powodzenia.
      • azile.oli Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 21.04.10, 09:37
        Zgłosić to jak najszybciej. I postraszyć kuratorium. Po zachowaniu
        pani pedagog widać, że w tej szkole chroni się agresorów. Za co
        chwaliła chłopaka, że przeprosił? A jakie miał wyjście? To było jego
        obowiązkiem. Poza tym powinien zostać dodatkowo ukarany.
        Nie ma to jak pochylić się nad oprawcą , gdy ofiara płacze.
        W podstawówce u mojej córki też był taki chłopak. Zaczepiał, bił i
        przezywał dziewczynki. Kiedyś uderzył moją córkę w brzuch. I uciekł.
        Młoda go dogoniła, przewróciła i skopała. Tak na zapas i za
        koleżanki. Poszedł ze skargą do wychowawczyni. I był bardzo
        zdziwiony, że ta powiedziała, że moja córka powinna mu dotłuc
        jeszcze bardziej. I żadnych skarg od niego przyjmować nie będzie.
        Wcześniejsze rozmowy z rodzicami nic nie dawały. Oni kiwali
        głowami, a syna poklepywali po plecach.
        Potem jeszcze raz zaczepił moją córkę i wtedy wkroczył mąż.
        Zapowiedział smarkaczowi, że jeszcze raz i on się z nim policzy
        osobiście. (Zakazałam córce samosądu, bo mogła gówniarzowi zrobić
        krzywdę). Od tego czasu problem się skończył.
        • tolapl Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 21.04.10, 10:48
          Wczoraj miałam podobną sytuację, od 2 tygodni córce dokuczała
          koleżanka. Rozmawiałam z córką, radziłam co ma jej odpowiadać,
          jednak tak była na tyle wystraszona, że bała się do niej podejść, a
          nawet do grupy dzieci, w której była dokuczająca dziewczyna.
          Niestety dokuczająca nie odstępowała jej na krok i dopiero jak córka
          powiedziała jej, że jak jeszcze raz powie jej coś niemiłego to moja
          mama z Tobą porozmawia! I ja w tym czasie patrzyłam groźnie w stronę
          dziewczynki. A ta spuściła głowę i to pomogło, bo pożegnały się w
          wielkiej zgodziesmile
    • mamusia1999 Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 23.04.10, 11:16
      najpierw sparwdzam czy juz moge sie udzielac na forum - po Smolensku
      gazeta zablokowala caly moj serwer, bo byly z niego posty nie
      licujace z powga sytuacji
      • mamusia1999 Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 23.04.10, 11:22
        juz moge,
        no wiec o problemie szkolnych/podworkowych tyranow ostatnio zgadalo
        sie z wychowawczynia przedszkolna mojego Mlodego. twierdzila ze w
        praktyce najlepiej dziala, jak dzieci trzymaja sztame, jak grupowo
        olewaja i nie akceptuja agresora, jak sie wzajemnie bronia . bo na
        takiego gagatka (niezaleznie od pobudek) kazania, uwagi i
        konsekwencje malo dzialaja. rodzice nawet jesli kooperuja i w domu
        dzialaja to fizycznie w szkole i na podworku sa nieobecni i nie moga
        interweniowac na goraco....
        no wiec poinstruowalam Mlodego w temacie jednego upierdliwego kolegi
        (jak na razie nic strasznego, takie tam niesnaski) i zobaczymy czy
        zdola zmobilizowac grupe obronna....
        • katiklem Re: kolega z klasy dokucza mojej córce 23.04.10, 14:10
          tak masz rację, w grupie siła, tylko, że agresor zwykle wybiera sobie
          na ofiarę kogoś słabego z różnych względów lub kogoś za kim właśnie
          nikt nie stoi. Moja córka ma w klasie bliskie koleżanki, nie
          przyjaciółki niestety. Wczoraj na zajęcia do klasy mojej córki znowu
          przyszła pani pedagog, widocznie sytuacja zaczyna wymykać się spod
          kontroli, skoro tak często do nich przychodzi. Rozmawiali o agresji.
          Z opowieści córki wynikało, że chłopiec, który jej dokucza starał się
          za wszelką cenę udowodnić, że agresja popłaca, a dzięki niej agresor
          jest kimś ważniejszym, lepszym. Chłopaka poparły, o dziwo, też
          dziewczynki z tej klasy, ( z wyjątkiem dwóch chyba), w tym najlepsza
          uczennica. Wniosek z tego jeden, i nie zdziwiłabym się gdyby tak to
          odebrały dzieci, że ważne jest, aby być akceptowanym przez większość
          grupy, nawet jeżeli ma to się odbyć kosztem wypowiadania niezbyt
          popularnych opinii. A dzięki agresji można wywalczyć atrakcyjną
          pozycję w grupie. Tak to właśnie wygląda w tej klasie. Ofiara agresji
          natomiast, nawet jeżeli ma coś ciekawego do powiedzenia to i tak nie
          ma, bo jest słaba i samotna.
Pełna wersja