katiklem
19.11.09, 23:16
wie o tym wychowawca, wie pedagog szkolny, nie poskutkowały skargi córki do
nauczycieli. Przezywa ją, naśmiewa się z jej wyglądu, popycha, chodzi za nią
po szkolnych korytarzach. Chciałam sama porozmawiać o tym z rodzicami chłopca,
ale ani mama ani tata nie przychodzą na wywiadówki. Nie ma to żadnego
znaczenia, ale rodzice są lekarzami więc pewnie długo pracują. Wiedzą o jego
zachowaniu (tak mówi pani)ale zachowanie chłopca się nie zmienia. Chłopiec
dokucza też młodszym uczniom i chyba czuje się zupełnie bezkarny. Przeszkadza
w prowadzeniu lekcji,naśmiewa się z nauczycieli. W rozmowie z córką, radziłam
już chyba wszystko co mi przyszło do głowy ale...wiadomo. Córka po powrocie ze
szkoły opowiada głównie tylko o tym i o tym jakie rozbawienie wywołuje jego
zachowanie w całej klasie. Chciałabym córce pomóc ale jak? Nie skutkuje
lekceważenie go i nie odpowiadanie na zaczepki, szukanie ustronnego miejsca w
drugim końcu szkoły odpłacanie pięknym za nadobne. Co zrobić, żeby pobyt w
szkole nie stał się udręką? Boję się, że córka sprowokowana popchnie w końcu
tego chłopca a nie jest chucherkiem i nie daj Boże będzie winna całej tej
sytuacji. Poradźcie.