Jadlospis 1,8 dziecka

30.01.04, 19:30
Mowiac szczerze wydaje mi sie ze wyczerpalam juz ksiazke kucharska, czasem
mam wrazenie ze daje dziecku nieodpowiednie dla niego potrawy ale mam malego
niejadka i wciaz szukam smakow, ktore by mu pasowaly. Co jadaja wasze prawie
2-letnie pociechy (albo co lubia najbardziej). Ale jest jeden problem.
Mieszkam w Stanach i tutaj w sklepach nie ma niektorych produktow, ktore w
Polsce sa uwazane za najbardziej podstawowe. Moze moglby mi poradzic w tej
kwestii ktos kto rowniez mieszka w Stanach, ale ogolnie czekam na wszelkiego
rodzaju porady i sugestie. Z gory wdzieczny Gosik
    • miss_mag Re: Jadlospis 1,8 dziecka 31.01.04, 19:40
      Wychowalam w Stanach dwoje dzieci, w tym jednego totalnego niejadka i uwazam,
      ze latwiej bylo mi to zrobic, niz gdybym mieszkala w Polsce. Po pierwsze,
      masz tanie owoce, caly rok, ktore dzieci lubia. Banany, jablka, gruszki,
      winogrona, arbuzy, truskawki - moje dzieci, w tym niejadek, do tej pory na
      sniadanie jedza kawalek bagietki i miske owocow. Mleko jest pyszne - jesli
      Twoj niejadek ma problemy z mlekiem, to sprobuj dwuprocentowe - moje dzieci
      nigdy nie lubily pelnego mleka. Jogurtow masz zatrzesienie. Smietana masz
      albo kwasna - sour cream, albo slodka "half & half". Zamiast kwasnego mleka,
      kupuj maslanke (buttermilk0), zreszta podstawa robienia bialego sera w domu.
      Jest to jedyny produkt mleczny na rynku, ktory ma zywa kulture bakterii
      mlecznych. Zolte sery - moje dzieci lubily wedzone, np. smoked gouda. Jesli
      Cie stac, kupuj francuskie, np. Rambol - drogi ale pyszny. Maslo kupuj
      unsalted, bo inaczej jest za slone. Sprobuj kupowac jajka brazowe, z kur tzw.
      free range, sa o niebo lepsze. Chleb - tu jest problem, bo tzw. normalny
      amerykanski chleb nadaje sie tylko do zatykania dziur w scianach. Znajdz mala
      piekarnie w Twojej okolicy (poszukaj w Yellow Pages pod Bakery), najlepiej
      wloska, franciska lub irlandzka. Zakladam, ze mieszkasz z dala od polskich
      skupisk, bo wtedy mialabys polskie sklepy. Sprobuj poszukac rosyjskiego
      sklepu, oni maja sporo poskich produktow. Jesli nie masz w poblizu malej
      piekarni, kazdy duzy supermarket (Safeway, Albertson, nawet WalMart) ma bakery
      czyli mala piekarnie chleba; chleby sa inne, wiec kupuj bulki czy bagietki.
      Zytnie chleby (rye bread) sa OK, ale uwazaj na kminek - dodaja go tutaj bardzo
      duzo, moje dzieci lubia bez kminku. Wszystkie jarzyny mozna kupic, z
      wyjatkiem korzenia selera. Jesli nie mozesz sie obejsc bez korzenia selera,
      to idz do menedzera dzialu warzywnego, popros o liste jarzyn od dystrybutora i
      przegladnij ja, na pewno seler tam bedzie, wiec moga dla Ciebie zamowic, ale
      nie zdziw sie cena - moze nawet dojsc do 5 dol za funta. Moje dzieci jadly w
      tym wiek zielony seler (naciowy, tyle ze obieralam im z tych twardych nitek w
      skorce). Daj dziecku te malutkie marchewki - baby carrots, dzieci uwielbiaja
      to gryzc. Tak samo ogorki - dawaj mu swieze. Jesli nie lubi kaszki manny
      (cream wheat firmy Nabisco - takie czerwone pudelko, jest w dziale hot
      cereal), to gotuj couscous (kasza pszenna z pszenicy typu Semolina) lub ryz.
      Kaszy jeczmiennej nie mozna kupic, z wyjatkiem pecaku - ja miele pecak w
      maszynce do miesa, aby go polamac. Nie podawaj regularnych platkow
      sniadaniowych - sa zdecydowanie za slodkie. Makarony mozesz kupowac swieze,
      firmy Butoni - pyszne, zwlaszca angel hair. Wedliny - ja do tej pory kupuje
      dzieciom tzw. cold cuts, glownie indyka (low salt, baked) lub szynke
      (imported, cooked). Jesli Twoje jada parowki, to kupuj parowki (wieners) z
      indyka. Jesli masz problemy z ich czystoscia czy swiezoscia, to idz na dzial
      jedzenia koszernego - jedzenie koszerne jest super czyste. Wedliny kupuj w
      dziale Deli, a nie krojone i pakowane. Oczywiscie cena bedzie wyzsza. W
      dziale koszernym mozesz znalezc bialy ser (farmers cheese) i czerwony
      barszcz. Jesli nie mozesz znalezc bialego sera, to daj znac, podam Ci przepis
      na kiszenia mleka w domu. Ogorki kiszone i kapuste kiszona kupuj firmy
      Claussen; nie ma konserwantow, mozna znalezc tam, gdzie leza kielbasy i
      boczki. Czerwone ziemniaki sa lepsze od zoltych czy bialych; zolte, te ktore
      znamy z Polski, maja prawie pastewny smak. Na wodzie spod ogorkow firmy
      Claussen mozna zrobic pyszna zupe ogorkowa. Mieso - wolowina jest pyszna, ale
      musisz kupic dobry kawalek, tzn. dosc drogi. Wieprzowine kupuj firmy Hormel -
      jest bardzo swieza. Cielecina - tu jest problem, z wyjatkiem WalMart-u, ktory
      pakuje swoje mieso w opakowania z gazem nitrogen (nie wiem, jak sie ten gaz po
      polsku nazywa), zadna cielecina nie utrzymuje swiezosci. W tym wieku moje
      dzieci zaczely palaszowac pulpety z rozmaitych mias. Kup mielone mieso z
      piersi indyczej i sprobuj zrobic pulpeciki, gotujac je na rosole i podaj z
      kluseczkami angel hair firmy Butoni. Nie znam dziecka, ktore by tego nie
      zjadlo. Podawaj ryby - sola, losos (salmon), fladra (flounder). Na deser,
      zamiast biszkopcikow, kupuj Vanilla Wafers - smakuja podobnie, tylko, ze sa
      okragle, a nie podluzne. Wogole, jesli nie chce Ci sie gotowac, to jedzenie
      dla dzieci mozna kupic w sloiczkach az do 3 roku zycia. Na razie tyle, ide
      przygotowac lunch - dzisiaj serwuje meksykanskie burrito (niejadek sobie
      zazyczyl smile)) ).
      • miss_mag A tutaj jest jadlospis 02.02.04, 18:53
        ...z pamieci, bo moje dzieci juz maja 8.5 roku.
        Sniadanie: kes chleba lub miekkiej bulki, bez masla lub jakiegokolwiek
        smarowidla, bo niejadek nie toleruje masla, smietany, twarozku, miekkich
        serow, itp., kawalek banana, chude mleko, plasterek wedliny z indyka (jajka
        odpadaja - byl uczulony; juz nie jest, ale dalej jajek nie lubi).
        Poranny snack (takie male drugie sniadanko): kilka krakersow firmy Ritz, lub
        Vanilla Wafer, kawalek banana lub jablko, mleko.
        Lunch: czysta zupa typu rosol, pomidorowa, lekka ogorkowa z cienkimi
        kluseczkami lub ryzem, mleko.
        Podwieczorek: znow jakies krakersy z owocem, lub upieczone w domu paluszki
        chlebowe (breadsticks), mleko.
        Kolacja (lub raczej dla nas obiad): kawalek ugotowanego, duszonego lub
        pieczonego miesa (wolowina, cielecina, kurczak, indyk lub kawalek ryby) -
        bardzo drobno pokrojony, ryz, kluseczki, couscous lub ziemnniaki puree,
        ugotowana malutka marchewka, lub brokuly, zielona fasolka (trzeba uwazac na
        nitki z boku), lub surowy ogorek (bez niczego).
        Do picia: soczki dla dzieci (dzial Baby Food) lub woda
        Mleko przed pojsciem spac.
        Od tamtego czasu dieta mu sie polepszyla, ale dalej ma ograniczony repertuar.
        Zawsze lubil owoce i preferowal surowe jarzyny od gotowanych, wiec takie
        podawalam. Zadnego tluszczu - maslo, margaryna beee, mieso okrojone z
        tlusczu. Zoly ser tlko stopiony (robie mu grzanki ze stopionym zoltym,
        serem). Nie lubi slodyczy - jedyny deser jaki jada, to lody waniliowe firmy
        Dreyers (nie sa slodkie).
        W ciagu tych lat dodalismy mieso smazone - kotlety schabowe, steki, miesa z
        grilla, i zaczal jesc wiecej jarzyn - salata, pomidory, kukurydza. Czasem zje
        frytki. W ubieglym roku odkryl pikantne smaki i wyraznie dryfuje w te strone;
        przedwczoraj na lunch zjadl burrito, lubi meksykanskie chipsy kukurydziane z
        salsa (taki pikantny sos). W ciagu ostatniego roku zaczal jesc bialy barszcz
        (z ziemniakami i kielbasa) i pierogi z serem, ale posypane pieprzem, a nie
        cukrem. W wieku lat 8.5 wzrost okolo 130 cm (nie pamietam dokladnie, ale po
        spodniach widze, ze znow urosl), waga - 66 funtow (ok 30 kg), zero (!!!)
        chorob. Narzeka, ze chcialby zachorowac, bo chce zostac w domu sniadanie do
        lozka dostac smile)) Bardzo silny i wysportowany, bardzo dobry uczen z silna
        tendencja do nauk scislych. Jak widac, ograniczona dieta niewiele mu
        zaszkodzila. Gdy byl w Twoim wieku, to tak samo panikowalam, zwlaszca, ze
        jego brat blizniak zawsze dobrze jadl. Cale szczescie, ze mialam rozsadnego
        lekarza pediatre, ktory mi powiedzial, ze: 1) zadne dziecko nie popelnilo
        jescze samobojstwa z glodu, 2) wiele dzieci ma problemy z waga, bo rodzice
        biegaja za dzieckiem z lyzka, zeby niejadka nakarmic, 3) jesli jest aktywny i
        rosnie utrzymujac centyl, to znaczy, ze dostaje tyle, ile trzeba.
        • Gość: joanna Re: A tutaj jest jadlospis IP: *.cg.shawcable.net 02.02.04, 19:42
          dziekuje ci za twoje rady. sama mam dwoje dzieci (jadka i niejadka). jadek to
          chlopiec. 7 lat, 145cm i 80lbs. jak sie urodzil to mial 5500g, 12lbs. i tak
          zostalo. no to tyle o jadku. a niejadek to moja 2 letnia coreczka. umyslowo
          rozwija sie lepiej niz moj syn ale ledwo ja widac a ja jak na zlosc nie naleze
          do mam co lataja z lyzeczka : ) (chyba jakies skrzywienie po moim synku ktory
          je wszystko co sie nie rusza). mieszkam w kanadzie i mam dostep do tych
          wszystkich rzeczy o ktorych piszesz. dlatego jestem ci niezmiernie wdzieczna
          za te wszystkie tips. podoba mi sie w twoim jadlospisie duza ilosc owocow i
          warzyw. ruszam robic lunch (grilled cheese sandwich ze swiezym ogoreczkiem on
          the side). pozdrawiam.
          • miss_mag Re: A tutaj jest jadlospis 02.02.04, 21:12
            Ciesze sie, ze moge sluzyc rada. Z niejadkami zaczyna byc problem, kiedy
            pojda do przedszkola i szkoly. Moje dzieci byly najpierw w zlobku, ale tam
            mamy znosily jedzenie i panie w czasie posilkow wykladaly kazdemu dziecku po
            odrobinie KAZDEJ potrawy, a pozniej raportowaly rodzicom, co dzieci jadly, a
            co nie. Bylo to dla mnie duze ulatwienie, bo bez mojego wkladu moglam
            eliminowac rzeczy, ktorych nie lubil. Kiedy poszli do przedszkola, to posilki
            byly serwowane (nb. w czasie lunchu mozna bylo przyjsc tam i zjesc z dziecmi,
            aby sprawdzic jakosc jedzenia), ale czesto moj syn przechodzil dzien o suchym
            chlebie, jablku, lisciu salaty i mleku. Cale szczescie, ze bardzo wczesnie
            nauczyl sie wyrazac, czego chce, a czego nie. W ciagu pierwszego miesiaca
            panie wiedzialy, ze nalezy mu podac nieposmarowany chleb, plasterek szynki i
            zolty ser osobno, a on zje, to co chce. Jakby dostal wszystko razem, to by
            sie tego nie tknal. W szkole moze jesc jedzenie z kafeterii lub przynosic
            wlasne; o ile nie serwuja pizzy lub kurczaka (dostajemy jadlospis na caly
            miesiac), to zabiera wlasny lunch z domu. Ostatnio poprosil, aby mogl
            zabierac cieple jedzenie, wiec musze mu kupic taki plaski termos, bo w szkole
            nie ma jak odgrzewac. Tyle tylko, ze mnie rano jeszcze dojdzie odgrzewanie i
            pakowanie goracego jedzenia sad((
            P.S. Twoj syn wazyl wiecej, niz moich dwoch razem wzietych!!!
            Acha, dodam, ze niejadek jest wyzszy, ciezszy i silniejszy od jadka
            (upodobania kulinarna jadka to temat na ksiazke - ten gosc nas kiedys
            zrujnuje).
        • gosikkow Re: A tutaj jest jadlospis 04.02.04, 08:14
          Bardzo mi przykro ze moj list z odpowiedzia w jakis dziwny sposob wsyslo. Nie
          bede probowala go odtworzyc, bo dyskusja potoczyla sie dalej. Widze z tego ze
          mieszkasz juz dosc dlugi czas w stanach, ja natomiast jestem tu od niecalych
          dwoch miesiecy. Mieszkam w Teksasie niedaleko Houston i zaopatruje sie tutaj
          glownie w sieci HEB - jest najlepiej zaopatrzona i najtansza. Juz powoli
          przyzwyczailam sie do produktow jakie sa w tutejszych sklepach, chociaz nie ma
          tu mowy o znalezieniu ogorkow kiszonych, ktore nadawalyby sie do czegokolwiek.
          Nie wiem byc moze musze dotrzec np do Houston, zeby znalezc to co mnie
          interesuje. Z tego co piszesz wynika, ze moj niejadek ma bardzo podobne menu
          jak Twoj. Z ta tylko roznica ze moj nie toleruje mleka. Byl na cycusiu przez
          rok i 2 miesiace. Potem rzucilismy cycusia kategorycznie ale moj syn nie uznal
          zeby krowie mleko bylo rownie smaczne jak to mamine. Wiec zastepuje mu mleko
          jogurtami. A tak poza tym jadlospis jest bardzo zblizony, choc nie zawsze
          wszystko malutki zjada. Ostatnio posmakowaly mu nalesniki ale o dziwo tylko na
          sucho. Z dodatkami nie sa juz dla tego naszego brzdaca zjadliwe. Ale ciesze
          sie jak dziecko kiedy maly je cokolwiek i to bez biegania po calym domu z
          lyzka. Jezeli chodzi o rozklad posilkow to praktykujemy podobnie jak podajesz -
          wieczorem kolacja przypominajaca obiad. Tylko nie moze to wypasc za pozno, bo
          inaczej maly jest zmeczony i nie chce nic jesc. No i przed pojsciem spac, po
          kapieli znow zamiast mleka dostaje jogurt. Nie ukrywam ze martwi mnie ta
          niechec naszego synka do mleka. Mam wrazenie ze mlekiem mozna duzo nadrobic,
          ale z drugiej strony radzilam sie kilku pediatrow w tym temacie i niewidzieli
          tutaj specjalnego zagrozenia. Musimy jeszcze przekonac sie do warzyw. I pod
          wplywem Twojego listu dalam malemu truskawki (mialam co do nich obawy bo nie
          jest to sezon truskawkowy i te ogromne truskawki wydaja mi sie troche
          sztuczne) i cos niesamowitego - maly jak tylko sie budzi (rano i po
          popoludniowej drzemce) biegnie do kuchni i wskazuje palcem na koszyk z
          truskawkami no i nie mam wyjscia - musze mu dac. Na szczescie nie ma zadnego
          uczulenia. Tak wiec od przedwczoraj synus zostal nazwany truskaweczka.
          Jak wiec widac Twoj list dal wymierny skutek i serdecznie za niego dziekuje.
          A propos, jak udaje Ci sie ugotowac tutaj bialy barszcz - moze ja o czyms nie
          wiem. Czekam z niecierpliwoscia na odpowiedz. Pozdrawiam. Gosik
          • miss_mag Re: A tutaj jest jadlospis 04.02.04, 18:06
            Jesli mieszkasz od niedawna w Teksasie, to czy to moze Twoj maz dopytywal sie
            kilka miesiecy temu, jak zone z dzieckiem przez ocean przeprowadzic? Nadawal
            z College Station. Tez mieszkam w Teksasie, tylko zachodnim, ale mieszkalam
            przez kilka lat w Houston. Otoz HEB to marna siec. Wiem, ze tania, ale
            produkty sa slabej jakosci. Sprobuj Albertson, a jesli wycofali sie rowniez z
            Twojego miasta (jak to zrobili w Houston), to chyba zastapil ich Kroger.
            Poszukaj Kroger Flagship - te sklepy sa lepszej jakosci. W Houston byl
            jeszcze Randall (taki bardziej up-scale) i Fiesta. Polecam Fiesta
            International, bo jest dosc tania, a produkty, zwlaszcza jarzyny, maja dobre.
            Otoz ogorki kiszone firmy Claussen (i kapuste) mozna znalezc w chlodziarkach,
            obok wedlin, nie na polkach. Zapytaj sie o "Claussen pickles"; jesli zapytasz
            sie "pickling cucumbers", to powiedza, ze nie maja. "Pickles" to sa ogorki
            ukiszone, "pickling cucumbers" to sa ogorki do kiszenia, takie, jak nasze
            polskie ogorki i one bywaja tylko w lecie. Mleko w TX jest najlepsze w
            Stanach i pewnie dziecie sie do niego przyzwyczai. Sprobuj firme Oak Farms,
            wg mnie to bardzo dobre mleko (osobiscie nie lubie mleka firmy Shepps czy
            Borden) i to dwu-procentowe, a nie cztero-procentowe. "Promised Land" tez
            jest dobre (jedyne sprzedawane w butelkach szklanych), ale jest bardzo
            drogie. Nie kupuj bron Boze mleka HEB. Smietana tylko firmy Daisy - pycha,
            nawet ta "light" czyli odtluszczona. Acha, mleka tutaj nie trzeba gotowac, ja
            tylko podgrzewam 30 sec w kuchence mikrofalowej. Co do barszczy, to do tej
            pory kisilam w domu (wg ksiazki kucharskiej), ale... Jest nas tu cale cztery
            polskie rodziny i kolega poszedl do malego sklepiku arabskiego, gdzie
            przekonal wlasciciela, aby sprowadzal nam troche polskich wyrobow od firmy
            wholesale w New Jersay, ktora sprzedaje polskie jedzenie. Tym sposobem gosc
            dla nas sprowadza biale i czerwone barszcze (w pojemnikach i torebkach),
            rozmaite soki, m.in. malinowy, ktore moje dzieci uzywaja do herbaty, zamiast
            cukru, slodycze, wody mineralne. Nie udalo sie go namowic na sprowadzanie
            kielbas, bo jest muzulmaninem i szaria mu nie pozwala miec nic wspolnego z
            wieprzowina. Ale mam dla Ciebie dobra wiadomosc. Jesli mieszkasz godzine od
            Houston, to jestes godzine od swietnie zaopatrzonego polskiego sklepu. Jesli
            masz samochod, to wpadnij na droge 290 w kierunku Houston (zakladam, ze
            mieszkasz w College Station smile)) i kiedy dojedzisz do drogi 6 (jakies 10 mil
            za Hockley), zjedz na droge 6 na prawo (na lewo odchodzi droga FM 1960).
            Pojedz jakies 10 minut droga 6 na poludnie (nie jedz zbyt szybko, bo
            przeoczysz), zjedz w mala uliczke, ktora nazywa sie Loch Katrine (Loch to lake
            po szkocku). Jest tam taki dlugi strip mall i gdzies w jego srodku jest
            sklep, ktory nazywa sie European Deli. To jest wlasnie ten polski sklep.
            Jego wlascicielka, pani Ewa, sprowadza co czwartek kontener polskiego jedzenia
            z Chicago i jest tam wszystko (no, prawie). Ma ryby, sery, zolte, biale i
            topione, majonezy, kielbasy i wedliny, zupy w proszku, dzemy, suszone grzyby,
            mak, itp... Jesli pojedziesz w sobote rano, to jeszcze powinna cos miec.
            Sklep jest zamkniety w niedziele i poniedzialek. Przed swietami sa tam
            prawdziwe polskie kolejki i to nie tylko Polakow. Sprowadza tez zytni chleb z
            litewskiej piekarni. Po zakupach mozesz pojechac dalej droga 6 na poludnie,
            dojechac na autostardy 10, wjechac na 10 na wschod w kierunku Houston i spasc
            na exit Blalock (jakies 5-10 minut jazdy najwyzej). Na skrzyzowaniu 10 i
            Blalock jest olbrzymia Fiesta International, gdzie tez jest polka z polskim
            jedzeniem (glownie dzemy i soki), ale w dziale z pieczywem jest pyszny chleb,
            French Country, ktory smakuje jak polskie chleby pszenne. Tamtejszy piekarz
            jest Chorwatem i piecze wspaniale chleby. O blok od Fiesty (w kier. polnocnym
            od autostrady) jest polska restauracja - "Polonia Restaurant" na 1900 Blalock,
            karmia dobrze i dosc tanio. Na Blalock jest rowniez polski kosciol. Jesli
            chcesz robic bialy ser w domu, to daj mi znac, wysle przepis. Wogole Houston
            ma spora i dobrze zorganizowana Polonie, do tego stopnia, ze nawet festiwal
            filmow polskich.
            P.S. Wlasnie dowiedzialam sie z Internetu, ze obok tej polskiej restauracji
            jest rowniez polski sklep. Kilka linkow:
            www.forum-polonia-houston.com/ads/EDeli/edeli.htm
            www.forum-polonia-houston.com/ads/PolFD/polfd.htm
            www.forum-polonia-houston.com
            • miss_mag PS 04.02.04, 18:08
              Przyznam, Forum GW jest dzis do d... Wpadlam na pomysl, aby zrobic copy przed
              wyslaniem, no i dobrze, bo pozarlo mi ten dlugi e-mail podczas wysylania.
              • gosikkow Re: PS 04.02.04, 19:42
                miss_mag napisała:

                > Przyznam, Forum GW jest dzis do d... Wpadlam na pomysl, aby zrobic copy
                przed
                > wyslaniem, no i dobrze, bo pozarlo mi ten dlugi e-mail podczas wysylania.
                no wlasnie ja tez zapisalam na wszelki wypadek ten drugi list, ale tym razem
                poszlo ok. Jestem ta osoba o ktorej piszesz. Napisze wieczorem bo malutki
                teraz ucina sobie drzemke, wiec mam szanse posprzatac i ugotowac. Pozdrawiam
                Gosik
            • gosikkow Re: A tutaj jest jadlospis 06.02.04, 07:33
              Faktycznie to moj maz dowiadywal sie kilka miesiecy temu jak przeprowadzic
              zone z dzieckiem przez ocean. Podroz mialam okropna ale to temat na dluzsza
              rozmowe i w sumie nie wart juz rozpamietywania. Mieszkamy w College Station
              ale jeszcze nie bylismy w Houston. Jesli chodzi o siec sklepow jaka polecasz,
              to akurat w CS Kroger nie wypada najlepiej. Bylismy tam ale nie specjalnie ten
              sklep przypadl mi do gustu - bardzo maly wybor owocow i warzyw i w dodatku nie
              wygladaly one najlepiej (Heb akurat tutaj wypada duzo lepiej) Natomiast
              jeszcze nie odwiedzalam Albertsona, ale skorzystam z sugestii. Rozumiem tez,
              ze jesli maja tu ogorki nadajace sie do kiszenia to w sezonie bedzie rowniez
              koper, ale nie wiem np jak jest z chrzanem ( ja zawsze daje korzen chrzanu do
              kiszenia) ale byc moze kiszone ogorki moga sie bez tego obejsc.
              Zas co do mleka to jest u nas raczej rzadkim gosciem ( chociaz przemycam je
              czasami do roznych potraw i od czasu do czasu robie malemu kaszki ale nie
              zawsze je zjada) Probowalam zrobic tutaj bialy ser (ze zsiadlego mleka) ale w
              smaku byl nie specjalny. Ja akurat wykorzystuje pelne mleko HEB (w tej sieci
              dostepne jest jeszcze Borden i jakiejs innej firmy ktorej nazwy nie pamietam,
              ale napewno nie jest to Oak Farms. Jesli je spotkam to napewno sprobuje. Jesli
              mozesz przeslac swoj przepis na bialy ser to chetnie skorzystam. A co do
              kiszenia barszczu to wlasnie mnie zastanawia skad bierzesz make zurkowa.
              Wogole nie moge tu takiej znalezc o mace ziemniaczanej nie mowiac
              Rowniez kasza manna wydaje sie tu nie dostepna.Byc moze w tym sklepie w
              Houston mazna dostac make na zurek i te pozostale.
              To w zasadzie tyle jesli chodzi o polska zywnosc.
              Natomiast zastanawia mnie co robi sie w ameryce z kabaczkow (squash), bo
              widzialam ze tutaj ludzie duzo tego kupuja, a ja lubie nowosci. W Polsce
              kabaczki nie sa tak popularne, pamietam ze mama czasami cos z nich robila, ale
              byc moze znasz jakies przepisy kuchni amerykanskiej. Moze akurat malemu to
              posmakuje. Nie wiem czy one nadaja sie do zrobienia leczo. Sa tutaj tez inne
              warzywa ale niestety ich nazwy nie pamietam, a leza zawsze obok burakow,
              kupusty itp. Wygladaja jak podluzne glowki kwiatow (oczywiscie zielone).
              Trudno ocenic do czego sie nadaja. W stanach jak widze bardzo popularne sa
              rowniez "zielone" selery. Narazie znalazlam jeden przepis na salatke z tych
              selerow (ziemniaki, cebula, jajka, selery i majonez) a poza tym
              eksperymentuje. Jesli znasz jakis ciekawy przepis z selerami to chetnie kupie.
              Wielkie dzieki za plan dojazdu do sklepow w Houston. Prawdopodobnie wybierzemy
              sie w przyszlym tygodniu. Jak pogoda dopisze. Pozdrowienia
              • miss_mag Wyslalam odpowiedz na Twoja skrzynke 06.02.04, 18:09
                Jesli nie doszlo, to daj znac, napisze jeszcze raz.
Pełna wersja