syn uderzył... potrzebuję obiektywnej oceny

    • lisaa33 Re: syn uderzył... potrzebuję obiektywnej oceny 09.01.10, 21:57
      w piątek rano poprosiłam panią zeby przesadziła mojego syna do innej
      ławki i opowiedziałam całą historię (wychowawczyni nie wiedziałą bo
      to było na lekcji angielskiego jak syn jej oddał). Po lekcjach,
      kiedy czekałam na syna w szatni, pani mi powiedziałą, że rozmawiała
      z synem jak on myśli, czy to była jego wina i że ma powiedzieć
      prawdę. Syn powiedział, że tak, to była jego wina. Po drodze ze
      szkoły zapytałam Go, dlaczego tak powiedział skoro mi mówił coś
      innego a on na to: bo ja, mamusiu, chciałem już mieć święty spokój.
      Czyli wymuszono na moim dziecku przyznanie się do czegoś czego nie
      zrobił, on się tylko bronił. Rozumiem, że miał dosyć, skoro wszyscy
      Go tak zamęczali tym tematem, ja, jego ojciec i pani w szkole. Miał
      prawo mieć tego dosyć więc powiedział pani, że to jego wina. Ja nie
      chcę tak tej sprawy zostawić i w poniedziałek opowiem pani o mojej
      rozmowie z synem i poproszę, żeby już więcej na ten temat z synem
      nie rozmawiała. Jednak chcę zeby miała świadomość dlaczego tak
      powiedział.
      Tatuś dziewczynki oczywiście nie pojawił się w szkole. Przyprowadził
      ją brat a tatulek pewnie pojawi się jak mała wróci z rozwalonym
      nosem ze szkoły to poleci zrobić awanturę. Jedna mama mi też
      powiedziała że jak skarżyła się telefonicznie wychowawczyni to ta
      powiedziałą, że wszyscy rodzice uwzięli się na tę dziewczynkę. No
      myślałam, że złapię lagę jakąś i pójdę wbić niektórym nieco oleju do
      głowy. Aż mnie szlag trafia na taką bezczelność. Zebranie już
      niedługo a ja się zastanawiam co robić dalej i czy w ogóle coś robić
      skoro mój syn już nie siedzi z nią w ławce. Pozdrawiam i dziękuję za
      Wasze rady
      • kasia_kasia13 Re: syn uderzył... potrzebuję obiektywnej oceny 10.01.10, 12:08
        >>Zebranie już
        >>niedługo a ja się zastanawiam co robić dalej i czy w ogóle coś robić
        >>skoro mój syn już nie siedzi z nią w ławce.

        Oczywiscie, ze cos robic. Mimo, iz syn nie siedzi z nia w lawce i sprawa nie
        dotyczy juz jego (choc nie bylabym tego taka pewna), to problemem jest wciaz
        zachowanie tej dziewczynki. Bedzie siedziec w lawce z innym dzieckiem i sytuacja
        sie powtorzy. To jest problem calej klasy i ktos musi go w koncu poruszyc. Jesli
        wszyscy rodzice beda umywac rece, bo ich dziecko nie jest juz bite, to nigdy nic
        sie nie zmieni.
      • yoko0202 lisaa33 14.01.10, 12:36
        Twój syn zrobił bardzo dobrze, że jej oddał, i powinien wiedzieć, że nie masz do
        niego pretensji - no chyba że chcesz wychować taką lapetę, co mówi że deszcz
        pada jak mu w twarz plują.

        Stój twardo po stronie swojego dziecka, i nie daj się zbyć wychowawczyni, że
        'wszyscy się na tą dziewczynkę uwzięli' - zachowanie wychowawczyni jest w ogóle
        skandaliczne, przychodzi matka z dzieckiem i mówi jak było, a pani w sposób
        poniekąd autosugerujący wymusza na dziecku przyznanie się do winy...
        zaproponuj żeby dziewczynka siedziała sama skoro nie daje sobie kompletnie rady
        w kontaktach z innymi uczniami. Synowi powiedz, żeby unikał kontaktu, a jeżeli
        tamta coś mu zrobi, to ma jej znowu oddać, tylko tym razem mocniej. Jeżeli
        tamten tatulek choćby tknie palcem twojego syna, to mu zakomunikuj, że gdy
        kolejny raz jego choćby palec znajdzie się za blisko twojego dziecka, to
        wezwiesz policję.
      • saraanna Re: syn uderzył... potrzebuję obiektywnej oceny 14.01.10, 14:12
        Cos pokrecone jest w tym wszystkim.Raz syn mowi ,ze kolezanka go
        uderzyla,potem nauczycielce mowi,ze to byla jego wina.Okazuje sie ze
        wychowawczyni nic nie wiedziala,bo sprawa dziala sie na innej
        lekcji.A ty biednego synka glaszczesz po glowce ,jaki zestresowany i
        dobrze,ze oddal kolezance.A synek nie ma buzi,zeby zareagowac i
        wstac na lekcji i powiedzic jak zachowuje sie kolezanka,albo zlapac
        ja silnie za rece i powiedzic na glos,ze sobie nie zyczy.Jest wiele
        sposobow,aby rozwiazac ta sprawe bez uzywania sily.Ale jak ty
        olewasz sprawe i idziesz na latwizne, mowiac dziecku aby oddal to
        sie nie dziw,ze za pare lat synus cie walnie, bo go zdenerwujesz a
        pozniej bedzie pral zone i dzieci, bo beda go stresowac.
        Niestety widze,ze wiekszosc forumowiczek popiera to, ze chlopak
        oddal dziewczynce,a pozniej zdziwienie,jak to moj synus bije
        zone,tylko ,ze synusia nie mial kto nauczyc rozwiazywania konfliktow
        w inny sposob niz sila.
        ------
        Gdy czegoś bardzo pragniesz,
        cały Wszechświat sprzęga się by Ci to dać * Paulo Coelho *
        • triss_merigold6 Re: syn uderzył... potrzebuję obiektywnej oceny 14.01.10, 16:12
          No tak, czego się spodziewac po fance Coelho...

          To siedmiolatek a nie siedemnastolatek i ma prawo reagować
          impulsywnie i nieasertywnie.
          • saraanna Re: syn uderzył... potrzebuję obiektywnej oceny 14.01.10, 21:20
            No to moze zmienie sobie sygnaturke na -czym skorupka za mlodu tym
            na starosc traci smile
            Idac twoim tropem to nie dwulatek a siedmiolatek i czas najwyzszy na
            nauke pewnych zachowan ,bo jak bedzie mial siedemnascie to juz
            bedzie troche za pozno.
            ------
            Gdy czegoś bardzo pragniesz,
            cały Wszechświat sprzęga się by Ci to dać * Paulo Coelho *
            • vivaluna Re: syn uderzył... potrzebuję obiektywnej oceny 24.01.10, 01:02
              Przyzwalanie na oddawanie to eskalowanie przemocy.Za jakiś czas syn
              uderzy zbyt mocno i będzie problem. Moja córka też została pobita
              przez chłopca bo ponoć go zaczepiała (słownie). Akcja skończyła się
              na ostrym dyżurze oraz zgłoszeniem przemocy przez szpital. Szkoła
              miała o to do mnie pretensję ale na grzeczne upomnienia, że chłopiec
              zachowuje się brutalnie wychowawczyni nie reagowała-wcześniej córka
              została zepchnięta ze schodów oraz kopnięta w twarz. Nie wydaje mi
              się aby przemoc była rozwiązaniem, dzieci muszą się uczyć że na
              zaczepki reagują inaczej niż biciem. Tak samo rolą nauczyciela jest
              reagowanie na niewłaściwe zachowania w szkole, jeśli tego brak to
              rodzice biorą sprawy w swoje ręce i już. Nie pochwalam tego ale
              czasami jest to jedyny sposób na przywołanie agresora do porządku. W
              szkole mojej córki jest wielu chłopców bardzo brutalnych i
              agresywnych, biją bo nie znają innych sposobów na rozwiązywanie
              konfliktów. W domu są bici, ich ojcowie biją matki i taki mają wzór
              nie inny. Myślę, że osoba na poziomie może wytłumaczyć synowi że
              jego zachowanie było niewłaściwe. Co do ojca dziewczynki to fakt, że
              zachowuje się nieadekwatnie do sytuacji-jego córka została uderzona
              ale ona też powinna dostac karę za niewłaściwe zachowanie.
          • mama303 Re: syn uderzył... potrzebuję obiektywnej oceny 24.01.10, 09:40
            triss_merigold6 napisała:


            > To siedmiolatek a nie siedemnastolatek i ma prawo reagować
            > impulsywnie i nieasertywnie.

            ale mama chyba dorosła jest.
            Nigdy nie nalezy dzieci zachęcac do "ochoczego" oddawania. Zawsze sa
            inne sposoby. Już wśród przedszkolaków pełno małych agresorów,
            którym "mamusia/tatuś pozwolili". Oby synus sie nie rozochocił w
            oddawaniu jesli mu tak wspaniale poszło. U mojej kuzynki chłopak
            walnął dziewczynę w twarz w liceum! Coś mu nie pasiła to załatwił
            sprawę po męsku.

            Zachęcanie do oddawania jest niebezpieczne i eskaluje agresję.
            Dzieci mają różną tężyzne fizyczną - zachecane do oddania naprawde
            moga sobie poważna krzywde zrobić.
    • tijgertje Re: syn uderzył... potrzebuję obiektywnej oceny 24.01.10, 09:51
      Twoj syn zareagowal prawidlowo, a dostac to sie powinno pani, ze na
      takie problemy w klasie zamyka oczy i dzieciaki musza sobie radzic
      same, w efekcie czego ofiara staje sie to, ktore najbardziej
      placzeuncertain Na rozmowe koniecznie wez meza. Nie pozwol do syna sie
      obcemu facetowi zblizyc, jasno mu powiedz, zeby nie dotykal twojego
      dziecka, bo przylozysz (ty, czy maz, newazne, kto ma mocniejsze
      rece), jak dziecko dotknie, w zeby mu, zeby sie nogami nakryl i
      dyskusje uznac za zakonczona. Niech najpierw sam z lapami nbie
      startuje i tego samego corki nauczy.
      • tijgertje Re: syn uderzył... potrzebuję obiektywnej oceny 24.01.10, 10:05
        Moj mlody jest takim ciamajda, co nikogo nie uderzy )jest
        autystyczny i `nie wolnbo bic` dla niego oznacza `w kazdej
        sytuacji`). W szkole jakos czas dreczyl go mlodszy i mniejszy
        chlopak, moj zawsze pani mowil, ale ciagle wracal z siniakami do
        domu. W koncu nie wytrzymalam, mlodego `ustawilam`, nastepnym razem
        ma glosno na tamtego wrzasnac i powiedziec pani, jesli to nic nie
        da, nastepnym razem ma oddac. Nastepnego dnia w szkole od razu pani
        powiedzialam o zarzadzeniach, skoro nie potrafia ich rozdizelic ma
        byc przygotowana na ewentualny rozlew krwi. Na szczescie obeszlo sie
        bez tego, moj mlody od razu tamtemu powiedzial, co kazalam, tamten
        to wysmial, bo mamy nie pozwalaja bic, moj poszedl do pani, pani
        potwierdzila i od tego czasu dzieciak palcem mojego nie tknal.
        Czasem trzeba dziecko nauczyc, ze ma prawo sie bronic, ale zanim
        uderzy powinien w inny sposob zasygnalizowac problem. To, ze pani
        nie pozwala skarzyc daje minusa pani, ale syna naucz, jesli sytuacja
        sie powtorzy, niech natychmiast wstanie i zdecydowanie pani powiè
        np: niech jej pani powie, zeby natychmiast przestala mnie szczypac,
        bo nie wytrzymam i jej przyloze`. Jesli pani nie zareaguje, to masz
        cala klase swiadkow, ze syn nie przylozyl bez powodu, bo wczesniej
        inaczej reagowal i nic to nie dalo.
        • maksimum Re: syn uderzył... potrzebuję obiektywnej oceny 25.01.10, 06:17
          Jak zwykle w Polakowie organizacja zawinila.
          Nauczycielka jest przyglupiasta i przez nia te problemy.To jej sprawa
          utrzymac porzadek w klasie a nie dzieci.
          Jesli dziewczyna byla kilka razy przesadzana,to najwidoczniej
          przyglupiasta nauczycielka sadza ja z tymi dziecmi ktorych sama nie
          lubi i czeka na awanture.
          Dziewczyna powinna sama siedziec i po problemie.
          Idz do dyrektora i powiedz,ze nauczycielka nie chca przesadzic tej
          dziewczyny od twojego syna,a ta dziewczyna caly czas awantury
          wywoluje.
          Ja mialem cos podobnego w szkole i od razu powiedzialem nauczycielce
          i ta przesadzila wariata od syna.
    • cardival Re: syn uderzył... potrzebuję obiektywnej oceny 26.01.10, 20:33
      "W końcu powiedziałam, że ma jej dać jasny komunikat: nie
      > bij mnie bo ci oddam"
      "...ale powiedzcie, gdzie
      > popełniłam błąd? dlaczego syn tak zrozumiał mój komunikat?"

      Mam 31 lat - "nie bij, bo Ci oddam" rozumiem jako "jak zaczepisz,
      uderzysz to mam prawo ci oddac". Każesz oddać i dziwisz się, że
      oddał??!! sorry, ale to jakaś farsa jest!

      "pani nie
      > pozwala skarżyć"
      bez komentarza.

Pełna wersja