Wybitnie uzdolnione dziecko

13.01.10, 09:04
Znajoma ma wybitnie, moim zdaniem, uzdolnione dziecko. 9 latek czyta
z pasją m.in. "Dziady" i "Krzyżaków". W mig wszystko zapamiętuje,
bezbłędnie odpowiada na pytania zadawane w teleturniejach
telewizyjnych. Co zrobic, zeby nie zmarnowc talentu? Rodzina mieszka
na wsi, więc dostęp chociażby do domow kultury utrudniony. W szkole
zaproponowano przeniesienie do wyższej klasy. Niestety dziecko przy
okazji nieco wyizolowane rówieśniczo. Poradcie coś, jakaś fundacje?
    • skanke Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 09:11
      skoro do tej pory nikt nie pomagał mu w rozwoju-może to jest właściwa droga, nie
      przeszkadzać, nie mieszać-sam wybierze najlepszą dla siebie własna metodę rozwoju.
    • leneczkaz Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 09:11
      Będzie mu łatwiej w życiu jak nie będzie 'wybitny'.
    • kawka74 Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 09:19
      W jakiej konkretnie dziedzinie objawia się talent? Bo fundacje z reguły (choć nie zawsze) zajmują się dziećmi szczególnie uzdolnionymi w jakiejś konkretnej dziedzinie: literacko, plastycznie czy muzycznie.
      Do wyższej klasy nie ma co pchać, bo czasem się zdarza, że dziecko bystrością przewyższające rówieśników społecznie i emocjonalnie jest na poziomie niższym i będzie się w klasie wyższej po prostu źle czuło.
      Myślę, że najlepiej dziecku zrobi mądra współpraca rodziców i nauczycieli, dopóki nie wyklaruje się, w czym tak naprawdę chłopczyk jest wyjątkowo uzdolniony, co go interesuje, w czym się konkretnie wybija.
      BTW czy on ROZUMIE 'Dziady', czy po prostu potrafi streścić?
      • alfa36 Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 09:28
        Rodzice nie chcą dziecka dac do wyższej klasy, wlasnie zeby bardziej
        sie nie zagubił (dziecko chyba nie jest lubiane, bo jest "inne", bo
        wszystko wie..). Podejrzewam, ze "Dziadow" nie rozumie, ale streścic
        potrafi. Z tego co wiem, to dziecko udzolnione jest humanistycznie i
        przyrodniczo.
        • kawka74 Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 09:58
          Hm...

          Podejrzewam, ze "Dziadow" nie rozumie, ale streścic
          > potrafi

          No właśnie.
          Powiem Ci tak - mając lat dziewięć czytałam 'Medaliony', 'Moralność pani Dulskiej', 'Pana Wołodyjowskiego' i inne. Streszczenie przeczytanej książki nie sprawiało mi problemu.
          Miałam iść wcześniej do szkoły.
          I jestem absolutnie przeciętna smile
          Podejrzewam, że takich osób jest całkiem sporo.
          Być może w dziecku, o którym piszesz, jest coś więcej, ale to wymagałoby dokładnego przyjrzenia się sprawie.

          Z tego co wiem, to dziecko uzdolnione jest humanistycznie i
          > przyrodniczo.

          Jak to się objawia? Jakaś twórczość? Własne eksperymenty?
          Ja bym zostawiła - póki co - dziecko w spokoju, acz pod czułą opieką rodziców i nauczycieli, żeby czegoś nie przeoczyć.
      • mdro Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 10:49
        Kawka, a tak z ciekawości - co to znaczy "rozumieć Dziady"? Znać
        kontekst historyczny? Wiedzieć, co to mesjanizm? Orientować się w
        interpretacjach? Bo tak się zaczęłam zastanawiać, czy sama tę
        pozycję "rozumiem" - bo jeśli miałoby to oznaczać wiedzę, "co autor
        miał na myśli", to raczej nie wink. Pozostałe sprawy to tylko kwestia
        nabycia odpowiednich informacji.
        • kawka74 Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 11:11
          Wszystko razem smile
          Rozumienie lektury (nie mówię tylko o 'Dziadach') to nie tylko znajomość kontekstu historycznego, rozumienie poszczególnych terminów literackich itd., ale przede wszystkim umiejętność połączenia tego wszystkiego, wyciągnięcie wniosków, interpretacja.
          IMO dobra analiza i interpretacja utworu (poezji, epiki czy dramatu) wymaga nie tylko wiedzy, ale i umiejętności kojarzenia faktów, wyciągania wniosków, tworzenia hipotez (mniej czy bardziej śmiałych) i umiejętności ich udowodnienia. Jeśli ten dziewięciolatek to potrafi, chylę czoła.
          A 'Dziady' są cholernie trudne (mówię o cz.3) - nawet zrozumienie cudzych interpretacji nie jest łatwe wink
          • mdro Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 20:55
            Ale stawianie i udowodnianie własnych hipotez interpretacyjnych to
            już raczej poziom studencki, o ile nie naukowy. Na takim
            poziomie "Dziadów" z pewnością nie rozumiem wink. I faktycznie nie
            sądzę, by 9-latek był w stanie sobie z tym poradzić - chociaż
            dziecięce, nieskażone wiedzą nabytą interpretacje bywają zaskakujące
            (o czym pewnie wiesz).

            A z zupełnie innej beczki: Kawka, czy to nie Ty przypadkiem
            wspominałaś kiedyś w takim starym wątku o książkach dziecięcych
            forum.gazeta.pl/forum/w,151,4353171,4353171,Zapomniane_ksiazki_dla_dzieci.html
            o "Dziewczynce spoza szyby"? Wpis nie był z konta, ale użyty nick
            podobny, a interesowałaby mnie informacja, o której tamta osoba
            napomknęła.
            • kawka74 Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 21:51
              Ale stawianie i udowodnianie własnych hipotez interpretacyjnych to
              > już raczej poziom studencki, o ile nie naukowy

              Ale to właśnie jest przedmiotem tak zwanej analizy i interpretacji wiersza, i wszystkich wypracowań zaczynających się od: 'jak rozumiesz', a to się robi (robiło?????) przecież w liceum. Pewne elementy są obecne nawet w podstawówce, z tym, że oczywiście nie ćwiczy się tego na 'Dziadach'. Kwestia stopnia trudności - nie tyle danej czynności, ile jej przedmiotu.
              Dziecięce interpretacje są często niezwykłe i dlatego wciąż jeszcze lubię czytać wypracowania moich uczniów - dość często mnie zaskakują, ale też wielu rzeczy można się o dzieciakach właśnie tą drogą dowiedzieć.

              Kawka, czy to nie Ty przypadkiem
              > wspominałaś

              Nie, nie ja smile Wtedy mnie jeszcze nie było na forum.
              • mdro Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 22:05
                No właśnie zależy, na jakim poziomie ta interpretacja wink.

                Szkoda, że to nie Ty, poszukuję informacji o autorce, w trzech
                słownikach literatury dziecięcej ani słowa uncertain.
    • moofka Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 09:32
      mam znajomych ktorzy sobie wkrecili ze dziecko jest wybitnie uzdolnione bo
      zaczal szybko liczyc i rozpoznawac literki
      poslali dziecko rok szybciej do szkoly i wciaz sie nakrecaja jaki to geniusz
      mlody rosnie jak stary malenki przy tym pod ogromna presja bycia 'wyjatkowym'
      dzieciaki w jego wieku bawia sie klockami, on cwiczy kaligrafie
      starzy nawet matury nie maja i im odbilo
      • alfa36 Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 10:02
        Tu akurat rodzice zupelnie normalni i zdroworozsądkowi. Dziecka
        szybcej do szkoly nie poslali, nie zgodzili się na przeniesenie do
        wyzszej klasy, dziecko w klasie funkcjonuje normalnie, ale
        podejrzewam, ze sie nudzi. Nauczycielka kiedys zaproponowala pisanie
        trudniejszego testu, ale w przypadku kiedy dziecko
        idzie "normalnym " trybem nauki, to jest to chyba bez sensu.
        • skanke może on wcale nie jest geniuszem 13.01.10, 10:06
          a zwyczajnie wyobcowanym dzieckiem, które zamyka się w świecie książek. sama
          piszesz, że społecznie jest do tyłu, rodzice więc zamiast nadinterpretować fakty
          może powinni "wyjśc" z dzieckiem do kolegów-socjalizować go z otoczeniem, a nie
          kombinować z wyemaginowaną rzeczywistością.
          • alfa36 Re: może on wcale nie jest geniuszem 13.01.10, 10:10
            Jak juz pisalam rodzice zupelnie zdroworozsądkowi. A dziecko, jak
            często bywa w podobnych sytuacjach, odstaje od rowiesnikow, bo
            wszystko wie, bo jest najlepsze w klasie i nikt mu nie moze dorownac.
          • figrut Re: może on wcale nie jest geniuszem 13.01.10, 10:13
            > a zwyczajnie wyobcowanym dzieckiem, które zamyka się w świecie książek. sama
            > piszesz, że społecznie jest do tyłu, rodzice więc zamiast nadinterpretować fakt
            > y
            > może powinni "wyjśc" z dzieckiem do kolegów-socjalizować go z otoczeniem, a ni
            > e
            > kombinować z wyemaginowaną rzeczywistością.
            Myślę, że możesz nie mieć racji.
            • scarlet_s Re: może on wcale nie jest geniuszem 05.02.11, 02:10
              Może tak być po częsci. Dziecko nie ma o czym rozmawiać z rówieśnikami, którzy nie dorównują mu poziomem rozwoju. może też być przez rówieśników nie rozumiany.
          • kali_pso Re: może on wcale nie jest geniuszem 13.01.10, 10:38

            A ja myslę, że może być niezsocjalizowanym geniuszemwink
            Co zresztą zgadzałoby się z wszlekimi danymi- dzieci wybitne odstają społecznie od mniej zdolnych, to nic nowego i wcale nie przekreśla geniuszowatości tego małego.

            Powinno się przede wszystkim zadbac o ukierunkowanie malca.
            No i zapewnic jakies minimum kontaktów z rówiesnikami, z którymi rzecz jasna o Dziadach sobie nie pogada, ale nauczy sie przynajmniej, że te mniej rozgarniete stworzonka maja uczucia i że będzie musiał w dorosłym zyciu z nimi koegzystować w jakims zakresie dla własnego zdrowia psychicznegowinkp
            • figrut Re: może on wcale nie jest geniuszem 13.01.10, 10:43
              ale nauczy sie przynajmniej, że te mniej rozgarniete
              > stworzonka maja uczucia i że będzie musiał w dorosłym zyciu z nimi koegzystowa
              > ć w jakims zakresie dla własnego zdrowia psychicznegowinkp
              Wbrew pozorom bywa tak, że dzieci bardziej wybitne te jak to napisałaś "mniej
              rozgarnięte stworzonka" uważają za lepiej przystosowane do życia i według nich
              są one na lepszej pozycji, bo potrafią porozumieć się w grupie.
            • echtom Re: może on wcale nie jest geniuszem 13.01.10, 10:55
              > No i zapewnic jakies minimum kontaktów z rówiesnikami, z którymi
              rzecz jasna o Dziadach sobie nie pogada, ale nauczy sie
              przynajmniej, że te mniej rozgarniete stworzonka maja uczucia i że
              będzie musiał w dorosłym zyciu z nimi koegzystować w jakims zakresie
              dla własnego zdrowia psychicznegowinkp

              Młoda miała w ostatnich latach podobny socjalny problem. Nie jest
              wybitnie uzdolniona, a i tak przeżywała rozdarcie między bardziej
              wyrafinowanym muzycznie i intelektualnie światem licealnych
              znajomych swoich sióstr, a światem różowo-brokatowych rówieśnic, w
              którym musiała jakoś funkcjonować smile
              Co do dzieci uzdolnionych - generalnie stawiam na swobodny rozwój z
              dyskretnym wsparciem dorosłych, bez przesadnej stymulacji. Geniusz
              poradzi sobie sam - wystarczy mu nie przeszkadzać i czasem
              posłuchać, czego konkretnie potrzebuje.
        • figrut Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 10:10
          > Tu akurat rodzice zupelnie normalni i zdroworozsądkowi. Dziecka
          > szybcej do szkoly nie poslali, nie zgodzili się na przeniesenie do
          > wyzszej klasy,
          Popieram rodziców.
          dziecko w klasie funkcjonuje normalnie, ale
          > podejrzewam, ze sie nudzi. Nauczycielka kiedys zaproponowala pisanie
          > trudniejszego testu, ale w przypadku kiedy dziecko
          > idzie "normalnym " trybem nauki, to jest to chyba bez sensu.
          Może nie tyle się nudzi, co cieszy z tego, że coś nie sprawia mu żadnej
          trudności. Ja bym zostawiła w tej samej klasie o ile dziecko nie ma wybitnych
          zdolności w konkretnym kierunku, gdzie chciałoby eksperymentować, wspinać się
          coraz wyżej, bo to akurat daje mu ogromną przyjemność.
    • imasumak Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 10:32
      Myślę, że na tym etapie w zupełności wystarczą kółka zainteresowań - literackie,
      przyrodnicze...
      A jak z językami obcymi? Dobrze sobie radzi?
    • glauka Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 10:39
      hej, dziecko wybitnie uzdolnione to jest dziecko, które ma łatwość uczenia się, to nie jest to samo co dziecko utalentowane, np. muzycznie, czy plastycznie! Jak najbardziej trzeba mu pomóc, i o tym powinna zdecydować szkoła. Indywidualne nauczanie, przeskoczenie klasy, olimpiady. A później może jakieś konkretne gimnazjum dla tych uzdolnionych. Jeżeli będzie miał wyniki w nauce i w konkursach znaczące, można się zwrócić do gminy o stypendium, czasem funduje je jakaś szkoła itp. A może gmina ufunduje mu komputer, umożliwi gdzieś dostęp do jakiś dodatkowych zajęć. Walczyć, bo szkoda zmarnować dziecko, a może zostanie kiedyś ministrem edukacji smile
      Dzieci wybitnie uzdolnione są tak naprawdę w tej samej kategorii kwalifikowane co dzieci z deficytami - uczeń o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Tak samo mają prawo do indywidualnego rozwoju, jak dzieci z dysleksją. A jeśli ma problemy społeczne,to czy zostanie w tej samej klasie, czy przeskoczy wyżej niczego nie zmieni, raczej powinien mu pomóc pedagog albo psycholog dziecięcy. Czasem takie "mądre" dzieci wskakują w dobre kontakty z rówieśnikami dopiero wtedy, gdy trafią do klasy, w której wszyscy są inni - gdzie są same dzieci uzdolnione. (Uzdolnione, a nie utalentowane) Pozdrawiam
      • imasumak Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 10:47
        Przeskakiwanie klas - niekoniecznie. Jest sporo przykładów na to, że często
        przynosi to więcej problemów niż korzyści.
        Olimpiady, dodatkowe zajęcia - jak najbardziej - nie dość, ze dziecko nie musi
        się "kisić" wyłącznie w programie szkolnym, to jeszcze otwiera mu do drogę do
        lepszych szkół, stypendiów itp.
        Położyłaby6m też nacisk na naukę języków obcych.
    • ihanelma Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 10:53
      Z tego co piszesz to raczej "normalnie" zdolny dzieciak, a tło robi
      z niego jednostkę wybitną...
      Nie ma co histeryzować i pompować sztucznie sytuacji, wspierać jak
      można, podrzucać rózne rzeczy, coś do czytania, może zainteresować
      konkursami (nie wiem, czy szkoła bierze udział). Można np wygrać
      udział w obozie naukowym z takimi samymi "zdolnymi" i fajnymi
      nauczycielami przy okazji.
      U nas w szkole jest cały program pracy z dziećmi zdolnymi, wiesz na
      co jest największy nacisk? Na socjalizację i umiejętności społeczne.
      Dzieci "odstające" w górę mają problem z dołączeniem do grupy
      rówieśników, często są delikatniejsze i wrażliwe na docinki, których
      są wdzięcznym obiektem, bo się odróżniają. Często sobie znajdują
      starsze towarzystwo, często mają bardziej burzliwe dojrzewanie, żeby
      pokazać, że żadne z nich kujony czy aniołki i zasługują na uznanie
      rówieśników.
    • mdro Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 11:07
      Lektura tego rodzaju pozycji jeszcze o niczym nie świadczy - chłopak
      może to po prostu robić z braku dostępu do innych utworów (czytanie
      może być nałogiem wink). A że czyta pewnie sporo, to i ma wiedzę
      pozwalającą mu tę treść przyswoić. Przypominam, że "Krzyżacy" to
      powieść przygodowa, a nie żadne hermetyczne dzieło - w wieku lat 9
      czytałam (i sądzę, że niezgorzej przyswajałam) Dickensa, moja
      siostra rozczytywała się w "Trzech muszkieterach" i kontynuacjach.

      Trudno w takim przypadku mówić o talencie, raczej o znacznie
      szybszym niż rówieśnicy rozwoju intelektualnym. Niemniej z pewnością
      warto o chłopaka zadbać - badania w poradni psychologiczno-
      pedagogicznej nie zaszkodzą, a mogą przymusić szkołę do większego
      zainteresowania. Konkursy polonistyczne i inne to też niezły pomysł,
      ale tu też potrzebna jest współpraca nauczycieli.
      • mdro Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 11:15
        PS. Aha, ja od 6 klasy podstawówki byłam w klasie dla "uzdolnionych"
        (w liceum poniekąd też). Na pewno wspomogło to nasz rozwój
        społeczny, niemniej żadne z nas jakiejś nieprawdopodobnej kariery
        nie zrobiło i wybitnych osiągnięć nie ma.
    • kj-78 Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 20:24
      Znam takie dziecko. Zanim poszlo do szkoly czytalo biegle ksiazki,
      liczylo na poziomie ktorejs tam klasy itd. Emocjonalnie na poziomie
      nizszym niz rowiesnicy. Dziecko strasznie sie cieszylo na pojscie do
      szkoly, ze wreszcie zacznie sie uczyc ciekawych rzeczy. I...? Przez
      pierwsze 2 tygodnie dzieci nauczyly sie dwoch literek, potem jakiejs
      cyferki,a maly zdolniacha znienawidzil szkole. Po pol roku nie
      chcial juz tam chodzic i stalo sie to nie lada problemem. Dopiero
      indywidualny tok nauczania pomogl. Teraz jest w 2 klasie, przerabia
      ksiazki do matematyki z 7. Tak wiec propozycja, zeby z uzdolnionym
      dzieckiem nic nie robic i niech sie samo rozwija wydaje mi sie nieco
      dziwna. Takie dziecko potrzebuje ciaglej stymulacji na wysokim
      poziomie! Ze strony rodzicow, nauczycieli i calego otoczenia. A z
      rowiesnikami zawsze takim dzieciom jest ciezko sie porozumiec, bo
      rozwoj intelektualny rzadko idzie w parze z emocjonalnym...
      • figrut Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 20:47
        Takie dziecko potrzebuje ciaglej stymulacji na wysokim
        > poziomie! Ze strony rodzicow, nauczycieli i calego otoczenia. A z
        > rowiesnikami zawsze takim dzieciom jest ciezko sie porozumiec, bo
        > rozwoj intelektualny rzadko idzie w parze z emocjonalnym...
        Czasami pozostawienie dziecka z rówieśnikami wychodzi mu na dobre. Bywa i tak,
        że dziecko zaczyna kochać szkołę wbrew pozorom. Czasami lepiej, aby dziecko
        kochało szkołę bo jest dla niego formą rozrywki, niż aby ją nienawidziło.
        Pozostawienie bardzo zdolnego dziecka z rówieśnikami nie powoduje, że to dziecko
        utrzymuje ten sam pułap wiedzy co rówieśnicy. Dużo zależy od charakteru.
      • kawka74 Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 21:57
        Z tym, że dziecko wspominane przez autorkę wątku ma dziewięć lat i chyba nie odbiega od rówieśników na tyle, żeby musiało mieć indywidualny tok nauczania.
        Uważam, że należy się mu porządnie przyjrzeć, a potem dopiero ustalić, jaki tok nauczania można mu zaproponować, jakie zajęcia i tak dalej. Bezmyślnym wypychaniem przed szereg można zrobić mu sporą krzywdę.
        • figrut Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 22:38
          Bezmyślnym wypycha
          > niem przed szereg można zrobić mu sporą krzywdę.
          Zgadzam się z tym. Całe lata rozmyślałam nad tym, co daje indywidualny tok
          nauczania jeśli dziecko jest bardziej zdolne intelektualnie od innych i doszłam
          do wniosku, że jeśli nie jest genialne w jakiejś konkretnej dziedzinie, to
          przyszłościowo nie ma to większego sensu (pchanie wzwyż).
          • ardzuna Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 14.01.10, 00:10
            A ja doszłam do zupełnie przeciwnych wniosków - dziecko po prostu
            skorzysta w szkole więcej i wykona jakąś pracę intelektualną. Jesli
            będzie się uczyć tego, co rówieśnicy, zdemoralizuje się, bo nie
            nauczy się wkładania wysiłku w naukę.
            • figrut Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 14.01.10, 08:49
              > A ja doszłam do zupełnie przeciwnych wniosków - dziecko po prostu
              > skorzysta w szkole więcej i wykona jakąś pracę intelektualną. Jesli
              > będzie się uczyć tego, co rówieśnicy, zdemoralizuje się, bo nie
              > nauczy się wkładania wysiłku w naukę.
              Jako matka zupełnie nie zdemoralizowanej córki muszę temu zaprzeczyć big_grin Cieszę
              się, że nie dałam córy wypchnąć przed szereg rówieśników aby musiała wkładać
              dużo wysiłku w naukę. Cieszę się, że szkoła nie wzbudzała w niej strachu, a była
              zabawą. Cieszę się, że jak dzwoni to mówi "mamo, to i to mam już z głowy, bo
              dostałam piątkę i nie będę musiała się uczyć na zaliczenie". Wiem, że studia nie
              zabiją w niej pędu do nauki, że w pójdzie na dodatkowy kierunek nie jako
              masochistka która lubi się dręczyć nauką, a jako człowiek któremu nauka nie
              sprawia większych trudności. Życie nie powinno być udręką jeśli nie musi.
              Powinno sprawiać radość.
            • kawka74 Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 14.01.10, 10:10
              Ci wszyscy geniusze, zdolniachy i młode talenty to są także DZIECI. A właściwie przede wszystkim dzieci i luz stosowny do ich wieku należy im się jak psu zupa. Ten luz dzieciak może przeznaczyć na studiowanie podręcznika matematyki dla liceum (jeśli chce), ale też na śmiganie na rowerze z kolegami.
              Dlaczego wiedza ma być obowiązkowo zdobywana w pocie czoła?
              • ardzuna Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 24.01.10, 01:36
                Praca intelektualna to nie jest pot czoła. Praca intelektualna to
                jest wykonywanie w ogóle jakichś operacji intelektualnych. Dziecko
                szczególnie uzdolnione w zwykłej szkole często nie musi wykonywać w
                ogóle zbyt wielu operacji intelektualnych, bo nie ma takiej
                potrzeby. Trochę interakcji synaps w ramach indywidualnego toku
                nauczania może mu bardzo dobrze zrobić.
    • ardzuna Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 20:28
      pl.wikipedia.org/wiki/Krajowy_Fundusz_na_rzecz_Dzieci ale to
      jest dla naprawdę uzdolnionych w jakiejś dziedzinie dzieci.

      Dziecko będzie wyizolowane rówieśniczo, dopóki nie trafi na dzieci z
      którymi będzie sobie mogło normalnie pogadać na swoim poziomie.
    • mamongabrysi Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 23:19
      tak się zastanawiam... a dlaczego to dziecko czyta np Dziady? Moja córka (8lat)
      bardzo dużo czyta ale staramy się dobierać dla niej lektury takie jakie zrozumie
      (ma przeczytane 5 harry potterów, w pustyni i w puszczy, tomki szklarskiego ,
      różne karolcie i anie z zielonego wzgórza i cała masę innych książek dla
      dzieci). tak mi przyszło do głowy - czy ta kolezanka mieszka daleko od warszawy
      albo wrocławia? bo tam uniwersytety prowadzą taka akcje "uniwersytet dla
      dzieci". wydaje mi sie że to jest wspaniała inicjatywa - my nie mozemy
      skorzystac ze względu na odległość
    • aga_sama Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 13.01.10, 23:21
      zadbać o socjalizację przede wszystkim.
      • gabrielle76 Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 14.01.10, 10:15
        e tam nie widzę nic z geniusza w tym dziecku, mój 9 latek tez najlepszy w klasie
        i to we wszystkim, ale jest bardzo lubiany przez dzieci. Z tym chłopcem w
        pierwszym poscie jest cos nie tak, rodzice powinni sie skupic na tym żeby złapał
        kontakt z rówieśnikami.
    • evee1 A gdzie sa dzieci zdolne? 14.01.10, 02:07
      Tak mnie zastanawia gdzie sie podzialy dzieci po prostu zdolne,
      takie ktorym nauka przychodzi z latwoscia, w ogole nie mecza sie z
      odrabianiem lekcji i maja duzo czasu na zabawy i wlasne pasje, bo
      nie musza ciagle siedziec nad ksiazkami.
      Za moich czasow (lata szkolne 70-80te), to byly po prostu zdolne
      dzieci, ktore zaczynaly wczesniej do szkoly, dobrze sie uczyly i
      niekoniecznie byly wyobcowane socjalnie. Ja tez taka bylam - w
      podstawowce czytalam ksiazki z Biblioteki Problemow, interesowalam
      sie techika i bawilam sie w astronomie. Poszlam do szkoly od 6 lat i
      nauka (w szczegolnie przedmioty scisle) nie stanowila dla mnie
      zadnego problemu. Ale z rowiesnikami mialam dobry kontakt, podobnie
      jak wiekszosc moich zdolnych rowiesnikow, takze tych ktore zaczely
      szkoly rok wczesniej. Wszyscy poszli na studia, pracuja w roznych
      zawodach, ale nikt jakiejs oszalamiajacej kariery naukowej na skale
      swiatowa nie robi.
      Teraz czytam (nie po raz pierwszy w tym watku), ze takie dzieci, to
      teraz dzieci "wybitnie uzdolnione" i trzeba cos z tym robic, zeby
      szans nie zaprzepascic.
      Moim zdaniem jezeli taki dzieciak ma problemy socjalne, to przede
      wszystkim tym sie nalezy zajac, bo akademicko to on sie obroni
      bardzo dobrze sam.
      • mamongabrysi Re: A gdzie sa dzieci zdolne? 14.01.10, 09:22
        nic dodac nic ująć, chyba że faktycznie jest wybitnie wybitnie zdolny
      • echtom Re: A gdzie sa dzieci zdolne? 14.01.10, 09:28
        > Tak mnie zastanawia gdzie sie podzialy dzieci po prostu zdolne,

        Są, np. mam takie w domu. Tylko nie wypada się tym chwalić, skoro
        nie są to "geniusze" wymagający specjalnej stymulacji i
        indywidualnego programu nauczania na poziomie akademickim od
        zerówki. Moja najstarsza córka sprawnie czytała i pisała przed
        ukończeniem 6. roku życia i nawet miałam przez chwilę pokusę, żeby
        posłać ją o rok wcześniej do szkoły. Szybko się jednak
        zreflektowałam, że skoro ona jest z listopada, nawet w swoim
        roczniku będzie jedna z najmłodszych, więc posyłanie jej w wieku 5
        lat do szkoły z 7-latkami zakrawałoby już na paranoję. Do dziś
        zresztą uważam, że kontakt z rówieśnikami jest ważniejszy od hodowli
        geniusza-socjopaty. I myśl, że w przyszłości nie będę mogła się
        pochwalić epokowymi osiągnięciami swoich dzieci, nie spędza mi snu z
        powiek.
        PS. Sama umiałam czytać i pisać przed pojściem do szkoły i rodzice
        się martwili, że będę się tam nudzić. A ja się nie nudziłam, bo samo
        przebywanie z rówieśnikami było wystarczająco atrakcyjne, poza tym
        nie musiałam w domu długo siedzieć nad lekcjami i nie miałam stresu,
        że nie radzę sobie z nauką. Okazało się zresztą, że owszem, jestem
        świetna z polskiego i matematyki, ale z artystycznych i WF już
        niespecjalnie, więc nie miałam powodu, żeby się wywyższać. Ogólnie
        cieszyłam się w klasie szacunkiem jako osoba, która posiada sporą
        wiedzę i chętnie się nią dzieli z innymi i nikt nie uważał mnie za
        zarozumialca czy "kujona".
        • maksimum Re: A gdzie sa dzieci zdolne? 24.01.10, 06:43
          Niestety dziecko wybitnie uzdolnione w zadnym kraju nie znajdzie
          dobrej szkoly na wsi.
          W Stanach sprawa jest o tyle prosta,ze jest wrecz genialna telewizja
          satelitarna z kilkunastoma programami dla dzieci w kazdym wieku.
          Doksztalcac sie mozna rowniez przez internet,ale tez glownie po
          angielsku.
          Moje dzieci nauczyly sie angielskiego z telewizji,bo w domu po polsku
          rozmawialismy.
          Niech oglada programy tv zagranicznych,a do gimnazjum idzie juz w
          duzym miescie by miec wlasciwa konkurencje.
          • lolinka2 Re: A gdzie sa dzieci zdolne? 31.01.11, 15:48
            znajdzie, maksiu, znajdzie

            tam dobra szkoła, gdzie mądrzy ludzie, a mądry nauczyciel to niekoniecznie genialny nauczyciel, tylko taki, który pokaże dziecku nowe drzwi i będzie je wspierał w ich otwieraniu oraz eksploracji tego, co za nimi

            Skończyłam wiejską szkołę. To, co robiłam w wiejskiej szkole, przekracza możliwości pojęcia nauczycieli z części stołecznych podstawówek w tej chwili.
            Ze wzgl na zajęcia dodatkowe (na które jeździłam sobie radośnie przez pół Polski) w szkole bywałam 3 dni w tygodniu - dało radę.
            Na polskim, żebym nie zasnęła smile polonistka popierała moją radosną twórczość poetycką i zachęcała do pisania i próbowania sił wszędzie, gdzie się dało --> i tak zostałam etatowym szkolnym scenarzystą na wszelkie imprezy. Mogłam te swoje scenariusze wystawiać i zawsze się chętny n-l znalazł, coby mi ekipę wymarzoną do obsady zmontować (jeśli któryś z kolegów był niechętny do współpracy tongue_out) No i mogły to być teksty zupełnie nie w typie "grzecznych dzieci w biało-czarnych mundurkach" - trochę kontrowersyjne, mocno współczesne, ukazujące przerysowaną rzeczywistość etc. Wszystko przeszło.
            Ponieważ w tzw międzyczasie opanowałam ze słuchu grę na 2 instrumentach --> mogłam je przynosić dowolnie na muzykę, akompaniować etc. Na imprezach szkolnych też.
            A do tego jeszcze przez 3 ostatnie lata (kl. 6-8) doszły olimpiady z 2-3 przedmiotów, kolejne zajęcie dodatkowe - tym razem w domu kultury miejscowym... i tą metodą do LO poszłam jako człowiek który umiał wykorzystać i zorganizować swój czas perfekcyjnie, który potrafił się uczyć, dyskutować z dorosłymi używając logicznej argumentacji (bezcenne), i z dobrze rozwiniętą umiejętnością tworzenia wszelakich wypowiedzi pisemnych. Czyli wystartowałam z lepszej pozycji, niż koledzy po miejskich podstawówkach. A to tylko wiejska szkółka ok 100 uczniów licząca...
      • maksimum Re: A gdzie sa dzieci zdolne? 27.01.10, 02:23
        evee1 napisała:

        > jak wiekszosc moich zdolnych rowiesnikow, takze tych ktore zaczely
        > szkoly rok wczesniej. Wszyscy poszli na studia, pracuja w roznych
        > zawodach, ale nikt jakiejs oszalamiajacej kariery naukowej na skale
        > swiatowa nie robi.

        Problem w tym,ze takich talentow w Polsce nie wylapywalo sie ani nie
        wylapuje.
        Nie ma rankingu szkol,ze jedna szkola lub dwie w 8 mln miescie jak
        NYC sa najlepsze i pozostalymi nie ma sobie co zawracac glowy.
        Poza tym nauka to teoria a praca to pryktyka i nie wszyscy dobrze
        teoretyce sprawdzaja sie w praktyce.
        Takie wyjatki jak Bill Gates i jego kumple,ktorzy byli b.dobrzy na
        studiach oraz b.dobrzy po studiach,to sie tylko w Stanach zdarzaja,bo
        otworzenie i prowadzenie biznesu jest duzo latwiejsze niz
        gdziekolwiek indziej.

        > Teraz czytam (nie po raz pierwszy w tym watku), ze takie dzieci, to
        > teraz dzieci "wybitnie uzdolnione" i trzeba cos z tym robic, zeby
        > szans nie zaprzepascic.

        To czy sa wybitnie uzdolnione,to sie okaze jak pojda na najlepsze
        uczelnie i po skonczeniu uczelni.



      • pam_71 Re: A gdzie sa dzieci zdolne? 27.01.10, 12:02
        Tak mnie zastanawia gdzie sie podzialy dzieci po prostu zdolne,

        No ja też mam takie w domu wink ale ja pisze o nich moje zwykłe dzieci wink
        Po prostu dziwiłabym się gdyby było inaczej ....
    • anext Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 26.01.10, 23:15
      najblizej mi do wypowiedzi evee1. tez mam zdolnego 8 latka, ktory
      przeczytal piec cz. HP i co mu wpadnie w rece z gatunku SF, tez sie
      super uczy i nawet chodzi na specjalne zajecia dla dzieci wybitnie
      zdolnych, na ktorych dzieci robia rozne doswiadczenia i rozwijaja
      zainteresowania, a ma ich wiele. poki co jedyne co mu jako rodzice
      probujemy zaoferowac, to zeby sie wlasnie nie nudzil, miedzy innymi gra
      na pianinie
      suma sumarum, nie sadze ze wyrosnie z niego geniusz, ale ciekawe
      zajecia dodatkowe to dla niego dodatkowa frajda, a pojscie do klasy
      wyzej takie fajne nie jest wink
      • sefirotek Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 27.01.10, 17:43
        Ech, moje dzieci w normie są, ale znam takie jedno, co w przedszkolu
        czytało calej grupie, liczyło ułamki, ujemne liczby, mnożyło,
        dzieliło. No ponad normę. Rodzice zapatrzeni jak w obrazek, ale na
        wniosek psychologa nie przeskoczył klasy, ze względu na rozwój
        emocjonalny. Rodzice mieli ukryty żal. Dziecko teraz jest w
        gimnazjum, owszem, zawsze zdolne, interesujace sie wszystkim, ale
        dorownało do średniej. I zaczęło go bardziej towarzystwo
        interesować, niż własny dom, gdzie, tylko się o naukę wypytywali i
        się popisywali dzieckiem.

        Moje dziecko dobrze rysuje, ponad norme rówieśniczą. Zaproponawałam
        warsztaty, pojechaliśmy raz nie spodobało się. To nic, nie nalegam.
        W domu są albumy, ma materiały do rysowania, dostawę bloków i
        podręczników. Uważam, że jak rysowanie będzie miało się stać jego
        hobby, albo czymś więcej, to sam drogę do tego znajdzie. I będzie
        temu poświęcał czas, bo bez pracy nie ma kołaczy.

        Uważam, ze trzeba dać dziecku spokój z genialnością i tylko
        wspierać. Bo w życciu potem i tak charakter jest ważniejszy niż
        przymioty umysłusmile
        • ardzuna Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 28.01.10, 00:20
          sefirotek napisała:

          > Uważam, ze trzeba dać dziecku spokój z genialnością i tylko
          > wspierać. Bo w życciu potem i tak charakter jest ważniejszy niż
          > przymioty umysłusmile

          Nie zgadzam się. Swoich pracowników nie cenię za charakter, tylko za
          dobrą pracę. Nic mi po dobrym i pogodnym cielęciu.
          • be-links Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 28.01.10, 21:55
            ardzuna napisała:

            Nie zgadzam się. Swoich pracowników nie cenię za charakter, tylko za
            > dobrą pracę. Nic mi po dobrym i pogodnym cielęciu.

            No, tu tekst szefowej, która od swego dziecka też wymaga dobrego
            biznesplanu na życiewink

            Wiem jedno, gdy za bardzo się ciśnie dziecko, aby odnosiło sukcesy,
            jest wprost przeciwnie. To znaczy odnosi, w podstawówce, moze w
            gimnazjum. na poziomie studiów, albo i wcześniej zaczyna sie to
            rozłazięć. CZęsto jest tak, ze rodzice są przekonani, ze odkryli
            talent u swojego dziecka, a potem po latach okazuje się, że to złe
            rozpoznanie.

            Dziecko całe lata chwalone za szóstki, ciągane po tysiacu zajęć
            pozalekcyjnych wyrasta na osobowśc typu a, która ma problemy z
            sercem w wieku 40 lat, sypie mu się rodzina, bo nie jest inteligenty
            emocjonalnie, ale wytrenowany w wyścigu szczurów od najmłodszych
            lat, nie umie współpracować, odpoczywać, nie ma hobby, bo na hobby
            trzeba mieć czas wolny. otacza sie tylko ludźmi, którzy pasuja do
            jego super inteligetnej układanki. Itp. itd. Nie ma co dalej sie
            rozpisywać, za duzo mam takich popaprańców wokół.

            • ardzuna Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 28.01.10, 23:41
              be-links napisała:

              > Wiem jedno, gdy za bardzo się ciśnie dziecko, aby odnosiło
              sukcesy,
              > jest wprost przeciwnie.

              Niektórzy odnoszą sukcesy bez ciśnięcia, a sukcesem dla mnie są w
              wieku szkolnym zainteresowania i pasje. Jakież ono może mieć w tym
              wieku trwałe sukcesy. Już w muzyce, gdzie zjawisko małych geniuszy
              jest znane od setek lat, wiadomo że większość takich małych geniuszy
              się kończy przed osiągnięciem wieku dojrzewania (nie mam na myśli
              tego, ze umierają).
              • evee1 Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 29.01.10, 06:09
                > wiadomo że większość takich małych geniuszy
                > się kończy przed osiągnięciem wieku dojrzewania (nie mam na myśli
                > tego, ze umierają).
                Dokladnie i wlasnie chodzi o to, zeby usilna eksploatacja "genialnosci" dziecka
                rodzice czy opiekunowie nie zabili w nim pasji.
                Na dodatek jak rodzice stale podsycaja w dziecku poczucie owej "wybitnosci" (a
                dziecko wcale takie nie jest, chociaz faktycznie moze wyrastac ponad srednia),
                to taki mlody czlowiek moze w przyszlosci przezyc gorzkie rozczarowanie jak sie
                okaze, ze takich "geniuszy" to na peczki jest.
                Ale... napiszawszy to musze jednak przyznac, ze sa sciezki kariery, ktorych nie
                da sie rozwinac pozniej w zyciu i niestety trzeba zaczac wczesnie. Granie na
                instrumencie jest jedna z nich, chociaz to zalezy na jakim i w jakim wieku sie
                zaczyna. Ale taka na przyklad gimnastyka - 8-9 lat to juz ostatni dzwonek.
                Kolezanka mojej corki okazala sie byc nieslychanie utalentowana w tej dziedzinie
                (o niej mozna byloby napisac, ze byla "wybitnie zdolna") i po pol roku treningow
                doszla do poziomu narodowego. Niestety jest to tez strasznie ciezka praca,
                ktorej trzeba poswiecic niemal wszystko poza tym. Kolezanka corki jednak
                zrezygnowala ze gimnastyki wyczynowej, bo musialaby trenowac od 20 do 30 godzin
                w tygodniu.
                • ardzuna Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 29.01.10, 19:30
                  evee1 napisała:

                  > > wiadomo że większość takich małych geniuszy
                  > > się kończy przed osiągnięciem wieku dojrzewania (nie mam na myśli
                  > > tego, ze umierają).
                  > Dokladnie i wlasnie chodzi o to, zeby usilna
                  eksploatacja "genialnosci" dziecka
                  > rodzice czy opiekunowie nie zabili w nim pasji.

                  To nie o to chodzi, nie rodzice czy opiekunowie zabijają w dziecku
                  pasję, tylko po okresie dojrzewania okazuje sie ze nie jest tak
                  genialne bo i ono nie jest wcale tak świetne, i inni rówieśnicy
                  nagle przerośli format małego geniusza.

                  > Ale... napiszawszy to musze jednak przyznac, ze sa sciezki
                  kariery, ktorych nie
                  > da sie rozwinac pozniej w zyciu i niestety trzeba zaczac wczesnie.
                  Granie na
                  > instrumencie jest jedna z nich, chociaz to zalezy na jakim i w
                  jakim wieku sie
                  > zaczyna.

                  To własnie instrumentu dotyczy, nie trzeba być młodym geniuszem,
                  żeby świetnie grać w dorosłości.
            • maksimum Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 31.01.10, 00:59
              be-links napisała:
              > CZęsto jest tak, ze rodzice są przekonani, ze odkryli
              > talent u swojego dziecka, a potem po latach okazuje się, że to złe
              > rozpoznanie.

              Tak czesto bywa,wiec najlepiej mierzyc sukcesy dziecka swoimi
              sukcesami,bo przeciez po nas dziedzicza wszystko co najlepsze.
              Jesli rodzice nie mieli problemow ze skonczeniem dobrych studiow,to
              przy normalnym prowadzeniu dziecka,ono tez nie bedzie mialo takich
              problemow.
              Najciekawszym momentem w zyciu bedzie sprawdzenie ,na ile wiedza
              teoretyczna pozwoli na osiagniecie sukcesow po studiach.
              Moj syn jest zdolny ,ale trzeba nim kierowac.Corka natomiast jest
              bardzo zdolna i nie znosi kierowania soba,choc widze,ze jest to jej
              potrzebne.

              > nie ma hobby, bo na hobby trzeba mieć czas wolny.

              Dlatego ja na sile ucze corke grac w tenisa,bo ona wolalaby
              poplotkowac.

              > otacza sie tylko ludźmi, którzy pasuja do
              > jego super inteligetnej układanki.

              To jest nieuniknione jak sie chodzi do najlepszych szkol,bo kumpli na
              zycie ma sie wlasnie ze szkoly.
    • selerr Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 29.01.10, 19:43
      Ale co jest wybitnego w dziecku, które dużo czyta albo odpowiada na pytania w
      teleturniejach (zresztą w których pytania sa często żałosne)? Znam sporo
      dzieciaków, które w pierwszych klasach podstawówki czytają mnóstwo, z Tolkienem,
      powieściami historycznymi itp. włącznie. Za moich czasów takich dzieci było
      chyba jeszcze więcej, pewnie z braku innych rozrywek. Muszę powiedzieć, że to
      strasznie świadczy o naszych czasach, kiedy dzieci po prostu zdolne i oczytane
      nazywa się "wybitnie zdolnymi". Wybitne zdolności polegają chyba na czymś nieco
      innym.
    • babymamma Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 30.01.10, 22:42
      fundacja vide supra zajmuje sie dziecmi uzdolnionymi, przyznaje im fundusze na
      dalszy rozwoj. Pozdrawiam
    • aga90210 Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 06.02.10, 11:38
      Ja niby byłam uzdolniona, opanowałam szybko czytanie, czytalam trylogię we
      wczesnej podstawówce, mialam stypendia i az do końca liceum srednią powyżej 5.
      Dostałam się na swietne studia.
      Na studiach odkryłam, że ludzi takich jak ja są tysiące! Co tam olimpiady, kazdy
      znajomy miał za soba jakies olimpiady, trafiłam do grupy angielskiego, gdzie
      każdy miał CAE. No cóż, teraz uwazam sie za dużo gorszą od innych- średnia ze
      studiów przeciętna, praca zwykła, zarobki też średnie, nieudany wyjazd za
      granicę mam za sobą.

      Czytanie Dziadów nie świadczy o genialności.

      Znam tylko jedną osobę, która rzeczywiście ma wybitny talent- kolega robi
      równoczesnie dwa kierunki studiów i doktorat (bo jedne studia juz skończył), zna
      3 jezyki obce, jest członkiem mensy, swietnie sobie radzi na kazdej
      płaszczyźnie. W podstawówce przeskoczył dwie klasy- i do dzis bardzo źle to
      wspomina i każdemu odradza taki ruch. Przeskoczenie jednego roku dla odważnego,
      zdolnego dziecka to zadna róznica, przeskoczenie 2 lat dla dziecka "innego" i
      nieco zagubionego to juz przepaść.
      • ardzuna Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 06.02.10, 14:47
        Powiedz mu, zeby spasował, tyle kierunków studiów do niczego nie
        jest potrzebnych. Lepiej się skoncentrować na doktoracie i szybko
        habilitowac.
      • maksimum Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 02.02.11, 15:38
        aga90210 napisała:

        > Ja niby byłam uzdolniona, opanowałam szybko czytanie, czytalam trylogię we
        > wczesnej podstawówce, mialam stypendia i az do końca liceum srednią powyżej 5.
        > Dostałam się na swietne studia.
        > Na studiach odkryłam, że ludzi takich jak ja są tysiące! Co tam olimpiady, kazdy
        > znajomy miał za soba jakies olimpiady, trafiłam do grupy angielskiego, gdzie
        > każdy miał CAE. No cóż, teraz uwazam sie za dużo gorszą od innych- średnia ze
        > studiów przeciętna, praca zwykła, zarobki też średnie, nieudany wyjazd za
        > granicę mam za sobą.

        Bardzo dobry wpis.
        Bo dzieci i dorosli rozwijaja sie fazami.
        Mozna byc genialnym w wieku 9 lat a juz w wieku 13 lat takim sobie.
        Ta genialnosc w wiekszosci wypadkow przechodzi w wieku dojrzewania 15-18 lat.

        > Czytanie Dziadów nie świadczy o genialności.
        >
        > Znam tylko jedną osobę, która rzeczywiście ma wybitny talent- kolega robi
        > równoczesnie dwa kierunki studiów i doktorat (bo jedne studia juz skończył), zna
        > 3 jezyki obce, jest członkiem mensy, swietnie sobie radzi na kazdej
        > płaszczyźnie. W podstawówce przeskoczył dwie klasy- i do dzis bardzo źle to
        > wspomina i każdemu odradza taki ruch. Przeskoczenie jednego roku dla odważnego,
        > zdolnego dziecka to zadna róznica, przeskoczenie 2 lat dla dziecka "innego" i
        > nieco zagubionego to juz przepaść.

        Przeskakiwanie klas nie ma zadnego sensu,bo po skonczeniu podstawowki na wsi pojdzie do dobrego liceum w miescie i tam wszyscy beda genialni i bedzie mial problemy by byc srednim w takiej grupie.
    • uttarpradesh Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 31.01.11, 14:20
      Tutaj krótki mini poradnik - jak wychować zdolne dziecko smile
    • dasia_23 Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 31.01.11, 17:29
      Czy kiedys padło hasło Zespół Aspergera? W ogromnym skrócie to dzieci sfiksowane na kilku swoich tematach i wyobcowane społecznie. Ja bym zaczęła od psychologa szkolnego i niech on określi poziom dziecka a potem wskaże kierunek.
      Walczyć o SOCJALIZACJĘ dziecka - talent talentem z ludźmi trzeba umiec żyć, bo talent się nie przebije. Szukać sponsora, który opłaciłby nauke języków i jakieś dodatkowe zajecia. Są zajecia uniwersytety dla dzieci - może poszukać w okolicy.
    • tomojekontoityle Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 01.02.11, 08:08
      Zachęcić do samokształcenia na zasadzie dobrowolności.
      Np. kupić program komputerowy do nauki języka i DELIKATNIE umówić się z dzieckiem, że będzie się pomagało w regularności nauki (np. przez przypomnienie o ćwiczeniu), i ustalić wraz z dzieckiem, że będzie pracowało nad językiem (czyli grało w gierki edukacyjne) około 3 razy w tygodniu po pół godziny. Jeśli rodzice mają internet - znaleźć kolegę obcojęzycznego, z którym będzie mogło korespondować, jeśli nie - namówić na korespondencję tradycyjną metodą, z dziećmi z krajów, w których mało ma dostęp do internetu (da się znaleźć takowe, trzeba poszukać). Najlepiej, żeby to był język nieznanego kraju, i nieznany dzięki nauce szkolnej (nie angielski, bo dziecko będzie się nudziło na lekcjach jeszcze bardziej, skoro i tak się świetnie uczy).
      Jeśli opanuje tą metodą dwa języki, to nie powinno chyba zmarnować zdolności.
    • black_halo Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 02.02.11, 10:31
      Wnioskuje stad, ze ma dobra pamiec. Przykra sprawa ale to nie jest zaden talent, pomaga w nauce w szkole ale im dalej tym trudniej. Pozniej na studiach takie dzieci przezywaja ciezki szok, ze nie sa najlepsze i jak to jest mozliwe. Nic bym nie robila, wybitny talent objawia sie inaczej.
    • scarlet_s Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 05.02.11, 02:08
      A nauczycielka tego nie wyłapała?
      Są specjalne szkoły, klasy dla uczniów uzdolnionych. Można też zrobić dziecku badanie IQ u psychologa i niech on doradzi.
      Mój syn ma sporo powyzej przeciętnej i został skierowany na specjalne zajęcia rozwijające, do specjalnego przedszkola. Na wsi nie ma tylu możliwości, ale jeżeli on jest naprawdę wybitnie uzdolniony to niech zajmą się nim specjaliści.
      • maksimum Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 05.02.11, 03:35
        "Jak juz pisalam rodzice zupelnie zdroworozsądkowi. A dziecko, jak
        często bywa w podobnych sytuacjach, odstaje od rowiesnikow, bo
        wszystko wie, bo jest najlepsze w klasie i nikt mu nie moze dorownac."
        ---------
        Tak wlasnie bylo z moja corka jak tylko poszla do pre-K w wieku 4 lat.Nauczycielka szybko to wylapala i skierowala ja do klasy dla specjalnie uzdolnionych,ale dzialo sie to w NYC czyli w duzym miescie o duzej konkurencji w szkolach.
        Poszla na testy,gdzie 2/3 dzieci odpadlo i juz w nastepnym roku byla w tej klasie dla najlepszych.
    • kagrami Re: Wybitnie uzdolnione dziecko 05.02.11, 13:55
      WUD to mit wink
    • indigo_kid Re: uzdolniony pozostawiony sam sobie 06.02.11, 11:50
      Tak sobie gdybam, bo oczywiście ani nie jestem ekspertem w dziedzinie uzdolnionych, ani nie mam takich dzieci, ani sama taka nie byłam.
      Natomiast w czasach szkolnych zetknęłam się z dziećmi, które bystrością umysłu wyróżniały się z pośród reszty.
      Przeważnie rosły sobie z plakietką zdolny leń, od początku przyzwyczajone, że nie muszą wkładać tyle wysiłku w naukę co rówieśnicy, z roku na rok ich geniusz ulegał zmniejszeniu, aż w końcu mieli takie zaległości z materiałem, że często lądowali na dole uczniowskiej hierarchii. Oczywiście na koniec roku, aby zdać w mig nadrabiali zaległości i wychodzili na prostą.
      Myślę, że gdyby ktoś motywował ich od początku do wkładania przynajmniej takiego wysiłku w naukę jak rówieśnicy, stawiał wyżej poprzeczkę, większość z nich skończyłaby jako prawdziwi geniusze w życiu dorosłym. A tak pokończyli jakieś marne kierunki studiów na, które łatwo było się dostać i łatwo utrzymać, itd.
      Moim zdaniem lepiej poradziliśmy sobie my, którzy od początku musieliśmy pracować na swoje osiągnięcia, wiedzieliśmy, że trzeba się starać, bi nic samo nie przychodzi, dzięki temu wyrobiliśmy w sobie nawyk pracy, podczas gdy zdolni wyrabiali sobie nawyk spoczywania na laurach.

      Znałam też chłopca, który pomimo zdolności pracował dużo, aby zdobywać wiedzę, też przychodziło mu to łatwo, ale działało to na niego motywująco a nie rozleniwiająco. Oczywiście jako "odmieniec" miał problemy w kontaktach z rówieśnikami, ale poszukał sobie starszych kolegów o podobnych zainteresowaniach. Dzisiaj jest cenionym specjalistą w swojej dziedzinie, co przekłada się na dochody. Myślę, że skończył z nas najlepiej, dzięki połączeniu geniuszu i pracy.
      • gertruda.k Re: uzdolniony pozostawiony sam sobie 06.02.11, 19:54
        Dlatego uważam, że jeśli zdolny to rok wcześniej do szkoły. Nawet jeśli nie będzie najlepszy w klasie przynajmniej nauczy się pracować.
      • kamilkka30 Re: uzdolniony pozostawiony sam sobie 07.02.11, 22:57
        Przeważnie rosły sobie z plakietką zdolny leń, od początku przyzwyczajone, że nie muszą wkładać tyle wysiłku w naukę co rówieśnicy, z roku na rok ich geniusz ulegał zmniejszeniu, aż w końcu mieli takie zaległości z materiałem, że często lądowali na dole uczniowskiej hierarchii. Oczywiście na koniec roku, aby zdać w mig nadrabiali zaległości i wychodzili na prostą.

        Skąd ja to znam...

        Myślę, że gdyby ktoś motywował ich od początku do wkładania przynajmniej takieg
        o wysiłku w naukę jak rówieśnicy, stawiał wyżej poprzeczkę, większość z nich skończyłaby jako prawdziwi geniusze w życiu dorosłym


        Niestety mnie nikt nie motywował... sad
        • maksimum Re: uzdolniony pozostawiony sam sobie 07.02.11, 23:59
          > Myślę, że gdyby ktoś motywował ich od początku do wkładania przynajmniej takiego >wysiłku w naukę jak rówieśnicy, stawiał wyżej poprzeczkę, większość z nich skończyłaby >jako prawdziwi geniusze w życiu dorosłym.

          Niestety nie.
          Byc w 1% najzdolniejszych to niestety nie jest geniusz.To sa wyjatkowe zdolnosci na dobre stanowiska kierownicze i nic wiecej.
          Jak jestes w 0,01 % to juz jest cos,ale wiekszosc ludzi takich osob w zyciu nie spotyka.

Pełna wersja