rozwazna35
17.01.10, 00:57
Jestem samotną matką. Miałam trochę zakrętów życiowych - z mężem rozwiodłam
się 6 lat temu. Potem poznałam kogoś, próbowałam ułożyć sobie życie na nowo -
wyjechałam do miasta mojego partnera wraz z córką. Jednak obce miejsce i
partner, na którego jak się okazało nie mogłam liczyć sprawiły, że
postanowiłam wrócić do siebie.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wszystko ma wpływ na moje dziecko -
przeprowadzki, niepełna rodzina. Wiem, że jestem matką nadopiekuńczą, że jest
mi samej czasem trudno. Chyba od dziecka tęsknię za ojcem - zmarł, gdy miałam
8 lat. Po prostu nie mam oparcia w żadnym mężczyźnie, całe życie byłam sama z
mamą. Wiem, że to ma również wpływ na moją córkę - nie daję jej zbyt dużo
siły, gdyż sama jestem zbyt wrażliwa. Córka uczy się b. dobrze, jednak ma
problemy z odnalezieniem się wśród rówieśników i z samodzielnością - np. nie
chce zostawać sama w domu. Jest bardzo mądrą dziewczynką i dostrzega to, że
dzieci są złośliwe, przepychają się nogami i rękoma, wyśmiewają z innych.
Myślę, że ma mało wiary w siebie, choć jest bardzo ładna i mądra. Ale niestety
nie tak bezczelna jak inne dzieci. Pani w klasie też zauważyła, że w ostatnim
czasie dzieci zrobiły się wobec siebie bardzo agresywne, nie tyle fizycznie,
co psychicznie. Wspominała o tym na zebraniu, problem w tym, że pewnie tylko
nieliczni rodzice wzięli sobie te uwagi do serca. Właśnie w tym ostatnim
czasie pojawiły się u mojej córki napady histerii. Najczęściej mają one
miejsce przy mojej mamie, wtedy gdy ja jestem w pracy - mama rozpieszcza córkę
za bardzo, nie jest stanowcza, a gdy tylko coś się dzieje zaraz sama się
denerwuje i nie wie co robić. Napady objawiają się w ten sposób, że córka
krzyczy i trzęsie nogami. Dziś taki napad miał miejsce przy mnie. Marudziła
przy ubieraniu, ja w końcu nie wytrzymałam, nakrzyczałam na nią, w końcu
powiedziałam, że jak tak to wychodzę sama, zaczęłam ubierać buty i się
zaczęło. Próbowałam ją uspokoić w ten sposób, że mówiłam, żeby się uspokoiła.
Po 2 minutach było już lepiej, ja w końcu przestałam się odzywać, nic nie
robiłam. Ona jeszcze chwilę próbowała, ale zobaczyła, że nic nie robię i
przestała.
Martwią mnie te napady. Kiedyś skarżyła się na bóle głowy - może przez to
chciała zwrócić na siebie uwagę. Teraz nie wiem, co robić. Wiem, że przeżywa
to, co dzieje się w szkole, wchodzi pewnie w trudny okres dojrzewania- jest w
3 klasie podstawówki. I być może nie potrafi poradzić sobie ze stresem i z
emocjami. Nie wiem tylko jak mam jej pomóc - moja mama wysyła mnie już do
neurologa i psychiatry. A mi się wydaje, że wiele spraw wychowawczych i
sytuacyjnych ma na to wpływ. Czy takie napady histerii są normalne w tym
wieku? Jak pomóc dziecku radzić sobie ze stresem - ma swoje stresy, dla nas
nieistotne, ale dla niego b. ważne.