you_can_write psyche 17.02.10, 15:01 zastanawia mnie, co kieruje Twoim mezem. Z tego co piszesz, nie jest glupi, doceniaja go w pracy etc. I w domu nie miał stresujacej atmosfery. Dlaczego przelewa własne frustracje (ktore skad sie biora?...) na wasza córke i sie nad nia zneca. Nie mozna tu powiedziec, ze działa na zasadzie "fali", bo w jego domu z tego co piszesz było ok. To jakies zaburzenie? Skad sie bierze w takim razie i jak to działa? Odpowiedz Link Zgłoś
pix-a Re: psyche 17.02.10, 15:31 Co kieruje? To chyba proste >< To jakiś pseudo sadysta. Wyżywa się na najslabszym, bosch jakie to żałosne Odpowiedz Link Zgłoś
you_can_write Re: psyche 17.02.10, 15:40 ale właśnie SKAD sie bierze takie coś? Ten sadyzm? W czlowieku, ktory miał dobrze we wlasnym domu? Odpowiedz Link Zgłoś
pix-a Re: psyche 17.02.10, 15:50 Pewno ma poczucie niższej wartości. Może nie miał tak do końca dobrze (co go wcale nie usprawiedliwia - glupotą jest takie tłumaczenie wlasnej osoby) Może to jakies chore niespełnione ambicje. Pozatym to pseudo sadyzm ^^ Definicja sadyzmu jako sadyzmu jest nieco inna. Koleś nie radzi sobie z samym sobą i w ten sposób postępuje, gdyż daje mu to złudne poczucie kontroli i satysfakcje. "o dopiekłem maluchowi - jestem kimś" Odpowiedz Link Zgłoś
you_can_write Re: psyche 17.02.10, 15:59 ja mysle, ze to wlasnie sadyzm jest cale spektrum sadystycznych zachowan, to nie tylko o seks chodzi w lateksach to znecanie sie psychiczne, skierowane wobec bezbronnej istoty, ktora bezwarunkowo kocha i dziwi sie, ze taka krzywde otrzymuje w zamian za to ze... po prostu istnieje ale jak cos wiesz na ten temat wiecej, to napisz, ja nie jestem znawca Odpowiedz Link Zgłoś
pix-a Re: psyche 17.02.10, 16:09 Też nie jestem, ale sadyzm to rodzaj zaburzenia seksualnego (parafilii), w którym jednostka odczuwa podniecenie seksualne w wyniku zadawaniu partnerowi fizycznego i psychicznego bólu oraz upokarzania go. Jego przeciwieństwem jest masochizm, dlatego związki sadomasochistyczne mogą stanowić źródło satysfakcji dla obu stron. Większość sadystów (jak i masochistów) stanowią mężczyźni. (wg wikipedii) Taka klasyczna definicja sadyzmu. A pojęcie sadyzm utarło się w stosunku do różnych zachowań np znęcania sie itp. Kolokwialnie "sadysta" oznacza właśnie taką osobę, która sie będzię znęcać fizycznie lub psychicznie. Być może koles ma jakieś zaburzenie osobowości w którym dominują takie zachowania. Może nie potrafi się wczuć w drugą osobę. Odpowiedz Link Zgłoś
you_can_write Re: psyche 17.02.10, 16:25 psychopatia?... psychopaci nie odczuwaja empatii przydałby sie psycholog na forum, to by objasnil mniej wiecej mechanizmy to co pisalas o byciu niby to krysztalowym... koles jednoczesnie podbudowuje sie dokopywaniem córze, bedac na maksa egocentrykiem zadufanym w sobie (ja jestem najlepszy i wszystko ma sie wokol nie krecic i wszyscy spelniac moje oczekiwania). jesli nie jest, jak on chce, zachowuje sie agresywnie/zrzedliwie/czepialsko. to, co nie po jego mysli zaburza mu poczucie bezpieczenstwa. moze to wlasnie "wyniosl z domu"? Kiedys byl oczkiem w glowie rodzicow. Co o tym myslisz? Odpowiedz Link Zgłoś
pix-a Re: psyche 17.02.10, 16:41 Psychopatia? Hmmm No nie ma empatii, ale też nie stworzył by żadnego związku, albo stworzył taki nastawiony na eksploatacje. To raczej nie. Prędzej elementy osobowości anankastycznej (nadmierna kontrola, pedantyzm, perfekcjonizm, hiper dbalość o porządek, sztywność, upór itp) Moze rzeczywiście jako "oczko" miał wszystko podane "na tacy" i każda zachcianka jego była spełniana. Mógł się przyzwyczaić, że wszystko idzie po jego myśli i wszystko jest tak jak on sobie wymarzy. wymarzył sobie spokojne, ciche, grzeczne dziecko co ma same 6tki, co chłonie wiedzę jak gąbka - o taki chodzący ideał. No i jego wyobrażenia nie są takie w konfrontacji z rzeczywistością, a dla niego to ... szok?! Odpowiedz Link Zgłoś
pix-a Re: psyche 17.02.10, 16:48 Albo koleś jest narcyzem ;> (el. osobowości narcystycznej) tam też jest brak empatii Odpowiedz Link Zgłoś
you_can_write Re: psyche 17.02.10, 17:05 calkiem mozliwe dla narcyza wszystko musi byc tip-top w kazdym razie cos ma z glowka nie tak z lekksza "jest syf" Odpowiedz Link Zgłoś
pix-a Re: psyche 17.02.10, 17:16 Ciekawe kiedy jego córka zacznie ładować amfę, żeby lepiej się uczyć Odpowiedz Link Zgłoś
pix-a Re: psyche 17.02.10, 17:43 Uczyć na amfie? nie no niby jest. tylko się zapomina szybko. Ale jeśli ona ma ADHD to amfa będzie działać na nią na odwrót - w sensie, że będzie mogła się skupić. Z resztą dzieciom z ADHD się zapisuje (nie wiem czy w PL) preparaty na bazie fety (Ritalin) Odpowiedz Link Zgłoś
enlightened Ja mam TEN SAM problem 17.02.10, 15:16 Ja mam ten sam problem - tu jest dowod wideo: www.youtube.com/watch?v=qZ5DfWN3fWU Odpowiedz Link Zgłoś
pix-a Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 17.02.10, 15:21 Heeeh, współczuje Twojej córce. Podejrzewam że za kilka lat się zbuntuje i stanie się agresywna dla swojego ojca. Taka prawda. Więc niech lepiej mężuś - chora ambicja zmieni swoje postępowanie dla własnego dobra Odpowiedz Link Zgłoś
arczia zrób mu dokładnie to samo 17.02.10, 15:30 z komentarzem - a Ty, jak się TERAZ czujesz? A jak nie pomoże -to powtarzaj do skutku - u mnie zadziałało. Odpowiedz Link Zgłoś
uknown Re: psikologia 17.02.10, 15:33 najbardziej ponadczasowe rzeczy najszybciej się dezaktualizują, a najbardziej zdezaktualizowaną rzeczą jest pojęcie "prawdziwego faceta" wyrazy współczucia że jeszcze tego nie wiesz, również z powodu sposobu, w jaki wychowujesz/wychowasz swoje dzieci, na pewno zarobi na nich stado psychologów wyciągających ludzi z traumy "toksycznych rodziców" właśnie! owocnego głoszenia takich "prawd objawionych" rodem z "gościa niedzielnego Odpowiedz Link Zgłoś
three-gun-max Re: psikologia 17.02.10, 15:38 nie. pojęcie prawdziwego mężczyzny od zawsze jest takie samo. oczywiscie można temu zaprzeczać i tupać nóżkami ale biologia robi swoje Odpowiedz Link Zgłoś
ugenwillla Re: psikologia 17.02.10, 15:47 po twoich postach widać że na pewno jesteś "prawdziwym mężczyzną", który wali swoją żonę i dzieci na odlew za każdą niesubordynację i gardzi domowymi obowiązkami oglądają mecze przy piwku - gatunek na szczęście wymierający i skwapliwie omijany przez co bardziej światłe kobiety prawdziwy mamut i skamielina, aż dziw że nie w muzeum. Odpowiedz Link Zgłoś
noxnegra Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 17.02.10, 15:36 niedobramatka napisała: > Potrzebuję porady nie tyle w sprawie dziecka, co postępowania męża > wobec dziecka Cóż, może to co napiszę otrzeźwi męża. Miałam takiego ojca. Ponieważ nie zbudował między nami żadnej więzi, dziś z własnej inicjatywy do niego nie dzwonię, nie lubię odwiedzać rodziców, dom rodzinny kojarzy mi się z wiecznym czepianiem, nerwami itd. Jeśli twój mąż chce w przyszłości mieć córkę, która tylko z obowiązku będzie się z nim kontaktować, a nie dlatego, że tego chce - oby tak dalej. Jestem osobą bardzo rodzinną, więc boli mnie to. Ale boli mnie raczej świadomość zmarnowanej szansy i jego błędów, a nie braku kontaktu. Teraz ojciec twojej córki pracuje nad tym, żeby za 20 lat nie uśmiechała się jedynie z uprzejmości i nie czekała z utęsknieniem na koniec rodzinnej imprezy. Niech nie zmarnuje tej szansy. Niech zadba o serdeczną więź. Tego nie da się naprawić NIGDY. Odpowiedz Link Zgłoś
pix-a Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 17.02.10, 15:46 Wyślij go do psychiatry. Odpowiedz Link Zgłoś
you_can_write Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 17.02.10, 15:53 no cos Ty! Przeciez to mała jest wszystkiemu winna! nie pojdzie... Odpowiedz Link Zgłoś
pix-a Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 17.02.10, 15:59 Nie pójdzie, bo będzie uważał, że z nim jest wszystko w porządku (w głębi duszy wiedząc, że nie) Mechanizm obronny - agresja i atak. Odpowiedz Link Zgłoś
pix-a Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 17.02.10, 16:11 "wszyscy są winni tylko nie ja, gdyż jestem chodzącym kryształem, więc ode mnie się odczepcie a zastanówcie sie nad sobą!" tok myślenia <lol> Odpowiedz Link Zgłoś
black_halo Re: a jak wyglądały jego relacje w domu 17.02.10, 15:50 Tata mogl powiedziec to taktownie i nie wysmiewac corki przy innych ludziach. Zaloze sie, ze sam masz kompleksy i siedzisz po forach internetowych zakladajac tematy o za grubych kobietach bo ci pewna jakas powiedziala, ze masz za krotkiego ha ha Odpowiedz Link Zgłoś
von-hayek Problemy z koncentracją? 17.02.10, 16:39 Czy na prawdę tak ciężko zaakceptować fakt, że populacja dzieli się na osobników mniej i bardziej inteligentnych? Czy na prawdę trzeba tę oczywistość zasłaniać eufemistyczną retoryką, potwierdzoną skądinąd diagnozą świetnie wykształconej pani psychoolog szkolnej z dyplomem licencjata wyższej szkoły zawodowej w Radomiu? Zupełnie nie rozumiem wszystkich postów wskazujących, że jeśli tylko tatuś się zmieni, córka wyrośnie na wspaniałą, inteligentną osobę. Nie, nie wyrośnie. Niski poziom inteligencji odziedziczyła po matce, do czego autorka poniekąd się przyznała. Jej męża, najwyraźniej rozczarowanego wrodzonymi brakami w inteligencji córki, ogarnia frustracja. Być może tatuś wyrzuca sobie, że poślubił osobę niezbyt bystrą. Niestety, potwierdzenie swych wątpliwości odnajduje przy każdej okazji sesji korepetycyjnych z córką miewającą - kurtuazyjnie rzecz ujmując - braki w koncentracji. Zaoszczędź jemu i córce tych katuszy. Najlepiej rozwiedź się z nim. Wszystkim wyjdzie to na dobre: on być może spłodzi jeszcze dziecko z osobą lepiej wyposażoną genetycznie, a Ty zapomnisz o swych brakach w intelekcie. A co najważniejsze - zaoszczędzisz córce - i tak poważnie poszkodowanej wskutek kiepskiego materiału genetycznego - problemów emocjonalnych. Nie każdy musi być bystry, lecz każdy ma prawo do szczęścia. Na marginesie, zwróćcie uwagę na posty poszkodowanych córek niezadowolonych ojców. Każdy z nich odznacza się kiepską składnią, brakiem stylu, problemami z ortografią. Czy aby na pewno to tylko przypadek??? Pozdrawiam serdecznie i miłego dnia życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
detour Re: Problemy z koncentracją? 17.02.10, 16:48 Faktycznie, bo tutaj chodzi o inteligencję córki, a nie o to, że ojciec robi wszystko, by ją przekonać, że do niczego się nie nadaje, co zaowocuje niską samooceną. Inteligencja wcale nie jest gwarancją sukcesu, za to z niską samooceną ciężko sobie radzić w życiu. I nie ma to najmniejszego związku z IQ czy posiadaną wiedzą. Odpowiedz Link Zgłoś
you_can_write Re: Problemy z koncentracją? 17.02.10, 17:02 okrutny post nie chodzi o inteligencje małej, ale o stosunek, jaki ma do niej jej wlasny ojciec np. dyslekcja nie swiadczy o mniejszej inteligencji niz przecietna, znam doktoranta z dysleksja. oczywiste jest, ze skoro rozumie zawiklana problematyke dziedziny, ktora sie zajmuje, tumanem nie jest czesto pesymizm i kompleksy stanowia blokade w rozwoju. osoba "stlumiona" nie wykorzystuje swojego potencjalu, nie rozwija sie dzieci z zespolem Apergera- na pierwszy rzut oka, przepraszam za wyrazenie, "niemoty", sa statystycznie rzecz biorac bardziej inteligentne od rowiesnikow trzeba tylko oobudzic potencjal nic sie nie zyska dolowaniem kogos Amundsen byl chorowity i chudziutki, zaczal cwiczyc i wyruszac na wyprawy nie mozna nikogo przekreslac moj kolega, bardzo zdolny byl nadpobudliwym dzieckiem i skonczyl prestizowy, bardzo trudny kierunek i wyswiechtany przyklad Einsteina jeszcze przytocze, ktory jako uczen repetował klasy- tuman zwykly przeciez roznie to bywa postawa meza autorki postu jest fatalna Odpowiedz Link Zgłoś
pix-a Re: Problemy z koncentracją? 17.02.10, 17:17 Oho, chyba ojciec znalazł temat na forum i postanowił odpisać jako on i nie on Odpowiedz Link Zgłoś
tangerka więc można za to całe życie karać dziecko? 17.02.10, 19:17 jeżeli nawet jest mało zdolne i ma problemy w szkole, to czy jest to wina dziecka i czy ma z tego powodu być przez całe swoje dzieciństwo obiektem krytyki, docinek i niezadowolenia ojca? czy ma on prawo wylewać na dziecko swoją frustrację z nieudanego związki i rozczarowania osobą partnera? a co wtedy, gdy dziecko jest niepełnosprawne, autystyczne, ma ADHD albo porażenie mózgowe, czy wtedy ojciec też ma prawo reagować agresją, bo jest rozczarowany potomkiem? co za szkodliwe głupoty wypisujesz, każde dziecko ma prawo być kochane przez swoich rodziców niezależnie jakie ograniczenia go dotknęły, bo właśnie po to są rodzice, od BEZWARUNKOWEJ MIŁOŚCI, proces wychowania i wspomagania dziecka w przezwyciężaniu tych ograniczeń nie może przesłaniać faktu, że to jest dziecko, najważniejszy człowiek w życiu każdego rodzica! Jeżeli tego nie pojmujesz, to jesteś strasznym człowiekiem nie potrafiącym nikogo bezinteresownie kochać, biedny duchowo jesteś po prostu! Niestety nie wszyscy mamy szczęście mieć same genialne dzieci, podobnie jak nie wszyscy nasi małżonkowie mają IQ z Mensy i jakoś większość ludzkiej populacji się z tym godzi! Ty jak rozumiem, zaakceptujesz tylko żonę i potomstwo o ponadprzeciętnych walorach a inne po prostu porzucisz. Naprawdę żałosne. Odpowiedz Link Zgłoś
flasska Re: Problemy z koncentracją? 17.02.10, 20:22 Bardzo chcesz brzmieć chłodno, racjonalnie i mądrze, ale niespecjalnie ci to wychodzi. I ten nick... Koń by się uśmiał. Skąd twoje przekonanie, że komentujący utrzymują, że "jeśli tylko > tatuś się zmieni, córka wyrośnie na wspaniałą, inteligentną osobę." Nie zauważyłam, żeby wokół intelektu koncentrowała się dyskusja. Raczej wokół zwichrowanej psychiki dzieci tego typu rodziców. A na składnię i ortografię piszących może wpływać bardzo emocjonalne podejście do tego tematu, w pełni usprawiedliwione doświadczeniem życiowym. Jeśli chciałeś się dowartościować, pewnie ci się to udało. Możesz odejść zaspokojony. Odpowiedz Link Zgłoś
sebalda Re: Problemy z koncentracją? 18.02.10, 09:07 von-hayek napisał: > Na marginesie, zwróćcie uwagę na posty poszkodowanych córek > niezadowolonych ojców. Każdy z nich odznacza się kiepską składnią, > brakiem stylu, problemami z ortografią. Czy aby na pewno to tylko > przypadek??? Najbardziej lubię osoby krytykujące innych, które same nie widzą swoich słabości i błędów. NAPRAWDĘ piszemy łącznie. Wyrażenie "braki w inteligencji" też słabiutkie. Ten post jest jeszcze gorszy niż posty three-gun-maxa, ktory ewidentnie jest trollem-oszołomem. Jak można ludzi oceniać na podstawie poziomu ich inteligencji? Jak można dyskredytować i obciążać dziecko z powodu jego trudności w nauce? Autorka wątku nie przyznała się do niskiego poziomu inteligencji, jedynie do niewielkich problemów z matematyką w szkole. A może jest humanistką? Czy wszyscy ludzie muszą być uzdolnieni matematycznie? A może dziewczynka będzie miała zdolności do języków, może będzie się interesowała literaturą, sztuką? Te wszystkie wymagania i nakazy sprostania ambicjom rodziców są chore. Kolega mojego syna w gimnazjum ma nadzwyczajne zdolności literackie, interesuje się i ma szeroką wiedzę w zakresie historii, jest urodzonym humanistą, a rodzice zmuszają go, żeby został lekarzem ewentualnie prawnikiem, inny kolega z klasy córki (liceum) interesuje się ekonomią, ale rodzice wymuszają na nim zdawanie na medycynę. Jakim on będzie w przyszłości lekarzem? Triss napisała kiedyś genialne zdanie na temat wychowania. Pozwolę sobie zacytować: "To takie charakterystyczne dla ludzi, którzy absolutnie nic w życiu nie osiągnęli, nie są spełnieni, nie są usatysfakcjonowani i odczuwają nieustającą frustrację z powodu zerowego wpływu na otoczenie. W momencie gdy pojawia się dziecko, zyskują namiastkę władzy i odbija im palma". Może tutaj pan osiągnął coś, ale jest frustratem w innej dziedzinie, a może właśnie ten zerowy wpływ na otoczenie tu zachodzi. Coś z pewnością. I jeszcze na temat uświadamiania dziecku jego ułomności. W liceum odpuściłam trochę naukę, jechałam na trójkach, uczyłam się tylko tego, co mnie interesowało, ale jak raz dostałam piątkę z chemii, urosły mi skrzydła, bardzo mnie to zmotywowało i z przedmiotów ścisłych to właśnie chemia już potem szła mi najlepiej. Pozytywna motywacja jest dużo lepsza niż negatywna. Myślałam, że każdy to wie, niestety z niektórych wypowiedzi w tym wątku tak nie wynika. Odpowiedz Link Zgłoś
aeromonas Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 17.02.10, 18:18 Kompletnie nie rozumiem, po co pomagacie córce odrabiać lekcje. To jest jej zadanie i ona musi sobie z tym poradzić sama. A jak sobie nie poradzi lub zwyczajnie zlekceważy i nie odrobi - to poniesie tego konsekwencje w postaci niedostatecznej oceny. Co innego, jeśli dziecko samo czasem poprosi was o pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś
sikorka68 Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 18.02.10, 07:23 aeromonas napisała: > Kompletnie nie rozumiem, po co pomagacie córce odrabiać lekcje. A ja nie rozumiem, jak można nie pilnować dziecka z lekcjami. 9 lat, to jest nauczanie początkowe. Luki na tym etapie mają poważne skutki- to nie tylko wiedza, ale i nowe umiejętności, które w późniejszych latach trudniej nadrobić. To teraz jest czas na naukę pisania, czytania. W czwartej klasie musi już to umieć. Odpowiedz Link Zgłoś
mili_vanili Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 17.02.10, 18:19 mów mu, że jest matołem i głąbem, czepiaj się za wszystko - niech poczuje, jak to jest być gnębionym we własnym domu niedobramatka napisała: rozumiem jak można gnębić dziecko i mówić, że jest > matołem czy głąbem. Odpowiedz Link Zgłoś
rrosemary Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 17.02.10, 18:21 Bardzo smutno mi się zrobiło po przeczytaniu tego posta. Naprawdę. Może i córka ma nadpobudliwość, może nie jest zdolna, może wielu rzeczy nie rozumieć i wolniej się uczyć, ale z pewnością czuje jak ojciec ją traktuje i że bardziej kocha syna. Przestanie w ogóle się starać i jeszcze bardziej pójdzie w zachowania odwrotne od oczekiwanych, bo lepsza będzie reakcja jakakolwiek niż żadna. Praca z takim dzieckiem jest ciężka i wymaga dużo samozaparcia i cierpliwości. Podejrzewam, że twój mąż po prostu jest rozczarowany, że ma takie dziecko, bo miał w głowie jakiś obraz tego jakie będzie jego dziecko, a ono nie spełnia jego oczekiwań, dlatego je odrzuca. Tyle, że to głupie podejście, bo dziecko nie jest dla rodzica, tylko rodzic dla dziecka. To rodzic ma za zadanie wspomagać jego rozwój i zrobić wszystko by ułatwić mu życie. Co zrobić z takim mężem? Może, jeśli jest zdolny i pewnie wykształcony, odwołać się do naukowych autorytetów, podrzucić jakąś książkę na ten temat, zacytować jakieś badania, wybrać się z mężem do psychologa lub innego specjalisty, który mu z pozycji autorytetu powie co i jak (jeśli ta sytuacja wynika z męskiego szowinizmu to chyba lepiej udać się do mężczyzny -psychologa czy innego lekarza). Można też przykładem - czy np. jemu fajniej wykonywać jakąś pracę po tym jak go ktoś pochwali czy po tym jak opieprzy? Można pójść w ogóle w zainscenizowanie scenki (jak już w odpowiedziach padło) tak by poczuł się jak jego córka. Odpowiedz Link Zgłoś
niedobramatka Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 17.02.10, 20:15 Czytając tą lawinę postów muszę uzupełnić informacje o kilka danych. Nigdzie nie napisałam, że dziecko nie jest zdolne czy mało inteligentne. Oceny wbrew temu co wiele osób pisze ma naprawdę dobre. Najczęściej są to 5, czasem 4. Tata stawia poprzeczkę za wysoko, bo chciałby, żeby zawsze były 5. Dodam jeszcze, że wychowawczyni jest osobą bardzo dobrze przygotowującą dzieci , ale jednocześnie jest to osoba bardzo wymagająca. Dzięki temu jej klasy które uczy są najlepsze w szkole. Córa ma kłopoty z koncentracją, a męża denerwuje, że nie jest w stanie odrobić lekcji od początku do końca tylko przerywa, bo ma sto innych ważnych dla niej spraw. Napisałam, że kłopoty ma z matematyką i ja to jestem w stanie zrozumieć, bo sama nie mam "umysłu matemetycznego" mimo, iż skończyłam studia na kierunku, gdzie było całkiem sporo matematyki i fizki - przez to stwierdzenie zostałam posądzona przez "von-hayek" o niski poziom inteligencji, nie będę się spierać, bo nie o mnie tu chodzi tylko o dziecko. Uważam, że z dzieci powinno się być dumnym i obowiązkiem rodziców jest je wspierać z całej siły. Słowa krzywdzą bardzo i pamięta się je często latami. Wydaje mi się, moim skromnym zdaniem, że von-hayek nie rozumie, że wyśmiewanie się z dziecka z tak błachych powodów wcale nie pomoże dziecku w jego rozwoju. I wcale nie trzeba skończyć nie wiadomo jakich "mądrych" studiów, żeby to wiedzieć. Znam z życia wiele osób, które były prymusami na studiach, a teraz nie mogą się odnaleźć w szarej rzeczywistości. Wysoki poziom inteligencji i same 5 nic nie dały. Dziękuję wszystkim za odzew i obiecuję jeszcze napisać jaki skutek udało mi się odnieść. Mąż został już poinformowany o tym wątku i z pewnością zastanowi się nad swoim postępowaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
asia.sthm Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 17.02.10, 21:04 niedobramatka napisała: > Mąż został już poinformowany o tym wątku i z > pewnością zastanowi się nad swoim postępowaniem. I dobrze mu tak A jesli odpowiednich wnioskow nie wyciagnie to poduszczka w nocy udus i ktos stad pomoze ci go w lesie zakopac. Mala strata i nikt sie nie dowie. A powaznie, to nie wolno ci sie ugiac. Tacy tatusiowie jak twoj maz, w imie dobra dziecka, zniszczyli juz wiele pokolen kobiet i mezczyzn. Nalezy juz definitywnie skonczyc z tym przekletym wzorcem z czasow krola Cwieczka...czy jak mu tam cholernikowi bylo. Powodzenia, serdecznosci. PS. Biedne trole tez sie na cos przydaja. Ten od trzech spluw, to podrecznikowy przyklad uporczywie ponizanego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: a jak wyglądały jego relacje w domu 17.02.10, 19:47 Trollu, idź do innej piaskownicy, bo jeszcze ktoś uwierzy w twoje prowokacje. Odpowiedz Link Zgłoś
the_ukrainian Bądź stanowcza i broń córki od psychicznj przemocy 17.02.10, 19:51 Sprawa numer jeden - jak dziewczyna płacze podczas nauki z tatusiem to znaczy że trzeba zmienić korepetytora i to koniecznie. Do dupy z taką nauką. Ona się niczego w taki sposób nie nauczy a co najwyżej zniechęci i do nauki i do ojca. Nie trzeba być inżynierem żeby wytłumaczyć dziewięciolatce matematykę. Spokojnie wystarczy uczeń technikum albo student. Sprawa numer dwa - jak tatuś chce się wyżyć to niech będzie łaskaw kupić sobie worek treningowy i rękawice i nawalać ile wlezie albo niech się złapie za szuflę i poodśnieża. Gnębienie psychiczne dziewięciolatki NIE JEST sposobem na wyżycie się i musisz temu zapobiegać ostro i stanowczo. Mam taką panienkę dziwięcioletnią w domu i wiem jakie to delikatne chociaż wcale tego tak nie widać. Nie wolno mówić dziewczynce przykrych rzeczy bo łatwo ją wpędzić w kompleksy i niskie poczucie własnej wartości. Skrytykować wolno ale konstruktywnie i delikatnie a nie na chama z grubej rury. Sprawa numer trzy - ganianie za te buty nie tak zostawione, ubrania, ręcznik i inne pierdoły to jest zachowanie typowe dla fali we wojsku a nie zachowanie ojca wobec córki. To jest psychiczne znęcanie się i musisz się temu przeciwstawić. Nie wolno Ci tego tolerować. Lepiej się rozstać nawet na miesiąc czy dwa żeby ochłonął i przemyślał sobie pewne spawy, niż żeby przez wiele lat cierpiała dziewczynka której jedyną "winą" jest to że buty postawiła 20 cm dalej niż tatuś sobie tego życzył. Jak mu nie pasuje to niech je przestawi. Jeżeli ojciec nie potrafi zaakceptować indywidualności swojego dziecka to niech się zgłosi do specjalisty któy pomoże mu w rozwiązaniu tego problemu. Jego córka to nie on, więc nie musi być taka mądra, zdolna, idealna w każdym calu. Nie jest też przedmiotem, któy można wyrzucić, chować w kąt albo upchnąć w piwnicy jeśłi nie spełnia oczekiwań. A jeśli tego nie zrozumie to znaczy że czas pomyśleć o rozwodzie. Może lepiej się sprawdzi jako tata weekendowy? Odpowiedz Link Zgłoś
abccbaabccba Re: Bądź stanowcza i broń córki od psychicznj prz 18.02.10, 09:48 Stanowczo popieram, w 100% i bez zastrzeżeń. Dodam - jeżeli są takie problemy z "pomaganiem" w nauce matematyki, to znaczy że ów tatusiek nie zna matematyki sam. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Bądź stanowcza i broń córki od psychicznj prz 18.02.10, 10:25 No, tego bym nie twierdziła. Rzeczy, których dzieci uczą się w szkole, zwłaszcza podstawowej, są dla niektórych dorosłych tak oczywiste, że powstaje w nich przekonanie, że tylko głupek tego nie pojmie. A najmniejszt dystans ma się do własnej progenitury... (moje i takie głupie?!) Sama z własnym ojcem matematykę odrobiłam 2 razy: pierwszy i ostatni . Moje córki lubią sobie wpaść do tego samego człowieka - ich dziadka - na przedklasówkowe powtórki - bo tak dobrze i spokojnie tłumaczy. Ja tego nie zauważyłam. Odpowiedz Link Zgłoś
abccbaabccba Re: Bądź stanowcza i broń córki od psychicznj prz 18.02.10, 10:58 Bo widzisz, MoreKac, dobry matematyk niczego nie uważa za oczywiste. Oczywiste jest, że przez dany punkt nie leżący na prostej można poprowadzić dokładnie jedną prostą równoległą? A dla Bolayiego nie było oczywiste. 2+2 = 4 ? Spróbuj udowodnić że tak jest - nie będzie lekko, sic! Oczywiście - "jest tak i już, i nie marudź smarkaczu, bo tata wie lepiej". Tylko że w matematyce nie ma dowodów poprzez powołanie się na autorytet. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Bądź stanowcza i broń córki od psychicznj prz 18.02.10, 16:06 Wybacz, ale przy tłumaczeniu 9-latce matematyki raczej nie ma potrzeby wgłębiać się w aż takie szczegóły. Nie jest to jej do szczęścia potrzebne. Czasami za dużo szczegółów i rzeczy w danym momencie nieistotnych zbyt gmatwa sprawę i utrudnia przyswojenie niezbędnej wiedzy. 2+2=4 jest po prostu symbolicznym zapisem, dzieci z reguły przyswajają takie pojęciana długo przed pójsciem do szkoły. reasumując: można umieć matematykę, ale można nie umieć jej uczyć. Zjawisko nader częste i zdarza się również przy innych przedmiotach. Tylko > że w matematyce nie ma dowodów poprzez powołanie się na autorytet w swoim czasie postanowiłam uwierzyć w twierdzenia matematyczne i nie wgłębiać się w nie nadmiernie. Wierz mi, wystarcza na spokojne zdanie matury i egzaminu na studia. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Bądź stanowcza i broń córki od psychicznj prz 18.02.10, 18:29 Cytatreasumując: można umieć matematykę, ale można nie umieć jej uczyć. Zjawisko nader częste i zdarza się również przy innych przedmiotach. Oczywiście. Ile razy już na tym forum był powtarzający się problem, jak wyjaśnić dziecku takie oczywiste i samorozwiązujące się kwestie jak równanie z jedną niewiadomą, konkretnie równanie typu: 10 - x = 6 -> sporo osób miało z tym problem, bo dorosły robi to automatycznie, a dziecko musi na początku uświadomić sobie dziesiątkę jako liczbę złożoną z "czegoś" i szóstki. Aby coś wyjaśnić, nie wystarczy to umieć - trzeba jeszcze umieć przekazać. Nauczenie schematu "przy przenoszeniu na drugą stronę równania znak się zmienia" to żadna sztuka - sztuką jest wyjaśnienie, dlaczego ten znak się zmienia, co to w ogóle są strony równania i na czym polega przenoszenie zmiennych i liczb. Odpowiedz Link Zgłoś
abccbaabccba Re: Bądź stanowcza i broń córki od psychicznj prz 18.02.10, 20:31 Oczywiście - dużo w tym co napisałaś jest prawdy. Ale dobry matematyk potrafi dobrze tłumaczyć, bo on po prostu żyje tymi problemami. Nie wierzę, aby ludzie nie potrafiący uczyć danego przedmiotu naprawdę sami wiele umieli w danej dyscyplinie. Jeżeli zaś chodzi o równania, takie jak 10 - x = 6, to właściwą metodą ich rozwiązywania jest nie wpatrywanie się w nie aż wyjdzie "automatyczne" rozwiązanie - lecz nauczenie, iż x to symbol niewiadomiej, dozwolone są pewne przekształcenia (z obu stron to samo robić) a celem jest równanie w którym x jest jedynym symbolem po lewej stronie. Przy okazji można nawiązać do pojęcia równowagi, pokazać że są takie równania jak 10 - x = 10 - x oraz x = 1 + x itd. Zgadywanie, próbowanie "automatycznie" znajdować... to bardzo złe podejście. Nawet jeżeli się (do pewnego stopnia) udaje, to nie zachęca do pracy - a w pewnym momencie nie da się już zgadywać. Nie wierzysz? To odgadnij WSZYSTKIE rozwiązania cos(3x)+(sin(2x))^2 = 0. Link do rozwiązania masz poniżej - warto kliknąć "exact forms". www.wolframalpha.com/input/?i=cos(3x)%2B(sin(2x))^2+%3D+0 Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Bądź stanowcza i broń córki od psychicznj prz 18.02.10, 21:27 CytatAle dobry matematyk potrafi dobrze tłumaczyć, bo on po prostu żyje tymi problemami. Nie wierzę, aby ludzie nie potrafiący uczyć danego przedmiotu naprawdę sami wiele umieli w danej dyscyplinie. Nie jest to prawda, zresztą nie tyczy się to tylko matematyki. Mój mąż jest genialnym programistą, żyje tymi problemami, ale jak ma mi coś tłumaczyć, to zgiń przepadnij, wolę skoczyć z urwiska, bo to się kończy przeważnie PrawieRozwodem Z kolei ja jeszcze genialną programistką nie jestem, ale - z opinii różnych ludzi wiem - mam dobre umiejętności pedagogiczne, co doprowadziło do tego, że bezproblemowo wyjaśniałam sześciolatkowi w temacie C++ co to klasy, obiekty, referencje i wskaźniki tak, że tenże sześciolatek zrozumiał. Jak również bez większych problemów pomagałam ludziom na uczelni, nie chwaląc się - tłumacząc przystępniej niż ćwiczeniowiec. CytatJeżeli zaś chodzi o równania, takie jak 10 - x = 6, to właściwą metodą ich rozwiązywania jest nie wpatrywanie się w nie aż wyjdzie "automatyczne" rozwiązanie - lecz nauczenie, iż x to symbol > niewiadomiej, dozwolone są pewne przekształcenia (z obu stron to samo robić) a celem jest równanie w którym x jest jedynym symbolem po > lewej stronie. Tak można tłumaczyć dziecku starszemu, ale nie pierwszoklasiście. Zdolny pierwszoklasista zrozumie z tego co najwyżej, że x to symbol niewiadomej oraz co to jest niewiadoma i że ma COŚ zrobić, aby x był po lewej stronie. Po czym sie załamie, bo to jest za dużo. Przeciętny pierwszoklasista zrozumie to, że x to jest to, co ma znaleźć - pojęcie "niewiadoma" to już o jedno oczko za wysoko. Przeciętny pierwszoklasista załamie się słysząc "musisz tak zrobić, aby po jednej stronie został ci x" (uproszczona forma tego, co napisałeś wyżej) - bo to jest, wbrew temu co piszesz, UCZENIE SCHEMATU ROZWIĄZANIA RÓWNANIA, trzeba byłoby temuż pierwszoklasiście wyłożyć, co to równanie i jego strony - a nie to jest celem w tym przypadku. Przeważnie schody zaczynają się, kiedy nauczyciel nie wyjaśni dokładnie i wrzuci dzieciom zapis, co jest - z tego co widzę na forum - bardzo powszechne w szkołach podstawowych w Polsce: 10 - x = 6 x = 10 - 6 W którym to zapisie brakuje najważniejszego dla 6-7-latka przekształcenia, czyli 10 = x + 6 - czyli uświadomienia sobie, że dziesiątka składa się z "kilka" i 6. Tu bardzo przyjemny artykuł w temacie number bonds: letsplaymath.wordpress.com/2007/01/13/number-bonds-better-understanding/ Zauważ, że dziecko lat 6-7 z reguły nie radzi sobie jeszcze z płynnym liczeniem na obiektach abstrakcyjnych, przeważnie wizualizuje sobie działania na obiektach nieabstrakcyjnych. I nie, nie chodzi mi absolutnie o to, aby zgadywać, aby próbować "automatycznie znajdować" - nie wiem, gdzie to wyczytałeś w mojej wypowiedzi . Chodzi właśnie o to, aby zrozumieć, skąd się biorą przekształcenia. Kilka razy pojawił się tu na forum powyższy problem i za każdym razem było to samo - czyli dziecko nie wie, dlaczego aby uzyskać x musi od 10 odjąć 6 - bo nauczyciel pominął to przekształcenie, które umysł dorosłego doświadczonego w liczeniu wykonuje "automatycznie". I w przypadku siedmiolatka "nauczenie, iż x to symbol niewiadomiej, dozwolone są pewne przekształcenia (z obu stron to samo robić) a celem jest równanie w którym x jest jedynym symbolem po lewej stronie" jest rzadko kiedy wykonalne. Jak wyjaśnisz siedmioletniemu dziecku co znaczy, że "z obu stron równania może to samo robić" i jak mu wyjaśnisz, dlaczego tak jest, że mu to wolno? Przypominam: siedmiolatek z reguły ma mętne pojęcie, co to strona równania, bo "strona równania" to rzecz abstrakcyjna. Przeciętny siedmiolatek nie jest też w stanie przyswoić więcej niż 2-3 nowe rzeczy na raz. Ja akurat mam na to pewien sposób, bo siedzę głęboko w homeschoolingu , ale ciekawa jestem, jakbyś wyjaśnił to dziecku siedmioletniemu. Możesz używać dowolnych przyrządów, aby dziecku wyłożyć temat "strony równania", "wykonywanie przekształceń" i tak dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
abccbaabccba Re: Bądź stanowcza i broń córki od psychicznj prz 18.02.10, 23:12 CytatNie jest to prawda, zresztą nie tyczy się to tylko matematyki. Mój mąż jest genialnym programistą, żyje tymi problemami, ale jak ma mi coś tłu maczyć, to zgiń przepadnij, wolę skoczyć z urwiska, bo to się kończy przeważnie PrawieRozwodem Z kolei ja jeszcze genialną programistką nie jestem, ale - z opinii różnych ludzi wiem - mam dobre umiejętności pedagogiczne, co doprowadziło do tego, że bezproblemowo wyjaśniałam sześciolatkowi w temacie C++ co to klasy, obiekty, referencje i wskaźniki tak, że tenże sześciolatek zrozumiał. Z całym szacunkiem, ale wątpię czy twój mąż jest geniuszem. To że tłumaczyłaś sześciolatkowi co to jest klasa obiektów w C++ jakoś nie bardzo przekonuje mnie, że ów (zapewne genialny jak każde twoje dziecko) sześciolatek zrozumiał czym jest polimorfizm i dziedziczenie wielobazowe. Być może tak - być może nie. CytatTak można tłumaczyć dziecku starszemu, ale nie pierwszoklasiście. Zdolny pierwszoklasista zrozumie z tego co najwyżej, że x to symbol niewiadomej oraz co to jest niewiadoma i że ma COŚ zrobić, aby x był po lewej stronie. Po czym sie załamie, bo to jest za dużo. Przeciętnie inteligentny pierszoklasista potrafi grać w szachy. To trudniejsze niż rozwiązywanie tak trywialnych równań. Ale od pierszoklasisty nie powinno wymagać się rozwiązywania równań. Wymaganie umiejętności ODGADYWANIA równań sprowadza się do chęci wykształcenia JASNOWIDZÓW I WRÓŻEK. Jeszcze inaczej, jeżeli masz problem ze zrozumieniem. Trening bokserski. To co proponujesz to puścić dzieciaki na ring, niech próbują się znokautować, nauczą się w ten sposób boksu. To co ja proponuję to sucha zaprawa, nauka trzymania gardy, boksowanie worka, dużo ćwiczeń związanych z pracą nóg... i dopiero gdy wszystko będzie na jakimś sensownym poziomie - sparing. Przy okazji - liczba dziesięć nie składa się z liczby 6 i jeszcze czegoś. To zbiór dziesięcioelementowy zawiera w sobie podzbiór mocy 6 i jeszcze cztery elementy. Mylisz moc zbioru z samym zbiorem. CytatJak wyjaśnisz siedmioletniemu dziecku co znaczy, że "z obu stron równania może to samo robić" i jak mu wyjaśnisz, dlaczego tak jest, że mu to wolno? Na przykładach. Ale najlepiej zacząć od wagi. Nie mówić o wadze. Tylko mieć wagę (i dużo czasu), odważniki - takie od jednego grama do 50. Waga musi być porządna, bez elektroniki czy sprężyn, dwie zwykłe szalki. Świetna zabawa i to nie tylko dla dziewczynek. Nie doceniasz dzieci. Oczywiście są te specjalnej troski. Ale czy wątpisz że np. bliźniaki nie potrafią dopilnować żeby dostać tyle samo cukierków każdy? Stąd do równań matematycznych już bardzo niedaleko. Jedynym trudnym pojęciem jest... 1 = 0. Tak, to jest tak trudne, że nawet dorośli miewają z tym problemy - automatycznie zakładają prawdziwość każdego równania. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Bądź stanowcza i broń córki od psychicznj prz 18.02.10, 23:39 Ależ ja nie tłumaczyłam sześciolatkowi, co to jest polimorfizm i dziedziczenie wielobazowe, gdzie to przeczytałeś? Nie wkładaj mi w usta tego, czego nie napisałam, proszę. Tłumaczyłam mu wyłącznie co to jest: klasa, obiekt, referencja, wskaźnik. To zrozumiał. I potrafił przekazać swojej pani na kółku informatycznym. Moje dziecko nie jest geniuszem. Jest zdiagnozowany jako dziecko szczególnie uzdolnione. I ma zespół Aspergera. Jak jego matka. Mój mąż nie jest geniuszem sensu stricte, ale jest bardzo dobrym programistą, ma ogromną wiedzę i zrozumienie tematu oraz intuicję programistyczną. Nie umie tego jednak przekazać, bo generalnie ma problemy z komunikacją w każdym temacie, problemy choćby z budowaniem zdań w zrozumiałej polszczyźnie. Do tego ma tendencję do wypowiadania się skrótami myślowymi. Co nie przeszkadza mu w milczeniu w ciągu 2 minut napisać kawałek kodu, nad którym ja bluzgam od 3 godzin, ale nie potrafi mi z reguły go wytłumaczyć od A do Z. Tak, że jeśli chodzi o nauczanie, barierą jest nie tylko wiedza bądź jej brak. Barier jest mnóstwo. Choćby - umiejętność formułowania wypowiedzi zgodnie z zasadami gramatyki, umiejętność unikania skrótów myślowych i tak dalej. Barierą jest też przecenianie/niedocenianie zdolności umysłowych ucznia, najczęściej jednak to pierwsze. CytatAle od pierszoklasisty nie powinno wymagać się rozwiązywania równań. Ale się wymaga, poczytaj wątki na forum. CytatPrzy okazji - liczba dziesięć nie składa się z liczby 6 i jeszcze czegoś. To zbiór dziesięcioelementowy zawiera w sobie podzbiór mocy 6 i jeszcze cztery elementy. Mylisz moc zbioru z samym zbiorem. Nie, nie mylę. Ja to wiem, i ty to wiesz. Piszę, jak to rozumie dziecko 6-cio bądź 7-letnie. Które rozumuje w sposób taki, jak piszesz, czyli na konkretach, które docelowo - bo tego szkoła wymaga - ma przełożyć na abstrakty - liczba 10 (konkretnie np. zbiór 10 jabłek) składa się z 4 jabłek i kilku jabłek i ja chcę wiedzieć, ile jest to kilka. Zacytuj mi proszę, w którym miejscu piszę o tym, że wymagam umiejętności ODGADYWANIA równań. Cytat konkretny. Odpowiedz Link Zgłoś
rock73 Re: Bądź stanowcza i broń córki od psychicznj prz 19.02.10, 00:19 mama_kotula napisała: > Mój mąż nie jest geniuszem sensu stricte, ale jest bardzo dobrym programistą, > ma ogromną wiedzę i zrozumienie tematu oraz intuicję programistyczną. Nie umie > tego jednak przekazać, bo generalnie ma problemy z komunikacją w każdym temacie, > problemy choćby z budowaniem zdań w zrozumiałej polszczyźnie. Do tego ma tende > ncję do wypowiadania się skrótami myślowymi. Mam wrażenie, że Twój mąż jest podobny do męża Autorki wątku. A jednak nie ubliża Waszemu synowi od głąbów. Jak to robicie? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Bądź stanowcza i broń córki od psychicznj prz 19.02.10, 00:52 CytatMam wrażenie, że Twój mąż jest podobny do męża Autorki wątku. A jednak nie ubliża Waszemu synowi od głąbów. Jak to robicie? Zwyczajnie. Szanujemy nasze dziecko takim jakim jest. O ile syn nie ma problemów najmniejszych z nauką, o tyle ma problemy wynikajace z jego zaburzenia - emocjonalne i społeczne. Odpowiednikiem głąba byłby u nas "dzikus", "histeryk" albo inny miły epitet. Ale - patrz wyżej. Ja sobie zdaję sprawę, że mój syn ma pewne ograniczenia, zdaję sobie sprawę, że długotrwałym wysiłkiem jest w stanie - choćby w pewnym stopniu - je przezwyciężyć, jak również sobie zdaję sprawę, że krzykiem i poniżaniem nie osiągnę nic, poza tym, że się wyładuję. Święta nie jestem, też mi się zdarzało krzyknąć czy zironizować. Ale nie tędy droga. Odpowiedz Link Zgłoś
rock73 Re: Bądź stanowcza i broń córki od psychicznj prz 19.02.10, 11:51 Widocznie to, co opisujesz jako "zwyczajnie", dla niektórych nie jest zwyczajne i wymaga sporo wysiłku. Myślałem, że i Wy musieliście do tego dojść ciężką i długą pracą, a Ty że tak po prostu, postanowiliście szanować i już. Przy okazji, odbierasz pocztę na gazeta.pl? Kiedyś chciałem do Ciebie wysłać maila na priva, ale albo nie doszedł, albo został świadomie zignorowany. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Bądź stanowcza i broń córki od psychicznj prz 19.02.10, 12:21 Ja nie mówię, że było łątwo, bo jak napisałam, święta nie jestem i wrzasnąć mi się też zdarzało, a i teraz mi się wnętrzności przewracają czasem, jak widzę poczynania mojego dziecka Ale - o wiele łatwiej jest, kiedy zaakceptuje się stan faktyczny. Tu się dokonuje największego wysiłku, prawdę mówiąc, bo cięzko jest zaakceptować pewne rzeczy. Pomaga też uświadomienie, że na niektóre sprawy nie ma się większego wpływu, albo, że stres przy ich przezwyciężaniu będzie większym kosztem, niż korzyść wypływająca z przezwyciężenia. Poza tym dziecko to dziecko, to człowiek - ludzi szanuję. Po prostu. Nie lubię większości ludzi i nie potrzebuję bycia z ludźmi, ale ich szanuję, ot tak zwyczajnie. Gazetowy odbieram rzadko. A nawet bardzo rzadko. A nawet prawie wcale . Zaraz przejrzę, może przeoczyłam po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Rock73 19.02.10, 12:24 Maila nie mam od Ciebie, możliwe że a) nie doszedł, b) wywaliłam niechcący, c) wywaliłam świadomie, w zależności od tego, czego dotyczył Odpowiedz Link Zgłoś
rock73 Re: Rock73 22.02.10, 01:19 Na wszelki wypadek spróbuję zaatakować jeszcze raz i obiecuję, że to już ostatni. Odpowiedz Link Zgłoś
abccbaabccba Re: Bądź stanowcza i broń córki od psychicznj prz 19.02.10, 16:05 Cytat Ależ ja nie tłumaczyłam sześciolatkowi, co to jest polimorfizm i dziedziczenie wielobazowe, gdzie to przeczytałeś? Nie wkładaj mi w usta tego, czego nie napisałam, proszę. A ja nie napisałem nigdzie, że tłumaczyłaś. Przeczytaj bardzo dokładnie to co napisałem, sądzę że potrafisz się wspaniale skoncentrować. Nie przesadzałbym też z "diagnozowaniem" szczególnych uzdolnień. To co u siedmiolatka można ocenić to wyłącznie wyższą niż u rówieśników inteligencję, obszerną jak na wiek wiedzę i być może ogólnie nieco przyspieszony rozwój umysłowy. Oczywiście jako dla matki twoje dziecko jest naj... - i to jest bardzo dobrze, tak trzymać Odpowiedz Link Zgłoś
rock73 Re: Bądź stanowcza i broń córki od psychicznj prz 18.02.10, 18:13 Żeby dobrze wytłumaczyć matematykę, potrzeba nie dobrego matematyka, ale dobrego pedagoga. Znam dowód na to, że 2+2=4, przerabialiśmy go na pierwszym roku studiów, przeprowadzenie go wymaga gruntownej znajomości podstaw algebry wyższej. Mogę przeprowadzić, ale to tylko zagmatwa obraz. Natomiast twierdzenia o prostej równoległej się nie dowodzi, bo to jest aksjomat. Chociaż można sobie ułożyć teorię alternatywną (geometria nieeuklidesowa), w której ten aksjomat nie jest prawdziwy, i będzie to teoria wewnętrznie spójna? To jak, dobry ze mnie matematyk? Niewątpliwie. A potrafię wytłumaczyć dziecku 9-letniemu? Absolutnie nie. Odpowiedz Link Zgłoś
jai-ja Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 17.02.10, 20:40 Odpowiedź wydajesię prosta; ojciec powiela dobrze znany mu schemat wychowania wyniesiony z domu. Sądzi, że skoro w jego przypadku surowość i krytyka się sprawdziły, pomogą też jego córce, zmobilizuja, zmotywują i wyprowadzą 'na ludzi' nawet mimo słabszych predyspozycji. Czy w ogóle rozmawiacie ze sobą na tematy wychowawcze, na spokojnie i bez swiadków? Powinniście współpracować, nawet, jeśli Wasze metody się różnią. Wytłumacz, że jego sposób jest dobry na niesfornych chłopców, dziewczynki cechuje inna konstrukcja psychiczna, potrzebują łagodniejszych bodźców. Odpowiedz Link Zgłoś
niedobramatka Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 17.02.10, 21:04 Właśnie w tym jest problem, że nie powiela złych wzorców. Rodzice męża mimo, iż nie żyli w dostatku i nie mają prawie żadnego wykształcenia zapewnili dzieciom naprawdę solidny start w dorosłe życie w postaci dobrych studiów. Teściową cenię bardzo - posiada tzw. mądrość życiową, wie co w życiu jest ważne. Rodzice męża zawsze wspierali i motywowali swoje dzieci do nauki. Więc sama zachodzę w głowę skąd te zachowania się biorą. Odpowiedz Link Zgłoś
you_can_write Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 17.02.10, 21:18 narcyzm wykluczasz? zastanawiałyśmy sie nad tym z dziewczyna z forum, to ciekawy problem Odpowiedz Link Zgłoś
kaatrin Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 17.02.10, 21:04 Musisz stanac w obronie corki. Moja mama tak nie zrobila, i do dzis mam jej za zle. Moj ojciec robil to samo. Zawsze bylam glupia, gruba i nie umialam liczyc. Zostalo mu do dzis. Kiedy dostalam sie na studia doktoranckie ze scislej dziedziny na dobrej uczelni w Stanach, ojciec skwitowal "A CZEMU NIE HARVARD?". Serio. Do tej pory siedzi to we mnie, choc mam twarda d*pe. Odpowiedz Link Zgłoś
gree_n Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 17.02.10, 21:44 Miałam dokłdanie tak samo. Zawsze byłam gruba, dziwna, i za głupia na matematykę. Mimo tych licznych felerów skończyłam dwa fakultety i mówię biegle w trzech językach . Skończyłam też nie dawno korporacyjną aplikację i dokłdnie pamiętam jak byłam na jej trzecim roku. Ojcie, a który to już rok, ja że trzeci i zostało mi jeszcze pół, On: Boże, jak to tyle trwa. Za późno się dowstałaś. No cóż dostałam się za 2 razem. Obecnie nie utzrymujemy żadnych bliższych konataktów. Nie mamy po co. Genralnie powalił mnie tekstem,że prawdziwym sukcesem kobiety jest wyłącznie urodzenie zdrowego dziecka. A i w moim przypdaku źródłem frustracji było to,że nie jestem chłopcem. Jak się urodziłam, musiał pójść to zapić. Przyznał mi się jak miałam jakies 15 lat. Dla autorki postu powyżej - jak widać nie jesteś sama. Dla autorki wątku : jak z tatką nie da się nic zrobić, to przynajmniej stawaj po stronie córki. Moja mama tego nigdy nie zrobiła. Stsosunki z ojcem odbiły się bardzo negatywnie na moim życiu, a zwłaszcza na wszystkich związkach z mężczyznami. Na pocieszenie powiem, że mnie się udało wyjść z nieśmiałości i zahukania o własnych siłach, ale nie było to ani łatwe ani przyjemne. Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_zoska Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 17.02.10, 22:37 Jestes bardzo dobra matka i nie pozwol męzowi na takie traktowanie corki. Bardzo dobrze odczytujesz jej sygnaly. Mysle, ze Twoj mąż tez chce w gruncie rzeczy dobrze, ale nie umie sobie poradzic z faktem, ze corka potrzebuje wiecej czasu na nauke. Jego zachowanie okresla stopien bezradniosc wobec sytuacji. Jego irytacja i szkalowanie dziewczynki, to taka forma obrony przed bezradnoscia. Jesli nie zmieni zachowania, dziewczynka w doroslym zyciu moze byc pelna kompleksow, moze sie zawsze czuc gorsza od innych. Moze wybralabys sie z mezem do psychologa dzieciecego i porosila o rade w jaki sposob pracowac z dzieckiem. Psycholog zapewne zgodzi sie z Twoja linia i moze bedzie to sygnal dla męża. Dzieci nadpobudliwe sa trudne w wychowaniu, ale konsekwencja i cierpliwosc przynosza bardzo dobre rezultaty. Agresja slowna i irytacja nie sa dobrymi metodami. Pozdrawiam i przytul coreczkesmile Odpowiedz Link Zgłoś
romono Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki W A Ż N E ! 17.02.10, 22:39 Jestem psychologiem dziecięcym. To, jak Pani mąż traktuje córkę jest bardzo złe dla jej rozwoju. Ciągła nagana, irytacja sprawi, że problemy córki jeszcze bardziej się pogłębią. To tata powoduje, że Mała nie będzie wierzyć w siebie, będzie przekonana o małej swojej wartości, co negatywnie wpłynie na całe jej późniejsze życie. Przecież mąż na pewno kocha córkę, jeśli Mała ma nadruchliwość z deficytem uwagi, wymaga Państwa wsparcia i prawdziwe niekłamanej aprobaty, bezwzględnej akceptacji i pomocy. Warto poczytać coś na ten temat. Wskazane jest, aby w czasie odrabiania lekcji wyeliminować wszelkie rzeczy, które mogłyby rozpraszać dziecko, np. TV, radio, bawiący się obok brat. Jeśli mężowi trudno odrabiać z córką lekcje (brak cierpliwości), proszę inaczej zorganizować obowiązki rodzinne. Niech Pani odrabia z dzieckiem lekcje, a mąż w tym czasie np. pozmywa naczynia. To wszystko możną pogodzić, jeśli naprawdę się chce. To ważne, bo to, co robi teraz Pani mąż względem córki to nic innego jak PRZEMOC. Bo nie tylko bicie fizyczne jest przemocą. Dziecko nie będzie człowiekiem, dziecko już jest człowiekiem. Nie możecie Państwo oczekiwać, że kiedyś obcy ludzie będą szanować i liczyć się z córką, kiedy teraz w rodzinnym domu nie jest akceptowana i jest źródłem rozczarowań męża. A gdyby nawet prawdą było, że nie jest tak zdolna jak mąż oczekuje, nie może to być podstawą do takiego jej traktowania. Proszę szczerze i spokojnie porozmawiać o tym z mężem. Nie atakować go. Proszę spróbować odwołać się do jego uczuć do dziecka, wytłumaczyć jak bardzo je krzywdzi w ten sposób. Może mąż nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie poważne są konsekwencje jego obecnego postępowania albo je niesłusznie bagatelizuję. Może warto, aby przeczytał jakąś książkę na ten temat, np „Jak mówić żeby dzieci nas słuchały Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły„ Faber Adele, Mazlish Elaine. Warto, aby Pani też przeczytała tę książkę. Pozdrawiam i życzę powodzenia. r. Odpowiedz Link Zgłoś
pawstone Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki W A Ż N E 17.02.10, 23:03 Trochę rozumiem męża ale tylko trochę. Ja też nigdy nie miałem żadnych problemów w szkole (ani moja żona również) i mamy dzieciaka nadpobudliwego z zaburzeniami koncentracji. I to jest frustrujące że dziecko się samo nie chowa (moi rodzice praktycznie nie wiedzieli ze chodzę do szkoły). Ale na tym koniec zrozumienia. Ja się przemogłem to i on może skoro taki inteligentny. Konkrety: 1. Nigdy nie krytykować dziecka. Jeśli coś zbroi to krytykować ZACHOWANIE a nie dziecko. Wyzwiska typu ty głąbie itp. to już w ogóle kompletna beznadzieja. Mój syn mimo że dał mi popalić nigdy nie usłyszał ode mnie żadnej obelgi nawet jak byłem zdenerwowany. W przypadku takich dzieciaków tylko pochwały zdają egzamin. 2. Poczytać Jak mówić żeby dzieci nas słuchały Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły„ Faber Adele, Mazlish Elaine. 3. Podawać Eye Q lub podobny specyfik to nie kryptoreklama naprawdę poprawia koncentrację 4. System żetonowy jako system ciągłych pochwał. 5. Niech się mąż nie wymądrza tylko przygotuje zadania o takim stopniu trudności jakim trzeba a potem niech systematycznie ten poziom podnosi. Odpowiednie stawianie poprzeczki to podstawowa rzecz Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
abccbaabccba Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki W A Ż N E 18.02.10, 10:16 Parę uwag: 1. "Przecież mąż na pewno kocha córkę" - sorry, ale nie ma na to dowodu, może kocha a może nie kocha. Domysły. 2. "Mężowi trudno... (brak cierpliwości)" - sorry, ale wiem jaki jest poziom wiedzy matematycznej u np. inżynierów i bardziej od braku cierpliwości (czyjej?) podejrzewałby brak kompetencji do nauczania matematyki - trudno uczyć kogoś czegoś, o czym ma się mgliste pojęcie. 3. To o przemocy i o tym że dziecko już jest człowiekiem - mądre, słuszne i warte zapamiętania. Tym bardziej dziwi mnie, że przemoc dorosłego tłumaczyć się chce jakąś rzekomą nadpobudliwością dziecka - nigdzie nie było wspomniane nic, co mogłoby sugerować "nadruchliwość". 4. Jeżeli ktoś nie potrafi skupić uwagi własnego dziecka - to trudno uznać, że jest "znanym i cenionym w pracy specjalistą". Za przeproszeniem - to raczej miernota - która tworzy mit o swoich rzekomych zdolnościach. A ogólnie - popieram, problem jest, być może początki choroby psychicznej u ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
rock73 Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki W A Ż N E 18.02.10, 18:22 abccbaabccba napisał: > 2. "Mężowi trudno... (brak cierpliwości)" - sorry, ale wiem jaki jest > poziom wiedzy matematycznej u np. inżynierów No i jaki jest ten poziom wiedzy matematycznej u inżynierów? Sugerujesz, że miałby problemy z matematyką na poziomie czterech czy nawet sześciu działań na liczbach wymiernych z nawiasami? To jak taki inżynier zdałby egzamin wstępny na studia? > 4. Jeżeli ktoś nie potrafi skupić uwagi własnego dziecka - to trudno > uznać, że jest "znanym i cenionym w pracy specjalistą". Za > przeproszeniem - to raczej miernota - która tworzy mit o swoich > rzekomych zdolnościach. Zależy na czym jego praca polega i od czego jest specjalistą. Jeśli jest nauczycielem - masz absolutną rację. Jeśli inżynierem - absolutnie się nie zgodzę, bo jedno drugiemu nie przeczy. > A ogólnie - popieram, problem jest, być może początki choroby > psychicznej u ojca. Też już sugerowałem, niestety większość komentarzy tutaj to obelgi pod adresem ojca, być może chorego i wymagającego fachowej pomocy człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
abccbaabccba Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki W A Ż N E 18.02.10, 20:58 Poziom wiedzy matematycznej inżynierów obecnych jest taki, że boję się przejść pod mostami. Serio. Zresztą - parę katastrof budowlanych było i jakby ich przybywa. A egzaminów wstępnych... już dawno nie ma. Co do "znanego i cenionego"... Po prostu uznanie i podziw nie pasują jako opis człowieka, który nie potrafi niczego spokojnie wytłumaczyć nawet swojemu dziecku. No chyba że jest specjalistą od brutalnych przesłuchań... lub klawiszem w więzieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
rock73 Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki W A Ż N E 19.02.10, 00:37 abccbaabccba napisał: > Poziom wiedzy matematycznej inżynierów obecnych jest taki, że boję > się przejść pod mostami. Serio. Może masz na myśli świeżo upieczonych absolwentów? Różne złe rzeczy o nich słyszałem i może tu masz rację. Ale ja przez "obecnych inżynierów" zrozumiałem obecnie żyjących i pracujących, włącznie z tymi tuż przed emeryturą. > A egzaminów wstępnych... już dawno nie ma. No właśnie, chyba że o takich mowa. Ale taki chyba byłby za młody na ojca 9-latki? Facet musi mieć co najmniej tyle lat, co ja, dlatego próbuję znaleźć podobieństwo ze mną. > Co do "znanego i cenionego"... > > Po prostu uznanie i podziw nie pasują jako opis człowieka, który nie > potrafi niczego spokojnie wytłumaczyć nawet swojemu dziecku. No chyba > że jest specjalistą od brutalnych przesłuchań... lub klawiszem w > więzieniu. Ale dlaczego? Może jego praca nie wymaga spokojnego tłumaczenia komukolwiek. Jeśli jest inżynierem, to po prostu wykonuje swoje zadanie i tyle, za to go cenią. Poza tym dziecku trudniej jest wytłumaczyć niż koledze z pracy, bo kolega jest tak samo wykształcony, a dziecko nie, a jak sobie z takimi przypadkami radzić nikt inżyniera nie uczył. Nie, przepraszam, inżynier dobrze wie, jak sobie poradzić: jakby taki głąb pojawił się u niego w pracy, to na drugi dzień by został zwolniony. Odpowiedz Link Zgłoś
rock73 Re: psikologia 18.02.10, 01:13 three-gun-max napisał: > ależ te umiejętności są ponadczasowe. Gdzie niby umiejętność przywalenia komuś w łeb jest ponadczasowa? Ty w więzieniu siedzisz i stamtąd nadajesz, czy jak? Bo w wojsku chyba nie, bo poboru powszechnego już nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
blue_ula Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 18.02.10, 01:30 Najwyraźniej twój mąż ma jakieś kompleksy! Rzucanie inwektyw wobec słabszego (małego w końcu dziecka) go dowartościowuje. To jest jakieś chore! Powinien się leczyć! Odpowiedz Link Zgłoś
paniena Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 18.02.10, 02:34 mi tez 'Tatus' pomagal w lekcjach. I zawsze konczylo sie to waleniem reka w stol i darciem sie na mnie. Cala podstawowka to swiadectwo z czerwonym paskiem. Mimo to zawsze moglam dostac lepsza ocene, nauczyc sie wiecej, zrobic cos lepiej. Wciaz bylam 'nie taka' Mlodsza siostra (o 2 lata) zawsze byla 'malutka', wec nie musiala zmywac garow, sprzatac, cokolwiek zrobila bylo OK i nie bylo powodow do czepienia sie. Przez okres liceum marzylam o wyprowadzce z domu, w koncu udalo sie po maturze. Studia,praca, 4 letnia terapia psychologiczna, emigracja. W koncu udalo mi sie uwierzyc, ze nie musze byc najlepsza i mam prawo do bledu. Praca w zawodzie, kolejne studia i dyplomy, tym razem w obcym jezyku. Ale to wciaz za malo. Do PL przyjezdzam raz do roku, latem uslyszalam od 'Tatusia' - 'wypie...j z mojego domu' , bo czlowiek z ktorym zyje od 4 lat nie spelnia oczekiwan 'Tatusia'. Za kilka dni na swiat przyjdzie jego wnuczka, ale moim zdaniem nie straci wiele, nie znajac Dziadka, 'Tatusia' swojej mamy.... Bron Corke i nie pozwol aby Malzonek zaszczepil w niej kompleksy, bedzie sie potem z tym borykala przez dlugie lata. Najblizsi naprawde potrafia ranic najmocniej. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
abccbaabccba Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 18.02.10, 10:01 Bo trochę to źle rozegrałaś - ostatnim razem. Trzeba było wynająć hotel i zaprosić do tego hotelu "tatuśka". Po pierwsze - nie mógłby zapiać "w. z mojego domu". Pod drugie - wiele możliwości zupełnie nowych się otwiera (z hotelowym wykidajłą włącznie). Mina "tatuśka" - bezcenna - za resztę zapłacisz karta... Odpowiedz Link Zgłoś
pasibrzuszek Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 18.02.10, 11:44 Niedobramatko, pewnie czytasz ten watek z duza uwaga i widzisz jakie sa konsekwencje zachowania meza: nieszczesliwe, depresyjne dziecko ze skłonnościami do samobójstwa. Każdy normalny czlowiek czytajacy opis Twojej domowej sytuacji i historie kobiet, które taka gehennę już przeżyły dojdzie do takiego wniosku. I teraz pytanie - czy na pewno każdy? Jest tu przeciez wielu pomylencow, którzy ciagle piszą o tym jak to fajnie kogos ponizac i krytykowac i wysmiewac. I pisza tak pomimo ewedentnych dowodow, ze to rani, boli i niszczy życie. I na to bardzo chce zwrocic Twoja uwage - Twoj maz jest wlasnie takim człowiekiem. Tez słyszy argumenty, ale ich nie rozumie. I teraz zadaj sobie pytanie czy to sie moze zmienic? Czy terapia/ rozmowa go zmieni? Odpowiedz sobie sama, jesli chcesz to próbuj. Ale moim zdaniem to go nie zmieni, pozostanie taki jaki jest, zawsze świetny w swoich własnych oczach i na starość samotny. Chcesz z nim żyć? Chcesz takiego życia dla dziecka? WIem, ze to nie sa łatwe decyzje. ALe warto zadac sobie odpowiednie pytania juz teraz. Bo czesto jest tak, ze ojciec krzywdzi, a matka niewiele moze obronic. Ale za zycie dziecka jestescie odpowiedzialni oboje. Ty tez bedziesz odpowiedzialna za to pieklo, które on Tworzy Waszemu dziecku. Trzymam za Ciebie kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
flasska Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 18.02.10, 14:01 Dodam jeszcze zapewne bardzo nieprzyjemną dla ciebie, niedobramatko, uwagę. Ja moją matkę, mimo że nigdy bezpośrednio krzywdy mi nie wyrządzała, postrzegam jako pomocnicę kata. Jeśli zostawisz dziecko w jego rękach, będziesz współwinna wszystkiemu, co się dzieje. Jesteś jedyną osobą, która wspiera córkę, a musisz dzielić lojalność pomiędzy nią i ojca. To jest bardzo niekomfortowa sytuacja, ale ty utrzymujesz status quo. Jeśli pozwolisz tej sytuacji trwać, będziesz jej winna. Za każdym katem stoi kobieta... Odpowiedz Link Zgłoś
niedobramatka Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 18.02.10, 19:55 Nie zostawiłam dziecka samemu sobie. Mam bardzo dobry kontakt z córką, mimo iż jestem wymagająca. Wspieram dziecko i staram się być obiektywna, ale nie bezkrytyczna. Zwróciłam się o poradę, bo wiem, że mąż miałby opory, żeby iść do specjalisty. Dzięki forum i przedstawionym tu opiniom z pewnością uświadomi sobie swoje błędy. Podczas tych domowych sprzeczek słownych i sprawiania przykrości (dziecko stara się bronić - nie zamyka się w sobie) staję w obronie dziecka. Tyle, że często, aby to przerwać musiałam powiedzieć mężowi parę słów przy dziecku w ramach obrony. Nie lubię zwracać uwagi nikomu przy świadkach. Więc tu również wolałabym powiedzieć na osobności, ale kiedy widzę, że mąż nie może się powstrzymać od narzekania i krytykowania staram się to przerwać jak najszybciej. Wiem, że wszystko jeszcze można naprawić i mocno w to wierzę, gdyby było inaczej starałabym się o rozwód. Dzieciaki bardzo kochają tatę i rozstanie byłoby dla nich traumą. A mąż jest myślącym facetem, tylko się pogubił. Poczytał już nieco wypowiedzi i już jest poprawa. Dałam mu do myślenia i już po części osiągnęłam mój cel. Co będzie dalej - czas pokaże. Odpowiedz Link Zgłoś
the_ukrainian Re: Jak oduczyć ojca ciągłej krytyki 18.02.10, 21:41 > Poczytał już nieco wypowiedzi i już jest poprawa. No to badzo dobrze Daj mu jeszcze do przeczytania słowa pewnego mądrego człowieka, który mówił że więź z dzieckiem najlepiej wyobrazić sobie jako linę splecioną z setek, może tysięcy cienkich nitek. Każde wyśmiewanie dziecka, poniżanie, wyzywanie, bicie, każda kłótnia o drobiazgi to przerwanie jednej nitki. Im tych nitek zostanie mniej, tym łatwiej rozerwać całość. Nawet gdy nitkę się zwiąże, supeł i tak zostanie. Za każdym razem jak mąż będzie miał ochotę ścigać córkę za źle postawione buty czy nie tak powieszony ręcznik albo wyzwać ją od głąbów albo matołów, niech sobie wyobrazi tę linę i to że właśnie zamierza przeciąć kolejną nitkę i niech zada sobie pytanie czy warto to robić. Ty widzisz problem więc mąż musi zdać się na Ciebie jeśli nie ma wyczucia kiedy rani córkę. No i koniecznie musi ją przeprosić za te wszystkie przykrości jakie jej wyrządził. Nie ma sensu udawać przed dzieckiem nieomylnego ideału. Lepiej przyznać się do błędu. Ona to doceni i łatwiej jej będzie zapomnieć o tym co było złe. Odpowiedz Link Zgłoś