pyt.do mam dzieci nieochrzczonych

19.02.10, 10:47
witam Was!
czy sa tutaj mamy dzieci ktore nie zostaly ochrzczone?
Ja jestem dopiero na poczatku macierzynstwa ...jeszcze w ciazy smileale
dziecka nie zamierzam chrzcic z roznych wzgledow.
Czasami jednak, kiedy mysle o tym boje sie jak inne dzieci
(oczywiscie indoktrynacja idzie od rodzicow sad) beda sie odnosily do
mojego "odmienca" np w sytuacjach takich jak okres przezd komunia? A
moze wogole przesadzam i wkrecam sobie jakis chory film i sytuacje
takie to raczej wymysl przewrazliwionych rodzicow? Mieszkam w duzym
miescie.
    • alabama8 Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 19.02.10, 10:59
      I co? Chrzcimy bo "co ludzie powiedzą"? Na razie syn jest w zerówce,
      na religię nie chodzi u nich dwójka dzieci - nie chodzi i już,
      zadowolony bo nie musi przychodzic wcześniej do szkoły. Nie zgłaszał
      do tej pory żadnych problemów, coś tam wspominał, że chciałby iśc do
      komunii bo po komunii dostaje się rower, komputer albo mp3 ale
      odpuścił jak mu uświadomiłam, że wszystko to ma i jak przypomniałam,
      że przez rok praktycznie nie widywał się z najbliższym kumplem, bo
      kumpel właśnie przygotowywał się do komunii - co 2 dzień w kościele,
      w weekendy na mszy.
    • angazetka Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 19.02.10, 11:04
      Przesadzasz i to mocno. Od razu zakładasz, że dzieci ochrzczone mają
      wrednych rodziców, którzy będą je szczuli na twojego potomka. A
      najprawdopodobniej nic takiego się nie zdarzy - nie w tych czasach i
      nie w dużym mieście. Wyluzuj.
      • heca7 Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 19.02.10, 11:53
        Sama się nakręcasz. Wokół mnie jest mnóstwo dzieci nieochrzczonych bo rodzice
        niewierzący albo "innowiercy"wink I nie spotkałam się z jakąkolwiek dyskryminacją
        ani w przedszkolu( dziecko przynoszące swój posiłek kiedy w menu jest
        wieprzowina) ani w szkole. Gdzie niby ma mieć dziecko napisane czy było
        ochrzczone? na czole?
        Mieszkamy w Wawie.
        Może na wsi są takie jazdy ale tutaj gdzie mieszkam nie. Dzieci przyjmują to jak
        coś naturalnego i przechodzą nad tym do porządku dziennego. To rodzice( często z
        obu stron) nakręcają niezdrową atmosferę.
      • gato.domestico Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 19.02.10, 20:12
        nie, nie zakładam ze rodzice dzieci ochrzczonych szczuja je
        przeciwko innym.Poprostu rozmyslam nad tym...Nie zamierzam dziecka
        chrzcic, ale zastanawiam sie jak bedzie wygladalo w praniu np takie
        przystepowanie do komunii dlatego pytam
    • heca7 Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 19.02.10, 11:56
      I jeszcze jedno. Co to za pytanie"czy są tu mamy dzieci nieochrzczonych"- chyba
      nie sądzisz, że to forum ultrakatolickie???wink
      Jest ich tu całe mnóstwo!
      • gato.domestico Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 19.02.10, 20:14

        Jednak w Pl wiekszosc chrzci bez wzgledu na to czy wierzy czy
        nie ...takie zaklamanie a moze "tradycja" sad
        • heca7 Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 19.02.10, 22:00
          Zakłamanie. Nie zamierzasz przecież potem wychowywać dziecka w wierze? To po co?
          Po to żeby dokonywała apostazji? Od razu postępuj zgodnie ze swoimi przekonaniami.
          • gato.domestico Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 15:04

            hej smile ale ja nigdzie nie napisalam zastanawiam sie nad chrztem smile z
            tym zaklamaniem i tradycja to byla moja luzna mysl smile
            nie mam dylematu poprostu chciałabym wiedziec jak wyglada np czas
            przed komunia u waszych dzieci ( z tego co piszecie nie jest
            zle smile). Ja sama myslalam o np wyjezdzie z dzieciaczkiem na jakies
            super-dla dziecka wakacje w czasie komunii... disneyland etc
            • mama_kotula Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 18:28
              CytatJa sama myslalam o np wyjezdzie z dzieciaczkiem na jakies
              super-dla dziecka wakacje w czasie komunii... disneyland etc


              Po co? W jakim celu? I jaki przekaz to daje dziecku?

              Czy katolickiemu dziecku organizuje się imprezę, kiedy jego kolega Żyd obchodzi święto Bar Micwa? Nie organizuje się, prawda?

              Dam głowę sobie uciąć, że wychodzisz z założenia, że dziecku będzie przykro, bo koledzy dostają prezenty a on nie i dlatego na pocieszenie zabierzesz dziecko do Disneylandu. I w tym momencie spłycasz znaczenie sakramentu, tak ważnego dla katolików, sprowadzasz jego wartość wyłącznie do tego, że dostaje się giftów tonę i tyle. Odzierasz sakrament innej religii z wszelkiego szacunku i odnosisz się do niego z pogardą - i tę pogardę przejmie twoje dziecko.

              Uważam, że bardzo wyolbrzymiasz problem, który tak naprawdę nie istnieje. Konsekwencją tego, że dziecko jest osobą niewierzącą, jest to, że nie przystępuje do komunii, a konsekwencją tego, że nie przystępuje do komunii, to - że nie dostaje zwyczajowych prezentów z tej okazji. Bądź konsekwentna zatem. Powiedziałaś A, czyli zdecydowałaś, że dziecko nie będzie katolikiem, zatem powiedz też B, czyli wytłumacz dziecku, dlaczego nie przystępuje do komunii.

              Swoją drogą, to fenomen - że np. świadkowie Jehowy nie mają w ogóle takich dylematów, i ich dzieci jakoś bezproblemowo rozumieją, że w związku z ich wyznaniem ponoszą określone konsekwencje (choćby nieobchodzenie urodzin z prezentami) i nie mają przywilejów i konsekwencji wynikłych z wyznawania innej wiary. I nikt nie musi ich zabierać do Disneylandu.


              --
              Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
              Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
              domowników.
              - by Joa66
              • majerasek Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 19:05
                Zgadzam sie w każdym celu i lepiej bym tego nie ujela.kolezanka corki jest
                wyznawca świadkow jehowy.Dziewczynka nie ma kompleksow z powodzeniem radzi sobie
                w grupie jest swietna dziewczynka dobra kolezanka.Moja corka czasami zaprasza ja
                do nas.Bywa ze corka ja odwiedza.Zadaje mi pytania dlaczego ona nie obchodzi
                urodzin dlaczego nie wierzy w Mikolaja.Odpowiadam jej ze ona wierzy w cos rownie
                waznego jak Mikolaj i nie nalezy jej jako dziecku traktowac ja inaczej jak
                kolegow uczeszczajacych na religie.Pani wychowawczyni tez pomaga jej.W chwilach
                kiedy dzieci mialy proby jaselek ona pomagala wycinac i naklejac czesci gazetki
                szkolnej oraz wiecej w tym czasie byla przez pania proszona o czytanie,
                odpowiedzi w chwilach kiedy wszyscy sie zglaszali.
              • kkokos Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 19:21
                mama_kotula napisała:

                > Swoją drogą, to fenomen - że np. świadkowie Jehowy nie mają w ogóle takich dyle
                > matów, i ich dzieci jakoś bezproblemowo rozumieją, że w związku z ich wyznaniem
                > ponoszą określone konsekwencje (choćby nieobchodzenie urodzin z prezentami) i
                > nie mają przywilejów i konsekwencji wynikłych z wyznawania innej wiary. I nikt
                > nie musi ich zabierać do Disneylandu.


                oj, to też nie do końca prawda, że małych świadków jehowych to nie rusza. w
                klasie mojego dziecka był chłopiec z rodziny jehowitów,nie było żadnych tarć na
                tle wyznania czy chodzenia/nie chodzenia na religię. ale było fajnie tylko do
                czasu mikołajek. chłopiec nie brał w nich udziału przez trzy lata. w tej szkole
                był też zwyczaj, że w mikołajki i jakoś przed samym bożym narodzeniem na deser
                po obiedzie w stołówce dzieci dostawały czekoladowego mikołaja - i temu chłopcu
                rodzicie zabraniali go brać.
                ale musiał się czuć strasznie i bardzo to wykluczenie przeżywać, bo w czwartej
                klasie matka się złamała i zgodziła, żeby jednak losował, kupił i dostał prezent
                na mikołajki. potem znów nie brał w nich udziału.

                • kkokos Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 19:22
                  >>>świadków jehowych smile boszzz, co ja piszę
                  • majerasek Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 19:44
                    Gdyby dowiedzieli sie o tym bracia mialaby kobieta problemy.widac bardzo kochala
                    dziecko skoro ulegla.A moze byla za slaba...
                    Ciekawe co by zrobila w chwili potrzeby transfuzji krwi.
              • gato.domestico Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 19:43
                tak wlasnie zrobilabym TO na pocieszenie...dzieci licza jedynie na
                prezenty podczas komunii i nie wmawiaj mi ze jest inaczej smile
                dodatkowo dziewczynki cca pieknie wygladac w sukience smile
                • majerasek Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 19:51
                  gato.domestico napisała:

                  > tak wlasnie zrobilabym TO na pocieszenie...dzieci licza jedynie na
                  > prezenty podczas komunii i nie wmawiaj mi ze jest inaczej smile
                  > dodatkowo dziewczynki cca pieknie wygladac w sukience smile
                  Chcą i to źle?
                  Sakrament malrzenstwa to slub koscielny.niektorzy niewierzacy tez go biora w
                  kosciele bo pieknie sie wyglada.To sprawa tych ludzi w co wierza i jakie maja
                  przekonania.Nie przesadzajmy w wieku 9 lat wiara nie jest az taak obfita i
                  dziecko nie dokonca zdaje sobie sprawe z tego sakramentu.ale wychowane przez
                  katolikow otrzymuje sakrament.
                  A Twoje dziecko nie bedzie mialo załóżmy skukni czy pieknej alby za to bedzie
                  mialo wycieczke zeby nie czuc sie gorszym.To chyba lepiej kupic suknie w
                  słusznym celu jak jechac na wycieczke na pocieszenie.
                  • gato.domestico Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 19:55
                    "To chyba lepiej kupic suknie w słusznym celu jak jechac na
                    wycieczke na pocieszenie"
                    w słusznym czyli jakim?
                • sion2 nieprawda 21.02.10, 12:39
                  To nieprawda ze wszystkie dzieci licza wylacznie na prezenty
                  podczas I Komunii Św. Ja nie liczylam, nie liczyla moja
                  przyjaciolka, nie liczyl moj brat i nie liczylo wiele dzieci, ktore
                  przygotowywalam do I Komunii. W 90% zalezy to od rodzicow, na co
                  liczy przed wszystkim dziecko podczas tej uroczystosci (ups jakies
                  niepoprawne gramtyczie zdanie mi wyszlo), a w ok 10% od
                  predyspozycji samego dziecka. Mialam takich dwoch delikwentow,
                  ktorzy mieli rodzicow antyklerykalow, co byli jednymi z najglebiej
                  przezywajacych ten sakrament w calej grupie.
                  Twoje stwierdzenie zabrzmialo jakbys miala gdzies tam ukryte
                  wyrzuty sumienia ze pozbwisz dziecko potencjalnego glebokiego
                  przezycia duchowego. I zaczynasz juz usprawiedliwiac swoje
                  postepowanie sposobem deprecjonowania wierzacych (inne dzieci beda
                  liczyly na prezenty tylko ale moje bedzie lepsze, nie bedzie
                  takie!). Tą drogą nie wychowasz wolnego czlowieka ale
                  zakompoleskionego niedowiarka ktory bedzie musial agresja i
                  ponizaniem pokazac ze jest lepszy od wierzacych.
                  • gato.domestico Re: nieprawda 21.02.10, 14:32
                    co znaczy "i nie liczylo wiele dzieci, ktore przygotowywalam do I
                    Komunii."
                    Jestes katechetką?skad przekonanie ze wyrosnie na czlowieka
                    agresywnego wobec wierzących?nie sadze.to zazwyczaj zagorzali
                    katolicy sa najbardziej agresywni smilewobec wszelkich innosci sad

                    • sion2 Re: nieprawda 21.02.10, 16:01
                      Nie jestem katechetką. A gdybym nawet była - to uwazasz ze nie mam
                      prawa wypowiadac sie w tym temacie? Ciekawe skąd to zdziwienie
                      twoje, czyzby katecheci to jakis podgatunek pedagoga albo i
                      czlowieka? i zaraz bedziesz pisac o tolerancji i rownouprawnieniu?

                      Jestem prywatna osoba, dosc udzielajaca sie w pracy z dziecmi z
                      patologii i pomagam w nauce w mlodszych klasach, w kazdej nauce,
                      takze religii katolickiej. Owszem mam za soba m.in. studia
                      teologiczne ale nie pracowalam jako katechetka w szkole bo jestem
                      niepelnosprawna.

                      I dziwie sie ze nie rozumiesz że agresja to nie tylko plucie, bicie
                      i kopanie i nie pieniackie okrzyki starszych pan pod sejmem, bo
                      widze że do tego poziomu sprowadzasz wieksozsc katolikow.
                      Agresja to ponizanie drugiego czlowieka, ukazywaznie swojej
                      wielkosci i "lepszosci", to brak szacunku dla przekonan drugiego
                      czlowieka, zwlaszcza gdy samemu jest sie w mniejszosci. przykladowo
                      normalny ateista wychowujacy ateistycznie dziecko, ma jego pytanie
                      w 2 klasie "co to jest Pierwsza Komunia" odpowie cos w tym
                      stylu "to taki zwyczaj katolicki, nazywaja to sakramentem, katoicy
                      wierza że ich Zbawiciel Jezus daje im swoje Ciało do spozywania pod
                      postacia chleba w czasie mszy i jak dziecko pierwszy raz je spozywa
                      to ma uroczystosc pierwszej komunii"; zas antyklerykal czyli
                      zakompleksiony ateista odpowie inaczej, wysmiewajac i szydząc z
                      wiary katolikow "a bo wiesz oni wierza ze moga zjadac cialo Boga w
                      czasie mszy, co za absurd, slyszales zeby jakis bóg dawal sie zjesc
                      swoim wiernym?, na szczescie ty synku jestes madrzejszy i wiesz ze
                      to czysta glupota, bo powiem ci jeszcze ze w calej tej komunii
                      chodzi po prostu o kase i prezenty zebrane od chrzestnych".

                      Jedna z mam z ktora dysktujesz, choc sama uczciwie nie wierzy,
                      reprezentuje pierwsza postawe - informuje dzieci o wierze, o
                      zwyczajach wierzacych nie oceniajac ich i nie deprecjonując wiary
                      zas u ciebie (moze nieslusznie?) dostrzeglam cos z postawy
                      drugiej, dlatego odpowiedzialam tak, jak odpowiedzialam.

                      Jesli nie wierzysz to nie chrzcij i nie posylaj na religię, nie
                      posylaj do sakramentów. Ale tez nie ukazuj wierzacych jako bandy
                      glupokow łasych na pieniążki.
                      • triss_merigold6 Re: nieprawda 21.02.10, 16:25
                        Wiesz, jeśli chodzi o zwyczaje i obrzędy katolickie to udzielam
                        odpowiedzi w tonie informacyjnym, mniej więcej tak jak podałaś w
                        przykładzie nr 1, przystępnie (o tyle o ile) dla pięciolatka.
                        Zwyczaje jako element kultury, pojęcia występujące w literaturze,
                        sztuce etc. 2 razy byliśmy z dzieckiem na "Pastorałce" w Teatrze
                        Polskim, właśnie ze względu na aspekt kulturowy.

                        Natomiast nie ukrywam, że staram się wpoić dziecku nieufność do
                        instytucji kk i jego funkcjonariuszy. Bez używania wulgaryzmów
                        oczywiście. Wpajam, ponieważ jestem przekonana, że mogą zrobić
                        dziecku krzywdę i należy dziecko trzymać od nich z daleka. Tak,
                        pedofilia też.
                        • mama_kotula Re: nieprawda 21.02.10, 16:26
                          CytatNatomiast nie ukrywam, że staram się wpoić dziecku nieufność do
                          instytucji kk i jego funkcjonariuszy.


                          Odpowiedzi stricte informacyjne, tak to było? wink
                          • triss_merigold6 Re: nieprawda 21.02.10, 16:40
                            Na pytania o piekło, duszę, śmierć, "pana Jezusa" jestem w stanie
                            odpowiadać informacyjnie i neutralnie. Pojęcia, jak pojęcia, w
                            różnym kontekście się pojawiają.
                            Do co funkcjonariuszy kk, to nie mam zamiaru być neutralna. Dziecko
                            ma się trzymać od nich z daleka - to na wypadek gdyby w szkole
                            ksiądz czy katechetka wykazywali jakieś zainteresowanie moim
                            dzieckiem i np. próbowali zachęcić do uczęszczania na religię.
                            • mama303 Re: nieprawda 21.02.10, 21:14
                              Moje dziecko zostało zachęcone do chodzenia na religie i chodzi
                              zadowolone. Jakoś nie widze żeby to miało zgubny wpływ na dziecko.
                        • gato.domestico Re: nieprawda 21.02.10, 16:35
                          ja nieufnosci nie mam zamiaru wzbudzac...bo na takiej samej zasadzie
                          moglabym to zrobic w stosunku do masy innych grup spolecznych a nie
                          o to chodzi. Ja mam poprostu gdzies KK ze swoimi naukami. Chcialabym
                          aby kiedys zamiast przedmiotu "religia" w PL szkolach zawital
                          przedmiot "religia" z prawdziwego zdarzenia traktujacy o wszystkich
                          religiach (informacyjny) połączony z etytką a naukareligii odbywala
                          sie na plebaniach.
                          • triss_merigold6 Re: nieprawda 21.02.10, 16:46
                            Przedmiot religioznawstwo miałam na studiach i jestem gorącą
                            orędowniczką wprowadzenia go do szkół zamiast katechezy.
                            Katecheza na plebanie, tam gdzie jej miejsce.
                          • mama_kotula Re: nieprawda 21.02.10, 16:48
                            CytatChcialabym
                            aby kiedys zamiast przedmiotu "religia" w PL szkolach zawital
                            przedmiot "religia" z prawdziwego zdarzenia traktujacy o wszystkich
                            religiach (informacyjny)


                            To się nazywa "religioznawstwo".
                            I masz rację, tu się zgadzam - religia powinna ze szkoły wrócić do sal katechetycznych przy kościele, ponieważ szkoła z założenia jest świecka.
                            • gato.domestico Re: nieprawda 21.02.10, 16:55
                              oczywiscie ze religioznawstwo slowo religia bardziej mi pasuje do
                              podstawówki smile
                              • mama_kotula Re: nieprawda 21.02.10, 17:00
                                gato.domestico napisała:
                                > oczywiscie ze religioznawstwo slowo religia bardziej mi pasuje do
                                > podstawówki smile

                                Ale tu nie chodzi o to, co ci bardziej pasuje, tylko o definicję pojęcia smile - odsyłam do sjp.pwn.pl
                      • gato.domestico Re: nieprawda 21.02.10, 16:31
                        kochana ja doskonale rozumie o oznacza slowo "agresja" nie musisz mi
                        tego tłumaczyć smilenie znasz mnie a oceniasz smile typowe?
                        • mama_kotula Re: nieprawda 21.02.10, 16:35
                          gato.domestico napisała:
                          Cytat
                          nie znasz mnie a oceniasz smile typowe?


                          Typowe dla katolików zapewne wink
              • gato.domestico Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 19:50

                "Czy katolickiemu dziecku organizuje się imprezę, kiedy jego kolega
                Żyd obchodzi święto Bar Micwa? Nie organizuje się, prawda?"

                Żyjemy w kraju gdzie wiekszosc stanowia przynajmniej na papierze
                katolicy....wiec nie wiem o co chodzi z ta bar micwą, rownie dobrze
                moglabys przytoczyc jakies swieto buddyjskie smile
                • mama_kotula Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 20:06
                  CytatŻyjemy w kraju gdzie wiekszosc stanowia przynajmniej na papierze
                  katolicy....wiec nie wiem o co chodzi z ta bar micwą, rownie dobrze
                  moglabys przytoczyc jakies swieto buddyjskie smile


                  Chodzi o to, że wykręcasz kota ogonem i się asekurujesz na wszelki wypadek.

                  Jak już dokonaliśmy wyboru, to ponośmy jego konsekwencje.

                  I tak, równie dobrze mogłabym przytoczyć jakieś święto buddyjskie, bo chodzi o zasadę.
                  Czy jak twoje dziecko przyjdzie do ciebie i powie, że jego kolega Żyd ma święto, jest impreza, i ono też chce, to zrobisz dziecku party, czy wytłumaczysz mu, że wy żyjecie inaczej i u was się tego nie obchodzi?

                  W praktyce komunia wygląda jak wygląda. Jeśli więc uważasz, że dzieci liczą tylko na prezenty i o to w tym chodzi, to w sumie nie ma żadnej różnicy między wysłaniem dziecka do komunii z całą klasą i fundowaniem wycieczki do disneylandu. Bo to i tak nie ma znaczenia, prawda? Ważne by dziecko prezent dostało. To w sumie wiesz, możesz nawet ochrzcić, dla zasady, o tak o. Na chrzciny się niezłe sumki zgarnia i prezenty też.
                  • mama_kotula Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 20:24
                    I powiem więcej - ty nie chcesz, aby twoje dziecko "nie czuło się gorsze" - ty chcesz, aby czuło się LEPSZE od katolickich kolegów. Bo koledzy dostaną tylko rower i komputer, do tego cały rok muszą latać na zajęcia przygotowujące, a patrzcie, ja nie tylko muszę się męczyć, a jeszcze do Disneylandu pojadę.
                    Wg mnie niczym nie rózni się to od urzadzania z okazji I Komunii Świętej rewii mody i festiwalu prezentów. I dokładnie tak samo będziesz w tym uczestniczyć.

                    Uprzedzam ewentualne komentarze - nie jestem katoliczką, jestem apateistką, moje dzieci są Z WYBORU głęboko wierzącymi praktykującymi katolikami.
                  • gato.domestico Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 20:34
                    nie rozumiem dlaczego czpilas sie swiat zydowskich skoro zyjemy w
                    kraju katolickim i o tym jest mowa.
                    Wg mnie dzieci jednak licza na prezenty i z tym bardzo czesto
                    kojarzy im sie ten sakrament.Moze Twoje dziecko przezywalo to
                    inaczej...jesli tak to sa w zdecydowanej mniejszosci.
                    Tak jak pisalam na poczatku nie mam zamiaru chrzcic tylko chcialam
                    sie dowiedziec jak wyglada atmosfera okolokomunijna ( bo w sumie
                    przede wszystkim o tą komunie chodzi i ten wiek dziecka) w szkole.
                    Skad w tobie tyle zlosci? i ten prymitywny tekst o sumkach i
                    prezentach - mnie to nawet przez mysl by nie przeszlo...
                    Ja nie mam problemu z tym ze nie czuje sie katoliczką choć w
                    statystykach figuruje ale dziecko to nie osoba dorosła i chce
                    wiedzec na jakie sytuacje trzeba dziecko przygotować. Dziekuje mamom
                    ktore opisaly swoja sytuacje...czyli nie jest tak zle i to mnie
                    cieszy smile
                    • mama_kotula Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 20:53
                      Cytati ten prymitywny tekst o sumkach i
                      prezentach - mnie to nawet przez mysl by nie przeszlo...


                      Jak to nie?
                      Wycieczka ci przyszła przez myśl. Jako pocieszenie, że dziecko nie przystępuje
                      do sakramentu i aby nie czuło się gorsze. Mało się różni się to od chrzczenia
                      "na wszelki wypadek" i od brania ślubu, aby ładnie wyglądać w sukience.
                      • mama_kotula Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 21:10
                        Aha - i we mnie nie ma złości. Ja po prostu się z tobą nie zgadzam i uważam, że wycieczka do Disneylandu w porze komunii to uczestniczenie w tym potępianym przez innowierców festiwalu giftów i rewii mody. Oczywiście, możesz uważać inaczej.

                        Czepiłam się świąt żydowskich tak samo, jak ty czepiłaś się katolików i tego, że stanowią "większość". No i co z tego, żę stanowią? Jak odpowiednio pokierujesz wychowaniem dziecka w określonym wyznaniu bądź braku wyznania, to setki katolików będą mogły mu naskoczyć i będzie miało ich gdzieś, bo nie będzie się czuło gorsze od nich z żadnego powodu.

                        Wychodzę z założenia, że wybór albo odrzucenie określonego wyznania pociąga za sobą pewne konsekwencje i przywileje, które są jednoznaczne bez oglądania się na resztę świata.
                      • gato.domestico Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 21:24
                        mysle ze wycieczka czy prezent od rodzica jednak rozni sie od
                        urzadzania chrzcin, komuni, slubow po to aby oblowic sie na
                        prezentach od rodziny, znajomych bo to chyba mialas na mysli?
                        Nie potrafisz pisac o religii bez emocji? jestes matką, Twoje dzieci
                        z tego co piszesz sa juz pewnie nastolatkami (moze sie myle) tak
                        ciezko Ci zrozumiec ze to co doroslemu przychodzi naturalnie dziecku
                        niekoniecznie? sa rozne dzieci, rozne szkoły, rowiesnicy etc...
                        Ja nie pytam czy chrzcic i nie zastanawiam sie nad tym
                        poprostu jestem ciekawa jk wygladaja tego typu sytuacje w rodzinach
                        gdzie dziecko nie idzie np do komunii. dlaczego setny raz to
                        powtarzam smile?
                        • mama_kotula Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 21:48
                          Nie. Moje dzieci mają 5,5 i 7 lat. Od momentu zainteresowania się wiarą - jakieś
                          2 lata temu - podsuwam im odpowiednią lekturę, dużo na ten temat rozmawiamy,
                          dyskutujemy - dyskutowaliśmy w temacie wyznania i braku wyznania, w to, że
                          ludzie wierzą w różne rzeczy, że niektórym wiara pomaga zrozumieć świat, że
                          wiara może pomagać żyć - a dla niektórych nie ma żadnego znaczenia (vide własna
                          matka wink). Rozmawialiśmy w temacie istnienia i nieistnienia bóstw, czy jakiejś
                          siły rządzącej światem.

                          Po kilkunastu długich rozmowach same dokonały wyboru, same poprosiły o
                          zaprowadzenie do kościoła (i chodzą regularnie), same proszą o opowiadanie o
                          Bogu, o historie biblijne, syn poprosił o zapisanie na religię w szkole.
                          Codziennie się modlą - z przekonaniem, częściowo własnymi słowami, nie
                          zwyczajnie odklepując wierszyki, jak to czyni spora część dzieci w "katolickich"
                          rodzinach. Zresztą dopytują się o każde słowo modlitw i co to oznacza i dlaczego
                          - musiałam się sporo nagimnastykować, bo interpretacja choćby takiego "Ojcze
                          nasz" jest trudna na poziomie 5 czy 6-latka.

                          Temat komunii pojawił się w zeszłym roku, gdy córka zaobserwowała idące w
                          pięknych sukienkach dziewczynki. Wyjaśniłam - na poziomie małego dziecka - czym
                          jest sakrament komunii świętej, oraz że jest to tak ważna uroczystość dla ludzi
                          wierzących, że podkreśla się jej ważność specjalnym eleganckim strojem
                          (porównałam z pójściem do teatru, występem na dzień matki - że zasada stroju
                          innego niż zwykle jest ta sama; w symbolikę bieli jeszcze się nie zagłębiałam,
                          bo młoda była za młoda - myślę, że w tym roku już sobie to wyjaśnimy bliżej).

                          Nie twierdzę, że w temacie komunii będzie łatwo i że byłoby mi łatwo, jakby moje
                          dzieci zdecydowały, że nie będą wyznawcami religii katolickiej, tylko żadnej
                          albo jakiejś innej. Ale na pewno nie asekurowałabym się wycieczką do Disneylandu
                          czy czymkolwiek "na pociechę".
                          Nota bene moje dzieci wiedzą, że sprawiedliwie to nie znaczy "po równo". I
                          rzadko są sytuacje "bo ona dostała a ja nie", rzadko - bardzo rzadko - zdarzają
                          się sytuacje, że gdy jedno z nich coś dostaje, to drugiemu jest przykro. Gdy syn
                          na okoliczność pójścia do szkoły dostał ogromniastą tytę ze słodyczami, córka
                          najpierw lekko marudziła, ale potem sama stwierdziła, że takie tytki dostaje
                          się z okazji pójścia do szkoły, a ona przecież do szkoły nie idzie, więc to
                          sprawiedliwe, że syn dostał, a ona nie (sic!).

                          Wychodzę z założenia, że jak w coś się wierzy, albo w coś się nie wierzy, to się
                          robi to porządnie i nie oglądając się na innych. Albo mieć ciastko, albo zjeść
                          ciastko.

                          Na komunię planujemy skromne prezenty, związane z symboliką sakramentu. I tak,
                          też przygotowuję się na tłumaczenie dlaczego tak, a nie rower i empetrójka, i
                          tak, wiem, nie będzie łatwo. Ale to jest mój oraz ich wybór i ponoszę jego
                          konsekwencje.
                          • gato.domestico Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 21.02.10, 10:09
                            "moje dzieci są Z WYBORU głęboko wierzącymi praktykującymi
                            katolikami"
                            Głęboko wierzacy katolik w wieku 5 czy 7 lat no sorry
                            czyli zaczely interesowac sie wiara w wieku 3 i 5 lat....masz bujna
                            wyobraznie smile
                            • mama_kotula Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 21.02.10, 10:56
                              Nie, nie mam bujnej wyobraźni. Uważasz, że dziecko 3,5-letnie nie może się interesować wiarą? Nie masz dzieci - rozumiem, że jeszcze sądzisz, iż 3,5- czy 4-latek to coś w rodzaju nierozumnego zwierzątka, które interesuje się lalką, misiem i autkiem. Mylisz się bardzo.

                              Uważam, że moje dzieci są bardziej wierzące i bardziej praktykujące niż połowa zdeklarowanych katolików w Polsce. Wierzą i praktykują szczerze, z chęcią, zapałem i Z POTRZEBY WŁASNEJ.

                              Z wyboru - chodzi mi o to, że nie narzucałam im tego, że mają wierzyć albo nie wierzyć, nie nakazałam im w cokolwiek wierzyć bądź nie. Przedstawiłam im alternatywy - mogły uwierzyć w Boga, mogły uwierzyć w cały panteon bóstw greckich, mogły uwierzyć w Latającego Potwora Spaghetti. Miały wybór, zdecydowały same. Tak, nawet 4-latek jest w stanie wybrać, co mu pasuje, a co nie. Również w dziedzinach abstrakcyjnych typu wiara.

                              Co więcej, wzorując się na moim przykładzie, powinny olać kwestie Boga, wiary w cokolwiek, bo ja mam to w nosie, uważam, że wyznanie czy jego brak nie ma żadnego znaczącego wpływu na życie i w każdej rozmowie im to podkreślam. Nie łyknęły tego wink

                              Właściwie to zaczęło się od pytania o stworzenie świata i o to, jak się dzieją różne rzeczy. I od tego, dlaczego Sulamita (sąsiadka, świadek Jehowy) nie obchodzi urodzin i nie dostaje prezentów. I co to znaczy, że pani jakaśtam (z kreskówki) nie ma choinki, bo jest Żydówką, i co to jest Żydówka.

                              Nie żyjemy na pustyni. Czytamy dużo, oglądamy sporo. O różnych wyznaniach. Poznajemy różnych ludzi, ludzi różnych wyznań. I tak się rodzą rozmowy - tak, też w wieku 3,5 czy 4 lat.

                              Dzieciom moim jest potrzebny Bóg i wiara i ja to szanuję. I bardziej szanuję realną potrzebę posiadania Boga i w związku z tym określone zachowania, niż powszechny w polsce tradycyjny pseudokatolicyzm, który jest hmm, jak to ująć - dziedziczony w rodzinach i objawiający się tym, że mówi się o sobie "wierzący niepraktykujący", do kościoła chodzi się 2 razy w roku w Wielką Niedzielę i Boże Narodzenie (ponieważ, hehe, twierdzi się, iż nie lubi się "czarnych" oraz "pingwinów") i wiarę traktuje się wybiórczo, tak jak pasuje, a komunia to pretekst do podarowania dziecku roweru i mp3.

                              I ja, osoba mająca w nosie wiarę, staram się wychowywać dzieci w duchu religii katolickiej, bo ONE TEGO CHCĄ I POTRZEBUJĄ. I to jest ICH wybór. I dlatego piszę, że są wierzący z wyboru. I tłumaczę im od początku, że albo się wierzy porządnie, albo można sobie głowy nie zawracać wiarą, bo wiara niedbała to oszukiwanie i siebie, i tego w co się wierzy.

                              Wiesz, ja sobie zdaję sprawę, że ich zapał do wiary może wygasnąć, że może nastąpić zwątpienie - doskonale sobie z tego zdaję sprawę. Wiem, że ich wiara będzie ewoluować, od tej teraźniejszej, dziecięcej, gorącej i głębokiej, bez żadnych zastrzeżeń i wątpliwości - do tej zupełnie już dojrzałej - a może wątpliwości sprawią, że wygaśnie, a może wybiorą co innego, a może nie wybiorą nic. Jestem tego świadoma i się na to przygotowuję.
                              • majerasek Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 21.02.10, 12:54
                                Troszke nie chce mi sie wierzyc w to co piszesz.Zwlaszcza ze wiare w Boga
                                przedstawilas na rowni z potworem spaghetti.Czlowiek 7 letni nawet nie mowie o 5
                                letnim juz nie jest w stanie pojac wiary gleboko.Wiare sie ksztaltuje cale
                                zycie.A na poziomie 7-5 lat gleboko wierzyc z przekonania w rodzinie gdzie dla
                                mamy jest wszystko jedno.Jak to mozliwe skoro zyja u boku mamy niepraktykujacej?
                                Troszeczke czarujesz.A nie zadaja Ci pytan kim dla Ciebie jest Bog i
                                katolicyzm?To co piszesz jest prawdopodobne ale dla dzieci 13-15 letnich.
                                • mama_kotula Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 21.02.10, 15:56
                                  Potwór Spaghetti to metafora, użyta tu na forum, oznaczająca, że ludzie wierzą w RÓŻNE RZECZY. Nie, nie przedstawiałam dzieciom potwora spaghetti na równi z Bogiem. Aczkolwiek o nim opowiadałam wink.

                                  CytatA na poziomie 7-5 lat gleboko wierzyc z przekonania w rodzinie gdzie dla mamy jest wszystko jedno.Jak to mozliwe skoro zyja u boku mamy niepraktykujacej?

                                  Zwyczajnie. Dzieci mają ROZUM. I wierzą, że istnieje Bóg, i wiedzą, że istnieją ludzie, którzy nie wierzą, że istnieje Bóg, między innymi ich własna matka. Poza tym, jak już napisałam - nie żyjemy na pustyni. Są książki, filmy, jest rodzina, znajomi, katoliccy i nie, przez okno widzimy kościół i chodzących do niego ludzi. Naprawdę kontakt z religią u kilkulatka nie musi ograniczać się do tego, co robi w tym kontekście matka. Kilkulatkowi zdarza się wychodzić z domu i spotykać z innymi ludźmi wink.

                                  Wiedzą też, że niektórzy ludzie wierzą, że istnieje bóg, ale to inny bóg, albo nawet czasem kilku. A dawniej wierzono, że każdą dziedziną życia opiekował się osobny bóg ("bo oni byli słabi i nie wszechmogący, i jakby miał to wszystko robić jeden, to by się zmęczył" - taka była pierwsza interpretacja mojej córki).

                                  Pojawiają się pytania "skąd wiadomo, że istnieje Bóg". Odsyłam do katechetki, bo mi jest ciężko na te pytania odpowiedzieć. Zresztą często odsyłam do katechetki, bo nie czuję się kompetentna, mam za małą wiedzę.

                                  Pisząc "głęboka wiara" mam na myśli wiarę głęboką na poziomie właśnie małego dziecka - to chyba zrozumiałe?
                                  Są GŁĘBOKO przekonani że istnieje Bóg, że ma bardzo duży wpływ na ich zycie, często wspominają w codziennych rozmowach (przykładowo, zadałam im zagadkę: kto mówi wszystkimi językami świata? (echo) - córka odpowiedziała, że Pan Bóg, bo przecież rozmawiają z nim ludzie z całego świata), jest on stale obecny w ich życiu, nie tylko z okazji niedzielnej mszy.

                                  Tak, zadają mi pytania, kim dla mnie jest Bóg. Odpowiadam, że ja nie wierzę, że ktoś taki istnieje, ale że niektórzy ludzie wierzą, że istnieje i ma wpływ na ich życie. No właśnie - odpowiada córka - ja wierzę, bo przecież musi być ktoś, kto wszystkiego na świecie pilnuje (tak - to jest właśnie trywialna, głęboka naiwna wiara kilkulatka) ;P.

                                  Głęboka wiara na poziomie kilkulatka to wiara w to, że wieczorna modlitwa to rozmowa z Bogiem, i że jak się porozmawia też z Aniołem Stróżem, to będzie siedział przez całą noc przy łóżku i czuwał. To wiara w to, że kiedy ma się zmartwienie, można o nim opowiedzieć Bogu. To wiara w to, że nawet jak się wleje bratu, ale potem opowie się Bogu, że właściwie to się wcale nie chciało wlać bratu i że jest przykro, to Bóg się wcale nie obrazi. To jest taka pierwsza, dziecięca, naiwna wiara. I tak, jest ona głęboka. Z przekonania i z potrzeby.

                                  CytatCzlowiek 7 letni nawet nie mowie o 5 letnim juz nie jest w stanie pojac wiary gleboko.

                                  Czym innym jest głęboka wiara u kilkulatka, czym innym jest u kilkunastolatka, czym innym u dorosłego. Rozmawiałam na ten temat z katechetką syna. Kilkulatkowi jest łatwiej wierzyć wink.

                                  CytatWiare sie ksztaltuje cale zycie.

                                  Wiem. Napisałam o tym w ostatnim akapicie poprzedniego postu smile.
                                  • triss_merigold6 A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 16:10
                                    A dla mnie przedziwaczne jest rozbudzanie zainteresowania wiarą u
                                    małych dzieci przez niewierzącą matkę. Dysonans poznawczy.

                                    Mój pięciolatek wychowywany bezreligijnie jakichś szczególnych
                                    zainteresowań istotami nadprzyrodzonymi i praktykami religijnymi nie
                                    wykazuje, czasem zadaje jakieś pytania i uzyskuje odpowiedzi stricte
                                    informacyjne (których nie rozumie zresztą za bardzo). Opcja wysłania
                                    na katechezę jest opcją "po moim trupie".
                                    I nie bardzo rozumiem dlaczego czepiasz sie idei wycieczki w okresie
                                    okołokomunijnym. Komunia jest dla większości dzieci festiwalem
                                    prezentów, może mi się to umiarkowanie podobać ale dla dobrego
                                    samopoczucia dzieciątka planuję zabrać potomka do Legolandu. Żeby mu
                                    nie było przykro, że nie ma się czym pochwalić. Hipokryzja? Nie,
                                    realistyczne podejście.
                                    • mama_kotula Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 16:26
                                      CytatA dla mnie przedziwaczne jest rozbudzanie zainteresowania wiarą u małych dzieci przez niewierzącą matkę. Dysonans poznawczy.

                                      Dlaczego? Te dzieci nie żyją wyłącznie z niewierzącą matką. Mają rodzinę. Wierzącą w różne rzeczy. Żyją wśród ludzi.

                                      Skoro CHCĄ rozbudzać zainteresowanie wiarą, to będę za nimi podążać - nie wychodzę przed szereg. Odpowiadam na tyle, na ile pytają. Po prostu, nie rozbudzam sama z siebie zainteresowania wiarą - PODĄŻAM ZA NIM, szanując potrzebę. Chcą wiedzieć więcej - podsuwam im lektury, odsyłam do katechety. Oczywiście, mogłabym spławić i powiedzieć, że mam to w nosie więc i wy będziecie mieć w nosie. Ale dlaczego mam spławiać, skoro widzę, że one tego POTRZEBUJĄ? Oczywiście, mogę im wmówić, że tego nie potrzebują. Ale nie widzę powodu, dla którego miałabym im cokolwiek wmawiać.

                                      Z wszelkich opcji "po moim trupie" wyleczyłam się dawno temu wink

                                      Moje dzieci z odpowiedzi stricte informacyjnych wyciągają wnioski. Różne. Drążą do tej pory, aż zrozumieją. Nie tyczy się to tylko religii, tyczy się to każdego innego tematu.

                                      Czepiam się idei wycieczki w okresie okołokomunijnych z takich powodów, jak napisałam. Dla mnie wycieczka do legolandu, disneylandu czy innego landu to pokazówka. Taka sama jak rower i empetrójka.

                                      Cytat
                                      Żeby mu nie było przykro, że nie ma się czym pochwalić. Hipokryzja? Nie, realistyczne podejście.


                                      I żeby dzieciątko nie wykrzyczało "bo ty mi nie kazałaś wierzyć w Boga i teraz przez ciebie ja nie idę do komunii i nie mam prezentów i to wszystko przez ciebie". Realistyczne podejście smilesmile Czyli się asekurujemy, aby dziecko nie miało mi za złe i aby przypadkiem nie zaczęło się zastanawiać, że czegoś do matka pozbawiła ;P
                                      • triss_merigold6 Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 16:37
                                        Cóż, nie rozbudzam zainteresowań, które uważam za szkodliwe.

                                        Mnie pokazówka razi w kontekście przeżycia duchowego, w innych
                                        niespecjalnie. IMO wycieczka po prostu będzie na tyle atrakcyjna, że
                                        zniweluje echa fiesty okołokomunijnej u kolegów. Dzieci się chwalą,
                                        to dość normalne. Nie, nie sądzę aby dziecko mi zarzuciło, że je
                                        czegoś pozbawiłam, zupełnie nie przyszło mi to do głowy.
                                        • mama_kotula Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 16:54
                                          CytatCóż, nie rozbudzam zainteresowań, które uważam za szkodliwe.

                                          I po prostu tu się różnimy. Ja ich nie uważam za szkodliwe, dla mnie są
                                          neutralne smile.
                                      • gato.domestico Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 16:40

                                        5 latkowi podsylasz lektury ( jakie? studiuje PŚ, zywoty swietych
                                        czy rycerza niepokalanej?), odsylasz do katechety??sorry, ale w
                                        Twoja bajkę nie wierze i pewnie masz to gdzies, ale dla mnie jest to
                                        malo prawdopodobne smile
                                        Konczmy kobietki tematsmile
                                        • triss_merigold6 Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 16:43
                                          ROTFL, ja pięciolatkowi nie podsuwam lektur tylko zwyczajnie czytam
                                          bajki. W "Klechdach domowych" są setki odniesień ludowo-religijnych,
                                          występuje Pan Bóg, aniołowie, diabły w różnych postaciach, duchy,
                                          wodniki, święta religijne etc. Jest to dla pięciolatka równie
                                          abstrakcyjne a zarazem przyswajalne jak Batman czy Truskawkowe
                                          Ciastko.
                                        • mama_kotula Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 16:50
                                          Cytat5 latkowi podsylasz lektury ( jakie? studiuje PŚ, zywoty swietych czy
                                          rycerza niepokalanej?),


                                          Po co ta ironia?
                                          Uważasz, że nie istnieją ksiązki o religii odpowiednie dla pięciolatka?
                                          Istnieją. Zapewniam cię. Z Biblią włącznie.
                                          • mama_kotula Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 16:53
                                            I tak się przedstawia podejście "ateisty" do wiary katolickiej - wyśmiać, wyszydzić, ja jestem mądrzejsza i mam w dupie nauki KK, a dzieciątko zabiorę do disneylandu, bo katolicy to idioci i materialiści.

                                            Z mojej strony off. Miłego dnia życzę.
                                            • triss_merigold6 Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 17:00
                                              BTW na temat wahabitów mam znacznie gorsze zdanie.
                                            • gato.domestico Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 17:10
                                              hmmm czytaj ze zrozumieniem. myslalam ze czytasz ale mylilam sie.Nie
                                              napisalam ze katolicy to materialisci i idioci skad ta
                                              interpretacja. Materializm i glupota w parze z religia isc nie
                                              musi.Napisalam ze dzieci licza na prezenty a nie na przezywanie
                                              sakramentu...takie sa dzieci. Chyba Twoje tylko sa jakies
                                              szczegolnie uduchowione i inne,ale nie uogolniaj.
                                              tez milej niedzieli zycze.
                                          • gato.domestico Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 17:00

                                            moze zabrzmialo ironicznie...nie chodzi mi o to zeby lapac Cie za
                                            slowka smileale tak smiesznie to ujelas ze odsylasz dzieci do lektury smile
                                            5 latek pry dobrych wiatrach ledwo literki sklada.w wersji
                                            anglojezycznej widzialam takie ksiazki w PL nie slyszalam zeby
                                            istnialy. Skoro Twoj 5 latek jest na tyle rozwiniety ze trawi biblie
                                            to super. Tylko ktory testament...bo stary to chyba horror smile
                                            • gato.domestico Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 17:01

                                              co do ksiazek chodzilo mi o ksiazki religioznawcze smile dla dzieci a
                                              nie typowo katolickie.
                                            • mama_kotula Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 17:07
                                              To może dokształć się w temacie książek dla dzieci w Polsce. Przyda się dla maluszka smile Fajne forum:

                                              forum.gazeta.pl/forum/f,16375,Ksiazki_dzieciece_mlodziezowe.html
                                              Mój pięciolatek ma jak widać bardzo dobre wiatry, ale masz rację - książki o religii i z nawiązaniami czytamy razem. A potem rozmawiamy. Biblię też jej czytam. I rozmawiamy. O Starym Testamecie też, uważam, że są w nim bardzo ciekawe fragmenty.

                                              Gato, ja rozumiem, że masz negatywny stosunek do religii. Ale uwierz mi, da się dziecku tak wytłumaczyć to, co napisano w Biblii, aby zrozumiało. To, żę ty nie rozumiesz, to inna sprawa, nie każdy jest tobą.
                                              Chyba logiczne, żę nie czytam dziecku CAŁEGO STAREGO TESTAMENTU. Nie szydź, nie wyśmiewaj. Nie ma takiej potrzeby.
                                              • gato.domestico Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 17:15

                                                "To, żę ty nie rozumiesz, to inna sprawa, nie każdy jest tobą. "
                                                teraz starasz sie zrobic ze mnie idiotkę? smilesmieszna jestes z ta
                                                swoja ideologia. Ateistka utrwalajaca w dzieciach wiare w aniolki...
                                                sorry ale nie wiem skad w tobie nagle ta agresja bo nie uwierzylam w
                                                uduchowienie Twoich dzieci...chyba
                                                • mama_kotula Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 17:28
                                                  Ateizm nie zakłada głoszenia go wszem i wobec. Nie ma sakramentów ateistycznych, które np. jak chrzest czy ślub kościelny zobowiązują do wychowania w wierze katolickiej osoby ochrzczonej (potomstwa).

                                                  Mój brak wiary daje mi wybór - mogę dzieciom przekazać światopogląd ateistyczny, ale nie muszę, nie mam takiego obowiązku, nic mnie nie wiąże do tego. Dokonałam wyboru - moim wyborem jest podążanie za wyborem dzieci i słuchanie ich. Po prostu. Nie uważam, aby ich wiara była czymś szkodliwym. W ogóle mi to w sumie jest obojętne, w co wierzą, dopóki nie krzywdzą tym nikogo - ale tu już ocieramy się raczej o wartości i światopogląd etyczny. Martwić to się zacznę, jak w wieku lat nastu oznajmią mi, że przechodzą na muzułmanizm i zaczną szukać w necie "how to make a homemade bomb" (jak nie zaczną, niech sobie przechodzą wink).
                                                  • gato.domestico Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 17:45

                                                    ładnie, ale nie na temat smilewidzisz sęk w tym ze muzulmanizm to nie
                                                    tylko homemade bomb smile błędne stereotypy.Nie jestes ateistką
                                                    poprostu ciązysz w kierunku wiary katolickiej i pewnie zdajesz sobie
                                                    z tego sprawe, ale nie chcesz sie do tego przyznac. A to nie wstyd.


                                                    teraz to juz koncze smile
                                                  • mama_kotula Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 17:57
                                                    Cytatwidzisz sęk w tym ze muzulmanizm to nie
                                                    tylko homemade bomb smile błędne stereotypy.


                                                    To była ironia smile)smile
                                                  • mama_kotula Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 18:05
                                                    I nie ciążę w kierunku konkretnej wiary. Jak moje dzieci pewnego pięknego dnia stwierdzą, że wiara im lata, co najwyżej popytam o przyczyny - bo mnie to ciekawi - ale świat mi się nie zawali.

                                                    Natomiast tak, masz w pewnym stopniu rację. Co już napisałam wielokrotnie - dążę do tego, że jak się wierzy (nie wierzy), to niech się wierzy (nie wierzy) prawdziwie, a nie na odwal, nie byle jak - bo ja w ogóle nie lubię robić czegokolwiek byle jak smile. Czyli dokonujemy wyboru wiary - dowiedzmy się o niej więcej, praktykujmy, ponośmy konsekwencje, wypełniajmy przykazania i niech ta wiara będzie obecna w życiu - a nie poprzestańmy na deklaracji.

                                                    To jest też swoisty test, przyznam się. Dla mnie jest to obserwacja, przyznam, że ciekawi mnie, czy przyjdzie zwątpienie, czy się "znudzi" itp. rzeczy.
                                                    Dla mnie jest to fascynujace - bo z dzieciństwa pamiętam przymusowe chodzenie do kościoła, nudę na mszach, paniczny lęk przed piekłem - moje dzieci zaś do kościoła chodzą z dziką przyjemnością, nie nudzą się, przeżywają po swojemu i tak dalej. Zatem jest to zupełnie odmienne doświadczenie od mojego. Zastanawiam sie, czy to dlatego, że mi religię narzucono i nie pozostawiono żadnej furtki?

                                                    I mam nie bezpodstawną nadzieję, że jeśli u moich dzieci przyjdzie zwątpienie, niechęć - to po prostu to powiedzą i porozmawiamy o tym, a nie będą udawać że wychodzą do kościoła i ukradkiem uciekać do parku, chowając się za drzewami aby nikt nie zobaczył.

                                                    --
                                                    Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
                                                    Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
                                                    domowników.
                                                    - by Joa66
                                                  • triss_merigold6 Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 18:00
                                                    Niekoniecznie. Znajoma z pracy, niewierząca, posłała córke na
                                                    katechezę wychodząc z założenia, że "nie zaszkodzi jej", bo żyje w
                                                    otoczeniu nasyconym tradycją katolicką, obrzędami etc. + argument o
                                                    przyszłych możliwościach wyboru. I pluje sobie w brodę, bo zbliża
                                                    się okres komunijny i dzieci mają mnóstwo obowiązkow, wkuwania na
                                                    pamięć oraz muszą zaliczyć drogę krzyżową popołudniami w kościele
                                                    (cokolwiek to znaczy). I powstał gigantyczny problem KTO ma z
                                                    dzieckiem jeździć do kościoła, żeby zebrać stosowną liczbę karteczek
                                                    czy podpisów. Poza tym ma ogromne zastrzeżenia co do formy przekazu
                                                    treści przez młodego księdza. Ksiądz najwyraźniej nie ma pojęcia o
                                                    poziomie wrażliwości ośmiolatków.
                                                  • mama_kotula Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 18:17
                                                    CytatI powstał gigantyczny problem KTO ma z dzieckiem jeździć do kościoła, żeby zebrać stosowną liczbę karteczek
                                                    czy podpisów.


                                                    Czyli problem jest logistyczny, a nie światopoglądowy.
                                                    Co do wkuwania na pamięć itp. - ona ma problem, czy córka? Może córka nie ma? wink

                                                    CytatPoza tym ma ogromne zastrzeżenia co do formy przekazu
                                                    > treści przez młodego księdza. Ksiądz najwyraźniej nie ma pojęcia o
                                                    > poziomie wrażliwości ośmiolatków.


                                                    Ale tak samo jest z nauczycielami, nie uważasz? Nie musi być to osoba duchowna akurat.
                                                    Ja bym w tym przypadku poszukała innego księdza, w innej parafii - z właściwą formą przekazu. Jest to możliwe, z tego co się orientuję.

                                                    Całość się sprowadza tylko do tego, czy mi się chce, czy nie i ile jest się w stanie zrobić dla dziecka. Ja na razie nie jestem siebie pewna, ile jestem w stanie wink
                                                  • triss_merigold6 Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 19:14
                                                    LOgistyczny owszem, bo pani jest moją rówieśnicą (kiedyś też komunię
                                                    zaliczyła) i nie pamięta aby w przygotowania do I Komunii musiała
                                                    być zaangażowana cała rodzina na kilka miesięcy wcześniej.

                                                    Córka, jako myślące dziecko ma problem z wkuwaniem tekstów
                                                    kompletnie oderwanych od reala i napisanych mocno niewspółczesnym
                                                    językiem.

                                                    Co do nauczycieli: jesteś naiwna czy udajesz? Nauczyciel nie
                                                    dokonuje formacji duchowej tylko uczy i nie przekazuje prawd
                                                    objawionych. Nauczyciela złego łatwiej się pozbyć niż katechety.
                                                    Dyrektor szkoły w której ów ksiądz uczy (prywatnej!), chętnie by się
                                                    go pozbył ze względu na skargi rodziców, ale Boże młyny mielą powoli
                                                    i na razie interwencje gdzieś utknęły, szczegółów nie znam, bo się
                                                    nie dopytywałam.
                                                    W każdym razie obecnie pani uważa, że posłanie dziecka na religię
                                                    było błędem, bo generuje zbyt dużo problemów.
                                                  • mama_kotula Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 19:31
                                                    Rozumiem smile
                                                  • majerasek Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 19:45
                                                    Przykre jest przekazywać dzieciom głeboko wierzacym wiare,tresci biblijne
                                                    samemu w to nie wierzac to jest dramat.wspolczuje Twoim dzieciakom.To tak jak z
                                                    mikolajem troche moga btc zawiedzione ze Ty nie wierzysz w to o czym im
                                                    opowiadasz.Mysle ze nie mozna dobrze przelozyc dziecku spraw w ktore sie nie
                                                    wierzy.ALE PODZIWIAM
                                                    moze byc im przykro,ze na ich Komunii nie bedziesz im towarzyszyla(duchowo)jak
                                                    im to wytlumaczysz?
                                                  • mama_kotula Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 19:56
                                                    CytatPrzykre jest przekazywać dzieciom głeboko wierzacym wiare,tresci biblijne
                                                    samemu w to nie wierzac to jest dramat.


                                                    ????
                                                    Ja im nie przekazuję wiary. To im przekazują osoby uprawnione. Ksiądz w kościele, katolicka część rodziny, katecheta. Ja z nimi rozmawiam o Bogu, przekazuję treści biblijne - z neutralnego poziomu. Zresztą najczęściej rozmowa wyglada w sposób taki: dziecko rzuca hasło, jak wiem to odpowiadam (byłam wychowana w religii katolickiej, jeszcze co nieco pamiętam), jak nie wiem, to przyznaję że nie wiem i że poszukamy, a potem najczęściej szukamy i jest "a jak myślisz". Zdaję sobie sprawę, że przekazuję raczej treści teoretyczne. Jak nie jestem czegoś pewna - odsyłam do katechety.

                                                    Podczas komunii, jak będą potrzebować osoby towarzyszącej duchowo, to im taką osobę znajdę.

                                                    Zresztą, uważam,  że do towarzyszenia duchowego nie jest potrzebne wyznawanie tej samej wiary. Dla mnie wystarczy do takiego towarzyszenia fakt wspólnego przeżywania tego, że jest to ważny dzień.
                                                    Ale tak, jestem świadoma, że taka rozmowa może nastąpić. I w takim kontekście będę z nimi rozmawiać. Dla nich dzień jest ważny z powodu wiadomego, a dla mnie jest ważny dlatego, że dla moich dzieci jest ważny smile.

                                                    Majerasku, ja nie wiem, jak będzie. Na razie staram się - na tyle ile potrafię. Nie lubię robić nic na odwal, a skoro moje dzieci wybrały taki a nie inny światopogląd - staram się przekazać głównie to, aby nie robiły tego byle jak smile.
                                                    Nie uważam, aby to było godne podziwu smile.
                                                  • majerasek Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 20:31
                                                    A ja uwazam na prawde szczerze ze to godne podziwu.I to musi byc trudne dla
                                                    Ciebie.Miałam tylko na mysli ze nie przyjmiesz z nimi komunii jak inni
                                                    rodzice.Ale najwazniejsze jest ze im nie zamykasz drzwi na świat.Mysle ze
                                                    wspaniale postepujesz.Ja jestem osoba wierzaca średnio praktykującą.Córka jest
                                                    zafascynowana Kościołem religja czasami mi mowi ze żle ze np do komunii nie
                                                    przystepujewink
                                                    Uwazam ze jestes przykladem tolerancji i powaznego traktowania dzieci.Niewielu
                                                    ludzi wychowanie dziecka traktuje w taki sposob tak powazny.Za to chyle czoła.
                                                  • mama_kotula Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 20:56
                                                    CytatMiałam tylko na mysli ze nie przyjmiesz z nimi komunii jak inni
                                                    rodzice.


                                                    U nas w parafii nie ma tego zwyczaju, o ile się orientuję - a przynajmniej z obserwacji zeszłorocznej wnioskuję smile.
                                                    Nota bene z forum kojarzę, że spora część katolickich wink rodziców uważa to za koszmar i przymuszanie, takie tam winkwink


                                                    CytatCórka jest zafascynowana Kościołem religja czasami mi mowi ze żle ze np do komunii nie przystepujewink

                                                    Ja mam poczucie, że córka w duchu się ze mnie śmieje - mam czasem poczucie, że mimo całej mojej gadaniny uważa, że ta matka jest taka głupiutka że nie wierzy, ale może kiedyś się przekona i uwierzy - no takie odnoszę wrażenie, nie da się ukryć wink wink. Czasem mnie poucza wink. Ale raczej rozmawiamy po prostu.

                                                    Właśnie doszłam do wniosku, że ja to traktuję hmmm naukowo jakoś i tak im to przekazuję, jak opowiadanie o czymkolwiek innym. I bardzo prawdopodobne, że w przypadku religii to za mało.
                                                  • majerasek Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 21:23
                                                    Ja mysle ze na pewno na jakis czas czysto naukowe podejscie im wystarczy.Moze
                                                    byc gorzej pozniej.Ale beda starsze i zrobia z wiedza jaka maja co chca taka
                                                    prawda.A przyjecie komunii z dzieckiem to podstawa dla katolika powaznie
                                                    podchodzacego do kosciola.Uczestnictwo jesli oczywiscie rodzic moze bo nie
                                                    zawsze moze jest bardzo wazne.Chyba ze ktos do kosciola pojdzie w dniu komunii a
                                                    pozniej moze na slub dziecka.Ja w kazdym razie uwazam ze to wazne.
                                                  • mama_kotula Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 22:01
                                                    CytatJa mysle ze na pewno na jakis czas czysto naukowe podejscie im
                                                    wystarczy.


                                                    Naukowe podejście to mam ja, nie dzieci wink
                                                  • croyance Re: A dla mnie to przedziwaczne 24.02.10, 22:10
                                                    Dziewczyny, jesli taka prosta rzecz Was przerasta, to jak
                                                    wyobrazacie sobie np. wychowywanie dzieci w rodzinie, gdy oboje
                                                    rodzicow wyznaja inna religie? I takie sytuacje sa na porzadku
                                                    dziennym, ze matka katoliczka prowadzi dziecko do synagogi, a ojciec
                                                    protestant do cerkwi. Wpadacie IMHO w jakas paranoje, na zasadzie
                                                    'nie lubie jesc jogurtu, wiec nie bede go dawala mojemu dziecku',
                                                    albo jak ta babka z forum Kobieta, ktora nie mogla pojac, ze
                                                    wegetarianie karmia zwierzeta miesem.
                                                • croyance Re: A dla mnie to przedziwaczne 24.02.10, 22:05
                                                  Calym sercem popieram Kotule. Wiele razy, na roznych forach, sama
                                                  probowalam pisac cos podobnego, ale ona ujela to lepiej. Tez nie
                                                  rozumiem imperatywu przekazywania dzieciom wlasnego swiatopogladu.
                                                  Dzieci zyja w rodzinie, wsrod roznych ludzi, i IMHO powinny sie
                                                  zapoznac z roznymi punktami widzenia. Mnie nie zalezy szczegolnie na
                                                  tym, zeby moje ewentualne dzieci podzielaly moje poglady, a ze
                                                  rodzina jest wielokulturowa i wielowyznaniowa, beda mialy/mialyby
                                                  spory wybor. Nie jest dla mnie szczegolnie wazne, by akurat
                                                  dziedziczyly religie/swiatopoglad akurat po mnie.
                                            • sion2 Re: A dla mnie to przedziwaczne 22.02.10, 16:33
                                              Jednak podtrzymuję swoje zdanie ze ty odrzucasz i kpisz z czegos,
                                              czego nawet nie poznalas i nie chcesz poznac. Nie wiesz ze istnieja
                                              ksiazki religijne dla malych dzieci, sadzilas ze twoja
                                              interlokutorka czyta Biblie Tysiaclecia (o ile w ogole wiesz co to
                                              jest) maluchom?
                                              Zajrzyj do www.kmt.pl do dzialu dzieci - tak dla poszerzenia wiedzy
                                              i zmniejszenia ignorancji a zobaczysz jak wiele pozycji jest tylko
                                              w tej jednej ksiegarni dla malych dzieci. Sa Biblie dla dwulatkow
                                              (swietna "Biblia dla malucha"), sa puzzle, opowiastki, kolorwanki,
                                              gry i wszystko co tylko sobie mozna zamarzyc, ksiazki cienkie,
                                              grube, rozne historie dostosowane do poziomu malego dziecka.
                                              • gato.domestico Re: A dla mnie to przedziwaczne 22.02.10, 17:54

                                                jesli to do mnie to czytaj ze zrozumieniem nt ksiazek...
                                              • 0golone_jajka Re: A dla mnie to przedziwaczne 22.02.10, 19:53
                                                biblia dla dwulatków pachnie mi trochę indoktrynacją...
                                                • croyance Re: A dla mnie to przedziwaczne 24.02.10, 22:11
                                                  Caly proces socjalizacji jest indoktrynacja.
                                    • mama303 Re: A dla mnie to przedziwaczne 21.02.10, 21:30
                                      triss_merigold6 napisała:

                                      > Opcja wysłania
                                      > na katechezę jest opcją "po moim trupie".

                                      To współczuje Twojemu dziecku. Co zrobisz jak będzie bardzo chciało?
                                      • 0golone_jajka Re: A dla mnie to przedziwaczne 22.02.10, 21:47
                                        Ja też uważam, że to "lekka" przesada, a cel będzie odwrotny od zakładanego. Podobnie jak zmuszanie do udziału w rytuałach wbrew woli dziecka.
                              • nenia1 Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 22.02.10, 10:22
                                > Z wyboru - chodzi mi o to, że nie narzucałam im tego, że mają wierzyć albo n
                                > ie wierzyć, nie nakazałam im w cokolwiek wierzyć bądź nie
                                . Przedstawiłam im
                                > alternatywy - mogły uwierzyć w Boga, mogły uwierzyć w cały panteon bóstw greck
                                > ich, mogły uwierzyć w Latającego Potwora Spaghetti. Miały wybór, zdecydowały sa
                                > me. Tak, nawet 4-latek jest w stanie wybrać, co mu pasuje, a co nie. Również w
                                > dziedzinach abstrakcyjnych typu wiara.


                                Posiadasz taką samą wiedzę na temat innych religii jak na temat
                                religii katolickiej?
                                Bo skoro przedstawiałaś alternatywy, to powinnaś
                                mieć takie samo pojęcie na temat przedstawianych wierzeń.
                                Tak by było obiektywnie.
                                Czytałaś z dziećmi Koran, czy Księgi Buddyjskie?
                                Co zdecydowało, twoim zdaniem, że twoje dzieci wybrały
                                jednak katolicyzm?

                                I jeszcze jedno pytanie - pamiętam, że jako dziecko
                                bardzo przeżywałam, że mój ojciec (niewierzący, jak ty),
                                po śmierci na skutek tego, ze nie wierzy trafi do piekła.
                                Teraz chyba już tak czesto piekłem się nie straszy, ale
                                nie obawiasz się tego, że dla twoich dzieci to może
                                być jakiś problem?
                            • truscaveczka Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 22.02.10, 11:37
                              gato.domestico napisała:

                              > "moje dzieci są Z WYBORU głęboko wierzącymi praktykującymi
                              > katolikami"
                              > Głęboko wierzacy katolik w wieku 5 czy 7 lat no sorry
                              > czyli zaczely interesowac sie wiara w wieku 3 i 5 lat....masz
                              bujna
                              > wyobraznie smile
                              • truscaveczka Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 22.02.10, 12:36
                                Cholera jasna co jest z tym Chromem uncertain Jak cytuję to mi wywala to,
                                co piszę do siebie uncertain

                                No to jeszcze raz.
                                W wieku, o którym pisze Kotula, kształtuje się religijność i
                                potrzeba wiary (realizowana np. w kwestii swiętego Mikołaja wink)

                                A jak sobie patrze po niektórych katolikach to myślę, ze i na tym
                                etapie się rozwój religijności i wiary zatrzymuje.
    • luizaa2 Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 19.02.10, 16:09
      Moja córka nie jest ochrzczona, nie chodzi na religię w szkole w przedszkolu też
      nie chodziła i nie było żadnych problemów z dyskryminacją. Oprócz niej nie
      chodzi jeszcze dwoje dzieci. Też mówiła, że chciałaby iść do komunii bo siostra
      cioteczna poszła i dostała komputer. Jak jej powiedziałam, że też jej kupię
      komputer do tematu już nie powracała.
    • majerasek Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 19.02.10, 16:20
      Myślę,ze niepotrzebnie sie przejmujesz.W szkole corki tez sa dzieci nie
      ochrzczone.W klasie ma taka kolezanke.Dzieci glownie sie dopytywaly dlaczego nie
      uczestniczy w przygotowaniach do świat.Ja corce powiedzialam,ze ta dziewczynka
      ma inne swieta i obchodzi je w inny sposob.Mysle,ze coraz bardziej jestesmy
      tolerancyjni.Tak samo jak na inne orientacje seksualne.Nie jestescie chyba
      ofiarami z powodu rezygnacji z chrztu?Jesli nie bedziecie mieli sami kompleksow
      to łatwiej was zaakceptuja ludzie takimi jakimi jestescie.
    • mama303 Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 19.02.10, 23:26
      Niestety w naszej szkole, która jest pod sporym wpływem pobliskiej
      parafii, kosciół jest bardzo widoczny. A w II klasie temat I komunii
      jest wszechobecny.
      • majerasek Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 19:08
        Duzo jest takich szkol zwlaszcza w malych miastach,wsiach.Ale ja broniłabym
        swoich przekonan ponad wszystko.Ja wychowuje wedlug swojego uznania.Najgorzej
        miec kompleksy z powidu ze jestemy inni.Podejmujac decyzje o odlaczeniu od
        katolikow trzeba sie liczyc ze moze sie okazac ze nie jest to zrozumiale.Czyli
        wybor albo sie uodparniamy na to i wspieramy dziecko albo dla swietego spokoju
        chrzcimy i zapisujemy na religie.
    • semi-dolce Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 00:21
      Ja jestem. Przy czym moje dziecko ma niespełna półtora roku. Cóż, nawet jeśli
      jakieś problemy by były - a raczej nie przewiduję - to trudno, jakos będziemy
      musieli dac sobie z tym radę, bo ja go na pewno do chrztu nie poślę, jako że
      sama chrześcijanką nie jestem. Ze swojego dzieciństwa nie przypominam sobie bym
      miała jakiekolwiek problemy z racji tego, że w szkole nie chodziłam na religię.
      Kiedy dorośnie sam wybierze wyznanie.
      • ardzuna Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 11:59
        Moje dziecko nie miało żadnych kłopotów. Tylko same zyski. Nie
        musiało chodzić na religię, która do 4 klasy była koszmarem szkoły.
        • sion2 Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 16:10
          Jesli nie wierzysz, nie masz zamiaru, nie bedziesz wychowywac w
          wierze - nie chrzcij. Zreszta gdybys nawet uczciwie to wlasnie
          pwoiedziala ksiedzu w kancelarii, nie pozwolilby na chrzest do
          momemntu az dziecko moze samo zadecydowac.
          Nie nakrecaj sie przeciwko wierzacycm dzieciom, nie opowiadaj bezur
          o wierzacych, nie indoktrynuj na antyklerykala (to cos zupelnie
          innego niz byc uczciwym niewierzacym). Znam dzieci niewierzacych,
          indoktrynowane w domu nienawiscia i pogarda dla religii (ale uwaga!
          wylacznie katolickiej), ktore staja sie zaczepne w szkole wzgledem
          wierzacych kolegow.
          Jesli twoje dziecko bedzie kiedykolwiek wytykane palcami to
          wylacznie na zasadzie takiej, że grupa dzieci 6-10 lat nie toleruje
          żadnej innosci i wysmiewa sie jednakowo z grubasa, niezdary,
          okularnika, rudego i niewierzacego. Takie prawo dzungli niestety.
          • ardzuna Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 21.02.10, 21:50
            sion2 napisała:

            > Jesli nie wierzysz, nie masz zamiaru, nie bedziesz wychowywac w
            > wierze - nie chrzcij. Zreszta gdybys nawet uczciwie to wlasnie
            > pwoiedziala ksiedzu w kancelarii, nie pozwolilby na chrzest do
            > momemntu az dziecko moze samo zadecydowac.

            Ty, ale czemu piszesz to do mnie? Nie potrzebuję do niechrzczenia
            dziecka twoich pouczeń.

            > Jesli twoje dziecko bedzie kiedykolwiek wytykane palcami to
            > wylacznie na zasadzie takiej, że grupa dzieci 6-10 lat nie
            toleruje
            > żadnej innosci i wysmiewa sie jednakowo z grubasa,
            niezdary,
            > okularnika, rudego i niewierzacego. Takie prawo dzungli niestety.

            Dawno nie czytałam takich bzdur.
            • majerasek Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 21.02.10, 22:16

              > Jesli twoje dziecko bedzie kiedykolwiek wytykane palcami to
              > wylacznie na zasadzie takiej, że grupa dzieci 6-10 lat nie
              toleruje
              > żadnej innosci i wysmiewa sie jednakowo z grubasa,
              niezdary,
              > okularnika, rudego i niewierzacego. Takie prawo dzungli niestety.


              To prawda ja sie zgadzam z tym.
              Dzieci sa bezwzględne zwlaszcza takie ktorych rodzice nie toleruja
              innosci.Wysmiewanie sie z grubych brzydkich itd to to samo.Jesli bedzie dziecko
              dyskryminowane to na tej samej zasadzie jak ten grubasek czy jąkający sie to
              jest prawo dzungli i troche Polskiego spoleczenstwa.W Europie jest normalne ze
              Katolik siedzi w ławce z zydem muzulmaninem.W Polskich szkolach wisi krzyż i
              dzieci nie rozumieja ze mozna wierzyc w cos innego.
              • 0golone_jajka Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 22.02.10, 13:08
                > W Polskich szkolach wisi krzyż i
                > dzieci nie rozumieja ze mozna wierzyc w cos innego.

                Na szczęście coraz więcej dzieci ma niewierzących i niehipkorytycznych rodziców i dzieci zaczynają rozumieć, że można tak i tak. U mnie w klasie aż 20% dzieci nie wierzy w Jezusa=boga, choć tylko 10% nie chodzi na religię, ale nie słyszałem, żeby ktokolwiek komukolwiek z tego powodu dokuczał. Czasy prawa dżungli mijają. Nie dajmy się gnębić katolickim łobuzom!
    • nika_j Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 16:12
      W klasie moich dzieci było zawsze ok. dwojga dzieci nieuczęszczających na
      religię (w tym jedno jest dobrym kolegą mojej córki). Nie mam pojęcia, czy były
      ochrzczone czy nie i nie sądzę, by jakiekolwiek dzieci w klasie to specjalnie
      interesowało. W każdym razie nie pamiętam, by z faktu niechodzenia na religię
      czy nieprzystąpienia do komunii spotkało je ze strony dzieci coś przykrego.
      Myślę, że trochę wyolbrzymiasz problem.
    • ariana1 Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 17:18
      Mam dwie córki, obie nie chrzczone w tradycyjny sposób, ponieważ
      jesteśmy członkami kościoła protestanckiego. 8 latka nie chodziła na
      religię w przedszkolu ani teraz nie chodzi. Dotychczas żadnych
      problemów z tym nie było i nie mam nadzieję, że nie będzie. Chociaż
      temat komunii zaczyna się przewijać w naszych rozmowach a w szkole
      jest naczelnym punktem odniesienia.
      • kilovolt Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 17:38
        U nas w przedszkolu dopiero po fakcie dowiedziałem się, że uczęszcza
        na religię ponieważ wcześniej nie było o tym żadnej informacji. Nie
        zależało mi sczególnie aby na tą religię chodziło, no ale skoro już
        zaczęło to machnąłem na to ręką, a niech sobie pochodzi i zorientuje
        się trochę w tym względzie w sumie mnie to nie przeszkadza. Ciekawe
        jaką sobie z czasem opinię wyrobi w tym względzie, a później zrobi
        jak zechce.
      • ariana1 "mam nadzieję" miało być 20.02.10, 19:17

    • mycha70 Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 20.02.10, 23:16
      Mój syn jest nieochrzczony i akurat jest w drugiej klasie, więc okres komunijny w pełni. Nie jestem walczącą antyklerykałką, więc zostawiłam mu wybór. W przedszkolu, zerówce, a nawet pierwszej klasie chodził na religię, trochę dlatego, że nie miał nic innego do roboty w tym czasie (na świetlicy nie chciał siedzieć), jednocześnie w domu miał przykład nieuczestniczenia w żadnych uroczystościach religijnych tak od strony rodziców, jak i dziadków. Choć wyrażałam chęć pójścia do kościoła, jeżeli on chciałby się tam wybrać. Lata nauki religii nie zdołały go przekonać, że jest to niezbędne do życia.
      W wakacje przed drugą klasą przeprowadziłam z nim rozmowę, żeby podjąć wspólną decyzję o przystąpieniu lub nie do komunii, no i przy okazji ochrzczenia. Przedstawiłam mu sprawę i ze strony religijnej, a także konsumpcyjnej oraz możliwej reakcji otoczenia. Decyzja była o nie przystępowaniu, co przyznaję ulżyło mi.
      W szkole (a chodzi do szkoły w małej miejscowości) nie miał żadnych nieprzyjemności, religia jest na pierwszej lekcji, więc po prostu na nią nie przychodzi, sam nie żałuje, że nie idzie z grupą, na żadne prezenty nie czeka.
      Co prawda nasłuchałam się od rodziców i innych osób ze starszego pokolenia (wcale niekoniecznie związanych z kościołem) o tym, że robię dziecku krzywdę, że będzie wyśmiewany, będzie miał nieprzyjemności i co mi szkodzi i że obowiązkiem rodzica itp., ale nic takiego się nie wydarzyło.
    • 0golone_jajka a tata może być? 22.02.10, 12:44
      Mój syn ne został ochrzczony, bo ma niewierzących rodziców, którzy uważali że robienie szopki jest bez sensu. Syn na religię chodzi, bo chce. Nie zabraniamy mu. Przez jakiś czas nie chodził, ale potem jednak wolał chodzić. Kilkoro uczniów z jego klasy nie chodzi, bo zabraniają im tego ich rodzice. My dajemy dziecku wybór. Za rok (chyba) ma przygotowanie do I Komunii. Powiedziałem mu, że wiąże się to z częstymi wizytami w kościele (chyba częściej niż 1 w tygodniu, ale głowy nie dam - może sion2 by to wyjaśniła?), więc chłopak się trochę przeraził, bo msze go nudzą niemiłosiernie (a kogo nie nudziły w tym wieku???). Postanowił więc w przyszłym roku na religię nie uczęszczać. Niestety u nas religia jest oczywiście w środku zajęć, więc nie ma mowy o późniejszym wstawaniu czy coś, ale jest świetlica w której można odrobić lekcje czy się pobawić. Tak też syn ma zamiar robić. Jak to wyjdzie faktycznie, to nikt nie wie - poczekamy, zobaczymy. W każdym razie ŻADNYCH kłopotów związanych z niezmyciem grzechu pierworodnego na razie nie zauważyliśmy - no chyba, że zaliczyć do tego jego częste infekcje, ale nie jestem pewien czy taki związek zachodzi (tu znów prośba o profesjonalną opinię sion2 - forumowej teolożki). Niemniej widzę pewien wpływ religii na dziecko - mały NIE CHCE mówić co było na religii. Nie wiem czy pani zakazała czy on się czegoś boi, czy nie pamięta (z innych lekcji jakoś pamięta) czy też w ogóle pani nie słucha i rzeczywiście nie pamięta co robili. Dziwne to. Muszę mu dać dyktafon i zobaczyć co tam się dzieje. Czasami coś z niego wyciągnę tylko, ale rzadko. Ostatnio powiedział, że przez 40 dni nie może jeść mięsa, bo tak powiedziała pani na religii! Co za absurd! Niestety dlaczego ma nie jeść to już nie wiedział. A czy katechetka nie wie, że post obowiązuje od 18go roku życia? Po co takie bzdury (o ile syn dobrze powtórzył, mógł coś przekręcić) mówi dzieciom? A może to ja się mylę - po raz kolejny poproszę naszą forumową katechetkę (z wykształcenia) o opinię.

      Generalnie uważam, że lepiej nie ochrzcić niż ochrzcić. Chrzest nie zając, nie ucieknie. A raz dokonanego chrztu cofnąć nie można.
      • ariana1 Re: a tata może być? 22.02.10, 15:44
        Co to znaczy wg ciebie "cofnąć nie można"?? Bo ja akurat byłam
        ochrzczona w sposób tradycyjny, tak mi mama mówi, bo będąc
        dziecięciem tego faktu nie pamiętam. A potem zmieniłam kościół i z
        kk nie mam aktualnie nic wspólnego. Ani ja od nich nic nie chcę ani
        nie życzę sobie, żeby oni coś chcieli ode mnie. A co ma z tym
        wspólnego chrzest przyjęty X lat temu bez mojej wiedzy i zgody?
        • 0golone_jajka Re: a tata może być? 22.02.10, 19:51
          To, że nie chodzisz do kościoła katolickiego na coniedzielne msze, nie znaczy że nie jesteś katoliczką w rozumieniu Kościoła kat. Zdania są podzielone, ale część teologów uważa, że kto został ochrzczony w rycie katlickim, to katolikiem pozostaje do końca życia, nawet jak dokona formalnego aktu apostazji. No a jeśli nie dokona, to absolutnie katolikiem jest. I nabija Kościołowi statystyki. Poza tym, rzwczywiście żadnego wpływu Kościół kat. na taką osobę nie ma.
      • ata-07 Rób,co uważasz. 22.02.10, 16:05
        I tak zawsze jedni będą patrzeć krzywo,inni po cichu Cię popierać i
        mimo wszystko szanować Twoj wybór.
        Że ja nie wysłałam dziecka do legolandu i nie kupiłam rowera wink.
      • majerasek Re: a tata może być? 23.02.10, 21:27
        Jesteś głupio złosliwa jajeczkosmile
        • truscaveczka Re: a tata może być? 23.02.10, 21:45
          Majerasek, zlituj się - widziałaś kobietę z ogolonymi jajkami?
          No i nie poznałabyś ironii, nawet gdyby się z zadek kopnęła uncertain
    • zawsze_wolna_nilka Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 22.02.10, 17:27
      Mój syn nie chodzi na religię, jako jedyny w klasie. Jeden z
      chłopców znalazł to za pretekst dokuczania mu, ale nie sądzę, żeby
      wynikało to z jakiejkolwiek świadomości religijnej, a raczej z
      potrzeby podręczenia tak w ogólewink
      Syn został "wkręcony" w zajęcia reliogijne niejako za moimi plecami
      jeszcze w przedszkolu, gdzie dowiedział się, że Bóg okazuje smutek
      za pomocą deszczu (najczęściej po tym, jak niegrzeczni ludzie dręczą
      zwierzątka); a poza tym za nami cały czas ktos chodzi,
      mianowicie "Stluz Anioł". To raczej tytułem anegdoty, przygoda z
      religią skończyła się wraz z przedszkolem.
      W szkole, na szczęście dla mnie, nie chciał zostawać na dodatkowe
      lekcje. Mniejsza o lekcje- w minionym roku siostrzeniec miał komunię
      i wiem, ile wysiłku kosztowało dwuletnie przygotowanie oraz sama
      uroczystość koscielna i rodzinna moja siostrę, nie mówiąc o kosztach.
      Dzieciaki, niestety, bardziej ekscytowała świadomość grantów
      materialnych, niż mozliwość przystępowania od tej pory do
      sakramentu, mimo godnych podziwu prób mojej siostry, aby nadać
      całości duchowy charakter. Coś się omsknęło w tej kwestii własnie na
      poziomie grupy rówieśniczejwink

      Tak czy inaczej, uznałam, że skoro JA nie podołam psychicznie,
      fizycznie i intelektualnej ponownej przedkomunijnej indoktrynacji,
      nie powinnam robić z własnego dziecka katolika ku zadowoleniu
      bliższej i dalszej rodziny.

      Kiedy będzie na tyle samodzielny, żeby samemu chodzić do światyń,
      może zacząć praktykować, co tam uzna.
    • smerfeta7 Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 25.02.10, 19:18
      gato.domestico podam przykład z dziesiejszego dnia. od srody
      zaczynaja sie rekolekcje (nauczanie początkowe) Pani wychowawczyni
      poinformowała dzisiaj dzieci o tym. Wyszczegolniła na lekcji imiona
      dzieci nie chodzących na religie i powiedziała, że oni ida na
      zajęcia z etyki, zamiast rekolekcji, wyjasniając przy tym, że etyka
      to przedmiot, który naucza kultury dzieci. czy wyobrazasz sobie
      reakcje dzieci uczeszczających na religie w stosunku do dzieci nie
      chodzacych na religię. stwierdzily, że tym dzieciom brakuje kultury
      i muszą sie jej uczyć. Łącznie moja corka zapytała mnie, dlaczego ma
      sie uczyc kultury, skoro nauczyla sie tego w domu od rodzicow i wie
      co to jest kultura. Nie tylko dzieci mogą dokuczyc, ale i brak etyki
      u nauczyciela potrafi stoworzyć nie potrzebne przykre sytuacje dla
      dzieci nie chodzących na religię.
      • ariana1 Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 25.02.10, 20:59
        Żartujesz!!! Z reguły nie latam z byle duperelami po nauczycielach,
        bo jestem dość wyluzowanym i tolerancyjnym rodzicem. Ale w tym
        wypadku poszłabym do pani i poprosiłabym o wyjaśnienie tej
        bulwersującej wypowiedzi. No, to chyba ona jednak powinna się wybrac
        na te zajęcia, w celu podciągnięcia się z kultury. Skandal!
        • smerfeta7 Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 26.02.10, 20:25
          ariana1 napisała:

          > Żartujesz!!! Z reguły nie latam z byle duperelami po
          nauczycielach,
          > bo jestem dość wyluzowanym i tolerancyjnym rodzicem. Ale w tym
          > wypadku poszłabym do pani i poprosiłabym o wyjaśnienie tej
          > bulwersującej wypowiedzi. No, to chyba ona jednak powinna się
          wybrac
          > na te zajęcia, w celu podciągnięcia się z kultury. Skandal!


          Oczywiście, że wyjasnię, ale w dyrekcji szkoły.
          Dzisiaj byla "powtorka z rozrywki" W obecności calej klasy,
          powtornie na lekcji pytala corke i inne dzieci nie chodzace na
          religię, czy zamiast rekolekcji będą na etyce (pytala kazdego z
          osobna) Jak dzieci powiedziały, że nie to zaczęła je zmuszać do
          przyjścią mowiąc, to w takim razie dostaniecie zadania dodatkowe do
          domu na te 3 dni rekolekcji. czyli kara, za to, że nie będą na
          rekolekcjach lub etyce, ktora sama będzie prowadzić. Dodatkowo
          zanizyla oceny dzieciom ze sprawdzianu. Corce powiedziala, że za
          bardzo sie przyjazni z koleanką i za to ich przesadzi (a faktycznie
          dziewczynki lubia sie, maja wspolne tematy na temat filmów czy
          książek i bardzo sie lubią) Kolezance corki powiedziala, aby sie
          zastanowiła nad przyjaznia z moją corka, ktora nie chodzi na religię
          (kiedys chodziła)
          Sprawa jest zbyt powazna stąd nasza rozmowa odbedzie sie w dyrekcji.
          Jezeli nie pomoże, pujdziemy wyżej ze skarga.
          I co tu mowić o szykanach wśrod dzieci, skoro polski nauczyciel sam
          szykanuje je i niszczy przyjaznie tylko dlatego, że dziecko nie
          chodzi na religie.

          W poniedzialek od rana ide do dyrekcji
        • smerfeta7 Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 26.02.10, 21:38
          ariana1 znalazlam link, nastepnie ustawy i takie zachowanie
          nauczyciela podlega karze, ponieważ jest to łamanie praw
          konstytucyjnych czlowieka. Nie wolno ujawniac publicznie i zmuszać
          do ujawniania swoich poglądow religijnych, co uczyniła nauczycielka.
          Dlaczego w tym nie przestrzega się podstawowych praw czlowieka
          Link poniżej
          www.sciaga.pl/tekst/54095-55-wolnosc_wyznania_i_sumienia
    • ayelet Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 27.02.10, 23:01
      Ja uważam, że powinnaś jednak dziecku pozwolić zdecydować czy np.
      będzie chciał chodzić na religię czy nie. Mój syn chciał i chodzi,
      mimo, że my do kościoła w ogóle nie chodzimy. Przychodzi ze szkoły z
      lekcji religii i nas informuje, że dziś zaczyna się post, słyszę, że
      wieczorem żegna się przed snem, mimo, że my nigdy go tego nie
      uczyliśmy. No i nie jest to dla mnie tragedią, ja wybrałam taką
      drogę a nie inną ale to nie znaczy, że mam innych zmuszać by też nią
      podążali, bez przesady.
      • 0golone_jajka Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 28.02.10, 11:09
        Mój się nie żegna, nie modli, do kościoła nie chce chodzić, ale religię lubi. Chyba dlatego, że można pani na głowę wchodzić. sad
      • smerfeta7 Re: pyt.do mam dzieci nieochrzczonych 28.02.10, 15:14
        ayelet napisała:

        > Ja uważam, że powinnaś jednak dziecku pozwolić zdecydować czy np.
        > będzie chciał chodzić na religię czy nie. Mój syn chciał i chodzi,
        > mimo, że my do kościoła w ogóle nie chodzimy. Przychodzi ze szkoły
        z
        > lekcji religii i nas informuje, że dziś zaczyna się post, słyszę,
        że
        > wieczorem żegna się przed snem, mimo, że my nigdy go tego nie
        > uczyliśmy. No i nie jest to dla mnie tragedią, ja wybrałam taką
        > drogę a nie inną ale to nie znaczy, że mam innych zmuszać by też
        nią
        > podążali, bez przesady.


        ja postąpilam tak samo. Pozwoliłam dziecku dokonac wyboru. Chodziła
        na religię w zerowce i drugiej klasie. Była bardzo ciekawa.
        Dokladnie analizowala to co czytala w książkach i ćwiczeniach od
        religii. W trzeciej klasie podjęła decyzję, że kategorycznie odmawia
        chodzenia na religię. Nie zgadzala sie z wieloma treściami w ksiązce
        i stwierdziła, że taka nauka nie ma sensu, że poróznia ludzi i jest
        wobec niej niezgodna z prawdą. Obecnie nie chodzi na religię, ale za
        to jest systematycznie osmieszana i szykanowana przez panią, nie od
        religi a panią od nauczania zintegrowanego. I zmuszana do pujścia na
        etykę, gdzie wyraznie 01.09.2009 zlozylyśmy pismo rezygnacji z nauk
        religi i etyki. Na czas rekolekcji za karę pani zaznaczy im
        dodatkowe zadania za to, że nie idą na rekolekcje i etykę. Nie
        pomyslala bym nawet, że moze coś takiego zaistnieć w polskiej szkole
        świeckiej, co jest nie do pojęcia w innym cywilizowanym kraju.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja