j.olanta
19.02.10, 14:58
Witam serdecznie.
Jestem tu po raz pierwszy więc na początku chciałabym sie przywitać.
Mam pewien problem ze swoją 7-letnią córeczką. Będzie to dość
długie, ale mam nadzieję że ktoś będzie w stanie mi pomóc.
1,5 roku temu umarła moja siostra z którą mała była bardzo związana.
Strasznie to przeżyła, często wypytywała mnie czy ja też umrę itp.
Miesiąc później miała iść do przedszkola do kalsy "0".
Problem zaczął się już w momencie kiedy córcia poszła do zerówki.
Nie chodziła wcześniej do przedszkola, była cały czas ze mną. Było
to dla niej całkiem nowe przeżycie, i mała z jednej strony bardzo
chciała tam pójść a z drugiej bała się zostać tam sama. Kiedy miała
iść do zerówki, z rana powtarzał się często ten sam schemat,
mianowicie mała skarżyła się na bóle głowy i męczyły ją wymioty. Tak
było praktycznie codziennie. Sytuację tą spotęgowała jeszcze sama
wychowawczyni która pewnego dnia odciągnęła małą ode mnie i zamknęła
drzwi przed nosem mówiąc że tak musi być, że ona musi się
przyzwyczaić do tego że zostaje sama. Taka sytuacja trwała ok 6 m-
cy. Później zamieniło się to w inne objawy ( tzn nie wiem czy to
jest na pewno tym spowodowane, ale staram się przedstawiać sytuację
jak najbardziej dokładnie ). Mianowicie zaczęły strasznie pocić się
jej nóżki, jak zasypiała po 10 min była oblana potem, bolała ją
głowa. Mówiła że "w środku bolą mnie nóżki jest mi zimno i w głowie
jest mi gorąco jak w wulkanie"
Byłam z nią w poradni psychologiczno-pedagogicznej celem ustalenia
czy mała może przystąpić do pierwszej klasy. Opinia była pozytywna.
Mała jest teraz w pierwszej klasie. Lubi chodzić do szkoły. Na
początku pojawiał się u niej ból brzuszka, co było pewnie jakimś
objawem stresu (a może i nie ? )ale teraz to ustało. Często chodziła
w szkole do toalety, i to teraz też minęło.
Wizyty u pediatry, dermatologa, psychologa i nawet psychiatry ni
dają żadnego efektu...nadal istnieje problem spoconych nóżek i
gorącej głowy ( mimo braku gorączki ). Zrobiliśmy wszystkie
podstawowe badania: morfologia, mocz, cukier tsh, usg brzucha, które
były w normie.
Lekarstwa zapisywane przez ww lekarzy nic nie pomagały. Pani
psychiatra zaleciła także kąpiele w ziołach. Po nich mała czuje się
troszkę lepiej. Ale na dłuższą metę i to nie zdaje egzaminu…
Podczas odrabiania lekcji, mała musi mieć nóżki zamoczone w ciepłej
wodzie bo ciągle jest jej zimno w nogi. Są na zmianę raz „lodowate”
a raz spocone.
Przepraszam ze piszę tak chaotycznie ale problem tych nóżek i bólu
głowy nie daje mi spokoju. Nie wiem już gdzie mam się udać po pomoc.
Na koniec marca mam umówioną wizytę u neurologa…ale czy to coś da?
Może problem tkwi w czymś innym…????
Mam nadzieję że ktoś na tym forum będzie w stanie mi choć troszkę
pomóc, doradzić. Będę wdzięczna za każdą poradę i uwagę.
Z góry dziękuje i pozdrawiam