matizka
11.03.10, 08:29
Byłam wczoraj na spotkaniu informacyjnym w szkole rejonowej (gmina
podwarszawska).
I usłyszałam, że jeśli rodzice poślą dziecko do klasy pierwszej to
nawet jeśli uda się stworzyć klasę dla sześciolatków to będzie ona
traktowana jak klasy pierwsze siedmiolatków tzn. lekcje z
dzwonkami,przerwy na korytarzu, sale bez zabawek (stare klasy
lekcyjne); świetlica ze starszymi dziećmi. natomiast sześciolatki w
świetlicy mają zabawki, czas na zabawę, osobną świetlicę, osobne
zabawki, itp.
Generalnie zadziwiające, ale wygląda jakby szkołą nie chciała
sześciolatkó w klasie pierwszej (dyrektor jako jedyną korzyść z
reformy wymienił wcześniejsze wejście dzieci na rynek pracy i
dokłądanie się do jego emerytury

)
I teraz moje pytanie czy to "specjalne" traktowanie w klasach
pierwszych sześciolatków opisywane na spotkaniach w warszawskich
szkołąch to tylko dobra wola tych szkół/biura edukacji w Warszawie
czy jednak wymóg reformy.
Czy np. kuratorium warszawskie ma jakieś wytyczne co do klas dla
sześciolatków, na któe można się powołać, itp.?
Bo czułam się wczoraj jak w innym kraju...