rozmowa kwalifikacyjna do szkoły

19.03.10, 09:04
Jutro idziemy na rozmowę z naszym synem (5lat) na taką rozmowę
niestety nie wiemy i nie dowiemy się jak będzie dokładnie
przbiegała. Pani powiedziała że będzie sprawdzany sposób radzenia
sobie i adaptacji dziecka do nowych sytuacji, nie zaś wiedza.
Rozmowa będzie bez udziału rodzica.


CO powiedzieć dziecku? Jak go przygotować na tę rozmowę?

Zależy mi na tym by dostał się właśnie do tej szkoły. Ilość chętnych
na jedno miejsce jest dość duża, bo 3os na 1 miejsce. Syn o tym nie
wie i nie wie jak bardzo mi na tym zależy, nie chcę by czuł presje.
Jak go zmotywować by na jutrzejszym spotkaniu wypadł jak najlepiej?
    • Gość: gosc Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły IP: 195.8.217.* 19.03.10, 09:22
      yyy, zmotywowac 5-latka?? Zeby jak najlepiej wypadł??

      ło matko świat staje na głowie...

      • maadga Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 19.03.10, 09:52
        Nie rozumiem co w tym złego by zmotywować dziecko do dobrego
        zachowania. Pytam, bo nie chcę popełnić błędu, nie chcę by czuł
        presję. Jak to zrobić mądrze?
        5-cio latek różnie podchodzi do sytuacji, czasem chce się popisać i
        zachowuje się jak małe dziecko, biega skacze nie słucha. Popisuje
        się przed kolegami, a czasem chce się popisać przed panią i to
        właśnie jej poświęca 100% uwagi a nie dzieciom obok.
        Gość portalu świat staje na głowie jak człowiek zamiast
        konstruktywnej wypowiedzi pod własnym Nickiem pisze takie głupoty
        jak ty gdy nie ma już nic do powiedzenia.

        Szkoła od innych różni się tym że po zajęciach szkolnych oferuje
        pełną gamę zajęć dodatkowych dzięki czemu dziecko nie siedzi bez
        sensu na świetlicy, a ja później nie muszę go wozić dodatkowo na
        zajęcia.
        --
        Magda Kubuś i Lilianna
        • mamabasia Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 19.03.10, 17:03
          Spędzaj z nim więcej czasu żeby nie musiał siedzieć w świetlicy czy
          na kolejnych zajeciach rozwijajacych.
          Faktycznie świat na głowie staje.
    • Gość: gosc Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły IP: 195.8.217.* 19.03.10, 10:16
      Nie moge sie zalogowac, bo nie posiadam konta na gazeta.pl-prostesmile

      A dlaczego napsialam,ze swiat staje na glowie...coz, dla mnie Twoj
      post oznacza tyle, ze wyscig szczurów zacyzna sie juz od 5-ego roku
      zycia...i to mnie martwi. Rozumiem,ze chcesz zeby dziecko bylo w
      fajnej szkole ktora ma duzo zajec, ale czy takiemu maluchowi jest to
      koniecznie potrzebne?
      Jesli Twoje dziecko sie nie dostanei do tej szkoły to chyba swiat
      sie nei zawali..
      A Ty psizesz o tym,ze nie chcesz wywierac presji, ale ja wywiersza,
      moze nawet bezwiednie, a dzieci wyczuwaja takie emocje...

      Jak sama napsialas dziecko moze sie wyglupiac, biegac czy skakac, bo
      jest TYLKO i JESCZE dzieckiem, a nie nastolatkiem, ktory ma
      swiadomosc, ze wybor dobrej szkoly decyzuje o jego przyszlosci...
      Mysle,ze nie da sie moztywowac 5-latka do okreslonego zachowania , w
      dodatku w sytuacji stresujacej , w obcym miejscu z obcymi ludzimi...

      I dodam jescze,ze dla mnie jest dziwne, ze rodzic nie moze
      uczestniczyc w rozmowie z dzieckiem.

      • na_forum_na Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 19.03.10, 10:30
        jeżeli dziecko nie przejdzie tej rozmowy kwalifikacyjnej to może po
        prostu się do tej szkoły nie nadaje. może na szczęście dla niego...
        pięciolatek to jeszcze DZIECKO. i osoba kwalifikujaca powinna to
        wziąć pod uwagę, nie oczekujcie od niego niemożliwego
        • hanyah Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 19.03.10, 11:07
          na_forum_na ma jak najbardziej rację : czasem te szkoły prywatne czy
          społeczne mają tak wysoko ustawioną poprzeczke, że dziecko się w
          nich męczy, nie daje rady. w dzieciństwie musi być odpowiednia dawka
          luzu dla dziecka, i czas na nudę również, nie będę powtarzać tego,
          co ogólnie wiadomo.

          Z drugiej strony rodzic pracujący ma dużą wyrękę w postaci takiej
          szkoły na poziomie, organizującej fajne zajęcia pozalekcyjne.

          Z doświadczenia powiem Ci: nie przejmuj się, często te rozmowy to
          naprawdę rozmowy a nie żadne sprawdziany, doświadczeni nauczyciele
          wychwycą nawet u rozbrykanego dziecka, czy ma odpowiedni do klasy
          poziom. Daj sobie na luz. Jeżeli się nie załapie, to dla Ciebie
          problem, bo musisz się zorganizować inaczej, i to na pewno nie
          będzie łatwe, ale dla dziecka to raczej lepiej - nie trafi do
          grupy, w której będzie się męczył...

      • angelfree Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 19.03.10, 11:13
        > Rozumiem,ze chcesz zeby dziecko bylo w
        > fajnej szkole ktora ma duzo zajec, ale czy takiemu maluchowi jest to
        > koniecznie potrzebne?

        Może być jeszcze w niefajnej szkole, ktora w ogole niczego dzieciakom nie oferuje.

        > Jesli Twoje dziecko sie nie dostanei do tej szkoły to chyba swiat
        > sie nei zawali..

        Świat się nie zawali, ale temu konkretnemu dziecku może być trudniej.
        Co jest zlego w posylaniu dzieci do dobrych szkół?

        > Jak sama napsialas dziecko moze sie wyglupiac, biegac czy skakac, bo
        > jest TYLKO i JESzCZE dzieckiem

        Tu się zgadzam. Dziecko to dziecko.
      • croyance Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 20.03.10, 11:24
        E tam, od piatego roku zycia. W niektorych krajach pierwszy egzamin
        odbywa sie, gdy dziecko ma rok. I decydowac moze o calym zyciu i
        karierze.
    • morekac Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 19.03.10, 12:46
      Będą sprawdzać, czy umie zapinać guziki i wiązać sznurowadła...
    • dorotaifilip Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 19.03.10, 14:08
      Wiesz co, nie bardzo wierzę w to, że 5 latek nie zauważy Twojego
      spięcia. Jeśli chcesz mu pomóc, to wycisz się i nie nakręcaj tym, że
      to egzamin.
      Pewnie będzie miał spotkanie, który sprawdzi jego tak zwaną gotowość
      szkolną i to w formie zabawy. To ma być ciekawe spotkanie dla
      dziecka i pewnie osoba przeprowadzajaca je będzie się o to starała.
      Nie stresuj dzieciaka.
      dorota
    • maadga Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 19.03.10, 14:57
      Ok dziękuję nie panikuję, bo w obwodzie mam drugą też bardzo fajną
      szkołę ale państwową gdzie lekcje są na zmiany a tego chciałabym
      uniknąć. Kasa zostaje w kieszeni dziecko idzie na świetlicę potem od
      13:00 lekcje. Szkoda mi szkraba 7letnigo zmęczonego po świetlicy
      który się musi skupiać na lekcjach o tej godzinie pomyśl jak ty już
      jestes zmęczona w pracy o 13-14.

      Szkoła, do której chcemy zapisać syna organizuje lekce najpierw
      potem kółka zainteresowań. Te kółka (nieobowiązkowe, do wyboru) to
      są od 13 do 16 w tym czasie i tak by siedział na świetlicy, a tak ma
      do dyspozycji judo, basen taniec, garncarstwo, rysunek, balet teatr,
      3 języki, biologię, matematykę, szachy i nie pamiętam jeszcze
      co.. big_grin może wybrać co chce i ile chce.
      Szkoła do której staramy się dostać jest odpłatna, ale jak sobie
      podliczyłam koszty zajęć dodatkowych to wychodzę na zero. 3os na
      miejsce to strasznie dużo sad


      • verdana Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 19.03.10, 16:01
        Wiesz co?
        Wyluzuj. Jesli szkoła nie przyjmie pieciolatka, który jest
        rozbrykany i zachowuje się jak pieciolatek - to znaczy, ze nie jest
        to dobra szkoła dla dzieci. Przy tego typu selekcji wydasz potem
        mnóstwo kasy na psychologów i psychoterapeutów.
        Niech dziecko zachowuje się naturalnie, tak jak chce. Przyjmna go -
        bardzo dobrze. Nie przyjmą - bo chcą miec w szkole tylko grzeczne
        dzieci, o manierach i stateczności dorosłych - to lepiej omijać
        szkołę z daleka.
      • hanyah Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 19.03.10, 16:54
        Taki system zajęć jest bardzo fajny, ale może tez być druga strona
        medalu, której nie jesteś świadoma:
        płatna szkoła to wyselekcjonowane dzieci: dzieci, których rodziców
        stać na opłacanie szkoły. W tej sytuacji można się spodziewać, że
        zwykłe wśród dzieci porównywanie ilości i jakości posiadanych
        zabawek, ciuchów, firmowych gadżetów i wakacyjnych wyjazdów jest
        wiekszego kalibru niż w przeciętnej szkole. Może dojść faworyzowanie
        przez nauczycieli dzieci bogatszych rodziców, którym złe zachowanie
        uchodzi płazem, a moralny przykład dla reszty jest ewidentny. Dzieci
        zamożnych rodziców niekoniecznie są naprawdę zdolne, poziom nauki w
        takich szkołach jest różny, często wcale niezbyt wysoki, mimo
        fajnych zajęć pozalekcyjnych i dużej ilości godzin języka obcego.
        Nawiasem mówiąc, zajęcia dodatkowe często są marnie prowadzone, i
        dzieci naprawdę czymś zainteresowane realizują swoje pasje poza
        szkołą. Płacisz więc, ale dowożenia nie unikniesz. Fakt - dzieci są
        dopilnowane, klasy sa mniej liczne niż w szkołach publicznych, w
        związku z tym do pewnego stopnia jest większe bezpieczeństwo.
        Nie zapomniaj o składkach szkolnych - będzie ich więcej niż w szkole
        publicznej, to dodatkowe obciążenie finansowe dla rodzica. I w 2
        klasie dziecię może zacząć Ci suszyć głowę, że ferie to narty w
        Austrii a wakacje koniecznie za granicą.
        Temu wszystkiemu trzeba stawić czoła. Poza tym rodzic ma wygodnie:
        zawozisz na 8.00, odbierasz jak Ci pasuje.

        Naprawdę, jak Twój syn się nie dostanie do tej wymarzonej szkoły,
        tragedii nie będzie. Gdzie indziej też jest dobrze, tylko inaczej.
        Wuluzuj,
      • dorotaifilip maadga 19.03.10, 19:55
        Hej!
        Ja jestem w podobnej sytuacji: płatna prywatna dalej od domu lub
        rejonowa obok nas.
        Sama się w to wpakowałam, bo lubię mieć wybór i chciałam mieć
        porównanie.

        Prywatna zorganizowała spotkanie dziecka z psychologiem. Jemu
        powiedzialm, że idziemy zobaczyć szkołę i sprawdzimy czy nam się
        spodoba.
        Potraktowałam to jako sposób na dostanie informacji o dziecku. Bo
        wiadomo, mamie czasami trudno o bycie obiektywną wobec swojego
        skarba wink
        Dowiedziała się ciekawych rzeczy oraz tego, że mam faktycznie
        genialne dzieko tongue_out
        Dziecko było przy omówieniu wyników z panią psycholog - czyli miało
        dodatkową przyjemnośc posłuchania jakie jest fajne.

        Rejonowa będzie organizowął dni otwarte i pójdziemy na pewno. Już
        znam dyrektora, bo zgodził się ze mna spotkać wcześniej.

        Rozumiem Twoje rozterki.
        Wydajemi się, że szkoły prywatne specjalnie podkręcają napięcie. Ja
        też usłyszałam na spotkaniu w szkole ile dzieci ubiega się o
        miejsce, a ile jest miejsc wiedziałam.
        Wychodzi 4 dzieci na miejsce.
        Nie dam się wkręcić w takie klimaty, bo, tak jak pisały kobiety
        niżej, taka prywatna szkoła to nie tylko sam miód i powidła. A na
        taki basen to, na przykład, wolę sama z nim myknąć w wolnej chwili.
        pozdrawiam - Dorota
    • anndelumester Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 19.03.10, 16:20
      Ja powiedziałam mojemu synowi, że idziemy na spotkanie ze szkołą, sprawdzić czy
      nam się ta szkoła spodoba.
      Trochę się denerwowałam czy w trakcie tego sprawdzania syn szkoły nie podpali ,
      zaleje, wywali w powietrze, ale obie strony przeżyły to z godnością. Spotkanie
      było całej przyszłej klasy z przyszłą wychowawczynią, i jakieś indywidualne
      obserwacje, gry i zabawy.
      > Jak go zmotywować by na jutrzejszym spotkaniu wypadł jak najlepiej?
      To zależy od dziecka jakie jest - i kiedy jest spotkanie - jeżeli w porze, gdy
      syn odczuwa największe zmęczenie, znudzenie albo w porze największego pobudzenia
      może zachowywać się inaczej niż zwykle.
    • nellyssima Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 20.03.10, 15:45
      Moja córka była w dwóch szkołach na takich rozmowach. Do pierwszej rozmowy w
      ogóle jej nie przygotowałałam, a powinnam. Moje dziecko nie chciało zostać
      sama z panią psycholog. W końcu została, a myślę, ze gdybym przeprowadziła w
      domu rozmowę przygotowującą nie byłoby takiego problemu. Powiedz, że idziecie
      zobaczyć szkołę, do której może będzie chodzić, że będzie z panią ze szkoły
      rozwiązywać zagadki. W drugiej szkole, do której poszłyśmy na rozmowę, nie
      było już w ogóle problemu z zostaniem z obcą osobą, poszła bardzo chętnie, bo
      wiedziała, co ją czeka. Co ciekawe w pierwszej szkole, opinia psychologa była
      taka, ze córka nie ma jeszcze dojrzałości emocjonalnej, bardzo dobrze radzi
      sobie za to z zadaniami już dla 6 latków (miała wtedy 5 lat). I mimo to,
      dostałyśmy się do obu. Moim zdaniem taka opinia psychologa po kilkuminutowym
      kontakcie z dzieckiem nie jest miarodajna, ale szkoły, które mają dużo
      chętnych jakieś testy muszą robić.
      • heca7 Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 20.03.10, 16:04
        Jeśli się nie dostanie to poślijcie do publicznej. Zaoszczędzoną kasę można
        przeznaczyć na opiekunkę,która będzie dziecko prowadziła do szkoły na określoną
        godzinę i ewentualnie odbierała zaraz po lekcjach. Tak robi moja koleżanka.
        Dzieci poranek spędzają z opiekunką potem idą do szkoły na 11.00. Pani ma czas
        wolny i przyprowadza ich ze szkoły ok 15.00 i zostaje do powrotu rodziców. W ten
        sposób nigdy nie siedzą na świetlicy.
        • mama303 Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 22.03.10, 10:12
          heca7 napisała:
          > W ten sposób nigdy nie siedzą na świetlicy.

          Ciekawe, bo dla mojej córki świetlica to najlepsza atrakcja w
          szkole wink

    • maadga Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 22.03.10, 08:48
      Kubie powiedziałam że idziemy obejrzeć szkołę oraz że będzie
      rozmawiał z nauczycielką sam bez nas ale żeby się nie bał bo będzie
      to miła rozmowa. I tak właśnie było. Najpierw było zwiedzanie szkoły
      razem z rodzicami, później nauczyciele brali po 4 dzieciaczki do
      salki na raz i tam rozmawiali rysowali, robili szlaczki.

      Jeśli nauczyciel oceniał pewność siebie to dostaliśmy się na 100% big_grin

      Wyniki będą dopiero za 3tygodnie.


      ___

      Magda Kubuś i Lilianna
      • joa66 Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 26.03.10, 06:57
        A ja się zastanawiam jak to jest z rozmowami kwalifikującymi
        w "dzisiejszych " czasach. W klasie mojego syna były tylko 7latki. O
        ile dobrze się orientuję - teraz do jednej klasy startują dzieci z
        dwóch roczników?
    • ewa_mama_jasia Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 26.03.10, 08:36
      A Twój syn jest z którego rocznika? 2004 czy 2005? Ja też mam za
      sobą dwie rozmowy w szkołach prywatnych, do zerówki, i marne szanse
      na dostanie się. Owszem, intelektualnie i poznawczo syn się nadaje,
      emocjonalnie też, ale wiadomo - wśród startujących dzieci z 2004r.
      wydaje się bardziej niedojrzały. A głównie do zerówki startują
      dzieci z 2004r. I onre mają pierwszeństwo. W jednej szkole syn jest
      na liście rezerwowej, w drugiej - wyniki beda za 2 tyg.
      • maadga Re: rozmowa kwalifikacyjna do szkoły 26.03.10, 17:26
        Kuba jest z końca października 2004 big_grin
Pełna wersja