szok

27.04.10, 09:50
Dziewczynka 11 lat - córka znajomej. Mała... chamka. Przykro używac
takich słów o tak niedużym dziecku, ale to niestety fakt. Znajoma
inteligentna, wyważona rodzicielka, samotna matka, zero przemocy i
krzyków teraz i "za czasów ojca". Córka do matki w różnych
stuacjach, także ne wynikających z konfliktów, ot tak, odzywki dla
sportu: zamknij się, nie drzyj się (nie dzre się), a co mi zrobisz,
tylko nie zacznij ryczeć (po wyrządzonej mamie przykrości), wynoś
się ("wyjdź z mojego pokoju"), nie twoja sprawa... na łzy mamy
śmiech itd. itp. Środowisko niepatologiczne, wręcz przeciwnie...
Bezradność, poczucie porażki, granica depresji. A w domu mały 11-
letni bezczel. Co można jej poradzić oprócz psychologa (jeden już
był, po dziecku wzystko spłynęło jak po gęsi)... Naprawdę dramat.
    • the_ukrainian Re: szok 27.04.10, 11:00
      A nie jest to aby bunt nastolatki? No bo ta znajoma inteligentna, wyważona, zero
      krzyków, agresji ale może trzyma w domu jakiś rygor o czym nie wiesz. Z
      doświadczenia mojego jak byłem dzieciak, mojej podopiecznej i jej koleżanek wiem
      że pewne zasady mogą nie przeszkadzać jak się ma 8 czy 9 lat, ale już później
      zaczynają przeszkadzać. I co tu robić jak każda próba negocjacji trafia na opór?
      Jeśli ta dziewczyna wie że uważasz ją za chamkę i małego bezczela, to może
      specjalnie przy Tobie robić pokazówki i mieć satysfakcję patrząc jak się
      gotujesz ze złości. Ja tak robiłem i wcale tego nie żałuję podobnie jak kilku
      innych akcji dużo poważniejszych niż to co odwala ta jedenastolatka. Należało
      się. Jak chcesz pomóc znajomej to przeanalizuj jej postępowanie wobec córki na
      codzień a dopiero potem przypinaj dziewczynie łatki. Może być tak że znajoma
      dostaje to na co od dłuższego czasu pracuje nawet bez krzyków i przemocy.
      • dorotammc Re: szok 27.04.10, 11:12
        To nie są pokazówki przy mnie, bo przy obcych zachowuje się
        nienagannie. Znam to z suchych (w sensie nieubarwianych) relacji jej
        zrozpaczonej mamy. Dziecko ma 11 lat, co nazywasz rygorem? ZNam tę
        kobietę wiele lat i nie ma mowy o przekraczaniu granic
        lub "nieludzkich" wymaganiach wobec córki. Jeżeli dziecko nie
        szanuje matki, czy to zawsze znaczy, że matka sobie na to zasłużyła?
        Uwierz, że tak nie jest w tym przypadku. Może to faktycznie
        przedwczesna burza hormonalna, ale czy tłumaczy tak beznadziejne
        podejście do rodzica? I jeszcze raz pytam - co nazywasz zbyt dużym
        rygorem wobec 11 latki? Żeby np. nie kladła sie spać o 23, tylko o
        22 ?...
        • the_ukrainian Re: szok 27.04.10, 11:25
          > Znam to z suchych (w sensie nieubarwianych) relacji jej
          > zrozpaczonej mamy.

          Jakbyś posłuchała suchych relacji mojego ojca to by Ci wyszło że jestem gorszy
          niż najgorszy smile Zrobiłem mała rzecz źle to od razu każdemu mówił jak to krzywda
          go spotkała że takiego syna ma. Ale to co robiłem dobrze już było niewarte żeby
          o tym wspomnieć. Kuzyn swojego syna wychwalał pod niebiosa przy każdej okazji
          choć niektórzy pamiętają kto w wieku 14 lat schlał się, zarzygał klatkę
          schodową, zeszczał się w gacie i kopał sąsiadce w drzwi bo pomylił piętra. PR
          moja droga i tyle smile

          > I jeszcze raz pytam - co nazywasz zbyt dużym
          > rygorem wobec 11 latki? Żeby np. nie kladła sie spać o 23, tylko o
          > 22 ?...

          Na przykład właśnie to co piszesz. Jest już na tyle duża że nie trzeba jej
          ustalać planu dnia o której ma jeść kolację, o której się umyć, o której
          wysiusiać, o której położyć spać i jak długo myć zęby. Mogą to być sztywne
          godziny powrotu do domu, może to być słynne już "najpierw lekcje, potem
          koleżanki". Może być zakaz nocowania u koleżanki, może koleżanki u niej nie mogą
          nocować. Może Twoja znajoma wymaga porządku w pokoju córki? Może nakazuje jej
          ubierać się tak a nie inaczej? Może wszystko się rozbijać o takie właśnie
          rzeczy. Przypomnij sobie jak byłaś nastolatką jak to było i co Cię drażniło.
          • dorotammc Re: szok 27.04.10, 11:34
            Hmmm... Naprawde uważasz, że od 11-latki nie można juz niczego
            wymagać? Nawet żeby wróciła o okreśłonej porze do domu lub
            posprzątała pokój?...
            A co do suchowści tych relacji, to są to np. cytaty z odzywek jej
            córki do niej (patrz mój pierwszy post), które chyba w żąnych
            okolicznościach nie są dopuszczalne, czy dziecko ma 11 lat, czy 18,
            czy 30. Choćby nie wiem, jaka ta matka była.
            Ta matka nie dodaje od siebie: Ale wstrętne mam dziecko, Nie ubarwia
            przymiotnikami, nie potępia, tylko czasami, jak juz MUSI Z KIMŚ
            POGADAĆ, mówi, co usłyszała od własnego dziecka.
            • the_ukrainian Re: szok 27.04.10, 11:46
              > Hmmm... Naprawde uważasz, że od 11-latki nie można juz niczego
              > wymagać? Nawet żeby wróciła o okreśłonej porze do domu lub
              > posprzątała pokój?...

              Pokój 11-latki należy do niej. To jest jej królestwo. Jak lubi mieć tam sajgon
              to niech ma. Ja sajgon mam do dziś i to się chyba już nie zmieni. Staram się ale
              to na nic. W temacie pory powrotu to zawsze można się dogadać. Po to są komórki
              żeby z nich korzystać. Przecież nigdy nie wiadomo jak będzie jutro. Może być
              ładna pogoda i wszyscy będą do 20 na podwórku a ona ma sztywną godzinę że np. o
              19 ma być w domu i koniec. Trzeba się dogadywać. 11 lat to nie przedszkolaczek.
              Masz rację że takie odzywki są niedopuszczalne. I co z tego? Czy każdy robił
              przez całe życie tylko rzeczy dopuszczalne? Jedenastolatka nie musi jeszcze
              umieć w pełni panować nad emocjami. Dopiero się uczy.
        • joa66 Re: szok 27.04.10, 11:25
          A może mała obwinia mamę za rozpad małżeżstwa rodziców?

          Nawet jeżeli to nie jest uzasadnione?

          Może przyczyny leży właśnie w jej nowej sytuacji, z którą nie
          potrafi sobie poradzić?

          Możliwości jest wiele - ojciec nie chce spotykać się tak często jak
          ona, matka wprost lub nie daje do zrozumienia, że te spotkania się
          jej nie podobają, może pojawiło się przyrodnie rodzeństwo...i tak
          dalej
          • dorotammc Re: szok 27.04.10, 11:36
            To oczywiście osobny temat, ale ojciec jest za granicą i kontakt z
            jego strony jest prawie serowy. A rozstał sie z żona gdy mała miała
            jakiś rok chyba.
            • joa66 Re: szok 27.04.10, 11:42
              Może więc mała to przeżywa? Brak kontaktu z ojcem?

              Dzieci czasami atakują tych, których miłość chcą sprawdzić (np.
              ciekawe czy mama kocha mnie mimo wszystko i czy mnie nie
              opuści tak jak tata) . Albo tych, których miłości są tak pewni, że
              wylewają na nich całą swoją złość na świat.


              To zgadywanka, dobry psycholog na pewno by poógł. Myślę, że
              nawet niekoniecznie dziewczynka musi do niego iść. Najpierw może iść
              sama mama opisując problem.
              • dorotammc Re: szok 27.04.10, 11:46
                Wiem, że się wybiera.
                Ja wciąż jednak nie moga się nie zdumiewać, że w sumie jeszcze nie
                tak duże dziecko ma taki słownik do najbliższej jej osoby... Nawet
                gdy byłam nie wiem jak wściekła na rodziców, przez usta by mi nie
                przeszły takie słowa... Czasy?...
                • joa66 Re: szok 27.04.10, 11:55
                  Nie sądzę, że to "czasy"

                  Nie wiesz co czuje ta dziewczynka, nie wiesz jak silne są to
                  uczucia. Może nie potrafi inaczej poprosić o pomoc

                  I nie porównuj nikogo do siebie - po pierwsze pewnie nie wiesz jak
                  sama czułabyś się w takiej sytuacji i jak byś reagowała (tyle o
                  sobie wiemy ile nas sprawdzono), po drugie nie ma jednego słusznego
                  wzorca odczuwania.

                  Oczywiście nie można pozwalać na takie zachowanie, ale łatwiej
                  będzie je zmienić kiedy odkryje się prawdziwe jego powody.
                  • dorotammc Re: szok 27.04.10, 12:01
                    Myślę po prostu, że są pewne granice. I jeżeli dziecko by do Ciebie
                    krzyczało np. Spierd....! to nie uznałabyś, że ma do tego prawo, bo
                    taka jest jego wrażliwość.
                    Mówię tylko o granicach, których przekraczanie tę matkę BARDZO rani,
                    a których to dziecko w ogóle nie czuje. I to jest smutne. To nie są
                    słowa, których ta mała nie rozumie. To sa słowa, którymi chce ją
                    ranić w danej chwili pod wpływem danych emocji.
                    Dziwecka się nie bije, matki nie nazywa się szmatą, to takie
                    oczywistiości raczej. Chcę w to wierzyć.
                    • joa66 Re: szok 27.04.10, 12:11
                      "Spierd....! to nie uznałabyś, że ma do tego prawo"

                      Nie rozumiesz.

                      Dziecko nie ma prawa tak się odzywać.

                      Ale to robi.

                      Dlaczego?

                      No właśnie - najlepiej postarać się zrozumieć DLACZEGO. To jest
                      punkt wyjścia do tego co należy zrobić potem.

                      Oczywiście można zacząć i skończyć na stwierdzeniu "mała chamka".
                      Tylko to nie pomoże ani córce, ani matce.

                      • dorotammc Re: szok 27.04.10, 12:28
                        Rozumiem,i zgadzam się z Tobą. Tylko szok jest szokiem...
                        • joa66 Re: szok 27.04.10, 12:31
                          No cóż, to jest szokujące, zwłaszcza jeśli jest się tego świadkiem i
                          kiedy dotyczy to kogoś bliskiego a nie anonimowego człowieka gdzieś
                          na świecie.

                          Lepiej reagować teraz niż za późno.
                    • the_ukrainian Re: szok 27.04.10, 13:07
                      > Myślę po prostu, że są pewne granice. I jeżeli dziecko by do Ciebie
                      > krzyczało np. Spierd....! to nie uznałabyś, że ma do tego prawo, bo
                      > taka jest jego wrażliwość.

                      Moja dziewięcioletnia podopieczna dużo gorzej potrafi się awanturować jeśli
                      chodzi o picie alkoholu. Ona uznała że jedno piwo wystarczy, góra dwa a na cały
                      dzień trzy i to nie jedno po drugim. Dla niej nie ma upijania się. Niedługo
                      będzie wesele w rodzinie i mogę tylko wypić szampana na wejście i cztery toasty
                      - za młodych, za ich rodziców, za świadków i za gości weselnych. W sumie będzie
                      to setka wódki i na tym koniec. Można na to patrzeć z dwóch stron. Może to być
                      na zasadzie że co tu bezczelna smarkula będzie rządzić dorosłym facetem, niech
                      się zajmie swoimi sprawami. Ale patrząc na to z ludzkiego punktu widzenia to ona
                      ma rację. Z picia alkoholu nic dobrego nie ma, można się dobrze bawić także na
                      trzeźwo. Wystarczy pójść na choćby jedno wesele i nie pić, tylko popatrzeć jak
                      niektórzy się schlają i robią z siebie pajaców. Tak właśnie widzi to
                      dziewięcioletnia dziewczynka. Sama przecież mówiła że żal dupę ściska jak się
                      zmulą, bełkoczą i pieprzą głupoty, po kilka razy to samo w kółko a na trzeźwo to
                      są fajni ludzie. I teraz zainteresuj się o co się awanturuje córka Twojej
                      znajomej. Oczywiście nie oskarżam jej o picie, to był tylko przykład. Ale
                      dowiedz się w jakiej sytuacji ona tak mówi. Bo nie wydaje mnie się żeby tak po
                      prostu podeszła do matki i bez powodu kazała spierdalać.
      • oldrena1 Re: szok 27.04.10, 11:33
        Równie dobrze możemy przypuszczać, że mama dziewczynki jest zbyt
        łagodna, nie umie stawiać granic i mała jej nie szanuje. Gdybać
        można.
        Uważam, że w bardzo dużej mierze "wina" leży po stronie rodziców,
        gdy dzieci sprawiają kłopoty. Dla mnie to oznacza, że nie potrafili
        swoich metod wychowawczych dopasować do włąsnego dziecka.

        Może jednak mama powina skorzystać z pomocy terapeuty. Zamiast
        zmieniać dziecko - zacząć zmieniać siebie. smile
        • mgla_jedwabna Re: szok 27.04.10, 23:36
          Gdyby tak bylo, to dzieciak byłby rozpuszczony, ale to jeszcze nie tłumaczy agresji. Sugerujesz, że każde dziecko ma w sobie pokłady agresji i nie wyładowuje jej tylko dzięki wzięciu za mordę przez rodziców?
    • radiata Re: szok 27.04.10, 12:17
      Mi też się wydaje, że młodej za dużo się pozwala niż za mało. A przede wszystkim
      brakuje ojca, który w takiej sytuacji stanie po stronie matki i wyraźnie młodej
      powie, że w ten sposób się do matki nie mówi. W tej sytuacji, gdy matka musi
      sama walczyć o szacunek do siebie i nie ma sprzymierzeńca w trzeciej osobie może
      tylko z uporem maniaka za każdym razem powtarzać - że sobie nie życzy takiej
      pyskówki i zamykać wszelką dyskusję. Na tym poziomie w ogóle nie pozwolić sobie
      na rozmowę, tylko wychodzić i zamykać za sobą drzwi. Dużo cierpliwości znajomej....
      • laura_fairlie Re: szok 27.04.10, 15:19
        Nie wtrącaj tu ojca, którego nie ma na miejscu (i właściwie nigdy
        nie było - więc nawet nie miał jak bruździć w wychowaniu). O
        szacunek dla siebie każdy musi zadbać sam.
        • radiata Re: szok 27.04.10, 21:24
          ja nie mówię, że ojciec bruździ w wychowaniu! Ja mówię, że w rodzinie w której
          druga dorosła osoba - ojciec, partner, brat czy babcia - stanie w takiej
          sytuacji po stronie matki jest troszkę łatwiej. Po prostu 10latek potrzebuje
          wzoru - jak ludzie normalnie się do siebie odzywają i się nawzajem szanują. Jak
          matka sama wychowuje dziecko to rzeczywiście musi sama o siebie walczyć.
          • laura_fairlie Re: szok 27.04.10, 22:39
            Po prostu 10latek potrzebuje
            > wzoru - jak ludzie normalnie się do siebie odzywają i się nawzajem
            szanują.
            Cóż, dziecko też moźna szanować i przyzwoicie się doń odnosić wink.
    • laura_fairlie Re: szok 27.04.10, 12:22
      Moim zdaniem mama ma prawo wymagać dla siebie minimum szacunku i
      wprowadzić zasadę - konsekwentnie realizowaną - że ani ona, ani
      dziecko nie odzywają się do siebie w ten sposób. Dziecko nie ma
      prawa powiedzieć takich tekstów jak przytoczone, ma natomiast prawo
      powiedzieć: Chcę, żebyś była teraz cicho/nie krzyczała. Chcę byc
      teraz sama itp. To mama musi wymagać szacunku dla siebie - ale to -
      moim zdaniem - zakłada również uwzględnianie potrzeb dziecka. (A
      nie; masz teraz posprzątać, bo tak ja każę)
    • kagrami Re: szok 27.04.10, 13:49
      Wysłać na obóz harcerski.
    • majenkir Re: szok 27.04.10, 14:42
      Wg mnie mala ma cos z glowa, psychopatka czy cos...
    • mgla_jedwabna Re: szok 27.04.10, 23:32
      Zakładasz, ze psycholog miał dziewczynkę opieprzyć i ustawić do pionu, skoro "spłynęło to po niej jak po gęsi"?

      Poza tym psychologowie na takich wizytach nieraz zaskakują rodziców, mowiąc im, że zachowanie dziecka nie zmieni się, jeśli nie zmieni się zachowanie rodziców. Rodzice oczywiście uwazają, że sami są w porządku, to z córką jest problem. A skoro po mamie uwagi spływają jak po gęsi, to i córka reaguje podobnie.

      Sprawy, które pojawiają się w tym wątku jako przykłady zatruwania życia dziecku, tylko z pozoru są niewinnymi oczywistościami. Np. mnie kiedys wychowawczyni w internacie ewidentnie prześladowała, używając kwestii sprzątania jako narzędzia. Moja mama oczywiście nie widziała problemu, bo przecież "to normalne, że wymagają od ciebie porządku". A że ja przez te wymagania płakałam w poduszkę noc w noc, to jakoś nikogo nie zastanowiło. Jeśli ktoś chce wiedzieć, jak można zmienic komuś życie w piekło przy pomocy ścierki do kurzu i szmaty do podłogi, mogę napisać na pocztę gazetową.

      Podobnie z chodzeniem spać o sensownych godzinach - jeśli np. dzieciak czyta pasjonującą książkę albo chce obejrzeć program w telewizji, który kończy się o 22.45 (nie wszystko, co telewizja nadaje o tej porze, to seks i przemoc), a mama bezwzględnie wymaga pójścia spać o 22, to jest tyranem, a przynajmniej idiotką bez wyobraźni. Jak będzie taka nieelastyczna, to dziecko nauczy się ją szybko okłamywać i np. za 4 lata mając zakaz pojścia na imprezę, powie, że była u koleżanki i uczyły się do klasówki.

      Z zewnątrz oczywiście wszystko pięknie, konsekwentna mamusia i słuszne wymagania. Auć.
      • bi_scotti Re: szok 28.04.10, 01:29
        Sp. trener Gorski mowial "tak sie gra jak przeciwnik pozwala" i ta
        maksyma odnosi sie do 99.99% sytuacji miedzyludzkich.
        To, ze dziewczynka moze sobie pozwolic na chamska odzywke, to
        jeszcze nie koniec swiata. Wazne jest, co sie dzieje potem! Jak
        zareagowala ta mama gdy pierwszy raz uslyszala, co uslyszala? Jakie
        byly konsekwencje? Jak reaguje na kolejne prowokacje ze strony
        corki?
        Bo Mloda wyraznie testuje grunt, prowokuje, chce wiedziec jak daleko
        jeszcze sie da ... I z tego, co opisujesz, jak narazie nie napotkala
        zadnej bariery, nie otrzymala zadnej lekcji DLACZEGO nie nalezy
        odzywac sie po chamsku ani do mamy, ani do nikogo innego. Ta mama
        moze i jest madra, rozsadna, rozwazna i kochajaca, ale zwyczajnie
        nie wie jak takiej lekcji corce udzielic. Mama musi sie dowiedziec.
        Zamiast z buntowniczka do psychologa, mama winna sie udac na
        warsztaty dla rodzicow albo inne tego typu zajecia uczace
        praktycznych technik postepowania we w sumie dosc typowych
        sytuacjach wychowawczych.
Pełna wersja