Masakra emocjonalna-boje sie

21.05.10, 20:54
Moj syn ma 6 lat i ostatnimi czasy jego zachowanie dosłownie mnie
przeraża. Spał juz sam w swoim pokoju, ale odmiienilo mu sie no i
spimy razem. Nigdy nie byl fanem przedszkola, ale jak wrocil po
chorobie to pani mowila ze płakał. Nie popływa kajakiem po stawie bo
tam sa rekiny, nie pojezdzi na kucyku do kucyk bedzie biegł i
spadnie. Zawsze znajdzie jakieś ale. Boi sie tak wielu rzeczy ze
trudno zliczyc. Pracujemy z meżem w domu, wiec jak mamy gdzies wyjsc
to juz jest problem. Niewiem jak mam reagowac na takie zachowanie
ale zaczyna mnie to irytowac.
    • jola_ep Re: Masakra emocjonalna-boje sie 21.05.10, 21:36
      Twój syn wkracza w wiek typowy dla lęków "abstrakcyjnych": duchy, potwory, czarownice.
      Zwykle najlepszą strategią w przypadku lęków jest unikanie tego, co je powoduje. Z czasem wyrośnie. Spróbujcie okazać mu zrozumienie i zachować cierpliwość. Jeśli uważacie, że lęki są wyjątkowo silne i nie mijają, to skonsultujcie u psychologa.

      Moja córa w tym wieku była dość lękliwa. Pomogło jej trochę całkowite odcięcie od telewizji (pozostały tylko dobranocki, ja w jej towarzystwie też nie oglądałam). Jak miała 5 lat wypisałam z przedszkola, bo miałam dość jej ryków. Mniej się martwiłam, bo to ... dziewczynka.

      Wyrosła na odważną, samodzielną nastolatkę smile

      Pozdrawiam
      Jola
    • martha-s Re: Masakra emocjonalna-boje sie 21.05.10, 22:20
      no wlasnie dziewczynce jakos ujdzie chlopcu juz nie bardzo.
      • jola_ep Re: Masakra emocjonalna-boje sie 22.05.10, 15:24
        > no wlasnie dziewczynce jakos ujdzie chlopcu juz nie bardzo.

        A w czym tkwi problem: czy gdyby to była dziewczynka, to pozwoliłabyś jej na lęki, a chłopcu już nie? czy raczej martwisz się o otoczenie?

        Spokojne podejście daje zwykle najlepsze rezultaty. Więc zacznij od siebie smile Meliska itp. wink
        Dzieciaki się zmieniają. Niezależnie od tego, co zrobimy, zwykle ich rozwój zmierza w dobrym kierunku.

        Musisz się zwyczajnie zastanowić, co da najlepsze rezultaty?
        Lęk jest naszym naturalnym mechanizmem obronnym: boimy się, więc unikamy tego, co nasz lęk powoduje. Uciekamy i to nam często ratowało życie. Jeśli tylko się da, warto zaufać instyktowi i pozwolić dziecku na unikanie tego, czego się boi. Nie przenośmy jednocześnie na niego swoich lęków: boisz się, że wyrośnie z niego niesamodzielny mazgaj? Potrafisz sobie z tym lękiem poradzić tak, aby nie przenosić na dziecko jego skutków? (martwisz się, denerwujesz się, "wyżywasz" się na dziecku - "dlaczego...", "nie możesz..." itp.)

        Zaakceptuj. Pozwól mu przeczekać. Zaufaj mu. Jeśli wyczujesz dogodny moment, możesz go delikatnie wspierać - stosowana z wyczuciem metoda małych kroczków + oczywiście czas - daje zwykle dobre rezultaty. Koniecznie przy tym słuchaj swojego dziecka smile

        Moja córa w wieku 8 lat nie lubiła basenu. Zachęcałam, namawiałam, wspierałam itd. itp. Głupia byłam. Osatecznie moje dziecko tak było przerażone perspektywą kolejnego basenu, że przygotowałam mu zwolnienie (basen był w ramach lekcji wf-u). Miała wtedy 9 lat. Potem co jakiś czas próbowałam, może da się namówić? Ale nie naciskałam. Choć ortopeda na każdej wizycie mówił, że powinna chodzić na basen... I doczekałam się smile Po 5-latach stwierdziła, że idzie z koleżanką na basen smile

        Bała się zostawać sama? Nie naciskałam. Wszystkie dzieciaki jeździły na kolonie, a ona nie. Ale jak miała 12 lat stwierdziła, że jest gotowa i przyjechała przeszczęśliwa. I ani przez chwilę nie tęskniła wink Dorosła. Owszem, mogłam tak jak z basenem, naciskać, namawiać i wysłać wcześniej. I w efekcie otrzymać podobny rezulatat: dziecko reagujące alergicznie na kolonie wink

        Grupa równieśnicza nauczy go, jakie reakcje są dopuszczalne. W domu zwyczajnie pozwól mu na jego emocje, wspieraj go i bądź dumna z jego osiągnięć - choćby dla Ciebie wydawały się nieskończenie małe.

        Pozdrawiam
        Jola
    • monika9920 Re: Masakra emocjonalna-boje sie 21.05.10, 22:46
      Nie jestem psychologiem, ale wydaje mi sie ze takie leki 6 -letniego chlopca to
      jednak nie jest norma.... powody moga byc dwojakie :

      1. wychowanie (pozne poslanie do przedszkola, pozne przenosiny do osobnego
      lozka, chowanie pod kloszem, itd...)

      2. zaburzenia emocjonalne (psychiczne ? jakies traumatyczne przezycie ? )

      Tak czy siak moim zdaniem powinniscie jak najszybciej zwrocic sie do dobrego
      psychologa... w koncu za rok czy dwa chlopiec bedzie musial poradzic sobie w
      szkole.... moze sie bac rozstania z rodzicami, tlumu nieznanych twarzy,
      krzyczacych dzieci,wyjazdow na wycieczki itd... takie dziecko nie znajdzie
      zrozumienia wsrod rowiesnikow i bedzie mu (wam) bardzo ciezko sobie poradzic z
      ta sytuacja - ale teraz jeszcze jest czas zeby zdiagnozowac problem i pomoc
      • ata-07 Lęki. 22.05.10, 11:47
        Przede wszystkim nie rozgraniczaj,że dziewczynce coś wypada,chłopcu
        nie,bo to jeszcze dziecko i ma prawo sie bać. Lęki są niebezpieczne
        na przyszłość,a zwłaszcza w wieku dojrzewania,dlatego najbardziej
        potrzebna jest mu równowaga emocjonalna i nic na siłę. Moim zdaniem
        powinien więcej przebywać w towarzystwie ojca,będzie pewniejszy
        siebie. Dzieci wychowywane przez matki są słabsze
        psychicznie,niepewne siebie. Jak najmniej mów,albo wcale "nie bój
        się", bo dziecko dopiero wtedy zaczyna się czegoś bać. A co do
        spania,to może mu coś zmień w jego pokoju,zeby mu bylo przyjemniej
        spać,nie wyłączaj lampki od razu,albo otwórz drzwi,żeby zawsze mógł
        do Was przyjść,może zaproś kolegę na noc.
    • dorota.alex ten sam wiek i ten sam problem: 22.05.10, 13:27
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,111776523,111776523,Cos_sie_stalo_mojej_corce_Pomocy.html
      • sefirotek Re: ten sam wiek i ten sam problem: 23.05.10, 11:33
        MOj syn taki byłsmile Wszystkiego się bał, ale staraliśmy się to
        szanować, nie narzucać ze swoimi pomysłami, pytallismy czy chce
        jeździć na karuzeli, nie wyśmiewali, aby jeszcze większej traumy nie
        nakręcić, bo się wtedy dołączy poczucie winy, że jest taki
        wybrakowany, że rodzice go nie akceptują, broń boze nie wyśmiewać i
        przezywać. Dziadkowie mieli do tego skłonność i sprawa się jeszecze
        bardziej nakręcała sad

        On beczał, także że strachu i że do niczego jest.

        Spokojnie niech sam decyduje co chce. Tak naprawde jest jeszcze
        mały, naciski, uszczęśliwianie na siłę zrobią jeszcze większego z
        niego mazgaja.

        Syn ma piętnaście lat, jest tak śmiały i otwarty, lubi eksperymenty
        kulinarne, a w przedszkolu jadł dwie rzeczy na okrągło , chodził tą
        samą drogą trzymając się kurczowo za rękę, jak miał 6 lat, w wieku
        12 jeździł sam po mieście godzinę do gimnazjum,a mieszkamy w
        milionowym mieście. Itp. itd. To typowe zachowania dla wrażliwych
        dzieci, które z tego wyrastają, jeśli się nie podkręca, i nie robi z
        tego afery smile
Pełna wersja