Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka

27.05.10, 10:04
Moje dziecko chodziło przez 3 lata do przedszkola, które
współpracowało z pobliską szkołą. Obiecano nam, ze wszystkie 5-latki
z naszego przedszkola pójdą do jednej klasy zerowej w szkole.
Później okazało się, że trzeba będzie dzieci rozdzielić, bo było o 1
osobę za dużo. Dokonaliśmy podziału i tak dzieci po połowie trafiły
do dwóch róznych klas. Teraz przechodzą do 1 klasy w tej samej
szkole i okazało się, ze stworzono całkiem nowe klasy - wymieszano
alfabetycznie dzieci z trzech dotyczczasowych klas zerowych plus 15-
tkę nowych dzieci, które zaostały dopiero teraz zgłoszone do 1-
klasy. W ten sposób rozdzielono przyjaźniące się ze sobą od 4 lat
dzieciaki, nie mówiąc już o tym, ze dzielenie się dowożeniem dzieci
do szkoły, na dodatkowe zajęcia, opieki po lekcjach - to co
wypracowaliśmy przez ten obecny rok wziął w łeb. Dyrektorka nie
konsultowała się w tej sprawie nawet z wychowawczyniami, które aż
się za głowę złapały jak zobaczyły listy. Porozmawiać się z Panią
dyrektor nie da, na przenosiny do innej szkoły już teraz za późno.
Aż mi się w głowie nie mieści, że można tak bez naszej zgody
porozdzielać klasy. Kuratorium twierdzi, ze to wewnętrzna sprawa
szkoły i nic im do tego. Załamałam się, tym bardziej, że trzy
tygodnie temu Dyrekcja przyszła do kazdej z klas i gratulowała
dzieciom wspólnego przejścia do 1 klasy, a nam powiedziano, że skład
klas pozostaje taki jak był.
    • tijgertje Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 27.05.10, 11:02
      Dlaczego nie da sie porozmawiac z dyrektorka? Dyktature wprowadzila?
      Jak sie wszyscy rodzice i nauczyciele postawia, to nie bedzie jej
      latwo przejsc nad tym do porzadku dziennego. Nie moze was ot tak
      ignorowac., Zrobcie jakies zebranie rodzicow, ustalcie solidne i
      rzeczowe argumenty (wspolne dowozenie dzieci wydaje mi sie bardzo
      sensowne, oszczedza wasz czas, pieniadze i srodowiskowink ). Nie
      stosowalabym przyjazni miedzy dziecmi jako glownego argumentu. Z
      tymi przyjazniami bywa roznie, czasem trzeba wrecz dzieciaki
      rozdzielic, jesli jedno dominuje drugie, w tym wieku mimo, ze
      najpierw jest tragedia, dzieci po kilku miesiacach maja innych,
      jeszcze fajniejszych przyjaciol. Bywa, w naszej szkole kilkoro
      rodzicow robilo afere, jak bardzo zgrana 4 chlopcow rozdzielono.,
      Jednym z nich byl moj syn i sama bylam za tym, widzialam, ze tak sie
      nawzajem nakrecaja, ze rozwalajaca cale zajecia. Rozdzielono ich po
      dwoch i mimo protestu zwlaszcza jednej mamy, dzieciaki szybko
      przeszly nad tym faktem do porzadku dziennego, choc nadal sie
      przyjaznia i spotykaja poza lekcjami. Probujcie utrzymac nerwy na
      wodzy i gadac z dyrekcja do oporu, jak wam bardzo zalezy, to
      wyznaczyc dyzuty i po kilkoro rodzicow jednoczesnie codziennie ja
      nachodzicwink W ostatecznosci, jesli dyrekcja czesciej robi podobne
      przekrety mozecie wystapic do gminy o dymisje dyrektora. Szkola
      podlega gminie, kuratorium jest od spraw dydaktycznych, ale jesli w
      gminie wyjedziecie z argumentem chocby bezpieczenstwa na drodze
      przed szkola, jesli dizeci sa dowozone wspolnie i w ten sposob
      ograniczacie ilosc parkujacych samochodow, to mozecie sporo
      osiagnac.
      • kanna Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 27.05.10, 12:38
        1. czemu nie da sie porozmawiac? fizycznie, czy nie docoeraja do
        niej argumnety?
        2. szkoła jest prywatna, czy państwowa?
        3. prosiliście o PISEMNE uzasadnienie decyzji?
        • pia_ Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 27.05.10, 13:00
          Sytauacja na obecną godzinę wygląda tak, że pod
          groźbami/prośbami/płaczami rodziców dyrektorka pozwoliła dokonać
          korekt tych list. Nie konsultowała list wcześniej, bo ponoć z nami -
          rodzicami nie da się nic załatwić, najpierw na coś się godzimy, a
          polem chyłkiem pojedynczy rodzice chodzą do niej i kazdy chce coś
          zmienić. Argumentacja do d...., bo w zeszłym roku sami podzieliliśmy
          nasze dzieci i jakoś wtedy daliśmy radę. Na obecną chwilę listy
          wyglądają w miarę sensownie, ale ostateczna wersja będzie wywieszona
          jutro. Szkoła jest państwowa, dyrektorka jest wyjątkowo mało
          kontaktowa i ewidentnie źle do nas nastawiona (większość rodziców
          zna się od dawna i tworzymy zwarty front). Znamy statut szkoły i
          przepisy - i to chyba najbardziej Ją przeraża - za każdym razem
          mówi, ze wiedziała, że z nami będą problemy. Ciekawe co nas jeszcze
          czeka w przyszłości ....
          • bi_scotti Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 27.05.10, 14:00
            W naszych szkolach jest swiadoma polityka corocznego mieszania
            dzieci ze swiadomym rozdzielaniem blizniat i tzw. przyjaciolek-
            nierozlaczek. Wszyscy rodzice i dzieci wiedza o tym "od zawsze" -
            sluzy to uczenia dzieci budowania nowych wiezi ze wszystkimi i
            przyzwyczajania ich do zmian. Czy tak jest lepiej czy gorzej niz
            Polsce, nie wiem, ale trojka moich dzieci przeszla przez taki system
            i uwazam, ze to bylo bardzo dobre rozwiazanie - nie pozwalalo na
            tworzenie sie dlugotrwalych klik, na ostracyzm wobec mniej lubianych
            dzieci, zmuszalo wszystkie dzieci do tworzenia nowych znajomosci. Co
            kraj to obyczaj. Histeria z powodu listy klasowej wydaje mi sie co
            najmniej lekka przesada. Czego wy, rodzice, uczycie te swoje dzieci
            taka postawa? Ze inni koledzy sa "gorsi"? Ze juz tylko z ta jedna,
            stala grupa moga sie uczyc z sukcesem? Listy klasowe powinni ukladac
            nauczyciele na podstawie jasnych kryteriow typu procent uczniow
            szczegolnie zdolnych, procent uczniow z problemami, procent uczniow
            nowych itd. Ja w tym w ogole nie wiodze miejsca dla rodzicow - to
            nie rodzice beda spedzac dzien po dniu z taka grupa 20 czy ilus tam
            dzieci w jednej klasie i nie oni beda odpowiedzialni za dynamike w
            takim zespole.
            • ib_k Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 27.05.10, 14:10
              bi_scotti bardzo podoba mi się praktyka w twoim krajusmile i twoje zdanie też
              popieram, nie ma nic gorszego niż taka klikowatość...
              • heca7 Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 27.05.10, 14:18
                A mi się nie podoba. "Klikowatości" nie popieram. Ale uważam, że takie ciągłe
                rozdzielanie na siłę prowadzić może do tego, że dzieciaki z nikim nie będą
                zawierać głębszych przyjaźni bo za rok i tak się wszystko zmieni. Skończy się na
                płytkich, powierzchownych znajomościach i tyle. Drugą sprawą jest fakt, że nie
                chcę aby ktokolwiek przyglądał się z boku mojemu dziecku i decydował czy poziom
                przyjaźni z drugą koleżanką przekroczył już "dozwoloną" powierzchowną formę i mi
                dzieciaka przenosił to tu, to tam.
                • pia_ Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 27.05.10, 14:27
                  Właśnie o to mi chodzi. Najpierw w przedszkolu powiedziano wszystkim
                  dzieciakom, ze przechodzą razem do jednej klasy, później w szkole
                  kazano je porozdzielać, bo proporcje się nie zgadzały i dziewczynek
                  było za mało. Już dzieciaki się pytały, a dlaczego nie chodzę z
                  Zuzią, Tomkiem itd przecież Pani Dyrektor obiecała. Po roku, kiedy
                  zintegrowały się już z innymi dziećmi kazano je ponownie
                  porozdzielać wg klucza 3 osoby na literkę a do klasy b, następne
                  trzy do c itd. A powodem tego było to, ze nowych dzieci do klasy D
                  przyjęto tylko 14 więc trzeba teraz poprzenosić z innych klas, aby w
                  kazdej było po tyle samo. 3 tygodnie temu Pan Dyrektor i Pani
                  Dyrektor byli w kazdej z klas i zapewniali dzieci, ze wszystki
                  wspólnie przejdą do następnej klasy. I teraz co, po raz drugi coś
                  dzieciom obiecano i je rozdzielono. Jak mam wytłumaczyć córce, ze
                  dorośli mówią jedno, a później robią co innego?
            • pia_ Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 27.05.10, 14:16
              Czytasz nieuważnie, w zeszłym roku pomieszano w zerówce dzieci z
              naszego przedszkola, z 26 zostało w klasie tylko 13 pozostała 13 tka
              to były dzieci z innych przedszkoli. W tym roku te same dzieci
              postanowiono przetasować pomiędzy klasami jeszcze raz, aby liczba
              dzieci w kazdej klasie była taka sama oraz proporcjonalnie
              dziewczynek i chłopców. Na co mam czekać, aż w przyszłym roku znowu
              pomieszają dzieciaki, bo taka będzie potrzeba? Akurat tutaj klasy
              były dzielone alfabetycznie, bez jakiegokolwiek sensu, nie ma
              rozdziału ile procent dzieci zdolnych, mniej i tych z problemami.
              Dyrektorka o zdanie nie poprosiła nawet wychowawców tych klas.
              Akurat w klasie córki była dwójka dzieci z problemami (bardzo otyła
              dziewczynka i chłopiec z nieco opóźnionym rozwojem). Te dzieci
              zintegrowały się już po roku z klasą, a teraz znowu je
              rozparcelowano, bez składu i ładu. To mnie właśnie wścieka, ze
              zrobiono to bez sensu i pomysłu.
              • nena22 Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 27.05.10, 21:14
                Dyrektorce również nie są na rękę zgrani rodzice. Bo grają do jednej
                bramki i często nie tej samej co Dyrekcja. Jak wymiesza to będzie
                łatwiej rządzić.
                • sefirotek Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 27.05.10, 22:41
                  Załatwienie tej sprawy trochę nie w porządku, ale z drugiej strony
                  przenoszenie przedszkola do szkoły raczej się nie sprawdza,
                  przerobiłam to na własnyc dzieciach. Mamusie zakolegowane wczześniej
                  i tak ok. 5 klasy prawie ze sobą nie gadają, podobnie jak układy
                  mięzdzy dziećmi nie wyglądają tak różowo.
            • kkokos Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 01.06.10, 19:17
              Listy klasowe powinni ukladac
              > nauczyciele na podstawie jasnych kryteriow typu procent uczniow
              > szczegolnie zdolnych, procent uczniow z problemami, procent uczniow
              > nowych itd.

              w polsce też tak było, dopóki nie weszła w życie ustawa o ochronie danych
              osobowych. kiedyś szkoła dostawała opinie z przedszkola, teraz ma tylko nazwiska
              i adresy, bo opinia przedszkola jest tajna, tylko dla rodziców. więc kiedyś
              dzielono klasy dokładnie tak jak to opisujesz, co było sprawiedliwe i wobec
              dzieci, i wobec nauczycielek.

              teraz szkoła stara się (przynajmniej u mojego syna tak było) brać przy dzieleniu
              pod uwagę adresy (bo jest szansa, że dzieci się znają), co oczywiście może być
              bardzo mylne, bo np. ktoś właśnie wcale nie ma ochoty być w klasie z
              problematycznym dzieckiem, które musi znosić już na podwórku.
            • aglod2 Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 02.06.10, 19:09
              Listy klasowe powinni ukladac
              > nauczyciele na podstawie jasnych kryteriow typu procent uczniow
              > szczegolnie zdolnych, procent uczniow z problemami, procent uczniow
              > nowych itd. Ja w tym w ogole nie wiodze miejsca dla rodzicow - to
              > nie rodzice beda spedzac dzien po dniu z taka grupa 20 czy ilus tam
              > dzieci w jednej klasie i nie oni beda odpowiedzialni za dynamike w
              > takim zespole.

              O to walczymy z dyrektorem już od 5 lat. Jak na razie bezskutecznie. Dla nauczyciela jest to idealne rozwiązanie przynajmniej wg mnie. Klasy w których jest dużo słabych uczniów strasznie wypalają zawodowo, a i dla reszty dzieci z takie klasy przeciętnie zdolnych i bardzo zdolnych taka klasa jest niezbyt dobrym rozwiązaniem.
    • agni71 Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 01.06.10, 12:00
      Współczuje problemów. W mojej gminie do tych spraw podchodzi sie
      bardziej zdroworozsądkowo. Dzieci do zerówki przechodza w zasadzie
      grupami przedszkolnymi, a podziału dokonuje sie na poziomie
      przedszkola. Podobnie jest z klasami pierwszymi - bardzo dużo do
      powiedzenia przy podziale na klasy ma przedszkole (u nas zerówki
      wciąz podlegają administracyjnie przedszkolu) W tym roku mamy 3
      pierwsze klasy 7-latków i 2 klasy 6-latków (jedna grupa prawie w
      całości jest utworzona z dzieci z naszego przedszkola + dzieci chyba
      nie chodzące do żadnego pobliskiego przedszkola; druga grupa - w
      wiekszośc dzieci z przedszkola w miejscowości obok). Ze wzgledu na
      to, ze jesteśmy gminą wiejska, miejsce zamieszkania tez ma znaczenie
      przy podziale - dzieci z jednej miejscowości raczej są umieszczane w
      jednej klasie, właśnie ze względu na podwożenie i odbieranie dzieci,
      a także kontakty pozalekcyjne mdzy dziećmi. Oczywiście, zachodzi tez
      niekiedy celowe rozdzielanie pewnych przyjażni, ze względów
      dyscyplinarnych.
      • berdebul Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 01.06.10, 18:59
        agni71 napisała:

        > Współczuje problemów.

        Były do przewidzenia. Po zmianie dyrekcji w 1997 (albo 1996 roku) w 202 było tylko gorzej. Od tamtego czasu szkoła nie miała dobrej dyrektorki, grono pedagogiczne też nie błyszczy. Chyba najlepiej świadczy o tym fakt że dawniej świetna szkoła z zacięciem sportowym nie tworzy już klas sportowych.
        Dawniej do tych sportowych klas przyjeżdżały dzieciaki z całej Warszawy bo szkoła trzymała naprawdę dobry poziom.
        Trochę o podejściu do uczniów świadczy też pokój nauczycielski - otwierany od wewnątrz. Bo wątpie aby coś się zmieniło, od kiedy tę szkołę skończyłam.
        • kkokos Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 01.06.10, 19:12
          > Trochę o podejściu do uczniów świadczy też pokój nauczycielski - otwierany od w
          > ewnątrz.

          nie znam oczywiście oficjalnych statystyk - o ile ktoś je zrobił - ale obecnie,
          inaczej niż 30 lat temu, pokój otwierany tylko od wewnątrz to norma, a nie
          wyjątek (choć oczywiście wyjątki są).

          podobnie jak normą jest wpuszczanie uczniów do szkoły tylnym wejściem, podobnym
          do kanału ściekowego, jak szczury, prosto do szatni - a nie szerokim, wygodnym
          wejściem głównym (tak, wiem, brudzą - no a poza tym miło tak od rana pokazać
          uczniom, gdzie ich miejsce; jeszcze by sobie pomyśleli, że coś w szkole znaczą).
          • nika_j Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 02.06.10, 09:34
            > podobnie jak normą jest wpuszczanie uczniów do szkoły tylnym wejściem, podobnym
            > do kanału ściekowego, jak szczury, prosto do szatni - a nie szerokim, wygodnym
            > wejściem głównym (tak, wiem, brudzą - no a poza tym miło tak od rana pokazać
            > uczniom, gdzie ich miejsce; jeszcze by sobie pomyśleli, że coś w szkole znaczą)
            > .

            A to chyba nie jest normą. O ile drzwi pokoju nauczycielskiego zamykane od
            wewnątrz widziałam w paru szkołach, to osobnych wejść tylnych dla uczniów nie za
            bardzo.
            • kkokos Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 02.06.10, 20:41
              > A to chyba nie jest normą. O ile drzwi pokoju nauczycielskiego zamykane od
              > wewnątrz widziałam w paru szkołach, to osobnych wejść tylnych dla uczniów nie z
              > a
              > bardzo.

              a to oczywiście jeszcze zależy od architektury - czyli jak trafisz.
              w podstawówce mojego dziecka nie było osobnego wejścia, bo tak szkoła była
              zbudowana. ale już gimnazjum ma piękne wejście główne od ulicy, zawsze
              zamknięte, i trzeba obejść budynek i wejść od nibydziedzińca, właśnie przez
              wejście typu "kanał ściekowy do szatni".
              w liceum, do którego wybiera się mój syn - też wejście reprezentacyjne jest
              zamknięte na co dzień.

              zresztą takie wejścia "szatniane" pamiętam jeszcze ze swoich szkolnych czasów -
              w podstawówkach nie, bo budynki miały po jednym, ale w dwóch z moich trzech
              liceów już tak. dodatkowo w jednym z liceów nie wolno było w środku chodzić po
              reprezentacyjnych schodach, tylko po schodach takich bardziej gospodarskich smile
          • landora Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 09.06.10, 00:35
            Może dlatego, że zdarzają się kradzieże, a nauczyciele trzymają w pokoju
            nauczycielskim swoje rzeczy i dokumenty - np. dzienniki? Dziecko może zapukać do
            drzwi, jeśli potrzebuje porozmawiać z danym nauczycielem na przerwie, czy to
            taki problem?
            • sylwina76 Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 09.06.10, 08:30
              W szkole mojego dziecka będą 3 klasy: 1 wyłącznie dla sześciolatków, 2 dla
              dzieci z najbliższej okolicy szkoły i 3 dla dzieci mieszkających na dalej
              położonym osiedlu (te dzieci dojeżdżają autobusem). Swoją decyzję Dyrektorka
              motywowała właśnie miejscem zamieszkania: by dzieci miały kolegów w najbliższej
              okolicy, mogły np pójść do kolegi po zeszyt, czy pobawić się razem po szkole,
              nie angażując w to zbytnio rodziców. Mnie się podoba. Niedawno "wprowadziliśmy"
              się do tej dzielnicy i nie ukrywam, że byłabym szczęśliwa, gdyby syn miał tu
              dużo kolegów. Obecnie syn zaprasza kolegów z przedszkola lub idzie do niech - z
              rodzicami umawiamy się, kto kogo odbierze, jest też jeszcze bardzo
              zaprzyjaźniony z dziećmi z poprzedniej dzielnicy - wozimy go, lub przywozimy
              kolegów. Chciałabym, aby sam mógł już spotykać się "na podwórku" z nowymi
              przyjaciółmi. Bliskość/ dzielenie dzieci wg ulic uważam, za dobre rozwiązanie -
              wszak po to są szkoły REJONOWE - kiedyś kierowano się wyłącznie tym kryterium.
              Szkoła do której będzie chodził młody wprowadziła je znowu - jest najlepsza w
              mieście, ciągną do niej tłumy dzieci z całego miasta - " dzięki" temu mamy 3
              zmiany!!!
            • kkokos Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 10.06.10, 18:01
              landora napisała:


              > Może dlatego, że zdarzają się kradzieże, a nauczyciele trzymają w pokoju
              > nauczycielskim swoje rzeczy i dokumenty - np. dzienniki?

              na pewno dziecko podczas przerwy, gdy pokój jest pełen nauczycieli, wykradnie
              stamtąd dziennik swojej klasy, sąsiedniej i trzy portfele.

              Dziecko może zapukać d
              > o
              > drzwi, jeśli potrzebuje porozmawiać z danym nauczycielem na przerwie, czy to
              > taki problem?

              no właśnie okazuje się, że problem. jak była klamka, to też pukało przed
              wejściem, prawda?
              a teraz puka, a nikt z nauczycieli nie słyszy albo "nie słyszy" pukania. a jak
              już usłyszy i otworzy, dziecko traktowane jest jak intruz i ochrzaniane.
              nie mówię, że zawsze, wszędzie i przez wszystkich, ale zdarza się częściej, niż
              wszyscy byśmy chcieli.

              ostatnio widziałam na dniu otwartym, ile czasu przed tymi drzwiami czekał pan od
              wf, co swojego klucza zapomniał. dzień otwarty - zawsze kilkoro nauczycieli
              czeka na rodziców w pokoju, nie wszyscy w klasach - miał być od 17, było parę
              minut po, przed drzwiami już grupka rodziców, nikt nie puka, bo się boi, pan od
              wf zapukał. oj, dłuuuugo pukał. a wściekła mina pani (na szczęście nie uczy
              mojego dziecka), gdy w końcu wreszcie zapewne musiała biedulka ruszyć cztery
              litery od stołu i podejść do drzwi - nie do zapomnienia.

              a ty lubisz czekać pod drzwiami, które mają klamkę tylko z tamtej strony?
              lubisz, jak ci pokazują, że jesteś niepożądanym intruzem i gdzie twoje miejsce?
              więc dlaczego uważasz, że twoje dziecko należy tresować w ten sposób od małego?
              • landora Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 11.06.10, 14:35
                Kradzieże się zdarzają. Niestety. W czasie lekcji pokój nie jest pełny i ktoś
                może wejść niezauważony.

                Przerwa jest dla nauczycieli, oni tez mają prawo odpocząć przed kolejną lekcją.
                Jeśli jest klamka, to dziecko tez powinno zapukać i poczekać - tak było za moich
                czasów. Zawsze z resztą ktoś wchodzi czy wychodzi i można poprosić oo zawołanie
                właściwej osoby.
                • berdebul Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 13.06.10, 22:31
                  landora napisała:

                  > Kradzieże się zdarzają. Niestety. W czasie lekcji pokój nie jest pełny i ktoś
                  > może wejść niezauważony.
                  Zdarzają. Na przerwę kiedy w pokoju nauczycielskim nie ma nikogo wystarczy zamknąć drzwi na klucz.

                  > Przerwa jest dla nauczycieli, oni tez mają prawo odpocząć przed kolejną lekcją.
                  Otwierane z obydwu stron drzwi przeszkadzają w odpoczywaniu?

                  >Zawsze z resztą ktoś wchodzi czy wychodzi i można poprosić oo >zawołanie
                  > właściwej osoby.
                  Nie raz i nie dwa stałam przed drzwiami pokoju nauczycielskiego w tej szkole. Nauczyciele nie palili się do otwierania ich, czy wołania kogoś. Czasem burknęli że zaraz dzwonek i nauczyciele wtedy wyjdą. Rozmowy też często odbywały się z głową wystawioną za drzwi a nie całym nauczycielem. IMO koszmar i sama nie będę uczyć w szkole gdzie pokój nauczycielski to twierdza.
            • learning-to-fly Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 11.06.10, 00:38
              Ta klamka powinna być, choćby po to, żeby nauczyć dzieci, ze nawet jak drzwi nie
              są pozamykane na wszystkie możliwe sposoby, to i tak SIĘ PUKA. Bo tak wypada i
              tyle. Mało tego, drzwi moim zdaniem od czasu do czasu powinny na przerwach
              zostawać całkiem otwarte, po to, żeby nauczyć, że w takim wypadku też wypada się
              zatrzymać i zapukać, a nie włazić, bo otwarte.
    • solejrolia Re: Rozdzielanie dzieci w I klasach - załamka 09.06.10, 22:37
      nie załamuj się, może da się to jeszcze odkręcić, a może okazać się, że będzie dobrze, a nawet lepiej.

      taką samą sytuację miałam w ubiegłym roku, córka chodziła 4lata do przedszkola, miała swojego "narzeczonego", przyjaciółki od serca i koleżanki, tworzyli bardzo zgraną paczkę, włącznie z nocowaniami, czy wyjazdem wakacyjnym z wybraną osobą z paczki, na urodzinach- stała ekipa.
      początkowo rozdział do klas I był taki, że dzieci z grupy przedszkolnej podzielono na pół (część do klasy A, a część dzieci do klasy B). a pod koniec sierpnia okazało się, ze cała jej paczka jest w jednej klasie a córka została odłaczona od swoich przyjaciół (w jej klasie były jeszcze 2 dzieci z jej przedszkola, ale nie za bardzo z nimi umiała się dogadać).
      pomyślałam o przeniesieniu do klasy równoległej, ale dyrekcja robiła problem gdybym się uparła to dałoby radę, a ja chciałam po dobrociwink. i 1 września z fochem poszła do szkoły, a wtedy okazało się, że trafiła na cudowną nauczycielkę, taką, do której dzieci od razu przylgnęły- zrezygnowaliśmy z przenosin.
      {dodam że w tej klasie równoległej nauczycielka jest bardzo niebardzo i wszyscy chcą teraz przenosić dzieciaki do naszej klasy smile }

      w klasie córka do tej pory nie ma najlepszej koleżanki, czy kolegi, okazało też się, że nikt nie mieszka w sąsiedztwie, ale to nie szkodzi, bo nadal może spędzać czas z dziećmi z którymi dotąd przyjaźniła się-przede wszystkim na świetlicy, na zajęciach pozalekcyjnych, no i są wekendy.
      byli na tyle zgrani, że nadal trzymają się razem.
    • jalia71 nie ma się czym załamywać ! nie ma problemu !! 13.06.10, 12:06
      Tak naprawdę to szukasz problemu tam gdzie go nie ma ! A w czym inne dzieci są
      gorsze od tych już znanych? Pozwól dziecku na zawieranie nowych znajomości,
      dzieci bardzo szybko adoptuja się do nowej sytuacji, tylko rodzice przeżywają za
      bardzo i lamentują. Po jakimś czasie okaże się że nowe koleżanki i koledzy są
      bardzo fajne, dziecko nawiąże nowe przyjaźnie a ty poznasz nowych rodziców,
      równie pomocnych jak ci już znani. Tak było również z moją córką, poszła w
      prawie całkiem nowe środowisko, została właśnie rozdzielona i wszystko jest
      super.Jula ma nowe koleżanki i ja również.Wystarczy wykazać tylko trochę dobrej
      woli.
      To jest kolejny etap przygotowania dziecka do życia. Muszą sobie radzić w
      różnych sytuacjach. Nie róbmy ,,im dobrze" na siłę.
      Ty idąc do nowej pracy musisz się umieć odnaleźć w nowym środowisku.
      Dziecko doskonale się adoptuje, problemy stwarzają dorośli !!!
      • pia_ Re: nie ma się czym załamywać ! nie ma problemu ! 17.06.10, 19:42
        A o wzajemnym dowożeniu dzieci do szkoły, podwożeniu po szkole na
        dodatkowe zajęcia i opiece pozalekcyjnej raczej nie przeczytałaś w
        mojej wypowiedzi? Pewnie dla ciebie to nic ważnego, dla mnie jednak
        niezwykle istotne. Gdyby nie "zaprzyjaźnieni rodzice" moja córka
        musiałaby zrezygnować z trenowanego od paru lat pływania i gry w
        tenisa, bo zajęcia odbywają się w godzinach 14-16 poza terenem
        szkoły. Ja niestety nie mam możliwości bycia dyspozycyjną w tym
        czasie.
    • pia_ Finał 17.06.10, 19:18
      Pani Dyrektor nie wytrzymała nerwowo i dpuściła. Żaliła się, ze non
      stop nachodzą ją wściekli rodzice i musi wysłuchiwać ich krzyków i
      gróźb. Chyba rzeczywiście miała dosyć, bo pod koniec rozmowy się
      poryczała, puentując, że kierowała się tylko dobrem dzieci, a tu
      wyszła z tego taka awantura. Po konsultacji z nauczycielkami i
      wysłuchaniu argumentów rodziców, klasy zostały na nowo sformowane i
      wszyscy są zadowoleni. Nie mam tylko pojęcia dlaczego od początku
      nie mozna tego było tak załatwić.
Pełna wersja