Klasy o różnym poziomie wyników nauczania

27.05.10, 22:20
Czy myślicie, ze rzeczywiście stworzenie klas o różnych poziomach
wyników nauczania jest tak strasznie złym pomysłem? Zawsze wspomina
się o takiej ewentualności jako o czymś krzywdzącym dzieci.
Argumentuje się to tym, że słabi uczniowie nie mają motywacji do
nauki. Zastanawiam się, czy to prawda. I dlaczego nie bierze się pod
uwagę uczniów dobrych, którzy czesto nudzą się na lekcji, a ich czas
się marnuje. Odnoszę nawet wrażenie, ze dzieci zdolne są takim
szkolnym "wrzodem na tyłku", bo zwykle przeszkadzają (nudząc się na
lekcji), zadają niezręczne pytania. Przynajmniej szkoła mojego
dziecka - trzecioklasisty - nastawiona jest na pracę z uczniami
słabymi. Dobrzy i tak sobie sami poradzą. Nikt nie myśli o tym, żeby
rozwijać ich zdolności.
Gdyby stworzyc klasy o różnym poziomie, dobrzy uczniowie mogliby
podstawę programową przyswoić szybciej, a resztę czasu poświęcić na
zajęcia dodatkowe. A słabsi spokojnie ćwiczyliby w swoim tempie.
Z drugiej strony - mogłoby to zaowocować niezdrowymi stosunkami i
wrogością pomiędzy dziećmi z różnych klas.
Czy to naprawdę tak szkodliwe rozwiązanie? Ja jakoś tego nie widzę.
    • verdana Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 27.05.10, 23:24
      Wyniki nie zawsze przekładają się na prawdziwe mozliwości dziecka.
      Wsród najlepszych uczniów jest tylko 20% wybitnie inteligentych.
      Wielu dobrych uczniów to dzieci, z ktorymi stale odrabiają lekcje
      rodzice - dlaczego mają być w lepszej sytuacji niż zdolne,
      pracowite , ale nie zadbane dziecko? dzieci rozwijają się tez w
      róznym tempie - najlepszy uczeń klasy II nie musi być wcale dobry
      trzy lata później - i odwrotnie.
      Dobrzy uczniowie - czyli innymi slowy dzieci z dobrymi stopniami w
      najmlodszych klasach, nie zawsze daliby sobie radę w "dobrych
      klasach" potem. I część tych "dobrych" bylaby najslabsza w swoich
      klasach - to też bardzo niedobrze. Słabi uczniowie spisani byliby na
      sttraty, a wsrod nich mogą znajdowac się dzieci obdarzone prawdziwym
      talentem, ktory rozwinie się później.
      • princess_bride Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 28.05.10, 00:10
        Ale mnie nie chodzi o wykrywanie zdolności tylko o jak najlepszą
        organizację pracy. Z mniej zdolnymi pracują rodzice - w porządku,
        zatem potrzebują oni mniej uwagi nauczyciela. W domu zostaną
        nauczeni powiedzmy tabliczki mnożenia, a w szkole moga zrobić
        ciekawe zadania lub więcej czasu poświęcić na malowanie farbami,
        lepienie z gliny czy co tam chcecie.
        Właśnie słabsi uczniowie mieliby lepsze warunki pracy , po pierwsze
        tempo pracy byłoby wolniejsze, a poza tym moim zdaniem poczucie, że
        i tak zawsze najlepsza jest Basia, nie zachęca do nauki.
        Ja oczekiwałabym traktowania tego podziału nie ambicjonalnie, lecz
        raczej pragmatycznie (pewnie naiwna to wizja, przynajmniej w
        polskich warunkach). Żeby nie było, tak jak piszesz, że dziecko
        zdolne, a zaniedbane jest w GORSZEJ sytuacji. Przecież w takim
        stanie jak teraz i tak nie ma lepiej. W słabej klasie mogłoby
        spokojnie nadrobić braki. Podstawę programową przeciez realizowaliby
        wszyscy. Niewątpliwym problemem byłaby kwestia zmiany klasy w
        wypadku, gdy ktoś podciągnął lub opuścił się w nauce.

        > Dobrzy uczniowie - czyli innymi slowy dzieci z dobrymi stopniami w
        > najmlodszych klasach, nie zawsze daliby sobie radę w "dobrych
        > klasach" potem. I część tych "dobrych" bylaby najslabsza w swoich
        > klasach - to też bardzo niedobrze.
        Bliska mi osoba jest nauczycielem w dość dobrym liceum w dużym
        mieście. Takich sytuacji ma kilkanaście co najmniej w kazdym
        roczniku. Piątkowicze i szóstkowicze gimnazjalni, wyróżniani w
        kangurach i alfikach, nagle mają po kilka pał. Tak ze to nic nowego.
        • mama_kotula Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 28.05.10, 00:30
          princess_bride napisała:

          > Z mniej zdolnymi pracują rodzice - w porządku, zatem potrzebują oni mniej
          uwagi nauczyciela.

          Ale może jednak na odwrót?
          Może ci mniej zdolni nie musieliby pracować w domu z rodzicami, gdyby mieli
          WIĘCEJ uwagi nauczyciela w szkole?
          Ja bym zdecydowanie wolała taki układ.
          A prawdę mówiąc, wolałabym układ w którym każdemu dziecku poświęca się tyle
          uwagi, ile ono wymaga, nie przerzucając większości pracy na rodziców.
        • afrikana Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 28.05.10, 01:11
          Właśnie słabsi uczniowie mieliby lepsze warunki pracy , po pierwsze
          > tempo pracy byłoby wolniejsze, a poza tym moim zdaniem poczucie,
          że
          > i tak zawsze najlepsza jest Basia, nie zachęca do nauki.


          No ale przecież pośród tych "słabszych" uczniów i tak ktoś byłby
          najlepszy lub co gorsza, najgorszy...zawsze tak jestsmile Wszędzie, w
          każdej grupie, znajdzie się ktoś naj w obie strony. W
          klasach "zdolniejszych" tez ktoś musiałby być jednak najsłabszy. A
          gdyby był ze "słabszymi" byłby prawdopodobnie świetnysmile Poczucie
          bycia najgorszym w klasie "gorszych" to dopiero dramat.
          Ten "najlepszy" i tak sobie zawsze poradzi, jeśli faktycznie jest
          najlepszysmile
          • morekac Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 28.05.10, 01:18
            A gdyby ktoś był świetny z matematyki i noga z polskiego - to do
            której klasy powinien trafić? wink
            To nie musi być tak, że ci zdolni mają ze wszystkiego piątki i
            żadnych mizernych stopni...
    • morekac Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 27.05.10, 23:33
      A jak chcesz ich dzielić? Według jakich kryreriów?
      Już za trzy lata możesz posłać swoje dziecię do najlepszego
      gimnazjum w okolicy.
      • znowuniedziela Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 27.05.10, 23:40
        w 100% zgadzam sie z verdaną, u mnie w podstawówce powstała jedna klasa dzieci
        zdolnych(czyt-dzieci zamożnych rodziców, vel dopilnowanych), była to klasa
        czwarta. Cóż, inicjatywa miała na celu wyłonienie spośród siedmiu klas czołowki...
        BYł to proces chybiony. Po roku juz było wiadomo, że tylko nieliczni są naprawda
        zdolni, reszta po prostu tam tylko była, był to szpan-lepsza klasa, mądrzejsze
        dzieci itp..
        Ale to fakt-pojawiają się inicjatywy tego typu, np u Synka w skzole program
        Diament-tez była idea podobna, narazie temat utrzymuje się na końcu inicjatyw
        szkolnych, zoczy się, jak to bedzie...
        Trzeba odróżnic dzieci zdolne od pracowitych. Nierzadko okazuje się, że te
        pracowite, a mniej zdolne dochodzą dalej, pracowitością ot, po prostu.
    • e-emma-e Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 28.05.10, 00:48
      Taki pomysł jest już wdrożony - obowiązkowo - w obecnych klasach I
      gimnazjum na języku obcym.

      I co?

      I okazuje się, że - wstyd to powiedzieć - nauczyciele pogubili się w
      stawianiu wymagań i ocenianiu w takich grupach. Efekt jest często
      taki, że w grupie lepszej, mocniejszej, są wyższe wymagania (to ok)
      oraz gorsze stopnie za te same umiejętności, co w grupie słabszej. I
      dzieci z mocniejszej grupy żałują, że test kompetencyjny, na
      podstawie którego następowało przydzielenie do poszcz. grup,
      napisały dobrze. smile

      Nie mówiąc już o problemach z utrzymaniem dyscypliny w grupach
      słabszych.
      • tukata Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 28.05.10, 09:29
        e-emma-e napisała:

        > Taki pomysł jest już wdrożony - obowiązkowo - w obecnych klasach I
        > gimnazjum na języku obcym.
        >
        > I co?
        >
        > I okazuje się, że - wstyd to powiedzieć - nauczyciele pogubili się
        w
        > stawianiu wymagań i ocenianiu w takich grupach. Efekt jest często
        > taki, że w grupie lepszej, mocniejszej, są wyższe wymagania (to
        ok)
        > oraz gorsze stopnie za te same umiejętności, co w grupie słabszej.

        A jak miałoby być?. Dzieci w "gorszej"(słabszej pod względem
        umiejętności językowych) grupie nie powinny mieć ocen powyżej np 3,
        bo znajomość języka mają słabszą niż dzieci z lepszej grupy? To
        podział grupy czemu miałby służyć- ocenom czy nauce? Jeśli są
        dzieci, które żałują, że trafiły do lepszej grupy, bo teraz mają
        słabsze oceny - to tylko dzięki takim rodzicom jak ty. Takie
        podejście mozna też mieć do szkoły, przecież w słabej szkole można
        miec same 5 i 6, a w dobrej jedzie sie często na miernych i 3. Ale
        jakoś chętnych to tych dobrych szkół nie brakuje. Ciekawe, czy te
        dzieci z tych dobrych szkół tez żałują, że się dostały?


        > dzieci z mocniejszej grupy żałują, że test kompetencyjny, na
        > podstawie którego następowało przydzielenie do poszcz. grup,
        > napisały dobrze. smile
        >
        > Nie mówiąc już o problemach z utrzymaniem dyscypliny w grupach
        > słabszych.
        A już tego zupełnie nie rozumiem, co ma utrzymanie dyscypliny na
        lekcji z poziomem języka?
        Chyba, że robisz założenie, że gorsza grupa, to nie dość, że matoły
        z nauki (jak rozumiem nie tylko z języka), to jeszcze rozwydrzone i
        nieznośne dzieciaki. Pogratulować toku rozumowania.
        • hankam Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 28.05.10, 14:25
          > A jak miałoby być?. Dzieci w "gorszej"(słabszej pod względem
          > umiejętności językowych) grupie nie powinny mieć ocen powyżej np 3,
          > bo znajomość języka mają słabszą niż dzieci z lepszej grupy?

          To akurat jest dość proste, jeśli będą czytelne i wspolne dla obu rodzajów klas
          kryteria ocen. I duża część sprawdzianow w formie testów, a jeśli nie testow, to
          wlaśnie z jednoznaczną oceną punktową za zadania.
          Gorzej, jeśli zdolna klasa zaczyna korzystać z innego, trudniejszego podręcznika
          lub znacznie wyprzedza program.
          • learning-to-fly Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 28.05.10, 18:23
            > Gorzej, jeśli zdolna klasa zaczyna korzystać z innego, trudniejszego >podręcznika

            To ja tu czego nie rozumiem, po co wprowadzać na języku jakiś pseudo podział na
            poziomy, skoro potem i tak robi się to samo? Chodziłam do szkoły, gdzie podział
            na grupy był międzyklasowy, a rozrzut od początkującej do zaawansowanej i dla
            każdego było normalne, że ktoś z zaawansowanej tez może mieć 2. Teraz widzę
            niesprawiedliwość tego systemu, trzeba było podzielić to np. tak: grupy 1-2 max.
            dop. na świadectwie, grupy 3-4 nie mniej niż dop. nie więcej niż dost. i tak
            dalej, byłoby sprawiedliwie i motywująco.
            Mam wrażenie, że problem grup językowych to problem urażonej ambicji mamuś,
            które by chciały wysokiego poziomu, pod warunkiem, że dziecko będzie mieć i tak
            5, ale w żadnym innym wypadku.
            • hankam Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 29.05.10, 13:29
              Chodzi mi o to, że trudno porównać wyniki grup korzystających z innych
              podręczników.
              Niestety, na świadectwie jest angielski, a nie angielski 101, 102 i tak dalej.
              • learning-to-fly Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 29.05.10, 16:57
                > Niestety, na świadectwie jest angielski, a nie angielski 101, 102 i >tak dalej
                No i? W życiu jest angielski, a nie świadectwo. Zawsze można też wybrać dziecku
                najsłabszą szkołę w okolicy, będzie miało łatwiej skoro świadectwo jest priorytetem.
                > Chodzi mi o to, że trudno porównać wyniki grup korzystających z innych
                podręczników.
                Chodzi Ci o porównanie ocen, nie wyników? Bo chyba jednak to pierwsze. Nikt
                normalny nie porównuje wyników testów językowych osób z różnych poziomów, bo to
                bez sensu.
                • learning-to-fly Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 29.05.10, 16:58
                  *ocen czy wyników?
                • hankam Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 30.05.10, 12:04
                  Chodzi mi o porównanie wyników, czego miernikiem jest ocena.
                  Jeśli porownujemy dwie klasy - o tym samym stopniu zaawansowania, ale zlożone z
                  dzieci lepiej i gorzej radzących sobie z językiem - to dość latwo jest wyniki
                  porównać. Jeśli klasa lepsza przerabia zupełnie inny i bardziej zaawansowany
                  program - to trudno o rzetelne porównanie. I trudno o sprawiedliwe oceny.
                  Zapewne ten sam problem występuje w przypadku każdego przedmiotu, choćby w
                  sytuacji, gdy jedna klasa ma nauczycielkę bardzo wymagającą, a inna nie.

                  Ale chyba bylabym za podzialem klas w przypadku niektorych przedmiotów.

                  > No i? W życiu jest angielski, a nie świadectwo. Zawsze można też wybrać dziecku
                  > najsłabszą szkołę w okolicy, będzie miało łatwiej skoro świadectwo jest prioryt
                  > etem.

                  Nie - ocena jest dla mnie miernikiem tego, czego nauczylo się moje dziecko.
                  • learning-to-fly Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 30.05.10, 15:17
                    >Jeśli klasa lepsza przerabia zupełnie inny i bardziej zaawansowany
                    > program - to trudno o rzetelne porównanie. I trudno o sprawiedliwe >oceny.

                    Sprawiedliwą ocenę można wystawić na tle grupy, bo tam poziom wyjściowy jest
                    taki sam i postępy można porównać. Niesprawiedliwe byłoby właśnie porównywanie
                    umiejętności językowych dzieci, które na starcie są na zupełnie innych
                    poziomach. Pomijając to, że dalej nie wiem, po co porównywać wyniki dziecka z
                    innymi klasami/grupami?
                    Tak na marginesie, z mojej obserwacji znajomych z wielu szkół z podziałem
                    wynika, że mało kiedy wymagania były tak zawyżone, ze ludzie nie byli w stanie
                    się nauczyć i zazwyczaj dotyczyło to słabszych grup, gdzie była presja żeby
                    nadganiać. Problemy lepszych grup zazwyczaj wynikały z tego, że "oni już
                    potrafią i nie muszą się uczyć". A nie do końca umieli. Jakoś się nie dziwię, że
                    oceny mieli takie sobie. I niesprawiedliwości dziejowej w tym też nie dostrzegam.
      • mama_kotula Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 28.05.10, 14:38
        e-emma-e napisała:
        > dzieci z mocniejszej grupy żałują, że test kompetencyjny, na
        > podstawie którego następowało przydzielenie do poszcz. grup,
        > napisały dobrze. smile

        To może warto zacząć wkładać tymże dzieciom do główek, że chodzi o naukę języka,
        a nie o oceny z tegoż? I że celowe pisanie testów kompetencyjnych źle to
        strzelanie sobie w stopę? To nie są maluchy, tylko nastolatki, są w stanie to
        zrozumieć.

        Chociaż z tym rozumieniem to różnie, tak sobie teraz pomyślałam, że u nas takie
        testy kompetencyjne były już na studiach - część ludzi nie mam pojęcia w jakim
        celu pisała źle, aby się dostać do grupy początkującej. Wszystko wychodziło "w
        praniu" - lektor widział w czym rzecz i bez litości przenosił do grup
        zaawansowanych.

        Ale z kolei w szkole średniej był podział w grupach językowych, obie grupy
        korzystały z różnych podręczników, wymagania były różne i nikt nie płakał.
        • nangaparbat3 Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 29.05.10, 23:39
          > Chociaż z tym rozumieniem to różnie, tak sobie teraz pomyślałam, że u nas takie
          > testy kompetencyjne były już na studiach - część ludzi nie mam pojęcia w jakim
          > celu pisała źle, aby się dostać do grupy początkującej


          Jak to nie masz pojęcia? W takim celu, by osiąść na laurach i nie kiwnąwszy
          palcem w bucie zaliczyć.
          • mama_kotula Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 30.05.10, 09:11
            CytatJak to nie masz pojęcia? W takim celu, by osiąść na laurach i nie
            kiwnąwszy palcem w bucie zaliczyć.


            Wiesz, Nanga, ja jestem w stanie w jakimś minimalnym stopniu to zrozumieć -
            zrozumiałabym w przypadku, gdyby były to osoby załóżmy skupione na jakiejś
            dziedzinie (typu programowanie) - rozumiem, szkoda im czasu na rozwiązywanie
            ćwiczeń gramatycznych na mowę zależną i wolą np. zagadnienia present simple - bo
            zaoszczędzony czas moga poświęcić na zgłębianie innego przedmiotu. To jestem w
            stanie zrozumieć w jakimś stopniu.
            Niemniej jakimś dziwnym trafem okazało się, że te testy celowo poniżej
            umiejętności pisali tzw. łyżwiarze - osoby które na wszystkim i na wszystkich
            zamierzali się "ślizgać". I to też, paradoksalnie, jestem w stanie zrozumieć -
            jakby założmy czas zaoszczędzony na ślizganiu poświęcały na rozwijanie się w
            jednej konkretnej dziedzinie. Ale tak nie było tongue_out
            • nangaparbat3 Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 30.05.10, 11:47
              Po prostu nie rozumiesz lenistwa umysłowego połączonego z cwaniactwem smile

              Miło przeczytać, że są jeszcze ludzie, którzy tego nie rozumieją smile



              "Na wiosnę to sie ludzie dzikie robią."
      • nangaparbat3 Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 29.05.10, 23:37
        Nauczyciele wcale się nie pogubili, dzieci otrzymują oceny za postępy,
        a poziom wiedzy czy umiejętności wymagany na daną ocenę jest na każdym poziomie
        inny.
    • analist73 Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 28.05.10, 08:30
      A kto i jak miałby podzielić dzieci? Zgadzam się z Verdeną.
      A co z dziećmi które mają jakieś dysfunkcje. Gdzie dać dziecko które ma
      dysgrafię, ono może i ma kłopoty z pisaniem, czytaniem ale się świetnie uczy? Co
      z dzieckiem które ma wadę wymowy, ono na start często jest kwalifikowane jako
      słabsze, nie zależnie od jego możliwości. Myślę że takie dzielenie dopiero
      skrzywdziło by tych zdolnych ale mniej przebojowych.
      • princess_bride Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 28.05.10, 10:26
        No tak, macie rację, ten dobór byłby rzeczywiście trudny. Nie
        twierdzę, ze taki system byłby bez wad, ale i obecny nie jest.
        Raczej lepsze byłoby rozwiązanie, że pewną część zajęć dzieci mają
        wspólnie, a resztę - wg zdolności. Słaby językowo może douczyć się
        polskiego i roziwnąć matematykę, najsłabszy po prostu pracować nad
        podstawą.

        • giciag Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 28.05.10, 11:48
          W szkole podstawowej gdzie uczeszcza moj syn sa stworzone takie klasy dla
          slabszych i z dysfunkcjami.Utworzono je po to aby pomóc tym dzieciom .W tych
          klasach jest 15 dzieci i normalny program nauczania. Sami nauczyciele przyznali
          ze klasy sa za liczne aby poswiecic slamszym wiecej czasu.
    • sotto_voce Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 29.05.10, 13:25
      Są szkoły, w których nauczanie jest nastawione na dzieci
      zdolniejsze/bardziej dopilnowane. Jest w nich zwykle jakaś forma
      kwalifikacji wstępnej i wcale niekoniecznie są płatne. I jest to OK
      moim zdaniem. Natomiast bardzo nieOK jest dzielenie dzieci
      na "zdolniejsze" i "mniej zdolne" w ramach jednej szkoły. Bardzo bym
      nie chciała, żeby moje zdolne dzieci chodziły do klasy
      dla "zdolnych" w takiej szkole. Ale ogólnie zgadzam się z
      obserwacją, że dzieci zdolne dostają w szkole stymulację gorzej
      dostosowaną do swojego poziomu. Zdolne dziecko z przeciętnej
      podstawówki wynosi naukę, że uczyć się nie trzeba, a wręcz bez
      sensu. A tego właśnie powinna nauczyć szkoła - zamiłowania do
      systematycznej pracy.
      • verdana Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 29.05.10, 14:42
        Cóż, ja jestem matką dzieci zdolnych, ktore nie sa dobrymi uczniami.
        Do jakiej kl;asy powinny byly chodzić?
    • najma78 Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 29.05.10, 18:05
      My mieszkamy za granica, dzieci dzielone sa w klasach na grupy najlepsze,
      srednie i najslabsze z okreslonej dziedziny. Dla przykladu moja corka jest w
      grupie najlepszych z przedmiotow humanistycznych i otrzymuje tam najwyzsze noty,
      a z nauk scislych jest w grupie sredniej i tam otrzymuje najwyzsze noty, zdaniem
      jej nauczycielki ma szanse dzieki wytezonej pracy na przejscie do stolika
      najlepszego, ale nic na sile, zobaczymy. Grupy maja jak najbardziej sens,
      inaczej pracuje sie z dziecmi i czego innego wymaga, a ''improving'' jest jak
      najbardziej mozliwy. Pracuje jako asystent nauczyciela w szkole i widze jak to
      dziala, a te tzw. najslabsze grupy to przewaznie dzieci malo zdolne, z roznego
      rodzaju zaburzeniami np. koncentracji, ktore wcale nie kwalifikuja tych dzieci
      do nauczania specjalnego, wystraczy nieco obnizyc a raczej dostosowac poziom,
      oczekiwania do ich mozliwosci. Jako ciekwostke podam, ze w kazdej klasie w
      takiej grupie jest polskie dziecko i to wcale nie ze wzgledu na jezyk. Tak wiec
      takie grupy w klasach bardzo by sie przydaly i bylyby z korzyscia dla dzieci.
      • nangaparbat3 Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 29.05.10, 23:44
        Ciekawe jak sie mają te stolikowe grupy do etykietowania, co do którego nie ma
        juz żadnych wątpliwości, że jest złe.
        Jak wpływa na rozwój dziecka świadomość, że w żadnej dziedzinie nie jest dobre i
        siedzi przy tym "najsłabszym" stoliku?
    • osmanthus Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 30.05.10, 02:36
      najma78 napisała:

      > My mieszkamy za granica, dzieci dzielone sa w klasach na grupy
      najlepsze,
      > srednie i najslabsze z okreslonej dziedziny

      U nas wyglada to nieco inaczej:
      Trzeba zaznaczyc, ze szkola jest nietypowa- dwujezyczna francusko-
      angielska podstawowka: Kindergarten/Grande Section/5 lat -
      Year6/6e/11 lat, przez pierwsze 3 lata nauka 4 dni w j. francuskim,
      1 w angielskim, potem 50/50.
      Od 3 klasy dzieci moga byc typowane do tzw Challenge Program po
      stronie australijskiej (uwaza sie, ze po stronie francuskiej
      challenge jest juz sam w sobie wystarczajacy).
      Nie oznacza o bynajmniej tworzenia ghetta dla piatkowiczow. Dzieci,
      o ktorych mowa moga byc uzdolnione (Gifted & Talented) w roznych
      dziedzinach i program ten umozliwia im rozwijanie talentow przy
      pomocy rzucania dodatkowych wyzwan (challenge), rowniez poza szkola.

      W szkole sredniej mamy dwa rownolegle programy: czysto australijski
      (szkola rejonowa) oraz tzw EFS (English-French Stream), w ktorym
      kontynuuja nauke dzieci z naszej dwujezycznej szkoly podstawowej +
      dzieci francuskojezyczne z roznych wzgledow czasowo przebywajace w
      naszym miescie.

      Pod koniec 6 klasy kandydaci do naszej high school pisza testy z
      j.angielskiego, matematyki oraz Science.
      Wyniki testow pozwalaja przypisac ucznia (wstepnie) do poziomu
      klasy, w jakiej sie bedzie uczyl w Year 7.
      Dla uczniow EFS znaczenie ma jedynie j. angielski (pozostale
      przedmioty akademickie nauczane sa w j. francuskim, zgodnie z
      programami francuskimi), dla reszty - wszystkie 3 przedmioty.
      Angielski i Science maja 2 poziomy - zwykly oraz challenge.
      Matematyka ma 3 poziomy. Ruch miedzy tymi poziomami jest mozliwy
      zarowno w gore jak i w dol (rzadkosc).
      Aha, angielski wystepuje takze w wersji ESL (English Second
      Language) - dla nowoprzybylych, ktorym znajomosc jezyka nie pozwala
      (przez jakis czas) na udzial w standardowych lekcjach j.
      angielskiego.
      Powyzszy system komplikuje nieco zycie szkoly, zwlaszcza gdy
      uwzgledni sie obecnosc tzw electives czyli przemiotow do wyboru (w
      zaleznosci od year level) j. obcy (francuski, wloski, hiszpanski,
      niemiecki,japonski, indonezyjski dla English Stream, te same minus
      indonezyjski, no i oczywiscie francuski, ktory funkcjonuje juz jako
      Language A, dla EFS) oraz rozmaite propozycje z dziedziny a/
      technologii, b/ sztuki c/Home Economics d/ Health/PE (zdrowie i
      sport)

      Szkola rowniez jest czlonkiem IBO wiec ocena wszystkich produkcji
      uczniowskich musi byc zgodna z wymogami tej organizacji -
      niewatpliwie wyzwanie i dla uczniow i dla nauczycieli!

      princess_bride napisala
      >Z drugiej strony - mogłoby to zaowocować niezdrowymi stosunkami i
      >wrogością pomiędzy dziećmi z różnych klas.
      >Czy to naprawdę tak szkodliwe rozwiązanie? Ja jakoś tego nie widzę.

      Ogolnie rzecz ujmujac: nie zauwazylam by ktos tutaj sie chelpil z
      powodu zakwalifikowania do Challenge Program ani tez by ktos byl
      zdolowany z powodu udzialu w lekcjach Advanced Maths a nie Advanced
      Extended.

      Natomiast w Polsce, gdzie bycie odmiennym jest ciagle pietnowane,
      hmmm, no nie wiem...

      • najma78 Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 30.05.10, 10:56
        Hipokryzja jest twierdzenie, ze w Polsce pomimo skostnialego systemu, ktory
        usilnie rowna wszystkich do jednego poziomu nie ma etykietowania dzieci. Coz z
        tego, ze siedza w lawkach po dwie osoby w rzedach jak i tak kazdy wie, dzieci
        jak i rodzice kto jest najslabszy. Dodatkowe zajecia wyrownawcze, na ktore
        chodza uczniowie najslabsi - czy to nie etykietowanie? Dodatkowo strata czasu,
        zmiana systemu pozwolilaby na prace w klasach w czasie normalnych godzin pracy
        szkoly, a uczciwe zakwalifikowanie poszczegolnych uczniow z okreslonych
        przedmiotow pozwoliloby im na rozwoj i lepsze przyswajanie wiedzy. Zamiast sie
        oburzac i bac etykietowania lepiej zdac sobie sprawe, ze nie kazdy ma idealne
        dziecko, najlepsze z wszystkiego, im wczesniej nastapi wspolpraca ze szkola i
        podzial tym lepiej, bo to da mozliwosc pracy z dzieckiem na odpowiednim
        poziomie, dostoswanym do jego mozliwosci. Duza w tym rola rodzicow, ja zdaje
        sobie sprawe, ze moja corka moze nigdy nie przejsc do najlepszego stolika z
        matematyki i nigdy nie podejmie studiow z przedmiotami scislymi, bedzie robic to
        w czym bedzie dobra, moze zostanie fryzjerka? Czesc ludzi nigdy nie podejmie
        studiow bo ich poziom na to nie pozwoli i nie miejmy zludzen, na tasmie w
        fabryce studia potrzebne nie sa. Zdewaluowanie wartosci matury jak i studiow
        wyzszych w Polsce o czyms swiadczy i jesli sie nic nie zmieni w systemie bedzie
        jeszcze gorzej. Produkcja osob z matura z wynikami miernymi i magistrow po
        studiach na podobnym poziomie to strata pieniedzy i czasu.
        • learning-to-fly Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 30.05.10, 18:54
          khm..tak nieśmiało chciałabym zauważyć, że jedyną osobą, która się święcie
          oburzyła jesteś Ty, reszta to były luźne pytania.
          Rozumiem ideę zróżnicowania pracy, ale nie widzę sensu stolików. Nie wiem jak
          jeden nauczyciel miałby pracować z całą grupą dzieci z problemami z koncentracją
          skupionych w jednym miejscu, mając jeszcze inne grupy. Chyba, ze każdy stolika
          swojego nauczyciela. Tak samo jak nie wiem jaki sens ma praca w grupach przy tak
          hermetycznym i stałym podziale. Zero przepływu myśli ponad stolikami. Jasio z
          dyskalkulią może mieć świetny pomysł jak coś policzyć, tylko sam tego nie zrobi,
          Krzyś noga z matmy mu nie pomoże i pomysł Jasia diabli wezmą. Ewentualnie grupie
          pomoże pani, ale trzeba być chyba doskonale głupim, żeby nie zauważyć, że dla
          dzieci ma znaczenie czy rozwiązały problem same w swojej grupie czy z panią.
          I jeszcze jedno NIE WIESZ jak się czuje dziecko, które zawsze i pomimo starań
          jest w ostatnim stoliku. Co z tego, że raz czy dwa mu coś wyjdzie? I tak jest w
          tych najgorszych. Nawet jak jego prace są najlepsze, to są najlepsze z tych
          najgorszych - czyli i tak do bani. Rodzice może system zrozumieją, dzieci
          niekoniecznie.
          Pomóc dziecku można bez stolika, a na wyższych etapach wybór kursów o różnym
          stopniu zaawansowania jest o wiele bardziej sensowny.
          • learning-to-fly Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 30.05.10, 18:56
            * "hermetycznym i stałym" brzmi co najmniej głupio, trudno już nie zmienię
            choćbym na uszach stanęła smile
            • najma78 Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 30.05.10, 19:27
              Jesli nie masz pojecia jak to dziala, a dziala i to skutecznie, to po co
              odpowiadasz na post. Problem polskiego systemu jest duzy a reformy musza byc
              przeprowadzane gruntownie a nie powierzchownie, zadbac nalezy tez o
              wytlumaczenie rodzicom na czym one mialyby polegac. Grupy nie sa zamkniete,
              zagadnienia omawiane/wyjasniane sa wszystkim, natomiast konkretne zadania do
              wykonania sa inne dla poszczegolnych grup, inne pod wzgledem trudnosci,
              dopasowane do mozliwosci, a nie rowne dla wszystkich czyli dla zdolnych zbyt
              latwe i malo tworcze, dla sredniakow ok. a dla najslabszych nie do wykonania
              przez co czuja sie jeszcze gorzej niz przy stoliku np. czerwonym. Oczywiste
              jest, ze nauczyciel nie pracuje sam, potrzeba zatrudnienia pomocnikow, potrzeba
              pieniedzy - te mozna zdobyc, sa rozne programy unijne, zreszta w edukacje
              inwestowac nalezy, oplakane skutki ich braku oraz prawdziwych reform widac od dawna.
              • sotto_voce Re: Klasy o różnym poziomie wyników nauczania 30.05.10, 23:19
                Myślę, że taki system może się rzeczywiście dość dobrze sprawdzać.
                Ale to NIE JEST system dzielenia na klasy dla "zdolnych" i "mało
                zdolnych". Bo przecież ta sama osoba może być przy najlepszym
                stoliku z matematyki i przy najgorszym z polskiego. No i
                można "awansować" albo "spaść". Wolny rynek. A w klasie dla "mało
                zdolnych" to już nic nie można. Ktoś cię raz zakwalifikował i klops.
                System feudalny. Ale chyba u nas w dobrych szkołach bywa też tak, że
                są zadania "dla tych, którzy już skończyli", "dla chętnych", "dla
                zainteresowanych" i różne problemy otwarte, w których można się
                wykazać, tzn. rozwiązać na różnym poziomie, przy czym słabszy poziom
                też jest do zaakceptowania.
Pełna wersja