princess_bride
27.05.10, 22:20
Czy myślicie, ze rzeczywiście stworzenie klas o różnych poziomach
wyników nauczania jest tak strasznie złym pomysłem? Zawsze wspomina
się o takiej ewentualności jako o czymś krzywdzącym dzieci.
Argumentuje się to tym, że słabi uczniowie nie mają motywacji do
nauki. Zastanawiam się, czy to prawda. I dlaczego nie bierze się pod
uwagę uczniów dobrych, którzy czesto nudzą się na lekcji, a ich czas
się marnuje. Odnoszę nawet wrażenie, ze dzieci zdolne są takim
szkolnym "wrzodem na tyłku", bo zwykle przeszkadzają (nudząc się na
lekcji), zadają niezręczne pytania. Przynajmniej szkoła mojego
dziecka - trzecioklasisty - nastawiona jest na pracę z uczniami
słabymi. Dobrzy i tak sobie sami poradzą. Nikt nie myśli o tym, żeby
rozwijać ich zdolności.
Gdyby stworzyc klasy o różnym poziomie, dobrzy uczniowie mogliby
podstawę programową przyswoić szybciej, a resztę czasu poświęcić na
zajęcia dodatkowe. A słabsi spokojnie ćwiczyliby w swoim tempie.
Z drugiej strony - mogłoby to zaowocować niezdrowymi stosunkami i
wrogością pomiędzy dziećmi z różnych klas.
Czy to naprawdę tak szkodliwe rozwiązanie? Ja jakoś tego nie widzę.