Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane

28.05.10, 12:24
Poruszony został na forum temat klas o różnych poziomach nauczania.
Temat kontrowersyjny. Są zwolennicy i przeciwnicy tej idei.
Ja chętnie widziałabym w szkole nie klasy dla dzieci mniej i
bardziej zdolnych uczniów, a raczej dodatkowy program pracy dla
dzieci uzdolnionych. Takiego u nas w szkole nie ma, są za to różne
zajęcia wyrównawcze, tzw. reedukacyjne dla dzieci z deficytami, dla
tych uczących sie wolniej. Te zdolniejsze są zostawione same sobie.
Na lekcjach się nudzą, często przeszkadzają, bo zadaną pracę juz
dawno skończyły a muszą czekać na te słabsze. Po lekcjach też nie ma
dla nich w szkole opracowanego żadnego programu, więc nudzą się na
świetlicy.
Szkoła sprawia wrażenie, jakby wogóle nie interesowała się dziećmi
zdolnymi. Nie stwarza się dla nich warunków do rozwijania ich
uzdolnień, nie wspomaga się ich potencjału i możliwości. Nie ma
także żadnego programu współpracy nauczycieli z rodzicami
Dużo uwagi poświęca się dzieciom mającym trudności, a prowadzi to do
tego, że dzieci zdolne często pozostają zaniedbane. Przypuszczam,
że w innych szkołach wygląda to podobnie, choć może się mylę?
    • giciag Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 28.05.10, 12:33
      To po co zakladac nowy jesli zostalo to juz poruszone.Czytaj nizej.
      • pasjanna Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 28.05.10, 13:40
        giciag napisała:

        > To po co zakladac nowy jesli zostalo to juz poruszone.Czytaj nizej.


        Nie rozumiem, co zostało poruszone? Czy masz coś do powiedzenia na
        temat pracy z dziećmi zdolnymi? A może możesz powiedzieć jak to
        wygląda w Waszej szkole?
        • giciag Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 13:07
          Ponizej jest post.Klasy o roznym poziomie wynikow nauczania.Trzeba bylo go
          rozwinac.Ale nie wazne.Mam dwoje dzieci. Corka wyszla juz z podstawowki.Syn jest
          w 3kl.Problemem bylo zawsze to ze klasy liczyly po 29,30 dzieci.Nauczyciele
          przyznaja ze brakuje im czasu dla dzieci slabszych a te zdolniejsze dadza sobie
          rade.Od przyszlego roku szkolnego bedzie utworzona klasa wyrownawcza o tym samym
          poziomie nauki.W tej kl bedzie 11 dzieci.Szkola utworzyla ja wlasnie po to aby
          slabsze dzieci mialy szanse lepiej sie uczyc co przelozy sie i na te
          zdolniejsze.Moim zdaniem jest to trafiony pomysl.
          • mama_kotula Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 21:30
            CytatOd przyszlego roku szkolnego bedzie utworzona klasa wyrownawcza o tym
            samym poziomie nauki.W tej kl bedzie 11 dzieci.Szkola utworzyla ja wlasnie po to
            aby slabsze dzieci mialy szanse lepiej sie uczyc


            Dlaczego szkoła nie utworzyła takiej mniejszej klasy dla dzieci zdolniejszych?
            • giciag Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 02.06.10, 15:01
              Dlatego ze te slabsze wymagaja wiecej uwagi.Dodam ze niektore dzieci to dzieci z
              dysfunkcjami.
              • mama_kotula Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 02.06.10, 19:25
                giciag napisała:

                > Dlatego ze te slabsze wymagaja wiecej uwagi.Dodam ze niektore dzieci to dzieci
                z dysfunkcjami.

                No i tu jest pies pogrzebany, co jest właściwie tematem wątku.
                Dzieci z obu skrajnych końców krzywej Gaussa zdolności potrzebują więcej uwagi.
                Nie tylko z tego lewego.
      • daga_1 Podzielenie dzieci w klasach też ma swój sens. 02.06.10, 10:48
        Dzieci zdolniejsze wcale nie mobilizują te słabsze a wręcz dołują. Te mniej
        zdolne nie są w stanie dorównać tym zdolniejszym, ale są ciągle porównywane i
        zmuszane do podciągania się do nich. W rezultacie nie poprawiają swoich wynikow,
        bo i tak zawsze są gorsi od tych najlepszych.
        • giciag Re: Podzielenie dzieci w klasach też ma swój sens 03.06.10, 18:51
          I wlasnie po to tworzone sa klasy dla tych slabszych.To chyba dobrze ze
          zdolniejsze dzieci moga wtedy isc z materialem szybciej.Tak mi sie
          wydaje.Napisalam jak jest w szkole mojego syna.
    • andaba Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 28.05.10, 12:42
      Ja osobiście tego nie widzę...
      U najstarszego syna w klasie była taka zdolna dziewczynka, to miała
      dodatkowe ćwiczenia i robiła je pod kierunkiem pani. Nawiasem mówiąc
      dziewczynka okazała się nie tyle bardzo zdolna ile posiadając
      starsze rodzęństwo była trochę do przodu. Od czwartej klasy stała
      się zupelnie przeciętną uczennicą.

      W podręcznikach jest mnóstwo pytań i zadań takich "nad program",
      jest dużo konkursów, w których moga startować zdolne dzieci. Nie mam
      wrazżenia, żeby miały się czas nudzić. A na swietlice , skoro musi
      dziecko chodzić (to dotyczy raczej pierwszaków chyba? ) mozna zawsze
      wziąć książkę.
      • pasjanna Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 28.05.10, 14:19
        Konkursy, hmm odbywają się raptem kilka razy w roku. Moj syn bierze
        udział we wszystkich możliwych konkursach organizowanych przez
        szkołę - recytatorskich, ortograficznych, matematycznych,
        plastycznych, zdobywa nagrody, wyróżnienia, co potwierdza tylko
        fakt, ze jest zdolny. Co z resztą szkolnych dni?
        Ja mówię o codziennych dniach nauki, w których brak jest dla niego
        wystarczającej stymulacji. Na lekcjach łapie temat szybciej niż
        inni, rozwiązuje zadany temat i nudzi się. Na moje prośby o
        dodatkowe zadania, pani odpowiada, że nie może poświęcać czasu tylko
        jemu, bo w klasie ma jeszcze dwadzieścioro-kilkoro dzieci, którym
        musi poświęcić więcej czasu. Dla niej moje dziecko jest problemem.
        Nie może pytać tylko jego, bo inni też chcieliby odpowiedzieć, a
        wiadomo, ze on i tak wie. On czuje się niedowartościowany, bo pani
        nigdy nie zauważa jego wyciągniętej w górę ręki. Czasem wyrywa się
        więc z odpowiedzią niepytany. Dostaje uwagi. Zniechęca sie, spada mu
        motywacja, bo po się starać, skoro nikt tego nie docenia. Błędne
        koło. Problem jak widzę, rozumieją tylko rodzice dzieci podobnych do
        mojego.
        • mama_kotula Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 28.05.10, 14:23
          CytatOn czuje się niedowartościowany, bo pani
          nigdy nie zauważa jego wyciągniętej w górę ręki.


          O to to to.
          "Mamo, pani nigdy mnie nie pyta i nie wybiera, pyta tylko innych".
          Odpowiedź pani "bo ja wiem, że on to umie".
          Opad rąk.
          • bubster Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 11:00
            Tylko do pani trudno mieć pretensje. Ona jest odpowiedzialna za to,
            żeby nauczyły się wszystkie dzieci, nie tylko te zdolne.

            I to jest chore w systemie oświaty. Bo cierpią i zdolne, i niezdolne i
            średniaki.
            Gdyby klasy były podzielone według tego, czy dziecko jest zdolne,
            średnie czy ma problemy, to WSZYSTKIE dzieci by skorzystały: zdolne
            miały by szybsze tempo nauki, nie nudziły by się, niezdolnym poświęcano
            by więcej uwagi, uczono wolniej i wreszcze byłaby szansa żeby ze szkoły
            coś wyniosły, a średniaki uczyły by się we własnym tempie, bez czekania
            na niezdolne i bez poświecania uwagi zdolnym, żeby się nie nudziły.

            Tylko pewnie największym oponentem tego pomysłu są rodzice bo... boją
            sie że ich dziecko nie będzie w klasie zdolnych, tylko średniaków lub
            niezdolnych... nie patrzą na to, że dziecko miało by korzyśc z nauki,
            ważne że "jak to? MOJE dziecko"?
            • titta Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 11:26
              Do pani mozna miec pretensjie. bo za cel postawila sobie
              przerobienie materialu, a nie rozwoj dzieci. W ten sposob mozna
              zdolowac i ty slabszych (ktore nie poradza sobie w pelni z
              materialem) i lepszych. Ale fakt - problem jest w licznej klasie i
              braku asystenta.
              Pani nalezy powiedziec dokladnie to co tu napisalas i umowic sie, ze
              dzieciak sam bedzie rozwiazywal nadprogramowe zadania, skoro mu sie
              nudzi. W starszych klasach zapewne sa kolka zainteresowan i rozne
              zajecia dodatkowe.
              Z moich czasow:
              -jak sie nudzililismy (takich dzieciakow bylo sporo) to gralismy w
              kropki lub okrety (na lekcji)
              -pozniej (w starszych klasach) posadzono tych lepszych ze slabszymi
              (pomagalilismy, naprawde sporo mozna sie nauczyc uczac kogos innego).
              -mielismy nieoficjalnie program indywidualny z kilku przedmiotow
              (np. ja na fizyce rozwiazywalam zadania...z chemi. Fizyke zaliczalam
              zdajac egzamin.; zadania z matematyki byly na roznym poziomie itp.)
            • mama303 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 20:36
              Naprawdę jest trudno obiektywnie stwierdzić, że to dziecko jest
              zdolne, to przecietne a to słabe. Bardzo łatwo dzieci zaszufladkować
              a ktos kiedyś powiedział mądre słowa że każde dziecko jest zdolne
              tylko trzeba dac mu szanse i umiec te zdolnosci odkryć!

              Wiele dzieci leci niestety w szkole na tzw opinii i tej złej i tej
              dobrej.
              • samson.miodek Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 02.06.10, 02:20
                W piatej klasie nauczyciel poszufladkowal jak to mowisz dzieciaki na
                zdolne, srednie i malo zdolne - z problemami - i dobrze zrobil bo
                wiedzial jak pracowac z klasa jak pracowac praktycznie z kazdym
                dzieckiem - porozsadzal dzieciaki w grupy - zdolnych , sredniakow i
                nazwijmy ich z problemami.Tlumaczyl zagadnienie i potem kazda grupa
                dostawala zadania do rozwiazywania - odpowiednio do swoich
                zdolnosci.Jak ktos chce to mozna i szufladkowanie nie jest zle pod
                warunkiem ze dzieciaki traktujesz normalnie i z szacunkiem a
                \zaszufladkowanie potrzebne ci tylko by dostosowac poziom zadan do
                dziecka.
                • mama303 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 02.06.10, 18:33
                  samson.miodek napisała:

                  > Jak ktos chce to mozna i szufladkowanie nie jest zle

                  Ja tego nie lubię bardzo bo to zawsze subiektywne oceny są.
              • bubster Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 02.06.10, 09:07
                I ze względu na takie opory i opinie "każde jest zdolne" wszystkie
                dzieci uczą się "w kupie" i nie ma jak podejść do każdego z nich z
                osobna. I wszystkie dzieci na tym tracą.
                • mama303 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 02.06.10, 18:38
                  bubster napisała:

                  > I ze względu na takie opory i opinie "każde jest zdolne" wszystkie
                  > dzieci uczą się "w kupie" i nie ma jak podejść do każdego z nich z
                  > osobna. I wszystkie dzieci na tym tracą.

                  Zawsze można przejść na indywidualny tok nauczania wink Nauka w kupie
                  ma też dobre strony. Dzieci sie nawzajem od siebie uczą - i to nie
                  tylko chodzi o przyswajanie wiedzy. Te zdolne od tych mniej zdolnych
                  tez się moga czegos nauczyć.
        • samson.miodek Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 02.06.10, 02:08
          Zalezy od szkoly i od nauczycieli.
          Mam jedno dziecko ponad przecietnie zdolne - nauczyciele to wylapuja
          i dostaje zadania w klasie do rozwiazywania ponad przecietna niz inne
          dzieci w klasie - dadatkowe zadania.JAk zrobi wszystko i nie ma
          dodatkowych zadan - to moze wyciagnac zadania z matamatyki, geografii
          czy innego przedmiotu i robi, czyta ksiazke.
          Drugie dziecko ma stwierdzona dysleksje i ma pomoc w szkole.ZADNE
          dziecko w szkole nie jest zostawione samopas.Temu ktore potrzebuje
          pomocy - pomoc jest udzielana - zarownotym ktorzy potrzebuja bo sa
          slabsi jak i ci ktorych pokierowac mozna na wyzyny edukacji.Tylko
          nauczyciel musi wykazac checi jak mu sie nie chce to bedzie co
          bedzie.A zadac zdolnemu uczniowi trudniejsze zadanie to niejest nic
          trudnego - zajeloby to nauczycielce w domu przygotowanie moze 10
          minut - dodatkowe 10 minut.Dla chcacego nie ma nic trudnego.Ale jak
          ktos jest leniwy i odwala fuszerke i uczen nauczycielowi przeszkadza
          to pozniej nie ma sie co dziwic ze trzeba oglaszac roznego rodzaju
          amnestie na maturze.
    • hawela Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 28.05.10, 13:00
      Myślę, że wynika to z braku czasu i funduszy. Obie te rzeczy są
      ograniczone i nie ma opcji "i i", jest tylko "albo albo". A wtedy
      lepiej pomóc słabszym.

      Mam trójkę dzieci, z czego dwoje bardzo zdolnych. I widzę, że zdolne
      dziecko rozwinie się i POMIMO szkoływink
    • mama_kotula Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 28.05.10, 13:45
      CytatTakiego u nas w szkole nie ma, są za to różne
      zajęcia wyrównawcze, tzw. reedukacyjne dla dzieci z deficytami, dla
      tych uczących sie wolniej. Te zdolniejsze są zostawione same sobie.
      Na lekcjach się nudzą, często przeszkadzają, bo zadaną pracę juz
      dawno skończyły a muszą czekać na te słabsze.


      Z wielkim trudem po kilku miesiącach wywalczyłam dla dziecka dodatkowe zajęcia, również zajęcia na które chodzi do klas starszych.
      Nauczyciel argumentował to w sposób nastepujący: "to jest dziecko sześcioletnie, ono musi odpoczywać, nie może być cały czas stymulowane" - jednocześnie skarżąc się, że synowi palma na głowę bije podczas lekcji, a biła mu, owszem, z nudów, jako że jest dzieckiem zdiagnozowanym jako wybitnie zdolne i program zintegrowanego ma opanowany od lat, a rzeczy nowe łapie w lot i nie potrzebuje miliona powtórek.

      Teraz jest o niebo lepiej, ma indywidualny tok oraz nieformalne zajęcia w starszych klasach. Ale - to szkoła niepubliczna, gdzie łatwiej jest o indywidualne traktowanie dziecka. Podejrzewam, że w publicznej nie mielibyśmy szans - syn byłby traktowany po prostu jako dziecko sprawiające problemy wychowawcze.
    • lolinka2 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 28.05.10, 13:48
      masz pełną rację. niestety.
    • kub-ma Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 28.05.10, 16:32
      To może teraz ja kilka słów od strony nauczyciela.
      Dzieciom zdolnym powinna być poświęcana uwaga tak jak dzieciom
      słabszym. Na lekcjach jest to ogromny problem organizacyjny.
      Oczywiście nie powinno być sytuacji, kiedy nauczyciel nie widzi
      podniesionej ręki, bo wie, że dziecko zna odpowiedź. Jeżeli chodzi o
      dodatkowe zadania, to sprawa nie jest taka prosta. Takie zadania
      powinny być trochę trudniejsze niż te już zrobione. Powinnam
      sprawdzić, czy te poprzednie i te następne są dobrze wykonane, zeby
      nie urewaliły się jakieś błędy. Nie zawsze jest na to czas.
      Oczywiście są inne sposoby zaangażowania dzieci zdolnych, ale nie
      zawsze i nie na każdym etapie lekcji.
      Jeżeli chodzi o zajęcia pozalekcyjne, to też sprawa nie jest prosta.
      Z doświadczenia wiem, że skompletowanie grupy na takie zajęcia jest
      trudne bo termin nie taki i chętnych niewiele. Można pracować
      indywidualnie z 2-3 dzieci, ale z dopasowaniem terminu też czasami
      jest problem.
      Podsumowując: zorganizowanie pracy z uczniem zdolnym jest trudne,
      ale nauczyciel może jednak coś w tej kwestii zrobić. Czasami więcej,
      czasami mniej, ale ma możliwości.
      • lolinka2 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 28.05.10, 18:26
        a czy możesz to łopatologicznie wytłumaczyć pedagogowi i dyrektorowi
        szkoły mojej córki???? bo ode mnie komunikaty chyba nie docierają....
        • kub-ma Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 18:26
          Moim zdaniem wiele, a może i wszystko, zależy od dyrektora.
      • mama_kotula Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 28.05.10, 19:26
        CytatTakie zadania
        powinny być trochę trudniejsze niż te już zrobione. Powinnam
        sprawdzić, czy te poprzednie i te następne są dobrze wykonane, zeby
        nie urewaliły się jakieś błędy. Nie zawsze jest na to czas.


        Kub-mo, a jeżeli rodzic zaproponuje, że samodzielnie będzie przygotowywać
        zadania dla dziecka?
        Znam moje dziecko i wiem, z czym jest sobie w stanie poradzić z dosłownie
        minimalną pomocą, wiem, gdzie szukać zadań (razem z rozwiązaniami), w domu sama
        wymyślam mu zadania bazując m.in. na homeschoolowych stronach i worksheetach z
        netu. Czy jako nauczyciel poszłabyś na układ, że dziecko rozwiazuje na lekcji
        zadania przyniesione z domu, bez konieczności sprawdzenia - wyłącznie po to, aby
        dziecku zająć czas, co by to dziecko nie rozwalało lekcji?
        • kub-ma Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 18:32
          Myślę, że gdybyśmy obie usiadły razem i pomyślały, to udałoby nam
          się ułożyć taki model pracy z dzieckiem, żeby unikać nudy na lekcji.
          Chciałabym, żeby dziecko w niektórych etapach lekcji uczestniczyło,
          potrzebowałabym jego aktywności, natomiast podczas np. pracy
          indywidualnej dodatkowe zadania byłyby świetnym rozwiązaniem.
      • iamhier Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 20:19
        do kub-ma-dzieci z wysoka srednia z calosci edukacji (12 lat)
        POWINNY BYC ZWOLNIONE Z MATURY!

        skoro ministerstwo daje laby dla tych co palki maja na koniec..

        w koncu musi byc jakas rownosc i sprawiedliwosc w tym kraju!
    • mama303 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 28.05.10, 21:52
      niestety dzieci bardzo uzdolnione to sa dzieci specjalnej troski i
      czesto sprawiają sporo rozmaitych problemów wychowawczych.
      Z moich obserwacji wynika jednak że wielu rodzicom sie wydaje że ich
      dzieci sa bardzo zdolne a to że żle sie na lekcjach zachowują to
      wynika z tego że sie nudzą. Nie zawsze jest to prawda.
      • mama_kotula Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 28.05.10, 22:29
        mama303 napisała:
        > wielu rodzicom sie wydaje że ich dzieci sa bardzo zdolne a to że żle sie na lekcjach zachowują to wynika z tego że sie nudzą. Nie zawsze jest to prawda.

        A, to nie moje dziecko. Moje dziecko na lekcji matematyki w klasie 2 pracuje normalnie, nie robi z siebie małpy i nie komentuje poczynań innych, bo jest skupiony na tym, co ma zrobić, a nie zawsze od razu potrafi - a z kolei na zajęciach w swojej zerówce rozwala je, poczynając od bezczelnego głośnego stwierdzenia "nuuuuuuuuuuuuda, proszę pani, ja już to umiem od dawna" uncertain.
        Co nie zmienia faktu, że jest dzieckiem specjalnej troski, sprawiającym problemy wychowawcze - choćby dlatego, że ze względu na specyfikę swojego zaburzenia nie widzi niestosowności określonych zachowań.
        Niemniej uważam mimo wszystko, że większość niewłaściwych zachowań u takich dzieci wynika z braku zajęcia, braku ciągłej stymulacji dla mózgu (mój syn i ja należymy do typu ludzi,który bez przerwy musi coś robić, musi być na czymś skoncentrowany, bo zastój w działaniu najzwyczajniej powoduje, że człowiek taki jest poddenerwowany i zaczyna mu za przeproszeniem odwalać).
        • mama303 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 09:33
          mama_kotula napisała:

          > Niemniej uważam mimo wszystko, że większość niewłaściwych zachowań
          u takich dzi
          > eci wynika z braku zajęcia, braku ciągłej stymulacji dla mózgu

          Pozwolę się nie zgodzić z Toba gdyz przekonana jestem że przecietne
          dziecko /bez dysfukcji/ jest w stanie być spokojne i nie
          przeszkadzac innym pomimo że cos go nawet bardziej lub mniej nudzi.
          • tawananna Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 10:05
            Wyobraź sobie, że przez większość czasu spędzanego, dajmy na to, w pracy, masz
            po prostu siedzieć, bo wykonałaś Twoje obowiązki wcześniej niż inni. Nie masz do
            tych innych zagadywać (bo im przeszkadzasz), nie masz się generalnie odzywać,
            nie możesz wyjść, nie możesz sobie wyciągnąć książki czy iść zrobić kawę - masz
            siedzieć i czekać aż wszyscy skończą.

            Dziecku jest jeszcze trudniej.
            • mama_kotula Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 10:29
              Cytattawananna napisała:

              > Wyobraź sobie, że przez większość czasu spędzanego, dajmy na to, w pracy, masz po prostu siedzieć, bo wykonałaś Twoje obowiązki wcześniej niż inni. Nie masz do tych innych zagadywać (bo im przeszkadzasz), nie masz się generalnie odzywać, nie możesz wyjść, nie możesz sobie wyciągnąć książki czy iść zrobić kawę - masz siedzieć i czekać aż wszyscy skończą.

              > Dziecku jest jeszcze trudniej.


              Bardzo dobrze powiedziane smile
              • pasjanna Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 21:43
                Cytattawananna napisała:
                Wyobraź sobie, że przez większość czasu spędzanego, dajmy na to, w
                pracy, masz
                po prostu siedzieć, bo wykonałaś Twoje obowiązki wcześniej niż inni.
                Nie masz do
                tych innych zagadywać (bo im przeszkadzasz), nie masz się generalnie
                odzywać,
                nie możesz wyjść, nie możesz sobie wyciągnąć książki czy iść zrobić
                kawę - masz
                siedzieć i czekać aż wszyscy skończą


                Swietny przykład! Dorośli zbyt szybko zapominają, jak sami byli
                dziećmi i nie próbują wczuć się w pozycję dziecka.Ja dostaję szału
                gdy zdarza mi się czekać np. w poczekalni u lekarza kilka czy
                kikanaście minut, mój syn przeżywa to wielokrotnie w ciągu dnia.

                W klasie mojego dziecka na lekcji nie można robić nic, co nie jest
                związane z lekcją. I nie mówię tu o rysunkach, czy origami. Pewnego
                dnia po skończeniu zadanego zadania, zaczął odrabiać pracę domową.
                Koleżanka z ławki raczyła poskarżyć o tym pani. Syn dostał uwagę i
                wykład o tym, że praca domowa musi być odrobiona w domu. A ja
                się zastanaiwam, z jakiego powodu nie mogłaby byc zrobiona na
                lekcji?
                • bubster Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 11:03
                  praca domowa musi być odrobiona w domu

                  ale bezsens...
                  wszystcy po linijke - nie ważne co i jak, wazne żeby rózno szło...
              • iamhier Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 11:04
                do mama-kotula-skad te szybciej od innych znaczy lepiej?

                To,ze dziecko jest celowo wypychane do szkoly czy uczone jezykow od
                malenkosci i COS UMIE LEPIEJ nie znaczy,ze jest ZDOLNE.


                Zdolnosci i IQ to srednia ocen z calej szkoly (szkola podstawowa
                plus srednia).To pelen przeglad umiejetnosci ,w tym tych
                spolecznych,gdzie dziecko musi zmagac sie z roznymi osobowosciami z
                roznych srodowisk.

                Tym niemniej szybciej i wiecej absolutnie nie znaczy LEPIEJ.
                Tylko o dziecku nie tresowanym zbyt wczesnie z tego czego bedzie sie
                uczyc w szkole z wysoka srednia ok.5.0 mozna powiedziec,ze jest
                zdolne.

                Reszta jest co najwyzej przecietna...

                Jest jeszcze jedna kategoria dzieci-uzdolnionych w jakims kierunku
                jednym,ale ogolnie slabo zdolna i mniej
                nteligetna,np.muzycznym.Jestem za tym,by sie to dziecko rozwijalo w
                tej dziedzinie,a reszcie dalo swiety spokoj.....Bo beda dla tych
                zdolniejszych z tego tytlu same problemy.

                Ja np.uwazam,ze dziecko ze srednio ponizej 4.7-5.0 ze swiadectwa
                szkoly podstawowej i sredniej nie powinno mniec wstepu na prawo i
                medycyne.(tak jak na calym swiecie,za wyjatkiem
                Polski,Rosji,Bialorusi)
                Bo z tego nic dobrego nie wyniknie!!Absolutnie nic!
                • titta Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 14:54
                  Dziecko nie musi byc tresowane, czy do czegokolwiek sklaniane, zeby
                  sie uczyc. SAMO. Przeciez nie zabronisz, nie wylaczysz telewizji,
                  nie zabierzesz ksiazek, bo kilkulatek ma sie bawic, nie czytac o
                  wynalazkach, przegladac atlasy.
                  Chyba nigdy nie mialas doczynienia z autentycznie inteligentnym
                  dzieciakiem, ze jestes cos takiego w stanie powiedziec.
                  Inteligentny zieciak moze spokojnie miec srednia powyzej 5 (przez
                  dluuugi okres czasu) nie powswiecajac temu najmniejszego wysilku.
                  Bywa, ze schody zaczynaja sie dopiero wczasie doktoratu wink

                  > Ja np.uwazam,ze dziecko ze srednio ponizej 4.7-5.0 ze swiadectwa
                  > szkoly podstawowej i sredniej nie powinno mniec wstepu na prawo i
                  > medycyne.
                  Ja jednak wole aby lekarze i prawnicy byli inteligentni, a nie
                  jedynie pracowici.
                  • iamhier Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 15:55
                    do titta-ty piszesz o dziecku,ktore lubi sie uczyc.I poswieca temu
                    BARDZO DUZO CZASU I WYSILKU-to jego pasja.A ja pisze o dziecku
                    zdolnym,ktore lubi lub nie lubi sie uczyc i rzadko zaglada do
                    ksiazek,ma inna szkole na karku np.sportowa czy artystyczna...

                    Pracowistosc i inteligencja w przypadku dziecka z taka srednia idzie
                    w parze.Wybacz,ale w Polsce ta "inteligencja" jest chyba
                    dziedziczna,anizeli autentyczna...(zwazywaszy na IQ prawnikow czy
                    lekarzy i ich sprawnosc zawodowa).
                    • tawananna Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 18:06
                      > do titta-ty piszesz o dziecku,ktore lubi sie uczyc.I poswieca temu
                      > BARDZO DUZO CZASU I WYSILKU-to jego pasja.

                      Ja zupełnie inaczej odebrałam tamten post. Nie wiem, gdzie była tam mowa o
                      WYSIŁKU... rzecz w tym, że dziecko zdolne nie wkłada w to wszystko wszystko
                      wiele wysiłku, a przynajmniej nie odczuwa tego jako wysiłek. Niekoniecznie też
                      musi być pracowite smile.
                • mad2ik Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 02.06.10, 10:33
                  Z tą średnią ze szkoły średniej mogę się zgodzić... ale z
                  podstawówki to moim zdaniem kompletna bzdura.

                  Gdy byłam w podstawówce, mojej mamie wielokrotnie proponowano
                  przeniesienie mnie do klasy wyżej i indywidualny system nauczania
                  (dwie klasy w 1 rok). Na szczęście się nie zgodziła i umożliwiła mi
                  proporcjonalny rozwój - i naukowy i społeczny. Mimo to w podstawówce
                  nie miałam najlepszej średniej w klasie - miały ją dziewczynki
                  ładnie rysujące szlaczki i śpiewające. Ja raczej wolałam matematykę
                  i książki.
                  Dziś te dziewczynki rysują szlaczki na paznokciach, a chłopcy,
                  którym w podstawówce przydzielono etykietkę łobuzów, w szkole
                  średniej czy teraz, kończąc studia, radzą sobie znacznie lepiej.
                • learning-to-fly Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 14.06.10, 02:18
                  > Ja np.uwazam,ze dziecko ze srednio ponizej 4.7-5.0 ze swiadectwa
                  > szkoly podstawowej i sredniej nie powinno mniec wstepu na prawo i
                  > medycyne.

                  A jak chcesz porównywać te średnie w szkołach elitarnych, średnich i zupełnie do
                  d.py? I co Ci przeszkadza przyszły lekarz biologi z WOKu, PP, PO i jeszcze paru
                  rozwijających niezwykle przedmiotów? Może w tym czasie zamiast kuć ten WOK dla
                  średniej akurat się do olimpiady uczył? Ja bym wolała żeby mój lekarz był dobrym
                  lekarzem, a nie dobrym uczniem w liceum.
              • bbuldogg Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 13:06
                Mój syn po prostu zaczął sam z siebie zabierać ksiązki z zadaniami.
                WSczesniej poprosił nas bysmy mu kupili ksiązki do ćwiczen, I jak
                już zrobi swoje zadania zadane przez panią, to wypełnia własne
                cwiczenia. nawet tego nie konsultowaliśmy. sam sobie problem nudy
                rozwiązał. Zorientowałem sie jak zapisał kilka ksiązek do ćwiczeń i
                mi je pokazał. A w świetlicy bawi się z kolegami lub siada z boku i
                czyta książki. Klasa, ktora liczy 27 uczniów siła rzeczy nie będzie
                wygodna dla żadnego dziecka. Zdolne będa sie nudzić, a mniej zdolne
                nie będą nadąrzać za resztą i bedą się tym stresować. W szkole mój
                syn sie nudzi, ale poza szkoła juz nie. ma dośc bodźców, zajęc
                róznych itd. Myslelismy o indywidualnej nauce dla niego, ale on musi
                się też nauczyć radzić sobie z nudą, współzycia z innymi ludxmi,
                zdolnymi i mniej zdolnymi itd. szkoła jest wiec dla niego wazna nie
                tylko z powodu przyswojenia materiału. Ponieważ jest zdolny sam
                odrabia lekcje i o to dba, my się w ogóle nei zajmujemy jego szkolną
                nauką. natomiast organizujemy mu zajęcia pozalekcyjne w tym naukowe,
                w domu wykonujemy rózne eksperymenty itd.Szkołę ma już na swojej
                głowie. Lekcje odrabia w ekspresowym tempie, ma wiec sporo czasu dla
                siebie, by go spędzić, jak chce. fakt, nie jest w szkole od rana do
                18tej, a tylko tyle ile trwają lekcje. Gdyby przez wiele godzin
                tkwił po lekcjach w świetlicy byłbym załamany. Natomiast lekcji
                szkolnych nie uważam za stratę czasu ani za zaniedbywanie dziecka.
            • mama303 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 21:35
              tawananna napisała:

              > Wyobraź sobie, że przez większość czasu spędzanego, dajmy na to, w
              pracy, masz
              > po prostu siedzieć, bo wykonałaś Twoje obowiązki wcześniej niż
              inni.

              Owszem miewałam tak czasem w szkole. W pracy tez zdarza mi się
              nudzić, ostatnio na durnym szkoleniu.


              • mama_kotula Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 21:46
                > W pracy tez zdarza mi się nudzić, ostatnio na durnym szkoleniu.

                Codziennie się w pracy nudzisz, czy tylko "zdarza ci się"?
                • mama_kotula Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 21:51
                  mama_kotula napisała:

                  > > W pracy tez zdarza mi się nudzić, ostatnio na durnym szkoleniu.
                  >
                  > Codziennie się w pracy nudzisz, czy tylko "zdarza ci się"?

                  Nie skończyłam - zdolne dziecko które robi szybciej niż inne, nudzi się dzień w dzień, do szkoły idzie niechętnie.
                  Jakbym miała w perspektywie codzienną nudę w pracy i brak alternatyw, rozglądałabym się za nową pracą. Na szczęście mam alternatywy, i na moim kosmicznie nudnym etacie podczas pracy słucham audiobooków, ewentualnie szukam w necie tego, co mi będzie potrzebne na drugim etacie, tym ciekawszym. Dziecko zdolne w większości szkół takich możliwości nie ma.
            • tititu Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 21:24
              No i nie zapominajmy, ze dziecko - w przeciwienstwie do pracujacych -
              nie ma internetu na tych "nudnych" lekcjach. Wiec w co tu sie gapic?
          • tijgertje Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 10:33
            mama303 napisała:
            Pozwolę się nie zgodzić z Toba gdyz przekonana jestem że przecietne
            > dziecko /bez dysfukcji/ jest w stanie być spokojne i nie
            > przeszkadzac innym pomimo że cos go nawet bardziej lub mniej
            nudzi.

            Owszem, o ile takie sytuacje zdarzaja sie sporadycznie, no chocby
            jednba nudna lekcje dziennie mozna przezyc, ale inaczej sprawa
            wyglada jesli sytuacja powtarza sie notoirycznie na kazdej lekcji, w
            takim wypadku kazdy normalny czlowiek po 2-3 tygodniach zacznie
            wariowac.
          • titta Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 14:46
            > Pozwolę się nie zgodzić z Toba gdyz przekonana jestem że
            przecietne
            > dziecko /bez dysfukcji/ jest w stanie być spokojne

            "Jest w stanie" to nie znaczy, ze w praktyce zachowuje sie spokojne.
            Nie powiedziala bym, ze przecietnie dzieci sa spokojne i ulegle,
            zazwyczaj jednak gada/gra w cos. Zreszta nadmierna uleglosc i brak
            asertywnosci to tez jest swojego rodzaju dysfunkcja wink
            • mama303 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 20:40
              titta napisała:

              > Zreszta nadmierna uleglosc i brak
              > asertywnosci to tez jest swojego rodzaju dysfunkcja wink

              Nikt nie mówi o nadmiernej. Inteligencja i spryt dziecka także
              polega na tym , że dziecko umie się dostosować i odnależć.
      • fogito Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 08:59
        mama303 napisała:

        > niestety dzieci bardzo uzdolnione to sa dzieci specjalnej troski i
        > czesto sprawiają sporo rozmaitych problemów wychowawczych.
        > Z moich obserwacji wynika jednak że wielu rodzicom sie wydaje że
        ich
        > dzieci sa bardzo zdolne a to że żle sie na lekcjach zachowują to
        > wynika z tego że sie nudzą. Nie zawsze jest to prawda.

        Znam takiego jednego, którego rodzice uważają, że on jest wybitnie
        zdolny. Stymuluja go bez przerwy a on zachowuje się tak jakby był
        bez przerwy nakręcony. Nie umie się skoncentrować, przeszkadza na
        lekcjach i w efekcie ląduje poza klasa. Jest arogancki i niegrzeczny
        a rodzice nie reagują. Na szczęście eskalacja problemów zawiodła ich
        do psychologa i jest nadzieja, że ten pomoże rodzicom w zrozumieniu
        problemów. Bo to najczęściej problem mają rodzice a dopiero potem
        dzieci, które chłoną wszystko jak gąbki.
    • kagrami Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 09:20
      U nas są zajęcia dodatkowe dla dzieci uzdolnionych matematycznie, szachy,
      mnóstwo zajęć sportowych, zajęcia plastyczne, nauka na instrumentach (to
      ostatnie dodatkowo płatne). Moje dzieci po lekcjach się nie nudzą. Zasada zajęć
      indywidualnych jest taka, że dziecko samo musi chcieć. Wtedy zawsze znajdzie się
      nauczyciel który poprowadzi zajęcia w małej grupie z dziećmi najbardziej
      zdolnymi i chcącymi wiedzieć więcej.
      Dlatego wybrałam tę szkołę dla młodszego a tym samym starszego przeniosłam z
      innej - też dobrej - jednak nie tak skoncentrowanej i na pomocy słabszym i na
      promowaniu zdolniejszych.

      Po prawie jednym roku muszę przyznać że miałąm rację, bo to bardzo dobra szkoła.
      O tym, że promuje zdolnych dowiedziałam się min. z rankingu znalezionego na tym
      forum (link do MEN chyba).
      • mama303 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 09:36
        Nie przesadzajmy. Dziecku potrzebna jest i nuda /jest szansa na
        fajny pomysł i inwencję własną/ i tzw czas wolny. Moja córka
        uwielbia np.czas kiedy mogą sobie z koleżankami robić to co same
        chcą w świetlicy.
        • kagrami Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 10:07
          To też prawda!
          Dziecko nie tylko chłonie wiedzę w szkole, ale: uczy się dyscypliny, zachowań
          społecznych czy jak to tam się nazywa wink Mój starszy już nie jest tak "do
          przodu" z nauką jak w I klasie, za to ma wielu przyjaciół. Teraz wrócił z
          zielonej szkoły bardzo zadowolony, mówi że ma naprawdę fajną klasę smile

          Jest jeszcze wyjście: posłać zdolnego do klasy wyżej, albo - tak jak ja - uczyć
          dziecko w domu lub dodatkowo w domu (za radą mamy kotuli wink

          Ja też uważam, że nuda, czyli czas wolny jest niezbędny i moi chłopcy też lubią
          go mieć dużo i sami wymyślać sobie zajęcia.
          • mama_kotula Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 10:31
            kagrami napisała:
            > Ja też uważam, że nuda, czyli czas wolny jest niezbędny i moi chłopcy też
            lubią go mieć dużo i sami wymyślać sobie zajęcia.

            Kagrami, ale na lekcji dziecku NIE WOLNO wymyślać sobie zajęć. Na lekcji dziecko
            ma siedzieć na doopsku i nie przeszkadzać innym. Nawet jeśli to, co miało do
            wykonania przez 45 minut, wykonało w minut 10. Ma siedzieć i być "grzecznym",
            ewentualnie słuchać co mówią inni.
            • aluc Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 11:21
              jak wykona w 10 minut, to jeszcze pół biedy

              gorzej, jak nie wykona, bo ma w dupie, bo uważa, że to poniżej jego
              poziomu i nie będzie się zniżać wink - wówczas na propozycję
              rozszerzenia programu i dodatkowych zasań słyszy się "ale proszę
              pani, on sobie nie radzi z programem podstawowym" smile na szczęście
              mam już papier, dlaczego sobie "nie radzi" i program rozszerzony
              będzie miał odnastępnej klasy wdrażany

              ze zdolnymi to nie tylko problem szybkości przyswajania wiedy, to
              też problem zainteresowań zupełnie niekompatybilnych z programem
              szkolnym
              • kagrami Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 16:40
                A potem idzie w końcu do pracy i okazuje się, że nic nie będzie robił za TAKĄ
                kasę i to wszystko to dla niego nic, bo jest ZA DOBRY do takich zajęć. Itd.

                Dziecko nie może mieć tego co się dzieje w szkole w doopie. A już najgorzej, jak
                rodzice utwierdzają go w jego wyjątkowości i w tym, że nauczyciel się myli..
                • aluc Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 20:21
                  ależ ja się całkowicie z tobą zgadzam, do psychologa trafilismy
                  właśnie z potężnymi problemami motywacyjnymi u dziecka, a nie
                  z problemami stwarzanymi przez szkołę

                  i wyszło, co wyszło, w sumie ku mojemu zdziwieniu, bo młodego
                  uważałam za dziecko średnio zdolne, sama pierwsze problemy z
                  przyswajaniem wiedzy inaczej niż na zasadzie "raz przeczytać" miałam
                  dopiero na studiach

                  papier zaś stosowny znacznie ułatwia rozmowę ze szkołą, bo to już
                  nie widzimisię rodzicielskie, a konkretne specjalistyczne zalecenia
              • iamhier Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 11:26
                do aluc-a po co mu program rozszerzony? Im szubciej przebrnie
                toporna szkole polska tym lepiej dla niego.Dla jego rozwoju i
                zdrowia.Niech zrobi minimum,a czas poswieci na to co lubi robic
                najbardziej....To mu przyniesie wieksze korzysci..

                I jeszcze jedno:niech nie obwieszcza tego polskim nauczycieluchom,a
                najlepiej jedzie za granice.Oni wiedza jak maja zrobic kase na takim
                typku czy typkowej....Polskie wyksztalcone ponoc polglowki teog nie
                potrafia (srednia nieco powyzej 4,0 z calej szkoly i srednie IQ z
                tytulem dr ,prof) i dlatego nic mu z tego nie przyjdzie...Takie
                osoby musza sie wszystkiego nauczyc na pamiec......Brak talentu,brak
                intuicji,nadrabiania kasa i krewnym z tytulem naukowym.

                To chyba jasne dla kazdego.
                No,coz...cyfry nigdy nie klamia!
            • kagrami Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 16:37
              Moje dziecko wymyśla sobie zajęcia i z tego co wiem - pani o tym wie bo widzi i
              nie ma nic przeciw temu. Rysuje telefony, "projektuje" laptopy itd. Ale wie o
              czym jest lekcja jest zawsze przygotowany - sam tego pilnuje i odrabia zadania.
              Czasem z kolegami piszą liściki itd.
              Wiadomo, że szkoła nie jest idealna Muszą się nauczyć cierpliwości - to się
              przyda w życiu. W końcu to kilka godzin, 4 a najwyżej 5.
              • mama_kotula Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 16:52
                kagrami napisała:
                > W końcu to kilka godzin, 4 a najwyżej 5.

                Kagrami, a próbowałaś kiedyś siedzieć i NIC nie robić przez 4 godziny?
                Tak powaznie pytam. Tak, wiem, u was w szkole można sobie rysować. Ale w innych
                szkołach nie bardzo. Zrób sobie eksperyment - jak długo wytrzymasz na krzesełku
                przy stole, robiąc NIC.
                Gwarantuję ci, że już po kilkunastu minutach zaczniesz się co najmniej bujać na
                krześle.
                • kagrami Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 20:05
                  Ja wiem że to jest istna tortura.
                  Niestety dobrze wiem bo pamiętam moje pierwsze lata w szkole: tzw. szkoła
                  eksperymentalna - wg ówczesnego projektu miały być wprowadzone szkoły podstawowe
                  10-klasowe. Otóż ja siedziałam w szkole w II klasie po 7-8 godzin lekcyjnych.
                  Nie przesadzam sad Miałam najwięcej uwag w klasie Niechęć do szkoły i NUDY W
                  SZKOLE odbiła się niestety na mojej dalszej edukacji.
                  Ale nie będę się tu rozczulać bo się jeszcze popłaczę wink

                  Kiedyś widziałam w tv film o Jane Googall i szympansach. Tam była taka smutna
                  scena z małpami w klatkach, o których JG powiedziała, że złamano im dusze. Z
                  nudów można umrzeć lub zwariować. Ale to ekstremum.

                  Gdyby moje dzieci powiedziały mi że cierpią przez te 4 godziny - starałabym się
                  coś z tym zrobić.

                  Nie można wymagać od nauczyciela, żeby cały czas dziecko stymulował, sprawiał,
                  że czas spędzony w szkole to zabawa i sama przyjemność...

                  Obowiązki nie zawsze są tym, co lubimy najbardziej wink

                  A naprawdę w szkole nie tylko zdobywa się wiedzę - jak już pisałam.
                  • mama_kotula Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 21:12
                    kagrami napisała:
                    > Nie można wymagać od nauczyciela, żeby cały czas dziecko stymulował, sprawiał,
                    > że czas spędzony w szkole to zabawa i sama przyjemność...
                    >
                    > Obowiązki nie zawsze są tym, co lubimy najbardziej wink


                    Chodzi o znalezienie złotego środka. Chodzi nie o to, aby non stop była super zabawa, tylko o to, aby przez 35 z 45 minut lekcji dziecko miało cokolwiek do roboty poza siedzeniem grzecznie i czekaniem aż reszta klasy wypełni i pokoloruje stronę w ćwiczeniach.
                    Bo ja rozumiem, że obowiązki nie zawsze są miłe, ale przymus nieruchomego siedzenia cichutkiego na doopie przez tyle czasu codziennie załóżmy na 3-4-5 lekcjach to zwyczajne znęcanie się nad dzieckiem.
                    Poza tym nie zgadzam się z tobą, uważam, że chodzenie do szkoły powinno być dla dziecka maksymalnie przyjemne. I nie, nie chodzi mi o nieustanną zabawę, tylko o poczucie, że chodzenie do szkoły ma jakiś większy sens - tak, aby dziecko wstawało rano i myślało "ciekawe co fajnego będzie dzisiaj na lekcji" zamiast "boszzz, znowu jest angielski i znowu będą same powtórki, ja to umiem od dawna a pani dalej robi to samo, nie ma nic nowego i jest nudno".


                    I absolutnie nie uczy to cierpliwości. Wierz mi. Powoduje jedynie narastającą niechęć do szkoły, brak motywacji do nauki i frustrację.
                    • gulcia77 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 12:46
                      Tak was sobie, drodzy forumowicze, czytam i wychodzi mi jakiś dziwny
                      obrazek. Ale może od początku.
                      Po pierwsze: wychodzi na to, ze byłam bardzo zdolnym dzieckiem.
                      Czytać nauczyłam się w wieku lat trzech, od tego momentu chłonęłam
                      wiedzę jak gąbka. Do tego miałam cudownego dziadka, którego
                      największym, niestety niespełnionym, marzeniem było zostać
                      nauczycielem matematyki. Więc w zasadzie idąc do szkoły miałam
                      zaliczony program tak do połowy podstawówki. I szczerze przyznam, że
                      nudziłam się w szkole piekielnie. Ale jednocześnie, drogie mamy,
                      byłam przez moich rodziców wychowywana, więc miałam świadomość tego,
                      że porządne zachowanie też się w życiu przydaje.
                      Dlatego dziwi mnie koszmarny wysyp ADHD. Mam nieodparte wrażenie, że
                      nie zawsze jest to choroba, czy zaburzenie, a w większości wypadków
                      po prostu brak konsekwencji w wychowaniu, kompletny brak wymagań ze
                      strony zapatrzonych rodziców i... (to jest obserwacja, a nie
                      badania) za dużo czasu spędzanego przed ekranami, a za mało z
                      książką i na podwórku. Dzieci nie mają obecnie gdzie się
                      socjalizować, a więc nabierać umiejętności porządnego zachowania.
                      • aluc Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 13:50
                        no to piknie

                        nudzące się w szkole zdolne dziecko nie ma żadnego ADHD, ono po
                        prostu się nudzi
                        ja też się nudziłam i też rozrabiałam, czytelnictwo mojego
                        dzienniczka to kilkadziesiąt stron czystej rozrywki
                        byłam tolerowana, bo znacząco podwyższałam średnią ocen i etatowo
                        startowałam we wszelkich konkursach i olimpiadach

                        dla równowagi - na zajęciach dodatkowych, gdzie poprzeczka była
                        postawiona znacznie wyżej niż w szkole, nie rozrabiałam, bo musiałam
                        uważać

                        i tak było w przypadku 90% znanych mi zdolnych te 30 lat temu, kiedy
                        w telewizji i tak nie było co oglądać, komputerów nie było, ludzkość
                        w wolnym czasie albo czytała albo ganiała po podwórku

                        albo robiła eksperymenty, usiłując wysadzić siebie i sąsiadów wink
                        • gulcia77 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 14:35
                          Tak mi się po cichu wydaje, że gdyby te zdolne 30 lat później były
                          wyganiane "na placu" miałyby mniejsze problemy z koncentracją, nawet
                          wtedy gdy się nudzą
                          • aluc Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 16:29
                            pudło, gulcia, moje jest wybiegane w trójnasób, po treningu jeszcze
                            bierze rower albo deskę i jeździ na dworze do zmroku

                            "kiedyś" wcale nie było lepiej i dzieci nie były grzeczniejsze
                  • smartbonnie Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 18:31
                    Oj, nienawidziłam szkoły z powodu nudy. Pierwsze parę tygodni roku
                    szkolnego człowiek sobie potrafi zorganizować, ponieważ jeszcze jest
                    nieprzeczytany podręcznik. Kto zwróci dziecku uwagę, że czyta
                    podręcznik?
                    Po kilku tygodniach program jest przerobiony, nauczycielka w kółko
                    mówi to samo, czytać na lekcji nie wolno, rysować nie wolno, cholera
                    człowieka ciska. Z początku robiłam skomplikowane ilustracje w
                    zeszycie, dopóki nie dostałam za to dwói. Była pierwsza klasa,
                    mieliśmy rysować jakieś durne szlaczki, a ja od dawna czytałam
                    płynnie i chętnie, więc po odrobieniu zadania szkicowałam sobie
                    radośnie. Do czasu.
                    Emocjonalnie byłam rozwinięta dokładnie tak samo, jak każdy inny
                    siedmiolatek, a czterdzieści pięć minut to w tym wieku wieczność,
                    więc odbywały się różne cyrki. Wkrótce nauczyłam się marzyć na jawie
                    i odpływać myślami - fatalny nawyk np. dla przyszłego pracownika.
                    Innym złym nawykiem było przekonanie, że zasadniczo nie trzeba
                    podejmować wysiłku, szkolna wiedza wejdzie sama, a najciekawsze to
                    to, co nieobowiązkowe. I odrobina nadprogramowej aktywności
                    wystarczy, żeby wszyscy się zachwycali. Pierwszy szok nastąpił w
                    liceum - musiałam od nowa "nauczyć się uczyć".
                    Gdyby ktoś mnie wtedy pogonił, od początku ustawił tempo - może nie
                    ostre, ale przynajmniej pracowite, sprawiedliwe, obarczone
                    wyzwaniem - nabyłabym różnych przydatnych umiejętności z
                    zakresu "zarządzania sobą", których później musiałam douczać się w
                    wieku dorosłym. Moja droga edukacyjna i zawodowa byłaby trochę mniej
                    pokrzywiona. Ostatecznie, człowiek bystry i tak sobie poradzi. Ale
                    mógłby lepiej i wcześniej.
                    • turzyca Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 23:05
                      Swietny opis. Ja mialam to szczescie, ze pierwsze lata szkoly spedzilam za
                      granica i na poczatku "zbedne moce przerobowe" zajmowal sam proces rozumienia,
                      potem, gdy jezyk przestal sprawiac trudnosci, dostawalam zadania ekstra. Ale
                      nauczycielka byla genialna, majac 42 (tak, czterdziesci dwie) osoby w klasie
                      byla w stanie zadac tym zdolniejszym dodatkowe zadania, a tym slabszym poswiecic
                      ekstra uwage. I jeszcze byla swietnym pedagogiem. Szkoda, ze takich ludzi jest
                      tak malo...
                      Potem powrot do Polski i w sumie moge powtorzyc slowo w slowo Twoj post -
                      podstawowka zupelnie demoralizujaca, lekki szok w liceum, ale pewne nawyki,
                      ktorych powinny zostac wyksztalcone w czasach szkolnych, wyrabiam sobie dopiero
                      teraz.
            • kagrami Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 16:44
              Napisałam długi post o nudzeniu się na lekcji i.. nie pokazał się a szkoda.
              W skrócie: moje dziecko może spokojnie na lekcji rysować i "projektować" laptopy
              i telefony, jeżeli nie przeszkadza innym. Pani to widzi i to jest wg niej ok
              jeżeli nie ma problemów w nauce.

              Poza tym sam pilnuje zadań domowych i zawsze jest przygotowany do lekcji.
              • mama_kotula Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 16:50
                Przeważnie nauczyciel zabrania rysować na lekcji. Trafiliście na dobrego
                nauczyciela.
              • bbuldogg Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 13:31
                Pokazął się Twój post. czytałem. Uważam, ze masz dobre podejscie.
                Nie raz nie dwa w zyciu przyjdzie nam sie nudzić i warto umiec sobie
                te nude oswoić, nie skazac sie na nia, czy przywyknąć, ale nauczyc z
                nią walczyć. W każdej pracy, najwybitniejzej też jest ukryta nuda -
                powtarzalność.
                Może mój syn chodzi do dobrej szkoły, fakt jest renomowana, i dobry
                nauczyciel prowadzi lekcje na tyle w ciekawy sposób, że jest w nich
                tej nudy nie tak duzo, by oidstręczyć dziecko od szkoły? Niemniej
                mój syn się nudzi, bo powtarza się material, a on juz to zapamiętał
                itp. Tłumacze mu, ze powtarzanie przyda się i mu, bo na dlużej
                zapamięta to czego się tak szybko nauczył. Dla mojego syna problemem
                jest hałas w szkole, tłum i koledzy, ktzórzy lubia się szturchac,
                popychac, a nie czytaja ksiązek, nie mają tylu co on zainteresowań,
                nie ma o czym z nimi rozmawiać. najwiecej czasu zajęło mu szukanie
                kolegów. Nie miał z tym problemu w przedszkolu, a w szkole miał. To
                nas smuciło, ale wiemy, że i tak bywa. U nas nie w lekcji jest
                probleme, ale w znalezieniu kolegi, ktory tez by interesował się
                tymi dziedzinami wiedzy co nasz syn. Chłopcy z klasy interesuja sie
                piłką nożną, którą z kolei on się wcale nie interesuje. A z
                konkursami (ktoś tu o nich wspomniał) róznie bywa. Nie lubi
                konkurować. Brał udzial w literackim, tylko termin się przesunął o
                miesiąc i przez ten czas przeczytał 8 innych książek, tych na które
                mial ochote, a o tamtych już neico zapomniał, szczególnie, że wg
                niego były na poziomie sześciolatka. jest w III klasie, ale czyta
                np. Tolkiena. No i konkurs dobrze mu pozedł, ale przeciez nie
                najlepiej. I tak to z tymi zdolnymi jest. W wyścigu niekoniecznie sa
                pierwsi. wink)
        • tijgertje Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 10:12
          mama303 napisała
          Nie przesadzajmy. Dziecku potrzebna jest i nuda /jest szansa na
          > fajny pomysł i inwencję własną/ i tzw czas wolny. Moja córka
          > uwielbia np.czas kiedy mogą sobie z koleżankami robić to co same
          > chcą w świetlicy.

          Zgadzam sie, nuda miewa bardzo tworcze efekty, ale nie ma na nia
          miejsca na lekcjach, swietlica, to co innego. Na lekcje dziecko
          przychodzi w okreslonym celu i jesli z jakichkolwiek powodow
          nauczyciel nie jest w stanie zapewnic fzieciom zajecia, to lekcja
          dla nudzacych sie dzieci jest stracona. CZekanie na to, az inni
          dziecko dogonia nie jest ani inspirujace ani efektywne, jakiekolwiek
          zajecia samodzielnie wymyslone zazwyczaj przeszkadzaja reszcie
          klasy. sama w szkole nieraz sie wynudzilam, ale bardzo dlugo bylam
          cicha myszka i nikt na mnie nie zwracal uwagi, siedzialam cicho,
          wiec nie bylo problemu. ucierpiala na tym przede wszystkim moja
          motywacja i systematycznosc. Najfajniej bylo w ostatniej klasie,
          bralam udzial w 4 olimpiadach, jednoczesnie chodzilam do
          popoludniowej szkoly muzycznej i do tej pory sie zastanawiam, jak
          jak to wszystko wtedy pogodzilam, ale przynajmniej mialam poczucie,
          ze robie cos z sensemsmile
    • camel_3d a jak to wyglada w DE... 29.05.10, 12:23
      wyglada to tak, ze tu w klasach jest duzo dzieci obcokrajowcow. Nie jedno czy
      dwa..ale np 10. Wiele z nich nie nadaza za materialem i trzeba zwalniac i ucinac
      program. Przez to cierpia dzieci, ktore spokojnie moglby isc normalnym tempem, a
      o uzdolnionych juz nie wspominam.. Jedyne rozwiazanie: dodatkowe zajecia prywatnie.
      • tijgertje Re: a jak to wyglada w DE... 29.05.10, 13:45
        camel, w Holandii jest podobnie, ale nie uogolniaj. U mnie we wsi sa
        2 szkoly, katolicka (300 uczniow) i publiczna (100 uczniow).
        Publiczna to zbieranina z calej gminy (5 miejscowosci), ale ma
        ambitna dyrektorke, ktorej zalezy. W Katolickiej w grupie 4-5 latkow
        jest po 30-32 dzieci upychanych w standardowe ramki. Publiczna ma
        male lokale wiec taka ilosc fizycznie sie nie zmiesci, w klasie
        mlodego (ta sama grupa wiekowa) jest 24 dzieci, limit jest
        wyznaczony na 20. Szczyca sie tym, ze chca ulatwic dzieciom
        indywidualne warunki rozwoju. W tej derugiej szkole dla zdolnych
        dzieci nie ma miejsca, jesli sie nie dopasuja do "sredniej". U nas
        nie tylko sa grupy wyrownawcze dla slabszych dzieci, ale i mozliwosc
        uczestnistwa w zajeciach z klasa wyzej. Czasem kazde dziecko w
        klasie robi cos innego, jest to mozliwe dzieki temu,z e pracuja
        systemem Daltona i bardzo duzo robia samodzielnie albo w malych
        zespolach, nawet lawki sa inaczej ustawiane, dzieci nie siedza
        twarza do tablicy sluchajac wykladu nauczyciela, a aktywnie
        opracowuja nowy material siedzac w grupach po 3-5 osob.

    • kagrami Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 29.05.10, 16:48
      Reasumując: nauczyciel ma obowiązek wykonać "plan" czyli trzymać się programu. A
      uczeń ma się uczyć i nie przeszkadzać innym.
      Niestety.

      Jak rodzic chce więcej a nie ma w pobliżu lepszej szkoły to sam musi coś
      wykombinować a nie mieć pretensje do nauczyciela który.. nie musi sad
    • iamhier Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 10:54
      A dlaczego uwazasz,ze dziecko zdolne musi byc skazane na wieksza
      prace? Skad ten mit....

      Zasada tu jest jedna:dzieci zdolne o wysokim IQ nie moga sie
      kontaktowac z dziecmi mniej zdolnymi.Pochodzenie spoleczne i
      zasobnosc rodzicow nie gra tu roli.

      Pewne kompleksy tych mniej zdolnych moga mu zniszczyc zycie.Brak
      dostepu=brak problemow.Uwierz mi,wiem co pisze!!

      Z racji tego,ze dzieci zdolnych jest stosunkowo mniej niz tyhc
      przecietnych czy nie zdolnych,uwaga panstwa nie bedzie na nich
      skierowana.....
      Mnie podoba sie system niemiecki,gdzie dzieci sa segregowane w
      polowie podstawowki wg.sredniej ocen i IQ (test)do podobnych sobie.I
      to jest swietna metoda...

      Dodam,ze tylko dzieci uzyskujace b.wysokie noty w szkole maja szanse
      na dowolny wybor studiow i zajec....Tam nie ma terroru takiego jak w
      Polsce.

      Dziecko ze srednia ponizej 3.5 ( z toku calej edukacji az do
      studiow) idzie tam do zawodowki lub szkoly posredniej miedzy
      zawodowka i szkola ogolnoksztalcaca.Na studia dobre nie ma zadnych
      szans.I to jest ok.
      • iamhier Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 11:11
        dodam,ze dzieci nie uzyskujace wysokich srednich od dziecka nie maja
        tam prawo myslec o dobrych studiach...Tak jest w krajach
        anglosaskich.USA,krajach skandynawskich....Panstowe egz.nie sa
        wyznacznikiem calosci..Daja tylko wstep.

        Zeby dostac sie na prywatna uczelnie prawnicza w Niemczech trzeba
        miec srednia 5.0.

        reszta nie ma szans......

        A chyba nie mozemy porownywac zarobkow w Polsce i za
        granica...miedzy innymi z tego powodu
        • marcin_kkkk Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 02.06.10, 01:16
          Mierzyc czlowieka wielkoscia sredniej... ROTFL wink Jesli mowimy o
          karierze, to liczy sie przede wszystkim pasja, zaradnosc i charyzma.
          Znam wiele osob ktorzy mieli wysokie srednie i skonczyli prawo -
          teraz pracuja w urzedach za smieszne pieniadze (robotnik budowlany
          zarabia więcej). W kapitalizmie trzeba po prostu dobrze sprzedać
          siebie i swoje umiejetnosci, dyplom ma drugorzedne znaczenie.
        • analist73 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 02.06.10, 14:20
          To już rozumiem dlaczego niemieccy inżynierowie patrzyli z podziwem na polskiego
          inżyniera.
          • mamapodziomka Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 02.06.10, 15:30
            Gwoli scislosci, po 4-klasowej podstawowce (w niektorych landach 6-klasowej) do
            kolejnej szkoly przechodzi sie na podstawie ocen na swiadectwie, zadnego testu
            na inteligencje nikt nie robi. W Nimeczech jest najwyzszy w Europie wspolczynnik
            dziedziczenia wyksztalcenia, dzieci z rodzin nie-inteligenckich, niezaleznie od
            inteligencji czy wynikow w nauce nie ida do szkol konczacych sie matura, bo o
            tym decyduja rodzice. Nadal tez po zawodowce i dobrym Ausbildung w rzemiosle
            zarabia sie wiecej niz po studiach (i wiele lat szybciej), a i bez matury czesto
            drogi kariery stoja otworem.

            Studia inzynierskie w DE zaleza jak wszedzie od uczelni. Moja szczecinska
            polibuda to byl pikus w porownaniu do tego co robi moj partner na berlinskiej
            TU. Nie widze tu jakos wielkiego pola do porownan na czyjakolwiek korzysc...
            • analist73 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 02.06.10, 19:16
              Zgadza się, że nie ma pola do porównań. Ale porównywanie czyiś umiejętności,
              zdolności na podstawie ocen jest bardzo mylące. Przyjmowanie na studia tylko
              ludzi którzy mają bardzo dobre oceny może zaowocować taką sytuacją jak pisałam.
    • amona13 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 13:28
      niestety rodzice często skupiają się na rozwoju umysłowym a zapominają o
      emocjonalnym i tu mamy taki przykład dziecko sprawia problemy bo rozwój
      emocjonalny jest kiepski i tu nie pomogą dodatkowe lekcje ale więcej zajęć
      społecznych - zabaw , takie problemy są charakterystyczne dla dzieci bardzo
      stymulowanych intelektualnie ( stary malutki) , często takie dzieci robią się
      przeciętne w starszych klasach ale stymulować mogą również rodzice a nie
      wszystko zwalać na szkołę - szkoła tylko pomaga w wychowaniu a o tym większośc
      nie pamięta
      • lavinka Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 14:16
        Nu, ja niby byłam zdolna a na lekcjach nie przeszkadzałam(tu się
        zgadzam, zostałam odpowiednio wychowana, paradoksalnie największy
        problem z dyscypliną miały dzieci po przedszkolach, gdzie wolno było
        krzyczeć cały dzień bez przerwy i nikt nie reagował). Nudziłam się
        śmiertelnie, przez po w pewnym momencie w ogóle przestałam się
        uczyć(gatunek zdolny,ale leniwy). Tak, nic bardziej nie zniechęca do
        poszerzania wiedzy jak szkoła(demotywujący system wspierania
        przeciętniaków). Liceum oduczyło mnie czytania książek i zniechęciło
        do wielu zainteresowań. Dobrze,że na studiach było ciekawie,teraz
        pomału wracam do starych hobby.
      • gulcia77 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 14:40
        I tu się z Tobą całkowicie zgadzam. Zrobiła się smutna moda na
        uczenie dzieciaki wyścigu szczurów całkowicie zapominając, że dzieci
        mają być dziećmi, bez względu na to czy są zdolne, przeciętne, czy
        też słabsze.
      • iamhier Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 16:01
        do amona-a no wlasnie pisze,a tych 3,4 latkach w sksiazkach
        siedzacych wylacznie,ogladajaych wylacznie naukowe
        programy,tresowanych jezykowo-2 jezyki to standrad,do tego
        rytmika,szkola muzyczna w wieku kilku latek...itd.itd.....

        No,niestety,ale to sa cyborgi,a nie zdolne dzieciaki....Bo te drugie
        maja prawo do potkniec,niedoskonalosci,a ich spadna na cztery łapki..

        Wiadomo,ze dziecko,ktore nie ukonczylo niczego poza szkola
        powszechna jest cyborgiem,czesto DZIECKIEM NAUCZYCIELKIM,wiec
        wiadomo,ze niczym innym sie nie zajmuje jak TĘGIM RYCIEM

        Stad reszta dzieci majaca jakies inne talenty procz rycia musi
        WIECEJ PRACOWAC.....Zeby tamta reszta POCZULA SIE LEPIEJ...

        Taki pedagogiczny trik.

        Co do autentycznej inteligencji dziecka.....No,coz ona jest
        dziedziczna....I nie ma zwiazku z wyksztalceniem rodzicow....
        Szkoda,ze w Polsc nie robi sie dzieciom testow na IQ (juz do
        przedszkola w USA)tylko ocenia je po wyksztalceniu rodzicow...

        To taka rusycyzacja systemu (klasowosc)...Szkoda,ze prowadzi
        wylacznie do biedy narodu
        • lolinka2 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 03.06.10, 17:18
          moje dziecko miało testy inteligencji wykonane przed rozpoczęciem
          nauki w szkole, na tej podstawie była kwalifikacja do konkretnej
          klasy.

          I co? I nic - i wielkie gucio - nudzi się bez zmian. Tyle tylko, że
          swojej zerówki nienawidziła szczerze, a obecną szkołę (kończy drugą
          klasę) uwielbia. Odnalazła się społecznie, marnuje się naukowo.
          I powiem szczerze: nie wiem, co lepsze.
    • hemeczka Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 14:44
      Kto to w ogóle wymyślił ten podział na dzieci zdolne i te mniej
      zdolne( czyt: głupie)?

      Miałam kiedyś kolegę któremu nauczycielka cały czas powtarzała żeby
      za daleko nie wychodził bo ona już wie że nie uda mu się. Fakt
      kolega źle sobie radził, tak aż w rubryce dalsza kariera napisała
      mu żeby nawet nie szedł do szkoły średniej. Wg niej podstawówka
      starczyła.

      Dziś kolega zarabia dużo powyżej krajowej ma firmę wyższe
      wykształcenie. Żyje jak normalny człowiek. Zdolny nie znaczy
      umiejący sie zachowywać wśród ludzi, przystosowac do norm.


      Droga autorko wątku jakbyś przeczytała kilka biografii znanych
      geniuszy dowiedziałabys sie ze nie istnieje coś takiego jak człowiek
      zdolny. Można mieć talent a;e trzeba cięzko pracować. Pracowac
      pracować i pracować. Ludzi inteligentnych cechuje równiez to że są
      pokorni. Był jeden bardzo mądry koleś który twierdził: wiem że nic
      nie wiem.

      Niech twój syn sie uczy od mądrych ludzi a nie narzekał że on umie
      już wszystko, że się nudzi.

      Pozdrawiam big_grin
      • sefirotek Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 14:57
        Ubiegłaś mnie Hemeczko smile

        Zdolne w klasach 1-3 to nie znaczy zdolne w gimnazjum i liceum.
        Dzieci rozwijają się w różny tempie. Wchodzą w okres dojrzewania i
        wtedy diabli biorą wyścig szczurów, do którego przygotowywali go
        nadambitni rodzice. Jakie znaczenie mają konkursy w podstawówce. 1-
        2 są ważne dla dziecka, dla jego poczucia wartości, owszem, ale
        uczestniczenie we wszytkim, po co to? Dla ambicji matki, która
        puchnie z dumy?

        Mam znajomych taaakich zdolnych w podstawówce, ale studiów nie
        skończyli. Nie nauczyli się walczyć z przeciwnościami, jeden egzamin
        oblali i się poddali, albo rodzice, tylko widzili w nich konie
        wyścigowe, a zwykłego człowieka nie zobaczyli, w chwili gdy dziecko
        przestało spełniać ich ich oczekiwania- poniżali je i odrzucali, co
        było źródłem narkomanii.
        • iamhier Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 16:09
          do sefirotek-nie laleczko,zdolne to znaczy takie ,ze im sie skalda
          srednia taka jak trzeba,ale wzloty i upadki dzialaja na ich
          korzysc.Co do tych studiow..moze kierunek byl dla nich do bani,a
          dzisiaj maja dr z czego innego.Mułek robi to co musi (pokornosc),a
          inteligetny robi to co lubi.


          Przecietny zostanie nauczycielem.
          Mam racje?
        • turzyca Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 23:18
          > Mam znajomych taaakich zdolnych w podstawówce, ale studiów nie
          > skończyli. Nie nauczyli się walczyć z przeciwnościami, jeden egzamin
          > oblali i się poddali,

          Ale to jest wlasnie efekt braku wsparcia dla dzieci zdolnych. Czy jak wolisz -
          bardziej wydolnych naukowo. Bo jesli przez cala szkole nie musisz palcem o palec
          uderzyc, zeby dostac bardzo dobra ocene, to nie uczysz sie systematycznej pracy
          i nie oswajasz z porazkami. Czesc takich dzieci ma na tyle szczescia, ze na
          ktoryms etapie nauki - gimnazjum, liceum - trafiaja na klase sobie podobnych,
          gdzie juz nie wystarczy napisac wypracowania na przerwie, zeby dostac bdb.
          Swietne wyniki nie przychodza juz same, bo to co robi reszta jest rownie dobre.
          I wtedy dopiero takie dzieci ucza sie uczyc i ucza sie, ze jak sie dostalo pale,
          to trzeba przysiasc do faldow i pojsc poprawic. Ale jesli maja pecha, to takie
          doswiadczenie spotyka ich dopiero na studiach. Albo w pracy. I nie umieja sobie
          w takiej sytuacji poradzic, bo nigdy wczesniej w takiej sytuacji nie byli.
      • iamhier Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 16:07
        do hemeczka -ludzi inteligetnych cechuje przede wszystkim to,ze sa
        niepokorni,w szczegolnosci do ludzi mniej inteligetnych od siebie
        (tzn.czesci nauczycieli).To tez ruska szkola...
    • katiko Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 15:01
      Zdecydowanie wynika to z braku czasu. Pamietam, ze jak robilam praktyki z
      nauczania matematyki w klasach zwyklych i w klasie integracyjnej (jeden
      chlopczyk super zdolny, kilku bardzo, bardzo zdolna niewidoma dziewczynka, pare
      dzieci z zespolem downa i innymi opoznieniami, 2 czy trojka z zaswiadczeniem z
      poradni psychologicznej o opoznieniach czy ograniczeniach, i reszta zwykle
      dzieci. Super fajna gromadka). Asystentka byla do bani i mialam ja ochote
      mordowac prawie na kazdej lekcji. Przy innych dzieciach mowila glosno, ze jakies
      dziecko czegos nie bedzie umialo zrobic...

      W kazdym razie prawie nie spalam przygotowujac "zindywidualizowany tryb nauki",
      czyli zadania na roznym poziomie, prace domowe na roznym poziomie, itd.
      Oczywiscie nikt mi, ze te 1.5 etatu w domu nie placil.

      Teraz widze moje kolezanki (MA w USA), ktore pracuja od 7:30/8 do 12:30, a potem
      maja 2h na opracowanie programu pisanie raportow indywidualnych z rozwoju
      kazdego dziecka i planowanych dla nich zajec, itd. 2h platne wlasnie na to.
      Tylko, ze pracuja w panstwowej placowce. Nie wiem, czy te prywatne maja taki sam
      system i czy dla dzieci w roznym wieku maja te sama ilosc czasu. Wiem, ze w
      Polsce nie ma sie tego dodatkowego platnego czasu. A szkoda.

      Ale wlasnie tak powinno byc. Ze nauczyciel pracuje 4-5h/dziennie. I ma 2h
      dziennie czasu na sprawdzenie prac domowych, przgotowanie indywidualnego planu
      lekcji, szukanie materialow, itd.

      I niestety w wiekszosci krajow, nauczyciel musi zrealizowac program. Dlatego,
      mimo ze nam sie wydaje ze to zaden problem dla nauczyciela dac dodatkowe zajecie
      dla jakiegos dziecka, to to jest problem; te zajecia/ zadania trzeba wczesniej
      przygotowac, wpisac w lekcje, zadac, sprawdzic, etc.


      Co do tej konkretnej nauczycielki.
      Nauczyciel musi pytac i tych dobrych i tych slabych uczniow. Zaden uczen nie
      powinnien czuc sie zaniedbany czy ignorowany. Szczegolnie Ci powyzej/ponizej
      sredniej. Jednym ze sposobow jakie ja czasem praktykowalam bylo wyznaczanie dnia
      na pytanie kazdego po kolei. Bylo to na plusy - a w przypadku jakiejs super
      odpowiedzi ocena bdb. Juz po twarzy dzieciaka widzialam, czy jest nauczony czy
      nie wiec moglam dopasowac pytanie do dziecka i kazdy byl zadowolony bo nawet te
      slabe dzieci zdobywaly plusy ( a w jakies swieto cukierki). A u dzieci starszych
      niz 10lat mozna stosowan system: czcesz pytanie za 1 czy za dwa plusy? I tyle. U
      mnie sie sprawdzalo jako powtorzenie materialu przed sprawdzianem. Tyle, ze
      takie pytania tez trzeba przygotowac a to czas...
      • iamhier Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 16:13
        A dlaczego masz takie socjalistyczne podejcie? nie kazdy musi sie
        uczyc....nie kazdy musi miec po rowno....

        Dlaczego zycie musi byc brutalne tylko dla dzieci lepszych i
        zdolniejszych od swoich bardzo przecietnych nauczycieli czy
        wykladowcow?

        Przeciez to nie ich wina,ze los ich pokaral takim naukowym
        bedziewiem.
        • kontopremiumizelkazaglowe Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 17:33
          znam takich ze srednia 5.0 claa szkole- straszne glaby zyjace dla dobrych ocen, ktore byly celem samym w sobie. najwazniejsze jest bycie dobrym a nawet bardzo dobrym w okreslonej dziedzinie . takich ludzi potrzebuja np techniczne branze a nie ludzi, ktorzy marnowali czas rozdrabniajac sie na drobne. no chyba, ze wg ciebie studiowac wymagajace kierunki moga tylko ludzie wszechstronnie utalentowani ale taki jest malo a testy na IQ sa dosc podobne w formie i mozna sie w duzej mierze nauczyc schematow .
          • iamhier Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 01.06.10, 20:14
            dokontopremium-tak wlasnie uwazam.Z bycia dobrym w jednej dziedzinie
            na tych kierunkach nie wyzyjesz.
      • learning-to-fly Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 14.06.10, 02:43
        Jak to nie ma w Polsce płatnych godzin? Ależ wg nauczycieli są i to nie 2, a 22.
        To zdaje się sami nauczyciele twierdzą, że oni taaak ciężko pracują 18 godz. w
        tygodniu, bo resztę 40-godzinnego etatu przeznaczają na "przygotowanie się do
        zajęć"? No więc jak to pracują, czy nie? bo jak nie, to niech się zabierają na
        1/2 etatu, czyli tyle co pracują, a nie pieprzą jak im źle. Zaoszczędzona kasa
        się w edukacji przyda.

        > Polsce nie ma sie tego dodatkowego platnego czasu. A szkoda.
        > Ale wlasnie tak powinno byc. Ze nauczyciel pracuje 4-5h/dziennie. >I ma 2h
        dziennie czasu na sprawdzenie prac domowych, przgotowanie >indywidualnego planu
        lekcji, szukanie materialow, itd.
    • madame_charmante rodzice dziecka zdolnego= lenie ???? 01.06.10, 18:10
      mam zdolne dziecko. inteligencja wybitna. i to moje dziecko tez
      czasem sie nudziło na lekcjach lub mialo w nosie liczenie 2+2=4 , bo
      on juz w tym czasie liczył 1265+954= ...
      Jednakże IMHO rozwijanie wiedzy, pasji i umiejętności dziecka
      zdolnego to rola RODZICÓW przede wszystkim. To oni powinni podsuwac
      ciekawe lektury, posiedziec z dzieckiem nad ciekawym zadaniem etc,
      etc. Jak się nie chce, to trudno..Ale prosze znow nie narzekać, że
      to KTOS jest winien...
      Szkoła jest dla wszystkich - więc musi brac pod uwagę wszystkich.
      Dać szanse wykazania się, błysnięcia , takze słabeuszom. Dlatego
      mamuśki "geniuszków" powinny zrozumiec, ze nauczyciel musi dac także
      odpowiedziec na pytanie mniej zdolnym, mniej inteligentnym,
      dowartościowac ich tak samo, jak dzieci bardzo zdolne.
      I głowe daję, że tych konkursow w szkole nie jest cale tak mało,
      tylko dziecko niekoniecznie jest zainteresowane tematyką. Ale
      zrędzić każdy może.. Gorzej - zając sie własnym dzieckiem.
      • mama_kotula Re: rodzice dziecka zdolnego= lenie ???? 01.06.10, 18:57
        madame_charmante napisała:
        > Jednakże IMHO rozwijanie wiedzy, pasji i umiejętności dziecka
        > zdolnego to rola RODZICÓW przede wszystkim. To oni powinni podsuwac ciekawe
        lektury, posiedziec z dzieckiem nad ciekawym zadaniem etc,

        Zgadzam się w pełni, ale rozumiem, że mam to wszystko robić, kiedy moje dziecko
        jest w szkole? Telepatycznie z pracy tongue_out
        Moje dziecko nie nudzi się w domu. W domu robimy to wszystko, co piszesz. Ono
        nudzi się w szkole, gdzie musi rysować tyle kropek ile jest motylków, kiedy
        wolałoby np. robić zadania z Kangurka albo projektować na papierze zbroje i
        uzbrojenie z wszystkimi szczegółami.
        Problemem nie jest to, że RODZICE zaniedbują dziecko - wszystkie zdolne dzieci
        jakie znam są jak najbardziej przez rodziców wspierane w rozwijaniu pasji.
        Problemem jest to, że w szkole przeważnie te dzieci są zostawiane samym sobie,
        bo nauczyciel wychodzi z założenia, że jego pomocy nie potrzebują a więc można
        je olać.
      • iamhier Re: rodzice dziecka zdolnego= lenie ???? 01.06.10, 20:12
        do madame-i dlatego w szkolach dla wszystkich dzieci powinny
        powstawac klasy dla dzieci wybijajacych sie ponad standard.Bez
        mieszania poziomu zdolnosci.A te klasy nadal sa zbudowane wg.tego
        samego profilu....-pare wybitnie zdolnych ,srednie i 20% miernot.
        • iamhier Re: rodzice dziecka zdolnego= lenie ???? 01.06.10, 20:17
          czyli warunkiem wstepu do takiej klasy bedzie np.srednia 5.0 i ani
          deka mniej....uwierz mi,zycie tych dzieci byloby piekniejsze plus
          zakaz uczenia pociech przez nauczycieli pracujacych w szkolach gdzie
          sie ucza...
          • nomina Re: rodzice dziecka zdolnego= lenie ???? 01.06.10, 20:34
            Za moich podstawówkowych czasów - a była to głęboka komuna, w naszej szkole w
            ostatnich klasach podstawówki istniał podział: klasy A-E to były klasy o
            zróżnicowanym poziomie, przy czym podobno A była najlepsza, tj. składała się z
            uczniów, którzy gremialnie mieli najwyższą średnią (ja byłam w c ze swoją bardzo
            wysoką średnią i też wiecznym nudzeniem się na lekcjach, które miałam dawno
            opanowane, więc nie podzielałam wówczas tej opinii smile. Klasa F była dla osób z
            zaburzeniami intelektualnymi, zwykle o podłożu środowiskowym (dzieci pijaków,
            same piły, paliły), a klasa G to była klasa sportowa, która miała ileś
            dodatkowych ukierunkowanych w-fów (żeby przejść do tej klasy trzeba było mieć
            wysoką średnią, zdaje się powyżej 4,0, plus uzdolnienia sportowe). Gdy ktoś
            mocno ignorował naukę, zostawał przeniesiony, gdy się w słabszej klasie
            podciągał - przenoszono go do lepszej (co ma się marnować), klasę sportową też
            kompletowano po obserwacji uczniów na zajęciach sportowych i weryfikując wyniki
            w nauce.

            Nie było idealnie, a i psychologicznie można by sporo systemowi zarzucić. Ale
            przynajmniej nie było tak, jak miałam kilkanaście lat później po drugiej stronie
            biurka - w jednej klasie piątka uczniów bardzo zdolnych, szesnaścioro z różnymi
            zaburzeniami, wymagającymi de facto 11 programów nauczania, jedno dziecko z
            upośledzeniem umysłowym (to już przekręt władz oświatowych, bo ja nie miałam
            uprawnień do nauczania specjalnego, a i klasa nie była integracyjna, nie było
            dodatkowych nauczycieli) i kilkoro przeciętnych. I tak naprawdę każde z nas,
            łącznie ze mną, męczyło się w takim nieprzemyślanym tyglu.
    • sefirotek Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 02.06.10, 08:34
      Lękiem podstawowym każdej w miarę świadomej matki jest to, ze
      zaniedba zdolności dziecka, że gdzieś je przegapi i dziecko nie
      stanie się tym, czym mogło by być.

      Ale granica między zaniedbaniemi przebodźcowaniem, jest bardzo
      cienka, ta granica dotyczy prawidłowego emocjonalnego rozwoju.

      Dziecko tylko chwalone za postępy, za intelekt, rośnie na takiego
      gościa, który się całe życie ściga i może w konsekwenji być
      przemądrzałym bufonem. Refleksja przychowdzi w dobrym liceum albo na
      studiach, gdzie takich "wybitnie zdolnych" jest cały rok. I wtedy
      dopiero widać, że w życiu liczą sie inne cechy niż świadectwo z
      paskiem,

      To od rodzica zależy jakie będzie miało poczucie wartości, czy nie
      będą wzmacniane poczucie wyjątkowości, które skonfrontowane w dobrej
      klasie np. gimnazjalnej, będzie powodem tylko frustracji.

      Problem tu poruszany to problem, czy zdolniejsze dziecko to ma być
      pępek świata dla pani w klasie czy nie. A jak nie jest pępkiem
      świata, to mama sfrustrowana, że dziecko niedocenione.

      • malenstwo123 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 02.06.10, 10:18
        Ja np.uwazam,ze dziecko ze srednio ponizej 4.7-5.0 ze swiadectwa
        > szkoly podstawowej i sredniej nie powinno mniec wstepu na prawo i
        > medycyne.(tak jak na calym swiecie,za wyjatkiem
        > Polski,Rosji,Bialorusi)
        > Bo z tego nic dobrego nie wyniknie!!Absolutnie nic!


        średnia ze szkoły o niczym nie świadczy. Ja właśnie skończyłam
        medycynę i w LO nie miałam wysokiej średniej ale tylko dlatego, że
        miałam trudne LO gdzie czasem z matmy 3/4 klasy dostawało 1 za
        klasówkę a kolejne 1/4 2 i 3. Średnia na świadectwie była więc
        mizerna a o ocenie celującej to można było pomarzyć... Znałam jednak
        dziewczynę średnio zdolną- poszła do wiejskiego LO i była alfą i
        omegą w swojej klasie. Miała w LO średnią 5,4 i mogła składać
        papiery na uczelnie gdzie był "konkurs świadectw". Ja na tych
        kierunkach szans nie miałam więc "grzecznie" zdawałam na Akademię
        Medyczną egzamin z biologii, chemii i fizyki- gdzie był normalny
        egzamintestowy a mnie jakieś konkursy. Myślę, że oceny o niczym nie
        świadczą. Na studiach miałam wyższą średnią niż w LO smile
        Wszystko zależy od tego jaka szkoła jacy nauczyciele. Ocenianie, że
        ktoś ze słabszą średnią na medycynę czy prawo iść nie może jest
        chore. Liczy się wiedza i umiejętności. Co z tego, że ktoś szybko
        potrafi dobrze zaliczyć kawałek materiału ale nie potrafi ogarnąć
        całości.
        Ja byłam zdolnym dzieckiem z małomiasteczkowej szkoły. Nie nudziłam
        się w szkole choć mniej się uczyłam niz mniej zdolne koleżanki i
        koledzy. Ale nauczyciele wiedzieli czego można się po mnie
        spodziewać i jak lądowałam pod tablicą miałam trudniejszy zestaw
        pytań. A jak sama się zgłaszałam np. z ukochanej biologii to
        odpowiedz była (w podstawówce) na poziomie akademickim.
        Były dodatkowe zajęcia w postaci kółek na których własnie zdolni
        uczniowie dostawali dodatkowe informacje i zadania. A było tego
        tyle, że trzeba było zdecydować się które kółko wybrać bo nawet
        najzdolniejsi nie dali rady być na wszystkich.

        Niech się dzieciak uczy w szkole a jak się nudzi niech gra w kółko i
        krzyżyk to też go czegoś uczy jak zdobywać np. przyjaźń czy zaufanie
        kolegi a tego z ksiązek się nie nauczy. Dajcie dzieciom być dziećmi.
        Skoro zdolne to sobie poradzi... a nauczyciel niech go tylko lekko
        nakierowuje na właściwy tor.

        Ale pamiętam sama jak w 5 klasie biologii uczyła mnie pani od WF bo
        był niedobór nauczycieli i do młodszych trafili właśnie tacy
        niedouczeni... Wspominam to źle bo kobieta nie miała wiedzy i jak na
        klasówce dałam swoje przykłady (z repetytorium maturzysty siostry)
        ona mi to wykreśliła, że źle i postawiła niską ocenę bo nie były to
        przykłady z książki dla 5-klasisty. Na szczęście udało mi się jej
        udowodnić, że mam rację i musiała mi postawić 5 (mimo, że powinna
        postawić 6 bo było to ponad program) Nie doceniła mojego wysiłku co
        o niej świadczy, że była ograniczoną osobą. Wszystko się zmieniło od
        6 klasy gdy trafiłam na prawdziwą panią od biologii. Miała dużą
        wiedzę i mogłam opowiadać jej o haploidalnych i diploidalnych
        komórkach, mejozach i mitozach. Doceniła to mimo, że nie było tego w
        programie. Potem w 7 klasie zapytałam się jej nieśmiało czy mogę
        spróbować brać udział w konkursie na poziomie szkolnym a ona się
        roześmiała bo miała rację ... za chwilę byłam już na etapie
        wojewódzkim i szybko przerabiałam z nią program 8 klasy. Dziękuję
        jej za to. Dodam jeszcze tylko, że byłam dzieckiem wychowującym się
        w zasadzie bez kontroli, bez rodziców nikt mnie nigdy nie zmuszał,
        nie zachęcał, nie woził na dodatkowe zajęcia (nie było stać i nikt
        nie wpadł na taki pomysł). Szkoła jest problemem dziecka a nie
        rodziców. Szkoła uczy ale też jest to istotny element wspólpracy
        międzykoleżeńskiej. Nie róbcie z dzieciaków wyobcowanych kujonów bo
        nikt ich w szkole nie będzie lubił. Ja pomimo, że miałam dobre oceny
        równo spisywałam na parapecie prace domowe hehe smile ten dreszczyk
        emocji wspominam do dziś smile

        Jestem już lekarzem i nie miałam czerwonego paska w LO i jakoś nie
        przeszkadzało mi to zdawać super egzaminy dyplomowe i bardzo dobrze
        lekarski egzamin państwowy (bez uczenia się do niego a tylko bazując
        na wiedzy ze studiów - punkty straciłam na pytaniach z zakresu Prawa
        medycznego i orzecznictwa bo tego nie przerobiłam bo to zakres stażu
        podyplomowego a nie studiów). Nie przesadzajmy więc z tymi ocenami
        to tylko cyferki- liczy się to co mamy w głowach.
    • iamhier Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 02.06.10, 10:57
      To,żeby takie dziecko nie było zaniedbane to dziewczynki o
      ponadprzecietnych zdolnosciach i IQ oraz faceci powinni miec
      sponsoring panstwowy zamrazania komorek jajowych zanim to oszolmskie
      panstwo zabierze i im prawo do godnego rozrodu w slusznym czasie.To
      na Dzien Dziecka bylay najlepszy prezent!!
    • shamsa Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 02.06.10, 11:23
      przebimbałam tak całą podstawówkę, nudząc się, odrabiając zadania domowe w piec
      minut na kolanie. w przedszkolu juz znalam program klas I-III, wiec pani
      zatrudniala mnie do sprawdzania kartówek razem z nia. nie nauczylam sie
      systematycznej pracy i nauki. po co? i tak bylam najlepsza.

      dostalam sie do dobrego liceum i dopiero wtedy, w otoczeniu innych zdolnych było
      wielkie ups!. Zajelo mi dwa lata wyrobienie nawykow, tak ze praktycznie dopiero
      w trzeciej i czwartej klasie dostosowalam sie do kieratu i potem juz przez cale
      studia bylam pilna studentka.

      dzis, z perspektywy, oceniam, ze bylam dzieckiem zdolnym zaniedbanym, chociaz
      chodzilam na kolka zainteresowan, kola przedmiotowe, poznalam dwa jezyki obce,
      bylam harcerzem, chodzilam na polibude na zajecia dla dzieci. ale co z tego.
      nikt nie pracowal nade mna systematycznie, a te wszystkie hobby to z
      intelektualnych nudów.

      ale przynajmniej cala klasa pozytek ze mnie miala, bo wszyscy rowno sciagali, a
      kto chcial, temu pomagalam w nauce itd
      • kagrami Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 03.06.10, 14:55
        shamsa napisała:

        > pani
        > zatrudniala mnie do sprawdzania kartówek razem z nia.

        Super sprawa smile Moje dziecko kilka razy prowadziło zajęcia dodatkowe z
        informatyki (np. zakładanie konta e-mail). Ależ był dumny! big_grin
        • lolinka2 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 03.06.10, 17:27
          mnie tak w SP zatrudniała polonistka: pisałam scenariusze imprez
          szkolnych, zajęć dramy; wolną rękę dał mi też dyrektor szkoły -
          kabarety, gazetka szkolna... co tylko chciałam, i jeszcze
          współpracowników naganiał jeśli brakowało big_grin

          w LO polonistka też pozwalała mi prowadzić zajęcia: nie zapomnę Ojca
          Goriot i wiersza "Do Matki Polki" albo "Dies Irae", które omawiałam z
          klasą... smile potem się to przydało, bo były problemy z polonistami
          (liczebne), a nasza się pochorowała i ja się zgłosiłam na ochotnika
          do prowadzenia tzw. fakultetów.

          Przy okazji załapałam bakcyla nauczycielskiego, ale to już zupełnie
          inna historia smile
    • aadzia21 Re: Dziecko zdolne w szkole = dziecko zaniedbane 13.06.10, 23:10
      Zgadzam się z tezą w temacie. Jednak nie jest to wina nauczycieli,
      dyrektora czy pojedynczej szkoły. Taki jest system edukacji, który
      musiałby zostać pod tym względem zreformowany. Oczywiście wszystko się
      rozbija o pieniądze, a raczej ich brak.
Pełna wersja