samotna matka

IP: 212.191.197.* 20.02.02, 14:43
Z dnia na dzień stałam się samotną matką 4-letniego chłopca. Proszę osoby w
podobnej sytuacji o przekazanie swoich doświadczeń. Czy w ogóle można jakoś
zrekompensować dziecku brak ojca? Czy ono ma szansę rozwijać normalnie ?
Proszę o pozytywne przykłady, ale też o ostrzeżenia na co najbardziej zwracać
uwagę. Dzięki.
    • Gość: Alex Re: samotna matka IP: 212.160.211.* 21.02.02, 09:11
      Nie nie jestem samotną matką, ale byłem 3,5 letnim dzieckiem, które z dnia na
      dzień straciło ojca - wypadek. Prawda jest taka, że go wcale nie pamiętam,
      znaczy się dużo o nim wiem ale z opowiadań, a w rozwoju jakoś mi to nie
      zaszkodziło, no przynajmniej na razie dochyleń nie stwierdzono. Z moich
      doświadczeń wynika iż w tym przypadku wiecej uwagi i wsparcia potzrebuje matka
      niż syn.
      • Gość: isabelle Re: samotna matka IP: 212.191.197.* 21.02.02, 13:42
        Gość portalu: Alex napisał(a):

        > Nie nie jestem samotną matką, ale byłem 3,5 letnim dzieckiem, które z dnia na
        > dzień straciło ojca - wypadek.
        Wielkie dzięki za odpowiedź. Mam pytania: Czy nie odczuwałeś braku ojca właśnie
        dlatego, że go nie pamiętałeś? Czy miałeś w otoczeniu jakieś "męskie wzorce" do
        naśladowania? Czy nie było Ci przykro, gdy np. koledzy chwalili się swoimi
        ojcami? Czy Twoja mama nie stała się nadopiekuńcza?

        • Gość: Alex Re: samotna matka IP: 212.160.211.* 21.02.02, 15:19
          Powiem szczerze nigdy tego w ten sposób nie rozpatrywałem. Ale jak mówi rodzina
          wtedy mając te 3,5 roku się zestarzałem, podobno byłem nadwyraz poważnym
          dzieckiem, o wiele gorzej zniosła to niespełna dwuletnia siostra, która na
          widok mężczyzny w szarm płaszczu(ja też ostatni obraz taty jaki pamiętam to jak
          stoi w tym swoim szarym płaszczu i futrzanej czapce, raczej pamiętam bo zdjęć
          takich nie ma) jeszce z dwa lata krzyczała tata, pamietam jeszcze pogrzeb i
          złóść jaką czułem bo sypali na tatę ziemię, reszta odczuć związanych z
          dorastaniem bez ojca okrywa mrok niepamięci. Jeżeli chodzi o kntakty z
          rówieśnikami to naprawdę nie pamiętam jakiegoś dyskomfortu psychicznego tym czy
          oni mają lepiej bo mają ojca.
    • Gość: czarna Re: samotna matka IP: 10.10.41.* 22.02.02, 12:17
      Gość portalu: isabelle napisał(a):

      > Z dnia na dzień stałam się samotną matką 4-letniego chłopca.

      Nic nie piszesz, czy to byl wypadek, czy rozwod?
      • Gość: izabelle Re: samotna matka IP: 212.191.197.* 22.02.02, 14:13
        Gość portalu: czarna napisał(a):





        > Nic nie piszesz, czy to byl wypadek, czy rozwod?

        Mąż zmarł nagle na zawał serca. Był wspaniałym mężem i tatą.
    • Gość: czarna Re: samotna matka IP: 10.10.41.* 22.02.02, 14:54
      Gość portalu: isabelle napisał(a):

      Czy w ogóle można jakoś
      > zrekompensować dziecku brak ojca? Czy ono ma szansę rozwijać normalnie ?
      > Proszę o pozytywne przykłady, ale też o ostrzeżenia na co najbardziej zwracać
      > uwagę. Dzięki.

      Wspolczuje Wam bardzo.
      Mam inne doswiadczenia.
      Przede wszystkim musisz byc silna
      tzn. nie pokazuj dziecku, ze bardzo tesknisz za mezem (placz, nerwy).
      Badz ciepla i wyrozumiala, nie zmieniaj przyzwyczajen,
      rytmu dnia (zabawy, usypianie, kapiel itp.).
      Zwaz, ze wszystko �spadnie� na twoja glowe,
      jakas pomoc rodziny bylaby wskazana.
      Trzymaj(-cie) sie!
      Pozdrawiam


      • Gość: inka_s Re: samotna matka IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.02.02, 00:19
        Gość portalu: czarna napisał(a):

        > Gość portalu: isabelle napisał(a):
        >
        > Czy w ogóle można jakoś
        > > zrekompensować dziecku brak ojca? Czy ono ma szansę rozwijać normalnie ?
        > > Proszę o pozytywne przykłady, ale też o ostrzeżenia na co najbardziej zwra
        > cać
        > > uwagę. Dzięki.
        >
        > Wspolczuje Wam bardzo.
        > Mam inne doswiadczenia.
        > Przede wszystkim musisz byc silna
        > tzn. nie pokazuj dziecku, ze bardzo tesknisz za mezem (placz, nerwy).
        > Badz ciepla i wyrozumiala, nie zmieniaj przyzwyczajen,
        > rytmu dnia (zabawy, usypianie, kapiel itp.).
        > Zwaz, ze wszystko �spadnie� na twoja glowe,
        > jakas pomoc rodziny bylaby wskazana.
        > Trzymaj(-cie) sie!
        > Pozdrawiam
        >
        >

      • Gość: inka_s do isabelle IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.02.02, 00:40
        TO JA ISABELLE - INKA!

        Gość portalu: czarna napisał(a):
        > Wspolczuje Wam bardzo.
        > Mam inne doswiadczenia.
        > Przede wszystkim musisz byc silna
        > tzn. nie pokazuj dziecku, ze bardzo tesknisz za mezem (placz, nerwy).

        A ja sie nie zgadzam z tym isabelle nie musi byc silna!!! Jestem w tej samej
        sytuacji, tyle że ja zostałam z dwiema córeczkami i praktycznie bez pracy.
        PIsanie musisz byc silna to banał - całkowicie błędny! Ma nie pokazywać ze
        tęskni - a to czemu? Żeby dziecku pokazać że nie kochała tatusia? Że właściwie
        nic sie nie stało? Łzy i tęsknota nie nie jest cos czego dziecko nie może
        widzieć, rozpacz - a , to co innego...

        > Badz ciepla i wyrozumiala, nie zmieniaj przyzwyczajen,
        > rytmu dnia (zabawy, usypianie, kapiel itp.).

        Łatwo to powiedzieć - a jeżeli to Tatus czytał ksiażeczki i usypiał? Jeżeli część
        dnia była jego domena i ktoś obcy musi go zastapic?...

        > Zwaz, ze wszystko �spadnie� na twoja glowe,
        > jakas pomoc rodziny bylaby wskazana.

        Myślę że Isabelle doskonale zdaje sobie z tego sprawe w prawie dwa miesiace po
        śmierci męża... Isabelle - ja zauważyłam że moje dzieci lgna teraz szczególnie do
        wszystkich wujków i obu dziadków, a mała (2 lata) upodobała sobie "tate taty".
        Moja dwulatka zaczeła ostatnio więcej mówić ( po śmierci taty niestety) ale
        słucham uważnie co mówi, bo czasem jest to zaskakujaco trafne. A ona mówi o tym,
        co teraz tak: "tata u Bozi, taty nie ma - Idzia mam" czyli taty nie ma ale ma
        dziadka! Myslałam że przeniosła swoje uczucia na niego ale ona jeszce pamięta
        wiele szczegółów - choc niedługo zaczna się zacierać. Potrafi mi nagle powiedzieć
        że o, tu, była z tatą na saneczkach! Ponad dwa miesiące temu - to sporo dla
        małego dziecka....
        Myślę że dziecku potrzeba rozmów o tacie - o Wielkim Nieobecnym. Moja starsza
        córeczka kazała sobie na dobranoc opowiadać -zamiast bajki- jak była na wakacjach
        z tatusiem gdy była mała. Myślę że trzeba choc taka obecność ojca w życiu dziecka
        zapewnić. Jeśli jestes wierząca - jest łatwiej. Bo dzieci potrafia myśleć o tacie
        którego odwiedzaja na cmentarzu - że jest , patrzy na nie z Nieba, nadal je
        kocha. Dla dzieci to troche jak bajka.
        A swoja droga - może włąśnie jakieś lektury, gdzie bohater też jest w takiej
        sytuacji?... Kto podpowie - tylko niekoniecznie Harry Potter...

        • Gość: czarna Re: do inka_s IP: 10.10.41.* 26.02.02, 13:47
          Gość portalu: inka_s napisał(a):

          > > Wspolczuje Wam bardzo.
          > > Mam inne doswiadczenia.

          Inko, gdybys wczytala sie w post, wiedzialabys, ze pisze o innych doswiadczeniach - typu rozwod.
          A to zmienia postac rzeczy, nie uwazasz?
          • Gość: czarna Re: do inka_s - sprostowanie IP: 10.10.41.* 26.02.02, 13:50
            Oczywiescie sa to moje slowa nie:

            > Gość portalu: inka_s napisał(a):
            >
            > > > Wspolczuje Wam bardzo.
            > > > Mam inne doswiadczenia.
            >
            > Inko, gdybys wczytala sie w post, wiedzialabys, ze pisze o innych doswiadczenia
            > ch - typu rozwod.
            > A to zmienia postac rzeczy, nie uwazasz?

          • Gość: inka_s Re: do inka_s IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.02.02, 15:04
            Gość portalu: czarna napisał(a):

            > Inko, gdybys wczytala sie w post, wiedzialabys, ze pisze o innych doswiadczenia
            > ch - typu rozwod.
            > A to zmienia postac rzeczy, nie uwazasz?

            Wczytałam się. Ale rada "bądź silna" tak czy siak jest tylko sloganem!
            Niezależnie od tego czy to rozwód czy smierć jest przyczyna rozłąki. Dzieci ucza
            się od nas jak przyżywac nie tylko to co dobre ale i to co złe. A czemu negować
            istnienie smutku ?
    • Gość: betty Re: samotna matka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.02, 15:12
      Dwa lata temu z dania na dzień zostałam matką dwuletniego chłopca - jego ojciec
      po prostu odszedł.i ja zupełnie nie miałam na to wpływu.
      Mogę cie pocieszyć tym, co przez te dwa lata dowiedziałam się na ten temat, w
      skrócie:
      - duzo lepiej jeśli rodzic odchodzi nagle niż, jak to często bywa w przypadkach
      rozwodu - stopniowo wraca i odchodzi, wraca i odchodzi...
      - bardzo ważne jest żeby powiedzieć, że tak już musi być i tata nigdy nie wróci
      i nic sie nie zmieni - żeby dziecko nie miało złudzeń. I trzeba pielęgnować
      miłe wspomnienia.
      - trzeba uświadomić mu, że na śmierć czy druga osobę nie ma się wpływu, bo
      dzieci często sie obwiniają o to co się dzieje na zewnątrz
      - wiem od dobrego psychologa z którym o tym rozmawiałam i sama staram się w to
      wierzyć, że w praktyce dziecku potrzebna jest do prawidłowego rozwoju po prostu
      jedna wspierająca, dorosła osoba - matka, ojciec, babka czy brat - ale ktoś
      jeden obecny, czuły, kontaktowy i pomocny.
      Dobrze wiem na czym polega twój lęk. Bardzo mi przykro. Bardzo mi przykro, że
      zostałaś sama. to nie jest łatwe.
      pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego
      bet
    • Gość: Misia Re:DO ISABELLE I INKI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.02.02, 19:14
      Dziewczyny,wiem, ze nie ma slow ktorymi moglabym Was pocieszyc, wiem ,ze nic i
      nikt nie zastapi Wam meza a dzieciom ojca, ale chce abyscie wiedzialy jak
      bardzo jest mi przykro, ze to straszne nieszczescie Was dotknelo. Zgadzam sie z
      toba Inko , ze udawanie jakoby nic sie nie stalo jest pozbawione realiow. Wy
      wszyscy potrzebujecie czasu , aby dojsc troche do siebie. Czas leczy wszystkie
      rany. Wiem, ze to slogan, ale rowniez wiem, ze to prawda. Dzieci cierpia nie
      mniej niz Wy i mysle ze to dobrze,iz widza wasz zal i wasze lzy bo to jest dla
      nich dowodem, ze to co czuja jest tak samo bolesne dla was , jak dla nich. One
      potrzebuja tych opowiesci o tatusiu, o tych milych chwilach, oraz o tym niebie,
      o tym ze tatus na nie patrzy i sie usmiecha, jest stale przy nich mimo iz go
      nie widza. A wy same mozecie sobie to wyobrazic, ze on patrzy na Was i jest mu
      smutno, bo Wam jest smutno oraz ,ze chcialby abyscie byly szczesliwe i nie
      smucily sie ciagle, bo oni was przeciez kochali i chcieli dla was jak najlepiej
      i nadal chca jesli gdzies obok nas istnieja, chca przede wszystkim abyscie
      przestaly sie umartwiac, abyscie odetchnely nieco i zaczely patrzec z nadzieja
      w przyszlosc, szczegolnie, bo sa te malenstwa. Placzcie wiec razem ,
      wspominajcie, ale ocierajcie tez lzy starajcie sie usmiechnac, macie przeciez
      czastke tych Waszych ukochanych mezow obok siebie. Oni zyja w tych dzieciach.
      Przytulcie dzieci tak jakbyscie przytulaly ich.
      • Gość: Isabelle Re:do Misi IP: 212.191.197.* 27.02.02, 08:55
        Droga Misiu, wielkie dzięki za te słowa. Popłakałam się i dobrze bo ja nawet
        płakać nie bardzo mogę po tym wszystkim.
        • Gość: Misia Re:do Isabelle IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.02.02, 19:17
          Kochana Isabelle ciesze sie niezmiernie jezeli choc troszeczke sie rozluznilas.
          Ty jestes jak mysle ciagle na etapie szoku, niedowierzania. Prawdopodobnie
          mozesz czuc sie jakbys nic nie czula, ale to tylko pozor. Placz jest kolejnym
          etapem po tak potwornej stracie. Na razie jeszcze nie widzisz slonca na
          horyzoncie, ale przyjdzie czas kiedy zaczniesz sie przylapywac ,ze myslisz o
          czyms innym niz twoj ukochany maz i strata ktorej doznalas. Te jasne dni zaczna
          przewazac i zaczniesz czuc sie lepiej. I tak powinno byc. Nic nie przyspieszaj
          i nic nie rob na sile. Twoj zal i rozpacz musza z ciebie powoli, bardzo powoli
          ujsc. Nie znaczy to ,ze zapomnisz o nim, napewno nie, ale nabierzesz pewnego
          dystansu i o to wlasnie chodzi. A twoj maz napewno bylby szczesliwy gdyby
          zobaczyl cie za jakis czas usmiechnieta i zadowolona z zycia. To przyjdzie, ale
          musi uplynac sporo czasu. Poki co trzymaj sie i jesli masz w swoim otoczeniu
          kogos ci zyczliwego to nie wstydz sie i pozwol sobie pomoc. Ja bede modlic sie
          za Ciebie i Inke oraz wasze dzieci, aby bol minal szybciej. Pozdrawiam
    • jane-007 Re: samotna matka 27.02.02, 10:12
      Gość portalu: isabelle napisał(a):

      >
      > odpisz-jan z sląska
Pełna wersja