Potrzebuję rady- zmiana szkoły

04.07.10, 10:36
Witam wszystkich.
Zastanawiam się czy przenieść syna(8 lat) do szkoły bliżej domu. Boję się że
ta zmiana żle na niego wpłynie.Kuba jest dzieckiem trochę nadpobudliwym i
bardzo wrażliwym. Całą pierwszą klasę mówił że nikt go w klasie nie lubi, nie
zawarł żadnej bliższej znajomości z kolegami.To również przez to że mieszkamy
w innej miejscowości niż szkoła jest, nie było naturalnego odwiedzania się po
szkole.Mam wrażenie że syn ma niskie poczucie swojej wartości, bardzo chce być
zaakceptowany w grupie.Nauczycielkę ma teraz super, ciepłą i pracującą z nim
według jego potrzeb. Przy niej się trochę uspokoił i świetnie się uczy. Ale
często płacze na lekcjach jak czegoś nie umie zrobić, albo jak mu nie wyjdzie,
albo jak jest za głośno i nie może się skupić. Szkoła blisko domu jest tylko
od klasy 0 do klasy 3, ale ma psychologa non stop, pedagoga, mało uczniów w
klasach, i miałby kolegów blisko domu. Od klasy 4 dzieci są przenoszone do
szkoły kawałek dalej, większej ale do 22 uczniów w klasie. I tak się
zastanawiam czy przenieść go w ogóle, czy do tej malutkiej szkoły, czy może od
razu do tej większej.On bardzo potrzebuje akceptacji w grupie i to jest
ryzyko, i teraz ma super nauczycielkę a tam nie wiadomo jak będzie. Nie wiem
co zrobić. Poradzcie.
    • lolinka2 Re: Potrzebuję rady- zmiana szkoły 04.07.10, 11:01
      Dla mnie w 1-3 opieka ze strony szkoły (realizacja zaleceń PPP,
      ciepły i wymagający nauczyciel, który chce i umie pracować z
      dzieckiem indywidualnie) to priorytet.
      Towarzystwo po lekcjach można zorganizować w miejscu zamieszkania
      dziecka - jakieś zajęcia dodatkowe, albo po prostu podwórko - i
      powinny się ogarnąć same, albo można kolegów zaprosić...
      Pytanie, czy w nowym miejscu poza "byciem" psycholog i pedagog robią
      coś jeszcze. Pytanie, kto tę nową klasę prowadzi.

      A może zamiast zmiany szkoły (którą wrażliwe dziecko odchoruje)
      jakieś zajęcia z komunikacji społecznej????
      • lullanka07 Re: Potrzebuję rady- zmiana szkoły 04.07.10, 17:12
        ja bym sie zastanowila dlaczego twoj syn z nikim sie nie zaprzyjaznil przez caly rok szkolny.
        tu nalezy poszukac problemu,trzeba bylo porozmawiac z wychowawca w jakich stosunkach jest syn z reszta klasy,jak zachowuje sie na przerwach.
        problemem nie jest to ze wozicie dziecko do szkoly.
        moj syn chodzi do szkoly sportowej (wlasnie zdal do 2 kl) wiec wiekszosc dzieci jest wozona z innych dzielnic.dzieci nie odwiedzaja sie w domach bo sa zbyt male a rodzice nie znaja sie tak blisko.przyjaznie powstaja w szkole.
        • jedyny.diana Re: Potrzebuję rady- zmiana szkoły 04.07.10, 19:33
          Kuba jest nieśmiały i ma trudności w nawiązywaniu kontaktów z dziećmi.Tak
          myślałam, ale wrócił z obozu i się okazało że na obozie takich trudności nie
          miał. W tej szkole jest od 0 i z tymi dziećmi jest dwa lata.Rozmawiałam z
          wychowawczynią wielokrotnie i ona twierdzi że nie ma problemu bo dzieci go
          lubią. A jednak Kuba czuje się nielubiany.Kuba nie jest agresywny, na przerwach
          ogólnie szaleje,biega, skacze, krzyczy. Próbuje bawić się z dziećmi ale z reguły
          one nie chcą bo już mają komplet np.jak grają w piłkę. Widzę jego desperacje
          żeby ktoś go polubił i chcę mu pomóc. Kuba niezbyt lubi swoją klase i panią,
          tylko nie wiem czy naprawde czy to jest obrona bo jego nie lubią. Na obozie
          poradził sobie super, nie płakał za mną, miał kolegów i dobrze się bawił, a był
          tam tylko tydzień. W szkole jest dwa lata i nic się nie zmienia. Jest pod opieką
          psychologa, a on radzi zapraszać dzieci do domu. Tylko to nie jest proste bo nie
          mieszkamy tam gdzie reszta i wszystko wymaga mojego udziału, nie ma szans żeby
          Kuba sam kogoś zaprosił. Bliżej domu będzie mógł wracać do domu z kolegą,
          spotkać go w sklepie, na spacerze, będzie więcej okazji.Dla otwartego dziecka
          nawiązanie samodzielnie relacji w klasie to nie problem, dla Kuby to jest
          problem. Boję się tylko czy ta zmiana nie zamknie go bardziej.
          • carolina10 Re: Potrzebuję rady- zmiana szkoły 13.08.10, 11:45
            Czytając Twój post to jakbym słyszała, widziała moje dziecko. Też
            Kuba w tym samym wieku. Sytuacja bardzo podobna. Moje dziecko w
            szkole zachowuje się podobnie. Swojej klasy nie zabardzo lubi,
            ponieważ nie chcą się z Nim bawić, nie akceptują Go. Kuba nie
            potrafi się obronić. Jak chce grać w piłkę to raptownie nie ma już
            miejsc, w ławce również nie chcą z Nim siedzieć. Koledzy
            niejednokrotnie używają do niego wulgarnych słów. Przez całe Jego
            życie tłumaczyliśmy mu nie wolno nikogo bić, z nikogo się śmiać i
            mówić brzydkich wyrazów. Posłuchał, ale czy dobrze???? Rozmawiałam z
            panią, która stwierdziła, że nie ma problemów klasowych i że Kubę
            raczej dzieci lubią. Dlaczego po każdych lekcjach jest smutny,
            twierdzi że się do niczego nie nadaje i że nie ma mózgu????? Przez
            szkołę wycofał się z życia towarzyskiego. Boi się być wyśmiany przez
            innych i dlatego plac zabaw omija szerokim łukiem. Jeżeli już jest
            na placu to najpier z ukrycia obserwuje "upatrzonego,
            potencjalnego " kolegę i albo ucieknie do domu, albo zaczyna się
            swietna zabawa. Kuba jest mądry, potrafi organizować sobie i innym
            czas. Wymyśla zabawy i bierze w nich czynny udział. U nas jest
            jeszcze problem z kuzynem, z którym razem chodzi do klasy. Wychowany
            w całkiem odwrotny sposób. Bije, zachowuje się cwaniacko i niekiedy
            lekceważy innych. Jest bardzo lubiany w klasie. Czy te wartości,
            których uczyłam swoje dziecko są nie aktualne??? Czy skrzywdziłam
            swoje dziecko???

            Przepraszam, ale musiałam się wygadać. Za 2 tygodnie koniec wakacji
            a ja już myślę co będzie przez te następny rok szkolny.

            Pozdrawiam Carolina
          • judytak Re: Potrzebuję rady- zmiana szkoły 13.08.10, 13:34
            zdarza się, że skład klasy "nie taki"
            po prostu nikt akurat nie pasuje na "najlepszego kolegę"
            tak miał mój syn, dziecko nr 3.
            w przedszkolu miał samych dobrych kolegów
            w drugiej klasie poszedł do nowej szkoły (przeprowadzka), i tez ma
            samych dobrych kolegów
            a w pierwszej klasie ich nie miał
            wszystko było ok i z dzieckiem, i z klasą, i z nauczycielką, po
            prostu z nikim sobie nie przypasowali i tyle

            jeśli myslałabym o przenoszenu dziecka w twoim przypadku, to nie
            dlatego, że nie ma przyjaciół
            (na to próbowałabym sobie poradzić wysyłaniem dziecka też do
            innych "społeczności" poza szkołą, jakiś sport, harcerstwo, kółko
            fotografów, itp., może jaieś spotkania, gdzie "miejscowi" dorośli by
            przychodzili z dziećmi, grill sąsiedzki itp.)
            tylko dlatego, że dziecko na obozie dobrze sobie radzi, nie płacze
            za mamą,
            a w szkole często płacze, kiedy czegoś nie może zrobić, albo kiedy
            nie może się skupić z powodu dużego hałasu

            więc może jednak ze szkołą jest jednak coś nie tak...

            albo przyczyną jest naturalny przerost ambicji nastarszego
            (jedynego) dziecka ("ja muszę być najlepszy we wszystkim") - jeśli
            tak, to trzeba z dzieckiem pracować w kierunku "każdy tak ma, że
            jedne rzeczy umie lepiej, a inne gorzej" - jest to owszem ciężka
            praca, ale konieczna ;o)))

            pozdrawiam
            Judyta
    • cahir4 Re: Potrzebuję rady- zmiana szkoły 13.08.10, 14:06
      Ja na Twoim miejscu chyba bym przeniosła. Jeśli przez dwa lata nie
      odnalazł się w tej klasie, to szanse na to, że to się zmieni są
      chyba niewielkie. Ma już wśród dzieci "łatkę", którą trudno bedzie
      zmienić. W nowej klasie zacznie od zera, tym bardziej, że będzie to
      inna miejscowość. Też nie bedzie łatwo, bo trafi jako nowy do klasy,
      gdzie wszyscy się znają, ale z drugiej strony - co ma do stracenia?

      Może mieć gorszą nauczycielkę - fakt. Ale ta też nie jest taka
      super, skoro twierdzi, że dziecko nie ma problemu, a dziecko problem
      ma. Udając, że nie ma problemu, unika zaangażowania sie w jego
      rozwiązanie. To nie jest z jej strony w porządku wobec dziecka.

      Koledzy na miejscu są w tym wieku ważni. Może inaczej to wygląda
      wśród starszych dzieci, albo w szkołach, gdzie wszyscy
      są "przyjezdni", ale tam, gdzie wiekszość zna się z podwórka, a
      jeden tylko z pozaszkolnego życia towarzyskiego jest wykluczony, to
      co innego. Woziłam dziecko do przedszkola w innej dzielnicy i już to
      zaczęło w pewnym momencie uwierać. Zresztą psycholog też na to
      zwróciła uwagę.

      Jaką szkołę wybrać - to jest pytanie. Jedna jest bliżej, ale wiąże
      się z nią konieczność kolejnych przenosin, zmiany szkoły i częściowo
      kolegów, za kolejne dwa lata. Bardzo małe klasy mogą być zaletą, ale
      czasem i wadą: nikt nie lubi wszystkich i nikogo nie lubią wszyscy.
      Większa grupa może oznaczać też większe prawdopodobieństwo, że się
      na bratnią duszę trafi. Zaletą jest niewątpliwie to, że jest blisko
      domu - i tu zaraz pojawia się pytanie: czy Twój syn zna "z podwórka"
      dzieci, które do niej chodzą? W jakich jest z nimi relacjach?
      Odwiedziłaś tę malutką szkołę? Jaki jest jej klimat, jakie zwyczaje?
      Znasz kogoś z rodziców, słyszałaś opinie o nauczycielach? Jak
      traktują dzieci z problemami, potrzebujących indywidualnego
      podejścia? Mając małe klasy mają warunki do pracy z takimi dziećmi,
      ale potrzebne są jeszcze zrozumienie i chęć.

      A ta większa, dalsza szkoła - czy jest na tyle daleko, że zaprosiny
      kolegów do domu byłyby problemem? Co o niej wiesz? czy kogoś stamtąd
      Twój syn zna?

      Świetnie, że odnalazł sie na obozie. To sprawia, że możesz
      tłumaczyć, że nie ważne, że ktoś go nie lubi (on w końcu też nie
      wszystkich lubi) skoro inni go lubią. Dzieci (a i dorośli również)
      mają często paskudną satysfakcję z poczucia władzy nad tymi, którym
      zależy na ich akceptacji, zdarza sie więc, że im dziecko bardziej
      okazuje potrzebę bycia zaakceptowanym, tym bardziej bywa
      lekceważone. Może jakieś zajęcia dodatkowe, kluby - zwiększenie
      kontaktów z różnymi rówieśnikami, o różnych zainteresowaniach,
      pozwoliłoby mu bardziej uniezależnić się od kwestii akceptowania
      akurat w grupie klasowej. (Niezależnie od ewentualnej zmiany szkoły).

      Zaczęłabym od "rozpoznania" obydwu potencjalnych szkół oraz,
      niezależnie od tego, zapewnienia synkowi towarzystwa innych
      rówieśników.
    • cathy_bum Re: Potrzebuję rady- zmiana szkoły 13.08.10, 14:26
      Zapytam tak: nauczycielka super, ciepła itd... a jednak syn jej nie
      lubi. Może jest tak, że Ty masz dobry z nią kontakt, a syn wcale
      nie? W dodatku to, że pani nie widzi problemów, a syn źle się w
      szkole czuje przeczy nieco tezie, że pani jest wyczulona na jego
      potrzeby.
      Dobry kontakt z rówieśsnikami na obozie świadczy, że Twoje dziecko
      wcale nie ma aż takich kłopotów z nawiązywaniem relacji. Gdyby tak
      było, przesiedziałby obóz w kącie ze łzami w oczach.
      Czasem "nowy start" jest łatwiejszy niż przebicie się w grupie,
      która odpechnęła człowieka na margines.

      Z różnych przyczyn przenosiłam córkę do innej szkoły od 5-tej klasy.
      Wiele osób odradzało, że nowa grupa, że będzie jej się trudno
      odnaleźć itd. Tymczasem w nowym środowisku córka rozkwitła, a jej
      problemy ustapiły jak ręką odjął. Okazało się, że jest bardzo
      lubiana. Telefony od koleżanek się urywają, życie towarzyskie
      kwitnie, a Młoda z przyjemnością chodzi do szkoły. Tymczasem w
      poprzedniej szkole zaczynała coraz bardziej odstawać. Niby była
      lubiana, ale outsiderka. Niedogadywanie się z nauczycielami
      spowodowały niechęć do szkoły jako takiej. Choć większość z
      pedagogów w rozmowie ze mną deklarowało otwarcie na jej problemy,
      szczerą troskę i sympatię. Gucio prawda. W nowej szkole nikt się nad
      nią specjalnie nie pochyla, a jednak Młoda uwielbia większość
      nauczycieli. Nawet jeżeli bywają surowsi od poprzednich i wyżej
      podciągają poprzeczkę.
Pełna wersja