Kradzież czy pokusa nie do odparcia?

13.07.10, 23:21
Jestem u Was po raz pierwszy bo dziecię mam pięcioletnie. Problem niestety
dotyczy jedenastolatka. Opiszę najkrócej chociaż emocje ogromne. Dzisiaj wraz
z synkiem odwiedziłam koleżankę. Mieszkamy na tej samej ulicy, dzieci znają
się od małego, lubią się (tak mi się wydawało), spędzamy bardzo często czas
wolny typu wspólne wyjazdy na weekend, wyjście do kina itp. Jakoś tak zupełnie
spontanicznie weszliśmy z synkiem do niej pod nieobecność jej dziecka i w jego
pokoju zobaczyłam... zabawki mojego synka.Dokładnie rzecz biorąc figurki Star
Wars w dodatku ze starych kolekcji, licytowane przez nas na all. Wyszłam
zupełnie ogłupiała. Bije się z myślami. Pewna jestem na 100%, że to nasze bo
ona konta na all nie posiada a o każdym zakupie czegokolwiek ze Star Wars
dzieciaki informują się wzajemnie. Nie chcę skończyć z nią znajomości ale boję
się, że jak zacznę temat to coś się zepsuje. Z drugiej strony dla nas, oprócz
szoku, zawiedzionego zaufania to strata ok 150 zł a do najbogatszych nie
należymy i figurki kupujemy okazyjnie całą rodziną. Napiszcie coś mądrego
plissssssad
    • agni71 Re: Kradzież czy pokusa nie do odparcia? 13.07.10, 23:46
      Nie bardzo rozumiem. W domu nie zauwazyliście, że brakuje wam
      zabawek, tylko dopiero u tego chlopca stwierdziliście, że abawki
      stojące na pólce są wasze?
      • mamusiamartusia Re: Kradzież czy pokusa nie do odparcia? 13.07.10, 23:57
        Zauważyliśmy brak, owszem. Przeszukaliśmy mieszkanie, wszystkie pojemniki. I
        nic. Bo niby co miałam zrobić? zgłosić na policję zaginięcie kilku figurek o
        wysokości 10 cm?
        Nie chciałam się rozpisywać, że szukaliśmy, nie mogliśmy znaleźć, tłumaczyliśmy,
        że więcej nie kupimy jak nie będzie dbał itp. bo nie w tym tkwi problem
    • aniask_mama Re: Kradzież czy pokusa nie do odparcia? 14.07.10, 09:26
      a po czym poznajesz, że to Twoje? były jakoś zaznaczone?
      • mamusiamartusia Re: Kradzież czy pokusa nie do odparcia? 14.07.10, 10:35
        Zapewniam, że każdy maniak SW pozna swoje skarby. Te nasze to figurki
        kolekcjonerskie, produkowane przez Hasbro pewnie 10 lat temu, nie do kupienia w
        sklepach, na all pojawiają się sporadycznie, my kupowaliśmy je 2 lata temu od
        fanów likwidujących całe kolekcje. W pakietach po 4, 5 sztuk. Koleżanka konta na
        all nie posiada, nigdy nie kupowała z all nic. Poza tym dzieciaki (a na podwórku
        fanów SW jest 6) wymieniają sie info na temat zakupów, mieczy, komiksów itp.
        Jeżeli dziecko mówi, że ma 2 figurki, nam "zagubiło się" 4, a ja na wejściu do
        jego pokoju zauważyłam 3 z 4 dalej nie szukając bo wyszłam w szoku to czego
        jeszcze trzeba? Moje dziecka lat prawie 5 też poznało.
        Nie skupiajcie się proszę na tym czy moje czy też nie bo naprawdę tego jestem
        pewna. Ale....jak nie urazić koleżanki?Dla mnie to szok a dla niej? Wychowuje
        syna sama, alimentów ma 50 zł i jeszcze ja dołożę?
    • mamusia1999 Re: Kradzież czy pokusa nie do odparcia? 14.07.10, 11:02
      zanim cokolwiek zrobisz:
      podpytaj jakos spyrtnie swojego synka na wszelki wypadek, czy nie
      pozyczyl albo nie dal w prezencie. sama rozdawalam zabawki
      kolezankom, zeby sie przypodobac/zaszpanowac i niekoniecznie sie
      przyznawalam. na szczescie moja zapracowana Mama nie miala pojecia,
      wiec do zadnych afer nie dochodzilo (ulubionej wychowawczyni w
      swietlicy dalam srebrny pierscionek wlasnie przywieziony z Bulgarii.
      tu juz afera byla, ze zginal, ale przyznac sie nie przyznalam)
      moja Mloda przyszla kiedys (6lat)od kolezanki ustrojona w srebrny
      lancuszek z bursztynowym serduszkiem, ktory dostala od kolezanki, o
      czym mama oczywiscie nie wiedziala. uwierzylam wtedy mojej Mlodej,
      ze nie ukradla,bo zupelnie jawnie ten lancuszek zalozyla i radosnie
      udzielila odpowiedzi, ze prezent. zadzwonilam, ze prezent bez wiedzy
      rodzicow zapewne i ze nastepnego dnia odda w szkole.
      ten wasz kolega tez nie schowal, tylko mial jawnie na polce choc
      widujecie sie czesto...ja bym miala spore watpliwosci czy "ukradl".
      moja 11letnia teraz Mloda czesto wymienia sie akurat takimi
      seryjnymi figurkami na jakis czas, pozycza swoje na jakis czas,
      dostaje na troche czyjes. moze dla tamtego 11latka to tez "normalka"
      a twoj sporo mlodszy sie zgodzil - jak zaczeliscie szukac mogl sie
      sploszyc, ze jest afera i "umyl rece".
      • mamusiamartusia Re: Kradzież czy pokusa nie do odparcia? 14.07.10, 22:22
        Jakoś z trudem zaczęłam rozmowę z koleżanką. Nie obraziła się-tak twierdzi. W jej domu figurek nie było w tym pudle co wczoraj. Po poszukiwaniach znalazłyśmy. Dziecko powiedziało, że znalazło. Wychodząc zauważyłam jeszcze dwie nasze zabawki z lego. Zatkało mnie i wyszłam. Właśnie próbuję przygotować się do jutrzejszej rozmowy.
        • joanka-r Re: Kradzież czy pokusa nie do odparcia? 14.07.10, 23:19
          ''Dziecko powiedziało, że znalazło''
          dziwna matka, gdyby nawet znalazło to nie zdziwiło ją, ze aż tyle? Ja bym próbowała dociekać gdzie znalazł i może trzeba to komuś oddać bo właściciel płacze. Swoja droga dziwi mnie, ze matka nie widzi, ze dziecko ciagle coś znajduje?
          • mamusiamartusia Re: Kradzież czy pokusa nie do odparcia? 15.07.10, 10:36
            Podejrzewam, że rozmowa odbyła się jak ja wyszłam. Przyznam. że nie chciałam nawet w niej uczestniczyć bo jest mi cholernie niezręcznie.Znam tego chłopca od wielu lat i mimo, że przyrzekałam sobie nie dziwić się niczemu to byłam w szoku widząc jak kłamie.Pewnie gdybym zaczęła grzebać znalazłabym jeszcze coś naszego. Niestety część zabawek co też "się zagubiły " mojemu dziecku są do kupienia w każdym sklepie więc dałam spokój. Dzisiaj natomiast zostanie nie rozstrzygnięcia sprawa Lego City SW. O losie jakie to przykresad
            • mamusia1999 Re: Kradzież czy pokusa nie do odparcia? 15.07.10, 12:18
              a moze kurde list?
              moja przyjaciolka jest w pracy kozlem ofiarnym jednej z kolezanek,
              czesto o tym rozmawialysmy- ze musi sie bronic, ze musi ta
              napastliwa kolezanke sprowokowac do rozmowy wprost. sytuacja tez z
              tych bardziej wybuchowych, nie bardzo jest co (takie ciagle szykany
              jakos sa ulotne)udowadniac etc. ostatnio w grupie dalszych
              znajomych jeden z panow wystapil z tym listem, ze to zapomniana acz
              przydatna sztuka. nadawca moze w spokoju zebrac mysli i uczucia,
              wywazyc sformulowania i przecztyac drugi raz. a odbiorca ma chwile
              do namyslu, nie musi reagowac na zywo, jest mniej postawiony pod
              sciane, moze przemyslec. moze to faktycznie lepsza droga? moze
              kolezance tez bedzie lzej, jesli zaprezentujesz jej nie tylko fakty
              ale ronwiez swoje emocje.
              ty i tak masz IMO ciut lzej w tym konflikcie, wystepujesz z pozycji
              racji. w sumie niekoniecznie musi obchodzic cie "wyrok", chcesz
              tylko odzyskac wlasnosc swojego dziecka.
Pełna wersja