czy uczycie wasze dzieci w wakacje??

    • wrzesniowamama07 Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 03.08.10, 13:33
      Moje dziecko jest jeszcze małe (3 lata), i uczy się cały czas - ale
      nie o tym mowa.

      Rozumiem argumenty o odpoczynku, ale wakacje w Polsce trwają
      absurdalnie długo, to ponad 10 tygodni laby - moim zdaniem nigdzie w
      Europie tyle nie ma. Dla dziecka to kosmos, i rzeczywiście
      może "zapomnieć" wielu rzeczy. 2 tygodnie kompletnego luzu - tyle
      ile trwają przeciętne wakacje wyjazdowe - czemu nie. Ale uczciwie
      mówiąc, godzina czasu dziennie poświęcona na jakiś "naukowy"
      obowiązek nie rujnuje wakacji. Wszystko zależy zresztą od formy, w
      jakiej się to dziecku proponuje. Nauka może być połączona z zabawą,
      można to osłodzić jakąś przyjemnością wakacyjną.

      Zaś czytanie, o którym przeczytałam na wątku, to już moim zdaniem
      daaaleko wykracza poza temat. Warto dziecko przyzwyczajać do
      czytania dla przyjemności, i nie łączyć tego z jakimkolwiek
      obowiązkiem. Takie jest moje zdanie, póki co teoretyczne
      • marghe_72 Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 03.08.10, 14:55
        Uczyć można mimochodem, bez siedzenia nad ksiązkami / ćwiczeniami.
        Mój dzieć przez miesiac miał na przykład żywy kontakt z angielskim..
        coś niecoś załapała .. bez podręcznika.
        Przyrody da się uczyć, geografii itp

        ps. we Włoszech wakacje sa jeszcze dłuższe wink to tak a' propos
        długości wakacji w Europie
    • hermetyczka takie tam ogólne dywagacje 03.08.10, 15:06
      tak czytam sobie te wasze wypowiedzi i powiem szczerze, ze choc jestem w
      zasadzie przeciwna nauce w wakacje to jednak...
      wakacje sa bardzo dlugie, baaaardzo. normalnościa w wielu krajach (nawet tu
      pojawiaja sie takie glosy) jest zadawanie pracy na wakacje. na ogół na wakacje
      krótsze niz nasze. i dzieci zyja i maja sie dobrze. i nie kwiczą z
      przepracowania. póxniej, jako licealiści/studenci (znów nie dysponujący takimi
      przerazliwie dlugimi wakacjami jak nasi studenci!) poświecaja czesc wakacji,
      weekendy etc na prace- zarobkowa, wolontariat etc. a nie byczą sie jak nasi
      studenci, czekajac na mamusie podtykajce im w domach najlepsze kąski, nie
      pomagajac nawet w domu, a kase ciągnać. a potem lądują na rynku pracy jako 24
      latkowie, nigdy nie zarobiwszy nawet złotówki, i powieszają lczne rzesze
      bezrobotnych. (a wiem co mowie, bo prowadze zajecia ze studentami renomowanej
      uczelni, na renomowanych kierynkach). uwazam, ze fajnie byloby, żeby była
      wieksza oferta zajęc wakacyjnych, typu no nie wiem, chemiczne eksperymenty,
      pisanie wierszy, fajnie prowadzonych zajęć z języków obcych- nauka, ale w trybie
      zabawowym, tak mimochodem, szczególnie dla młodszych dzieci. może tez
      stacjonarne zajęcia sportowe- typu tenis, gry zespołowe etc. nie takie misz
      masze jak nasze zajeci awakacyjne. kursy umiejetnosci.
      sama nie uczyłabym dziecui w domu czytac etc- napawde najprostsza droga do
      znienawidzenia tej czynności. ale juz wizyta w parku doświadczen, muzeum, zoo-
      to też nauka, ale inaczej. moj syn chodził na warsztaty o abakanowicz, gdzie
      posiadł umiejetnośc szydełkowania, tkania i hafowania. bez sensu? nie bo robi to
      teraz z namietnościa w domu, cwiczac mała motorykę- może zacznie troche szybciej
      pisać, będzie mu łatwiej.
      ale te wakacje, podobnie jak szkoła od 7, a nie 6 lat- to takie nasze świete
      krowy. oj, bronimu dzieci przed praca, bronimy. bo przeciez tyle sie w zyciu
      napracuja...
      w przyszłym roku akurat planuję dla moich dzieci (za rok 10 i 6 lat) wakacje
      pracujace - 6 tygoni pobytu w usa i udział w tym czasie summer schools- czyli
      nauka...
    • tanielatanie Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 03.08.10, 15:55
      Widzę większość osób jest zaprogramowana w dość archaiczny sposób.
      Polecam przeczytać "Poza schematem" Malcolma Gladwella. Porusza dość szczegółowo
      temat nauki podczas wakacji. 2 miesiące wakacji jest wynikiem dość śmiesznych
      jak na dzisiejsze czasy badań naukowych, które wykazałay, że przeuczenie
      prowadzi do chorób psychicznych smile i dzieci muszą koniecznie odpoczywać, co
      oczywiście kompletną bzdurą.

      Czy w swoim życiu profesjonalnym nie zauważacie, że nawet 2 miesiące przerwy
      potrafią spowodować mocny spadek umiejętności specjalistycznych. Jak się mózgu
      nie używa to parcieje jak stara guma.
      • marghe_72 Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 03.08.10, 18:18
        tanielatanie napisał:

        > Widzę większość osób jest zaprogramowana w dość archaiczny sposób.
        > Polecam przeczytać "Poza schematem" Malcolma Gladwella. Porusza
        dość szczegółow
        > o
        > temat nauki podczas wakacji. 2 miesiące wakacji jest wynikiem dość
        śmiesznych
        > jak na dzisiejsze czasy badań naukowych, które wykazałay, że
        przeuczenie
        > prowadzi do chorób psychicznych smile i dzieci muszą koniecznie
        odpoczywać, co
        > oczywiście kompletną bzdurą.
        >
        > Czy w swoim życiu profesjonalnym nie zauważacie, że nawet 2
        miesiące przerwy
        > potrafią spowodować mocny spadek umiejętności specjalistycznych.
        Jak się mózgu
        > nie używa to parcieje jak stara guma.

        Jak wygląda sparciały mózg? Bo może takowy posiadam z racji kurzenia
        się w domu nie od miesięcy a od lat.
      • kozauwoza Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 03.08.10, 19:08
        tanielatanie napisał:

        > Czy w swoim życiu profesjonalnym nie zauważacie, że nawet 2
        miesiące przerwy
        > potrafią spowodować mocny spadek umiejętności specjalistycznych.
        Jak się mózgu
        > nie używa to parcieje jak stara guma.

        Pozornie, po dłuższym odpoczynku mózg po krótkim rozruchu pracuje
        jak nowo podładowany.
        Potwierdzi Ci to pewnie niejeden nauczyciel. Tak myślę.
        • tanielatanie Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 17.08.10, 16:14
          > Pozornie, po dłuższym odpoczynku mózg po krótkim rozruchu pracuje
          > jak nowo podładowany.
          > Potwierdzi Ci to pewnie niejeden nauczyciel. Tak myślę.

          Pokaż mi osobę, która np. od matematyki zrobiła sobie dłuższy
          odpoczynek i pamięta jeszcze jak rozwiązywać całki, czy chociażby
          pochodne itp. jaaaasne.
          • kozauwoza Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 17.08.10, 19:47
            tanielatanie napisał:

            > Pokaż mi osobę, która np. od matematyki zrobiła sobie dłuższy
            > odpoczynek i pamięta jeszcze jak rozwiązywać całki, czy chociażby
            > pochodne itp. jaaaasne.

            A Ty mi pokaż taką, co nie pamięta...
    • mama_kotula Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 03.08.10, 19:01
      Moje dzieci poduczają się same, z własnej woli - przez cały rok.
      Kiedyś miałam ambicje powtarzania np. słówek z angielskiego - odpuściłam, po diabła? skoro dziecię i tak więcej słówek łapie bawiąc na anglojęzycznych stronach w necie i grając w przygodówki?
      Ortografię ćwiczą samoistnie pisząc niezliczone opowiadania, powieści i komiksy.

      Czytanie to nie nauka - czytają kiedy chcą i co chcą, nie kontroluję ani czasu, ani ilości czytanej.

      I od połowy lipca jęczą, że chcą do szkoły tongue_out
    • lavinka Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 03.08.10, 19:16
      Ortografia JEST ważna. Podobnie jak tabliczka mnożenia. Jeśli
      dzieciak ma z nimi problemy to lepiej nie odpuszczać w wakacje, bo we
      wrześniu będą problemy.
      A czytanie dwóch rozdziałów dziennie dziecinnej książeczki to żaden
      wysiłek. Ja w wieku siedmiu lat czytałam całymi godzinami nawet przy
      obiedzie(ku oburzeniu rodzicielki) i właśnie dzięki temu szybko
      nauczyłam się ortografii wink
      Natomiast teraz, kiedy czytam bardzo mało - moja ortografia(o
      stylistyce nie wspomnę) pozostawia wiele do życzenia. Im więcej
      człowiek czyta, tym łatwiej mu się pisze.

      Oczywiście nie o to chodzi by dziecko zmuszać, tylko pokazać że czas
      spędzony z książką to wspaniała zabawa - na przykład czytać razem z
      dzieckiem "na głosy" albo po akapicie. I nie tylko mama, ale też
      tata, babcia, dziadek, wujek, ciocia, brat, siostra itd.
      • mama_kotula Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 03.08.10, 21:07
        CytatA czytanie dwóch rozdziałów dziennie dziecinnej książeczki to żaden wysiłek. Ja w wieku siedmiu lat czytałam całymi godzinami nawet przy obiedzie(ku oburzeniu rodzicielki) i właśnie dzięki temu szybko
        nauczyłam się ortografii wink


        Jeśli dziecko ma prikaz czytania niezależnie od tego, czy ma na to ochotę czy nie, to jest to dla niego wysiłek i najlepsza droga do tego, aby znienawidziło czytanie w ogóle.

        Jeśli dziecku trzeba taki prikaz postawić w wakacje, wnioskuję, iż nie jest to dziecko, które "czyta godzinami" - zatem nie porównuj z łaski swojej ze sobą. Są dzieci, ktore po prostu NIE LUBIĄ czytać - i dobrze, nie ma ustawowego przymusu lubienia czytania (i całe szczęście). Takie dzieci mogą w późniejszym wieku odkryć, że czytanie to coś wspaniałego - mogą, ale mniejsze szanse są na to odkrycie, jeśli wcześniej im się uświadamia, że czytanie to przykry obowiązek (i każe przymusowo czytać "dwa rozdziały każdego dnia").

        Ja czytam, bo kocham czytać. Są dni, kiedy pochłaniam pół książki, albo całą, a są tygodnie, kiedy przeczytam parę stron i więcej mi sie nie chce - bo nie mam nastroju, bo akurat mam ochotę na coś innego. Nie wyobrażam sobie, abym miala sobie psuć komfort czytania tego co chcę i kiedy chcę jakimś zewnętrznym przykazem "codziennie 50 stron, inaczej dzień jest stracony". A figę.
        • lavinka Są też dzieci, co nie lubią myć zębów. 03.08.10, 21:33
          Są też dzieci, co nie lubią myć zębów.Żaden argument.
          Jak zachęcać dziecko do czytania - napisałam.

          Pamiętaj,że nie wiemy czy dziecko jest zmuszane, znamy tylko relację
          "koleżanki". To,że ma prikaz czytania dwóch rozdziałów nie oznacza,że
          został wprowadzony na siłę. Jeśli dziecko ma problemy z czytaniem to
          nie ma bata, musi czytać dużo, inaczej wyrośnie na wtórnego
          analfabetę co pisze kobietą zamiast kobietom i odwrotnie(żle
          odmieniając, to samo z tą i tę w niewłaściwym przypadku).
          Mój brat tak miał,że czytanie mu nie szło, pewnie gdyby nie
          pilnowanie go z czytaniem - w ogóle nie umiałby czytać. Nie wyrósł na
          biblofila ale ja też nie wyrosłam, mimo że nikt o czytania mnie nie
          zmuszał.

          BTW przed egzaminami do liceum miałam prikaz napisać jedno krótkie
          wypracowanie dziennie. Same z madre ustaliłyśmy to i poskutkowało, bo
          egzamin zdałam(i dostałam się do liceum) bez problemu, mimo że we
          wcześniejszym terminie.

          A najbardziej do czytania zniechęciły mnie lektury szkolne w liceum ,
          a dokładniej epoka Romantyzmu smile
          • mama_kotula Re: Są też dzieci, co nie lubią myć zębów. 03.08.10, 22:23
            CytatJeśli dziecko ma problemy z czytaniem to
            nie ma bata, musi czytać dużo, inaczej wyrośnie na wtórnego
            analfabetę co pisze kobietą zamiast kobietom i odwrotnie(żle
            odmieniając, to samo z tą i tę w niewłaściwym przypadku).


            Nic nie MUSI. Wyrośnie, albo nie wyrośnie. Powtarzam - większe szanse wyrosnięcia na analfabetę nienawidzącego książek ma osoba, która była do czytania zmuszana (zachęcana wbrew swojej woli na milion możliwych sposobów, również metodą pięknego i chwalebnego wspólnego rodzinnego czytania). Tak, wiem, bardzo dobrze jest, jak ktoś lubi czytać. Byłoby cudownie, jakby wszyscy ludzie kochali czytać. Byłoby jeszcze cudowniej, jakby to regularne czytanie dobrze wpływało wszystkim ludziom na ortografię i stylistykę zdania. Ale cudów nie ma wink.

            Jeśli dziecko ma problem z czytaniem, może to oznaczać milion różnych rzeczy - może być zaburzone ale może po prostu nie lubić czytać - ano może, powtarzam, ma do tego prawo. Niech czyta niezbędne minimum pt. lektury, nawet ze wstrętem, nie każdy musi być bibliofilem, nie każdy musi doskonale pisać, ortografia i gramatyka rzecz wyuczona, jak nie lubi czytać albo jak nie jest wzrokowcem - trudno, będzie kuć regułki.

            Znam sporo osób, które odkryły książki w wieku późnonastoletnim - wcześniej nie czytały nic, teraz, jako osoby dorosle, pochłaniają książki dziesiątkami. Nie ma reguły. I nikt nic nie MUSI. Szczególnie w wakacje. Może - i można zachęcać - ale nic na siłę. Na siłę i tak dzieciątko będzie czytać lektury w szkole. W wakacje niech ODPOCZYWA, czyta sobie komiksy, jeśli chce, a jeśli nie chce, to niech lata na basen i na deskorolkę oraz ogląda durnowate kreskówki.


            Nie porównuj tego z myciem zębów. W każdym razie w obu przypadkach skutki poniesie nikt inny - tylko ta osoba. I to jest JEJ problem.

            CytatBTW przed egzaminami do liceum miałam prikaz napisać jedno krótkie wypracowanie dziennie. Same z madre ustaliłyśmy to i poskutkowało, bo egzamin zdałam(i dostałam się do liceum) bez problemu, mimo że we wcześniejszym terminie.

            Sądzisz, że jakbyś nie pisała tych wypracowanek, to byś do liceum nie zdała? smile

            Bo widzisz, ja egzaminu do liceum nie pisałam w ogóle, jako podwójna olimpijka. Nie pisałam wypracowań "krotkich jedno dziennie", nie ćwiczylam stylu, w życiu nie ćwiczyłam ortografii - krótkie "wypracowanka" machałam od ręki na przerwie, na kolanie, przed lekcją. Nigdy nie czytałam pod przymusem, ba! nawet lektur nie czytałam, bo mnie nudziły, wolałam poczytać coś zupełnie innego - i prawdę mówiąc, nie czytalam jakoś szczegolnie dużo, ot wyrabiałam normę ok. 2 książek tygodniowo, czasem mniej, czasem więcej. Nie wchodziłam w żadne układy z mamą, bo i po co? Styl mam doskonały, ortografię również tongue_out.
            Poza tym - zupełnie czym innym jest nauka i regularne ćwiczenie przed egzaminem, a zupelnie czym innym nauka ortografii dzień w dzień przez godzinę - w wakacje.
            • wieczna-gosia Re: Są też dzieci, co nie lubią myć zębów. 03.08.10, 23:07
              Trzecia ma 10 lat- pol roku temu przeczytala swoja pierwsza ksiazke w
              calosci. Wczesniej czytala wylacznie lektury po awanturze i przy moim
              kagancu.
              w tym roku w wakacje cos drgnelo- w miesiac przeczytala dwie ksiazki.

              Owszem wkurzalo mnie ze po pierwsze nie czyta po drugie nie czyta po
              trzecie ma maly zasob slow w zwiazku z tym ze nie czyta i robi byki
              ortograficzne, interpunkcji nie stosuje... ale z drugiej strony tacy
              ludzie tez musza byc wiec napieralam umiarkowanie. I prosze
              ruszylo.....
              • lavinka Re: Są też dzieci, co nie lubią myć zębów. 11.08.10, 00:14
                Pomyśl co by było gdybyś nie zwracała na to uwagi. Mała mogłaby nie
                zdać o następnej klasy. To by ją dopiero zniechęciło....
                • yula Re: Są też dzieci, co nie lubią myć zębów. 11.08.10, 09:15
                  na pracę jest cały rok szkolny, a tu jest mowa o wakacjach.
                  • lavinka Re: Są też dzieci, co nie lubią myć zębów. 17.08.10, 02:37
                    A co by było, gdyby przez cały rok szkolny nie było wyraźnych efektów?
            • lavinka Re: Są też dzieci, co nie lubią myć zębów. 11.08.10, 00:13
              Prymus nigdy nie zrozumie kogoś kto miał problemy w szkole. Ja
              miałam(akurat w polskim, matma szła nieźle). I bez ćwiczeń nie
              dostałabym się do liceum. Nie wszyscy są tacy zdolni. Nie wiem czy
              wiesz,ale większość ludzi musi się bardzo napracować, by im coś
              weszło do głowy.

              Między zmuszaniem a zachęcaniem jest wielka różnica. Skoro Ty jej nie
              widzisz... cóż współczuję tobie i Twoim dzieciom. Nie dlatego,że mają
              mądralińska mamusię ale dlatego że chowasz je w czarno-białym
              świecie.
          • jakw Bez zębów żyć trudno, bez książek się da. 03.08.10, 22:57
            To jest ta różnica wink
            • ppo Analfabecie chyba jednak trudniej żyć 04.08.10, 01:22
              niż bezzębnemu. Zęby można sobie wstawić.
              • mama_kotula Re: Analfabecie chyba jednak trudniej żyć 04.08.10, 12:12
                ppo napisał:

                > niż bezzębnemu. Zęby można sobie wstawić.

                Analfabeci sobie świetnie radzą, obywając się bez książek. I w dodatku są z tym
                jak najbardziej szczęśliwi, co nie-analfabetom wydaje się kompletnie
                nielogiczne, a jednak...

                Za wstawienie zębów płaci się sporo pieniędzy.
                • mama303 Re: Analfabecie chyba jednak trudniej żyć 04.08.10, 19:54
                  mama_kotula napisała:


                  > Analfabeci sobie świetnie radzą, obywając się bez książek.

                  Szczerze wątpię i nie chodzi tu o czytanie książek tylko o codzienne
                  czynności.
          • morekac Re: Są też dzieci, co nie lubią myć zębów. 04.08.10, 10:54
            Pamiętaj,że nie wiemy czy dziecko jest zmuszane, znamy tylko
            relację
            > "koleżanki". To,że ma prikaz czytania dwóch rozdziałów nie
            oznacza,że
            > został wprowadzony na siłę

            To, że trzeba pilnować czytania 2 rozdziałów dziennie oznacza, że
            albo młody człowiek nie zasmakował w czytaniu, albo ma jakieś
            problemy utrudniające mu przyswojenie tej umiejętności, albo ta
            książka jest do d... W każdym razie dla mnie wygląda to na
            zmuszanie do czytania.
            Bo jeśli książka jest ciekawa i dziecko nie ma żadnych problemów -
            to te 2 rozdziały to jest tragicznie mało. Jeśli ma problemy - to
            przymusowe czytanie bez pracy nad samą techniką czytania niewiele
            pomoże ( a może zaszkodzić - bo zniechęci do czytania).
            A na ortografię są lepsze ćwiczenia niż czytanie 2 rozdziałów
            dziennie wink. Są nawet programy komputerowe na tę przykrą
            przypadłość. Tak samo biegłego czytania można uczyć się na wiele
            sposobów, niekoniecznie katując się dwoma rozdziałami dziennie.
            Można czytać gazety, durnowate komiksy, niepedagogiczne książki
            Dahla, krwawe kryminały bądź albumy o dinozaurach.
            Zaś w znanych mi przypadkach znajomość bądż nieznajomość ortografii
            raczej nie wynika z obfitego czytania bądź nieczytania...
      • morekac Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 04.08.10, 11:07
        > A czytanie dwóch rozdziałów dziennie dziecinnej książeczki to
        żaden
        > wysiłek
        a zajrzyj sobie czasem do tych dziecinnych książeczek. Część z nich
        jest straszliwie nudna, infantylna i do kitu. Dotyczy to zwłaszcza
        lektur szkolnych. sad
    • fuckgoogleaskme najlepszy we wszystkim jest do niczego 03.08.10, 20:46
      widzisz, ta mała jak będzie już duża i będzie laleczką do schrupania, zacznie tyrać w korporacji gdzie:

      1. nie wszyscy są zdolni
      2. jak są zdolni to w jakiejś dziedzinie
      3. jak widzą kogoś idealnego to z miejsca go niszczą smile więc niechaj te niewinne dziecię "troszkę się opuści z ortografii". może będzie mieć kolegów tongue_out

      PS. za zmuszanie do czytania należy się kryminał. czytania powinno się "inteligentnie zabraniać". zakazana książka smakuje lepiej big_grin
    • jakw A mój kolega z pracy chyba też się boi, że 03.08.10, 23:04
      się rozleniwię i pewnie tradycyjnie będzie ciągle do mnie wydzwaniał
      pytając się o rzeczy, które w 3 minuty znalazłby w dokumentacji. wink
      Jakbym miała 2 miesiące wakacji na pewno nie paliłabym się do
      codziennego, choćby półgodzinnego, zajmowania się czymkolwiem
      związanym z pracą zawodową.
      Wakacje to wakacje. Zaproponować dziecku fajne książki i jak chce
      niech czyta. Ale przede wszystkim niech wypoczywa, powygłupia się z
      koleżankami, pojeździ na rowerze itd. Nakazywane czytanie jest
      najlepszą drogą do znienawidzenia tej czynności. Co innego usiąść z
      dzieckiem i czytać razem wakacyjną lekturę.
    • mrowka75 Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 06.08.10, 11:34
      zdecydowanie dajemy odpocząc
      • grzalka Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 06.08.10, 20:51
        no jasne- tylko nie jest to dzialanie zamierzone, a jakby mimowolne-
        ucza się obecnie o skałach i erach oraz prehistorii bo jestesmy na
        wakacjach w górach świętokrzyskich, bardzo chętnie się angazuja, a
        mąż ma fiola edukacyjnego i wyjatkowo ciekawie opowiada, ale gdzie
        bysmy w wakacje nie byli (w domu raczej wyjatkowo) to zawsze jest
        aspekt edukacyjny

        ale takiej nauki typu godzina czytania czy ortografii to sobie nie
        wyobrażam, chociaz czytanie mojej starszej pewnie by sie przydało,
        bo jakoś nie przepada
    • kagrami Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 08.08.10, 00:45
      Moi chłopcy się uczą - chcąc nie chcąc - języków obcych! Francja,
      Węgry, Chorwacja, Anglia. Poza tym obóz harcerski, gdzie nauczyli się
      trochę samodzielności. Kurczę, jak byłam w ich wieku to nawet nie
      marzyłam o takich wakacjach!! big_grin
      Szkoda, że nie mogę spędzić z nimi całego lata..
      • verdana Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 09.08.10, 22:24
        Taak, rodzice potrafią zniechęcic do wszystkiego.
        Te zmuszane do czytania prawdopodobnie znienawidza czytanie. Te
        czytajace chetnie, z własnej woli, zazwyczaj są kontrolowane,
        rodzice marudzą, aby przestały czytać byle co i przeczytały cos
        pożytecznego, dobrą książke zamiast głupiego komiksu czy HP po raz
        piąty.
        A dzieci rodziców czytajacych i same uwielbiające czytanie - te
        dopiero mają przechlapane w szkole - zamiast się uczyć i odrabiać
        lekcje czytają pod ławka, czytają przy biurku, maskując powiesć
        otwartym zeszytem, czytają nałogowo. I to jakos na oceny się zwykle
        nie przekłada.
        • mama_kotula Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 10.08.10, 10:19
          Cytatrodzice marudzą, aby przestały czytać byle co i przeczytały cos
          pożytecznego, dobrą książke zamiast głupiego komiksu czy HP po raz
          piąty.


          Ponieważ, moja droga Verdano, jak już ci kiedyś pisałam - funkcja rozrywkowa czytania jest uznawana za najmniej ważną. Najważniejsze jest, aby czytać wartościowe książki, takie, które edukują.
          I pewnie herezją będzie, jak napiszę, że generalnie z książek zapamiętuję głównie emocje, jakie towarzyszyły czytaniu oraz fragmenty tekstu, które na mnie najbardziej oddziaływują (zapamiętuję je niemal fotograficznie). Przez co, o zgrozo, czasem nie pamiętam jaki tytuł ma aktualnie czytana przeze mnie książka, o autorze nie wspominając - a co dopiero jeśli chodzi o jakieś ekhem, szczegóły typu "jakie miasta po drodze odwiedził pies, który jeździł koleja".
          • verdana Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 10.08.10, 10:25
            No widzisz, i przez to np. moje dzieci nie ucza sie tak dobrze, jak
            powinny. Bo wlasnie im się, kurczę, wydaje, ze czyta się dla
            przyjemnosci, a to jak widac nieprawda. Czytanie dla przyjemnosci
            jest niepotrzebne i karane.
            W związku z takim błednym pojmowaniem czytania syn nie pamietał, ilu
            więźniów przwozono w więźniarce w "Kamieniach na szaniec" - jak
            idiota skupił się na przezyciach i uczuciach, zamiast się czegoś
            pożytecznego nauczyć - i otrzymał stosowną ocene niedostateczną.
            Czyli niby czyta, czyta bez przerwy, a wymiernych korzysci nie
            odnosismile Więc cała jego edukacja na nic.
            • morekac Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 10.08.10, 12:12
              przez to np. moje dzieci nie ucza sie tak dobrze, jak
              > powinny. Bo wlasnie im się, kurczę, wydaje, ze czyta się dla
              > przyjemnosci, a to jak widac nieprawda
              I w ten to sposób - nie broniąc czytania pozycji 'bezwartościowych' -
              zwichnęłaś swoim dzieciątkom karierę szkolną. wink
              • kagrami Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 11.08.10, 10:51

                Czytanie poprawia ortografię. To tyle, poza samą przyjemnością.
                Ja też mało pamiętam konkretów, raczej obrazy i emocje. Po latach
                zdarzało mi się nie pamiętać, czy przeczytałam coś np. w powieści
                czy widziałam tę scenę w filmie.
                • morekac Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 11.08.10, 11:02
                  > Czytanie poprawia ortografię
                  Nie zawsze i nie wszystkim... Moim zdaniem jeśli dziecko ma duże
                  kłopoty z ortografią i jeszcze w dodatku niechętnie czyta - znacznie
                  lepiej zacząć od odwiedzenia psychologa i sprawdzenia, czy dziecko
                  nie ma jednak jakiejś dys-, a nie od zarządzenia czytania 2
                  rozdziałów dziennie.
                  Poza tym - jeśli ktoś uczy się poprzez działanie, a nie poprzez
                  czytanie - znacznie łatwiej nauczy się ortografii w inny sposób.
                  • verdana Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 11.08.10, 12:25
                    Dysortograficznym dzieciom czytanie absolutnie nie poprawia
                    ortografii. Kazde z moich trojga dzieci czyta kilka książek
                    tygodniowo (polonista stwierdził, ze moj syn czyta w tydzień tyle co
                    cała reszta klasy w miesiąc) - i zadne nie potrafi napisać w miare
                    ortograficznie jednego zdania.
            • joa66 Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 16.08.10, 15:42
              Nie widzę związku między czytaniem dla przyjemności a kiepskimi
              wynikami w nauce wink

              • joa66 Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 16.08.10, 15:54
                Powyższe to było do zdania verdany:

                "No widzisz, i przez to np. moje dzieci nie ucza sie tak dobrze, jak
                powinny"
              • mama_kotula Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 16.08.10, 16:08
                joa66 napisała:
                > Nie widzę związku między czytaniem dla przyjemności a kiepskimi
                > wynikami w nauce wink

                Joa, Verdana pisała ironicznie, niemniej część racji ma.

                Chodzi o to, że czytając książkę "dla przyjemności" nie zapamiętuje się tych kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu szczegółów, które pojawiają się w słynnych testach znajomości lektur, którymi nauczyciel sprawdza, czy lektura została przez dziecię przeczytana. Ot - przykład Verdana podała z "Kamieni na szaniec" - syn jej nie wiedział, ilu więźniów było przewożonych w więźniarce, bo czytając skupiał się na emocjach i odczuciach tychże, a nie na setkach szczególików. Kiedyś był wątek nt. "Psa, który jeździł koleją" - dziewczę dostało złą ocenę, bo nie umiało wymienić po kolei wszystkich miast, przez które psina przejeżdżała. I tak dalej.
              • verdana Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 16.08.10, 17:11
                A ja widzę - dziecko czyta ZAMIAST się uczyc. Dokladnie ta sama
                zależność, co między graniem na komputerze czy wgapianiem się w
                telewizor.
                • joa66 Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 16.08.10, 17:39
                  Mam w domu nastolatka, który duzo czyta i ma też dobre wyniki w
                  nauce (co roku ten nieszczęsny pasek). Zdarza mu się czytać na
                  lekcjach, chociaż nagminnie tego nie robi.

                  Na lekcje poświęca od 15 do 60 minut dziennie, na czytanie (czyta
                  szybko) 3-4 godziny ( a w czasie roku szkolnego wraca do domu około
                  16.00-17.00)

                  Dlatego nie miałabym nic przeciwko stwierdzeniu typu:

                  "czyta dużo ALE ma słabe stopnie"
                  "POMIMO TEGO, ŻE czyta dużo ma słabe stopnie"
                  "czyta dużo i ma słabe stopnie"

                  Protestuję przeciwko

                  "czyta dużo I DLATEGO ma słabe stopnie"

                  wink
                  • menodo Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 16.08.10, 18:20
                    A ja protestuje przeciwko:

                    "No widzisz, i przez to np. moje dzieci nie ucza sie tak dobrze, jak
                    powinny. Bo wlasnie im się, kurczę, wydaje, ze czyta się dla
                    przyjemnosci, a to jak widac nieprawda. Czytanie dla przyjemnosci
                    jest niepotrzebne i karane. "

                    Bo czy to znaczy, ze dzieci, ktore czytaja "dla przyjemnosci" POWINNY miec
                    dobre stopnie tylko dlatego, ze czytanie sprawia im przejemnosc?
                    Jest mnostwo oczytanych dzieciakow,a ucza sie roznie, bo o osiagnieciach
                    szkolnych decyduje wiele roznych czynnikow. Te, ktore ucza sie slabiej nie sa
                    karane za to, ze czytaja!

                    Mam w domu nastolatke czytajaca dla przyjemnosci np. anglojezyczna lierature w
                    oryginale, ale jakos mi do glowy nie przyszlo, aby w zwiazku z tym oczekiwac,
                    ze nauczyciele maja jej stawiac za to dobre stopnie.
                    Akurat dobrze sie uczy, ale zdarzalo sie, ze zawalala testy z angielskiego, bo
                    jej sie czegos tam nie chcialo nauczyc.
                    Nie oczekuje, ze cos sie mojemu dziecku nalezy tylko dlatego, ze czyta o wiele
                    wiecej niz jej rowiesnicy.
                  • verdana Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 16.08.10, 18:24
                    Czyta dużo i dlatego sie nie uczy. Czy to nie jest jasne?
                    Sama to robilam i nie żaluję.
                    • joa66 Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 16.08.10, 18:41
                      " No widzisz, i przez to np. moje dzieci nie ucza sie tak dobrze,
                      jak
                      powinny. Bo wlasnie im się, kurczę, wydaje, ze czyta się dla
                      przyjemnosci, a to jak widac nieprawda. Czytanie dla przyjemnosci
                      jest niepotrzebne i karane. "

                      verdana - czytanie dla przyjemności nie jest karanesmile

                      "kara" jest za to czego się nie zrobiło, np.

                      Mój syn został ukarany za to, że nie przeczytał "Kamienie na
                      szaniec" (obnizony stopień z polskiego), a nie za to, że czytał w
                      tym czasie coś innego.


                      System omawiania lektur to osobna historia, ale wyniki w nauce to
                      nie tylko lektury.
                      • joa66 Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 16.08.10, 18:46
                        i podejrzewam, że jezeli Twoje dzieci mają/miałe takie sobie wyniki
                        w nauce wynikało to raczej z faktu, że czytanie po kryjomu na lekcji
                        było ciekawsze niż lekcja. Zakładam, że gdyby lekcja była ciekawa,
                        ba- pasjonująca, twoje dzieci nie czytałby pod ławką. Byc może nawet
                        nie musiałby się uczyć w domu, bo zapamiętałby wszystko z lekcji.

                        A więc to nie czytanie dla przyjemności jest przyczyną.
                        • verdana Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 16.08.10, 18:51
                          E, moje dzieci czytają zamiast odrabiać lekcje, nie w szkolesmile
                          Ale serio - polonista mojago najmlodszegokarał czytanie lektur z
                          przyjemnością - kartkówki i klasówki byly wyłącznie ze szczegółów,
                          nie sprawdzał zrozumienia treści, analizy itd, tylko z zapamietanie
                          najdrobniejszych fragmentów. Czyli wlasnie czytanie dla przyjemnosci
                          źle się kończylo, aby dostac dobry stopień trzeba bylo przeczytać
                          bryk - zamiast. A moj syn odmowil zytania bryków...
                          Niestety, 2/3 moich dzieci, podobnie jak ja nie zapamiętuje
                          absolutnie niczego, co uslyszą. Zapamiętują tylko to, co czytają.
                          1/3 rzeczywiście pamięta i ta słucha lekcji.
                          • joa66 Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 16.08.10, 19:05
                            Tak jak pisałam - sposób omawiania lektur to inna historia.

                            I nie ma niewiele wspólnego z czytaniem dla przyjemności.

                            Bo czytanie dla przyjemności nie oznacza
                            automatycznie ...zrozumienia treści. Niestetysmile

                            Czego sama jestem dowodem, bo kiedyś bardzo podobał mi się jeden
                            utwór, bo ... źle go zrozumiałam. Kiedy zrozumiałam , przestał mi
                            się podobać i nosiłam w sercu żałobę po, w sumie, nieistniejącym
                            utworze.

                            Czytanie dla przyjemności nie może być rozpatrywane w żaden sposób w
                            kontekscie szkoły, bo "nagrodą" jest sama przyjemnośc.

                            Dlatego w ogóle nie pojmuję skąd i w ogóle dlaczego pojawił sie
                            temat o czytaniu dla przyjemności na topiku o obowiązkowych pracach
                            domowych, ćwiczeniach narzucanych przez rodziców.
                          • judytak Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 17.08.10, 10:39
                            > Niestety, 2/3 moich dzieci, podobnie jak ja nie zapamiętuje
                            > absolutnie niczego, co uslyszą. Zapamiętują tylko to, co czytają.

                            ja też
                            dlatego od siódmej klasy w podstawówce namiętnie notowałam na co
                            ciekawszych lekcjach
                            to przeważnie wystarczało, czytać tych notatek już nie musiałam
                            rano w autobusie spojrzałam w podręcznik dla pewności, i tyle

                            pozdrawiam
                            Judyta
                • judytak Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 17.08.10, 10:45
                  > A ja widzę - dziecko czyta ZAMIAST się uczyc

                  to nie jest zależność

                  jedni tak mają, inni inaczej

                  są tacy, co dużo czytają, bo uczą się szybko / łatwo / efektywnie
                  są tacy, co dużo czytają, ale nie zamiast się uczyć, tylko zamiast
                  np. oglądać telewizor, grać na komputerze, zamiast słuchać muzyki
                  czy zamiast uprawiać sport
                  są też tacy, co nie czytają, i też się nie uczą ;o)

                  pozdrawiam
                  Judyta
                • pacynka27 Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 17.08.10, 13:13
                  verdana napisała:

                  > A ja widzę - dziecko czyta ZAMIAST się uczyc. Dokladnie ta sama
                  > zależność, co między graniem na komputerze czy wgapianiem się w
                  > telewizor.


                  Otóż to. Ja czytam zamiast sprzątać, gotować itp przez co oblewam testy na
                  idealną żonę i gospodynię smile i wiecznie mi wstyd jak wpadnie teściowa a w moim
                  domu nie jest idealnie czysto (jak to ZAWSZE u niej jest).
                  • verdana Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 17.08.10, 13:22
                    Witaj w klubie!
                    • yarpen111 Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 17.08.10, 15:48
                      To ja sie dolaczam do klubu.
                      tez mialam w szkole obnizane oceny, bo skupialam sie na emocjach a
                      nie na detalach.
                      Obecnie czytam ogromne ilosci ksiazek,a ze miejsca mi juz na nie
                      brakuje w domu , to zapsialams ie do dwoch biblioteksmile
                      najwieksza moja porazka bylo , gdt moje dziecko mialo jakies dwa
                      lata, a ja sietakw ciagnelam w jakas ksiazke,ze caly dzien czytalam,
                      a dziecko bawilo sie samosad( Dobrze,ze chociaz jesc dalamsmile
                      Wstyd mi troche bylo , ale nie moglam sie oderwac...Dlatego teraz
                      nigdy rano nie zaczynam czytac, bo wiem,ze jak sie wciagne, to
                      dziecko bedzie musialo w "samopas isc"smile
                      • kozauwoza Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 17.08.10, 19:52
                        ciekawe dlaczego taki nałóg postrzega się pozytywnie a inny np.
                        telewizja, komputer - negatywnie.
    • hawela wypasiona? 16.08.10, 19:51
      Wcale nie jest wypasiona, jak w wieku 9 lat musi sie uczyć
      ortografii - gdyby czytała ksiązki, nie musiałaby. Czyli nie czyta.
      Więc nie wiem, na czym niby polega jej rewelacyjność
    • czytelniczkaa Re: czy uczycie wasze dzieci w wakacje?? 13.09.10, 13:16
      Wakacje są po to, żeby dziecko odpoczęło od takiej "typowej" nauki. Najlepszy jest aktywny wypoczynek dla rozwijającego się malucha wink Nie ma sensu kazać dziecku czytać poważne książki edukacyjne. Samodzielne czytanie bajek czy opowiadań przez dziecko w trakcie wakacji również kształci. Jednak wg. mnie najfajniejszym pomysłem na wakacje dla dziecka to obóz smile Poznaje nowych ludzi, uczy się odnaleźć w grupie smile Najlepszym wyjściem jest obóz językowy na którym dodatkowo w przyjemny sposób uczy się języka. Albo obóz tematyczny (żeglarski, konny itp.) fajne oferty ma biuro ok-torus smile Zobacz sobie ich stronkę: www.ok-tours.com.pl/ Myślę, że to najlepszy sposób na naukę i wakacje w jednym wink
      Pozdrawiam wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja