roszczeniowość niektórych dzieci

08.08.10, 18:33
Witam,
Byłam na wakacjach nad morzem. Syn się zaprzyjaźnił z wnuczkami gospodyni (6,
8 i 10 lat). Raz przy dzieciach powiedziałam, że idziemy na zakupy. 6-letnia,
powiedzmy, że Dominika, zapytała się czy może iść z nami. Zgodziłam się
naiwnie, nie wiedząc w czym jest rzecz. W pierwszym sklepie Dominika wskazuje
paluszkiem, że chce batonika tego najwyraźniej sugerując, że to ja mam jej go
kupić. Nieprzyjemnie się zdziwiłam, ale zastanawiam się komu by się włączyło
światełko, że należy asertywnie odmówić. Dodam, że cały pobyt poza domem z
dzieckiem jest dla mnie pasmem nadzwyczajnych wydatków nie wspominając o
podróży i zakwaterowaniu. Te wszystkie wody w butelce, jedzenie kupowane po
drodze, te wszystkie tu 5, tam 3, a pod koniec dnia okazuje się że poszło
prawie 100 zł, reasumując zwracam uwagę na każdy wydatek. No więc Dominika
dostała batona. Przechodzimy obok automatu z jadalnymi sztucznymi szczękami,
Dominika prosi, żebym jej kupiła, ale już odmawiam. W kolejnym sklepie prosi o
gazetkę typu My little pony. Też odmawiam, ale nie robi to na niej wrażenia.
Kiedy wracamy z powrotem, nagle przystaje i głośno woła: ale przecież
zapomnieliśmy kupić coś dla jej starszej siostry (tej co ma 10 lat).
Następnego dnia też nieopatrznie pytam syna czy chce zostac na podwórku i
bawic się z dziewczynami czy pójśc ze mną na zakupy. Syn woli się bawić. Ale
za to bardzo chętna do wyjścia jest Dominika. Ja akurat nie mam ochoty iść z
Dominiką ale wyrażenie grzeczne odmowy nie pomaga. Dziewczynka jest już za
furtką a i ta druga 8-latka też chciałaby pójśc. Wszystko doskonale słychać i
babcia, która zwykle reaguje, kiedy dziewczynki jej zdaniem są niegrzeczne,
teraz udaje że nie słyszy.
Podobnie jak nie słyszy dopominania się o słodycze (ale żeby jakieś dziękuję
usłyszeć, jak zostaną poczęstowane to zapomnij).

Mam podobnego rodzaju małą sąsiadkę piętro niżej. Namolność posunięta do
ostatecznych granic i absolutne niezrozumienie grzecznej odmowy.
chciałam powiedzieć, że to jest bardzo uciążliwe. Dziecku jest zawsze trochę
przykro odmawiać albo musieć wychowywać cudze dziecko. Zastanawiam się, co
kieruje ludźmi, że tak wychowują swoje dzieci. Dziwne, mój syn nigdy nie miał
z tym problemu, żeby naciągać obcych ludzi na wydatki czy jedzenie. Dodam, bo
może nie wszyscy zrozumieją ŻE NIE CHODZI O DZIECI, KTÓRYM SIĘ DZIEJE KRZYWDA,
KTORE CHODZĄ GŁODNE, a jeżeli chodzi o subiektywne poczucie braku tego czy
tamtego to i mi się nie przelewa, ale to nie powód żeby moje dziecko było
nachalne, chociaż nie ma wszystkiego o czym zamarzy.
Natomiast w swoim otoczeniu widzę coraz więcej takich dzieci. Syn ma kolegę na
podwórku, którego nie można zaprosić do domu, bo przez cały czas bierze
kolejno każdą z zabawek syna, która mu sie podoba i pyta, czy syn by mu jej
nie dał.
Idę o zakład o cokolwiek, że większość odpowiedzi będzie taka, że "widać
dziecko ma problemy" - moim zdaniem g... prawda, ale chodzi o to, żeby
zachowania dziecka mieszczącego się w "złym wychowaniu" nie potępiać, drugie
to wjeżdżanie mi do portfela i wyrażanie zdziwienia, co ja taka skąpa jestem
"i dziecku żałuję" - te dziewczynki spokojnie naciągałyby mnie na wydatki
rzędu 15 zł dziennie a i więcej, jakbym nie potrafiła odmówić - ciekawe czy
ich babcia, gdybym np. jej niedopłaciła za kwaterę tyle, a bo zabrakło mi, też
by zachowała kamienny spokój. Argument, że "babcia nie wiedziała" albo że
"rodzice nie wiedzą" jest moim zdaniem beznadziejny, akurat babcia na tym
podwórku, na którym było słychać wszyściusieńko, doskonale potrafiła
niektórych rzeczy nie słyszeć, a ponadto ja też byłam dzieckiem i nigdy,
przenigdy nie miałam podobnych pomysłów ani dzieci w mojej rodzinie (w sumie 7
dzieci) ani mój syn, więc z powietrza to się nie bierze.
    • 3-mamuska Re: roszczeniowość niektórych dzieci 08.08.10, 19:31
      Powiem tak, jak jestem gdzies z dziecmi i one o cos pytaja wlasciciela
      domu zabawki czy rzeczy ktore dziecko chce to sie nie odzywam.
      A dlatego ze jesli dziecko pyta o cos doroslego to dorosly sam
      podejmuje decyzje czy kupi/da dana rzecz.Inaczej sprawa wyglada jesli
      sprawa jest miedzy dziecmi wtedy zwracam uwage ze druga mama tez musi
      sie zgodzic.
      W przypadku kiedy juz dorosly odmowi a dziecko dalej pyta wtedy
      reaguje.Mi tam nie jest ciezko odmawiac dziecku jesli widze ze stara
      sie naciagac.
      A co do babci i dziewczynek, jesli gosci przewija sie przez wakacje
      sporo to maja darmowe slodycze/gazety wiec nie dziwie sie babci ze nie
      reaguje, bo zawsze znajdzie naiwniakow i sama nie musi kasy wydac,
      proste.
      Ja tak mam z kuzynki corka, wyglada to tak ze Mala nauczyla sie ze
      zawsze jej gdzies cos skapnie, dlatego nauczylam sie skutecznie
      odmawiac.
      • aniaop Re: roszczeniowość niektórych dzieci 08.08.10, 20:28
        Ja tam nie mam z tym problemu. W takich sytuacjach jestem asertywna
        az do bolu i mowie "Popros mamusie/tatusia/babcie, zeby ci kupili".
    • kanna Re: roszczeniowość niektórych dzieci 08.08.10, 21:44
      Myslę, że te dziewczynki nauczyły sie, że turysta (letnik) to taki,
      co rozmaite dobra kupuje smile
      Podobnie jak egipskie dzieci oczekuja bakszyszu do turystów.
      Odmowa nie jest dla nich problemem,prosza jeszce raz. I czesto - jak
      przykład twojej Dominiki pokazuje - dostają.

      Babcia nie postzrega takiego zachowania jako niewłaściwego (przeciez
      letnicy duzo pieniędzy maja, co im szkodzi, jak kupia batonik
      dziecku?)
    • stypkaa Re: roszczeniowość niektórych dzieci 09.08.10, 10:20
      Wiesz co, ja bym na Twoim miejscu nie zastanawiała się co kieruje
      dziadkami czy rodzicami takich dzieci, bo wnioski mogą być bolesne,
      a i tak nie masz na to wpływu.
      Skupiłabym się raczej na tym, żeby asertywnie odmawiać małej.
      Nigdzie nie ma takiej zasady, że dziecku nie można odmawiać. Jeśli
      jest namolne to owszem można i trzeba.
      Ja bym powiedziała krótko: Jeśli chcesz się przejść, nie ma sprawy,
      ale nic Ci nie kupię. Nie mam pieniędzy na .... (słodycze, gazetki,
      gadżety etc.)
      Co innego jest poczęstowanie obcego dziecka czymś co akurat jedzą
      Twoje dzieci, a co innego jest kupowanie obcej dziewczynce każdej
      zachcianki - bez przesady. Ja nawet swoim własnym dzieciom nie
      kupuję wszystkiego o co mnie proszą.
      A jeśli nie chcesz/nie potrafisz małej odmawiać albo bardzo Cię
      irytuje jej zachowanie to po prostu nie mów więcej przy niej, że
      idziesz na zakupy. I już.
      • jogo2 Re: roszczeniowość niektórych dzieci 09.08.10, 14:40
        No teraz będę wiedziała. Ale nie sądziłam, że tak się muszę "pilnować". Dodam,
        że mimo, że to dzieci, było mi przykro im odmawiać, czułam się niezręcznie,
        chociaż oczywiście nie dałam sobie wejść na głowę. Wszystko to zasługa ludzi,
        którzy tak wychowują dzieci. A syn też patrzy i widzi, że tak się można
        zachowywać. Trochę przykre.
        • kanna Re: roszczeniowość niektórych dzieci 09.08.10, 15:45
          a, ja tez nie zabieram obcych dzieci ze mna na spacer - niech się
          cos stanie... uncertain
        • stypkaa Re: roszczeniowość niektórych dzieci 10.08.10, 09:37
          Wszystko to zasługa ludzi,
          > którzy tak wychowują dzieci. A syn też patrzy i widzi, że tak się
          można
          > zachowywać. Trochę przykre.

          Wiesz, nie na takie rzeczy się jeszcze w życiu napatrzy, co nie
          znaczy, że od razu ma to być dla niego przekaz, że tak się można
          zachowywać. W dużej mierze zależy to od rodziców jak na takie
          zachowania zareagują.
          Dam Ci przykład: mamy obok naszego podwórka dziecko o 2 lata starsze
          od naszego starszego syna, jest to jakiś tam kuzyn, mniejsza o
          stopień pokrewieństwa. Ważne jest to, że dla mojego starszego syna
          jest idolem. I ostatnio mój syn przyniósł rewelacje, że ten chłopiec
          pije piwo. Byłam w szoku, nie wiem na ile to jest prawda czy nie. No
          ale mój syn twierdzi, że tamten mu tak powiedział. Urządziliśmy
          pogadankę na temat alkoholu, kto może pić etc. I teraz moje dziecko,
          owszem zdarza mu się jeszcze o tym wspomnieć, ale na moje pytanie
          czy to jest dobrze, że on pije to piwo - odpowiada: Nie, piwo to
          jest alkohol, a dzieci nie mogą pić alkoholu, bo jest dla nich
          szkodliwy smile)
    • kol.3 Re: roszczeniowość niektórych dzieci 11.08.10, 19:03
      Musisz się uodpornić na dziecięce manipulacje i stanowczo nie zabierać
      na spacery, nie tłumaczyć dlaczego. Kategoryczne NIE i już.
      Takie postawy jak opisujesz bardzo często przybierają dzieci z
      niebiednych rodzin, wycwanione, wychowywane na sprytne, które na
      wszystkim muszą skorzystać. Takie dziecko wycygani od Ciebie cokolwiek,
      chociaż niczego nie potrzebuje, nie jest głodne, dla samej zasady, żeby
      coś dla siebie ugrać a kogoś wykorzystać.
      • loganmylove Re: roszczeniowość niektórych dzieci 12.08.10, 23:30
        Hehe ja byłam w górach i córki właścicieli zachowywały sie identyczniesmile Z tym
        że my poznaliśmy je już w zimie i nie dałam się naciągać ani nie pozwalałam
        swojej córce soba manipulować i fundować picia, słodyczy itp w okolicznych sklepach
    • majenkir Re: roszczeniowość niektórych dzieci 13.08.10, 01:48

      jogo2 napisała:
      > Kiedy wracamy z powrotem, nagle przystaje i głośno woła: ale
      przecież zapomnieliśmy kupić coś dla jej starszej siostry (tej co ma
      10 lat).


      Bardzo ladnie, ze pamieta o rodzinie big_grin
      Dziwne te ludzie - puszczaja dzieciaka z obca kobita??
Pełna wersja