Alergia wziewna, jak się z tym żyje

13.08.10, 07:20
Mam pytanie dotyczące mojego 10-letniego syna, u którego ostatnio "objawiła
się była" alergia na jakieś pyłki. Przejawia się przewlekłym katarem i
rekordowym zapaleniem spojówek. Pytanie do mam, których dzieci mają ten sam
problem: jak to będzie? Czy teraz już co roku w sierpniu dziecko nie będzie
mogło wyjechać na łono natury? Czy trzeba będzie już w lipcu szukać porady
alergologa i podawać leki przeciwhistaminowe (które podobno otępiają)? Czy
czekać, aż objaw wystąpi i wtedy na ostry dyżur do okulisty? Co z koloniami,
obozami?... Jaka jest Wasza strategia? Z góry dzięki!
    • ka_thy Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 13.08.10, 09:21
      Moja obecnie 12-letnia córka tez cierpi na ten rodzaj alergii. Pierwsze objawy wystapiły kilka lat temu - podobnie katar i megazapalenie spojówek. Wtedy dostała krople do oczu i leki do zażywania przez 6 tygodni, objawy alergii minęły dośc szybko. I zapomniałam o tym incydencie. Niestety alergia dała o sobie znać za rok - u nas to połowa/koniec maja. I podobnie - krople i leki. W roku następnym po rozmowie z pediatrą zdecydowałam sie podać leki antyhistaminowe już przed prawdopodobnym wystąpieniem objawów.

      Niestety, widzę, że alergia się rozwija. Reakcja zaczyna się wcześniej w ciągu roku - to juz nie jest koniec maja ale zdarza się, że juz w końcu kwietnia pojawia się zatkany nos. I trwa dłużej - po odstawieniu leków znów pojawiają się objawy alergiczne. I widzę, że to już nie tylko pyłki traw i drzew ale również kurz działa na moją córkę. Na wakacje jeździ zaopatrzona w krople do oczu Cromohexal i tabletki Claritine. Tak na wszelki wypadek, bo akurat wakacje to pora kiedy alergia już mija.

      W zeszłym roku robiłam testy i zasięgałam porady alergologa. Jesli alergia będzie sie rozwijać zasugerował odczulanie. Póki co córka bierze leki, wcale nie otępiają, przynajmniej jej, leki dobrze działają i pozwalają normalnie funkcjonować. Krople do oczu bierze około tygodnia, tylko w czasie ostrych objawów zapalenia spojówek. Odstawia gdy wszystko wróci do normy. Cromohexal jest bez recepty, ja go zawsze mam w domu "w razie czego". Ale póki co problem występuje tylko wiosną.
      • kocianna Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 13.08.10, 12:54
        Porady alergologa warto szukać od razu, ewentualnie zrobić testy (które
        najlepiej robić zimą). Leki antyhistaminowe to podstawa, i to już kilka tygodni
        przed "złym" okresem. Do tego krople do oczu (też antyhistaminowe) i do nosa,
        ewentualnie odczulanie, jeśli lekarz tak zaleci.

        Istnieją co najmniej trzy grupy leków antyhistaminowych, jeśli jeden
        otępia/pobudza, to może inny będzie lepiej tolerowany.
        • hauserova Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 13.08.10, 16:47
          Dziękuję Ka-thy i Kocianno smile
    • 9-x-2 Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 13.08.10, 17:21
      To dobrze że tylko sierpień. Są dzieci, które całą wiosnę i lato mają z
      głowy. Mój syn jeszcze do niedawna nie wychodził na podwórko przez kilka
      miesięcy z powodu astmy i mega puchnięcia oczu i twarzy - do i z szkoły autem,
      do zamkniętego mieszkania (wietrzyć tylko nad ranem, zakaz wietrzenia). Nie ma
      wyjazdów z klasą na wycieczki i t.d. Odczulam go od 2 lat i nie wiem czy to
      skutek odczulania, czy też bardziej deszczowych okresów majowo-czerwcowych przez
      ostatnie 2 lata, ale już w tym roku spędzał dośc dużo czasu na podwórku i placu
      zabaw. Oczy puchną, nos zatyka, ale nie tak bardzo jak wcześniej - leki bierze,
      ale astmy nie było.
      Generalnie podstawą jest stosowanie leków, mycie twarzy i rąk po przyjściu do
      domu i ograniczenie wieczornych spacerów
      Polecam odczulanie
    • kepp Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 13.08.10, 17:29
      Żyję z taką alergią od kilkunastu lat już... Objawiła się na początku podstawówki.

      W moim przypadku nadejście wiosny = początek wszelkich objawów. Mega katar i
      mega zapalenie spojówek. Byłam 4 lata odczulana- bez efektów, dlatego nie było
      to kontynuowane. Od kwietnia do lipca/sierpnia (zależy od okresu pylenia) biorę
      leki- zaczynam przed pojawieniem się pierwszych objawów. Nie toleruje żadnych
      sprayów do nosa, dlatego mam tylko tabletki i krople do oczu. Przepisywane na
      receptę, w mocnej dawce. Nie otępiają w ogóle. Z niektórymi lekami jest problem,
      bo mogą wzmagać apetyt (co wiąże się z tyciem wink), dlatego w razie czego trzeba
      poprosić lekarza o zmianę.

      Przede wszystkim trzeba regularnie odwiedzać alergologa, bo taka alergia może
      się przerodzić w astmę. Kilka lat temu lekarz stwierdził u mnie "wstęp" do
      astmy, przez jakiś czas brałam leki i już jest dobrze smile.

      Młodemu współczuję, bo leki mimo wszystko nie załatwiają problemu kataru i
      zapalenia spojówek zupełnie...
      Jeśli chodzi o obozy, to ja jeździłam. Najczęściej nad polskie morze,
      ewentualnie nad morza zagraniczne. Nad Bałtykiem problemu nie było. Nie polecam
      natomiast wyjazdu pod namiot i rozbicia się na jakimś polu.
      Po powrocie do domu Młody niech zawsze umyje dokładnie ręce i twarz wodą, zmieni
      koszulkę na taką, w której nie wychodzi na dwór (pomaga o tyle, że w domu katar
      trochę ustępuje). Z doświadczenia wiem też, że mojego prania, pościeli etc. nie
      należy wietrzyć/suszyć na balkonie, bo to się potem kończy mega katarem tongue_out (może
      dlatego, że mam duży trawnik pod blokiem... nie wiem).
      • ewanka Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 13.08.10, 18:21
        Alergolog przez cały rok do podstawa. Pewnie zaleci odczulanie,
        które bardzo pomaga. Ja jestem uczulona na bylicę i krzyżowo na inne
        rzeczy (typu seler) i odczulam się już 3 rok - trzecim z kolei
        preparatem, który jest wreszcie skuteczny. Przez 1 i 2 rok nie było
        poprawy, teraz jest ogromna - mogę normalnie funkcjonować bez kropli
        do oczu i nosa tylko na tabletkach antyhistaminowych (nie otępiają
        jeśli są dobrze dobrane - np Zyrek na jedych działa doskonale a
        innych natychmiast usypia). Tylko że odczulanie to nie jest
        jednorazowe przyjście przed pyleniem ale regularne wizyty przez cały
        rok.

        Pozdrawiam i życzę sukcesów w szukaniu dobrego alergologa.
        E.
        • kepp Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 13.08.10, 18:35
          Przy czym odczulanie nie zawsze musi być skuteczne.
          Tak jak napisałam, byłam odczulana przez cztery lata i to nie było na zasadzie
          jednorazowej wizyty wink. Co roku, przez całą zimę, odwiedzałam alergologa raz w
          tygodniu, podawano mi szczepionkę. Potem spędzałam tam jeszcze godzinę "pod
          obserwacją", żeby w razie wystąpienia "efektów niepożądanych" (czy jak to
          inaczej nazwać) był w pobliżu lekarz. Na szczęście w moim przypadku te efekty
          niepożądane ograniczały się do spuchniętej ręki (były też oczywiście dzieci,
          którym nic nie było, ale one też musiały czekać godzinę wink).
    • joanka-r Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 14.08.10, 14:33
      u mojego 11 latka tego typu alergia pojawiła sie kilkalat temu. Nie chorował od urodzenia. W okresie mocnego pylenia traw, brzozy, topoli etc, prawie nie wychodzi z domu. Teraz w upały gdy brak deszczu objawy nasilają sie na tyle , ze leki nie pomagają. Najłatwiej jest zimą. Wówczas jesteśmy bez leków i kropli. Odczulanie pomogło na ''chwilę''.
    • airam.as Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 14.08.10, 22:57
      Mój , dzis prawie 14letni dzieciak, mial pierwsze objawy jak miał niecały
      roczek. Po prostu zaczął oddychać przez buźkę. Na początku myslalam, że zbyt
      suche powietrze mieszkanie itp . Potem przez prawie trzy lata antybiotyki
      przypisywane przez lekarzy jak na taśmie w chińskiej fabryce. Nic nie pomagało.
      Ataki duszności, karetka i hydrokortyzol dożylnie. W końcu stwierdzono astmę
      odoskrzelową. Załatwili go na cacy.
      Trafilam wreszcie do mądrego alergologa, wciągu kilku lat wyprowadzil go z tego.
      Od kilku lat młody praktycznie nie choruje, miewa wprawdzie katar w okresie
      wiosenno -letnim, ale w lekkiej postaci. Dkórę ma też chropowatą od malenkości
      az po dzis dzień na przedramionach i na udach. Ale da sie z tym zyć.
      Najwazniejsze dobry alergolog, podawać leki jak trzeba i unikać, niestety,
      tarzania się smile i spacerków w kwitnących łąkach i polach. Po prostu trzeba
      wiedzieć na co jest uczulony i unikać tych uczulaczy. Będzie dobrze. smile I
      pamiętać, że alergia to jest nadodporność organizmu.
      • hauserova Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 15.08.10, 09:47
        Czy to znaczy, że można z alergii WYROSNĄĆ? I druga sprawa: skąd czerpiecie
        informacje o tym, co akurat mocno pyli?
        • kepp Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 15.08.10, 11:36
          Są w internecie serwisy na których można sprawdzić (kalendarze pylenia roślin).
          Oprócz tego często razem z pogodą są podawane stężenie pyłków wink.

          Czy z alergii można wyrosnąć?
          Kilku lekarzy mówiło mi, że często zdarza się, że nastolatki w okresie
          dojrzewania mają najbardziej nasilone objawy, później alergia im mija. Także
          podobno jest nadzieja smile.
          Mnie wprawdzie alergia na pyłki nie minęła, ale alergiczna reakcja na słońce już
          tak smile (przy czym przypałętała się alergia skórna na coś innego... i alergia
          pokarmowa w międzyczasie).
          Mój brat w dzieciństwie miał bardzo ostrą alergię na białko, w tej chwili
          (prawie pełnoletni) jeśli dostaje wysypki to bardzo rzadko i bardzo niewielkiej
          (nawet nie ma porównanie z tym co było w dzieciństwie).
        • joanka-r Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 15.08.10, 13:06
          sa specjalne kalendarze ktore informuja co obecnie pyli i jaki jest poziom zapylenia w danym rejonie.
          Z astmy oskrzelowej i alergii dzieci wyrastają choć nie wszystkie.
        • pam_71 Re: Spokojnie to tylko alergia ;-) 16.08.10, 15:17
          hauserova napisała:

          > Czy to znaczy, że można z alergii WYROSNĄĆ?

          Podobno tak. Tak przynajmniej twierdzą lekarze - choć ja jestem
          kontrprzykładem tej tezy ... z AZS (wersja wysypkowa, sezonowa) żyję
          od dziecka i pewnie z tym umrę (dobiegam pod 40).
          Mój syn odziedziczył alergię - wersja gorsza - bo katar sienny i
          sporadycznie zapalenie spojowek. Ma 11 lat i jak na razie nie mija,
          choć objawy stały się jakby słabsze, okresy reakcji na alergeny
          rzadsze i krótsze. A i powikłań brak.
          Jak był przedszkolakiem - to prawie każdy katar kończył się
          zapaleniem ucha lub zatok (nie potrafił porządnie wydmuchać nosa i
          następowały nadkażenia bakteryjne). Oskrzela miał (na szczęście)
          zawsze czyste.
          Idzie z tym żyć.
    • mama303 Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 15.08.10, 10:11
      Dobrze jest wiedziać na co uczulone jest dziecko. Moja córka na
      bylicę i na drzewa więc np. w sierpniu nie chodzimy po łąkach, nie
      wyjeżdżamy na wieś. Poza tym bierze leki antyhistaminowe i w
      okresach nasilenia pylenia drzew dodatkowo wziewne leki.
      Warto też wiedziac że niektóre alergeny wziewne mają swoje
      odpowiedniki pokarmowe np. bylica - seler. Jak się dobrze pozna
      swoja alergię to można całkiem nieźle funkcjonować.
      Alergikom pomaga bardzo nadmorski klimat. Warto wyjechac na kilka
      tygodni.
      Pozdrawiam.
    • najma78 Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 15.08.10, 12:56
      U mnie alergia wziewna objawila sie gdy mialam 10-11 lat, to bylo juz dawno temu
      i wtedy lekarze nawet nie wiedzieli, ze to moze byc alergia, meczylam sie z tym
      sezonowym katarem, lzawieniem oczu i swedzeniem, staralam sie przebywac jak
      najwiecej w pomieszczeniach, bo zauwazylam ze wtedy jest lepiej, ale latwo nie
      bylo no bo jak to cieplo, pogoda a ty w domu bedziesz siedziec? Mialam 15-16 lat
      gdy zdiagnozowano alergie, do dzis biore leki antyhistaminowe sezonowo, mam
      astme alergiczna, obecnie te leki nie otepiaja, sa coraz nowoczesniejsze wiec da
      sie zyc. Dzieci mam w wieku 7 i 3 lat, jak na razie nie sa alergikami, ich
      ojciec nie jest wiec maja szanse tego uniknac.
    • przeciwcialo Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 15.08.10, 16:02
      Leki nowej generacji nie otępiaja. Musicie poznac wroga a potem
      działać. U mnie dzieci uczulone na roztocza.
      • sefirotek Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 16.08.10, 22:35
        moje dzieci są na Zyrtecu cały rok i żyja normalnie. Bezz zyrtecu
        smarkają isię drapią
        jeden ma astmę, więc do tego kaszle, ale już zaleczoną więc tylko
        ujawnia się przy infekcjach.
        • lullanka07 Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 16.08.10, 22:59
          u nas alergia wziewna na plesn i roztocza czyli alergen caly rok.
          na szczescie nie jest bardzo dokuczliwa,zyrtec i leki wziewne bierzemy w razie ostrego kaszlu no i oczywiscie pilnuje czystosci w mieszkaniu.
          da sie zyc
    • allija Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 17.08.10, 02:23
      u mojego syna alergia ujawniła się kiedy miał jakieś 5 lat.
      Rozpoznała ją przypadkowo zupełnie pani alergolog, u której byliśmy
      z infekcja, w prywatnej przychodni gdzie owa pani doktor dorabiała a
      była to osoba znana w środowisku, pracująca w CZD. Nie pisze o tym
      przypadkowo ponieważ pani doktor kiedy tylko zobaczyla gardło syna
      wzięła go ostro w obroty, nas zresztą też. Były testy, uczulony na
      roztocza, sierść, pyłki traw, drzew i MNÓSTWO zaleceń dla nas,
      rodziców. Mieszkanie niemalże sterylne, z ciągłym odkurzaniem,
      pozbawione zasłon, firan, dywanów, zwierząt, z mokrymi ścierkami na
      kaloryferach i obowiązkowo filtr powietrza cały czas.
      A sytuacja wygladała tak, ze mieszkaliśmy wtedy w jednopokojowym
      służbowym mieszkaniu /remont niemozliwy/, z dwójką małych
      dzieci /wieczny bałagan/, na podłodze PCV więc wykładzina była
      niezbędna a na dokładkę syn dostał chwilę przedtem wyczekiwaną
      świnkę morską w prezencie, podobnio jedno z bardziej uczulających
      zwierzątek. Jak w tej sytuacji sprostać oczekiwaniom lekarza?
      W efekcie nie zrobiliśmy wiele, wyposażenie mieszkania zostało,
      świnka też, odkurzanie jak zwykle, żadnej sterylności. Kupiliśmy
      filtr, dziecko zostało na największy, jeden czy dwa, alergen
      odczulone /nie mam pojęcia czy pomogło/, w ateczce pojawiły sie leki
      i były podawane objawowo. Nie wiem czy normalne warunki podziałały
      jak swojego rodzju szczepionka ale alergia przebiegała niezwykle
      łagodnie, na wiosnę /maj/ syn dostawał jakieś kropelki, tabletki,
      wyłącznie objawowo a nie codziennie. Dziś syn jest studentem, nadal
      czasami bierze leki kiedy męczy go katar ale to trwa może z tydzień
      w ciągu roku.
      Pamiętam za to kolegę syna z podstawówki, który brał, właściwie
      ciągle, jakieś sterydowe lekarstwa, był otępiały, z kłopotami w
      nauce, wiele nieobecności z powodu choroby, po kilku latach bardzo
      się roztył.
      Tak więc różnie to przebiega.
    • tititu Re: Alergia wziewna, jak się z tym żyje 19.08.10, 18:16
      U dziecka stwierdzono alergie na roztocza. Zapobiegamy glownie
      sprzatajac, okresowo podajemy leki i stosujemy kremy (bo mlody ma
      wersje skorna).
      Teraz wyszly na testach trawy wiec chyba na nie dziecko odczulimy.
      Zaczynamy jesienia.
      A na testy mozna zglaszac sie juz. Nie czekaj do poznej jesieni czy
      zimy, bo moze byc uczulone na plesn czy grzyby czy roztocza i wtedy
      wlasnie najgorzej sie bedzie mialo.
Pełna wersja