jak poprawiać błędy, żeby nie zniechęcić?

11.09.10, 10:44
witam,

mam ostatnio zagwozdkę. córka sama sporo pisze, ale też robi błędy. i nie wiem w jaki sposób te błędy poprawiać, żeby dziecka nie zniechęcić...
przychodzi często do mnie dumna z jakimś rysunkiem podpisanym czy opisanym, a w wyrazach są błędy. i teraz tak - jak z miejsca powiem, że śliczny rysunek ale tu i tu jest błąd - boję się, że po iluś tam razach się zacznie zniechęcać. wiadomo jakie to uczucie jak robimy coś samodzielnie, dumni jesteśmy, a tu nagle ktoś nas sprowadza na ziemię, że "fajnie ale źle".
ale poprawiać te błędy jakoś muszę, bo dziecko sobie utrwali złą pisownię w końcu...

dajcie znać jak Wy robiłyście, może mnie coś natchnie jak postępować.

dodam, że chodzi o siedmiolatkę.
    • fruit.ella Re: jak poprawiać błędy, żeby nie zniechęcić? 11.09.10, 11:18
      Mam identyczny problem.
      Ja robię to tak, że chwalę za rysunek, ale...
      "Przepięknie narysowałeś, a rysunek będzie jeszcze piękniejszy, gdy poprawisz błąd w podpisie".
      A jak poprawi błąd ,to wystarczy już tylko buziak smile
    • morekac Re: jak poprawiać błędy, żeby nie zniechęcić? 11.09.10, 23:13
      Nie poprawiałabym.
    • kluchacka Re: jak poprawiać błędy, żeby nie zniechęcić? 12.09.10, 09:39
      Jeśli dziecko ma ok. 5-7 lat i czerpie radość z samego faktu, że coś pisze, nie poprawiałabym. Po prostu skoncentrowałabym się na chwaleniu rysunku i tego, że już opisuje swoje dzieła, a to cenna i trudna umiejętność, którą będzie ćwiczyło w szkole.
      Moja znajoma znalazła chyba sposób na błędy ort. maluszka. On jej jakieś pisemko typu liścik, rysuneczek a ona mu w odpowiedzi przygotowuje też rysuneczek albo liścik, w którym wplata to słowo już poprawnie napisane. W języku mówionym nauczyciele mają taki trick:
      Gdy dziecko mówi: "Poszłem tam i tam i coś tam, tam...."
      Nauczyciel słucha do końca wypowiedzi nie przerywając, ale swoją wypowiedź do dziecka zaczyna od słów: "Mówisz, że poszedłeś tam i tam ...." Wprost nie poprawia, ale prawidłowy wzór podsuwa - na tym polega ta metoda.

      ps
      Nie mogę się oprzeć, żeby nie przytoczyć zasłyszanej anegdoty:
      Dziecko napisało wyraz "guwno".
      Dorosły: Kochanie "goowno" pisze się przez ó kreskowane.
      Dziecko: Nie przez kreskowane tylko przez zwykłe, bo się wymienia na kupa.
      • verdana Re: jak poprawiać błędy, żeby nie zniechęcić? 12.09.10, 15:14
        Albo nie poprawiać wcale - siedmiolatka ma jeszcze prawo pisać z błędami.
        Albo po prostu zapytać siedmiolatke, czy chce, abys jej mowiła, gdzie zrobila błęd czy nie.
        • estragonka Re: jak poprawiać błędy, żeby nie zniechęcić? 13.09.10, 09:29
          verdana napisała:

          > Albo nie poprawiać wcale - siedmiolatka ma jeszcze prawo pisać z błędami.
          > Albo po prostu zapytać siedmiolatke, czy chce, abys jej mowiła, gdzie zrobila b
          > łęd czy nie.

          chyba wlasnie zapytam - glupie, ale nie przyszlo mi to wczesniej do glowy.

          jeszcze do wypowiedzi poprzedniej - to nie jest tak, ze corka zaczyna pisac dopiero i sa to poczatkowe proby opisywania rysunkow. corka pisze juz od dluzszego czasu i na poczatku oczywiscie nic nei poprawialam. ale teraz te opisy sa coraz dluzsze, trudniejsze - corka pisze sporo i utrwala sobie to wszystko. i na przyklad przychodzi z rysunkiem podpisanym - "Mama ktura ma 20 lat i nosi różowe okulary" - to wydaje mi sie ze jakos trzeba poprawic orty...

          przy nastepnej okazji pogadam z nia na ten temat i zobaczymy co wyjdzie smile
          • joa66 Re: jak poprawiać błędy, żeby nie zniechęcić? 13.09.10, 09:35
            Przy okazji możesz ją pochwalić, że w wyazie, w którym potencjalnie można zrobić dwa bŁędy ortograficzne (różowe) nie zrobiła ani jednego..smile
            • estragonka Re: jak poprawiać błędy, żeby nie zniechęcić? 13.09.10, 19:32
              joa66 napisała:

              > Przy okazji możesz ją pochwalić, że w wyazie, w którym potencjalnie można zrobi
              > ć dwa bŁędy ortograficzne (różowe) nie zrobiła ani jednego..smile

              chwale zawsze smile
    • alabama8 Re: jak poprawiać błędy, żeby nie zniechęcić? 13.09.10, 15:21
      Mój siedmiolatek pisze mi SMS-y typu: "koham cie mamo", "cienki mamo", "tak, hce na basen" i tak dalej - tego nie będę poprawiać bo smętolenia, że "kocham" się pisze przez "ch" i tak nie zapamięta. Kiedy sama nie jestem pewna pisowni - to zawsze muszę sobie słowo napisać odręcznie na kartce i zerknąć jak wygląda. Na tej samej zasadzie dziecko nauczy się pisać poprawnie (+ czytanie, czytanie, czytanie). Tak więc błędów w podpisach na rysunkach nie ma co poprawiać. W wyniku ćwiczeń i odręcznego pisania dziecko samo "zaskoczy".
      U ciebie problemem jest chyba nie to jak poprawiać błędy w pisowni tylko to jak konstruktywnie krytykować. Wygląda na to, że nie udało ci się wypracować żadnej własnej metody w tym obszarze. Trochę za późno.
      • estragonka Re: jak poprawiać błędy, żeby nie zniechęcić? 13.09.10, 19:29
        alabama8 napisała:

        > Mój siedmiolatek pisze mi SMS-y typu: "koham cie mamo", "cienki mamo", "tak, hc
        > e na basen" i tak dalej

        w smsach tez nie poprawiam. zreszta problem pojawil sie dopiero przy pisaniu odrecznym - jestem wzrokowcem, jesli u corki jest podobnie (a raczej tak), to nie chcialabym zeby utrwalala to co pisze z bledami.

        - tego nie będę poprawiać bo smętolenia, że "kocham" si
        > ę pisze przez "ch" i tak nie zapamięta. Kiedy sama nie jestem pewna pisowni - t
        > o zawsze muszę sobie słowo napisać odręcznie na kartce i zerknąć jak wygląda. N
        > a tej samej zasadzie dziecko nauczy się pisać poprawnie (+ czytanie, czytanie,
        > czytanie). Tak więc błędów w podpisach na rysunkach nie ma co poprawiać. W wyni
        > ku ćwiczeń i odręcznego pisania dziecko samo "zaskoczy".


        > U ciebie problemem jest chyba nie to jak poprawiać błędy w pisowni tylko to jak
        > konstruktywnie krytykować. Wygląda na to, że nie udało ci się wypracować żadne
        > j własnej metody w tym obszarze. Trochę za późno.

        pozwole sie z tym nie zgodzic smile krytykuje dziecko zawsze, wydaje mi sie ze konstruktywnie skoro rosnie na fajna i pewna siebie panne, teraz dopiero mam lekkie zawahanie w postepowaniu.
        • canuck_eh Re: jak poprawiać błędy, żeby nie zniechęcić? 20.09.10, 15:31
          estragonka skad wiesz ze corka jest wzrokowcem?Bo Ty jestes?Nic bardziej mylnego.Sama myslalam ze syn wzrokowiec bo zarowno ja i maz wzrokowcami jestesmy a tu prosze wyszlo szydlo z worka na testach psychologicznych ze owszem pokazanie mu pomoze ale do niego to przekaz slowny bardziej niz obrazkowy dociera.
          A ile cora ma lat ze sie zamartwiasz o owe bledy?Bo ja znam 1olatke ktora wali takie bledy ze az oczy lazawia czytajac jej pisanine.Co nie znaczy ze nie powinno sie nad tym pracowac.
    • tititu Re: jak poprawiać błędy, żeby nie zniechęcić? 14.09.10, 12:03
      W zeszytach, na rysunkach czy na plakatach, ktore sobie robi i chce powiesic w pokoju poprawiam zawsze.
      W komiksach, ktore po szkole rysuje dla frajdy (z historia w dymkach) wcale. Podobnie nie poprawiam jego pamietnika. Moje dziecko jest baaardzo kreatywne jesli chodzi o sposob zapisu wyrazu. Nie chce zabijac jego zapalu tworczego gderaniem.
    • wiedziemek Re: jak poprawiać błędy, żeby nie zniechęcić? 23.09.10, 09:35
      może spróbuj tak - "Jaki śliczny obrazek, i jak ładnie literki stawiasz, no świetnie napisane, a jakbyśmy tu jeszcze poprawiły...., bo tak się dokłądnie pisze, to będzie najpiękniej na świecie" smile
Pełna wersja