sarulja1
17.09.10, 12:08
Mam spory problem

Otóż od około 3 lat w pewien sposób opiekuję się dziewczynką z rodziny patologicznej, która przez pierwsze dwa lata podstawówki chodziła z moją córką do klasy. Po drugiej klasie przeniosłam córkę do innej szkoły (na jej wielkie życzenie, w nowej szkole jest basen, szkoła nowoczesna, dużo zajęć dodatkowych, jest w klasie sportowej) Moja Córka uczy się bardzo dobrze, nie sprawia żadnych problemów. Moja "opieka" nad tamtą dziewczynką to: dawanie jej dużej ilości ciuszków i butów, organizowanie jej pomocy szkolnych, zeszytów, zapraszanie do nas ok. 2 razy w tygodniu, często się u nas kąpała, bo wiecznie niedomyta, starałam się pomagać w lekcjach - dziecko ledwo przechodzi z klasy do klasy... itp. zjadała z nami obiady, kolacje...Moja Córka nigdy nie była z nią bardzo zaprzyjaźniona, ale przez 2 lata, gdy chodziły razem do klasy - akceptowała te kontakty. Chętnie się bawiły - czasem dodatkowo z innymi dziewczynkami z klasy. Gdy w trzeciej klasie nastąpiła zmiana szkoły - kontakt stał sie trochę rzadszy. Jednak raz na tydzień, na dwa - zabierałam dziewczynkę do nas. Bo uważałam i uważam, że potworne jest "zapomnieć o niej". Tym bardziej, ze dziecko z całych sił garnie się, by do nas przychodzić. Niestety, problemem stała się moja Córka

Stopniowo coraz niechętniej przystawała na przyjście dziewczynki do nas. A teraz już postawiła kategoryczne veto! Nie chce, żeby przyszła i koniec. Doskonale wie jak trudną sytuację ma w domu, starałam się wyrobić w niej jakieś współczucie itp. Porażka! Moje dziecko nie chce i już. Argumenty, że: Sabina jest nudna, nie umie się w nic bawić - tylko się szarpie i bije (wpływ braci), że nie ma z nią o czym gadać, ze jest głupia... . Ręce mi opadły. Jest mi po prostu PRZYKRO, nie wiem jak reagować. ZMUSZANIE córki do zabawy z Sabiną wydaje mi się bez sensu... . Jest mi przykro, ze dziecko nie rozumie, że Sabina poczuje się odrzucona... a może wymagam za dużej empatii od dziesięciolatki??? W każdym razie rozmowy nie pomagają, Córka jest uparta, mówi: "To ją zaproś, ale ja się z nią bawić nie będę. Niech siedzi z Tobą!". Zrobiłam to i córka zachowała się okropnie, nie chciała nawet wyjść z pokoju... .
Co radzicie?