archiwald4
29.03.04, 12:45
Moja córka, uczennica trzeciej klasy marzy o tym, żeby mieć telefon
komórkowy. Uważamy z mężem, że nie ma takiej potrzeby tak długo, jak długo
nigdzie nie bywa sama. Jak dotąd wszędzie, gdzie wychodzi jest zawsze z
jakimś opiekunem -rodzice koleżanki, instruktor harcerski itp.-z którym w
każdej chwili możemy miec kontakt telefoniczny. Sama wychodzi tylko pod
blok. W szkole jest na korytarzu zwykły automat, zawsze ma ze sobą kartę i
może do nas zadzwonić, zresztą gdyby działo sie coś poważnego, to szkoła
zawsze daje znać rodzicom. Uważam, że kómórka u takich dzieci to szpan. Co
sądzicie na ten temat?