1c_6
19.09.10, 19:59
Już trochę trwa nauka w szkole, ale pomimo tego, że mijają kolejne dni ja mam wciąż wiele wątpliwości czy dobrze zrobiłam posyłając córkę do 1 klasy. W wakacje sie przeprowadziliśmy wiec córka poszła do szkoły w nowej dzielnicy z zupełnie nieznanymi dziećmi. W przedszkolu miała swoje koleżanki, z którymi znała się już od żłobka. Razem się bawiły, przyjażniły. W tej szkole, do której poszła praktycznie wszystkie dzieci się znają z przedszkola. Córka mówi mi, że nie ma z kim się bawić na przerwach czy na świetlicy. Kilka dni temu rozmawiałam z Panią na ten temat. Mówiłam też, że zauważyłam jak dzieci schodziły do szatni czy na boisko to moja córka szła sama. Pozostałe dzieci trzymały się w parach albo po 3. Pani nie widzi problemu. Nie wiem jak pomóc dziecku w integracji z grupą. Może macie jakiś pomysł? Moja córka generalnie jest bardzo otwarta i koleżeńska. Nie ma problemów z zawieraniem znajomości z dziećmi. Mówi koleżankom "cześć" w rano w szatni. Niestety z przykrością zauważam np., że niektóre dziewczynki nie odpowiadają jej. Tak jakby jej nie zauważały. Mają swoje koleżanki, trzymają się razem. Czy ktos mial podobne doswiadczenia i moze cos podpowiedziec. Czy moze przepisac dziecko do szkoly, do ktorej poszla prawie cala grupa z jej przedszkola... I dowozic...