asertwynosc

21.09.10, 20:17
jak nauczyc 1 klasisty asertwnosci i egoizmu
chodzi o to ze daje mu 2zl na sklepik i albo mu odbieraja pieniadze koledzy pod pretekstem pozycz na wieczne nieoddanie lub tez prosza zeby ich poczestowal a zbieraju mu garsciami prawie wszystko jak im nie da to laza i mu marudza i on dla swietego pokoju zeby mu nie truli dzieli sie z nimi
probuje mu tlumaczyc co ma zrobic ale nic nie dociera a rozmowy a rodzicami tamtych dzieci nic nie daja wrecz przeciwnie
teraz zaczynaja sie przepychanki jak im odmawia pod pretekstem zabawy w karate
nie mam pojecia jak rozwiazac problem
gdyz mlody jest dzieckiem zaamknietym i wstydzi sie nauczycielce powiedziec a ta nie widzi problemu
    • mama_kotula Re: asertwynosc 21.09.10, 20:41
      Znaczy, koledzy okradają twojego syna, a nauczyciel nie widzi problemu? Rozróbę bym zrobiła na 24 fajerki. Do nauczycielki, a jak trzeba, to do dyrekcji.
      • oneway9 Re: asertwynosc 21.09.10, 23:26
        ok to moze troche pomoc, ale moze tez tylko oddalic ten problem, i np pogorszyc jego relacje w klasie; z malym trzeba rozmawiac uczyc go nie egoizmu, ale smialosci; a to zaczyna sie w domu; jesli w domu moze sie sprzeciwiac, bronic swoich racji to poradzi sobie tez z kolegami; szkolen dot asertywnosci jest wiele, ale czesto wypaczaja sens i osobnik w grupie zaczyna byc tym ktory zawsze mowi a dlaczego ja mam to robic, dac itp niech x sie tym zajmie - to tez jest zle. trudny to balans pomiedzy byciem fajnym kolega a ofiara, ale rodzice wlasnie moga w tym pomoc;
        • mama_kotula Re: asertwynosc 21.09.10, 23:47
          Heloł. Mówimy o siedmiolatku.
          Asertywność i śmiałość swoją drogą, a problem nauczycielowi trzeba zgłosić i poprosić o obserwację - a w razie czego o interwencję. Przypominam, nie mówimy o nastolatkach, tylko o siedmiolatkach.
        • morekac Re: asertwynosc 21.09.10, 23:52
          osobnik w grupie zaczyna byc tym ktory zawsze mowi
          > a dlaczego ja mam to robić
          To byl standardowy tekst mojej 7-latki. W domu. Nie wiem, czy mówiła tak też w szkole, ale - jeśli nawet - to zupełnie jej to nie zaszkodziło w kontaktach towarzyskich w klasie.
    • ga-ti Re: asertwynosc 22.09.10, 00:01
      U nas w szkole są plakaty "nie dawaj gryza, nie dawaj łyka..., bo tak zapobiegniesz przenoszeniu zarazków, roznoszeniu chorób", może warto w tym kierunku porozmawiać z synem i z nauczycielką wink - taka lekcja prozdrowotna.
      Albo może zaproponować by dzieci jadły wspólnie śniadanie, każdy przynosi co ma, układają na wspólne talerze i każdy sie częstuje. Bo może dzieci są po prostu głodne.
      Może na razie nie dawaj małemu pieniędzy, przez kilka dni niech nosi kanapki.
      Nie wierzę, że nauczycielka nie zauważyła, jak dzieciaki wyłudzają od twojego syna jedzenie, pieniądze, tym bardziej, że jak twierdzisz nie był to jednorazowy incydent.
      Ale nie możecie pozostawiać problemu samego sobie, bo teraz jest 2 zł, a w przyszłości może być dużo więcej uncertain
    • oneway9 Re: asertwynosc 22.09.10, 00:07
      widze, ze rozmawiamy o 7latku, ale to autorka spytala o asertywnosc, wiec misie polalo;
      kotula rozmumiem, ze walczysz jak lwica o swoje -tez tak mam, mialam, ale w pewnym momecie gosc cie przerosnie i musi czuc sam ten kurcze balans, nie wiem jak to nazwac, pomiedzy zdrowym egoizmem, a byciem jednak uczynnym czlowiekiem; i to musi miec w kregoslupie i nie nauczy sie tego majac lat 17 czy 30, no moze, ale jak zawsze lepiej wczesniej niz pozniej
      • dorek3 Re: asertwynosc 23.09.10, 15:04
        Ja się zgadzam z Kotulą. Porozmawiałabym z nauczycielką. ale wcale mi nie zależałoby aby wychowawczyni przykazała kolegom aby tak się nie zachowywali w odniesieniu do Krzysia czy Zosi tylko zrobiła z tego sprawę szerszą, uogólnioną. Od tego jest pedagogiem aby umieć problem jednostki zamienic na problem grupy i go rozwiązać wspólnie z dzieciakami. Nie wiem jak to miałoby pogorszyć relacje dziecka w grupie.

        Z innej ale podobnej beczki: wczoraj odbierałam młodego, był ze świetlicą na boisku. Obserwwowałam kilka minut jak snuje się samotnie a obok bawią się inne dzieciaki. I poszłam pogadać z wychowawczynia, która tez ma dyżury w świetlicy (akurat nie było jej tego dnia) aby zwróciła uwage na integrację Kuby, który od zawsze ma problemy z wejściem w grupę jeśli obok nie ma brata (a ten teraz chory). Nie oczekuje że ktos powie dzieciom "macie się z Kubą bawić" ale uważam iz rolą pedagoga jest delikatnie wspomagać dzieci aby własnie nauczyły się radzić sobie w trudnych dla nich sytuacjach.
    • dorotaifilip Re: asertwynosc 22.09.10, 12:17
      zdziwik napisał:

      > jak nauczyc 1 klasisty asertwnosci i egoizmu
      Może asertywnie zwracajac uwage nauczycielowi o problemie wymuszeń albo asertywnie zwracajac uwagę dzieciom, które "dla zabawy " wymuszają gryza lub "zabierają" (kradną?) 2 zł?

      pozdrawiam - dorota
    • judytak Re: asertwynosc 22.09.10, 12:39
      a czy to 2 zł na sklepik jest absolutnie nieodzowne? bo w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłoby nie dawać...

      jeśli to ma być na śniadanie dziecka, to dać śniadanie, a nie pieniądze

      a jeśli to ma być "tak tylko", to traktować właśnie jako rozrywkę - kupuje coś, dzieli się z innymi, bawią się przy tym - i dać w tym celu ten pieniądz powiedzmy raz w tygodniu

      inne pytanie, jak dziecko widzi całą sytuację
      bo jeśli dziecku sytuacja nie odpowiada, to pewnie chętnie sie zgodzi nie brać pieniądze do szkoły (jest mały, nie musi wcale w szkole pieniędzy mieć)
      a jeśli odpowiada, to można dawać raz na jakiś czas, zaznaczając, że kupować i częstować - tak, a pożyczać nie

      nauczyć dziecko, żeby powiedziało "nie", jak chcą mu coś zabrać, "pożyczać" powinno się udać

      ale nauczyć dziecko, żeby, mając w ręku paczkę czipsów, chrupków, cukierków, nie wiem, co innego można jeszcze "zabierać garściami", nie częstowało stojących obok kolegów - tu nie widze ani szansy, ani sensu

      pozdrawiam
      Judyta
    • marcin.slawski Re: asertwynosc 24.09.10, 18:56
      Asertywności warto uczyć, egoizmu stanowczo nie.
      W sprawie powinien pomóc wychowawca.
      Podczas organizowanych przeze mnie kolonii i zimowisk, przeważnie jestem wychowawcą takiej właśnie grupy wiekowej i problem jest nagminny. Z reguły wystarczy kilka rozmów, że "bardzo nieładnie" jest wyciągać od kolegów słodycze i, że "przyłapani" będą mieli czy punkty karne, czy inne drobne konsekwencje (pożyczanie pieniędzy jest stanowczo zabronione). Wystarczy później przypilnować ( a podczas kolonii jest to znacznie trudniejsze, bo przez 24h) i problem znika lub prawie znika (pewnie i tak zdarzają się niewykryte incydenty).
      W końcu nazwa "wychowawca" zobowiązuje smile Wystarczy, by wychowawca poszedł z dziećmi do sklepiku.
      A z zachowania Twojego syna powinnaś być dumna. Znacznie prościej nauczyć asertywności od umiejętności dzielenia się.
      • alfa36 Re: asertwynosc 20.06.13, 13:47
        Podciągam wątek. Piszecie, ze jak dziecko w domu umie sie buntować, to w szkole sobie poradzi. Otóż moj syn (1 klasista) to dziecko zbyt uprzejme, zbyt miłe, kiedy chce coś zrobic, to pyta się o zdanie (w sensie, czy może wlączyc tv/ komputer). Często zadaje pytanie w stylu "mamo, a co bys zrobila w takiej sytuacji". Ewidentnie nie jest przebojowy. Mamy sąsiadkę- dziewczynkę w wieku syna, ktorą ten niezbyt lubi. Ale kiedy dziewczynka do nas przychodzi, moj syn bawi sie z nią, choc wyraznie nie sprawia mu to frajdy. Ostatnio prosił mnie, zebym powiedziala dziewczęciu, ze go nie ma w domu. Tyle, ze dziewczynka zobaczyla nas na podworku i zaraz przybiegła i zaprosila mlodego do siebie. I pewnie sama zle zrobilam, bo powiedzialam mlodemu, zeby poszedl, a ja za 15 minut go pod jakims pretekstem zawołam.
        • morekac Re: asertwynosc 23.06.13, 08:13
          pewnie sama zle zrobilam, bo powiedzialam mlodemu, zeby poszedl, a ja za 15 minut go pod jakims pretekstem zawołam.
          Źle zrobiłaś. Trzeba było od razu dziewczynce powiedzieć, że twój dzisiaj czy teraz nie wyjdzie/nie przyjdzie/nie spędzi z nią czasu - odmówić bez wdawania się w szczegóły czy przyczyny. Stosując takie pokrętne 'podstępy' sama go uczysz, że nie można po prostu powiedzieć 'nie'.
          • alfa36 Re: asertwynosc 24.06.13, 10:50
            morekac napisała:
            > Źle zrobiłaś. Trzeba było od razu dziewczynce powiedzieć, że twój dzisiaj czy t
            > eraz nie wyjdzie/nie przyjdzie/nie spędzi z nią czasu - odmówić bez wdawania si
            > ę w szczegóły czy przyczyny. Stosując takie pokrętne 'podstępy' sama go uczysz,
            > że nie można po prostu powiedzieć 'nie'.
            W sobotę była podobna sytuacja. Młody czytał, dziewczynka przyszła, bo chciala zaprosic syna na trampolinę (tak powiedziala mężowi, ktory otwieral jej drzwi). Syn na jej widok powiedzial, ze nic chce isc, bo czyta. Na to ona usiadła w fotelu i stwierdziła, ze posłuchasmile I siedziała, młody czuł się nie bardzo (to pierwszoklasista, czyta głosno, jeszcze nie bardzo płynnie, więc chyba się krępował przy niej), koniec koncow stwierdziłam, ze idziemy na spacer. Najgorsze sa dla mnie pytania "co ty mamo bys zrobila". Sama bylam takim niezdecydowanym dzieckiem, potem mi przeszło, teraz wraca.
            • morekac Re: asertwynosc 24.06.13, 12:28
              A nie możesz w takiej sytuacji interweniować i po prostu powiedzieć dziecku, że ma zniknąć z drugiej strony drzwi?
              • alfa36 Re: asertwynosc 24.06.13, 15:02
                Mogę i tak będę robiła. Wśród sąsiadów nie ma dzieci w wieku syna, ta dziewczynka jest jedna i jednak zależało mi na tych kontaktach. Co z tego.... mlody nie bardzo ją lubi i tu jest pies pogrzebany...
                • angazetka Re: asertwynosc 24.06.13, 15:33
                  To raczej powinno rozwiązać sprawę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja