jogo2
11.10.10, 17:19
Witam,
Mam problem, w jaki sposób porozmawiać z nauczycielką syna. Syn jest w drugiej klasie i od pierwszej klasy są narzekania, że syn nie może się skupić, jest rozproszony, nie uważa, itd. co się przekłada na jego wyniki w nauce. Syn mi to potwierdza, z jego opowiadań wynika, że rzeczywiście przeszkadzają mu przy odpowiedzi dziwne rzeczy, typu że w klasie jest szum (w każdej jest), albo że inni już wiedzą i się zgłaszają, a on dopiero musi policzyć.
Głupi chyba nie jest, bo jakiś test na koniec roku napisał bardzo dobrze (18 pkt na 20), tylko wolno myśli.
Niestety, wydaje mi się, że nauczycielka niewiele robi w tej sytuacji poza uprzejmym donoszeniem mi, że jest rozproszony, a są inne sytuacje pedagogiczne, w których wprost tryska pomysłami. Na przykład napisała mi, że jak się go o coś zapyta, to on nie wie jakie było pytanie (nie dlatego, że rozrabia z innymi, tylko się zamyślił). Syn mi mówi, że pani nie powtarza pytań. Jeżeli to prawda, co muszę potwierdzić, to nie rozumiem, dlaczego akurat jemu nie mogłaby tego pytania powtórzyć. Bo w końcu co mam zrobić. Będę chętnie współpracować, jeżeli otrzymam jakąkolwiek wskazówkę, jak to robić. Wydaje mi się, że syn się przejmuje swoimi słabymi wynikami, które nie musiałyby być takie słabe, gdybym wiedziała jak go bardziej zmotywować, czy coś. Sądzę, że pani wychowawczyni byłaby właściwą osobą do udzielenia mi takich wskazówek, ale okazuje się, że nie.
Może ktoś ma pomysł, jak z nią porozmawiać. Przy okazji, tak wybieram się z dzieckiem do psychologa, tak byłam w poradni dla dyslektyków, bo słabo czyta.