Problem z koleżanką szkolną

22.10.10, 13:07
W klasie (III klasa SP) mojej córki jest dziewczynka. Laura mieszka z tatą i jego kobietą. Mama jest za granicą. Rodzice Laury toczą walkę o córkę, z kim dziecko ma mieszkać. Obecnie dziewczynka przebywa w Polsce, do mamy jeździ na wakacje. Nie wiem czy to wszystko jest ważne, ale piszę dla jaśniejszej sytuacji.
Laura ma swoje, koleżanki, bym to nazwała „podwładne”. Dziewczynki między sobą mówią, jak to Laury nie lubią i jaka jest głupia; ale kiedy Laura pojawi się na horyzoncie oddają jej cześć i uwielbienie.

Teraz sedno sprawy. Laura nie lubi mojej córki. Moja córka nie lubi Laury, chociaż kiedy Laura bywa miła, moja Kasia mówi, że Laura się zmieniła i już jest fajna. Moja córka lubi podwładne Laury. Podwładne Laury lubią moją córkę. Podwładne Laury lubią moją córkę, kiedy Laury nie ma.
Moje dziecko, ma fajny dzień w szkole, kiedy Laury nie ma . Kiedy Laura jest, wszystkie koleżanki bawią się z Laurą.

Może jakiś problem jest też w mojej córce? Nie wiem. Ostatnio była dla mojej Kasi bardzo nieprzyjemna sytuacja. Dzieci miały zaprezentować się w szkolnym „Mam Talent”. Moja córka zgłosiła się do śpiewania piosenki. Do śpiewania tej samej piosenki zgłosiła się też Laura ze swoją świtą. Moja Kasia zapytała, czy może śpiewać razem z nimi. Laura wyraziła łaskawie zgodę. Kasia była szczęśliwa. Jednak wieczorem, dzień przed próbą moje dziecko płacze wieczorem, że nie wie co ma zrobić. I opowiada, że miały razem śpiewać piosenkę ale Laura jej powiedziała, że Kasia z nimi nie śpiewa. A reszta dziewczyn potwierdziła, że śpiewają we cztery, bez Kasi . Kaśce było b przykro. Ustaliłyśmy, że zaśpiewa sama. Wszystko dobrze się skończyło, bo córka wystąpiła z innymi koleżankami.

Ale teraz; jak Kasi wytłumaczyć, żeby zmieniła stosunek do Laury, żeby przestała być dla niej miła, żeby nie bawiła się z nią, kiedy tamta ma na to ochotę, żeby ją ignorowała? Jak Kasi wytłumaczyć zachowania jej koleżanek, które w obecności Laury, nie bawią się z Kasią.
Sytuacja z nieprzyjemnym zachowaniem Laury, nie jest pierwszą sytuacją. Raz na jakiś czas, Laura sprawia mojej córce celową przykrość; a to śmieje się z Kasi rysunku, a to Jej coś zabierze, a to wykluczy z zabawy. Rozmawiałam z wychowawczynią. Powiedziała, że jest dużo skarg na Laurę, że Ona się temu przyjrzy. No ale nic się nie zmieniło. Może powinnam udać się do pedagoga szkolnego?

Ja wiem, że nie wszystkie dzieci muszą lubić moją Kasię, ale trudno mi znieść, kiedy ktoś próbuje zrobić z niej kozła ofiarnego.
Poradźcie coś proszę.
    • doras2 Re: Problem z koleżanką szkolną 22.10.10, 14:24
      hej,napisałam na priva.
      • alinka_li Re: Problem z koleżanką szkolną 22.10.10, 14:40
        Hmm, szkoda że nie tu, w wątku. Mam nadzieję, że ktoś się dopisze, ciekawa jestem wypowiedzi. Być może mam podobny problem, a może jeszcze nie...
    • joanka-r Re: Problem z koleżanką szkolną 22.10.10, 14:43
      W każdej klasie jest taka Laura , ktora potrafi zaburzyć spokój wśród uczniów. Identyczny przypadek był w klasie mojego syna z tym, ze ''przyslowiowa Laura'' była córką nauczycielki. nikt jej nie lubił, wszyscy bawili się z nią z przymusu w obawie z odegranie się matki, bali sie gorszych ocen z przyrody. W tym roku matka nie pracuje juz w tej szkole, dzieci odetchnęły z ulgą, ale niesmak pozostał. Finał taki, ze owa Laura obudziła sie z ręką w nocniku i teraz została sama, siedzi sama w klasie lub za kare dosadza sie do niej niegrzecznych chłopców, a przerwy spędza z dziewczynkami z młodszych klas. Szkoda mi jej ale , moze tylko podziekować mamie. Dochodziło do tego,z e mama potrafiła przyjsc do klasy na przerwie i pytać dzieci ''czemu nie lubisz bawić sie z K?'', ''Dlaczego nie głosowałaś w konkursie na rysunek K? , przecież wiesz,ze ona najładniej rysuje?''. Ostatnio nie pojechała na wycieczkę klasową bo nikt z nią nie chciał siedzieć w autokarze.
    • michulanka Re: Problem z koleżanką szkolną 22.10.10, 17:10
      Mam nadzieje, ze w klasie sa jeszcze inne dziewczynki, a nie tylko Laura i jej swita? Mysle, ze niezle w takiej sytuacji robi pomoc rodzicow polegajaca na zaproszeniu kolezanek do domu, na urodziny etc. Warto pomoc dziecku w stworzeniu wlasnej grupki - zaproszenie do domu, kina etc. zazwyczaj pomaga. Jezeli corka znajdzie sie we wlasnej grupie kolezanek od razu poczuje sie lepiej. Do tego warto tlumaczyc, aby corka po prostu machnela reka na Laure skoro jej nie lubi i starala sie w ogole nie szukac jej towarzystwa.
      • mamakasi36 Re: Problem z koleżanką szkolną 22.10.10, 18:23
        michulanka napisała:

        > Mam nadzieje, ze w klasie sa jeszcze inne dziewczynki, a nie tylko Laura i jej
        > swita? Mysle, ze niezle w takiej sytuacji robi pomoc rodzicow polegajaca na zap
        > roszeniu kolezanek do domu, na urodziny etc. Warto pomoc dziecku w stworzeniu w
        > lasnej grupki - zaproszenie do domu, kina etc. zazwyczaj pomaga. Jezeli corka z
        > najdzie sie we wlasnej grupie kolezanek od razu poczuje sie lepiej. Do tego war
        > to tlumaczyc, aby corka po prostu machnela reka na Laure skoro jej nie lubi i s
        > tarala sie w ogole nie szukac jej towarzystwa.

        Michulanko, tak właśnie radzę Kasi, żeby machnęła na Laurę ręką. Ale widzę, że jest do dla Kasi trudne. Myślę, że Kasi by było łatwiej zignorować Laurę, gdyby -jak to nazwałaś- świta Laury nie była w zależności od dnia przyjaciółkami lub wrogami Kasi.
        Myślałam również o tym, żeby pomóc stworzyć Jej nowy krąg koleżanek. Może to będzie dobry pomysł.
    • blfr Re: Problem z koleżanką szkolną 22.10.10, 17:42
      Sytuacja przykra, ale niestety tak w życiu bywa - nawet, a może przede wszystkim wśród dorosłych. Tyle, że dorosły ma nieco inną wrażliwość, doświadczenie życiowe czy punkt odniesienia. Laura jest klasowym przywódcą, rekompensuje sobie, bo ma silny charakter, problemy w domu - kłótnie rodziców, brak matki na co dzień. Nie była wychowywana lub była wychowywana źle. Imponuje koleżankom wyjazdami za granicę ( "zagranica" jeszcze na niektórych robi wrażenie, tym bardziej, że pewnie wyjazdy okraszone są opowieściami bardziej czy mniej prawdziwymi, wyidealizowaną matką itd).
      Potrzebny mądry pedagog, bo sprawa jest poważniejsza niż z pozoru wygląda. To dopiero III klasa, ale to już III klasa.
      Kasia musi mieć oparcie w domu, nie może być przekonana, że jest gorsza ( bo nie jest). Nie znam sie na małych dzieciach, ale czasem widzę u młodziezy skutki wyalienowania w podstawówce.
      • mamakasi36 Re: Problem z koleżanką szkolną 22.10.10, 18:27
        blfr napisała:

        > Sytuacja przykra, ale niestety tak w życiu bywa - nawet, a może przede wszystki
        > m wśród dorosłych. Tyle, że dorosły ma nieco inną wrażliwość, doświadczenie życ
        > iowe czy punkt odniesienia. Laura jest klasowym przywódcą, rekompensuje sobie,
        > bo ma silny charakter, problemy w domu - kłótnie rodziców, brak matki na co dzi
        > eń. Nie była wychowywana lub była wychowywana źle. Imponuje koleżankom wyjazdam
        > i za granicę ( "zagranica" jeszcze na niektórych robi wrażenie, tym bardziej, ż
        > e pewnie wyjazdy okraszone są opowieściami bardziej czy mniej prawdziwymi, wyid
        > ealizowaną matką itd).
        > Potrzebny mądry pedagog, bo sprawa jest poważniejsza niż z pozoru wygląda. To d
        > opiero III klasa, ale to już III klasa.
        > Kasia musi mieć oparcie w domu, nie może być przekonana, że jest gorsza ( bo ni
        > e jest). Nie znam sie na małych dzieciach, ale czasem widzę u młodziezy skutki
        > wyalienowania w podstawówce.

        Kasia ma w nas ogromne oparcie i Ona to wie. Ma starszą siostrę (która nigdy takich problemów nie miała a wręcz przeciwnie jest jednym z liderów w klasie), która w szkole przychodzi do Niej na przerwach. Dużo w domu rozmawiamy, bawimy się razem. Wydaje mi się, że tu jest ok.
        Zastanawiam się natomiast blfr, czy i jaka powinna być rola wychowawcy klasy w takiej sytuacji? Przecież nie może powiedzieć, proszę Laura, żebyś bawiła się z Kasią. Może więc nie powinnam rozmawiać z wychowawcą, tylko od razu uderzyć do pedagoga szkolnego?
        • blfr Re: Problem z koleżanką szkolną 22.10.10, 18:43
          Nie znam sie na małych dzieciach. Nigdy nie pracowałam poniżej liceum. Ze studiów nie wyniosłam tej wiedzy, a dziecko mam odchowane, na studiach.
          Jednak uważam, że jesli w klasie dzieje się cos niepokojącego to w pierwszej kolejności powinien wiedzieć o tym wychowawca - od tego jest. I musi coś zaproponować - być może "przemeblowanie" klasy, byc może zajęcia w grupach, może rozmowę, ale nie o Kasi ale o podobnej sytuacji itd. Przywołanie do porządku laury nic nie da, bo jest za późno. Ewentualna rozmowa z nią tylko utwierdzi ją w przekonaniu, że jest niezwykła i będzie działać dalej. Zapytaj wychowawcę co zamierza i poproś o informacje. Jeśli to nie pomoże idźcie razem z wychowawcą do pedagoga albo psychologa.
        • bi_scotti Re: Problem z koleżanką szkolną 22.10.10, 18:43
          Moze juz nadszedl dla Kasi czas na zainwestowanie w JEDNA najwazniejsza przyjaciolke od serca, ktora bedzie "po Jej stronie" niezaleznie od humorow Laury czy innej gwiazdy klasowej? III klasa to juz taki mniej-wiecej czas na tego typu "wybiorcza" przyjazn. Taki zwiazek, szczegolnie w opisanej sytuacji, daje dzieciom nieslychane poczucie sily i niezaleznosci. Warto tylko zwrocic uwage na to, ze potencjalna przyjaciolka od serca wcale nie musi byc w tej grupie, ktora Kasia lubi najbardziej - to moze byc akurat dziewczynka, ktora jest gdzies z boku, ktora np. ma na tyle silna osobowosc, ze ma w nosie klasowe konfiguracje albo wrecz przeciwnie, sama czuje sie na tyle samotna, ze z wdziecznoscia i pelnym zangazowaniem przyjmie sugestie "wspolnoty".
          Dziewczyny to trudna sprawa w ogole, a klasowe kliki dziewczyn to bardzo skomplikowany problem, wielkrotnie konczacy sie otwartym bullying. Dlatego takie wazne jest zeby nawet najbardziej samotne czy niesmiale dziecko mialo obok siebie, w klasie choc te jedna kolezanke/kolege, z ktorym beda w scislej przyjazni. I w tym bym widziala role nauczyciela - w uwaznym, czulym przypatrywaniu sie calej klasie i w kreowaniu sytuacji, w ktorych dzieci maja szanse "zetknac sie" ze soba blizej, poznac sie lepiej, popracowac razem i dzieki temu zaczac budowac relacje, ktore beda je wspierac a nie frustrowac. Wlaczanie wszystkich uczcniow, acz czasem wybiorczo i z pelna premedytacja w roznych konfiguracjach, w dzialania klasowe, w zajecia na przerwie itp. to cos, co nauczyciel moze i powinien stymulowac. Szczegolnie gdy wie, ze sa uczniowie, ktorzy maja zapedy leaderskie i te zapedy nie zawsze sa pozytywne dla calej grupy.
          Oczywistym jest, ze nie da sie nikogo polubic na zawolanie, ale jesli sie z kims ma malo do czynienia to ma sie i mala szanse na zbudowanie relacji smile Jesli wiec wybrana grupa nie jest stabilna w swoich uczuciach wobec Kasi, warto sie rozejrzec dookola i poszukac kogos, kto bedzie.
          • mamakasi36 Re: Problem z koleżanką szkolną 22.10.10, 19:33
            bi_scotti napisała:

            > Moze juz nadszedl dla Kasi czas na zainwestowanie w JEDNA najwazniejsza przyjac
            > iolke od serca, ktora bedzie "po Jej stronie" niezaleznie od humorow Laury czy
            > innej gwiazdy klasowej?

            Bi_scotti, Kasia twierdzi, że ma przyjaciółkę. Jest to dziewczynka, z którą siedzi w ławce. Justyna deklaruje, że jej przyjaciółką jest Kasia (na zajęciach integracyjnych dzieci wpisywały na kartkach najlepszych kolegów i Justyna wpisała KAsię), rysuje dla Kasi laurki i takie tam. Ta sama Justyna była najgłośniej krzyczącą dziewczynką, kiedy Laura szukała potwierdzenia, że Kasia z nimi nie spiewa w "zespole".
            Na moje: Kasiu, tak się nie zachowuje prawdziwy przyjaciel, córka odpowiada: a Ty mamo, ze swoją przyjaciółką nie sprawiacie sobie czasem przykrości?
            Obawiam się, że trudno mi będzie Ją przekonać do innych koleżanek, bo właśnie w świcie Laury, jest jej "przyjaciółka" Justyna, ulubiona Ania i Ola sad
            • bi_scotti Re: Problem z koleżanką szkolną 22.10.10, 19:59
              Rozmawiac warto smile Np. o sprawianiu przykrosci. Sprawianie przykrosci niechcacy/przypadkiem/przez zapomnienie jest jakos tam OK miedzy przyjaciolmi choc przeciez wazny jest zawsze ciag dalszy - co zrobil ow przyjaciel gdy sie zorientowal, ze przykrosc zaistniala ... Czym innym jest sprawianie przykrosci z premedytacja/pelna swiadomoscia, ze sie przyjaciela rani. Czy mozna wybaczyc? Zapomniec? Czy byla prosba o wybaczenie? Twoja Kasia do pewnych wnioskow musi dojsc sama ale Ty mozesz Jej pomoc w dochodzeniu do nich poprzez stawianie pytan i prowokowanie refleksji. Jesli Ona lubi Justyne to przeciez nie o to chodzi zeby przestala ja lubic tylko o to zeby sama zobaczyla czy relacja z Justyna jest wzajemna, czy faktycznie jest tak, ze one sa "dwie przeciwko swiatu" itd.
              Poza tym warto dyskutowac z dzieckiem na temat wzajemnosci dawania i wspierania sie w przyjazni. To jest zreszta temat, ktory i nauczyciel moze/powinien poruszyc dla calej klasy: jak budujemy przyjaznie? z kim? dlaczego? co z tego "mamy"? co sie dzieje, gdy przyjaciel "zdradzi"? III klasa to dobry moment zeby zachecac dzieciaki do takich dyskusji, bo to jest wlasnie moment ksztaltowania wzrocow roznych relacji.
              • mama303 Re: Problem z koleżanką szkolną 22.10.10, 22:03
                Ja myslę że w tym wieku przyjaźń nie wygląda jeszcze tak jak u dorosłych. Jeszcze nie ma takiej lojalności, zdrady sa dośc częste i łatwo sie je wybacza, pojawiają się tez zazdrości i rywalizacja między przyjaciółkami.

                A co do Laury, to nie radziłabym zbyt ingerować raczej delikatnie ignorować problem. Niektóre dziewczynki w tym wieku sa doskonałymi przywódczyniami i manipulantkami. Jak widac nawet Ciebie troche zmanipulowała bo strasznie się przejmujesz gierkami cwanej kilkulatki. Córce sie pewnie to też udziela. Raczej ucz dziecko swoje jak ma sobie w takich sytuacjach radzić. Wzmacniaj poczucie własnej wartości niezależnie od jakiejś tam Laury.
    • duch_mariana Nie zmienisz tego tak łatwo 22.10.10, 20:05
      Coś mi się wydaje, że Kasia ma silną potrzebę uznania. Niestety, dopóki to ona będzie zabiegała o przyjaźnie, będzie miała ciężko. Konfiguracje w klasie zawsze się będą zmieniać. Dziś dobre przyjaciółki, jutro już się nie lubią, za tydzień znowu zgoda i tak w kółko. Twoja córka musi się nauczyć sama z tym radzić. A jakby tak powiedziała tej Justynie parę słów prawdy na temat jej zachowania przy okazji występu? I pozostałym podwładnym Laury też? Moja córka by tak zrobiła na pewno. Dodała by coś jeszcze odnośnie braku swojego zdania, o podlizywaniu się Laurze i obgadywaniu jej za plecami, o robieniu z gęby dupy. No bo jak miały razem to razem, a nie dziś tak, a jutro inaczej, ale jak nie to nie, o łaskę prosić się nie będzie, bo nie ma kogo. Ale ona jest "inna" i zlewa wszelkie kółka wzajemnej adoracji, szkolne i klasowe gwiazdy, bezlitośnie nazywa po imieniu wazeliniarstwo, wredotę, chamstwo, cwaniactwo i robienie kogoś w ciula. Kasia musi chyba sama do tego dojrzeć. Musi załapać zależność między przyczyną a skutkiem. Im bardziej przejmuje się wszystkim i zabiega o przyjaźń i uznanie, tym bardziej cierpi na tym. Kiedyś musi się tego nauczyć, więc miej do tego pewien dystans. Wspieraj Kasię i przedstawiaj jej swój punkt widzenia. Ale decyzje musi podejmować sama.
      • mamakasi36 Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 22.10.10, 23:23
        duch_mariana napisał:

        > Coś mi się wydaje, że Kasia ma silną potrzebę uznania. Niestety, dopóki to ona
        > będzie zabiegała o przyjaźnie, będzie miała ciężko.

        . A> jakby tak powiedziała tej Justynie parę słów prawdy na temat jej zachowania pr
        > zy okazji występu? I pozostałym podwładnym Laury też?
        Im bardziej przejmuje się wszystkim i zabiega o przyjaźń i uznanie, tym b
        > ardziej cierpi na tym. Kiedyś musi się tego nauczyć, więc miej do tego pewien d
        > ystans. Wspieraj Kasię i przedstawiaj jej swój punkt widzenia. Ale decyzje musi
        > podejmować sama.

        Duchu, myślę, że to, co napisałeś to sedno sprawy. Kasia zabiega o przyjaźń, jest przymilna, leci z pomocą nieproszona, biega dla Justyny po zapiekanki do sklepiku szkolnego. Chce być grzeczna i miła. Kiedy sugeruję Jej i rozmawiam, że nie tędy droga - Kaśka twierdzi, że nie chce nikomu robić przykrości i że ona bardzo lubi pomagać........
        Jak ja mam Ją wspierać, kiedy krew mi się gotuje jak to wszystko słyszę???

        • morekac Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 23.10.10, 08:42
          A w domu młoda też taka pomocna czy niechętnie 'biega po zapiekanki'?
          • mamakasi36 Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 23.10.10, 12:33
            morekac napisała:

            > A w domu młoda też taka pomocna czy niechętnie 'biega po zapiekanki'?

            W domu też chętna. Cwiczymy, żeby aż tak chętna nie była.
            Przykład z wczoraj: mówię do starszej córki: Basiu, co się stało z tą linijką, że jest taka czarna?
            Basia: pomazałam ją flamastrem. Ja: Basiu, szybko ją umyj, bo może Ci biurko na trwałe zabrudzić. Na co Kasia: to ja umyję. Bierze linijkę do rączki i biegnie (ona raczej nie chodzi tylko biega) do łazienki.
            Zatrzymałam KAsię w połowie i była cała rozmowa na ten temat, ale do niej chyba to nie przemawia, bo cały czas mi powtarzała, że lubi pomagać i że jak umyje za Basię linijkę, to ta będzie miała szybciej wolny czas, żeby się z nią pobawić.
            O i tak to wygląda w domu.
            • morekac Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 24.10.10, 00:24
              Zatrzymałam KAsię w połowie i była cała rozmowa na ten temat, ale do niej chyba
              > to nie przemawia, bo cały czas mi powtarzała, że lubi pomagać
              Nie truj jej tak, litości. wink
              • mamagapka Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 24.10.10, 11:26
                to bardzo trudna sytuacja. prawdą jest że nie szanujemy tego co łatwo przychodzi. wydaje mi się że jeśli twoja córka nie nauczy się mówić koleżankom: 'nie to nie'- nie chcecie ze mną śpiewać- bez łaski- to nie będą jej szanować i co za tym idzie- nie ma szansy na przyjażn. Jeśli się tego nie nauczy- to najlepsza droga do zostania kozłem ofiarnym a w najlepszym wypadku do wykorzystywania jej przez koleżanki nawet w błachych sprawach.
                Widac zresztą że Kasia nie pomaga bezinteresownie- umyje linijkę bo chce żeby siostra miała więcej czasu na zabawę. A przecież siostrze też powinno zależeć.

                Tu trzeba ja wspierac. Zapisac na dodatkowe fajne zajęcia - pozna nowe koleżanki. U nas rozmowy na te tematy też są na porządku dziennym- mam drugoklasistkę tylko problem raczej w drugą stronę. Ma koleżankę która tylko z nią chce się bawić a ona nie chce jej urazić. Jak to w życiu.

                Rozmawiałabym ale raczej tłumacząc córce że podstawą przyjażni jest to że można na kimś polegać. Jesli nie może polegać na przyjaciółce, jeśli tamta odwraca się od niej i nie jest to jednorazowa sytucja , to może czas dać to tej koleżance do zrozumienia. nie mówię że kazać wybierac bo w tym wieku dzieci często zmieniają zdanie. Ale jednak tłumaczyć wzmacniając we własnum dziecku poczucie własnej wartości.

                • mamakasi36 Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 25.10.10, 09:51
                  mamagapka napisała:

                  > to bardzo trudna sytuacja. prawdą jest że nie szanujemy tego co łatwo przychodz

                  Właśnie to próbuję Kasi wytłumaczyć. Ale chyba to jakoś nieudolnie robię, bo Ona na mnie jak na kosmitkę patrzy i nie widzi nic niewłaściwego w tym, że jest zbyt miła. Tak, jakby tego nie rozumiała sad
                  > > Tu trzeba ja wspierac. Zapisac na dodatkowe fajne zajęcia - pozna nowe koleżank

                  Wspieramy Ją. Mocno. Na zajęcie dodatkowe chodzi. Tam ma koleżanki, łatwo nawiąuje znajomości, więc z tym nie ma problemu.
              • mamakasi36 Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 25.10.10, 09:47
                morekac napisała:

                > Zatrzymałam KAsię w połowie i była cała rozmowa na ten temat, ale do niej chyb
                > a
                > > to nie przemawia, bo cały czas mi powtarzała, że lubi pomagać
                > Nie truj jej tak, litości. wink
                Myślisz, że truję? Hmm
                To jak inaczej, zmienić w niej chęć niesienie pomocy na chęć niesienie pomocy, dopiero wtedy kiedy koleżanka poprosi?
                • morekac Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 25.10.10, 10:10
                  Nie zmienisz jej gadaniem. A tylko dajesz jej sygnał, że jej nie akceptujesz. Nie jest problemem, że młoda biega po zapiekanki, bo tak chce, tylko problemem jest, że nie umie żądać dla siebie tego, co jest ważne dla niej.
                • mama303 Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 25.10.10, 20:08
                  mamakasi36 napisała:

                  > Myślisz, że truję? Hmm
                  > To jak inaczej, zmienić w niej chęć niesienie pomocy na chęć niesienie pomocy,
                  > dopiero wtedy kiedy koleżanka poprosi?
                  Nie zmienisz w niej tego swoim gadaniem. Ona musi sie uczyc życia w praktyce a nie w teorii!!!
                • a.nancy Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 03.11.10, 10:01
                  > Myślisz, że truję? Hmm
                  > To jak inaczej, zmienić w niej chęć niesienie pomocy na chęć niesienie pomocy,
                  > dopiero wtedy kiedy koleżanka poprosi?

                  a po co?
                  wiesz, w życiu bywa tak, że pomocy potrzebują też (czasem najbardziej) ci, którzy o nią nie proszą. umiejętność dostrzegania tego jest rzeczą cenną.
            • a.nancy Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 03.11.10, 09:55
              no to niech biega, jak lubi
              co innego, jakby np. koleżanki jej kazały, a ona by się czuła wykorzystywana i słuchała tylko ze strachu
              ale nie wiem, co złego w tym, że dziecko lubi pomagać innym? ma jeszcze czas, żeby z tego wyrosnąć, co co uświadamiać dziecko na siłę, że świat jest zły? ja rozumiem, że z "dorosłego" punktu widzenia to jest postępowanie naiwne, ale kiedy mamy być naiwni, jak nie w dzieciństwie?

              > Basia: pomazałam ją flamastrem. Ja: Basiu, szybko ją umyj, bo może Ci biurko na
              > trwałe zabrudzić. Na co Kasia: to ja umyję. Bierze linijkę do rączki i biegnie
              > (ona raczej nie chodzi tylko biega) do łazienki.

              masz dobrą i uczynną córkę. dlaczego koniecznie chcesz to zmienić?

              > Zatrzymałam KAsię w połowie i była cała rozmowa na ten temat, ale do niej chyba
              > to nie przemawia, bo cały czas mi powtarzała, że lubi pomagać i że jak umyje z
              > a Basię linijkę, to ta będzie miała szybciej wolny czas, żeby się z nią pobawić

              argumentacja niepozbawiona logiki. no i skoro Kasia sama widzi, że umycie linijki się opłaca, to dlaczego ma jej nie myć? BTW, jej się spieszyło do zabawy, a ty ją zatrzymujesz i walisz kazanie. po co?
        • duch_mariana Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 24.10.10, 11:23
          > Jak ja mam Ją wspierać, kiedy krew mi się gotuje jak to wszystko słyszę???

          Po pierwsze uspokoić się, bo na gorąco i w nerwach niczego nie osiągniesz.
          Dobrze by było, żebyś wytłumaczyła Kasi różnicę między bezinteresowną chęcią niesienia komuś pomocy, a transakcją wymienną, czyli coś za coś. Jeśli chce pomagać tak po prostu, bo czuje taką potrzebę, bo kogoś lubi i nie oczekuje niczego w zamian, to jest to dobrze. Musi tylko liczyć się z tym, że niektórzy lubią to wykorzystywać i szantażować emocjonalnie np. "jak nie pójdziesz mi po plecak do klasy, to przestanę cię lubić". Trzeba nauczyć Kasię rozpoznawać szantaż emocjonalny i ona musi mieć świadomość, że przyjaciel tak nie postępuje. Natomiast jeśli ta jej pomoc Kasi jest na zasadzie coś za coś, to nie tędy droga do prawdziwej przyjaźni. To może być tak, że Kasia pomaga, biega Justynie po zapiekanki, a w zamian oczekuje, że Justyna będzie jej przyjaciółką. W takim przypadku Justyna nie jest zobowiązana do spełnienia oczekiwań Kasi i jeśli tego nie zrobi, Kasia cierpi. Ale to ona sama tak naprawdę sprowadza na siebie to cierpienie poprzez swoje oczekiwania. One wychodzą od niej i uderzają w nią. Justyna wcale nie musi zdawać sobie sprawy z tego, że właśnie rani Kasię. Kasia musi się też zastanowić, czy jej przyjaźń nie jest zaborcza. Chodzi o to, czy nie oczekuje od Justyny, że ona będzie tylko jej przyjaciółką, będzie tylko dla niej, z nią, przy niej? Z tego co piszesz, nie wynika żeby Kasia była zaborcza, ale nie zaszkodzi tego sprawdzić.
          • mamakasi36 Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 25.10.10, 09:53
            duch_mariana napisał:

            Z tego co piszesz, nie wynika żeby Kasia była zaborcza, ale nie zasz
            > kodzi tego sprawdzić.
            Kasia nie jest zaborcza. Jest otwartą, rezolutną, optymistycznie nastawioną do wszystkich dziewczynką. Chętnie bawi się właścwie z każdym dzieckiem. Stara się, żeby nie sprawiać dzieciom przykrości.......I chyba własnie za to dostaje "po d...."
            • bi_scotti Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 25.10.10, 14:27
              Ale jest powod, dla ktorego Kasia jest az takim pleaser! To sie nie bierze znikad, ta potrzeba bycia lubiana, akceptowana, kochana, potrzebna calemu swiatu. Zapewnie bez werbalizacji ale gdzies w glowie Kasia zyje w przekonaniu, ze jesli nie bedzie myc tych linijek, kupowac ciasteczek, pomagac i godzic sie na nie spiewanie w grupie, to bedzie samotna. A samotnosci sie boi. No mowilam juz smile trzeba z Kasia rozmawiac. Ale rozmawiac to mnie jest rownoznaczne z tym, ze mama mowi a Kasia slucha! Co Kasia mysli o samotnosci? O przyjazni? O pomocy drugiemu czlowiekowi? Kiedy Kasia profi o pomoc? Kogo? Jakie sa skutki prosb? Co Ona sama mysli o tym, ze sa ludzie, ktorzy ciagle chca pomagac i inni, ktorzy ciagle pomocy oczekuja? Tylko poznajac Kasi mysli, Jej wlasne leki, obawy, nadzieje, bedziecie mialy jakas tram szanse na WSPOLNE dopracowanie sie bardziej zbalansowanych ukladow przyjacielskich jakie buduje i budowac bedzie sobie Kasia. No i to sie nie zdarzy po jednej konwersacji smile
              • morekac Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 25.10.10, 23:11
                chyba Kasia mówi, a mama słucha?
              • croyance Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 02.11.10, 23:23
                Niekoniecznie. Sa ludzie, ktorym sprawianie przyjemnosci innym, pomaganie im - a czasem wrecz wyreczanie - sprawia wielka frajde. Nie musi to zaraz wynikac z niskiej samooceny, proby zapracowania na uznanie etc. Jesli Kasia jest (a z postow matki wynika, ze jest) towarzyska, o rozwinietych social skills i latwosci nawiazywaniu kontaktow, to w naturalny sposob dobrze czuje sie w grupie (stadzie smile i podejmuje dzialania na korzysc tej grupy. Pomoc innym moze widziec jako dzialalnosc na swoja korzysc, jako czlonka grupy, czyli taki survival of the nicest i rozszerzony egoizm smile bo pomagajac innym, pomaga i sobie. Problem polega IMHO jedynie na tym, ze nie wszyscy maja takie podejscie i nastepuje cos w rodzaju konfliktu podejscia kolektywistycznego z indywidualistycznym.

                Inna rzecz, ze dziewczynki z klasy boja sie Laury i tancza, jak im zagra. BTW, czytal ktos "Bal u Zegarmistrza Teofila'?
            • duch_mariana Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 26.10.10, 00:04
              No to podsumujmy. Jeśli dobrze zrozumiałem, to Kasia jest bardzo życzliwa dla wszystkich, chętna do pomocy, nawet aż za bardzo, uśmiechnięta, pozytywnie nastawiona do świata i do ludzi. Zależy jej, żeby nikogo w swoim otoczeniu nie urazić, nie sprawić mu przykrości, jednak otoczenie nie zawsze jest tak fajne jak Kasia i przez to Kasia często cierpi. Ludzie ją ranią, sprawiają jej przykrość, ona przez to płacze, ale wybacza, nie jest pamiętliwa. Wystarczy jeden przyjazny gest ze strony osoby, która sprawiła jej przykrość i Kasia natychmiast puszcza w niepamięć to co było złe.
              Masz bardzo fajną córkę. Być może taki jej charakter. Nie można człowiekowi ot tak po prostu zmienić charakteru. I nie warto tego robić. Czy ona musi być koniecznie taka, jak jej otoczenie? Czy musi komuś sprawiać przykrości, albo traktować niektóre osoby "z buta", chociaż niewątpliwie na to zasługują? Otóż nie musi i nie chce. Takie jest jej prawo, a przykrości których doświadcza, to cena jaką płaci za bycie tak miłą i pozytywną osobą. I tak naprawdę lepiej, że ona jest taka niż miałaby być taka jak Laura i jej świta. Jednej wydaje się, że błyszczy, trzy inne w to wierzą i w dodatku prezentują piękny przykład dwulicowości obgadując Laurę za plecami, a jednocześnie wchodząc jej w tyłek przy każdej okazji. A Kasia taka nie jest. Czy to źle? Bi-scotti dobrze Ci doradza. Porozmawiaj z Kasią, ale niech to ona więcej mówi, a nie Ty. Bo może też być tak, że Kasia ma silną potrzebę akceptacji i wydaje jej się, że jedyna droga do tego, to uleganie i usługiwanie wszystkim. Na forum nikt Ci nie napisze, że jest na pewno tak, czy inaczej. Ty musisz się sama tego dowiedzieć. Ja stawiam na taki jej charakter, bi-scotti na podświadomy lęk przed odrzuceniem, jeśli nie będzie taka jaka jest. Masz już dwie hipotezy. Sprawdź je.
              • morekac Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 26.10.10, 00:28
                Ja bym dodała jeszcze inne hipotezy:
                - niska samoocena
                - nieumiejętność mówienia o własnych uczuciach i potrzebach, nieumiejętność stawiania granic (spokojnie: dorośli też nie potrafią).
                A charakter może fajny, ale nie dla niej samej. Wspierałabym ją w wyrażaniu w domu własnego zdania, przekonań, w ustalaniu własnego terytorium, nawet w buntach.
                • joannab-o Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 26.10.10, 09:06
                  -wzorzec kupowania uczuć w bliskiej rodzinie (np. babcia)
                  -wpływ siostry-"liderki", może ona płaciła/płaci?
                  • mamakasi36 Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 26.10.10, 11:39
                    joannab-o napisała:

                    > -wzorzec kupowania uczuć w bliskiej rodzinie (np. babcia)
                    > -wpływ siostry-"liderki", może ona płaciła/płaci?
                    Joanno, nie rozumiem. Możesz proszę rozwinąć?
                    • joannab-o Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 26.10.10, 18:40
                      mamakasi36 napisała:

                      > joannab-o napisała:
                      >
                      > > -wzorzec kupowania uczuć w bliskiej rodzinie (np. babcia)
                      > > -wpływ siostry-"liderki", może ona płaciła/płaci?

                      > Joanno, nie rozumiem. Możesz proszę rozwinąć?

                      Czy nie ma w otoczeniu takiej osoby, często postępują tak babcie, która nie może przyjść bez upominku, usługuje w czym może, sama za to wzbrania się sprzed wymaganiem czegokolwiek, a nawet przyjmowaniem spontanicznych wysiłków ze strony wnuków? Taka osoba w głębi duszy jest przekonana, że nie zasługuje na uczucie za darmo, że musi sobie na nie zarobić, a dziecko, jeśli nawet na początku jest to tylko naśladownictwo, to po pewnym czasie odczytuje tę głębszą warstwę i też ją przyjmuje za swoją.
                      Taka osoba zwykle traktuje podobnie wszystkie osoby, ale niekoniecznie, to może się objawiać w stosunku do innej osoby, męża np. a i tak dziecko może przekaz odczytać.

                      Druga sprawa - piszesz, że siostra jest "liderką". Czyli osobą przyzwyczajoną do przyjmowania hołdów i przysług i do odwdzięczania się okazywaniem swojej łaskawości wink. Nie dlatego, że manipuluje, tylko tak się po prostu samo jej robi. Malutko napisałaś i nie wiem jak było, ale to Ty zatrzymałaś Kasię biegnącą z linijką, a nie siostra...
                      W ogóle trudno jest wyrastać razem z osobą o silnej osobowości. Jeśli się nie czuje na siłach świecić równie mocno, to jest pokusa, żeby się z taką osobą związać jako cień, że się tak poetycko wyrażę.
                      Tak czy inaczej rozmawiałabym też ze starszą, żeby mieć pewność, że nie będzie nieświadomie wzmacniać zachowań młodszej.

                      Aha - jakaś sytuacja wpłynęła, że dziecko się tak zachowuje. Żeby zmienić zachowanie, trzeba też wytworzyć nową sytuację, a nie wywierać presję. Rozmawiałabym nie za dużo, raczej mimochodem i spokojnie i o ogólnych prawdach, a nie o tym, co ona robi, żeby jej nie pozbawiać pewności siebie.


                • mamakasi36 Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 26.10.10, 11:39
                  morekac napisała:

                  > Ja bym dodała jeszcze inne hipotezy:
                  > - niska samoocena
                  > - nieumiejętność mówienia o własnych uczuciach i potrzebach, nieumiejętność sta
                  > wiania granic (spokojnie: dorośli też nie potrafią).
                  Niska samoocena - to raczej nie to. Kasia jest na co dzień pewna siebie, odważna, otwarta. Kiedy spotykamy się ze znajomymi, częto to Kasia jest duszą towarzystwa. Ale bez problemu przyjmuje także pomysły innych dzieci. Mówi głośno, kiedy Jej się coś nie podoba. Ale to działa raczej głównie wtedy, kiedy jesteśmy w pobliżu. W szkole - z tego co widzę jest jednak inaczej. Dlaczego?
                  Zastanawiam się, czy mówi o uczuciach i potrzebach. Granic wydaje mi się, nie potafi stawiać.
                  Będziemy musieli nad tym popracować.
                  • morekac Re: Nie zmienisz tego tak łatwo 26.10.10, 15:23
                    Może dlatego, że w domu czuje się pewniej niż w szkole?
                    • mamakasi36 Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 11:39
                      Wiecie, chyba uduszę tą małą Laurę wink. Czy dziewczynki takie są? Ze starszą córką nie miałam takich akcji.

                      Kilka dni temu Kasia bawiła się z Justyną. Podeszła Laura, z pytaniem czy może się bawić. Dziewczyny się zgodziły.
                      Na co Laura po kilku minutach zabawy: Wiesz co Kasia, dziewczyny mówiły, że Ty miałaś urodziny w Sali przedszkolnej. Wiesz, to było takie dziecinne. I tort miałaś okropny wiesz?

                      Kasia na to odpowiedziała: Nie obchodzi mnie to. I poszła bawić się sama.
                      Sądzicie, że Kasia mogła jakoś dobitniej zareagować? Kiedy opowiedziała mi historię, powiedziałam, że świetnie załatwiła sprawę. Ale może mogłabym Jej podpowiedzieć jakieś dobitniejsze odpowiedzi?

                      Poratujcie mnie, bo uduszę tą małą. Laura nie była na urodzinach u Kasi (nie była zaproszona). To było trzy lata temu! Urodziny były faktycznie w wynajętej Sali w przedszkolu. Tort dzieci robiły same...Zabawy przy tym było dużo.
                      Zastanawiają mnie dwie sprawy: 1. dziewczynki, które były na urodzinach – przekazały Laurze takie informacje, co oznacza, że nie podobało im się na urodzinach/nie lubią Kasi.
                      2. Skąd w tej dziewczynie taka ogromna chęć sprawienia przykrości mojej córce?
                      • iwonek_m Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 12:00
                        W przedszkolnej zerówce mój synek też miał problem z pewnym chłopcem. W życiu nic nie opowiadał o przedszkolu, tym bardziej o relacjach z koleżeństwem. Kiedy po południami skarżył się na jednego z kolegów (że go zaczepia, popycha, przezywa) podpowiadaliśmy mu jak sie zachować w takiej sytuacji (bez przemocy, bo synuś najdrobniejszy był). Sytuacja jednak ciągle powracała i wtedy mąż odbierając synka z przedszkola "porozmawiał" sobie na osobności z tym chłopcem-za przyzwoleniem synka. Chłopakowi głupio się zrobiło i prawie się rozpłakał,ale poskutkowało. Wiem,że to nie jest sytuacja porównywalna-"koleżanka" Twojej córci bardziej perfidna jest. Ale może warto zwrócić jej uwagę, że źle się zachowuje i że sobie tego nie życzysz więcej. Lepsze to od uduszenia....a może poskutkuje.
                        • mamakasi36 Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 12:21
                          iwonek_m napisała:

                          Sytuacja jednak ciągle powracała i wtedy mąż odbierając
                          > synka z przedszkola "porozmawiał" sobie na osobności z tym chłopcem-za przyzwo
                          > leniem synka. Chłopakowi głupio się zrobiło i prawie się rozpłakał,ale poskutko
                          > wało. Wiem,że to nie jest sytuacja porównywalna-"koleżanka" Twojej córci bardzi
                          > ej perfidna jest. Ale może warto zwrócić jej uwagę, że źle się zachowuje i że s
                          > obie tego nie życzysz więcej. Lepsze to od uduszenia....a może poskutkuje.
                          Z małą żmijką rozmawiać nie zamierzam. Zastanawiam się nad rozmową z jej ojcem.
                          • morekac Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 21:53
                            Z małą żmijką rozmawiać nie zamierzam. Zastanawiam się nad rozmową z jej ojcem.

                            Ale o czym właściwie chcesz z ojcem Laury rozmawiać? O przyjęciu urodzinowym z przedszkola? Czy Laura dokucza Kasi? Przezywa ją? To może od razu porozmawiaj z 'podwładnymi' Laury - bo przecież one też nie chcą się z Kasią bawić? Bo Laura nie musi chcieć się z nikim bawić...
                            BTW: jeśli wystartujesz do ojca Laury z czymś typu 'pańska córka to mała żmijka', spuści cię ze schodów i nic to nie załatwi.
                            Moim zdaniem znacznie skuteczniejsza byłaby rozmowa typu "Słuchaj, Justynko/Olu/Lauro, Kasi jest przykro, kiedy nie chcecie się z nią bawić, było jej przykro, kiedy najpierw zgodziłyście się śpiewać z nią, a potem się wycofałyście" itp.
                            • menodo Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 22:25
                              > Moim zdaniem znacznie skuteczniejsza byłaby rozmowa typu "Słuchaj, Justynko/Olu
                              > /Lauro, Kasi jest przykro, kiedy nie chcecie się z nią bawić, było jej przykro,
                              > kiedy najpierw zgodziłyście się śpiewać z nią, a potem się wycofałyście" itp."

                              Na czym mialaby polegac skutecznosc tej rozmowy?

                              Ja bym sobie nie zyczyla, aby jakies matki przybiegaly ze swoimi frustracjami do mojego dziecka.
                              Zreszta, z tego co pamietam z wlasnego dziecinstwa, zachowanie takich mam nie bylo dobrze widziane w grupie kolezenskiej.

                              • morekac Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 22:42
                                Ja i tak się obawiam, że taka rozmowa byłaby nieskuteczna. Właściwie jedyną skutecznie zalatwiającą to osobą byłaby pewnie sama Kasia. Niemniej taka rozmowa może dałaby mamie spojrzenie na sprawę z drugiej strony? Pod warunkiem, że nie wyskoczy od razu z oskarżeniami wobec dzieci.
                                Pójście do ojca z mało precyzyjną uwagą typu "przez pana Laurę inne dzieci nie chcą się bawić z moją Kasią" też raczej skuteczne nie będzie.

                                zachowanie takich mam nie b
                                > ylo dobrze widziane w grupie kolezenskiej.
                                >
                                Można dziecku narobić obciachu.
                          • jakw Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 04.11.10, 15:30
                            mamakasi36 napisała:

                            > .
                            > Z małą żmijką rozmawiać nie zamierzam. Zastanawiam się nad rozmową z jej ojcem.
                            Rozmową z Laurą byłaby wręcz niewskazana - biorąc pod uwagę twoje zamiary uduszenia jej.
                            Możesz pogadać z jej ojcem, ale lepiej nie zaczynaj od zdania "Laura jest żmiją". Najskuteczniejsza byłaby pewnie rozmowa Kasi z Laurą, gdyby Kasia potrafiła powiedzieć coś takiego "Słuchaj, nie podoba mi się to, jak się do mnie odnosisz. Co ciebie obchodzą moje urodziny sprzed 3 lat, przecież nie musiałaś jeść tego okropnego, twoim zdaniem, tortu i nie bawić się w te dziecinne zabawy".
                            • mamakasi36 Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 04.11.10, 15:36
                              jakw napisała:

                              > mamakasi36 napisała:
                              >
                              > > .
                              > > Z małą żmijką rozmawiać nie zamierzam. Zastanawiam się nad rozmową z jej
                              > ojcem.
                              > Rozmową z Laurą byłaby wręcz niewskazana - biorąc pod uwagę twoje zamiary udusz
                              > enia jej.
                              > Możesz pogadać z jej ojcem, ale lepiej nie zaczynaj od zdania "Laura jest żmiją
                              > ".
                              Na razie się powstrzymuję od rozmowy z ojcem. Wydaje mi się, że to by nic nie dało.
                              Najskuteczniejsza byłaby pewnie rozmowa Kasi z Laurą, gdyby Kasia potrafiła
                              > powiedzieć coś takiego "Słuchaj, nie podoba mi się to, jak się do mnie odnosisz
                              > . Co ciebie obchodzą moje urodziny sprzed 3 lat, przecież nie musiałaś jeść teg
                              > o okropnego, twoim zdaniem, tortu i nie bawić się w te dziecinne zabawy".

                              Tak by było faktycznie najlepiej. A jeszcze gwoli wyjaśnienia, Laura nie była zaproszona na urodziny do Kasi. To co wie o urodzinach, zna z przekazu koleżanek.
                              >
                              • jakw Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 04.11.10, 20:23
                                mamakasi36 napisała:
                                > A jeszcze gwoli wyjaśnienia, Laura nie była z
                                > aproszona na urodziny do Kasi. To co wie o urodzinach, zna z przekazu koleżanek
                                To wiem. Ale tym bardziej Laurę nie powinny takie rzeczy obchodzić.
                      • menodo Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 12:14
                        > Poratujcie mnie, bo uduszę tą małą."

                        Dla ciebie nie ma juz szansy na ratunek, wiec los Laury jest juz chyba przesadzony.

                        Natomiast twoje dziecko, no coz... moze kiedy reszte zycia spedzisz w wiezieniu - kto inny nauczy twoja Kasie, jak nie byc ofiara przemocy ...
                        • mamakasi36 Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 12:19
                          menodo napisała:

                          > > Poratujcie mnie, bo uduszę tą małą."
                          >
                          > Dla ciebie nie ma juz szansy na ratunek, wiec los Laury jest juz chyba przesad
                          > zony.
                          >
                          > Natomiast twoje dziecko, no coz... moze kiedy reszte zycia spedzisz w wiezieni
                          > u - kto inny nauczy twoja Kasie, jak nie byc ofiara przemocy ...

                          No tak, cenna rada
                          • menodo Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 13:01
                            No tak, cenna rada"

                            Dobra, dam ci jeszcze inna.
                            Moze twoja corka ma jakies uzdolnienia? Moze moglabys zapisac ja na jekies ciekawe, rozwijajace zajecia? Moze Twoje dziecko, dzieki temu, ze odkryje w sobie jakies pasje, , mogloby rozwijac sie w innym kierunku niz zabieganie o wzgledy Laury.

                            Posiadanie jakiegos hobby powoduje, ze czlowiek staje sie niezalezny emocjonalnie od otoczenia; wzmacnia to jego poczucie wlasnej wartosci, a czesto takze - atrakcyjnosc dla innych.



                            • mamakasi36 Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 13:05
                              menodo napisała:

                              > Dobra, dam ci jeszcze inna.
                              > Moze twoja corka ma jakies uzdolnienia? Moze moglabys zapisac ja na jekies ciek
                              > awe, rozwijajace zajecia? Moze Twoje dziecko, dzieki temu, ze odkryje w sobie j
                              > akies pasje, , mogloby rozwijac sie w innym kierunku niz zabieganie o wzgledy
                              > Laury.
                              >
                              DZięki.
                              Wydaje mi się, że Kasia nie zabiega o względy Laury, tylko tamta dąży, do tego, żeby sprawić Kasi przykrość.
                              Kasia ma uzdolnienia, chodzi na zajęcia dodatkowe, rozwija się. Ma tam koleżanki.
                              Tu chodzi o uprzykrzającą codzienne życie szkolne małą jędzę.
                              • menodo Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 13:14
                                > Kasia ma uzdolnienia, chodzi na zajęcia dodatkowe, rozwija się. Ma tam koleżank
                                > i.
                                > Tu chodzi o uprzykrzającą codzienne życie szkolne małą jędzę."

                                Rozumiem, ze te jedze wlasnie zamierzasz udusic bez refleksji, DLACZEGO twoje dziecko tak bardzo uzaleznione jest od jej akceptacji.
                                Powodzenia.
                                • mamakasi36 Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 13:19
                                  menodo napisała:

                                  > > Kasia ma uzdolnienia, chodzi na zajęcia dodatkowe, rozwija się. Ma tam ko
                                  > leżank
                                  > > i.
                                  > > Tu chodzi o uprzykrzającą codzienne życie szkolne małą jędzę."
                                  >
                                  > Rozumiem, ze te jedze wlasnie zamierzasz udusic bez refleksji, DLACZEGO twoje d
                                  > ziecko tak bardzo uzaleznione jest od jej akceptacji.
                                  > Powodzenia.
                                  Menodo, nie jest uzależniona od jej akceptacji. To nie tak. Myślę, że może jej to w jakimś stopniu zaburzać spokój, ale problemu z tego nie robi.
                                  Zastanawiam się co bym mogła zrobić/coby córka mogła zrobić, żeby Laura odczepiła się od mojej córki.
                                  • menodo Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 13:33
                                    > Menodo, nie jest uzależniona od jej akceptacji. To nie tak. Myślę, że może jej
                                    > to w jakimś stopniu zaburzać spokój, ale problemu z tego nie robi.
                                    > Zastanawiam się co bym mogła zrobić/coby córka mogła zrobić, żeby Laura odczepi
                                    > ła się od mojej córki. "

                                    Jest uzalezniona i ty tez jest uzalezniona.
                                    Sama mam corke, co prawda duzo starsza, bo juz 17 letnia.
                                    Od zawsze byla obiektem zazdrosci, czesto nienawisci, ze strony niektorych dziewczyn.

                                    Ale kompletnie to olewa, bo ma swoje zycie, mnostwo zainteresowan i ma gdzies, co mowia o niej jakies osoby, ktorych imion, nazwisk, a nawet twarzy za pare lat nie bedzie sobie w stanie przypomniec.
                                    • mamakasi36 Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 15:30
                                      menodo napisała:
                                      >
                                      > Jest uzalezniona i ty tez jest uzalezniona.
                                      > Sama mam corke, co prawda duzo starsza, bo juz 17 letnia.
                                      > Od zawsze byla obiektem zazdrosci, czesto nienawisci, ze strony niektorych dzi
                                      > ewczyn.

                                      Ale w czym się objawia to Jej uzależnienie?
                                      >
                                      > Ale kompletnie to olewa, bo ma swoje zycie, mnostwo zainteresowan i ma gdzies,
                                      > co mowia o niej jakies osoby, ktorych imion, nazwisk, a nawet twarzy za pare la
                                      > t nie bedzie sobie w stanie przypomniec.
                                      Kasia też twierdzi, że Ją nie obchodzi, co mówi Laura. Ale myślę, że jest Jej po prostu przykro, kiedy Laura powoduje, że koleżanki nie bawią się z Kasią. Te same koleżanki, są Kasi świetnymi kumpelkami, kiedy Laury nie ma. Pisałam o tym, w pierwszych postach.
                                      • menodo Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 15:47

                                        > Ale w czym się objawia to Jej uzależnienie?

                                        Np. w tym, ze tak bardzo przezywa to, jak ja laura traktuje; nawet w pierwszym poscie napisalas, ze kiedy jest dla niej mila, Kasia twierdzi, ze Laura sie 'zmienila".

                                      • morekac Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 15:53
                                        To niech Kasia powie to koleżankom. Że jest jej przykro, że ją czasem olewają. Naucz córkę mówic o jej uczuciach, a nie koncentrujesz się na dociekaniu wad i złośliwości Laury.
                                        Bo na razie to nawet nie wiesz na pewno, czy Kasi jest przykro, czy nie.
                      • morekac Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 12:29
                        1. dziewczynki, które były na urodzinach –
                        > przekazały Laurze takie informacje, co oznacza, że nie podobało im się na urod
                        > zinach/nie lubią Kasi.
                        I tu już chyba nadinterpretujesz...

                        Ad 2.
                        Z zazdrości?
                        • mamakasi36 Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 13:11
                          morekac napisała:

                          > 1. dziewczynki, które były na urodzinach –
                          > > przekazały Laurze takie informacje, co oznacza, że nie podobało im się na
                          > urod
                          > > zinach/nie lubią Kasi.
                          > I tu już chyba nadinterpretujesz...
                          >
                          > Ad 2.
                          > Z zazdrości?
                          Tak, może nadinterpretuję... Ale zla jestem...

                          Z zazdrości. Też o tym myślałam. Tylko zastanawiam się, czego by mogła zazdrościć? Kasia nie wyróżnia się niczym, co mogłoby denerwować innych. Ubiera się do szkoły skromnie, nie ma najmodniejszych butów, plecaka, nie przywiązuje uwagi do tego. JEsteśmy normalną rodziną. Kasia uczy się bardzo dobrze ale z tego co wiem, Laura także jest dobrą uczennicą.
                          Nie wiem o co chodzi.
                          • malila Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 15:24
                            Być może o to, że Kasia jest zbyt niezależna, nie chodzi za Laurą, nie potakuje jej. A może o to, że Laura widzi w Kasi zagrożenie dla swojej pozycji.
                          • morekac Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 15:40
                            nie zmienisz tego, że Laura jest zazdrosna o cokolwiek. Zazdrość jest dosyć iracjonalna - to takie nasze subiektywne przekonanie, że ktoś ma lepiej niż my (albo że my mamy gorzej), nawet jeśli wszelkie parametry wskazują na zupełnie coś innego. Więc zmiana uczuć Laury czy jej zachowania nie jest w twojej mocy, nie jest też w mocy Kasi - chyba że te zachowania przybiorą postać otwartej agresji. Na subtelne złośliwostki najtrudniej znaleźć receptę.
                            Laurę olać, nie wszyscy w klasie muszą się kochać i prawić sobie miłe słówka. Czasem wystarczy, że nie będą sobie skakali do gardeł.
                          • jakw Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 04.11.10, 15:11
                            mamakasi36 napisała:

                            > Tylko zastanawiam się, czego by mogła zazdrościć?
                            (...)
                            > JEsteśmy normalną rodziną.
                            A skąd wiesz, że nie tego, nawet jeśli Laura sama sobie nie zdaje z tego sprawy? To wcale nie musi chodzić o sprawy materialne. Pisałaś na początku, że mama Laury mieszka za granicą, a Laura z tatą i jego partnerką. Dla dziecka w tym wieku na pewno nie jest to łatwa sytuacja, nawet jeśli i tata, i mama, i nowa partnerka taty są wobec dziecka ok. Oczywiście pewnie w klasie jest też trochę całkiem normalnych dzieci z normalną sytuacją rodzinną, ale akurat padło na Kasię - może dlatego, że miła i spolegliwa.
                      • mama303 Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 02.11.10, 21:10
                        Kobieto, nie masz innych problemów niż jakaś Laura? To jakas Twoja chyba obsesja. Wśród dzieci zdarzają się nienawiści, zawiści, złośliwości. Jak sie nie nauczycie /Ty i Kasia!/olewać takich Laur to kiepsko z Wami.... Im bardziej będziecie się Laurą przejmować tym bardziej ona będzie "skrzydła rozwijać" w swoich manipulacjach.
                        Nie ingeruj tak mocno w życie towarzyskie swojej córki!
                      • a.nancy Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 03.11.10, 09:57
                        > Kasia na to odpowiedziała: Nie obchodzi mnie to. I poszła bawić się sama.
                        > Sądzicie, że Kasia mogła jakoś dobitniej zareagować? Kiedy opowiedziała mi hist
                        > orię, powiedziałam, że świetnie załatwiła sprawę. Ale może mogłabym Jej podpowi
                        > edzieć jakieś dobitniejsze odpowiedzi?

                        widzę, że Kasia radzi sobie z Laurą, nie jest typem ofiary. wydaje mi się, że Laura jest większym problemem dla ciebie niż dla niej.
                      • duch_mariana Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 03.11.10, 14:00
                        > Kasia na to odpowiedziała: Nie obchodzi mnie to. I poszła bawić się sama.
                        > Sądzicie, że Kasia mogła jakoś dobitniej zareagować?

                        Zapytaj ją dlaczego się wycofała ze wspólnej zabawy i ustąpiła pola Laurze i napisz, co Kasia odpowiedziała.

                        > 1. dziewczynki, które były na urodzinach – przekazały Laurze takie informacje, co
                        > oznacza, że nie podobało im się na urodzinach/nie lubią Kasi.

                        Mogły przekazać Laurze informacje "neutralne", czyli były urodziny w sali przedszkolnej (zgodnie z prawdą) i że same robiły tort. Laura mogła przerobić to po swojemu po to, żeby Kasi dowalić. Nie miała się do czego przyczepić, to wyciągnęła sprawę sprzed trzech lat. To zupełnie jak moja mama. Jak aktualnie nie ma powodu do wjechania na mnie, to rozgrzebuje od nowa sprawy z przeszłości smile

                        > 2. Skąd w tej dziewczynie taka ogromna chęć sprawienia przykrości mojej córce?

                        Niestety, nie posiadam daru jasnowidzenia, ani czytania w cudzych myślach, więc nie jestem w stanie Ci odpowiedzieć na to pytanie smile Może po prostu nie lubi Kasi. Czasem tak jest, że dana osoba działa na nas drażniąco, mimo najszczerszych chęci nie potrafimy jej polubić. W procesie socjalizacji uczymy się traktować takie osoby uprzejmie, czasem też asertywnie trzymamy je na dystans bez żadnych złośliwości. Dziewięciolatki nie muszą jeszcze tego potrafić. Laura musi się tego nauczyć i się nauczy. Kasia jeszcze niejedną taką Laurę spotka w życiu i też się musi nauczyć postępować z takimi osobami. Na razie idzie jej nie najgorzej chyba. Nie możesz jej torować drogi, ustawiać jej znajomości i układów. Ona musi sama przez to przechodzić, nawet jeśli kosztuje ją to trochę łez i przykrości. To element życia. Rozumiem, że jako matce kraje Ci się serce jak widzisz Kasię smutną z powodu Laury, ale takie jest życie. Możesz i powinnaś jej doradzać, ale nie załatwiać spraw za nią. Z doświadczenia wiem, że o niebo lepsza od wymiany złośliwości, jest strategia wyciągniętej ręki. Jedyne ryzyko to to, że ktoś tę rękę odtrąci ze stratą dla siebie, bo wszyscy będą widzieli, kto chciał zgody, a kto nie. Rękę można wyciągać jeszcze raz i jeszcze i jeszcze. To nic nie kosztuje, a świadczy o dobrej woli wyciągającego, a złej odtrącającego. Za to zyskać można przyjaźń, albo przynajmniej zawieszenie broni. Zapytaj Kasię jak ocenia Laurę, jak by ją scharakteryzowała, co jej się w niej podoba, a co nie i co by w niej zmieniła i czy chciałaby się przyjaźnić z Laurą, czy nie. W przypadku dziewięciolatek może być tak, że obie chcą się zaprzyjaźnić, co nie przeszkadza im toczyć ze sobą wojny podjazdowej smile
                        • mamakasi36 Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 03.11.10, 14:47
                          duch_mariana napisał:

                          To zupełnie jak moja mama. Jak aktualnie nie ma p
                          > owodu do wjechania na mnie, to rozgrzebuje od nowa sprawy z przeszłości smile
                          Nie mogę się powstrzymać od poinformowania, że takoż samo ma moja mama smile
                        • mamakasi36 Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 03.11.10, 23:04
                          duch_mariana napisał:

                          > > Kasia na to odpowiedziała: Nie obchodzi mnie to. I poszła bawić się sama.
                          >
                          > > Sądzicie, że Kasia mogła jakoś dobitniej zareagować?
                          >
                          > Zapytaj ją dlaczego się wycofała ze wspólnej zabawy i ustąpiła pola Laurze i na
                          > pisz, co Kasia odpowiedziała.
                          Kasia powiedziała, że chciała Laurę olać, pokazać jej, że ma ją w nosie.
                          > > 1. dziewczynki, które były na urodzinach – przekazały Laurze takie
                          > informacje, co
                          > > oznacza, że nie podobało im się na urodzinach/nie lubią Kasi.
                          >
                          > Mogły przekazać Laurze informacje "neutralne", czyli były urodziny w sali przed
                          > szkolnej (zgodnie z prawdą) i że same robiły tort. Laura mogła przerobić to po
                          > swojemu po to, żeby Kasi dowalić.
                          No dokładnie.


                          Z doświadczenia wiem, że o niebo lepsza od w
                          > ymiany złośliwości, jest strategia wyciągniętej ręki. Jedyne ryzyko to to, że k
                          > toś tę rękę odtrąci ze stratą dla siebie, bo wszyscy będą widzieli, kto chciał
                          > zgody, a kto nie. Rękę można wyciągać jeszcze raz i jeszcze i jeszcze.
                          Kasia wyciągała do Laury rękę wielokrotnie. Ta, raz odpowiadała pozytywnie, raz negatywnie.
                          Teraz, za radą starszej siostry, Kasia przyjęła strategię: Olewam Laurę, niezależnie czy jest dla mnie miła czy nie. Nie pożyczam jej ołówka, nie częstuję chrupkami itp.Basia twierdzi, że Kasia była zbyt miła i teraz są tego efekty; a w szkole to podobno trzeba walczyć o swoje...

                          Zapytaj Kasię jak
                          > ocenia Laurę, jak by ją scharakteryzowała, co jej się w niej podoba, a co nie
                          > i co by w niej zmieniła i czy chciałaby się przyjaźnić z Laurą, czy nie. W przy
                          > padku dziewięciolatek może być tak, że obie chcą się zaprzyjaźnić, co nie przes
                          > zkadza im toczyć ze sobą wojny podjazdowej smile
                          Zapytam przy okazji, jak coś będzie nt Laury opowiadać.
                          • duch_mariana Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 03.11.10, 23:45
                            > Kasia powiedziała, że chciała Laurę olać, pokazać jej, że ma ją w nosie.

                            Z punkty widzenia Laury, mogło to wyglądać zupełnie inaczej. Laura przyszła, zapytała czy może się z nimi bawić, dostała zgodę, wbiła Kaśce szpilę, ona coś tam odpowiedziała i sobie poszła. Laura miała więc koleżankę tylko dla siebie. Kasia powinna odpowiedzieć, ale się nie wycofywać. Nie można takim ludziom ustępować pola.

                            > Basia twierdzi, że Kasia była zbyt miła i teraz są tego efekty; a w szkole to podobno
                            > trzeba walczyć o swoje...

                            Lepiej walczyć z uśmiechem na twarzy, ale konsekwentnie robić swoje. Kasia wyciągała rękę pierwsza i bardzo dobrze. To na jej korzyść. Poprosiłem, żebyś zapytała Kasię co jej się w Laurze podoba, nie podoba i co by w niej zmieniła. Chodziło mi o to, żeby ona sama się nad tym zastanowiła i wiedziała. Może olewać Laurę i powiedzieć jej przy wszystkich, że będzie dla niej taka, dopóki ona u siebie nie zmieni (i tu to, co ma zmienić). Bo z jednej strony jest fajna, bo (tu to, co się Kasi w Laurze podoba), ale z drugiej strony jest dla niej wredna, pomimo że ona chce zgody i nieraz rękę wyciągała. I tu już Laura niespecjalnie ma pole manewru.
                            • mamakasi36 Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 04.11.10, 14:42
                              duch_mariana napisał:

                              > > Kasia powiedziała, że chciała Laurę olać, pokazać jej, że ma ją w nosie.
                              >
                              > Z punkty widzenia Laury, mogło to wyglądać zupełnie inaczej. > sia powinna odpowiedzieć, ale się nie wycofywać. Nie można takim ludziom ustępo
                              > wać pola.
                              Zgadzam się. I szukam pomysłu, jak to Kasi wytłumaczyć??
                              • duch_mariana Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 04.11.10, 20:01
                                > Zgadzam się. I szukam pomysłu, jak to Kasi wytłumaczyć??

                                Normalnie, wprost i po polsku. Powiedz jej, jak Laura mogła widzieć to jej odejście i że jak chce jej stawić opór bardziej skutecznie, to nie powinna odchodzić, tylko zostać i zbijać jej zaczepki słowne.
                      • jakw Re: dlaczego to dziecko tak się zachowuje? 04.11.10, 15:21
                        Imho odejście od wspólnej zabawy mogło zostać odebrane przez Laurę jako "ucieczka z placu boju". Tekst ok, ale może trzeba było bawić się dalej? Albo rzucić coś w stylu: "Nie wątpię, że na urodzinach masz najlepsze torty". Wiem, że po to się łatwo wymyśla. Niemniej odejście od zabawy (to nie Kasia się wpraszała tylko Laura) było jednak błędem.
                        No i skąd wiesz, co dziewczynki przekazały Laurze i jak to Laura przerobiła?
    • scarlet_s Re: Problem z koleżanką szkolną 04.11.10, 00:29
      Przeczytałam cały wątek i zaraz założe swój o podobnym problemie, tylko nieco z innej strony.

      Czy rozmawiacie o Laurze codziennie? Jeżeli tak, to przestancie. Jeżeli mała nie zacznie to nie pytaj, nie rób z tego dużego problemu. Ja mówie swojej córce tak: "Nieważne, że ktoś jest niemiły, ważne, że ty jesteś miłą, kulturalną i dobrą dziewczynką."
      Może zaproś do domu kolezanki córki wzraz z Laurą i zobacz co się będzie działo?
      • mamakasi36 Re: Problem z koleżanką szkolną 04.11.10, 14:39
        scarlet_s napisała:

        >> Czy rozmawiacie o Laurze codziennie? Jeżeli tak, to przestancie. Jeżeli mała ni
        > e zacznie to nie pytaj, nie rób z tego dużego problemu.
        Nie, nie rozmawiamy o Laurze codziennie. Sama także nie zaczynam tego tematu. Rozmawiamy tylko wtedy, kiedy Kasia ma potrzebę.
        Ja mówie swojej córce t
        > ak: "Nieważne, że ktoś jest niemiły, ważne, że ty jesteś miłą, kulturalną i dob
        > rą dziewczynką."
        Ja też tak mówiłam. Teraz bardziej zachęcam Kasię, do bycia miłą dla miłych, dobrą dla dobrych i do traktowania tych pozostałych tak jak Oni (w tym przypadku) Laura - Ją traktuje.
        • mamakasi36 najnowsze wieści 10.11.10, 14:24
          Donoszę. Kasia miała urodziny. Zaniosła do szkoły cukierki. Poinformowała koleżanki, że w przyszłym tygodniu przyniesie zaproszenia na urodziny. Laury nie poinformowała. Laura nie zostanie zaproszona. Laura dowiedziała się od swojej świty, że Kaśka zaprasza na urodziny.
          Wczoraj Kasia chciała pogadać o Laurze. Poinformowała mnie, że Laura jest teraz dla niej bardzo miła, że zaprasza Ją do zabawy, że w czasie zabawy cały czas jest obok Kasi itd.
          Kasia powiedziała, że wie dlaczego Laura tak robi, że stara się aby Kasia Ją również zaprosiła na urodziny.
          To chyba pozytywne, że moja córka nie daje się wkręcić w takie gierki?

          Przy okazji zapytałam Kasię, co w niej jej się podoba: NIC. Co się nie podoba: jest głupia, niekulturalna. Co by w niej zmieniła: żeby jej nie było....
          • morekac Re: najnowsze wieści 11.11.10, 07:09
            Moim zdaniem za bardzo się nakręcasz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja