moje.m
24.10.10, 14:50
mam pytanie. Posłałam syna do 1 klasy o rok wcześniej.
Wydawało mi sie że dzieci młodsze będą specjalnie traktowane, nie tak jak 7 latkowie. W klasie nie ma 7 latków akurat. Dzieci sa traktowane jakby były o nawet 2, 3 lata starsze.
Wymagania w szkole sa wysokie. Nie dość ze juz piszą po miesiącu nauki, nie wiem jak jest w innych szkołach. Moje dziecko zna literki, nie wie co pisze, dopiero jak przeliteruje to mniej więcej kojarzy. Literki są uczone codziennie jedna. Dziecko nie potrafii zapamiętać. Wiem ze to jest jakoś za szybko.
Druga rzecz, klamki w szkole są okragłe, nie te zwykłe. Dziecko nie moze sie dostać przez te klamki, nie umie sobie poradzić. Raz pól godziny zamknięty płakał w łazience.
Na świetlice jest to samo.
Ja rozumiem ze te klamki sa po to by dzieci nie wychodziły same, ale to sie trochę mija z celem. Dzieci 6 latki same wracają ze stołówki po obiedzie i nie mogą otworzyc drzwi, czy to sala lekcyjna czy łazienka, czy świetlica.
Dziecko mi sie skarży że nie wie gdzie iść, zgubiło się wiele razy.
Czy nauczyciele mają obowiązek pilnować dzieci? Na obiedzie, po i wogole?
Jeszcze jedna sprawa, szkoła jest otwarta, kazdy może wejsc. Nie podoba mi sie to że dziecko chodzi samo po szkole, naucziel nie pilnuje.
Pani pyta sie dziecka czy ono chodzi na obiad czy nie, skoro było to zgłoszone.
Pani wychowawczyni jest nie przytomna.
Ja juz nie wiem co robić.
Czy to jest normalna rzecz to co wypisałam?
jestem przyzwyczajona do przedszkola i moze to normalne ze w szkole jest inaczej.
Ale mam ochote zgłosic to do dyrektorki szkoły.
Co o tym myslicie?