Nadambitne dziecko - jak pomóc?

28.10.10, 13:23
Młoda wszędzie musi być najlepsza. A jeśli nie jest najlepsza...
- w przedszkolu uczy się czytać. Kiedy się okazało, że są dzieci, które już czytają, odmówiła pracy w przedszkolu ("będę czytać tylko w domu").
- Pani w szkole sobotniej zwróciła jej uwagę, że nie trzyma się w liniaturze i żeby się bardziej postarała. Przestała chcieć chodzić do szkoły.
- na basenie nie mogła wstrzymywać oddechu tak długo jak inne dzieci (ma astmę) - "mamo, powiedz trenerowi, żebyśmy juz nie robili tego ćwiczenia"

Na wszystkie zajęcia dodatkowe idzie spięta, daje z siebie wszystko, a każde niepowodzenie kwituje "już nie będę tu chodzić!" albo "jestem beznadziejna, czuję się jak dureń".

Jak jej pomóc?
    • lolinka2 Re: Nadambitne dziecko - jak pomóc? 28.10.10, 13:26
      rozmawiać rozmawiać rozmawiać
      pokazywać pozytywne przykłady tych, którzy się nie poddali (w książkach etc.)
      zachęcać do wytrwałości i pokazywać, że nie zdolności a trening czyni mistrza
      a z drugiej strony nie oddzielać jej od porażek. tylko dzięki temu wyrobi odporność emocjonalną.
      • nowi-jka Re: Nadambitne dziecko - jak pomóc? 28.10.10, 13:32
        nie wiem ale problem rzeczywiscie jest
    • karambol45 Re: Nadambitne dziecko - jak pomóc? 28.10.10, 13:34
      tłumacz córce aby w tym co robi znalazła przyjemność a nie tylko patrzyła na efekt końcowy, ja miałam podobnie z synem jak nie dostał 6 był płacz, jak pisał dyktando i zrobił pierwszy błąd to dalej w ogóle nie pisał bo po co 5 i tak już nie będzie ale po roku intensywnej pracy w tym kierunku myslę że sobie poradzilismy
    • alabama8 Re: Nadambitne dziecko - jak pomóc? 28.10.10, 13:40
      Pozwól jej przegrywać.
      Pamiętam jak mój syn miał 3 czy 4 lata i zaczeliśmy grać w gry planszowe i warcaby. W planszówkach trudno jest wykazać się sprytem i wygrywa się losowo - jak los sprzyja to będzie kilka szóstek na kostce, jeśli nie - przegrywasz. Młody jęczał, marudził, płakał. Z trudem znosił porażkę w Chińczyka. Po pierwszej przegranej, ze łzami w oczach nie chciał grać dalej. Wprowadziliśmy ranking wygranych partii, i mimo, że np. przegrał to w totalnej punktacji prowadził. I z biegiem czasu nauczył się przegrywać... tak więc daj jej szansę dorosnąć. Nikt nie rodzi się z umiejętnością przegrywania czy bycia gorszym od innych. Zwłaszcza dla domowych prymusów czy jedynaków jest to duże wyzwanie. Zawsze chwalone, zawsze stawiane za wzór w konfrontacji z innymi (zdolniejszymi dziećmi) załamują się.
      Ale rozmawiać też trzeba. Najlepiej wplatając w rozmowę swoje doświadczenia kiedy było się dzieckiem, swoje historie, swoje przykłady, bo samo "nie przejmuj się" nie wystarczy. No i należy skupić się na szczegółach - może nie trzymałaś powietrza tak długo jak inni ale zanurkowałaś najgłębiej, albo puszczałaś fantastyczne bąbelki nosem.
    • malila Re: Nadambitne dziecko - jak pomóc? 28.10.10, 13:45
      Sprawdź, na czym Twoja córka opiera swoje poczucie własnej wartości. Prześledź ciąg myślowy, który prowadzi ją do przekonania, że musi być najlepsza. Jakie będą konsekwencje tego, że będzie najlepsza, i konsekwencje tego, że nie będzie. Zapytaj, co się wtedy stanie.
      Zastanów się, czy w Waszym domu, w Waszej rodzinie nie powtarza się jakiegoś sformułowania albo zachowania, który sugerowałby, że trzeba być najlepszym. Czyli np. czy nie wyraża się lekceważenia dla gorszych, słabszych, poczucia porażki, gdy idzie coś nie tak, poczucia bycia lepsym od innych, gdy się odnosi sukcesy, itp.
      Zapytaj córkę, czy jej zdaniem Wy (rodzice) jesteście najlepsi. Posłuchaj, co ona na to odpowie, jak ona Wasw tym kontekscie widzi.
      Zapytaj o przedszkole i rówieśników.
    • adwarp Re: Nadambitne dziecko - jak pomóc? 28.10.10, 14:13
      z ciekawości i obok problemu
      co to jest szkoła sobotnia?
      • kocianna Re: Nadambitne dziecko - jak pomóc? 28.10.10, 14:17
        Odpowiedz na ciekawosc - nie mieszkamy w PL, mloda chodzi do szkoly przy Ambasadzie RP, zeby nie bylo problemu w Polsce, kiedy wrocimy.
      • kaja954 do adwarp 30.10.10, 06:02
        sobotnia szkola, u mnie przynajmniej, to" polska szkola".po tyg ang szkoly=tutejszej, zaprowadzamy do"polskiej" na szlifowanie jezyka
    • meliissa Re: Nadambitne dziecko - jak pomóc? 28.10.10, 14:15
      Moja córeczka miała podobniesmile Śmiejemy się, że nie trafiliśmy z imieniem bo to ewidentnie Monika (patrz serial "Przyjaciele") smile
      Na dodatkowych zajęciach jak jej coś gorzej wychodziło od innych podchodziła do mnie narzekając, że tego nie umie, na co ja starałam się jej tłumaczyć, że jakby umiała to nie musiałaby przychodzić i się uczyćwink
      Myślę, że musicie wspólnie poszukać czegoś w czym jest dobra i co bardzo lubi, doda jej to pewności siebie. Poza tym mnie zdarzało się podchodzić po zajęciach do pana prowadzącego i prosić go(oczywiście w tajemnicy) żeby następnym razem pochwalił córkę nawet za jakiś drobiazg, który jej wyjdzie(pan był bardzo wymagający i chwalił baaardzo rzadko tylko za bardzo dobre wyniki). Skutek był taki, że córka poczuła się pewniej, ucieszyła się, że coś jej wychodzi i że ktoś to zauważasmile
      Pocieszę Cię, że jest duża szansa, że będzie lepiej, nie da się jednak uniknąć wielu rozmów na ten tematsmile
    • franczii Re: Nadambitne dziecko - jak pomóc? 28.10.10, 14:26
      Moj syn 4letni ma podobnie. Nie mam pojecia co z nim robic. Tyle ze moj nie zawsze unika tych czynnosci, ktore mu nie wychodza tylko robi awanture jak jest w czymc gorszy. Chodzi wyluzowany na wszystkie zajecia ale sie nie przyklada, jak cos mu wyjdzie bez wysilku to super, jak cos nie moze wyjsc bez wysilku, albo zalezy od szczescia to sie awanturuje a czasem placze, ze "nie umie, nie wychodzi mi, nie dam rady"
      • tjoanna Re: Nadambitne dziecko - jak pomóc? 29.10.10, 11:03
        Kocianna, mam identyczny problem!
        Może ktoś mógłby polecić jakąś sensowną lekturę?

        Mój sześcioletni synek też najchętniej rezygnuje z rzeczy, które wychodzą mu gorzej, w ogóle nie znosi rywalizacji, jak w jakimś konkursie wygra, nie cieszy się, tylko oddycha z ulgą, jakby to była jego powinność!
        NIGDY nie ocenialiśmy go poprzez pryzmat osiągnięć. Tak ma i już. Jest starszym bratem, lada chwila będzie najstarszym (czekamy na trzeciego synka) i naturalnie wiele rzeczy potrafi szybciej/lepiej. A jak widzi, że młodszy brat jest w czymś lepszy komentuje: Karol ma więcej szczęścia, Karol umie żartować itp, takim tonem, jakby on już zupełnie nic nie znaczył.
        Owszem, gramy. Ale nie zgadza się już na te losowe gry, bo nic od niego nie zależy i często przegrywał - zawsze był wrzask i awantura. W memory niestety prawie zawsze ze mną wygrywa (chociaż się staram) więc to jego ulubiona gra, ale przegrywać go nie nauczy...

        Bardzo chciałabym mu pomóc, czasami się udaje wyciszyć emocje (jeśli podchodzę do nich spokojnie, trochę pytam, ale głównie przyjmuję do wiadomości i staram się rozumieć, mało daję rad), ale nadal jest to wielki problem...
    • judytak Re: Nadambitne dziecko - jak pomóc? 29.10.10, 11:22
      moje główne argumenty, powtarzane po tysiąc razy, podpierane tysiącami przykładów, opowieści z własnego dzieciństwa, z bajek, itp. były takie:
    • araceli W kwestii formalnej... 29.10.10, 11:25
      Ktoś mi potrafi wytłumaczyć co postawa unikania rzeczy, których nie potrafi się zrobić ma wspólnego z ambicją? Bo mnie się właśnie zawsze wydawało, że ambicja to postawa dokładnie odwrotna wink
      • princess_yo_yo Re: W kwestii formalnej... 29.10.10, 14:46
        no jak to, przeciez lepiej powiedziec ze ma sie dziecko 'nadambitne' niz 'spolecznie nieprzystosowane' lol
        • kocianna Re: W kwestii formalnej... 29.10.10, 15:21
          Ambitny = mający wysokie aspiracje (wg SJP).
          Młoda chce być we wszystkim najlepsza. Wkłada mnóstwo wysiłku w to, żeby być najlepsza. Jeśli z jakichś obiektywnych powodów (skrzyżowana lateralizacja - pisanie, naruszona funkcja oddechowa - pływanie) nie może być najlepsza mimo, że daje z siebie wszystko - rezygnuje. Gdzie tu niedostosowanie społeczne??? Nijak nie działa przekonywanie, że zyskuje ten, kto pokonuje WŁASNE ograniczenia.
          Ona nawet na swoje ulubione do niedawna zajęcia z chóru idzie zestresowana, "bo co będzie jak dziś nie zaśpiewam oktawy?". Jest jedyna ze swojej grupy, której się to w ogóle udaje, a przez całą drogę na zajęcia zamartwia się, że nie da rady.
          • princess_yo_yo Re: W kwestii formalnej... 29.10.10, 15:45
            to nie bylo czepliwe, ale jest to swojego rodzaju niedostosowanie spoleczne. maly czlowiek powinien sie nauczyc ze nie moze byc we wszystkim najlepszy i nie zawsze jest w stanie wygrac, ze kazdy ma swoje ograniczenia, ze bycie niewolnikiem wyimaginowanych/ nierealistycznych aspiracji nie ma sensu. ze takie zachowanie /podejscie do zycia to recepta na bycie nieszczesliwym, przewrazliwionym i ograniczonym czlowiekiem. czesto wiaze sie tez z wielkim uzaleznieniem od opinii i aprobaty otoczenia - moze to jest problemem?
            • changeone Re: W kwestii formalnej... 29.10.10, 15:52
              I na tym właśnie polega rola rodzica, aby wytłumaczył, że nie przejdzie dziecko przeż życie będąc zawsze i we wszystkim najlepsze!
              • kaja954 Re: W kwestii formalnej... 30.10.10, 06:15
                hmmm...niektorzy rodzice przerzucaja swoje problemy na dzieci, nie wiedzac,ze takie posiadaja....czasami przekazuja informacje w nie odpowiedni sposob...
    • komyszka "nadambitna"?? 29.10.10, 15:15
      zachowanie córki nie ma nic wspólnego z "ambicją". typowa postawa 4-6 latka( a i niejednokrotnie dzieci starszych, a także i wielu dorosłych...) , który nie umie przegrywać.
      rada: budować poczucie wartości dziecka w oparciu o dziedziny w których faktycznie moze odniesc sukces, przy jednoczesnym podkreśleniu że nie jest alfą i omegą- czyli są i bedą lepsi w innych dziedzinach.
    • changeone Re: Nadambitne dziecko - jak pomóc? 29.10.10, 15:30
      U nas na poczatku przedszkola mieliśmy spotaknie z panią psycholog. Powiedziała właśnie skad są dzieci takie chorobliwie ambitne. Od najmłodszych lat za wszystko chwalimy, wszystko co robią jest super, extra, jest wspaniałe, cudowne i brawa. I to my zbyt entuzjastycznie chwalimy. I potem to dziecko rośnie a my ciągle tylko extra, super, rewelacja...

      A rodzice muszą chwalić, ale nie tak, by dziecko czuło, że liczy się tylko wtedy kiedy jest the best. Musimy dostrzegać też wtedy kiedy jest "któreś" i chwalić musimy za pracę i staranie się.
      Ale to u maluchów.

      Teraz to myślę, że praca rodzicó polegać powinna na tłumaczeniu, że nie zawsze i wszędzie musi być extra.
      • hankam Re: Nadambitne dziecko - jak pomóc? 30.10.10, 22:19
        A ja myślę, że kocianna dobrze odczytuje problem swego dziecka.
        Moja córka też wycofywała się z aktywności, w ktorych nie umiala być przynajmniej bardzo dobra. Trochę przeszlo. W rodzaj "nadambicji" wlaśnie i tendencji do uczestniczenia w wyścigu szczurow. Walczę z tym, ale nie jest to latwe, bo chcę, żeby byla ambitna, ale nie chcę tego "nad".
        Ale żadnej mądrej rady nie mam.
        Ja się staram nie zwracać uwagi na to, w czym jest slaba i wzmacniać mocne strony.
    • paulka25 Re: Nadambitne dziecko - jak pomóc? 29.10.10, 16:11
      Mamy podobny problem tylko reakcja naszego dziecka jest zupełnie inna. Ona będzie do upadłego robić to co jej nie wychodzi. Przykład ze szkoły. Nie wychodzi jej ładnie jakaś literka, której uczą się pisać więc będzie do upadłego wymazywać i pisać, wymazywać i pisać aż w końcu ze zmęczenia skończy się rykiem. Tłumaczymy jej, że nie we wszystkim można być najlepszym, że każdy ma słabsze i mocniejsze strony, że jeśli coś z jakiejś dziedziny jej nie wychodzi to nie oznacza, że jest beznadziejna w ogóle. Ale jak na razie jak grochem o ścianę. Ja w córce dostrzegam skłonności do perfekcjonizmu a z autopsji wiem, że jest to dość upierdliwa cecha. Upierdliwa i dla mnie i dla otoczenia.Może ktoś wie jak sobie poradzić z takim problemem?
    • kluchacka Re: Nadambitne dziecko - jak pomóc? 31.10.10, 08:20
      Skąd ja to znamwink Minęło. Ale to trwało bardzo długo. Ale się musiałam nagimnastykować!Wydawało mi się, że to się nigdy nie skończy. Czasami byłam juz bezradna i u kresu wytrzymałości psych. Ale się skonczyło!
      Myślę, że najważniejsze to nie "jeździć po problemie". Im bardziej starałam się rzeczowo dyskutować np tak: "skoro masz astmę, nie dasz rady wytrzymać tyle co zdrowe dzieci", tym było gorzej. Później na tego typu okoliczność powtarzałam w kółko: "kocham cię nawet kiedy jesteś brudna i rozczochrana" co miało znaczyć: albo lubisz wodę i chcesz się w niej bawić i pływać, albo nie lubisz i wtedy rzeczywiście zrezygnuj. Kocham cię, bo dla mnie jesteś jedyna i najwspanialsza, a ty albo lubisz wodę albo nie. To ile wytrzymasz nie ma znaczenia tak jak nie ma znaczenia, czy moja ukochana córcia jest ślicznie uczesana czy rozczochrana.

      A na krzywe literki, piątkę zamiast szóstki itp. wymyśliłam sobie taką odpowiedz: Mamy gdzieś jechać. Podchodzimy do auta. A ja wtedy odgrywam scenę: Rany boskie, jakie to auto brudne!?!?! Jak my tym autem pojedziemy do cioci na imieniny? Mogłam je umyć! Nie, no jestem beznadziejna. Mogłam umyć! Takim brudnym nie jadę! Wracamy do domu! Doprowadziłam do tego, ze wróciliśmy do domu. Dzieci nie wiedziały z początku co o tym myśleć. Zaczęliśmy rozmawiać, co one by zrobiły na moim miejscu. Starsze oczywiście, że jedźmy na te imieniny, nawet brudnym, póżnej umyjemy. Ja się jeszcze poupierałam i w końcu pojechaliśmy. Myślę, że mała wyciągnęła odpowiednie wnioski dla siebie.




Inne wątki na temat:
Pełna wersja