Problem czy nie problem?

04.11.10, 00:53
Witam.

Po przeczytaniu wątku "Problem z koleżanką szkolną" i ja postanowiłam napisać. Mam problem z córcią. Mała ma 6 latek i chodzi do zerówki. Często skarży się, że koleżanki nie chcą się z nią bawić, że nikt jej nie lubi. Pytałam kilkakrotnie pani i wychowawczyni twierdzi, że nic złego się nie dzieje, że dziewczynki ładnie razem się bawią. Córcia ma przyjaciółke o którą jest bardzo zazdrosna i nie pozwala tamtej bawić się z innymi dziećmi. Zabiera ją na siłe od innych koleżanek a sama bawi się z kim chce, tylko tamtej nie pozwala. Miałam już na ten temat rozmowę z nauczycielką, która powiedziała, że jest przerażona tą sytuacją, bo tamta robi wszystko co chce moja córcia i kompletnie nie ma swojego zdania. Córka traktuje ją jak swoją własność, poniewiera ją i robi jej przykrości. Jest bardzo zaborcza. Mówi: "Jak będziesz bawiła się ciągle z Sylwią to nie będziesz moją najlepszą przyjaciółą", itp. Pani nie chce ich rozsadzić, bo twierdzi, ża córcia ciągnie tamtą do góry i pomaga jej w nauce. Na moje pytanie co robić (bo mama koleżanki często dzwoni i prosi, żebym porozmawiał z L. bo powiedziała coś jej córci, albo nie pozwala jej się bawić z inną koleżanką) nauczycielka mówi, żeby nic się nie martwić, bo Liwia ma silny charakter i duże zdolności przywodcze i że to dobra cecha ale z drugiej strony, żeby porozmawiać z L. żeby pozwolia bawić się koleżance z innymi dziećmi. Sama nie wiem. Prawde mówiąc to nie mogę słuchać czasami jak moja traktuje koleżanke. Czasami jak są u nas przy kjej mamie jak coś powie to nie wiem jak się zachować. Np. "Mamo, kiedy M. pójdzie, bo mnie denerwuje", "masz zrobić to...", itp.
Taką zaborczość do koleżanek obserwuje od przedszkola. W trzylatkach miała koleżanke z którą nikt się nie mógł bawić, bo odpędzała dzieci. Czasami potrafi być dla tej dziewczynki naprawde wredna, ona wszystko ma najładniejsze a tamta brzydkie, ona wszystko lepiej umie a tamta nic, itp. Jak jej zwracam uwage to mówi: "no co przecież tak jest". Często się obraża na koleżanki. Ma chorobliwą ambicje. Ze wszystkiego musi być najlepsza. Martwie się, że ma ciężki charakter i jej ciężko. Ma bardzo wyrobione poczucie krzywdy. Co z nią zrobić? Martwie się, że z niej taka ostra babka. Co to będzie dalej? Dzieci ją znielubią za ten jej charakterek.
    • tititu Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 07:44
      Ja bym tez nie lubila takiego dziecka/doroslego. I nie dziwie sie mamie tamtej kolezanki, ze dzwoni i protestuje, bo na takie traktowanie zareagowalabym prosba o rozsadzenie dzieci i zerwaniem tej "przyjazni".
      A moze by wychowac te najlepsza i najladniejsza we wszystkim dziewczynke? Piszesz, ze ma wyrobione poczucie krzywdy ale z calego watku to nie wynika. Chyba, ze chodzi o ten moment kiedy doskonale wie, ze to ja skrzywdzono.
      Ja ucze dziecko omijac takie osoby i szukac sobie przyjaciol na zasadzie wzajemnosci (jestem dla ciebie mily, bo i ty jestes dla mnie mily/ pomoge ci, bo cie lubie).
      • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 12:35
        Chyba nie tędy droga. Raczej matka powinna nauczyć dziecko jak się przeciwstawić takim rządzicielom a nie rozwiązywać problem za dziecko.
        • tititu Re: Problem czy nie problem? 05.11.10, 09:50
          Tak samo jak Ty powinnas nauczyc Twoje dziecko, ze ludzie to nie marionetki i ze w ten sposob nie nawiaze trwalej przyjazni z nikim, bo toksycznych ludzi in fine sie omija. To kwestia czasu kiedy kolezanki ja oleja.
          I tak jak Ty chcesz pomoc Twojemu dziecku, zeby bylo ok w jej relacjach z ludzmi tak ja ucze moje omijac szantazystow emocjonalnych. Tez mam do tego prawo. Co wiecej uwazam, ze to moj obowiazek klarowac dziecku co i jak, gdy nie widzi, ze jest w bambuko robione.
    • prawdziwy_necik Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 08:08
      Przykro mi ze nikt z twoja corka nie chce sie bawic...ale po tym co piszesz rozumiem inne dzieci i sie im nie dziwie,osobiscie nie lubie takich ze tak powiem"samolubów"i swoim dzieciom w delikatny sposob tłumacze zeby takich ludzi omijali z daleka,porozmawiaj z corka i wytłumacz stanowczo ze jesli nie zmieni swojego zachowania to nawet najlepsza przyjaciołka ja odtraci-bo tak w koncu bedzie,taka sytuacja jest bardzo meczaca dla dzieci.
      • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 12:33
        Ale tak nie jest. Nauczycielka twierdzi, że bawią się ładnie, ja z tego co widze to też jest ok. Problem w tym, ze jak jest coś nie pomyśli mojej małej to ona się obraża. Traktuje ludzi często z pogardą, poniża koleżanki, potrafi być bardzo nieprzyjemna jak ktoś się jej nie słucha.
        • jakw Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 12:54
          scarlet_s napisała:

          > Problem w tym, ze jak jest coś nie pomyśli mojej małej to ona
          > się obraża. Traktuje ludzi często z pogardą, poniża koleżanki, potrafi być bar
          > dzo nieprzyjemna jak ktoś się jej nie słucha.
          Prawdopodnie córka powinna nauczyć się inaczej wyrażać swoje niezadowolenie i złość - w sposób mniej destrukcyjny dla psychiki otoczenia. Próbowałaś jej podpowiedzieć jak to może zrobić zamiast tego, co prezentuje w tej chwili? Czy w domu obrażona i zła zachowuje się podobnie?
          • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 17:51
            Tak, ale staram się do tego nie dopuszczać.
          • jakw Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 18:44
            W jaki sposób starasz się nie dopuszczać do wybuchów złości? Co wtedy córa robi?
            • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 19:42
              czasem krzykne, czasem spokojnie tłumacze,
              mała czasem płacze, czasem krzyczy, czasem mówi: "to nie fair" i tyle
    • jowitka345 Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 08:24
      Czytając doszlam do wniosku, ze córka jest jedynaczką..mam rację??
      i myslę, że często miała w domu powtarzane, jaka jest piekna, mądra etc. (oczywiście tak trzeba) ale może zastanów sie czy Ty, mąż lub dziadkowie np nie dodawali a ta czy tamta dziewczynka to nie ma takich fajnych zabawek, ubrań i nie jest taka mądra. Oczywiście nie musieliście móić tego przy dziecku ale ona mogła podsłuchac przypadkiem.
      W sytuacji jak twoja córka mówi, ze koleżanka ma sobie isc od razu powinnas zareagować: tak nie wolno mowić! a potem jak już sobie pójdą to tłumaczyc tak długo aż zrozumie. Wychowanie dziecka to...gadanie, gadanie, gadanie...itd
      • verdana Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 11:42
        Zdecydowanie wymoc na pani rozsadzenie dziewczynek, przy czym Twoja córka powinna siedzieć z kims o silnym charakterze. Być może dla pani to wygodne, że córka "podciaga" kolezanke w nauce, ale to naprawdę mało istotne. Co z tego, ze kolezanka dostanie lepszy stopień, jesli będzie poniżana i straci pewność siebie, co z tego,z ę Twoja corka ją czegoś nauczy, skoro sama się przy tym demoralizuje.
        Cóż, staralabym się jak najbardziej osłabic kontakty dziewczynek, zanim Twoja corka stanie się osobą, ktorej wszyscy naprawdę szczerze nie znoszą.
        • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 12:37
          Pani się nie zgodziła.
          • jowitka345 Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 12:46
            scarlet_s napisała:

            > Pani się nie zgodziła.

            skoro masz troje dzieci to napewno nie jest to pierwsza Twoja rozmowa z jakąś Panią. To Ty jestes rodzicem i masz prawo decydowac o tym z kim Twoje dziecko siedzi lub nie. To na Pani ciąży obowiązek nauki dzieci a nie na Twojej córce, woęc stanowczo aczkolwiek grzecznie powiedz, ze Twoja córka powinna siedziec z kims innym( a idąc torem myślenia Pani możesz dodać, że z takim dzieckiem które to ją będzie "uczyło").
          • jakw Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 12:49
            A co na to mama tamtej dziewczynki? Jeśli siedzenie z twoją córką ma jakiś destrukcyjny wpływ na jej córkę to ja bym na jej miejscu jednak domagała się rozsadzenia. A że pani jest wygodniej? No cóż ja w którejś klasie też siedziałam ze słabszym kolegą w celu "podciągania" go. Tak naprawdę to po prostu ode mnie spisywał.
            • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 17:52
              Mama tamtej dziewczynki ciągle prosi mnie o rozmowe z moją córką na temat jej zachowania.
              • jakw Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 18:42
                Masz dość dokładną wiedzę jak to wygląda z punktu widzenia tamtej dziewczynki? Jeśli tak i nie jesteś sobie w stanie z tym poradzić - może pomocne byłyby uwagi psychologa? U nas w przedszkolu jest pani psycholog wpadająca od czasu do czasu do tegoż przedszkola i mająca możliwość obserwacji różnych "przypadków". W szkole starszej był wogóle psycholog na etacie (jeśli córka chodzi do zerówki w szkole). Nie chodzi o to, żeby od razu "prostować" drastycznie twoje dziecko, ale czasem kilka uwag fachowca z boku może być bardzo pomocnych. Być może najbardziej efektywna byłaby praca psychologa nad relacją obu dziewczynek?
                • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 19:43
                  Psycholog szkolna twierdzi, że jest wszystko ook i nie należy się wtrącać.
                  • jakw Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 20:11
                    Ale czy psycholog szkolna ma relację tylko od pani wychowawczyni czy także od mamy tamtej dziewczynki i ciebie? Czy obserwowała obie panny "w akcji"? Bo nauczycielka wyraźnie bagatelizuje problem, który widzisz ty. I który jest pewnie też problemem dla tamtej dziewczynki skoro jej mama często do ciebie dzwoni w tej sprawie. Młoda ma prawo do złości, ale nie ma prawa przy tym poniżać koleżanki. Nie ma też prawa jej zawłaszczać.
                    • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 20:47
                      Psycholog była na lekcji i raczej większość historii zna od nauczycielki.
                      • jakw Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 20:57
                        Może ty i/lub mama tej koleżanki musicie pani psycholog jaśniej przedstawić sprawę? Bo przy takich chłopakach, jak opisałaś w sąsiednim wątku to pani problemy pt.1 dziewczynka psychicznie tłamsi 2-gą mogą wydawać się mało istotne. W końcu krew się nie leje.
                        • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 21:28
                          Chyba masz racje. Pani jest cała w nerwach przez tych łobuziaków.
          • canuck_eh Re: Problem czy nie problem? 05.11.10, 15:52
            Aaaa znam ten typ pan nauczycielek.Tez mialam watpliwosci co do jednego delikwenta w przyszkolnym przedszkolu i zerowce.PAni stwierdzila ze ona nie bedzie znaczyc dziecka.Wiec jej powiedzialam ze ma wybor, albo rozsadzi dzieciaki i bedzie pilnowac by sam na sam sie nie bawili, albo ja to zglaszam do Shool Board ze moje prosby sa ignorowane, ze dziecko sie uczy agresji w szkole a ja sobie tego nie zycze.Pomoglo - nie bylo problemu z rozsadzeniem a swoja droga tlumaczylam synowi ze co to za kolega ktory namawia go do kradziezy, ktory namawia go do pobicia siostry albo straszenia ze jego starszy brat to zrobi.

            A ty swoja droga mozesz zapowiedziec corce ze jak nie zmieni nastawienia do kolezanki to sama sie postarasz o to by razem nie siedzialy i nie bawily sie.Malo tego jak odbierasz dzieciaka z przedszkola to wez tez na strone owa kolezanka i jej powiedz ze jak twoja corka jej dokucza, obraza albo zabrania sie jej bawic z innymi to ma to zignorowac i jak chce sie bawic z kims innym to ma pelne prawo i ze twoje dziecko nie jest pepkiem swiata.Moze jak uslyszy taki tekst raz czy drugi to sie opamieta.Bo jak nie to zostanie znienawidzona i potem w szkole bedzie jej bardzo trudno - wiele lat bez pokrewnej duszy to troche ciezko moze byc.
            • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 05.11.10, 17:24
              Z koleżanką już w ten sposób rozmawiałam.
      • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 12:36
        Nie masz racji. Mam troje dzieci.
        Gadam i gadam, do znudzenie, pouczam, prawie...
        • jakw Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 12:58
          A młoda jest najstarsza, średnia czy najmłodsza? Pytam z ciekawości, choć w tym wypadku może mieć to znaczenie.
          PS
          Raczej obstawiam, że nie jest środkowa.
          • menodo Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 13:20
            jakw napisała:

            > A młoda jest najstarsza, średnia czy najmłodsza? Pytam z ciekawości, choć w tym
            > wypadku może mieć to znaczenie."

            No wlasnie o to samo chcialam zapytacsmile

            Moim zdaniem dziewczynka ma jakis problem, ktory odreagowuje w relacji ze "slabsza" kolezanka (druga z innych powodow lgnie do tej silniejszej). Normalnie rozwijajace sie dziecko szuka raczej relacji partnerskich, wiezi opartych na wymianie emocjonalnej czy intelektualnej, a nie na zasadzie dominacja-uleglosc.

            Opinia nauczycielki, ze dziewczynki "ladnie sie bawia" wydaje mi sie ciut infantylna.W wielu toksycznych relacjach ludzie sie "ladnie bawia"...
            • jowitka345 Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 13:26
              menodo napisała:

              > >
              > Opinia nauczycielki, ze dziewczynki "ladnie sie bawia" wydaje mi sie ciut infan
              > tylna.W wielu toksycznych relacjach ludzie sie "ladnie bawia"...

              to tu trafiłaś w samo sedno wink rozwalilo mnie to zdanie na łopatki
            • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 17:54
              Mała zawsze lubiła rządzić.
          • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 17:53
            Jest najstarsza.
    • hermetyczka Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 19:15
      szczerze wspołczuje, serio...
      Boże bron od takiej kolezanki, opis przerazajacy. moja corka jedna taka miala, toksyczne bydle takie, ze mala przenioslam (oczywiscie nie tylko z takich powodów) do innej grupy- tez wg pani sie dobrze czula etc, ja obserwowalam cos innego, jak opowiadala co tamta powidziala, to mialam ochotę pojsc do przedszkola i malej w tylek dac. dobrze ze przynajmniej widzisz problem, bo szczerze, wiekszośc rodziców nie widzi, bądź im sie takie dzieci podobaja, takie wychowali, asertywne, wychuchane "radzące sobie" (oj czesto jej to eufemizm rodziców nie radzących sobie), uciazliwe dziecko.
      ja osobiście uważam, że jest to mieszanina dwóch czynników: faktycznie trudnego, zaborczego charakteru (taki zodiakalny skorpion, nikogo nie obrażającwink) i niestety, że się tak jak o wychowaniu psów wyraże: złego prowadzenia. powinnas sobei zadac pytanie o to, co i jak dzieje sie w domu, jakie sa relacje dziecka z dorosłymi w rodzinie (czy jej ulegają, czy w domu panuje konsekwencja, czy mala ma okazję poznac konsekwencje swoich czynów- jest nieprzyjemna, to nikt z nią nie rozmawia etc, czy dziecko ma odpowiednie wzorce- a jeszcze bardziej- czy nie ma kogoś równie dominującego w rodzinie, raczej wsród kobiet...), relacje z innymi dziecmi (jak je traktuje, czy podobnie sie obraza, próbuje nimi rzadzić, czy ich obraza).
      rozsadzenie z ta kolezanka nie pomoze, zniszczy inna... może powinna z jakims silnym psychicznie chłopakiem, najlepiej, który by jej dał poznać smak jej włsnego lekarstwa... a może sama?
      ja tam bym sie do psychologa z cała rodzina udała
      • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 19:47
        W/g nauczycielki to silny charakter i akurat trafiło na słabą dziewczynke i córka wykozystala okazje i ja zagarneła dla siebie. W szkole jest chłopak z silnym charakterkiem i nieraz są spięcia, walka...
        • hermetyczka Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 19:59
          ale ty rozumiem, ze obserwujesz, ze to nie pierwsza kolezanka, ktora jes terrozyzowana.
          dziwie sie matce dziewczynki- ja bym dziecko trzymala jak daleko mozena od takiej panny.
          a silny chlopak to wyjscie- mi akurat duzo bardziej odpowiadaja metody rozwiazywania problemow przez mlodych mezczyzn- mala walka i juz pokój. moze by twoje corce to dobrze zrobilo...
          • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 20:10
            Ależ ona też tak potrafi. Nie da sobie w kasze dmuchać. Czasami ma zatargi z chłopakami, ale rzadko. Tak córcia lubi podporządkowywać sobie inne dzieci.
            • hermetyczka Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 20:18
              Ależ ona też tak potrafi. Nie da sobie w kasze dmuchać. Czasami ma zatargi z ch
              > łopakami, ale rzadko. Tak córcia lubi podporządkowywać sobie inne dzieci.


              a co ty robisz w sprawie tego podporzadkowywania? zawsze tak bylo? czy reagowalas, czy bylas dumna?
              bo niestety, coraz bardziej widze, ze tak naprawde to ty dumna jestes, zdolności przywódcze, inne dziewczeta brzydsze, o lala, niech sie tak naprawde inni jej podporzadkowuja. coraz bardziej to przebija z twoich postówuncertain
              coz, jeszcze raz- wspolczuje corce, bo to niefajnie byc nielubianym, tylko tym, kogo sie inni boja
              • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 20:49
                Jestem dumna ze zdolności przywódczych a nie z pomiatania ludźmi.
                Na razie jeszcze koleżanki ma, bo ciągle się do niej do domu zapraszają, albo ją do siebie.
                • menodo Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 21:55
                  > Jestem dumna ze zdolności przywódczych a nie z pomiatania ludźmi."

                  Mnie sie wydaje, ze Twoja corka nie ma zdolnosci przywodczych. Raczej sklonnosci do otaczania sie jednostkami slabszymi/gorszymi od siebie i dominowania ich.
                  Z przywodztwem nie ma to nic wspolnego, raczej z autorytaryzmem.
                  • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 23:12
                    Gorszymi od siebie? Nieźle pojechałaś.
                    Ja tam nie wiem, to opinnia nauczycielki.
                    • menodo Re: Problem czy nie problem? 04.11.10, 23:31
                      scarlet_s napisała:

                      > Gorszymi od siebie? Nieźle pojechałaś."

                      Napisalam "slabszymi/gorszymi" i jest to skrot myslowy; nie udawaj, ze go nie rozumiesz.

                      Coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze jestes zachwycona swoja corcia i strasznie Ci imponuja te jej "zdolnosci przywodcze".
                      Wiec powiem Ci to, co chcesz uslyszec: tak, masz wspaniale rozwijajace sie dziecko; oby tak dalej!
                      • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 05.11.10, 17:25
                        O tym to ja wiem. Teraz chciałam rady, jak postępować z małą, żeby się tak nie zapędzała. Szacunek dla innych jest ważną sprawą.
    • dorek3 Re: Problem czy nie problem? 05.11.10, 11:31
      To przykre będzie co napiszę, ale moim zdaniem wiele zachowań naszych dzieci jest przenoszona z domu, najbliższego otoczenia. Oczywiście ma na to wpływ charakter, ale nie jest to coś determinującego w 100%. Na podstawie tego co napisałaś niestety wnioskowałąbym że pewne wzorce ma w domu. może warto przeanalizowac jak Ty, mąż wyrażacie, nawet między sobą, opinię na temat osób trzecich. U dziecka dochodzi jeszcze bezpośredniość i umiejętności oceny co wypada.

      W przedszkolnej grupie moich chłopców było takie dziewczę, bardzo zaborcze w stosunku do upatrzonej koleżanki. Szczęśliwie tamta umiała sobie poradzic i nie pozwalała na takie zachowania "ty się bawisz, w to czy w tamto" . Nie miałam potrzeby blizszych konforntacji ale wiem jedno, że rodzice byli bezkrytycznie i wpatrzeni w małą.
      • pelapa Re: Problem czy nie problem? 05.11.10, 12:10
        Zdaje sie że scarlet prosi o pomoc a nie ukamienowanie córki. Dziewczynka zwyczajnie traktuje koleżanki jak młodsze rodzeństwo, w końcu jest najstarsza. Częsta cecha u najstarszego rodzeństwa. Wyciąganie wniosków na podstawie opisanej sytuacji o patologii w domu i jej socjopatycznym charakterze jest mocno ryzykowne. Jak upadnie na dno towarzyskie a młodsze rodzeństwo podrośnie i nie da sobą rządzić prawdopodobnie zmieni zachowanie. Spróbuj pogadać spokojnie z mamą koleżanki i obie poproście Pania o rozsadzenie dziewczynek. A ty tłumacz córce, tłamś w zarodku próby szefowania młodszemu rodzeństwu. Moja córka zachowywała sie podobnie w wieku 6 lat. W drugiej klasie nagła przemiana, dusza towarzystwa umiejąca współpracować z grupą i nagle mająca wielu kolegów. Inaczej niż dorek3 myślę ze jej zachowanie jest na tle niskiej samooceny i stresu związanego z szkołą- przynajmniej tak było u mojej córki. Paradoksalnie pomogło "wpatrzenie" sie w córkę, spędzanie czasu tylko z nią bez brata, oraz czas - ukończenie 7 lat okazało się magiczną datą.
        • dorek3 Re: Problem czy nie problem? 05.11.10, 14:00
          Nigdzie nie napisałam że patologia. Między brakiem kindersztuby a patologię jest ocean róznych zachowań. Ale od 7 lat obserwuje własne i inne dzieci i widzę jak wiernie odtrwarzaja wzorce z domu. Nie zawsze te najlepsze tylko wszystkie.
          • pelapa Re: Problem czy nie problem? 05.11.10, 14:21
            W świetle tego co napisały poprzedniczki tak to odczytałam. Powyżej padły tu już porównania do bydła, gardzenia ludzmi, autorytaryzmem itd. No jedynie małych wąsików jej brakuje. I to okreslenia 6 latki przez zdaje się dorosłych ludzi. Ręce opadają.
            Napisałam pod Twoim postem bo nie zgadzam się z tezą że mała ma takie wzorce wsród dorosłych w domu. Może mia a może nie. IMO bardziej prawdopodobne że przenosi na koleżankę relacje z rodzeństwem. Może też mieć niską samoocenę a nie jek napisałas zbyt wysoką. Może...... jedynie jej najbliżsi mogą to wiedzieć.
            • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 05.11.10, 17:31
              W domu jest wszystko ok. Są zasady. Obserwuje pogorszenie pod wpływem grupy.
        • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 05.11.10, 17:29
          Moja mala nie ma niskiem samooceny, raczej jest dzieckiem przemądrzałym.
      • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 05.11.10, 17:27
        Ja jestem dość krytyczna na szczęście w stosunku do swoich dzieci.
    • dorota.alex Re: Problem czy nie problem? 05.11.10, 15:19
      Moj syn mial takiego "przyjaciela" w przedszkolu. Przyjaznilismy sie z jego rodzicami, wiec kontakty byly i w przedszkolu i w domu. Przyjaciel byl bardzo dominujacy i zlosliwy. Potrafil celowo niszczyc zabawki. Samochodziki wrzucal do sedesu a potem "pomagal" szukac sad
      Rodzicow mial sympatycznych a sam byl potworem. Moj syn uwazal go za swojego najlepszego przyjaciela i choc widzial wszystkie wady tamtego to nie dawal sobie wybic z glowy tej "przyjazni". Bylo mu przykro i smutno ze jest tak traktowany, mowil ze J. znowu byl zlosliwy albo go uderzyl, ale i tak go lubil sad Chlopaki poszli do roznych szkol, teraz spotkania sa sporadyczne i na szczescie moj syn wyzwoli sie z tej toksycznej przyjazni.
      • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 05.11.10, 17:34
        U nas tak nie jest. Jak dziewcynki są same to jest ok. Szanują się. Problem pojawia się jak są w grupie. Mała traktuje kolażanke jak powietrze lub poniewiera ją. Nie wiem dlaczego. Zawsze ją uczyłam szacunku do ludzi, tolerancji.
    • mama303 Re: Problem czy nie problem? 05.11.10, 18:57
      A ja Ci napiszę coś zupełnie innego niz poprzedniczki. W tym wieku takie zachowania sa dość powszechne wśród dzieci. I powiem Ci jeszcze że te dwie dziewczynki sie dobrze dobrały: jedna ma potrzebę manipulowania a druga ma potrzebe być manipulowana. Każda od drugiej bierze to co jej potrzebne w dziecięcym życiu społecznym.
      Doradzam minimalną ingerencję w towarzyskie życie dziewczynek.
      • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 05.11.10, 22:54
        Tak też mi się wydaje. Dzięki.
      • hermetyczka Re: Problem czy nie problem? 05.11.10, 23:01
        poniżanie, upodlanie, zaborczość- czyli przemoc psychiczna- uczucia popularne u dziewczynek.... i rodzic ma nie ingerowac...ja sie zastanawiam w jakim wypadku ma.
        manipulowanie jest oki, co w taki razie nie jest?
        jak mozna przymykac oczy na takie zachowanie dziecka, dlaczego nie ingerowac jezeli dziecko krzywdzi dziecko?
        a ta druga (i kilka innych, bo autorka opisuje, ze nie jest to jedyna pokrzywdzona osoba- kilak takich incydentów) po prostu to lubi? to dlaczego placze? dlaczego sie skazy mamie, ktora dzwoni do jej mamy?
        przemoc psychiczna- nie wiem dlaczego tego tak nie nazwac- jest gorsza niz psychiczna. cechy przywodcze- do dreczenia innych.
        ufff, co z takiej panny wyrosnie?
        • mama303 Re: Problem czy nie problem? 06.11.10, 08:29
          hermetyczka napisała:

          > ufff, co z takiej panny wyrosnie?

          Prawdopodobnie wyrośnie fajny człowiek, z tej drugiej też smile nie demonizuj. Dziewczynki sa w fazie poznawania siebie i swoich zachowań na tle grupy i innych. Muszą sie nauczyć na włąsnej skórze: jedna że taka zaborczość sie jej nie opłaca, druga że musi nauczyć sie bronić i rozpoznawać własne uczucia bo narazie to pewnie sama nie wie czy lubi tę koleżanke zaborczą która nia manipuluje i czy jej się to podoba czy tez nie lubi..... jakby jej nie lubiła to tak naprawdę nie łaziłaby za nią, nie chciałą z nią siedzieć w ławce i w ogóle miałaby ją gdzieś a nie zabiegała o jej względy i prosiła własną mamę o wstawiennictwo smile
      • menodo Re: Problem czy nie problem? 06.11.10, 01:09
        "I powiem Ci jeszcze że te dwie dziewczynk
        > i sie dobrze dobrały: jedna ma potrzebę manipulowania a druga ma potrzebe być
        > manipulowana. Każda od drugiej bierze to co jej potrzebne..."
        No rzeczywiscie, kwintesencja sadomasochistycznego zwiazku!

        > Doradzam minimalną ingerencję w towarzyskie życie dziewczynek.
        Swietna rada, zwlaszcza ze dziewczynki 'ladnie sie bawia".
        • j458795 Re: Problem czy nie problem? 06.11.10, 01:35
          Przede wszystkim trzeba zaangażować więcej osób: Scarlet musi wciągnąć do sprawy męża, a potem razem muszą się umówić na spotkanie z rodzicami tego drugiego dziecka. I wspólnie omówić problem oraz spróbować ustalić strategię działania. Chodzi o to, żeby wymienić się wersjami wydarzeń przedstawianymi przez obie dziewczynki i żeby działania ich rodziców były spójne. W razie potrzeby można skorzystać z pomocy fachowej. A potem razem uderzyć do nauczycieli.
        • mama303 Re: Problem czy nie problem? 06.11.10, 08:31
          menodo napisała:


          > > Doradzam minimalną ingerencję w towarzyskie życie dziewczynek.
          > Swietna rada, zwlaszcza ze dziewczynki 'ladnie sie bawia".

          Owszem tak przypuszczam, że dziewczynki w gruncie rzeczy dobrze sie dogadują.
          • nowy99 Re: Problem czy nie problem? 06.11.10, 21:43
            Popieram wypowiedzi mamy303.
            Córa ma zdolności przywódcze. I póki nie będzie się lać krew, nie przejmuj się tym. A mamę tej drugiej dziewczynki kieruj do wychowawczyni, niech tam załatwia swoje problemy z córką.
            Ty możesz jedynie w mądry sposób sterować jej dominującym charakterem - omawiając z nią wydarzenia i wyciągając wnioski.
            Ale, na Boga, nie upupiaj jej i nie rób na wzór przeciętnej dobrze wychowanej dziewczynki z definicji. Ona ma swój charakter a ty pokazuj jej co najwyżej granice w zachowaniu, nie zabijaj w niej tej przywódczości. A nauczycielka powinna to wykorzystać i np. zrobić ja przewodniczącą klasy, jeśli nie w tym roku to w następnym, powinna też działać w samorządzie uczniowskim itp. - powinna pozytywnie skierować jej cechy charakteru we właściwe działania.
            A tamta mam niech sama załatwia z panią to rozdzielanie ławkowe.
            • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 06.11.10, 21:50
              Ale mama nie chce rozsadzenia dziewczynek.

              Dziękuje wszystkim.
            • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 06.11.10, 22:10
              Bardzo dziękuje. Dzięki wam przejzałam na oczy. Moje dziecko jest najważniejsze.
            • hermetyczka Re: Problem czy nie problem? 06.11.10, 22:14
              zrobić ja przewodniczącą klasy

              hola hola, to dzieci a nie wychowawczyni robią przewodniczącym klasy- i sądząc po wyborach ktore ja pamiętam i tych, o których mówi mój syn )przewodniczący klasysmile) to raczej nie jest to osoba z pseudoprzywódczymi zadolnościami, tylko taka która cenia i lubią
              • scarlet_s Re: Problem czy nie problem? 06.11.10, 22:37
                Córka ma najwięcej zielonych kropek za pomoc innym i zadnej negatywnej. Swoje grono koleżanek ale bawi się ze wszystkimi, chłopaki też ją lubią z wzajemnością. Nawet ma narzyczonego. Myśle, że miałaby duże szanse smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja