Problemy z 12 latkiem

04.11.10, 14:25
Mam poważny problem z 12 letnim synem. Chodzi do 1 klasy gimnazjum. Mieszka z matką i jej nowym partnerem (jestem rozwiedziony) oraz młodszą siostrą w małym mieście, kilkadziesiąt km od mojego (mieszkam w dużym mieście). Syn, pomimo tego że wg pedagogów i psychologów jest zdolny, dostaje przeważnie stopnie z zakresu 1-3, rzadko pojawia się 4. Przeważnie wraca ze szkoły o 19-20 bo po szkole idzie do kolegów. Ma jakichś starszych kolegów, którym imponują tylko pieniądze, natomiast pilnych uczniów nazywają kujonami. Była zona często jeździ pod szkołę i musi go ganiać, bo syn ucieka. W domu jest niegrzeczny, odpyskowuje i przeklina. Z nowym partnerem matki ma bardzo złe stosunki, bo facet nie chce tolerowac że chłopak mówi to matki "wyjdź stąd", albo "sp...laj". Żona wybudowała właśnie dom i wszyscy lada chwila mają w nim zamieszkać, jednak jej konkubent mówi że jak mój syn tak bedzie się zachowywał to on nie bedzie tam mieszkał. Natomiast syn rzuca tekstami typu "Przygarnęła jakiegoś biednego dziada i on ma mieszkac w naszym domu za cudze pieniądze". Syn przyjeżdża do mnie co 2 tygodnie na weekendy i wtedy spotykamy się we 4 - z moja nową partnerką i jej 12 letnią córką. Dzieciaki chyba sie lubia, jednak powstaje problem gdy trzeba odrobić z synem lekcje. Robi to tak niechętnie, ze ręce opadają. Natomiast była żona dzwoni co chwila i krzyczy że ma zrobić to i to. Syn skarży się, że ona w domu cały czas mu truje że ma się uczyć i krzyczy, nie potrafi pochwalić tylko ganić. Tu akurat go rozumiem, bo m.i. to było przyczyną rozwodu. Niedawno w szkole przyłapano syna na paleniu papierosów i dyrektorka zagroziłą mu obniżeniem stopnia z zachowania, ale jego chyba to mało obeszło.
Poradźcie co robić, bo ostrzegano mnie juz że to ostatnia chwila aby zmienić syna. Za kilka lat juz będzie za późno. Kocham go i rozumiem jego frustracje, ale nie może być tak aby chodził po ciemku po mieście zamiast wrócić do domu, ignorował naukę i pyskował matce. Boję się, że za moment zacznie się palenie na dobre, alkohol a może i narkotyki.
Byliśmy z byłą zona i synem kilka razy u poradni psychologa rodzinnego w jego mieście, pani radziła aby ograniczać synowi dostęp do komputera i internetu (zapomniałem napisac, że syn potrafi godzinami przesiadywać na kompie i grac w jakieś głupie strzelanki), jednak zabieranie myszy, klawiatury czy modemu konczyło się dzikimi awanturami, rzucaniem rzeczami po pokoju itp.
Czuję że była zona jest bezradna. Ja w sumie na odległośc niewiele mogę zrobić. Co wobec tego zrobic ? Isc na policje? Może zawiadomić szkołę i załatwić kuratora?
    • buszynska Re: Problemy z 12 latkiem 04.11.10, 15:49
      czy istnieje mozliwosc abys go zabral do siebie?
    • jakw Re: Problemy z 12 latkiem 04.11.10, 15:56
      Rozważaliście opcję taką, żeby syn zamieszkał z tobą? A może miałbyś możliwość widywania go częściej - nawet jakieś popołudnie w środku tygodnia? Może byłbyś w stanie do niego wpaść?
      A co do odbierania dostępu do kompa - może po prostu na czas jakiś "zaaresztować" mu całego kompa? Dzika awantura może i będzie - ale ile ona może trwać? Przy czym być może lepiej, żebyś zrobił to ty niż "wiecznie trująca i gderająca" rodzicielka i jej facet - bo z nimi młody ma już pewnie wystarczająco dużo punktów zapalnych.
      Albo ustawić młodemu ograniczenia na kompie za pomocą kontroli rodzicielskiej. Jak będzie miał dostęp do kompa po szkole, a potem nie, to może wróci po szkole do domu?
      Młodego spróbuj wypytać co przeszkadza mu w miarę sprawnym odrabianiu lekcji? Może ma zaległości, czegoś nie rozumie i to też jest przyczyna problemów? I raczej nie wymagajcie żeby został "kujonem" - nie musi mieć od razu 4, na razie wystarczy, żeby pozbył się 1.
      A mama też pewnie powinna troszkę inaczej do niego podchodzić - ganianiem za nim po lekcjach raczej mu obciach robi. I jak młody jest z tobą to jest z tobą i niech nie dzwoni.
      • verdana Re: Problemy z 12 latkiem 04.11.10, 16:03
        Mam dosyć psychologów z jedną diagnozą "ograniczyć komputer". Tu nie komputer jest głównym problemem, szczególnie w kontekscie ucieczek i późnych powrotów.
        Cóż, dziecko zachowuje się źle. Ale i dorosli nie dużo lepiej. Straszenie pasierba wyrzuceniem z domu dyskwalifikuje opiekuna na zawsze. Matkę, która na to pozwala - także. Fakt, ze cos takiego powiedziano świadczy o fatalnych stosunkach rodzinnych i niestety, takze o złym odnoszeniu się do dziecka.
        Potrzebna jest pilna terapia - ale nie na zasadzie "Zmieniamy okropnego nastolatka", tylko terapia rodzinna. Muszą sie zmienić wszyscy, inaczej nic nie pomoże.
        • jakw Re: Problemy z 12 latkiem 04.11.10, 20:30
          Fakt, że nawet ograniczony dostęp do kompa pewnie nie sprawi, że chłopak zacznie być grzeczny, przestanie palić i nie będzie latał z podejrzanymi kolegami.
          Odcięcie/ograniczenie kompa może działać tylko w przypadku gdy delikwent zasadniczo miał zamiar się pouczyć czy odrobić lekcje, ale za bardzo się zasiedział przy tych strzelankach.
        • mtomass Re: Problemy z 12 latkiem 05.11.10, 07:27
          Dziękuję Wam bardzo za pomoc. Co do "wyrzucenia z domu" to chyba źle się wyraziłem, facetowi chodziło o to, że jeżeli mój syn będzie źle się zachowywał, to on sam się wyprowadzi.
          Owszem rozważam możliwość zabrania syna do siebie. Planuję sprzedaż 2 mieszkań: mojego i mojej partnerki i kupno lub wybudowanie domu - jest to całkiem realne. Po co się męczyć w blokach? Mieszkalibyśmy we 4, każdy by miał swój pokój i nie byłoby konfliktów. Muszę przekonać do tej opcji partnerkę, bo ona się boi ryzykować. Córce partnerki ten pomysł się bardzo spodobał, jednak mój syn na razie marudzi że woli małe miasto.
          Była żona czasami próbuje "przekupywać" syna prezentami, np. ze 2 lata temu kupiła mu quada i skończyło się to po roku poważną wywrotką, quad do kasacji a syn poobijany.
          Dodam jeszcze że syn zapisał się do klubu - trenuje piłkę ręczną. Może to jakoś mu pomoże?
        • mtomass Re: Problemy z 12 latkiem 06.11.10, 08:42
          Terapia rodzinna juz sie rozpoczeła, co miesiac bedę jeżdził do miasta mojej byłej. Na szczęscie udało sie to załatwić "państwowo", na 1 spotkaniu były 2 miłe panie psycholog, które sprawiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Jednak myslę że na te spotkania powinien także przychodzic konkubent, mówiłem o tym byłej zonie, ale stwierdziła że on dużo pracuje i penie nie będzie miał czasu
    • kachwi1 Re: Problemy z 12 latkiem 04.11.10, 16:04
      a czy rozmawiasz z synem, dlaczego tak się dzieje? może jest jakiś konkretny powód, dlaczego tak bardzo nie chce odrabiać lekcji? może czegoś nie rozumie, ma problemy, zaległości? może potrzebuje pomocy w nauce?
      a co do kolegów - to jakie twój syn ma hobby? jak spędzał z wami wspólny czas? to jest bardzo ważne, żeby pewne nawyki zasiać w dziecku od małego. jeśli się komuś nie poświęca czasu, brakuje zainteresowania, to dzieciak "z nudów" szuka sobie rozrywki - stąd pewnie koledzy i papierosy. co robicie razem? czym mógłbyś go zainteresować tak, żeby oderwał się od złego towarzystwa? coś konstruktywnego zamiast siedzenia przed komputerem? jazda na rowerze? cokolwiek! i długie długie rozmowy - co jest ważne i dlaczego. przede wszystkim - może nie tolerować nowego partnera matki po prostu "bo nie", ale może też być jakiś poważniejszy problem. czy wiesz, jaki? rozmawiasz z nim o tym? i czy rozmawiasz z żoną o tym? bo musicie ustalić wspólny front. odzielnie niczego nie uzyskacie.
      • mtomass Re: Problemy z 12 latkiem 05.11.10, 07:46
        Rozmawiam z synem, ale on nie bardzo chce za dużo powiedzieć. Ostatnio ciągle mówi, że nienawidzi "tego dziada" (konkubenta). Podobno ktoś założył mu hasło na BIOSie do kompa i podejrzewa że to "dziad". Oczywiście uruchomienie komputera nie stanowiło większego problemu. Gdy syn jest u mnie to jeździmy na działkę, jak się da to na rowerach. Chłopak lubi gotować (podobnie jak ja), potrafi sobie zrobić np. jajka sadzone. Próbowałem zaszczepić mu moje zainteresowania górami i żeglarstwem, parę lat temu byliśmy na Trzech Koronach i Turbaczu, pływaliśmy pożyczonymi żaglówkami i łódkami po Solinie, ale niezbyt mu się to podobało, z wyjątkiem pływania łódką z silnikiem elektrycznym - bo "nie trzeba się męczyć".
        Miał się zapisać do harcerstwa, ale zrezygnował.
        Czasem mówi też że matki nienawidzi, bo tylko ciągle gdera, albo jej nie ma w domu (pracuje dodatkowo aby zarobić na wykończenie domu).
        Z byłą żoną nie bardzo da się rozmawiać, pomimo wyższego wykształcenia to jest typ człowieka który patrzy jak przysłowiowy koń z klapkami na oczach. Ja swoje, ona swoje, ciągle tylko krzyczy i ma pretensje do mnie. Potrafi wydzwaniać do mnie kilka razy dziennie i drzeć się, że syn znowu coś tam nabroił w szkole i ja mam coś z tym zrobić.
        Jej konkubent (pochodzi ze wsi i pracuje jako magazynier) wygląda na porządnego, grzecznego i spokojnego człowieka, rozmawiałem z nim kilka razy, opowiadał mi o swoich przejściach z byłą żoną i kłopotach z widywaniem córek. Jego głównym zastrzeżeniem do mojego syna jest to, że jest niegrzeczny w stosunku do matki i potrafi używać w stosunku do niej wulgarnych słów.
        • kachwi1 Re: Problemy z 12 latkiem 05.11.10, 09:44
          to trudny wiek, trudna sytuacja dla dziecka (bo to jeszcze dziecko), z którą nie potrafi sobie poradzić, i stąd takie zachowanie. twój syn potrzebuje pomocy, cierpliwości, zasad i miłości, ale to pewnie sam wiesz. przede wszystkim musisz z nim dużo rozmawiać o szacunku do własnej matki (syn przecież bierze przykład z ciebie!!!). że ciężko pracuje, że ma prawo do ułożenia sobie życia na nowo, że powinien przynajmniej tolerować jej nowy związek (o ile oczywiście konkubent nie jest psychopatą, damskim bokserem, itd.). tutaj duża twoja rola, aby syn zaczął traktować matkę z szacunkiem. i w przypadku, jeśli chodzi o dzieci, nie możesz powiedzieć: moja żona jest trudna, nie da się z nią porozmawiać. po prostu nie możesz sobie tutaj odpuścić. jeśli nie dojdziecie z żoną do porozumienia, nie będzie możliwa zmiana zachowania u syna. nic nie da jego przeprowadzka do ciebie, zmiana szkoły. to nie o to chodzi. jego zachowanie jest skutkiem sytuacji rodzinnej. syn sobie z tym poradził na swój własny sposób. wspólne wyjazdy, w góry, na rower, działkę, na ryby, gdzie możecie porozmawiać we dwóch, otworzyć się (pewnie nie od razu) - to fantastyczna sprawa. a prawda jest taka, że syn widzi matkę twoimi oczami. rozmawiaj z nim. i tyle.
    • kkokos Re: Problemy z 12 latkiem 04.11.10, 17:07
      też pierwsze, co mi się narzuca po przeczytaniu, to pytanie, czy rozważałeś wzięcie syna do siebie.

      jeśli już doszło do tak gorszących i upokarzających scen jak gonitwy matki za gimnazjalistą pod szkołą w ramach prób nakłonienia tegoż gimnazjalisty do powrotu do domu, to wiele zdaje się ta matka nie zdziała. jej pozycję w oczach dziecka - poza takimi idiotycznymi akcjami - obniża też zapewne fakt istnienia biednego dziada-konkubenta, którego chłopak nie akceptuje. matka jest w potrzasku - rozstanie się z facetem, syn jej jeszcze bardziej wejdzie na głowę, bo poczuje swoją siłę, będzie kontynuować, a nawet zacieśniać związek - stosunki z synem będą beznadziejne, jak są.

      weź syna do siebie, przejmij nad nim taką codzienną, żmudną, upierdliwą opiekę. ty sam powalcz z codziennym włóczeniem się po szkole, wyborem beznadziejnych i mających zły wpływ kolegów, z paleniem twojego syna, niechęcią do nauki. POWALCZ z tym, bo pisanie żałościwych postów na forum i dwie wizyty rodzinne u psychologa to nie jest wychowywanie dziecka.
      niech zgadnę - córka twojej konkubiny zapewne bezproblemowa?
      • mtomass Re: Problemy z 12 latkiem 05.11.10, 12:31
        Nie piszę "żałościwych" postów żeby się wyżalić, tylko szukam porad jak rozwiązać opisany problem. Córka mojej partnerki też sprawia problemy, często bywa irytująca, jednak jest pilna i wytrwała w nauce. I nie lata po mieście tylko siedzi w domu i się uczy. Poza tym chętnie pomaga mojemu synowi w nauce. Podobnie jak i jej mama. Tak więc myślę, że nasza czwórka mogłaby stanowić nową , prawdziwą rodzinę.
        Co do wyrażania przy synu opinii o byłej żonie. Macie rację, że nie powinienem jej dyskredytować. Jednak daję słowo honoru, że ona potrafi odstawiać takie sceny, że święty by chyba nie wytrzymał i rzucił stekiem przekleństw. Podobno nawet jej rodzina i konkubent mają dosyć jej krzyków i wybuchów złości.
        • znowuniedziela Re: Problemy z 12 latkiem 05.11.10, 14:24
          A mnie to wygląda na klasyczną chęć ucieczki synalka lat 12 od wymagającej mamusi. To jasne, że ona sobie nie radzi, skoro na linii -ukochany syn są zgrzyty, jednak on Tobie się wyżala, że matka gdera i każe odrabiać lekcje, sam pisałeś, że on jest mało samodzielny-tak wnioskuję z Twojego postu o sadzonym jajku-moje dziecko ma lat 10 i potrafi zrobić kotlety, gulasz i ugotować zupę, a nie uważam tego za nic szczególnego, bo go nie buczę. W tej sytuacji, w jakiej znajduje się Twój syn łatwo jest powiedzieć tobie,-ojcu, że matka jest zła, dziad się wtrąca, rządzi, szkoła beznadziejna, okropni ludzie,bo tatuś nadjedzie, i uratuje-od obowiązków, szkoły, lekcji, powinności itp ...Poważnie się zastanów nad tym, co napisałeś-przedstawiłeś klasyczny przykład ucieczki dziecka od rodzica wymagającego do rodzica pobłażliwego(bo Ty pewnie masz jeszcze poczucie winy związane z rozwodem , które się kołacze, i chcesz synka obronić od tego, co złe( w jego mniemaniu). Nie pomagasz w jego wychowaniu, skoro utwierdzasz nawet nas w przekonaniu, ze powodem rozwodu było gderanie matki-o raju, gdera, co ma zrobić-przylać mu, bo się nie uczy ?? Jak ma go nagradzać, skoro dostaje oceny 1-3 ? Za co ? Wszak kupiła mu pojazd, który się był rozbił, i to nie pomogło ? Hm.. IMO potrzebujecie dialogu-jako trójka ludzi-matka ojciec dziecko-by rozwiązać problem syna, jego socjalizacji, ukorzenienia dobrego zachowania, a co do wychowania-nie jest za późno, natomiast jest trochę źle, bo nie tworzycie już rodziny i dziecko wasze jest wasza ofiarą . Tego nie zmienisz. Teraz tylko trzeba przełamać nastolatkowski upór do samostanowienia o sobie i będzie dobrze wink
          • mtomass Re: Problemy z 12 latkiem 05.11.10, 14:54
            Akurat gderanie było jednym z powodów rozwodu, były też inne, ważniejsze. Co do żalu po rozwodzie to ja juz dawno o tym zapomniałem, jedynie była małzonka potrafi się czepiac i odzywać do mnie tak. jak bym nadal był jej mężem, co bardzo denerwuje moją obecna partnerkę. Ale widac ten typ tak ma i nic na to nie poradzę. Niedawno zmarła moja matka, którą mój syn bardzo kochał. Jednak gdy przyjeżdżał do mnie to i babcia i ja goniliśmy go do lekcji i była to przeważnie droga przez mękę, jednak coś tam zawsze udało się zrobić. A chłopak jest zdolny, bo jak się z nim 2 raz przerobi np. czytanke z angielskiego to pamięta słówka. Zresztą nauczyciele i w podstawówce i w gimnazjum mieli o nim taką opinię "Zdolny ale leniwy". Nauczyciele też mieli z synem problem, bo w młodszych klasach uwielbiał np. rozśmieszac kolegów i przeszkadzać w lekcji albo wręcz uciekać ze szkoły, a my musieliśmy potem wysłuchiwac ostrych słow na wywiadówkach. W ostatniej klasie podstawówki dyrektorka wręcz zapowiedziała woźnym aby go nie wypuszczały ze szkoły.
    • morekac Re: Problemy z 12 latkiem 04.11.10, 21:57
      Czy naprawdę uważasz, że policja i kurator załatwią cokolwiek, rozwiążą jakikolwiek problem? Już nie mówiąc, że 12-latków z jedynkami na pęczki i podpalających papierosy w szkolnym kiblu to oni chyba uważają za lekkie przypadki... Równie żałosne są teksty pana od żony - bo nikt nie ma prawa wywalać nieletniego z jego własnego domu...
      Opcja 1. Młody mieszka u mamy. I moim zdaniem - niezależnie od tego, jak się zachowuje - tam jest wtedy jego dom i nikt nie ma prawa go stamtąd wywalać.Nie 12-latka. Wtedy to nie syn, mama i tata chodzą na rodzinną terapię, tylko syn, mama i ojczym. Bo to z nimi mlody spędza większość czasu. W takiej sytuacji możesz pełnić rolę pomocniczą. Gdyby jednak i mama, i ojczym odmowili udziału w tego typu imprezie - pozostaje tylko
      Opcja 2. Syn przeprowadza się do ciebie i robi wam podobne jazdy - tobie i macosze. Wtedy nikt nie ma prawa go stamtąd wywalać, nawet najukochańsza dama twego serca. I wtedy to wy chodzicie na rodzinną terapię, ty użerasz się z tymi nieszczęsnymi pałami i jego ucieczkami.
      Zaletami tego może być zmiana szkoły i środowiska, wadami: konieczność przeprowadzki i zmiany szkoly w trakcie roku (czy nawet semestru), poczucie u młodego, że mama nie kocha (skoro tak łatwo się pozbyła) itp. No i nikt nie da gwarancji, że mlody nie nawiąże nowych, jakże interesujących znajomości.
      BTW: dlaczego uważasz, że 12-latek powinien chętnie wracać do domu, z którego go wyrzucają?
      A co do niegrzeczności i pyskowanie; tak, w porównaniu z młodszymi dziećmi 12-latki są niegrzeczne. Ale potrzebują też móc powiedzieć :Chcę, żebyś stąd wyszła/wyszedł (fakt: 'sp...laj' to przesada), potrzebują się zbuntować i czasem popyskować. Niestety, receptą na te dolegliwości nie może być li i jedynie tekst typu: "Jak ty się odzywasz do matki, smarkaczu...".
      Jedynki to pikuś.
    • canuck_eh Re: Problemy z 12 latkiem 05.11.10, 15:31
      A rozwazyliscie propozycje by syn zamieszkal z Toba, przeprowadzil sie do wiekszego miasta.Przypilnowac go przypilnujesz z nauka a moze jak nie bedzie notorycznego - zrob to i to, czemu znowu 2-3 itp itd to dzieciak sam siadzie i nauczyc sie, lepsze oceny bedzie zbieral.A moze on specjalnie stara sie o tak slabe oceny.Dzieciak jest sfrustrowany, ewidentnie nie akceptuje nowego partnera matki.Pogadaj z byla o takiej mozliwosci ze go wesmiesz - na probe.JAk oboje sie wycisza to relacje sie poprawia i wszystko sie wyprostuje.
      • mtomass Re: Problemy z 12 latkiem 06.11.10, 08:38
        Jak ona jest wkurzona na syna to wykrzykuje że mam go sobie wziąć. Jak sie uspokoi to nie chce. A syn się przyzwyczaił do wygód własnego domu i w blokach byłoby mu xle. Ale spóbuję pogadac z nimi na poważnie
        • nowy99 Re: Problemy z 12 latkiem 06.11.10, 21:27
          Syn jest w trudnej sytuacji - ma rozitą rodzinę, brak ojca przy sobie. Uwierz, że ojciec w jego obecnym wieku to, pomimo pozorów, niemal guru. Mam syna w 1 gimnazjum, w zeszłym roku przez złe klasowe, wręcz menelowe towarzystwo, w połowie szóstej klasy, czyli gdy zostało tylko pół roku szkolnego zabraliśmy go do innej szkoły, w innej podwarszawskiej miejscowości. I to było najlepsze, co mogliśmy zrobić - warto zmienić mu otoczenie, ponieważ on w domu mamy nie odnajduje się, ucieka do kolesiów, którzy (nie komp, nie tv itp) są dlań najgroźniejsi. Pamiętaj, zę on szuka męskich wzorców do naśladowania. I ponieważ taty nie ma, wzorce znajduje na ulicy, u tychże kolesiów.
          Moim zdaniem, powinieneś z matką ustalić, że trzeba go ratować - to naprawdę ostatniuśki moment na wtłoczenie czegokolwiek mu do głowy - za chwilkę rodzice będą na samym końcu w hierarchii ważności spraw i przyjaciół. Oczywiście za parę lat mu przejdzie, to teraz kwestia wieku - hormonów mącących tym naprawdę zagubionym i biednym dzieciakom w głowie. I nie bierz do serca, do głowy jego słów "nie nawidzę", "zabiję" czy innych mocnych, bo wszystkie nastolatki balansują na tak potężnych emocjach i jedynym rozwiązaniem problemu jest np. umrzeć, uciec, zabić się itp. W dodatku ta wrzeszcząca, agresywna mama - ona nie wyciszy emocji w nim, a tylko je podgrzewa.
          Co do ocen, niech uczy się tak, by zaliczać przedmioty - niech oceny nie będą celem, a wykładnią, jaki poziom wiedzy posiada, ile się z danego tematu nauczył. W jego wieku chyba 95% chłopców nie chce się uczyć - nasz syn też dzień w dzień prawie wołami do lekcji goniony, ale że robimy to z mężem nieustannie od początku, to się nie buntuje. W dodatku szkoła nowa ma wysoki poziom i tu codziennie jest dużo zadane: ćwiczeń, prac pisemnych - krótkich ale dzień w dzień. I słuchajcie, to zdaje egzamin: syn powoli wpada w rytm i rytuał codziennego odrabiania lekcji, bo nie ma dni by nie było zadane. My oczywiście, padamy na pyski, ale co wieczora odpytujemy, sprawdzamy wszystkie zeszyty, ćwiczenia... Strasznie żmudna i zajmująca z nim praca. I czekamy, kiedy załapie i zacznie sam. A! Załapał i kręci go angielski, bo za ostatnie grosze ma 2/tydz. angielski z nauczycielem w domu oraz matmę - bo tę lubi i rozwijamy go szerzej. I te zajęcia w domu po lekcjach, to też były w zeszłym roku sposobem na odcięcie od kolesiów po lekcjach - musiał wrócić do domu, bo korepetycje. I to się sprawdziło w 100%.
          Moim zdaniem powinieneś wziąć go do siebie, zmienić szkołę - prosząc o przyjęcie do klasy spokojnej, ze spokojnymi chłopcami. Może jakieś korki chociażby ze sportu: tenis (też u nas wprowadziliśmy). Chłopcy zająć czas, bo chłopcy często mają dynamit w tym wieku w pupie, to te hormony.
          A na poradnię nie licz za bardzo - tu na formu Życie rodzinne często czyta się o tym jak psycholog, pedagog nie pomogli i dziecko ma już 17, 18 lat i jest beznadziejnie.

          Może u ciebie się uspokoi i z czasem za parę lat powróci do domu mamy.

          • kkokos Re: Problemy z 12 latkiem 06.11.10, 23:37
            hm, a dlaczego twoja była żona ma konkubenta, a ty partnerkę?

            • mtomass Re: Problemy z 12 latkiem 07.11.10, 09:12
              Nie bardzo rozumiem tego pytania big_grin. I co to ma do meritum sprawy? tongue_out
              • kkokos Re: Problemy z 12 latkiem 10.11.10, 19:29
                mtomass napisał:

                > Nie bardzo rozumiem tego pytania big_grin. I co to ma do meritum sprawy? tongue_out

                bardzo wiele, ale jak widać nie ja jedna zwróciłam na to uwagę.

                konkubent to słowo z jednoznacznymi konotacjami. przyjaciółka czy partnerka nie, prawda?

                ty też masz konkubinę. a być może zwyczajnie dupę, zdzirę albo kochankę - niekoniecznie partnerkę. nie wiem, jak o niej mówi twoja była żona, ale byłbyś oburzony, gdyby w ten sposób, prawda? tymczasem ty nawet na forum, nawet w postach teoretycznie pisanych bez emocji odbierających kontrolę, uparcie piszesz o partnerze swojej byłej żony w sposób gorszy niż o własnej partnerce (dodając protekcjonalne coś tam o grzecznym magazynierze ze wsi), ale bo tobie wolno wprowadzać w życie twojego syna nową kobietę i jej dziecko, a twojej żonie wara?

                naprawdę uważasz, że twój syn takich rzeczy nie zauważa? a może ci to na rękę?
                • nowy99 Re: Problemy z 12 latkiem 10.11.10, 21:56
                  Zwykłe upierdliwe czepianie się faceta. Przeanalizuj dobrze jego list i zobacz czy nie pisał o partnerze swojej żony.
                  Co do magazyniera - uważam, że to istotne dla odczucia całości sytuacji - po prostu partner jest najzwyklejszym, ale poczciwym i odważnym człowiekiem, no i może z blokadą kompa mu też dlatego nie wyszło.
                  Fakt, trzeba w afekcie, w jakiejś nerwowej sytuacji uważać przy dziecku jak się ją komentuje, ale chyba nie jest winą ojca, gdy matka go atakuje a on odpiera te ataki i widzi czy słyszy to syn - no bo dzieci w końcu żyją z nami i wszystko widzą. I nie są głupie, i wiedzą co to agresja słowna, i też czują gdzie jest sprawiedliwość a gdzie przesada.
                  Tak, ojciec powinien synowi cały czas tłuc do głowy, że mamie jest ciężko i fizycznie i psychicznie i nie można jej dolewać zmartwień, trzeba ją szanować za trud i poświęcenie, za nieprzespane noce, i to, że ma ona prawo do ułożenia sobie życia. To pomoże im wszystkim, a jesli nie, to na pewno nie zaszkodzi.
                  Ale bądźcie sprawiedliwe i odczepcie się od faceta, nie rozdrapujcie tego co miedzy nim i byłą.
                  • kkokos Re: Problemy z 12 latkiem 11.11.10, 09:47
                    > Ale bądźcie sprawiedliwe i odczepcie się od faceta, nie rozdrapujcie tego co mi
                    > edzy nim i byłą.

                    ależ broń boże nie rozdrapuje tego, co było między nim a byłą.

                    biorę pod uwagę to, co jest teraz - a i to głównie w relacji syn-ojciec, a nie były mąż-była żona. a teraz to widzię bezjajecznego faceta, który chciałby mieć święty spokój w nowym związku, bez obciążeń, a jego odpowiedzialność za syna zamyka się w "mówiłem żonie, że on powinien mieć jakieś zainteresowania, a nie włóczyć się po mieście".
                    ale zapewne wszyscy znajomi wiedzą, jak pan się swoim synem martwi... a obecna konkubina zapewne bardzo mu współczuje dawnej żony-cholery i nie lepszego synka.

                    tylko ja w dalszym ciągu nie widzę NIC, co tak naprawdę ten pan robi dla swojego syna poza udzielaniem światłych rad byłej żonie, wizytą u psychologa (bo przecież była żona sobie z wychowaniem dziecka nie radzi) i rzadkimi wizytami syna u ojca - będącymi katorgą, bo trzeba raz na jakiś czas przez dwa dni? półtora dnia? przeżyć to, z czym ta upiorna, gderająca, nie do zniesienia kobieta walczy 24/7.
                    • mtomass Re: Problemy z 12 latkiem 11.11.10, 10:22
                      No chyba lekko przesadzasz droga koleżanko z forum. To co ja wg Ciebie mam jeszcze zrobic ? Małżeństwo mi nie wyszło, zreszta jak wielu ludziom, buduję więc nowy związek. Widywanie z dziećmi co 2 tygodnie zostało ustalone sądownie i to po wielu bojach. Jak juz pisałem, planuję wspólne zamieszkanie z moją przyjaciółka i jej córka, a być moze i moim synem, najlepiej we własnym domu. Gdy dzieci mnie odwiedzaja to staram sie odrabiać lekcje z synem. Córeczka na szczęście nie potrzebuje korków, ma prawie same 6 i wsyzscy ja chwalą.
                      Zapomniełem jeszcze napisac o jednej rzeczy. Otóz moja była żona wraz z nowym partnerem postarali sie o dziecko. Dziewczynka ma teraz 7 miesięcy. Mój syn ma tez pretensje do "ojczyma" w sprawie nowej siostrzyczki - jej ojciec nie pozwala mu się z nia bawić czy wychodzić na spacer.
                      I najnowszy odcinek serialu. Moja była żona dowiedziała się w szkole, że syn ma prawie same 1 i opuszcza wiele lekcji. Najprawdopodobniej zostanie na 2 rok w tej klasie. Udało mi sie porozmawiac z nim przez telefon stacjonarny. Płakał i mówił, ze nie może znieśc atmosfery w domu, bo mama tylko ciągle krzyczy i czepia się bzdur, typu krzywo ustawił buty (to akurat rozumiem, bo w tej poj...nej rodzince to normalne - pamiętam jak teściowa tez ciągle się darła, że ktoś tam ukruszył odrobine chleba - głupie ćwoki ze wsi, przeklinam dzień w którym pierwszy raz pojawiłem się w ich domu), "ojczym" ciągle ma jakieś "wąty", mama wydzwania po jego kolegach, raz nawet przyszła do jednego z nich z awantura, potem jedni koledzy się złoszczą , inni śmieją. Zabrali mu i komórke i modem od internetu.
                      Tak więc widze, ze sytuacja mojego synka pogarsza się coraz bardziej. Chyba pozostaje złożenie doniesienia do prokuratury na byłą zonę i jej konkubenta o znęcanie się nad dzieckiem. Moja przyjaciółka i jej córka będą świadkami.
                      • triss_merigold6 Co za bzdury 11.11.10, 13:35
                        Wybacz, ale dyscyplinowanie małolata zagrożonego powtarzaniem roku, zmuszanie go do utrzymywania porządku wokół siebie, chodzenia do szkoły i punktualnego wracania do domu ti żadne znęcanie się.
                        No, faktycznie biedny dwunastolatek, niemowlaka nie dają mu do zabawy. To zbyt małe dziecko, żeby powierzyć je nieodpowiedzialnemu małolatowi.
                        Chlopakowi skrócić smycz, korepetytor, rozrywki zawieszone do odwołania, komputer też i ma się słuchać matki.
                        • mtomass Re: Co za bzdury 11.11.10, 14:56
                          Może jeszcze bić go, co ? To jest dziecko, żywy człowiek. Słyszałem opinie, że mój syn jest dobry i wrażliwy, nie potrafi tylko zaakceptować obecnej sytuacji. Dzieci powinny być przede wszystkim nagradzane a nie ciągle karcone. A niestety od swojej matki słyszy tylko krzyki i pretensje o pierdoły (a Ty masz w domu idealny porządek jak w wojsku?), natomiast nie ma ciepła, ani miłości, której on potrzebuje. Ja też jestem wrażliwą osobą i nie potrafiłem być z żoną, która była zimna jak lód. To nie tylko moja opinia. Oczywiście mądry Polak po szkodzie. W każdym razie jednak uważam, że małżeństwo powinno być zawarte po dłuższej znajomości i dokładnym poznaniu partnera. I przede wszystkim oboje powinni pochodzić z tego samego środowiska
                          • nowy99 Re: Co za bzdury 11.11.10, 18:50
                            Syn został odtrącony uczuciowo w swoim domu. A ponieważ nie jest idealny, ma kłopoty z zaangażowaniem się w naukę - wylewa się nań wszystkie pomyje przy każdej okazji. Czuje, że nia ma dlań miejsca w tej rodzinie, zajmują je kolejne dziatki, słodziutkie i ichnie, a nie takie jak on - półobce.
                            Ten chłopiec w prosstej linii zbliża się do świata używek.
                            Matka nie ma pojęcia o wychowaniu problematycznego nastolatka - jak zdecydowana większośc naszego społeczeństwa. Dlaczego u licha nie wprowadza edukacji o wychowaniu do szkół, a krzyczy się o wychowaniu seksualnym? Można by zresztą to drugie wprowadzić jako rozdział tego pierwszego.

                            W ogóle to straszny jest los dzieciaków w rodzinach z ojczymami. Ile się słyszy o brutalnym trraktowaniu ich. Taki ojczym może jeszcze pokocha nie swoje ale żeby było bezproblemowe. No, bo kochamy w sumie tylko swoje dzieci, inne lubimy bądź nie, gdy są niegrzeczne. I dla obcych cierpliwości nie mamy takiej jak dla swoich urwisów.
                            Może jednak ojciec tego chłopca przygarnąłby go, choć na pewien czas np. na okres nauki w gimnazjum.
                          • burza4 Re: Co za bzdury 11.11.10, 22:22
                            Naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś wystąpił o przejęcie opieki. Znęcanie się, no faktycznie. Nie kompromituj się chłopie. Zobaczymy jakbyś śpiewał, gdyby do twojej partnerki syn rzucał mięsem, tobie zwinął pieniądze i gdybyś to ty go szukał po nocy. Krzyki o pierdoły łatwo krytykować, póki cię te pierdoły nie dotyczą bezpośrednio.

                            Na razie sam elegancko umywasz ręce, i nie robisz nic poza mądrzeniem się jak powinna postępować była żona, która użera się z tym na co dzień.
                          • morekac Re: Co za bzdury 11.11.10, 22:59
                            Słyszałem opinie, że
                            > mój syn jest dobry i wrażliwy, nie potrafi tylko zaakceptować obecnej sytuacji.
                            Niezaleznie od tego, jak dobry i wrażliwy jest twój syn, jak bardzo żali się na mamę i jak bardzo gra na twoim sumieniu, 12-latki powinny chodzić do szkoły, odrabiać lekcje i nie włóczyć się nadmiernie po nocy. Bez względu na to, jaką ty masz opinię o swojej eks-małżonce i jej metodach wychowawczych. I bez względu na to, z którym rodzicem dziecko mieszka.
                            BTW: oceny z zakresu 1-3 zawierają dwie oceny zaliczające.
                      • kkokos Re: Problemy z 12 latkiem 11.11.10, 19:24
                        aha, czyli sytuacja wygląda tak:

                        macie dwoje dzieci, upiornego syna i cudowną - młodszą? - córeczkę. chłopak raz na dwa tygodnie widuje ojca, który faworyzuje jego siostrę oraz ma już inną rodzinę z kolejną cudowną córeczką, a matka urodziła kolejną córeczkę z innym mężczyzną. czyli chłopaka otaczają same cudowne dziewczynki - siostrę wszyscy chwalą, ta najmniejsza jest tak cudowna, że się nie może z nią bawić, a ta obca też jest tak wspaniała, ze ojciec woli ją od pierworodnego. w dodatku chłopak zaczął gimnazjum, w którym panują twarde prawa i trzeba sobie wywalczyć pozycję od nowa, bo układy z podstawówki poszły się gonić.

                        no rzeczywiście układ zapewniający wszystko: poczucie bezpieczeństwa, poczucie własnej wartości, poczucie że jest się ważnym dla kogoś, kochanym, potrzebnym. nic tylko rozkwitać.

                        miotasz się w ambiwalencach - z jednej strony "wsiowe ćwoki krzywdzą mojego synka", z drugiej syn odziedziczył tych ćwoków parszywy, prymitywny charakter, a być może i urodę (córeczka zapewne podobna jest do ciebie?). tak, to fatalnie, że syn ci przypomina, iż cię kiedyś zaćmiło i ożeniłeś się albo pod wpływem hormonów, albo licząc na bogactwo tych ćwoków ze wsi.

                        bardzo mi się podoba pomysł doniesienia do prokuratury za znęcanie się nad dzieckiem. szczególnie fakt składania zeznań przez nieletnią córką konkubiny faceta oskarżającego byłą żonę. donieś, donieś jak najszybciej. i niech sąd przyzna opiekę tobie. najlepiej nad całą trójką, bo wszak niemowlaka chyba też nie można zostawić takim okrutnikom, co uczyć sie każą, o bałagan się czepiają i jeszcze wiochę wobec kolegów robią.

                        porzucając ironię:
                        weź syna do siebie. zamiast pieprzyć głupoty o prokuraturze, czyli wymachiwać na forum szabelką i czuć się dzięki temu takim dobrym i odpowiedzialnym ojcem, weź go do siebie i przejmij codzienną, 24/7 odpowiedzialność za jego wychowanie. a dzieciak będzie jeździł raz na dwa tygodnie widywać się z okrutną, zimną matką, ojczymem (niby dlaczego w cudzysłowie? zdaje się, że realnie facet ma więcej kontaktu z twoim synem niż ty, w przeciwieństwie do ciebie mieszka z nim pod jednym dachem i problemy twojej żony z twoim synem dotykają go realnie znacznie bardziej niż ciebie) i cudownymi siostrami. będziesz mógł poćwiczyć swoją tolerancję na bałagan (swoją drogą, nawet na tym forum widać, jak rzadka to rzecz - umiejętność odpuszczenia dupereli własnym dzieciom; ), tolerancję na snucie się bóg wie gdzie i bóg wie z kim, zafiksowanie na komputerze, olewanie szkoły i nauki, umiejętność przekonania, że nauka przede wszystkim. aha, i jeszcze umiejętność przekonania do wartościwego hobby.

                        ale przecież tego nie zrobisz. wszak masz swój wygodny światek i nie będziesz go burzył, zresztą "partnerka" zapewne wcale nie miałaby na mieszkanie z pasierbem ochoty, prawda?
                        no to rzeczywiście, pozostaje wymachiwanie szabelką...
                        • triss_merigold6 Re: Problemy z 12 latkiem 11.11.10, 19:55
                          No właśnie, ciekawe czy konkubina oana ojca jest zachwycona wizją mieszkania pod jednym dachem z dwunastolatkiem sprawiającym kłopoty, sfochowanym, z problematycznym podejściem do nauki.
                          • nowy99 Re: Problemy z 12 latkiem 11.11.10, 20:56
                            Kurczę, jak to wychodzi: ludzie wychowują nieswoje dzieci, a ich własne, najbliższe sercu istoty tułają się opuszczone i nieszczęśliwe, i takie samotne gdzieś tam w świecie. I pewno nieraz zapłaczą w skryciu dlaczego tak jest, i kwitnie w nich nienawiść do ludzi, najbliższych, świata, do tych, co zajęli ich miejsce. Miejsce, które się im tak samo należy, wszak nie są gorszego sortu. Może jednak najlepiej by było, by dziecko rodziców żyjących osobno część swego dzieciństwa spędziło wpierw z mamą, a po kilku latach - z tatą. Może to jakoś wyrównałoby w dziecku poczucie krzywdy, braku drugiego rodzica. I w dorosłość wkroczyłby wtedy w miarę przygotowany do tworzenia dobrych, konstruktywnych relacji z ludźmi.

                            Przyjaciółka ojca sama ma dziecko, więc powinna pojmować obecność tego chłopca w ich nowej rodzinie na takich samych zasadach, na jakich znalazła się tu jej córka.
                            • triss_merigold6 Re: Problemy z 12 latkiem 11.11.10, 21:27
                              Może bez egzaltacji, co?
                              Dziecko nie powinno być pępkiem świata, a nowy partner matki czy nowa partnerka ojca nie zajmują JEGO miejsca. Ja tu widze przede wszystkim brak umiejętności stawiania granic dziecku, zapewne gdy chłopak był młodszy nie było to takie uciążliwe i nie powodowało aż takich szkód. TERAZ powoduje. Dziecko trzeba kochać i wspierać, ale także wymagać - dla jego własnego dobra. Wymaganie zdawania do następnej klasy, uprzejmego zachowania względem domowników, informowania dokąd i z kim wychodzi, to są kwestie elementarne wobec dziecka i nastolatka.
                              Poczytaj sobie forum dla macoch i sprawdź jak nieudolni, niesprawni wychowawczo, nadmiernie pobłażliwi i pełni poczucia winy wobec dzieci potrafią być rozwiedzeni ojcowie. Nieba by przychylili, spełnili każdą zachciankę ale matka zostaje od czarnej roboty: pilnowania lekcji, organizowania małolatowi czasu, kontrolowania czasu przed kompem i tv etc.
                        • mtomass Re: Problemy z 12 latkiem 12.11.10, 09:59
                          Widzę że chyba tylko jedna osoba - nowy99 (bardzo i ciepło dziękuję) - potrafi coś rzeczowo i bezstronnie doradzić. Reszta to chyba feministki, mające do mężczyzn pretensje o wszystko. Ja jestem ten zły, leń, dbający tylko o własne wygodne życie, a moja była żona wraz z nowym partnerem harują ciężko i maja problem z podłym, niewdzięcznym 12 latkiem, który nie chce się uczyć i w ogóle sprawia same problemy. Tak można by podsumować wasze "opinie". Jak was czytam to przypominają mi się niezapomniane polskie filmy "Seksmisja" i "Tato",a w szczególności jedna cięta wypowiedź Jerzego Stuhra. OK, piszcie sobie te swoje teksty pełne ironii i jadu, ja to mam w głębokim poważaniu. Jak chcecie wiedzieć to potrafię coś więcej niż tylko "wymachiwanie szabelką". Nie chce mi się już odpowiadać na głupoty, więc EOT!
                          • morekac Re: Problemy z 12 latkiem 12.11.10, 23:08
                            To, że mama robi pod szkoła cyrki świadczy o tym, że sobie z synem nie radzi.
                            I może być też tak, że młody zapracowanie i nieporadność rodzicielki i nieobecność ojca na codzień doskonale wykorzystuje. Bo nie chce się przenieść z małego miasta (gdzie nikt nie jest w stanie go upilnować - wie to już z doswiadczenia) do ojca (który jeszcze ma nadzieję czy też złudzenia, że jemu się ta sztuka uda). Pomimo, że tak mu fatalnie z matką. I przeciez, gdyby miał inne warunki w domu itp., to lepiej by się uczył i już na pewno nie palił za śmietniki. Jak dla mnie, młody sobie nieco pogrywa ...
                            Zanim go do końca wybielisz jakimś wybielaczem i całą winą obarczysz matkę młodego - popatrz na syna może nieco mniej idealistycznie...
          • mtomass Re: Problemy z 12 latkiem 07.11.10, 09:22
            Dzieki za poradę. Chyba tak trzeba będzie zrobić. Z byłą chyba się nie dogadam, dla niej "guru" to matka i ksiądz, gdyby mówili że słońce świeci w nocy, to ona by twierdziła że tak jest. Niestety jej rodzice to prości chłopi, a ona mimo skończonych studiów kulturalnie reprezentuje poziom niższy od wielu osób, które mają "tylko" podstawówkę. Jak brałem z nia slub to była spokojna tyle że bez horyzontów, myślałem że sie zmieni, da się ja "wychować" w środowisku akademicko-turystycznym. Niestety nic to nie dało, a moje koleżanki czy zony kolegów, próbujące ją zagadywać na imprezach, twierdziły że właściwie nie ma z nią o czym rozmawiać. Niestety, widze że syn chyba trochę odziedziczył z jej "charakteru".
            Najnowszy wyczyn syna : wczoraj podobno gdy matka była w pracy, zabrał babci jakieś pieniądze i wyszedł. Kontaktu z nim nie było, bo tydzień temu za złe zachowanie zabrała mu komórkę...
            • nowy99 Re: Problemy z 12 latkiem 07.11.10, 16:42
              konfiskata telefonu to ruch przeciw sobie - wówczas to dopiero nie wiadomo co robi i gdzie jest! Kary, jeśli w ogóle jeszcze stosować je w tym wieku, powinny zostać przemyślane, by zadziałały skutecznie. Np. można odwlec w czasie zakup czegoś tam.
              A! Nasz 13-latek jako, że słucha muzy (na kompie - dlatego troszkę nieładnie zabierać dziecku na tak długo kompa, młodzież kocha muzykę) rockowej i trochę cięższej, poszukuje swej muzycznej tożsamości, zapałał grać na gitarze elektrycznej - fajna to rzecz, zwłaszcza, że nie trzeba uczyć się wpierw na klasycznej - szukamy teraz nauczyciela do gitary elektrycznej i chcemy zakupić mu taki sprzeęcik gitarka LTD M50 plus piecyk Rolanda pod chionkę (na raty, koszt rzeędu 1500zł, trochę jest ale raty zero %).
              Warto w nastolatkach zabijać nudę, bo jeśli dziecko nie czyta, nie lubi (nasz syn, pomimo że ja pożerałam książki i robię to w miarę możliwości do dziś, mąż też, mamy studia mgr państwowe więc książki były ćwierć zycia w obrocie, siłą rzeczy), z nudy może zająć się niedobrymi rzeczami. I potem słyszy się w kryminalnych sprawach: zabiłem, bo mi się nudziło.
              • mtomass Re: Problemy z 12 latkiem 10.11.10, 14:08
                Ano właśnie. Teraz nie mam z synem w ogóle kontaktu, chyba że zadzwoni do mnie od kolegi czy ze stacjonarnego.
                Mówiłem byłej, że syn powinien mieć jakieś hobby aby nie zajmował się bzdurami czy włóczeniem po miescie z podejrzanymi kolesiami, w odpowiedzi usłyszałem wrzask, że on ma się uczyć, bo ma zaległości
                • kkokos Re: Problemy z 12 latkiem 10.11.10, 19:40
                  > Mówiłem byłej, że syn powinien mieć jakieś hobby aby nie zajmował się bzdurami
                  > czy włóczeniem po miescie z podejrzanymi kolesiami, w odpowiedzi usłyszałem wrz
                  > ask, że on ma się uczyć, bo ma zaległości

                  weź go do siebie. codzienną pracą u podstaw postaraj się nakłonić go do zainteresowania się jakimś hobby, choćby wbrew jego pragnieniom. no i postaraj się zmusić go do nadrobienia zaległości w nauce, bo przecież powinien je nadrobić.

                  przecież to takie proste, dlaczego ta głupia wrzaskliwa baba tego nie umie?
                  weź syna do siebie i udowodnij jej, że to takie proste
                • morekac Re: Problemy z 12 latkiem 11.11.10, 07:31
                  Mówiłem byłej, że syn powinien mieć jakieś hobby aby nie zajmował się bzdurami
                  > czy włóczeniem po miescie z podejrzanymi kolesiami, w odpowiedzi usłyszałem wrz
                  > ask, że on ma się uczyć, bo ma zaległości

                  Zasadniczo to ona ma rację. Jeśli czas przeznaczony na lekcje on spędzi na radosnym uprawianiu hobby, jedynek mu od tego nie ubędzie... Teraz to trzeba młodego złapać za łeb, dostarczyć do domu i przypilnować odrabiania lekcji/dostarczyć do korepetytora. Tu powinno pomóc zatrudnienie komandosa do opieki nad 12-latkiem.
            • kachwi1 Re: Problemy z 12 latkiem 08.11.10, 15:27
              hm, jeśli tak samo, jak na forum, wyrażasz się o swojej byłej żonie przy synu, to znaczy z kompletnym brakiem szacunku, to wcale się nie dziwię, że syn do swojej matki tego szacunku nie ma. a w takiej sytuacji bardzo trudno wymagać, żeby odrabiał lekcje czy przykładał się do nauki, jeśli na cokolwiek, co matka mówi, syn reaguje tak, jak ty, czyli: znowu gdera. problemy twojego syna są konsekwencją twoich zachowań. mówiąc wprost: to twoja wina. i z tego co widzę ciągniesz to dalej. jeśli zależy ci na tym, żeby dzieciak miał poukładane życie, to musisz zmienić myślenie. tekst, że myślałeś, że żonę "da się wychować", jest bardzo niski. współczuję twojemu synowi i twojej byłej żonie. przy takiej "pomocy" od byłego męża będzie jej ogromnie trudno zmienić zachowanie syna. zastanów się człowieku. to twoje dziecko. dla jego dobra warto swoje zdanie czasem schować w kieszeń, i zacząć współpracować, bo jesteście rodzicami młodego człowieka, na którego macie przeogromny wpływ.
            • znowuniedziela Re: Problemy z 12 latkiem 08.11.10, 19:34
              ona mimo skończonych studiów kulturalnie reprezentuje poziom niższy od wielu osób, które mają "tylko" podstawówkę. Jak brałem z nia slub to była spokojna tyle że bez horyzontów, myślałem że sie zmieni, da się ja "wychować" w środowisku akademicko-turystycznym. Niestety nic to nie dało, a moje koleżanki czy zony kolegów, próbujące ją zagadywać na imprezach, twierdziły że właściwie nie ma z nią o czym rozmawiać.


              to jest chyba główny problem Twojego syna-wmawiasz mu,że ma głupią matkę, tymczasem ona buduje dom, a Ty mieszkasz w bloku ...
              • mtomass Re: Problemy z 12 latkiem 10.11.10, 14:05
                Przepraszam bardzo jeśli kogoś uraziłem, ale zachowanie mojej byłej żony wiele osób, a w szczególności mających wątpliwą "przyjemność" zobaczenia jej w "akcji", skomentowało słowami, pośród których "psychiczna" jest chyba najłagodniejsze. Córka mojej przyjaciółki gdy pierwszy raz ją zobaczyła i usłyszała to rozpłakała się ze strachu, mimo że siedziała w samochodzie.
                Wiem że nie powinienem na nią mówić nic złego przy synu, ale łatwo dawać dobre rady przez net - w realu to czasem i bardzo spokojnej osobie puszczają nerwy.
                Co do budowy domu to akurat w tym kraju aby mieć pieniądze, to przede wszystkim trzeba mieć dobry zawód (a kto podczas studiów przewidzi co będzie na topie za kilka lat?), harować od świtu do nocy, być niezłym cwaniaczkiem czy kombinatorem, lub po prostu urodzić się w bogatej rodzinie - na co nikt nie ma wpływu. To, że ktoś mieszka we własnym domu, nie oznacza że jest kulturalny albo jakiś "lepszy". Ja akurat uważam, że człowiek powinien coś mieć z życia, a nie odmawiać sobie wszystkiego po to, by kosztem ogromnych wyrzeczeń i harówki, zaniedbywania wychowania dzieci zamieszkać kiedyś we własnej chałupie. Owszem , wolałbym dom od bloku, ale pod warunkiem że mnie na to już stać. Przynajmniej we dwójkę z moja obecną partnerką
                • kkokos Re: Problemy z 12 latkiem 10.11.10, 19:34
                  niech zgadnę - twoja konkubina i jej dziecko cieszą się teraz nowym tatusiem, a twoja była żona walczy z twoim synem, kłopoty z którym ty byś najchętniej zwalił na jej barki i miał święty spokój, przerywany sielankową wizytą grzecznego chłopczyka raz na dwa tygodnie, zachwyconego każdym twoim pomysłem?

                  weź go do siebie. weź i powalcz. skonfrontuj z nim swoją konkubinę - dlaczego to partner matki ma się wpasowywać w trudny układ ze zbuntowanym nastolatkiem, niech twoja konkubina też popróbuje.
                  a rozwiązanie będzie miało tę niewątpliwą zaletę, że wyrwie chłopaka ze środowiska, podobno źle na niego wpływającego.

                  na razie jesteś ojcem papierowym, wybielającym się przed samym sobą postami na forum.
                  • himmma Re: Problemy z 12 latkiem 12.11.10, 18:13
                    Ale masz oczekaiwania wobec sowje bylej zony. Smrujesz jej tylko tylek.
                    Kobeta uridzila 7 meisiecy temu dizecko, ma corke i wychowuje rozbestwionego syna, ktory o jej partnerze i o niej samej wuraza sie w niecenzuralny psoosb. Nie rozumiem tylko dlaczego nie chce pobzyc sie dziecka? Oddac go tobie.
                    Moze cie zna, wie ze syn przy tobie juz kompletnie by sie wykoleił...

                    A dlaczego meiskzasz w innym meiscie?
                    Skad te plany na nowe zycie z nową babka, za ojca corki tej nowej
                    bedziesz robil. Zajmij sie synem, a nie tylko dbierasz telefony!

                    Byla zona zostala z trojka dziec na milosc boska!!!!!!!!! Z partnerem majacym problemy z byla ozna i naskakujacym eksmezem, ktory ma problem z tym, ze ona nadal trkatuje go jak meza. traktuje cie jak ojca dziecka, a nie jak meza!!!!!!!!! Ona ma 3Xwiecej na glowie: dom, dzieci, 7 miesieczniak i niewychowany-pewnie po swoim ojcu synek..
                    • himmma Re: Problemy z 12 latkiem 12.11.10, 18:14
                      "WRAŻLIWY" SYNEK
                    • morekac Re: Problemy z 12 latkiem 12.11.10, 23:05
                      Sądzę, że nieco poniosła cię fantazja. Założyciel wątku, owszem, główne przyczyny problemów z synem widzi w matce (takiej czy owakiej) - co nie musi być prawdą. Niemniej wnioskowanie z tego wszystkiego, że
                      1.przebywanie pod opieką ojca spowoduje totalne wykolejenie syna
                      2.sugerowanie, że zamieszkanie w innym mieście to świadome i rozmyślne sabotowanie starań wychowawczych matki i celowe działanie na szkodę dzieci
                      3.ewentualne plany zamieszkania z partnerką i jej córką jako odtrącenie syna
                      to już jest chyba nadużycie.
Pełna wersja