Dodaj do ulubionych

Indywidualna nauka dziecka...

12.11.10, 10:22
Dzień dobry,

czy macie doświadczenia lub namiary na kogoś, kto uczy samodzielnie w domu swoje dziecko, bo nie chciał posyłać go do szkoły. Nie chodzi mi o sytuacje, kiedy zdrowie nie pozwala ale o wybór rodziców: nauka w domu a potem semestralne egzaminy. Będę wdzięczna za pomoc.
Serdeczności, M.
Obserwuj wątek
      • alajna85 Re: Indywidualna nauka dziecka... 12.11.10, 17:18
        Jest obowiązek edukacji, ale nie musi ona się odbywać w szkole. Dziecko jednak zobowiązane jest zdawać egzaminy by udowodnić, że opanowało podstawę programową.
        Dwoje dzieci jednego z moich wykładowców były uczone w domu, są mniej więcej w moim wieku, miałam okazję je poznać - ludzie bardzo inteligentni, oczytani, z wieloma zainteresowaniami, przy tym towarzyscy i rozwinięcie społecznie. Mnie się nauczanie domowe zawsze podobało - oprócz nauki w domu dzieciaki spotykają się z rówieśnikami, razem z nimi chodzą na zajęcia dodatkowe, imprezy kulturalne, nie są wyalienowane jak to się niektórym wydaje. Całe spektrum zachowań, jakie zachodzą w szkole mają one na co dzień w interakcji z rówieśnikami poza uczeniem się. Ja jestem na tak. Tym bardziej patrząc na to, jaki poziom wiedzy i umiejetności Ci ludzie sobą reprezentują. Przy czym zdaję sobie sprawę, że taka forma nauki z pewnością nie jest dla wszystkich i dzieci powinny wyrazić taką chęć.
          • alajna85 Re: Indywidualna nauka dziecka... 12.11.10, 17:53
            Zgadza się, to jest jedna z podstawowych kwestii.
            W tym przypadku oboje rodziców było nauczycielami akademickimi, oprócz dużej wiedzy są ogólnie mądrymi życiowo ludźmi, którym się "chciało" i poświęcili temu sporo energii.
            W większości przypadków, o których czytałam, rodzice byli nauczycielami, wydaje mi się, że trzeba lubić nauczać, by poświęcić się temu aż w takim stopniu.
            • amoniak2 Re: Indywidualna nauka dziecka... 14.11.10, 19:25
              alajna85 napisała:

              > Zgadza się, to jest jedna z podstawowych kwestii.
              > W tym przypadku oboje rodziców było nauczycielami akademickimi, oprócz dużej wi
              > edzy są ogólnie mądrymi życiowo ludźmi, którym się "chciało" i poświęcili temu
              > sporo energii.
              > W większości przypadków, o których czytałam, rodzice byli nauczycielami, wydaje
              > mi się, że trzeba lubić nauczać, by poświęcić się temu aż w takim stopniu.

              "chciało"... chyba nie orientujesz się jak wygląda praca nauczyciela akademickiego czy zwyklłego nauczyciela.

              Przy zwykłym trybie pracy niewykonalne - chyba że jeden rodzic zrezygnuje z pracy. Wychodzę z założenia że nie wolno się dać zwiariować - również na punkcie dziecka.
              • alajna85 Re: Indywidualna nauka dziecka... 14.11.10, 20:24
                Orientuję się, aż za dobrze wink
                Oboje byli (są nadal) nauczycielami akademickimi z tym, że kobieta ze względów zdrowotnych (tak zrozumiałam) nie pracuje już zawodowo. I nie pracowała w czasie, gdy nauczała dzieci (swoje i nie tylko, w grupie miała ich kilkoro). Mąż wykładający na uczelni również aktywnie się udzielał w tym procesie, tak twierdzi on sam jak i jego dzieci, więc chyba można im wierzyć. Dla chcącego nic trudnego. Kwestia organizacji, a skoro nauczanie dzieci w domu było w tej rodzinie tak ważne (tak, również dla dzieci) - tym bardziej.
                Również uważam, że nie wolno dać się zwariować, również a może szczególnie na punkcie dziecka (dla jego dobra), ale nauczania dziecka w domu daniem się zwariować ja osobiście bym nie nazwała. Bycie na każde zawołanie, spełnianie wszystkich zachcianek, bezmyślne wyręczanie, branie odpowiedzialności za każdy dziecięcy (w starszym wieku) występek itp. owszem.
                • srebrnarybka Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 07:59
                  Oboje byli (są nadal) nauczycielami akademickimi z tym, że kobieta ze względów
                  > zdrowotnych (tak zrozumiałam) nie pracuje już zawodowo. I nie pracowała w czasi
                  > e, gdy nauczała dzieci (swoje i nie tylko, w grupie miała ich kilkoro).

                  Czyli istotnym czynnikiem, który wpłynął na podjęcie przez nią takiej decyzji, była JEJ potrzeba zapełnienia nudy, kiedy siedziała sama w domu, a nie wyłącznie potrzeby jej dzieci. Czyli najzwyklejszy egoizm pod płaszczykiem troski o dziecko: pozbawiam dziecko czegoś bardzo istotnego, żeby mamusi się nie nudziło.
                  Dzieci nie są dla zaspokajania potrzeb rodziców. To rodzice są dla dzieci, a nie odwrotnie.
    • berta-live Re: Indywidualna nauka dziecka... 12.11.10, 17:21
      Ja kiedyś znałam chłopaka, który pierwsze lata swojej edukacji tak się właśnie uczył. I jak już poszedł do szkoły i pozdawał te wszystkie egzaminy, które miały go uplasować w jakiejś klasie, to okazało się, ze jest 2 lata do przodu. I faktycznie poszedł dwa roczniki na przód i dalej był od kolegów lepszy, zwłaszcza w matematycznych przedmiotach. Ale nie mam pojęcia czy to efekt tego, że był uczony w domu czy tego, że taki zdolny.

      Mimo wszystko uważam, że to głupi pomysł. Szkoła nie tylko do nauki służy. Nie bez powodu dzieciaki, które z różnych przyczyn nie mogą chodzić do szkoły czują się pokrzywdzone. A jak komuś zależy na samodzielnym edukowaniu dziecka to przecież nawet jak takowe to szkoły chodzi, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby go dodatkowo uczyć samemu. Chociażby podczas odrabiania lekcji.
      • aneta-skarpeta Re: Indywidualna nauka dziecka... 12.11.10, 17:44
        zgadzam się. Nauka nauką, ale nie tylko tym człowiek żyje

        ja mam wspaniałe wspomnienia ze szkół, choc nauczyciele bywali rozni- ale na dzien dzisiejszy uwazam, ze to tez było mi potrzebne

        kurde nawet głupie wagary czy zarty szkolne to są niezapomniane wspomnienia
        • alajna85 Re: Indywidualna nauka dziecka... 12.11.10, 18:06
          Ale kto powiedział, że dzieci takie uczą się pojedynczo? W większości przypadków właśnie uczą się w grupie kilku dzieci, to, że w domu nie oznacza, że samotnie.
          Poczytajcie sobie trochę o tym typie nauczania bo jak widać istnieje wiele błędnych przekonań na ten temat.
          Co do wagarów - nauczanie jest tak zorganizowane, że dzieci nie mają na to ochoty, a wyjść razem gdziekolwiek można zawszesmile
              • berta-live Re: Indywidualna nauka dziecka... 12.11.10, 19:43
                O szkole w zasadzie można powiedzieć to co Vandikia powiedziała kiedyś o religii. Wzbogaca kulturowo. Każdy przedmiot to inny nauczyciel, każda szkoła to inny zestaw nauczycieli, itp. I każda z tych osób jest inna, ma inny system wartości, inaczej się zachowuje, inaczej ubiera, ma inną mentalność i sposób postrzegania świata. I od każdej z nich można się czegoś o życiu dowiedzieć. Dodatkowo kilkuset uczniów w szkole. W związku z tym jest duży wybór osób z którymi warto się zadawać. Codziennie coś się dzieje, ktoś coś powie, coś zrobi, kogoś można poznać. We wspomnieniach ludzi z lat szkolnych na ostatnim miejscu pojawia się to co się nauczyli. O ile w ogól się pojawia, bo prawda też jest taka, że jakby człowiek chciał na szkołę liczyć, to pewnie by się nawet podpisać nie umiał.
                • alajna85 Re: Indywidualna nauka dziecka... 12.11.10, 20:00
                  Zgadza się. Niemniej nauczanie w domu nadal dla mnie jest wartościowe - uważam, że to wszystko, o czym piszesz można zdobyć także poza szkołą. Całe życie obcujemy z ludźmi, od małego, na zajęciach dodatkowych, na kursach, w klubach, kółkach zainteresowań, na wycieczkach, zabawach, w kinie, teatrze itd. A nauczanie w domu oszczędza dziecku wielu zgryzot, które może doświadczyć w szkole, takich jak brak uwagi nauczyciela, ignorancja, szufladkowanie, tłamszenie indywidualności, wszelkie patologie ze strony dorosłych jak i dzieci. A życia i tak się nauczy, jednak to wszystko czego wbrew sobie doświadcza w murach szkolnych nie przeszkodzi mu w zdobywaniu wiedzy.
                  • srebrnarybka Re: Indywidualna nauka dziecka... 15.11.10, 22:44
                    tłamszenie indywidualności może z powodzeniem odbywać się w domu. Co więcej - rodzice, którzy nie tylko spełniają wobec dziecka role rodzicielskie, ale i te, które u innych dzieci spełnia szkoła, mogą dziecko stłamsić totalnie. Dziecko tłamszone przez rodziców, które chodzi do szkoły, ma szansę przynajmniej w szkole pobyć poza zasięgiem rodziców. Dziecko uczone w domu przez przytłaczających rodziców nie ma szans uciec przed nimi i każdy kawałek życia dziecka jest tłamszony przez rodziców.
          • leonardadikarpia Re: Indywidualna nauka dziecka... 12.11.10, 18:32
            Tak, czy inaczej jestem na NIE. W tej chwili w dobrych szkołach i tak tez jest w szkole mojej córki, klasy nie są wypełnione ponad 30 dzieci, a powiedzmy jednocześnie w sali przebywa max 15 + 1 lub 2 nauczycieli. Odseparowywanie dziecka od rówieśników czyni z niego nieporadnego maminsynka np. Znam dzieci w ten sposób skrzywdzone przez rodziców, którzy kosztem dzieci spełniają swoje marzenia niestety
    • ctryna Re: Indywidualna nauka dziecka... 12.11.10, 18:41
      jak byłam mała to mi naopowiadali, ze dzieci, które występuja w cyrku muszą się właśnie w domu uczyć, a nie w szkole, bo ciągle na tych linach skaczą i jeżdzą po świecie'
      bardzo mi ich było szkoda
      i tych lwów też
      klaunów nie lubię do dzisiaj
    • kon_morski Re: Indywidualna nauka dziecka... 12.11.10, 23:40
      znam osobiscie rodzine z 6 dzieci, ktore mialy tzw. home schooling. ja bylam na 6 miesiecznym kursie w hiszpanii i maroko, ktory prowadzili rodzice tych dzieciakow. rozbieznosc wieku od 7 do 19 lat. byly to naprawde inteligentne, dobrze wychowane,uzdolnione muzycznie dzieci, ktorym nic nie brakowalo. byla to rodzina angielsko- amerykanska.z tego co wiem, metoda jest bardzo popularna w stanach.
      takie nauczanie daje duzo swoboy, jesli ktos lubi sie przemieszczac- dla nich nie mialo wiekszego znaczenia w jakim mieszkaja kraju. ta metoda jest rowniez dosc czesto stosowana przez misjonarzy, ktorzy nie chca lub nie moga wysylac dzieci do lokalnych szkol.
    • niebieski_lisek Re: Indywidualna nauka dziecka... 14.11.10, 21:40
      Maria Cuire - Skłodowska przez jakiś czas uczyła wspólnie z kolegami z Sorbony grupkę dzieci. Nie wiem tylko czy jako zajęcia dodatkowe czy zamiast normalnej szkoły. Myślę że to musiało być ciekawe doświadczenie smile O ile jestem sobie w stanie wyobrazić dzieci z podstawówki, które są uczone przez rodziców, o tyle nie wydaje mi się, że na dalszych poziomach edukacji może być ciężko. Nie wydaje mi się, że jedna osoba może pociągnąć na poziomie licealnym zarówno fizykę, chemię, polski, historię, 2 języki obce i resztę. Nie mówiąc już o tym, że może brakować przyrządów naukowych, np do zajęć z chemii. Nie demonizowałabym zwykłej szkoły - można trafić na kiepskich nauczycieli, ale też na osoby pasjonujące się swoim tematem, jak i takie, które po prostu dobrze wykonują swoją pracę.
      • jane-bond007 Re: Indywidualna nauka dziecka... 14.11.10, 22:15
        Nie mówiąc już o tym, że może brakować przyrządów naukowych, np do zajęć z chemii.

        tak sobie usiłowałam przypomniec jakie to reakcje z zastosowaniem jakich przyrządów zachodziły na chemii ... no i cóż, za dużo ich nie bylo - oprócz tych na tablicy ;]

        w domu spokojnie możesz uczyć chemi, przeprowadzać reakcje, tłumaczyc, nawet kupić zlewkę czy erlenmajerkę
        • niebieski_lisek Re: Indywidualna nauka dziecka... 14.11.10, 22:33
          A my przeprowadzaliśmy doświadczenia pod okiem nauczyciela. Na biologi oglądaliśmy żaby (i nie tylko) w formalinie, był normalnej wielkości szkielet, sala gimnastyczna z kozłem, i boiskiem do siatkówki, na historii wywieszało się ogromne mapy. To tylko przykłady wyposażenia pracowni, było tego więcej. Nie wydaje mi się, żeby można było coś takiego zorganizować w domu. Wiem, że wszystko (no może z wyjątkiem tych rzeczy potrzebnych na w-fie - bo samo oglądanie mija się z celem) można obejrzeć w necie, ale chyba cechą dzieci jest to, że chcą wszystkiego same dotknąć, zobaczyć z bliska. Nie chcę odwodzić autorki wątku od nauki jej dziecka w domu bo pewnie przemyślała swoją decyzję, ale ja jakoś nie czuję się specjalnie przekonana do tej formy edukacji.
          • alajna85 Re: Indywidualna nauka dziecka... 14.11.10, 23:07
            Podstawowy problem jest taki, że większość ludzi nie ma zielonego pojęcia, jak wygląda nauka w domu, taka dobrze zorganizowana - ludziom się wydaje, że to jest tylko książka, zeszyt i długopis. Poczytajcie trochę, jak to jest zorganizowane w rzeczywistości. Zaczyna się od tego, że rodzice mają do dyspozycji wszystkie pomoce naukowe dostępne w szkołach, jeśli chodzi o przedmioty specjalistyczne (np. chemia) - owszem, mają dostęp do odczynników itd, a wg uznania i potrzeb niektóre przedmioty prowadzone są przez nauczycieli szkolnych (zwłaszcza, gdy rodzic sam nauczycielem nie jest).
              • ichi51e Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 21:39
                20 lat temu u mojej babci byl zestaw "maly chemik" stary niemiecki , jeszcze po ciotkach. I Surprise! mial wszystki mozliwe alembiki, palniki i odczynniki jaki mozna sobie wymarzyc... do dzis wiem jak posrebrzyc szklo zeby wyszlo lustro... i potem odsrebrzyc :p wpiszcie sobie w allegro "maly chemik" - a odczynniki jak sie skoncza mozna dokupic, pani od chemii sama ich z wozna w koncu nie pozyskuje z powietrza tajemniczymi metodami.
                Jesli chodzi o mapy to mozna pojsc do muzeum - wbrew pozorom latwiej z jednym niz z cala klasa... do zoo... do laboratorium...
            • verdana Re: Indywidualna nauka dziecka... 15.11.10, 23:12
              Nie mam nic przeciw uczeniu dzieci w domu - na tzw. kompletach - czyli kilkoro dzieci (nie dwoje czy troje), i wynajeci nauczyciele, nie tylko rodzice. Wtedy, byż moze, ma to jakiś sens, choć i tak bym się na takie nauczanie nie zdecydowała.
              natomiast uczenie dzieci przez własnych rodziców to zgroza. Choćby rodzice byli przygotowani perfekcyjnie, dziecko zdawało wszystko na szóstki to i tak nie dowie się jednego - ze ludzie mają bardzo rózny sposób widzenia świata, różne poglądy, różne obyczaej. Tego nie sposób nauczyć bez stykania sie z innymi dziećmi i innymi nauczycielami.
          • myelegans Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 04:02
            > A my przeprowadzaliśmy doświadczenia pod okiem nauczyciela. Na biologi oglądali
            > śmy żaby (i nie tylko) w formalinie, był normalnej wielkości szkielet, sala gim.....

            Sekcje zaby to ja robilam na wiosne z moim 5.5 latkiem na stole kuchennym, jak rowniez kilka doswiadczen chemicznych, mikroskop w domu mam, atlasy anatomiczne, albumy historyczne tudziez, mapy swiata rozmaite rowniez. Jak mi czegos brakuje to biore go do Science Museum, albo obserwatorium, albo ogrodu botanicznego, albo arboretum, albo do muzeum zelaza i odlewnictwa, albo innego wlokienniczego. Na zajeciach pozalekcyjnych sale ma lepiej wyposazona, niz sala gimnastyczna w szkole.
            Materialow do home schooling on-line jest od groma i troche, sama czesto korzystam, bo maja bardzo fajne pomysly, wlasnie jak praktycznie uczyc science w domu, z materialow w domu, bo wiele zjawisk mozna pokazc prostym sposobem, np. jak powstaje traba powietrzna, wystarczy w 2 litrowej butelce po coca-coli.
            Moje dziecko chodzi do szkoly, ale nie mialabym nic przeciwko temu gdyby chodzilo 3 dni w tygodniu. Tak na prawde nauka w szkoal jest bardzo nieefektywna.

            Corka naszych znajomych jest w tej chwili dzokejka, od 4 klasy SP zdecydowala, ze czas w szkole w polowie jest marnowany i nie ma czasu na zajmowanie sie swoja najwieksza pasja, czyli koniami. Przeszki na home schooling, nauce poswiecali 2-3 godziny dziennie, reszta to byly konie, po drodze jeszcze pelno innych zajec, klubow, itd. dziewczyna miala i ma bardzo bujne zycie towarzyskie, mnostwo przyjaciol, i... stypendnium do jednego z najlepszych uniwersytetow, choc formalnie zostal jej ostatni rok high school, egzaminy zdala, wiec nic nie musi. Ma rok na rozwijanie czegokolwiek chce.

            Nastepni znajomi maja syna, ktory gdzies tak na etapie pierwszej klasy liceum stwierdzil, ze szkola niewiele go uczy, i zaczal uczyc sie sam w domu, przerobil material liceum, i zaczal brac kursy akademickie na Harvard extension, zaliczal po jednym, lub 2 na semestr. Po 2 latach usiadl, zdal koncowe egzaminy z HS, i mial juz porobione kursy do przodu na studia. Jego wybor, chlopak mial mnostwo innych zainteresowan, sport, zeglarstwo, harcerstwo, survival, itp. na ktore nie mial czasu przez szkole. Chlopak zupelnie zwyczajny, nie zaden geniusz.

            Gdbym miala w sobie zew, to uprawialabym home schooling, ale nie mam.
          • verdana Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 08:37
            Jesteś naprawdę pewna, ze żaden nauczyciel nie da dziecku niczego, czego Ty nie możesz mu dać? Że jesteś wystarcvzająco wszechstronna, by móc wystarczyć dziecku za wszystkich innych ludzi, że potrafisz nauczyć dziecko nie tylko programu szkolenergo, ale także tego, ze inne zupełnie zdania i upodobania niż Twoje istnieją na świecie i są równie dobre? Że potrafisz nauczyć dziecko, ze rózni ludzie myslą różnie i mają rózne wymagania - potrafisz go nauczyć, ze przy jednych lekcjach potrzebne jest skupienie i systematyczność, a przy innych spontaniczność? I że jesli Ty lubisz na przykład Mickiewicza, to są ludzie, ktorzy go nie znioszą i uznają za najwybitniejszego poetę Sienkiewicza?
            I najwazniejsze - czy po lekcjach potrafisz przestać być dla dziecka nauczycielka i zacząć matką? Czy Twoje dziecko, oceniani przez Ciebie przez pół dna potrafi potem "być na luzie" i czuć się jak w domu, a nie w szkole, pod okiem nauczycielki? Czy potrafisz nie gniewać sie na dziecko, jesli okaze sie,z e nie uczy się dobrze - oddzielic Twoje dziecko, ktore jest fajne, od Twojego ucznia, ktory nie spełnił oczekiwań?
      • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 10:44
        Super rozwiązanie. Jakbym miała więcej czasu to chyba bym sie podjęła. W szkole mnóstwo czasu dzieci tracą na różne bzdurne rzeczy, które mogłyby poświęcić edukacji.
        Ponadto z opowieści mojej córki np. wynika, że bardzo rzadko ma ona okazję sie wypowiedzieć na lekcji. Prym wiodą dzieci bardzo śmiałe, te sa ciągle proszone przez panią o wypowiedzi i inne zadania. Dzieci mniej śmiałe rzadko sa ośmielane i zachęcane do aktywności.
          • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 12:05
            Jest w dobrej szkole smile
            Poza tym szkoła dobra i niedobra to pojecie względne, zależy czego kto szuka. Tak czy siak jest to edukacja zbiorowa a nie indywidualna. Są tu i plusy i minusy - ja myślę że w edukacji indywidualnej domowej znalazłabym więcej plusów.
            • verdana Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 12:12
              Cyli Twoja corka straci absolutnie wszystkie sznase wypowiedzenia się na lekcji - zostanie jej to, co ma i tak oprócz szkoly - mozliwosć powiedzenia mamie, co mysli.
              Przy okazji nie dowie się, co mysla inne dzieci.
              W domu edukacja musi być jednostronna, choćby dziecku przekazało sie tysiące informacji, jednoczesnie przekazuje się tylko jeden punkt widzenia i jeden sposób rozumowania.
              • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 12:30
                verdana napisała:

                > Cyli Twoja corka straci absolutnie wszystkie sznase wypowiedzenia się na lekcji
                > - zostanie jej to, co ma i tak oprócz szkoly - mozliwosć powiedzenia mamie, co
                > mysli.

                Problem w tym, że ona sie praktycznie na lekcjach nie wypowiada. To, w czym właśnie edukacja zbiorowa miałaby jej pomóc - szwankuje, bo szkoła leci schematami.

                > Przy okazji nie dowie się, co mysla inne dzieci.

                No fakt, nie dowie się w szkole ale przeciez nie musze jej zamykać i izolować od innych dzieci. Tylko na czas edukacji oddzieliłabym ją od innych dzieci i myślę że to byłoby z korzyścią akurat dla niej, bo np. pracuje wolniej niż inne dzieci, nie jest taka wyrywna i śmiała i ma mniej z tej nauki zbiorowej satysfakcji. Może dla niektórych ludzi edukacja zbiorowa jest bardzo dobra ale dla wielu - jednak sporo przekreśla.

                > W domu edukacja musi być jednostronna, choćby dziecku przekazało sie tysiące in
                > formacji, jednoczesnie przekazuje się tylko jeden punkt widzenia i jeden sposób
                > rozumowania.

                Idąc tym tokiem myślenia to nauczyciel w szkole tez przekazuje swój punkt widzenia i jeden sposób rozumowania..... a edukacja przecież opiera sie na pewnym programie który trzeba opanować - uczący raczej przekazuje to, co ktoś innych zatwierdził do przekazania.
                • verdana Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 12:37
                  Oddzielenie dziecka "na czas edukacji" jest iluzją. Dzieci na zajęciach pozaszkolnych na ogół się nie zaprzyjaźniają, idą na lekcję, basen itd - i na tym koncza sie ich kontakty. Znajomości i przyjażnie zawiera sie w szkole. przy czym Twoja córka będzie miała dodatkowy problem - co najmniej połowa rozmow toczy się o szkole, o ktorej ona przestanie cokolwiek wiedzieć.
                  Nie będzie też miała szansy, bardzo istotnej, dowiedzenia się, czy jest w czymś lepsza czy gorsza od innych. To jeden z wazniejszych elamentów edukacji, ktorego też nie umieją ocenić rodzice uczacy samodzielnie. Sama jestem tego przykładem - gdy porównywałam, nie mając szerszego doswiadczenia, poziom polskiego u córki i syna, bardzo skutecznie skrzywdziłam oboje. Gdyby nie szkoła i nauczyciele, nie miałabym pojecia, jaki jest ich prawdziwy poziom, czy sa dobrzy, czy nie.
                  Na Twoim miejscu poszukałabym po prostu innej szkoły.
                  Kazdy nauczyciel w szkole przekazuje swój punkt widzenia, ale nauczycieli, poza wychowaniem początkowym jest kilkunastu. A w pierwszych klasach zazwyczaj trzech , nie liczac tego, co mówi się w domu. dziecko widzi więc, ze nie kazdy myśli tak, jak mama.
                  I to nie jest tak, ze nauczyciel recytuje program - jeden zachwyca się demokracją ateńska, a inny dyscypliną Spartan. jeden uważa, ze wypracowanie powinno być sztywne i na temat, a inny lubi własne przemyślenia. dziecko w szkole spotyka się z bardzo wieloma typami ludzi - i to jest najcenniejsza edukacja, której dom rodzinny nie da.
                  • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 12:53
                    verdana napisała:

                    > Oddzielenie dziecka "na czas edukacji" jest iluzją. Dzieci na zajęciach pozasz
                    > kolnych na ogół się nie zaprzyjaźniają, idą na lekcję, basen itd - i na tym kon
                    > cza sie ich kontakty. Znajomości i przyjażnie zawiera sie w szkole.

                    Nie koniecznie, ze szkoły tez sie wychodzi i idzie do domu i tam spotyka sie innych kolegów smile

                    > Nie będzie też miała szansy, bardzo istotnej, dowiedzenia się, czy jest w czymś
                    > lepsza czy gorsza od innych. To jeden z wazniejszych elamentów edukacji, ktore
                    > go też nie umieją ocenić rodzice uczacy samodzielnie.

                    Ja uważam tę akurat wiedzę za nikomu niepotrzebną smile przecież osteczny poziom wiedzy sprawdzi test, który dziecko musi obowiązkowo przejść. Po co komu wiedza że ktoś inny zrobił ten test lepiej czy gorzej.....

                    > Na Twoim miejscu poszukałabym po prostu innej szkoły.

                    Ale dlaczego? Każda inna szkołą jest oparta na edukacji zbiorowej smile

                    > jeden uważa, ze wypracowanie powinno być
                    > sztywne i na temat, a inny lubi własne przemyślenia.
                    No ale to jednak jeden nauczyciel uczy j. polskiego nie może jednocześnie lubić i tego i tego smile i tak jest z każdym przedmiotem. Dany nauczyciel ma swój sposób uczenia i go realizuje po swojemu trzymając sie jednak założeń programu, tak jak by to robił rodzic.
                    • verdana Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 12:58
                      Jeśli naukę i poziom sprowadzasz do testów...
                      ja w ogóle nie myślalam ani o testach, ani o stopniach. Gdyby nie szkoła, przeoczylabym wyjątkowe zdolnosci mojej corki - po prostu wydawało mi się,z e tak pisza wszystkie dzieci w jej wieku. Dopiero nauczyciel zwrocił mi uwagę,z e to nie starszy syn jest słaby, tylko corka utalentowana.
                      Je4dnen nauczyciel uczy ppolskiego w jednym roku, drugi w drugim, a jeszcze bywa nauczyciel historii, takze zadający cos do pisania. W domu jest jeden model myslenia, jeden prawidłowy sposób uczenia się, jeden pogląd. Wystarczy, aby dziecko nauczyć programu szkolnego, za malo, aby nauczyć dziecko samodzielnego, niezaleznego od rodziców myślenia.
                      • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 13:58
                        verdana napisała:

                        > Gdyby nie szkoła, przeo
                        > czylabym wyjątkowe zdolnosci mojej corki - po prostu wydawało mi się,z e tak pi
                        > sza wszystkie dzieci w jej wieku. Dopiero nauczyciel zwrocił mi uwagę,z e to ni
                        > e starszy syn jest słaby, tylko corka utalentowana.

                        Toteż ja nie uważam, że są same plusy w nauce indywidualnej a w nauce zbiorowej same minusy. Pewnie niektóee dzieci czuja sie jak ryby w wodzie wśród rówieśników, szczególnie te bardziej zdolne, śmiałe, potrzebujace rywalizacji. Niektóre pewnie czuja sie w miare dobrze, a niektóre prawdopodobnie rozkwitłyby dopiero w edukacji domowej i taka jest dla nich lepsza.
                        U nas narazie ta ostatnia nie jest tak rozpowszechniona i stąd nie wszyscy potrafią docenić jej zalety.

                        > Je4dnen nauczyciel uczy ppolskiego w jednym roku, drugi w drugim, a jeszcze byw
                        > a nauczyciel historii, takze zadający cos do pisania.

                        Nasza szkoła oparta jest jednak o jednego nauczyciela z danego przedmiotu, czasem nawet to jaki nam sie trafi nauczyciel może zaważyc na dalszej edukacji. Pewien przedmiot możemy pokochać a inny znienawidzić przez nauczyciela jaki nam sie trafi. Już nie mówiąc o tym że może nam sie trafić bardzo kiepski nauczyciel z olewczym stosunkiem do edukacji, co w przypadku rodzica raczej nie będzie miec miejsca smile
                    • joa66 Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 13:25
                      Wiesz..ja "swojej" szkole jestem niezmiernie wdzięczna za to, że nie musiałam i nie muszę łączyć roli nauczyciela i matki. Mój syn wie, że nie jest dla mnie "uczniem" -ani rano ani wieczorem.

                      Moj wkład w edukację na pewno jest duży (chociażby podróże), ale to jest nasza wspólna nauka - jesteśmy partnerami.

                      Na pewno dziecku nie brakuje czegoś czego nie zna, ale...kiedy słucham opowieści syna ze szkoły, wiem, że bardzo by mu brakowało tych przeżyć gdyby ktoś chciał mu je zabrać.

                      Jest też inna sprawa..myślę, że wiele dzieci potrzebuje pochwały z zewnątrz. Wybacz, ale pochwała rodziców to nie to samo, bo dzieci czują że to często są pochwały "z urzędu".
                      • verdana Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 13:35
                        Tu doadam jeszcze jedno. Krytyka nauczyciele to nie to samo co krytyka matki. A matka w roli nauczyciela, nawet jeśli robi to dyskretnie i z szacunkiem, to krytykować zazwyczaj musi i to dość często. Nie ma takiej możliwosci, aby to nie przełożylo sie na calokształt kontaktów dziecka z matką.
                        Chocby rozmowy przy stole- ostatnio okazało się, że nasz syn nie wie czegos, co zdecydowanie powinien wiedzieć - ze szkoly. Zdziwilismy się, powiedzielismy co i jak - i tyle. Co by się dzialo, gdyby rozmowa przy stole byla dla dziecka dalszym ciągiem lekcji - ja mogę czegos nie poprawić, nie zauwazyć, ze nie wie, nauczyciel nie moze tego zrobić.
                      • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 14:05
                        joa66 napisała:

                        > Na pewno dziecku nie brakuje czegoś czego nie zna, ale...kiedy słucham opowieśc
                        > i syna ze szkoły, wiem, że bardzo by mu brakowało tych przeżyć gdyby ktoś chcia
                        > ł mu je zabrać.

                        No i super. Ja nie neguje szkół w ogóle tylko biorę także domowa edukację pod uwagę jako równie dobra a czasem lepszą. Mam wrażenie że dla mojej córki właśnie byłaby lepsza smile

                        > Jest też inna sprawa..myślę, że wiele dzieci potrzebuje pochwały z zewnątrz. Wy
                        > bacz, ale pochwała rodziców to nie to samo, bo dzieci czują że to często są poc
                        > hwały "z urzędu".

                        I tu znowu całe życie dziecka sprowadzamy do szkoły, czy tylko w szkole dziecko ma szansę spotkać sie z pochwałą? A jak dziecko sie gorzej uczy? to raczej w szkole nie usłyszy za często pochwały..... smile
            • joa66 Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 12:26
              Poza tym szkoła dobra i niedobra to pojecie względne, zależy czego kto szuka

              To przecież oczywiste. Dlatego należy wybierać szkołę dobrą wg swoich oczekiwań.

              A jaka jest przewaga nauczania domowego nad naczaniem w bardzo dobrej (naszym zdaniem) szkole?
              • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 12:41
                joa66 napisała:

                > Poza tym szkoła dobra i niedobra to pojecie względne, zależy czego kto szuka
                >
                > To przecież oczywiste. Dlatego należy wybierać szkołę dobrą wg swoich oczekiwań
                No ja wybrałam taka szkołę, spełnia wiele moich oczekiwań. Raczem ogólnie uważam że edukacja zbiorowa jest dla niektórych przynajmniej dzieci gorsza niż indywidualna i do tego w przyjaznych i mniej stresowych warunkach.

                > A jaka jest przewaga nauczania domowego nad naczaniem w bardzo dobrej (naszym z
                > daniem) szkole?
                Nie chce mi sie tego wszystkiego pisać, poczytaj sobie zalinkowane przez afrikanę artykuły.
                A w skrócie ogólnie jest to całkowicie indywidualny, bardziej partnerski niz w szkole kontakt z uczącym, wyeliminowanie stresu, współzawodnictwa, które niektórym wcale nie sprzyja, oszczędność czasu, mozliwośc indywidualnego dostosowania nauki do potrzeb dziecka /jedno sprawia mu większa trudnośc i trzeba nad tym dłużej popracować a drugie jest banalne że w zasadzie mozna pominąć/ itd, itp.
                • joa66 Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 12:52
                  w skrócie ogólnie jest to całkowicie indywidualny, bardziej partnerski niz w szkole kontakt z uczącym, wyeliminowanie stresu, współzawodnictwa, które niektórym wcale nie sprzyja, oszczędność czasu, mozliwośc indywidualnego dostosowania nauki do potrzeb dziecka /jedno sprawia mu większa trudnośc i trzeba nad tym dłużej popracować a drugie jest banalne że w zasadzie mozna pominąć/ itd, itp.

                  To wszytko można mieć w dobrej szkole.

                  p.s. moje dziecko było raczej też z tych nieśmiałych. Po kilku latach SZKOLNEJ edukacji jest tak dobry w publicznych debatach i dyskusjach, że jest wysyłany nawet na zewnętrzne spotkania.
                    • verdana Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 14:16
                      Cóz, w przeciwieństwie do Ciebie - co pewnie Cię zaskoczy, jestem jedną z niewielu mam, ktora prowadziła edukacje domową. Zamiast zerowki, do ktorej syn nie chodził.
                      Tak, mój syn poszedł do szkoly umiejąc więcej od rówieśnikow, jak najbardziej dostosowany (bo chodził do przedszkola), ale mimo to edukacji domowej nie polecam - role matki i nauczycielki nie powinny być połączone. Chocby dlatego, że dziecko jest zbyt uzaleznione od oceny jednej, najwazniejszej dla niego osoby.
                      • joa66 Re: Indywidualna nauka dziecka... 16.11.10, 14:23
                        Zdaję sobie sprawę, że pewnie są szkoły , które są zdecydowanie gorsze niż nauka w domu. Wtedy nauczanie domowe jest mniejszym złem.

                        Jednak dobra szkoła może zapewnić to, co dom plus jeszcze więcej smile
                      • afrikana Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 00:20
                        Chocby dlatego, że dzi
                        > ecko jest zbyt uzaleznione od oceny jednej, najwazniejszej dla niego osoby.


                        ??? Masz niestety bardzo błędne myslenie na temat edukacji domowej. Napisz po prostu, że TY sobie z tym nie poradziłaś i że to nie dla ciebie - kazdy to zrozumie, bo nie kazdy sie do tego nadaje i nie każdy sobie poradzi. A żeby się tym zajmować na poważnie, trzeba do tego poważnie podejść, czyli dowiedziec się na ten temat czegoś więcej. Poczytać, poszerzyć horyzonty, porozmawiać z ludźmi, którzy odnoszą sukcesy na tym polu i mają już jakieś doświadczenie za sobą. Ja stawiam narazie małe kroczki z przedszkolakiem i sama jeszcze nie wiem co z tego dalej wyjdzie, chociaż jestem dobrej myśli i jak dotąd efekty są fajnesmile
                        Po pierwsze i chyba najważniejsze, nauczanie domowe NIE polega (a przynajmniej nie musi i nie powinno polegać) na zamknięciu w domu nad ksiązkami, odizolowaniu od rówiesników i reszty społeczeństwa i oddania dziecka do wyłącznej dyspozycji matki w roli jedynej nauczycielki 24/h.

                        Ludzie, którzy niewiele wiedzą na temat ED, mylą ją z indywidualnym tokiem nauczania prowadzonym przez matkę. A tymczasem, w ED to rodzice lub inne bliskie osoby uczą dziecko (lub organizują mu naukę) w sposób, który wydaje się dla niego najbardziej odpowiedni, dopasowany do (naprawdę!) indywidualnych potrzeb i możliwości percepcyjnych dziecka pozwalając mu przy tym rozwijać swoje pasje. Mama może uczyć niektórych przedmiotów humanistycznych, tata ścisłych, dziadek historii, wujek lekarz pomoże przy biologii czy chemii itp. Można korzystać z pomocy grup wsparcia lub innych rodziców - edukatorów. Dzieci uczone w ten sposób często uczą się także poza domem, w większych grupach, a czasem biorą też udział w niektórych lekcjach w szkołach publicznych czy też uczęszczają na różnego rodzaju zajęcia grupowe typu język, balet, taniec, basen, sporty walki czy zajęcia platyczne (jest więcej czasu na zainteresowania i sport). To nie jest tak, że WSZYSTKIEGO musi uczyć tylko jedna osoba w postaci mamy, tak jak ty to piszesz. Dziecko nabywa wiedzę z różnych źródeł. To się nie odbywa tak jak w szkole, w ścisle ustalony sposób i w okreslonym dniu czy godzinach. Wszystko jest elastyczne, nie ma typowego dnia, lekcji od-do, a nauka sensu stricte trwa dużo krócej, bo więcej i szybciej można zrobić z jednym, dwójką dzieci anizeli 30. Wszystko jest zresztą kwestią organizacji. A organizacja czasu w szkołach domowych jest o wiele bardziej efektywna niż w szkołach (nie marnuje się go na dyscyplinowanie uczniów, sprawdzanie obecności, przechodzenie z klasy do klasy, etc. gdzie własciwej nauki pozostaje pewnie z 20 - 30 minut, przy czym danemu dziecku poświęcone jest pewnie pare sekund z każdej lekcji - reszta to jego bierny odbiór). Większość nauki odbywa się poprzez luźne rozmowy, dyskusje, doświadczenia, eksperymenty, wycieczki - i NIE TYLKO Z MAMĄ. Dostęp do wszelakich źródeł wiedzy w tych czasach jest przeogromny. Istnieje cała masa wspierających stowarzyszeń, które pomagają w nauce domowej. Organizują wszelkiego rodzaju kursy, konferencjie, spotkania i wykłady, opracowywują programy edukacyjne i pomoce naukowe. To duża pomoc, a efekty później są jednak widocznesmile Typowa polska szkoła zabija niestety kreatywność, nie uczy logicznego myślenia i praktycznego podejścia do życia, nia pozwala na wyrażanie własnego zdania. Taka szkoła często ogranicza, tłamsi i dostosowuje do swoich sztywnych ram zabijając indywidualność. A jesli chodzi o rówieśników czy przyjaciół, to możemy ich poznać WSZĘDZIE. Moi akurat nie są ze szkolnej ławy, a z podwórka, wakacji, szkoły rodzenia czy dodatkowych lekcji językasmile
                        To dla mnie nie stanowi więc żadnego problemubig_grin

                        No, ale nikt nikogo nie zmusi i nie przekona. Dla każdego coś miłegosmile
                        W każdym bądź razie, taka forma edukacji od lat jest legalna między innymi w całych Stanach Zjednoczonych, Anglii, Australii, Portugalii, Chile czy Taiwanie, gdzie rodzice nie mają problemu z regulacjami rządowymi. W wielu innych krajach, edukacja taka jest również legalna, ale podlega mniejszym lub większym regulacjom. Edukacja domowa jest z wielu powodów właściwym sposobem nauczania i właśnie dlatego jest całkowicie legalna w Polsce i wielu rodziców ją realizuje z powodzeniembig_grin
                        I być może ja spróbujębig_grin
                        Pozdrawiam.
                        • afrikana Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 00:33
                          Dodam jeszcze coś ważnego, o czym zapomniałamsmile
                          Tak samo jak nie każdy rodzic nadaje się do takiego sposobu nauczania, tak samo nie jest to dla każdego dziecka. Każdy powinien więc bardzo poważnie zastanowić się co będzie lepsze w jego sytuacji. Trzeba być pewnym, że ta forma będzie najkorzystniejsza dla dziecka. Trzeba go słuchać i za nim podążać. Być może samo będzie chciało koniecznie iśc do szkoły, a być może w szkole będzie się marnowało lub po prostu źle czuło. To ważna decyzja i nie można robic niczego na siłę...
                          • joa66 Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 07:21
                            A co z naturalnym procesem separacji od rodziców, który powienien się w tym wieku zaczać? Dziecko powinno mieć swoje sprawy, a trudno o to, kiedy uczą je albo rodzice albo inni ludzie, ale w takich warunkach pewnie rodzice też o wszystkim na bieżąco wiedzą.

                            To strasznie przykre dla rodzica, ale od pewnego wieku dziecka powinien przestać wiedzieć o wszystkich jego sprawach. ( Oczywiście nie mam na mysli rzeczy ważnych).

                            afrikanna, na wskazanych stronach o nauczaniu domowym nie znalazłam nic co by świadczyło o tym, że jest to lepsze dla dziecka (mam na mysli całokształt) niz DOBRA szkoła.
                            • afrikana Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 12:42
                              > A co z naturalnym procesem separacji od rodziców, który powienien się w tym wie
                              > ku zaczać? Dziecko powinno mieć swoje sprawy, a trudno o to, kiedy uczą je albo
                              > rodzice albo inni ludzie, ale w takich warunkach pewnie rodzice też o wszys
                              > tkim
                              na bieżąco wiedzą.

                              ??? Chyba nie przeczytałaś dokładnie tego co napisałam. Dziecko może mieć multum najróżniejszych zajęć pozaszkolnych, na których z oczywistych względów rodziców nie masmile Tak jest z moją córką, która aktualnie ma balet, taniec, kólko teatralne, język angielski i zajęcia grupowe na basenie - ma tam nauczycieli, ma tam rówiesników, mnie tam nie mabig_grin

                              > To strasznie przykre dla rodzica, ale od pewnego wieku dziecka powinien przesta
                              > ć wiedzieć o wszystkich jego sprawach.
                              Ale nie za bardzo rozumiem... Dzieci ZAWSZE mają swoje sprawy, niezaleznie od wieku, ale jaki one mają związek z nauczaniem przedmiotów szkolnych ? chodzi ci o to, że rodzice nie powinni się orientować w czym ich dziecko jest dobre lub słabe ? Bo nie bardzo pojmuję...
                              Wiesz...po podwórku z nią nie biegam z jej koleżankamiwink

                              afrikanna, na wskazanych stronach o nauczaniu domowym nie znalazłam nic co by ś
                              > wiadczyło o tym, że jest to lepsze dla dziecka (mam na mysli całokształt) niz D
                              > OBRA szkoła.
                              Niestety nadal niczego nie zrozumiałaś. Dla jednego dziecka może być lepsze jedno rozwiązanienie, dla drugiego drugie. Nikt nie pisze o przymusie. To sprawa bardzo indywidualna. A tak na marginesie, znalazłaś gdzieś cokolwiek co by znaczyło, że nauczanie domowe jest GORSZE dla dziecka (zakładając, że mówimy o dobrej organizacji, tak samo jak zakładamy ze posyłamy do dobrej szkoły)?
                              • afrikana Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 13:36
                                > A ja uważam, że statystyczne dziecko ma niedosyt kontaktów z rodzicami, bo zaws
                                > ze brak czasu.

                                O to, to właśnie. Jak tak sobie patrzę na większość otaczających mnie rodziców, którzy są w wiecznej pogoni za pieniądzem, wiecznie siedzą w pracy, albo wyjeżdżaja na targi, kursy, szkolenia, to żal mi tych dzieciuncertain I faktycznie, jedyne co oni mogą zrobić, to wybrac dla swoich dzieci jak najlepszą szkołę, która zapełni ich dzieciom znakomitą większość dnia a potem klucz na szyję i do domu. A prawda jest taka, ze dzieci wiecznie zabieganych kasiastych karierowiczów, których coraz więcej do okoła, są nieszczęśliwe. Brakuje im kontaktu i zażyłości w relacjach z rodzicami. (Tam gdzie bieda, to wiadomo - wyboru nie ma).
                                I też mi się wydaje, że niestety w dzisiejszych czasach częściej mamy doczynienia z brakiem czasu dla dzieci i z ograniczonym kontaktem z nimi, aniżeli jego nadmiarem. Psycholodzy biją na alarm.
                        • morekac Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 10:09
                          Przy edukacji domowej widzę jedną pułapkę - niestety, rodzicom trudno jest złapać dystans do niewiedzy czy nieumiejętności własnych dzieci. No i patrzy człowiek potem na takie dziecko, skądinąd w wielu dziedzinach fajne i całkiem do rzeczy - jak na głupka, bo dziecię czegoś tam pojąć nie może (no przecież to takie proste, a on/ona to głupek jakiś...). Z moich obserwacji wynika, że talenty pedagogiczne rodzica nie mają w tej sytuacji większego znaczenia wink
                          • afrikana Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 12:45
                            Przy edukacji domowej widzę jedną pułapkę - niestety, rodzicom trudno jest złap
                            > ać dystans do niewiedzy czy nieumiejętności własnych dzieci. No i patrzy człow
                            > iek potem na takie dziecko, skądinąd w wielu dziedzinach fajne i całkiem do rze
                            > czy - jak na głupka, bo dziecię czegoś tam pojąć nie może (no przecież to takie
                            > proste, a on/ona to głupek jakiś...). Z moich obserwacji wynika, że talenty pe
                            > dagogiczne rodzica nie mają w tej sytuacji większego znaczenia wink

                            A to juz Twoje doświadczenia i obserwacje z własnego podwórka. Może jak zacznę myśleć o swoim dziecku jak o głupku, to wtedy się zastanowię nad rezygnacją z EDsmile Narazie jestem spokojnabig_grin
                            • morekac Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 22:15
                              po prostu za którymś tan tłumaczeniem czysty szlag cię trafia, że dziecię twoje - po tak szalenie inteligentnych rodzicach - nie potrafi pojąć dodawania czy innego prostego (dla dorosłych) cholerstwa. Mój ojciec - swego czasu utrzymujący się z korepetycji z matematyki - nie potrafił wytłumaczyć czegoś tam swoim latoroślom. W związku z tym przy matematyce pomógł mnie i siostrze dwa razy: pierwszy i ostatni. wink Ten sam pan, już jako dziadek, doskonale sprawdza się jako pomoc matematyczno-fizyczna dla wnuczek. Pokłady jego cierpliwości są nieograniczone, tłumaczenia jasne i spójne, dziewczyny sobie to cenią.
                              IMHO: rodzice nie powinni brać się do uczenia własnych dzieci (do uczenia dzieci sąsiadów mogą mieć całkiem stosowne kwalifikacje). Poza ewentualnym brakiem cierpliwości i załamywaniem rąk nad głupotą własnego potomstwa, dochodzi tu jeszcze tendencja albo do niedoceniania własnego dziecka albo do jego przeceniania. Po prostu rodzic ma zaburzony obiektywizm.
                              • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 22:50
                                morekac napisała:

                                > po prostu za którymś tan tłumaczeniem czysty szlag cię trafia, że dziecię twoj
                                > e - po tak szalenie inteligentnych rodzicach - nie potrafi pojąć dodawania czy
                                > innego prostego (dla dorosłych) cholerstwa. Mój ojciec - swego czasu utrzymując
                                > y się z korepetycji z matematyki - nie potrafił wytłumaczyć czegoś tam swoim la
                                > toroślom. W związku z tym przy matematyce pomógł mnie i siostrze dwa razy: pier
                                > wszy i ostatni. wink

                                Toteż nie kazdy sie do tego nadaje. Niektórzy rodzice tak osobiście i ambicjonalnie podchodzą do edukacji swoich dzieci że nawet nie powinni im pomagać w lekcjach, które przynoszą z "normalnej" szkoły smile
                                  • afrikana Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 00:01
                                    To na takich palantów nie ma rady czy dziecko chodzi do szkoły czy niewink
                                    rodzice mogą wyrządzać dziecku krzywdę niezaleznie od przybranej formy edukacji. Dziecko może być zahukane, kontolowane, zalęknione i uzaleznione od zaborczych rodziców nawet jesli chodzi do szkoły. Tak jak pisałam, mam uczennicę, która niemalże sika w majtki ze strachu przed reakcją rodziców na ocene gorszą niż 5. Debile są wszędzie niestetysad
                                    A jesli chodzi o przyswojoną wiedzę, egazminy zweryfikują.
                                    Mądrzy rodzice, wybiorą najlepszą opcję dla swojego dziecka. Głupi, zawsze takimi pozostaną.
                                    • morekac Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 00:58
                                      Osobiście nie mam nic przeciwko uczeniu kilkorga dzieci przeróżnych przedmiotów nawet nie nauczyciela, a pasjonata.
                                      Niemniej jestem zasadniczo przeciwna temu, aby to rodzice byli głównymi nauczycielami swoich dzieci. I wcale nie o sikanie w majtki chodzi.
                                      Bo trudno jest powiedzieć takiemu ojcu czy matce: źle tłumaczysz i za dużo gadasz. Bo byłoby im przykro. I dziecku także. Jeśli dziecko ma jakieś uwagi dotyczące pracy każdego innego nauczyciela, jest szansa, że wypowie je bez zbędnych skrupułów. I jesli te uwagi są istotne, można coś z tym zrobić. Chociażby nieszczęsnego ucznia pocieszyć.
                                      • afrikana Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 13:35
                                        A to, że nauczyciele są palantami, wyjedzie równiez na egzaminach. I kto poniesie konsekwencje ? No jednak wydaje mi się, ze rodzice bardziej zadbają o wiedzę swojego dziecka, aniżeli jakis tam obcy nauczyciel, który ma wyłożyć wiedzę 30 innym dzieciom i lecieć dalej z programem. Rodzic zatrzyma się nad tym, co sprawia kłopoty i trzeba bardziej wyćwiczyć, a szybciej przeleci przez łatwy dla dziecka materiał. W szkole nie masz tej możliwośći. Nauczyciel po prostu leci z materiałem bo musi się wyrobić i nie ogląda się na kogos kto odstaje.
                                    • srebrnarybka Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 11:05
                                      Tak jak pisałam, mam uczennicę, która
                                      > niemalże sika w majtki ze strachu przed reakcją rodziców na ocene gorszą niż 5.

                                      Ale ta uczennica ma szczęście, że oprócz rodziców ma jeszcze Ciebie jako jeden z autorytetów i wychowawcę I Ty możesz nauczyć ją dystansu do szkolnych stopni. Gdyby rodzice byli jedynymi jej autorytetami, sikałaby 15 razy bardziej, bo cały czas byłaby kontrolowana.
                                      • afrikana Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 13:48
                                        > Ale ta uczennica ma szczęście, że oprócz rodziców ma jeszcze Ciebie jako jeden
                                        > z autorytetów i wychowawcę I Ty możesz nauczyć ją dystansu do szkolnych stopni.
                                        > Gdyby rodzice byli jedynymi jej autorytetami, sikałaby 15 razy bardziej, bo ca
                                        > ły czas byłaby kontrolowana.

                                        Dzięki za uznaniesmile Ale skąd wiesz, że ma szczęście ? Może ja też jestem wredną suką i wcale jej nie pomagam tylko wręcz przeciwnie ?
                                  • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 07:57
                                    morekac napisała:

                                    > A jeśli rodzic się nie nadaje, a mimo to uprze się na osobiste uczenie swoich d
                                    > zieci? To co wtedy?

                                    Ja myślę że ten kto sie naprawdę nie nadaje to się za to nie weźmie. Wezmą sie rodzice pasjonaci.
                                    A błędy to moga się zdarzyć także w szkole jak dziecko trafi np. do złego nauczyciela, do złego środowiska rówieśników - i to może być także na całe życie.
                          • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 12:46
                            morekac napisała:

                            > Przy edukacji domowej widzę jedną pułapkę - niestety, rodzicom trudno jest złap
                            > ać dystans do niewiedzy czy nieumiejętności własnych dzieci.

                            To napewno racja ale może to być także plusem. Rodzicowi będzie bardziej zależało żeby dziecko coś pojęło, zrozumiało, nauczyciel w szkole - oleje.
                            • verdana Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 14:13
                              tak, i na tym polega pulapka, ze rodzicowei za bardzo zależy.
                              A dziecko - dziecko CODZIENNIE oceniane przez rodzica, o ile jest nie najlepszym uczniem bedzie się w domu czulo tak, jak slasby uczeń w klasie. jako ktoś, kto sprawia problemy. Nie można nie spelniać oczekiwań rodzicow miedzy 8 a 14, a potem być ich idealnym synkiem czy coreczką.
                              Rodzic-nauczyciel ma też obowiązek korygować wszystkie błedy szkolne dziecka przez caly dzień, jako rodzic moze machnąć reką na to, ze dziecko w laurce zrobilo błędy, ale uczac dziecko w domu musi mu te błędy wskazać. I w ten sposób nie ma chwili, gdy dziecko moze czuć się tylko dzieckiem, nie uczniem.
                                • verdana Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 14:41
                                  Jakie wypaczenia?
                                  To, co nazywasz "wypaczeniem" bedzie obowiązkiem kazdego rodzica bedącego jednioczesnie nauczycielem. nauczyciel nie może pewnych błędów pozostawić bez komentarza, rodzic moze.
                                  I wyobraź sobie, jakie to ma skutki dla dziecka. Rozmawiasz z nim sobie swobodnie na spacerze czy przy obiedzie - i widzisz, ze dziecko popelnia jakiś powazny błąd, albo czegoś zwyczajnie nie umie. Wobec tego albo od razu zwracasz mu uwagę, albo w czasie lekcji powtarzasz z nim to, czego nie umiał w czasie rozmowy. Po paru tygodniach dziecko zorientuje się, ze przez caly dzień jest faktycznie uczniem, ktory powinien dawać mamie prawidłowe odpowiedzi.
                                  I zastanów się też, co zrobisz w razie klęśk edukacyjnych. Moja córka nie zna się na zegarku. Nie zna się, mimo uczenia jej tego przez cale lata. ja moge machnąć ręka, bo nie tylko ja ją uczylam - czy jesteś w stanie machnąć ręką na to, ze Ty nie potrafisz czegos nauczyć?
                                  I jeszcze jedno - czy zastanawiałaś się, czy potrafisz rozbudzić zainteresowanie dziecka przedmiotem, ktory Cię w ogóle nie interesuje, czy dziecko będzie raczej skazane na powielanie Twoich zainteresowań?
                                  Nienawidzę biologii, moj syn ją bardzo lubił. Gdybym ja go uczyla - nie byloby na to szans. Za to ja lubię historię, a syn jej nie znosi - gdybym go uczyla, odczulabym to jako swoją porazkę.
                                  • afrikana Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 14:59
                                    W szkole tez nie wybierasz nauczyciela. Może sie trafić taki, który ci skutecznie obrzydzi przedmiot do końca życia. Albo i całe zycie szkolne ci uprzykrzy. Nie udawajmy, ze wszyscy nauczyciele są z powołaniem i z pasją podchodzą do nauczania, bo wszyscy wiemy że tak nie jest. Tak naprawdę, to ci dobrzy są jednak w mniejszościuncertain
                                    • verdana Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 17:10
                                      Tak, jeden przedmiot, a i to do jednego przedmotu dziecko będzie miało w czasie swojej edukacji minimum dwóch-trzech nauczycieli. Rodzic może obrzydzić wszystkie+zycie rodzinne.
                                      Jeśli dziecko nie lubi się uczyć, nie lubi szkoly, istnieje opcja zmiany szkoly. gdy uczy rodzic dziecko nawet nie ma opcji narzekania, bo nie ma komu się pozalić, ze lekcji za dużo, albo że nudne.
                                      Pewnie, ze są fatalni nauczyciele, ale dziecko ma przynajmniej kogoś, kto wysłucha żalu i weźmie jego stronę. Ale bywają też nauczyciele, ktorzy potrafią rozbudzić w dziecku pasję, ktorej rodzice nie mają, albo dostrzec talent, ktory rodzice przeoczyli - albo dostrzec problemy, ktorych źrodlem bywają rodzice....
                                      • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 20:47
                                        Mam wrażenie że podchodzisz do spraw edukacji jako do czegoś nieprzyjemnego dlatego tak bardzo jesteś za oddzieleniem szkoły i domu. Bo szkoła to miejsce na które można ponarzekać w domu, a dom ma być azylem i wytchnieniem od szkoły.
                                        A w edukacji domowej nie ma takiego ostrego rozgraniczenia. Edukacja odbywa się obok życia rodzinnego w przyjaznym środowisku.
                                  • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 20:41
                                    verdana napisała:

                                    > Jakie wypaczenia?

                                    No takie o których pisałaś smile zbyt ambicjonalne podchodzenie rodzica do spraw edukacji dziecka. Czy myślisz że nie ma rodziców którzy całkowicie kontrolują poziom edukacji dziecka chodzacego do szkoły? Ależ są!

                                    > I wyobraź sobie, jakie to ma skutki dla dziecka. Rozmawiasz z nim sobie swobodn
                                    > ie na spacerze czy przy obiedzie - i widzisz, ze dziecko popelnia jakiś powazny
                                    > błąd, albo czegoś zwyczajnie nie umie. Wobec tego albo od razu zwracasz mu uwa
                                    > gę, albo w czasie lekcji powtarzasz z nim to, czego nie umiał w czasie rozmowy.

                                    No ale tego to ja juz nie rozumiem, jesli widze że dziecko popełnia jakis poważny błąd albo nie umie czegoś co powinno umiec to reaguję niezależnie od tego czy chodzi do szkoły czy uczy się w domu. Jak chodzi do szkoły to mam prawo to olać?.....


                                    >Za to ja lubię historię, a syn jej nie znosi - gdybym go uczyla, o
                                    > dczulabym to jako swoją porazkę.

                                    A ja myślę że ja nie smile dlatego włąsnie nie kazdy sie na nauczyciela domowego nadaje. Rodzic który odrazu wie, że nie złapie dystansu do edukacji dziecka nie powinien się za to brać.
                                    • verdana Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 21:07
                                      Także wtedy, gdy sobie lużno rozmawiacie? gdy daje Ci laurke? Gdy dobrze wiesz, ze czegoś nie umie (jak moje dziecko zegarka, albo drugie - dat) i machasz ręka, ale jako nauczyciel nie mozesz machnąć, tylko musisz dziecko poprawić? Cały dzień w ten sposob dziecko korygujes, poprawiasz, dziecko rozmawia z Tobą, ale jest oceniane jako uczeń. jako matka możesz pewne rzeczy pominąć, jako nauczyciel - nie.
                                      • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 21:32
                                        verdana napisała:

                                        > Także wtedy, gdy sobie lużno rozmawiacie? gdy daje Ci laurke? Gdy dobrze wiesz,
                                        > ze czegoś nie umie (jak moje dziecko zegarka, albo drugie - dat) i machasz ręk
                                        > a, ale jako nauczyciel nie mozesz machnąć, tylko musisz dziecko poprawić?

                                        Ale ja czuje się w pewnym sensie nauczycielem mojego dziecka, jego przewodnikiem, kimś zaufanym. Ty nie? W luźnej rozmowie też potrafię zwrócić uwagę i poprawić jakiś błąd /i nawet w laurce smile/ To nie uwłacza ani dziecku ani mnie. Mam wrażenie, że umiem to zrobić w sposób przyjazny dla dziecka, napewno ona nie czuje się z tym źle. Umiem z nią rozmawiać.
                              • afrikana Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 14:54
                                No...a w szkołach to dopiero wyścig szczurów, który z resztą nakręcają między innymi właśnie rodziceuncertain Bo moje dziecko musi być najlepsze, musi miec najlepsze oceny, najlepiej niech chodzi na korki ze wszystkiego co się da (nie dalej jak pare dni temu oglądałam o tym program TV - korepetytorzy już dla dzieci klas 1-3! Nawet jesli dziecko potrzebuje dodatkowej pomocy, to ja sie pytam gdzie są rodzice ?). A takich rodziców wiecznie niezadowolonych z własnych dzieci chodzących do szkoły jest zatrzęsienie. Przerost ambicji nad możliwościami, wieczne strofowanie, rosnące wymagania, wytykanie błędów i wyzywanie od głąbów bo dostało 3 a nie 5, dawanie kasy za dobre oceny i kar za złe, zajęcia dodatkowe do późnych godzin wieczornych. Rodziców wiecznie ślęczących w szkołach i wypytujących czy ich dzieciątko wysmarkało nosek, tez jest mnóstwo. Mnóstwo jest też takich, którzy się niczym nie interesują i zostawiają dzieci samopas. Dlaczego widzisz tylko minusy w Ed a same plusy w szkołach ? Dlaczego uwazasz, ze mama ucznia szkolnego jest lepszą mamą od tej, która poświęca więcej czasu i uwagi swojemu dziecku ? wszystko to co piszesz, można równie dobrze odnieść do matek uczniów w tradycyjnych szkołach. Dobra mama jest dobra mamą, a zła złą. Niezaleznie od tego jaką formę edukacji dla swoich dzieci wybierze. Pułapki są wszędzie i błędów się nie uniknie. Cudów nie ma. Za dużo mam wariatek już w swoim zyciu zawodowym spotkałamwink Są i takie kontrolujące niemalże każdy krok swojego dziecka i wytykające każdy błąd...pomimo że chodzi szkoły. Mam taką jedną znerwicowaną uczennicę, która niemalże sika w majtki jak dostanie mniej niż 5 - z lęku przed rodzicami niestetyuncertain
                                • verdana Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 14:58
                                  To trzeba wybrać szkołę bez wyscigu. Można. Bez większego problemu. I zachowywać sie jako rodzic racjonalnie, nie ma obowiązku śleczenia w szkolach.
                                  Dobra mama jest dobrą mamą, mamą własnie, a nie nauczycielką - bo w wielu wypadkach rola mamy i nauczycielki sa ze sobą sprzeczne.
                                  Nie mam nic przeciwko rezygnacji ze szkoły i uczeniu dzieci na kompletach, uwazam jednak, ze uczenie własnego dziecka jest dla dziecka złym rozwiązaniem.
                                  • ratyzbona Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 16:52
                                    No a co jeśli dziecko chce brać udział w wyścigu? Ja np. musiałam być ciągle porównywana z rówieśnikami by mieć napęd do nauki - ambicja może nie jest najszlachetniejszą cechą ale wiele dzieci ją posiada - chcą być najlepsze wśród rówieśników - chcą mieć tą piątkę by zaimponować sobie czy nauczycielowi ( wielu rzeczy w szkole sie nauczyłam by zaimponować nauczycielom) albo po prostu lubią być lepsze. Rodzicom zaimponować nie chciałam bo przecież dobrze mnie znali. Tak więc rywalizacja nie jest tylko dla rodziców - przydaje się też uczniom. Poza tym np. na moim wydziale ( historia) 99% studentów poszło na ten kierunek bo gdzieś kiedyś poznali nauczyciela, który zaszczepił w nich pasję. nie posyłając dziecka do szkoły pozbawiacie go właśnie tego jednego nauczyciela który może zmienić ich życie. Pomysł by cała rodzina zbierała się i uczyła dziecko jakoś do mnie nie przemawia. W ten sposób dziecko zawsze jest tylko uczniem nigdy sobą.
                                    • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 20:58
                                      ratyzbona napisała:

                                      > No a co jeśli dziecko chce brać udział w wyścigu? Ja np. musiałam być ciągle po
                                      > równywana z rówieśnikami by mieć napęd do nauki - ambicja może nie jest najszla
                                      > chetniejszą cechą ale wiele dzieci ją posiada - chcą być najlepsze wśród rówieś
                                      > ników

                                      Najlepszy to pewnie kazdy by chciał być tylko nie wszystkim to wychodzi jednakowo.
                                      Jesli dzicko strasznie lubi wyścigi to niech idzie do szkoły, to najlepsze wyjście dla takiego dziecka.
                                  • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 20:55
                                    verdana napisała:

                                    > Dobra mama jest dobrą mamą, mamą własnie, a nie nauczycielką - bo w wielu wypad
                                    > kach rola mamy i nauczycielki sa ze sobą sprzeczne.

                                    Ależ zupełnie się niezgodzę, dobra matka powinna być także najlepsza nauczycielką i autorytetm w wielu dziedzinach, to dlaczego nie w matematyce czy biologii, jesli czuje się na siłach..... to dziecko jest w najlepszych rękach jakich mogłoby się znaleźć smile
                                    • verdana Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 21:16
                                      To w takim razie powiem szczerzer - matka, ktora jest przekonana, ze powinna być jedynym i autorytetem dla dziecka w kazdej dziedzinie, że nikt na świecie nie nauczy dziecka lepiej i nie bedzie dla niego w biologii czy matematyce lepszy od matki - nigdy w życiu nie powinna uczyc dziecka.
                                      Bo nie będzie w stanie podejść do siebie krytycznie. Bo uczy dziecko nie dla dobra dziecka, tylko po to, aby nie okazało się, ze ktos inny da dziecku w jakiejkolwiek dziedzinie więcej.
                                      nauczyciel z takim brakiem krytycyzmu i takim doskonalym mniemaniu o swoich mozliwosciach nigdy nie jest dobrym nauczycielem.
                                      Moim zdaniem chodzi tu nie o dobro dziecka, ale o zawlaszczenie go, o to, aby nikt nie stał sie dla mamusi - najwyższego autorytetu - konkurencją. I o to chodzi, aby dziecko żyło w cieniu mamy, aby ceniło tylko mamę, aby nie podważało autorytetu.
                                      • afrikana Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 22:22
                                        matka, ktora jest przekonana, ze powinna by
                                        > ć jedynym i autorytetem dla dziecka w kazdej dziedzinie, że nikt na świecie nie
                                        > nauczy dziecka lepiej i nie bedzie dla niego w biologii czy matematyce lepszy
                                        > od matki - nigdy w życiu nie powinna uczyc dziecka.

                                        o matko, verdana.... ty nadal nic nie rozumiesz. Cztatałaś dokładnie o co chodzi w ED ?
                                        Dlaczego uważasz matkę za JEDYNY autorytet w KAŻDEJ dziedzinie ? no nie moge tego pojąć. To wcale tak nie wygląda...już nie wiem jak to wytłumaczyć - masz błędne i bardzo stereotypowe myślenie w tym temacie.

                                        Bo nie będzie w stanie podejść do siebie krytycznie. Bo uczy dziecko nie dla do
                                        > bra dziecka, tylko po to, aby nie okazało się, ze ktos inny da dziecku w jakiej
                                        > kolwiek dziedzinie więcej.
                                        Skąd Ty żeś to wzięła ? Skąd takie pomysły ? Nawet by mi to w życiu do głowy nie przyszło...dziwny tok rozumowania.

                                        Moim zdaniem chodzi tu nie o dobro dziecka, ale o zawlaszczenie go, o to, aby n
                                        > ikt nie stał sie dla mamusi - najwyższego autorytetu - konkurencją. I o to chod
                                        > zi, aby dziecko żyło w cieniu mamy, aby ceniło tylko mamę, aby nie podważało au
                                        > torytetu.
                                        ??? Zapędziłaś się i to bardzo. Rozmowa stała się bezprzedmiotowa, bo ty i tak wszytsko wiesz najlepiej, wiesz kto jakim jest rodzicem i co jest dla każdego dziecka najlepsze (a ewidentnie sądzisz według siebie).
                                        Może trzeba w takim razie zakazać ED, a rodziców którzy mają takie podłe zamiary wsadzać do więzień. A może skoro jesteś taka przeświadczona o szkodliwości i destrukcyjności ED to masz na poparcie swoich słów jakies badania naukowe, które pokazuja jakie biedne te dzieci po ED ?


                                      • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 17.11.10, 22:58
                                        verdana napisała:

                                        > To w takim razie powiem szczerzer - matka, ktora jest przekonana, ze powinna by
                                        > ć jedynym i autorytetem dla dziecka w kazdej dziedzinie, że nikt na świecie nie
                                        > nauczy dziecka lepiej i nie bedzie dla niego w biologii czy matematyce lepszy
                                        > od matki - nigdy w życiu nie powinna uczyc dziecka.

                                        Przeciez nie o to mi chodziło tylko bardziej o bliski kontakt nauczyciel-uczeń i o atmosferę samej edukacji. W tej sferze matka ma duże szanse być dla dziecka najlepszym nauczycielem smile
                                        • verdana Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 09:57
                                          Nie, absolutnie nie ma szans. W kontaktach uczeń-nauczyciel bliski kontakt przeszkadza. Dziecko nie chce matce sprawić przykrości - czyli nie powie jej, ze źle uczy, nie poskarzy się nikomu, ze matka nudzi. I odwrotnie - kochający rodzic raczej nie oceni obiektywnie dziecka. A jeśli oceni - to jest dopiero problem, bo rodzic nie jest od obiektywnej oceny.
                                          • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 10:37
                                            verdana napisała:

                                            > Nie, absolutnie nie ma szans. W kontaktach uczeń-nauczyciel bliski kontakt prze
                                            > szkadza.

                                            No widzisz, a ja uważam że sprzyja!

                                            > I odwrotnie - kochający rodzic
                                            > raczej nie oceni obiektywnie dziecka. A jeśli oceni - to jest dopiero problem,
                                            > bo rodzic nie jest od obiektywnej oceny.

                                            Rodzic ma uczyć, kierować, pomagać w edukacji i w przyswajaniu wiedzy. Co Ty z tym ocenianiem?
                                            To są właśnie naleciałości z edukacji zbiorowej. Bez ocen sie nie obejdzie i bez porównywania z innymi i bez wyścigu, kto lepszy..... Myśle że obiektywną ocenę może przeprowadzić każdy jak koniecznie tego potrzebuje /nawet sam uczeń wink/- przeciez sa narzędzia do tego no i sa testy sprawdzajace poziom osiagniętej wiedzy.
                                            • srebrnarybka Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 11:08
                                              nie wszystko da się sprawdzić testami - na szczeście.
                                              Ocene jest potrzebna chociażby po to, by wiedzieć, czy jakaś partia materiału jest już opanowana, czy też trzeba jeszcze nad tym popracować, by wiedzieć, w czym dziecko jest rzeczywiście uzdolnione, a z czym sobie radzi gorzej, jakie zdolności rozwijać, etc.
                                              • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 13:27
                                                srebrnarybka napisała:

                                                > nie wszystko da się sprawdzić testami - na szczeście.
                                                > Ocene jest potrzebna chociażby po to, by wiedzieć, czy jakaś partia materiału j
                                                > est już opanowana, czy też trzeba jeszcze nad tym popracować, by wiedzieć, w cz
                                                > ym dziecko jest rzeczywiście uzdolnione

                                                A nauczyciel w szkole to jak to sprawdza? Jakąś magią się posługuje? wink
                                              • afrikana Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 14:12

                                                Wcale do tego nie jest potrzebna żadna wymierna ocena.
                                                W ED nie trzeba posługiwać się ocenami sensu stricte, bo po co ? Na bieżąco szacuje się czy dana kwestia została przyswojona w miarę możliwości i na dziecka miarę możliwości najlepiej jak się da. Przecież nikt nie będzie się bawił w wystawianem 3,4 czy 5. Rodzic czy inny nauczyciel po prostu WIE co jeszcze trzeba poćwiczyć, co jest przyswojone na wystarczającym poziomie a co już nawet wykracza poza wymagany poziom. JA udzielając korepetycji, nie wystawiam swoim uczniom ocen. Po prostu wiem gdzie ma braki a co już jest ekstra i jestem w stanie przygotować go do egzaminów nie robiąc mu ani jednej kartkówki czy klasówki. Możemy rozwiązywac testy nie skupiając się na liczeniu punktów, a jedynie na wyłapywaniu błędów i eliminowaniu ich. Pracując indywidualnie widać jest po prostu gołym okiem co idzie gorzej, co lepiej, czym się dziecko interesuje i co chciałoby rozwijać.
                                            • joannab-o Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 14:20
                                              Uczyłam moje dzieci, szczególnie najstarszego syna przed pójściem do szkoły, to była prawdziwa ED. W szkole nie zwracał on najmniejszej uwagi na słoneczka i chmurki, sam z siebie - ja nie zauważałam znaczków w książce, on nigdy mi ich nie pokazywał. Znaczy "dramat oceniania" go nie dotknął wink

                                              Jasne, że ocenianie postępów, żeby mierzyć zamiar według sił, a czasem siły na zamiary wink jest konieczne, ale to nie ma nic wspólnego z ocenianiem dziecka. I nie ma co cudować, że to takie trudne, zresztą co jakiś czas można sobie zafundować konsultację z zawodowym nauczycielem.

                                              Chciałabym mieć warunki, żeby uczyć tak swoje najmłodsze dziecko, bo mam złe doświadczenia ze szkołą.

                                              A poza dyskusją: Czy są już gdzieś dostępne odpowiedniki worksheets po polsku?
                                • srebrnarybka Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 11:16
                                  Dlaczego uwazasz, ze mama ucznia
                                  > szkolnego jest lepszą mamą od tej, która poświęca więcej czasu i uwagi swojemu
                                  > dziecku ?

                                  Dlatego, że dobra matka nie polega na tym, by poświęcała jak najwięcej czasu i uwagi dziecku, tylko na tym, by możliwie najlepiej zaspokajała potrzeby dziecka. Więc matka, która poświęca czas i uwagę na rzeczy zbędne, a nawet szkodliwe, bo z większym pożytkiem nauczy tego dziecka szkoła, wcale nie jest lepszą matką od tej, która wysyła dziecko do szkoły, by tam zostały zaspokojone jego potrzeby.
                                  Na tej samej zasadzie za lepszą matką możnaby uznać matkę bez wykształcenia medycznego, która zamiast pójśc z chorym dzieckiem do lekarza, usiłuje leczyć sama. Też poświęca więcej wysiłku i uwagi, a rezultat wręcz szkodliwy. Zresztą był taki wypadek w mojej rodzinie: moi dziadkowie przed wojną nie oddali 5 letniego synka do szpitala na operację wyrostka, bo gdzież będzie dziecku lepiej, niż w domu, i zapłacili lekarzowi za przeprowadzenie operacji w domu. Oczywiście dziecko zmarło na zakażenie. Dziadkowie poświęcii mu więcej uwagi, niż gdyby oddali do szpitala, a skutek był tragiczny.
                                  • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 13:38
                                    srebrnarybka napisała:

                                    > Na tej samej zasadzie za lepszą matką możnaby uznać matkę bez wykształcenia med
                                    > ycznego, która zamiast pójśc z chorym dzieckiem do lekarza, usiłuje leczyć sama
                                    > . Też poświęca więcej wysiłku i uwagi, a rezultat wręcz szkodliwy.

                                    Wiesz ja np. wcale nie uważam, że z chorym dzieckiem nalezy zawsze lecieć do lekarza. Idę do lekarza jesli mnie cos niepokoi i ew. po lekarstwa, których sama sobie nie moge wypisać. W wilu przypadkach to ja wręcz sugeruję lekarzowi na co ma zwrócić uwagę. Bo to ja znam lepiej moje dziecko, wiem jak się zachowuje w czasie choroby, wiem co mu pomaga.
                                    Podobnie myślę jest w edukacji, zawsze przeciez mogę sie poradzić mądrzejszych i bardziej doświadczonych, ale to ja znam moje dziecko najlepiej a dziecko ma do mnie zaufanie.
                                    • srebrnarybka Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 15:12
                                      Wiesz ja np. wcale nie uważam, że z chorym dzieckiem nalezy zawsze lecieć do le
                                      > karza. Idę do lekarza jesli mnie cos niepokoi i ew. po lekarstwa, których sama
                                      > sobie nie moge wypisać. W wilu przypadkach to ja wręcz sugeruję lekarzowi na co
                                      > ma zwrócić uwagę. Bo to ja znam lepiej moje dziecko, wiem jak się zachowuje w
                                      > czasie choroby, wiem co mu pomaga.

                                      Pozostaje tylko życzyć, żeby dziecko nie dostało jakiejś groźnej choroby, którą zlekceważysz, bo będzie wyglądała niewinnie, i żeby nie skończyło się tak, jak ze śp. braciszkiem mojego Ojca.

                                      A generalnie potwierdzasz to, co napisała Verdana: że Ty uważasz, że w każdej dziedzinie tylkio Ty możesz zaspokoić potrzeby Twojego dziecka, bo znasz je najlepiej. Najlepiej uczysz, najlepiej leczysz etc. Współczuję Twojemu dziecku.
                                      • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 15:34
                                        srebrnarybka napisała:

                                        > Pozostaje tylko życzyć, żeby dziecko nie dostało jakiejś groźnej choroby, którą
                                        > zlekceważysz, bo będzie wyglądała niewinnie, i żeby nie skończyło się tak, jak
                                        > ze śp. braciszkiem mojego Ojca.

                                        Jestem realistką. Choroby grożnej, która wyglada niewinnie to i lekarz nie wykryje. Cudotwórca przecież nie jest smile Mało tego i groźnej która na groźną wyglada może nie wykryć smile, szczególnie jak zignoruje niepokój i sugestie matki.
                                        • srebrnarybka Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 15:43
                                          Choroby grożnej, która wyglada niewinnie to i lekarz nie wykr
                                          > yje. Cudotwórca przecież nie jest smile

                                          Cudotwórcą nie, ale profesjonalistą i potrafi rozpoznać objawy, która matka bez wykształcenia medycznego może zlekcewazyć, bo właśnie są niewinne.

                                          Mało tego i groźnej która na groźną wygl
                                          > ada może nie wykryć smile,

                                          może, ale jeśli się do niego nie pójdzie, nie wykryje na pewno. Zawsze sądzę, że lepiej zrobić wszystko, by uniknać nieszczęścia.
                                          • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 15:56
                                            srebrnarybka napisała:

                                            > może, ale jeśli się do niego nie pójdzie, nie wykryje na pewno. Zawsze sądzę, ż
                                            > e lepiej zrobić wszystko, by uniknać nieszczęścia.

                                            Ależ oczywiście, dlatego nie lecę z byle infekcją do przychodni, gdzie siedza dzieci z poważnymi chorobami. Zgodnie z instrucją mojej pediatrki- profesjonalisty unikam w ten sposób nieszczęscia
                                              • kozauwoza Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 16:15
                                                srebrnarybka napisała:

                                                > z czego wynika, że Twoje dziecko jest pod opieką jakiegoś lekarza-profesjonalis
                                                > ty, do którego się zwracasz, bo doceniasz to, że jest bardziej od Ciebie kompet
                                                > entny.

                                                przecież wyjaśniałam to, kiedy potrzebuje konsultacji i porady to z niej korzystam - podobnie byłoby w przypadku edukacji. Też pisałam o tym wink
                                                Przecież ED nie polega na tym, że zamykamy się przed całym światem i wszelkimi żródłami wiedzy i staramy się być alfą i omegą w kazdej dziedzinie. Jesteśmy raczej przewodnikiem, organizatorem tej nauki. Przecież można także skorzystać z konsultacji nauczyciela czy innego specjalisty w jakiejś dziedzinie.
                                                • afrikana Re: Indywidualna nauka dziecka... 18.11.10, 22:32
                                                  > przecież wyjaśniałam to, kiedy potrzebuje konsultacji i porady to z niej korzys
                                                  > tam - podobnie byłoby w przypadku edukacji. Też pisałam o tym wink
                                                  > Przecież ED nie polega na tym, że zamykamy się przed całym światem i wszelkimi
                                                  > żródłami wiedzy i staramy się być alfą i omegą w kazdej dziedzinie. Jesteśmy ra
                                                  > czej przewodnikiem, organizatorem tej nauki. Przecież można także skorzystać z
                                                  > konsultacji nauczyciela czy innego specjalisty w jakiejś dziedzinie

                                                  świetnie napisane, ale niestety...niektórzy tego nigdy nie pojmąsmile)) to wykracza poza przeciętny poziom wyobraźniwink