wybór szkoły a konflikt z kolegą.

15.11.10, 08:04
witam was - jestem nowa na forum wiec nie wiem czy to dobre miejsce na opisanie mojego problemu z wielka prosba o rade!!
Syn w tej chwili 6 latek, chodzi do zerowki przedszkolnej (ale przy szkole). Niestety do aniołkow nie nalezy, ale główny problem ma z jednym kolega, Były prosby/grozby/kary/nagrody, no cały wachlarz metod wychowawczych, żeby wyeliminowac jego agresje wobec tego chłopca -niestety wciąż bezskutecznie.
Dodam, że problem jest tylko z tym jednym dzieckiem, poza nim ma wielu kolegow, z ktorymi utrzymuje normalne relacje.
I teraz pytanie: kolega skonflikcony jest synem nauczycielki, dodatkowo jest duza szansa, że bedzie ona uczyla moje dziecko, a nawet jesli nie, to na pewno podzieli sie kolezankami w pokoju nauczycielskim swoimi uwagami na jego temat.
Nie chce, żeby zaczynal szkole z etykieta łobuza, stąd myslalam, żeby wyslac go do innej szkoły.
Nie wiem czy to dobry pomysl, bo tu ma kolegow, a tam zostanie puszczony w nowe dla niego srodowisko.
Poradzcie prosze - zostawic sprawe swojemu biegowi, czy lepiej zeby gdzies tam zaczął od zera, bez tej etykietki?
    • majuszka77 Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 15.11.10, 13:21
      wybrała bym inną szkołę ...nie licz na zrozumienie matki nauczycielki ....twoje bedzie miało przechapane już od pierwszego dnia...syn ma dopiero 6 lat szybko zdobędzie nowych przyjaciół zwłaszcza że w grupie pewnie bedzie dużo nowych dzieci więc nie bedzie jedyny w nowej sytuacji! Nie pchała bym dziecka które dopiero zaczyna naukę do klasy gdzie wiadomo że bedzie problem to napewno odbije się czkawką na małym ..
      • monika19782 Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 15.11.10, 17:26
        Wybacz ale moim zdaniem za mało się starałaś to jest 6 a nie 16 latek, chyba macie jakis wpływ na zachowanie dziecka, a co na to wychowawczyni ? Gdyby moje dziecko komuś notorycznie dokuczało stanęłabym na głowie aby to sie skończyło, nie dziw sie matce chłopca że będzie miała o twoim synu takie a nie inne zdanie sam na to zapracował ale twoja w tym głowa aby to zdanie zmieniła. Ja bym nie przenosiła bo jak piszesz to jest dla niego znajome srodowisko i z innymi zyje w zgodzie, natomiast wymogłabym na dziecku poprawne zachowanie wobec kolegi macie na to prawie rok. Poza tym nauczyciele tez ludzie i potrafia zrozumieć że 6 latek to tylko 6 latek i wielkie konflikty w dzieciństwie moga przerodzić sie w wielkie przyjaźnie.
        • mama_kotula Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 16.06.11, 06:03
          Cytat
          Wybacz ale moim zdaniem za mało się starałaś


          Jasne. Na stos i ją spalić.
    • marcin.slawski Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 15.11.10, 17:51
      Ja na Twoim miejscu przed podjęciem decyzji porozmawiał z mamą tego drugiego chłopca.
      Najlepiej zapytaj ją o zdanie i poradę, jak zakończyć konflikt chłopców. Od jej zdania i reakcji uzależniłbym decyzję. Wychodząc z inicjatywą rozwiązania konfliktu chłopców, wytrącisz jej z ręki "oręż" w postaci "To oni winni są zachowania tego dziecka". Absolutnie nie stawiaj się w sytuacji, że to twoje dziecko winne (tłumaczą się winni). Trzymaj się twardo opinii "konflikt pomiędzy chłopcami".
      Jeśli potrzebujesz obiektywnej oceny zachowania w grupie Twojego dziecka, rozważ wysłanie go z nami na zimowisko dla najmłodszych. Po nim gwarantuję Ci szczegółową opinię i podpowiedzi. Więcej poczytaj na zima2011.pl
      • dagbe Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 16.11.10, 10:27
        Bardzo mądra wypowiedź!

        Pozdrawiam,
        Dagmara
    • scher Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 15.11.10, 18:00
      bu-zia napisała:

      > Syn w tej chwili 6 latek, chodzi do zerowki przedszkolnej (ale przy szkole). Ni
      > estety do aniołkow nie nalezy, ale główny problem ma z jednym kolega, Były pro
      > sby/grozby/kary/nagrody, no cały wachlarz metod wychowawczych

      A było każdorazowe wymaganie zadośćuczynienia pobitemu koledze?
      Były rozmowy z rodzicami poszkodowanego?
    • a-lfa Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 16.11.10, 15:30
      Zadam tylko jedno drobne pytanie: Co będzie jeśli w innym miejscu sytuacja się powtórzy? Przeniesiesz syna po raz kolejny. Dla mnie przenoszenie równa się zamieceniu problemu pod przysłowiowy dywan. Sama twierdzisz iż Twój syn do super grzecznych nie należy wobec tego jest bardzo prawdopodobne iż w nowym miejscu też sobie znajdzie osobę z którą się skonfliktuje. Dlatego sugeruje załatwić problem tu na starych śmieciach - może przy okazji będzie to dla Twojego syna jakaś nauka na przyszłość iż za swe czyny trzeba umieć ponieść konsekwencje. To dopiero 6 - cio latek a już ma tendencje do pewnych nie za dobrych zachowań to co będzie jak będzie miał lat np. 10 czy 15?
      • bu-zia Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 17.11.10, 12:07
        dzieki za wasze opinie!!
        jak widzicie sa rozne wink, ale faktycznie jedna szczegolnie powiedzmy "przypadla mi do gustu". Skoro jego mama jest pedagogiem, to moze faktycznie wymysli cos (oprocz zakazu zblizania sie do siebie) i to prawda, że nie powinnam mowic o nim tylko i wylacznie jako o winnym - konflikt jest miedzy nimi.
        Piszac ze moj syn nie jest aniolem, nie mialam na mysli jego agresywnych zach., raczej nadmierna ruchliwosc, duzy temp., niekoniecznie posłuszenstwo.
        Umowilam sie na rozmowe z wych. i pania dyrektor, zobacze co mi powie.
        • bu-zia Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 15.06.11, 23:10
          odgrzebałam stary temat, żeby dopisac część dalszą.
          Jest problem i to wiekszy niz myslalam. Było pierwsze zebranie, wszyscy rodzice, dyrektor szkoly, panie wychowawczynie, tymczasem matka tego chłopca zrobiła prawdziwą nagonkę na mojego syna. Ja jestem nowa w tym srodowisku, ona miejscowa-zna inne mamy i tak zmanipulowała fakty, że zrobiła z mojego B. młodocianego przestepce.
          Kiedy sie okazalo, że maja byc z jej synem w jednej klasie, zaczela krzyczec, że ona sobie tego nie wyobraza, ze moj syn jest zagrozeniem dla innych dzieci i ze najlepiej jak wogole pojdzie do innej szkoły.
          Jestem załamana, wiem że ona dalej knuje przeciwko mojemu dziecku, bo mi inni rodzice powiedzieli.
          Pluje sobie w brode, że jednak nie zapisałam go gdzie indziej-uniknełabym tych cyrków, a wiem że to dopiero początek.
          Dzis rozmowa z wychowawczynia przedszkolna, jak ona widzi ten konflikt-jest tak, że tamten chlopiec najczesciej przychodzi do mojego i np. psuje mu budowle, zabiera klocki, niszczy i w ktoryms momencie moj nie wytrzymuje i go atakuje (wiem, że to zle, ale nie jest tez tak, że to moj syn jest inicjatorem). W dzien zebrania ten chlopiec na placu zabaw mi opowiada: "bo ja chcialem B. uderzyc, ale go nie uderzyłem, a on mnie uderzył klockiem" i z tego jego mama zrobiła afere.
          Ponadto moj syn ma problemy urologiczne i zdarzyło mu sie popuscic na korytarzu szkolnym - juz samo to zdarzenie jest dla niego stresujace, a ona przy innych dzieciach nakrzyczala na niego i kazała wycierać (syn nie miał czym wiec wycierał malutką chusteczką, ktorą miał przy sobie). Na zebraniu opisała wszystkim rodzicom, że B. załatwił sie na korytarzu (pani wych. o problemach wie, a nie widze powodu, żeby o nich opowiadac komus jeszcze). Wszystko to wypowiedziane było krzykiem, po prostu zachowywała sie jak furiatka, ja zaś mam taki "feler", że mądra jestem po szkodzie. Teraz mam tysiac pomysłów, co mogłam odpowiedziec, wtedy powiedziałam tylko, że B. nie ma problemow z dziecmi grzecznymi, że jej syn tez aniołkiem nie jest.
          Byłam tez u dyr. szkoły, żeby wyjasnic sytuacje (chocby z tym sikaniem), ktory po tym zajsciu sam stwierdził, że nie martwi sie dziećmi i ich zachowaniem, tylko martwią go i mnie tez powinni rodzice! bo widzi ze tu jakas nagonka na B. została wszczęta.

          Co powinnam zrobic, ta kobieta wciaz knuje przeciwko synowi. Dzis tez stała z grupką rodzicow i jestem przekonana, że tematem rozmow byl moj syn.
          Mam ochote isc do niej i powiedziec, że jeszcze raz usłysze, że szczuje innych na moje dziecko, to zgłosze na Policję, że go szykanuje.
          A moze lepiej siedziec cicho i czekac na rozwoj sytuacji.
          Dodam, że jej syn na jej prosbe został przeniesiony do innej klasy, z czego sie niezmiernie ciesze.
          Sorry za chaotyczna wypowiedz, ale wciaz mam nerwy sad.
          • mruwa9 Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 16.06.11, 00:26
            no wlasnie taki scenariusz przyszedl mi na mysl po przeczytaniu pierwszego postu- ze tamten chlopak moze prowokuje twoje dziecko, po cichu, cwanie i dyskretnie, a gdy twoje dziecko wybucha, tamto z mina niewiniatka odgrywa ofiare, a obrywa tylko twoje dziecko.
            Jak tamten babsztyl sie uprze, to zatruje twojemu dziecku zycie w szkole. Jesli nauczycielka bedzie w porzadku, to sobie z tym poradzi, nie pozwoli na mobbing ani nie da sobie wejsc na glowe. Jesli natomiast poprze tamta matke, to twoje dziecko bedzie mialo prze.s.rane. Pogadaj z przyszlym wychowawca na spokojnie o tej sytuacji, zeby wychowawca mial oko na obu chlopakow , no i nie znizaj sie do poziomu tamtej baby, ale tez nie pozwol sobie wchodzic na glowe. Spokojnie, asertywnie odpowiadaj, ze jesli ci grozi albo cie obrazi, zglosisz to na policji. I zrob to naprawde, jesli dojdzie tak daleko.
          • asia_i_p Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 16.06.11, 07:44
            Wiem, że to seksistowska uwaga, ale według mnie maż szczęście, że dyrektorem jest facet - dużo mniejsza szansa, że da się wciągnąć w jakieś ploteczki przy kawie i dużo większa, że zachowa do sprawy dystans.
            Z kobietą porozmawiaj stanowczo - powiedz, że już zrobiła twojemu dziecku krzywdę tą awanturą na korytarzu i że nie pozwolisz, żeby to trwało nadal. Zwróć jej uwagę, że mobbing jest teraz "modny" i że większość szkoł ma programy zapobiegania i jeśli zacznie ustawiać inne dzieciaki przeciwko twojemu synowi, narobi kłopotów tym dzieciakom.
            Z tym popuszczaniem - to musi być przeraźliwie krępujące dla chłopaka. Może zdecyduj się dawać mu do szkoły wkłady dla osób mających problem z nietrzymaniem moczu + specjalne majtki do tych wkładów? Musiałabyś go pewnie zwolnić z WF-u, żeby koledzy się nie zorientowali - sam brzeżek tych majtek wychodzący ze spodni wg. mnie, o ile widzę na tych zdjęciach, wygląda jak normalna bielizna. www.aptekaslonik.pl/prod_info.php?c=&products_id=12068&n=tena-fix-pants-majtki-rozciagliwe-do-wkladow-tena-comfort-nietrzymanie-moczu-rozmiar-xl-5szt.html Choć z drugiej strony, jeśli to wydarzyło się raz i raczej nie będzie powtarzać, to może lepiej nie ryzykować, że syn wygada się kolegom i przypną mu łatkę.
            Trochę niewydolnie zachowali się nauczyciele tej szkoły, że pozwolili kobiecie się rozwrzeszczeć - powinni byli stanowczo uciąć i zaoferować jej możliwość rozmowy z tobą i z nimi w mniejszym gronie. Może ich po prostu przytkało, ale może też warto zasugerować dyrektorowi, że na przyszłość prosisz o organizowanie od razu rozmowy z tobą zamiast publicznej wymiany zdań, która prowadzi do piętnowania twojego dziecka.
            • bu-zia Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 16.06.11, 08:33
              dzieki, ale mam nadzieje, że sprawy urologiczne sie skoncza, kiedy młody będzie po zabiegu (za miesiac idziemy do szpitala), znalazłam w koncu lek., który problem chce wyeliminowac, a nie czekac na cud i szpikowac lekami.

              Dyr. sensownie do tego podszedł, co daje mi nadzieje. Dodatkowo podobno jego przyszła wychowawczyni jest bardzo dobrym pedagogiem - liczę, że nie będzie ulegala wpływom (jak by nie patrzec) kolezanki z pracy.



              • azile.oli Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 16.06.11, 09:45
                Szczerze - ja bym zapisała syna do innej szkoły. Sytuacja moze się rozwinąć w różnym kierunku, nauczyciele rzadko tocza wojny miedzy sobą i często ulegają kolegom z pracy, czasem z tej prostej przyczyny, że sami maja dzieci w danej szkole, albo za kilka lat ich dzieci do tej szkoły pójdą.
                Obserwowałam przez 6 lat cackanie się z synem nauczycielki w klasie mojej córki i nie mogłam wyjść z podziwu, dlaczego niektórzy robią takie głupie rzeczy, podważając swój autorytet. Przejrzałam na oczy, gdy okazało sie, że co roku do szkoły dochodzi conajmniej dwoje nauczycielskich dzieci.
                • bu-zia Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 16.06.11, 09:58
                  no na to juz troche za pozno, załuje ze nie zapisałam gdzie indziej-obyłoby sie bez tych cyrków, a co jeszcze przede mna to nawet nie wiem....sad
                  Ugiełam sie po rozmowie z wychow.przedszkolna, ktora stwierdziła, że oprocz tych wyskoków, to chłopcy sie świetnie bawią i wręcz ciągną do siebie-maja podobne temperamenty. Ja takze lubie tego chłopca, jest naprawde fajny, tylko nastawienie jego matki jest fatalne.
                  Zaproponowałam kilka m-cy temu, aby chłopcy pobawili sie na innym niz przedszkolny gruncie-np. u nas czy neutralnie na placu zabaw-pani stanowczo odmówiła i dodatkowo zrobiła swojemu młodemu pranie mózgu, żeby się B. nie dał nigdzie zaprosić.
                  Jestem w stanie wszystko przezyc, niech go nie lubi, nie ma takiego obowiązku-ale niech nie szczuje innych przeciwko niemu-to mnie boli najbardziej, bo zrobiła z niego potwora, którego jedynym celem jest załatwienie wszystkich dzieci wokół siebie sad
                  • tygrysiatko1 Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 16.06.11, 11:18
                    Wiesz ja na Twoim miejscu jednak bym poszła na "rozmowę" do tej mamuni nauczycielki i zapytała co jej na studiach mówili o poniżaniu dzieci... na pewno zrobiłabym jej niezły wykład na temat zachowania jej syna w stosunku do mojego i na temat jej zachowania... nawet przy obecności dyrektora, skoro jest on po Waszej stronie...
                    Musisz jej pokazać, że Twój syn nie jest sam a Ty nie pozwolisz na takie traktowanie...
          • penelopa40 Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 16.06.11, 10:48
            "Ponadto moj syn ma problemy urologiczne i zdarzyło mu sie popuscic na korytarzu szkolnym - juz samo to zdarzenie jest dla niego stresujace, a ona przy innych dzieciach nakrzyczala na niego i kazała wycierać (syn nie miał czym wiec wycierał malutką chusteczką, ktorą miał przy sobie). Na zebraniu opisała wszystkim rodzicom, że B. załatwił sie na korytarzu (pani wych. o problemach wie, a nie widze powodu, żeby o nich opowiadac komus jeszcze). Wszystko to wypowiedziane było krzykiem, po prostu zachowywała sie jak furiatka, ja zaś mam taki "feler", że mądra jestem po szkodzie."
            wybacz, ale po czymś takim bym po pierwsze wyszła z zebrania, a po drugie zabrała dziecko z tej szkoły, natychmiast! zachowanie tej pani przedszkolanki czy nauczycielki skandaliczne i niedopuszczalne... dowiedz się, może są miejsca w innych szkołach...
    • jagabaga92 Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 16.06.11, 12:56
      Ostatnią deskę ratunku upatrywałabym w konfrontacji dzieci w obecności rodziców, ale bez ich nadmiernej ingerencji. Ewentualnie mozna udac się na taką konfrontację do "obcego" psychologa. Czasem bywa, że po wylaniu wzajemnych żali topór wojenny zostaje zakopany, a z wrogów robią się przyjaciele (tak było w przypadku 10-letniego syna mojej koleżanki) smile

      Jesli to nic nie da, zmieniłabym dziecku szkołę. Piszesz co prawda, że teraz to niemożliwe, ale upieram się, że to nie jest sytuacja nie do przeskoczenia w tym wzgledzie.
      • gajmal Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 16.06.11, 13:16
        Wiesz co ja poinformowałabym tą Panią na piśmie (najlepiej z zaznaczeniem, że idzie to też do wiadomości Dyrektora), że jeżeli nie przestanie szykanować Twojego Syna i Ciebie bezpodstawnie, to poinformujesz o tym Policję i wniesiesz oskarżenie z powództwa cywilnego.
        Na pewno nie miała prawa publicznie ujawniać informacji dotyczącej problemów zdrowotnych Twojego dziecka.
        Nauczyciel raczej nie może pracować jeśli ma wyrok sądowy na koncie, więc powinno dać jej to do myślenia.

        • bu-zia Re: wybór szkoły a konflikt z kolegą. 16.06.11, 14:24
          taka mniej wiecej mysl chodzi mi po glowie, ale druga półkula mózgu mi mówi, że mogę ja jescze bardziej rozwścieczyc i sprowokowac...nawet sama nie wiem do jakich dzialan (bo tych z zebrania tez nie przewidziałam).
          Z drugiej strony powinnam stanąć w obronie swojego dziecka, bo jesli nie ja to kto.......
Pełna wersja