ciężkie tornistry

03.12.10, 13:35
Drodzy rodzice.Kto zauważył, jak ciężkie tornistry noszą nasze
dzieci.\?Czwartoklasista nosi prawie codziennie na plecach 7-
kilogramowy tornister!!Ja rozumiem , że trzeba być przygotownym do
lekcji i każdy przedmiot jest najważniejszy , ale to już przesada.
Co z szafkami lub miejscami na rzeczy dziecka w szkołach waszych
dzieci? Jak nauczyciele, dyrektorzy i Wy rodzice podchodzicie do
tego problemu? napiszcie jak rozwiązaliście ten problem , bo w szkole moich dzieci ta sprawa niewielu rodziców interesuje, dyrektor oczywiście nie ma pieniędzy. może ktoś zna firmę z zachodniopomorskiego , która wypożycza szafki, no cokolwiek....
    • emilli3 Re: ciężkie tornistry 03.12.10, 13:59
      Córka w pierwszej klasie, nosi do szkoły zeszyty czasem cwiczenia jak ma do odrobienia lekcje.Szkoła zakupiła drugie podręczniki i dzieci mają w klasie w szafkach.
    • mamabasia Re: ciężkie tornistry 03.12.10, 14:05
      Nie widze problemu. Ty plecaka/tornistra nie nosiłaś?
    • alabama8 Re: ciężkie tornistry 03.12.10, 15:42
      Kupiłam pierwszakowi tornister na kółkach i mam po problemie.
      Wznosisz tumany kurzu a pon nimi nic. Chcesz wypożyczyć szafki? A po co? Zastanów się przez moment. Po to, żeby twoje dziecko trzymało w niej strój of WF-u? Prace domowe robi się korzystając z książek. A co jeśli książka właśnie została w szafce?
      Szkoła sfinansuje szafki, a ty co roku będziesz kupować 2 komplety książek? Zacznie się wtedy płacz, że nauczyciele karzą zostawiać książki w szafkach i dzieciaki nie mają się z czego uczyć w domu. I tak źle i tak nie dobrze.
      • jakw Re: ciężkie tornistry 04.12.10, 20:58
        I jak ów tornister na kółkach radzi sobie z obecnymi warunkami atmosferycznyno-chodnikowymi? Czy może syn dzielnie ciągnie go teraz na sankach? wink
        W naszym przypadku droga do rejonowej podstawówki wygląda tak: 3 piętra w dół (bez windy), ze 100 metrów po niekoniecznie odśnieżonym chodniku, pół piętra w dół do szatni, a potem latanie po 1-2-gim piętrze (w przypadku klas > IV) z zejściem do podziemi do stołówki...
        Co do tego, co można trzymać w szafkach:
        Strój od WF-u też waży.I np. moja córka miała i ma ten WF 3-4 dni tygodniu.Blok czy farby też ważą > 0 i po co nosić jeśli zrobiło się pracę w klasie? Książki do informatyki zasadniczo wykorzystywane są na lekcji, a prac domowych nie ma. Z techniką chyba podobnie.Z polskiego córka ma zwykle zadane coś w ćwiczeniach albo wypracowanie z lektury i akurat książka do polskiego jest jej w tym niepotrzebna więc zwykle nie targa tej książki do domu. 2-gi atlas do geografii jej kupiłam ( i tak jest przewidziany na kilka lat). Gdyby nie to, że z angielskiego jest zwykle coś zadane i w ćwiczeniach, i w książce, to 2-gą książkę do angielskiego też bym jej kupiła (albo zeskanowała i trzymała na dysku), bo sporo waży.
        Można też zostawić tam książki czy zeszyty gdyby okazało się w dniu lekcji, że nauczyciel zachorował - po co targać odrobione już prace domowe do domu, a potem znowu do szkoły?
        • morekac Re: ciężkie tornistry 04.12.10, 22:41
          Moja w zeszłym roku się naszarpała w śniegu, ale głównie pokonywała korytarze i odległości poziome, a nie pionowe... w tym roku mają szafki, ale 2 zestaw podręczników w klasie mają tylko z niektórych przedmiotów. Podręczniki zostały wyłudzone od uczniów klas starszych. W każdym razie jest trochę lżej.
          W klasach I-III zostawiali książki w klasie.
      • kwirynia Re: ciężkie tornistry 04.12.10, 22:44
        W szkole moich dzieci (IV i VI klasa) problem z książkami została rozwiązany bardzo pomysłowo.
        Nauczyciele i rada rodziców pod koniec zeszłego roku szkolnego zrobili zbiórkę używanych podręczników. I tak teraz w klasie danego nauczyciela jest wystarczająco podręczników, żeby starczyło na jedną ławkę. Np. na trzy klasy na danym poziomie (łącznie ok 60 dzieci) wystarczy tylko ok 10-15 podręczników. (jeżli ze zbiórki nie było wystarczająco dużo podręczników z pieniędzy rady rodziców zostały dokupione w antykwariacie brakujące sztuki).
        Tak więc dzieci nie noszą żadnych podręczników (oprócz angielskiego i niemieckiego, w których też się pisze!!).
        Szafki też są od paru lat w szatni i tam moje dzieci trzymają strój na WF, kapcie na zmianę, przybory na plastykę, instrument na muzykę itp.
        A jeśli chodzi o tornistry na kółkach to nie są one rozwiązaniem problemu. Jestem ciekawa jak dzieci noszą takie tornistry po schodach. Oczywiście niektóre z nich mają również szelki do noszenia na plecach, ale czy dzieciom się chce!? Mam również wątpliwości natury ortopedycznej. Ciągnięcie za sobą plecaka na kółkach wymusza na dziecku nienaturalną pozycję ciała (tułów dziecka jest skręcony w jedną stroną) i na pewno ma to wpływ na jego kręgosłup.

        pozdrawiam
        K


    • pacynka27 Re: ciężkie tornistry 03.12.10, 15:58

      Ponad 6 kg waży plecak mojego drugoklasisty w dni gdy ma religię i angielski czyli 2 dni w tygodniu.
      Nosi:
      5 książek do zajęć zintegrowanych
      2 zeszyty do zintegrowanych
      zeszyt do informacji
      słowniczek ortograficzny (taki w który dzieci wpisują słowa)
      teczka z kartkami rysunkowymi
      teczka na dodatkowe karty pracy
      2 książki do angielskiego (podręcznik i ćwiczenia)
      zeszyt do angielskiego
      2 książki do religii (podręcznik i ćwiczenia)
      zeszyt do religii
      piórnik
      jedzenie i picie

      Pani łaskawie pozwoliła zostawić w klasie teczkę z pakietu do zajęć zintegrowanych tzw. wyprawkę.
      • lullanka07 Re: pacynko 04.12.10, 14:15
        wszystko to samo nosi i moj drugoklasista smile
        moze jestesmy z jednej szkoly big_grin
    • srebrnarybka Re: ciężkie tornistry 03.12.10, 16:37
      Masz świętą rację, ale nie spodziewam się, byś na forum zyskała poparcie. Zresztą już parę osób z Tobą polemizuje.
      Podobny wątek był już kiedyś poruszony na forum. Wszystkie dyskutantki wysuwały kolejne trudności (a to brak szafek, a to będzie kosztowało, a to nie ma ksero, a to podręczniki są ciężkie i lżejsze być nie mogą) i jako jedyne rozwiazanie widziały noszenie tornistrów dzieciom przez matki, bo w tym nie widziały niczego nienormalnego. Zaproponowałam podjęcie ogólnopolskiej akcji "Odchudźmy uczniowskie tornistry", wzorowanej na "Rodzić po ludzku", i napisałam w tej sprawie do Gazety Wyborczej. Na forum mnie wyśmiano i dyskutantki twierdziły, że nic się nie da zrobić, chociaż proponowałam cały szereg kompleksowych działań (np. wprowadzenie standardów dotyczących podręczników - by były złożone w broszur przeznaczonych na każdy tydzień osobno, by drukować je na cienkim papierze etc. etc.). Towarzyszyły mi salwy śmiechu matek oburzonych tym, że nie musiałyby nosić tornistrów pociechom. No cóż, wtedy może np. trzeba byłoby zacząć z dziećmi rozmawiać, żeby udowodnić, że się jest dobrą matką, a przecież prościej dźwignąć tornister. Histeria, która towarzyszyła moim rzeczowym propozycjom, była podejrzana. Obawiam się, że nic nie zwojujesz, ale zyczę powodzenia, bo gra wart świeczki.
      • aka10 Re: ciężkie tornistry 03.12.10, 16:49
        Nie ma to, jak wsadzic caly material z kazdego przedmiotu na Wikispaces. Do tego plan z kazdego przedmiotu na dany tydzien, wraz z klasowkami, zadaniami domowymi. Ksiazki uzywac w szkole. Da sie, pod warunkiem, ze wszyscy maja dostep do komputera i Internetu.
        • grzalka Re: ciężkie tornistry 03.12.10, 17:35
          znam problem- chociaż moja córka dopiero w 3 klasie
          po walce na zebraniach udało się doprowadzić do tego, że jest jeden komplet nadprogramowych podręczników dla każdego dziecka, który zostaje w szkole- ale karty pracy i zeszyty ćwiczeń trzeba nosić, zeszyty też, do tego woda, kanapki, jabłko- sam tornister ma dość lekki, ale i tak jest co nosić
      • mama_kotula Re: ciężkie tornistry 04.12.10, 13:59
        Towarzyszyły mi salwy śmiechu matek oburzonych tym, że nie musiałyby nosić tornistrów pociechom. No cóż, wtedy może np. trzeba byłoby zacząć z dziećmi rozmawiać, żeby udowodnić, że się jest dobrą matką, a przecież prościej dźwignąć tornister. Histeria, która towarzyszyła moim rzeczowym propozycjom, była podejrzana.Towarzyszyły mi salwy śmiechu matek oburzonych tym, że nie musiałyby nosić tornistrów pociechom. No cóż, wtedy może np. trzeba byłoby zacząć z dziećmi rozmawiać, żeby udowodnić, że się jest dobrą matką, a przecież prościej dźwignąć tornister. Histeria, która towarzyszyła moim rzeczowym propozycjom, była podejrzana.

        Taaak, bo matki po to noszą dzieciom tornistry, bo uważają to za idealną metodę udowodnienia, że są dobrymi matkami, a poza tym z dziećmi nie rozmawiają, nie zajmują się nimi i tak dalej. Weź Rybka rozpęd i strzel tzw. baranka w ścianę. Chociaż obawiam się, że na taki beton może nie pomóc.

        --
        Kotula bejbe wymyslilam nju zabawe, nazywa sie Brudny Internet. Chcesz, to sie popodszywamy pod siebie na Zbuku, a potem pozwiemy wszystkie swoje fejki. Przegrywa ta, której wczesniej urwa od calego netu. Kazdy mecenas to +150 do mocy tongue_out - by Lezbobimbo
      • jakw Re: ciężkie tornistry 04.12.10, 20:20
        SrebrnaRybko, masz schizę pt "matki wolą nosić tornistry niż rozmawiać".
        A ja chciałabym zobaczyć 4-klasistów masowo odprowadzanych do szkoły i odbieranych z tej szkoły przez rodziców...- bo tylko w takim przypadku można mówić o noszeniu plecaków za dzieci.
        Co do podziałupodręczników na tygodniowe części: 9 przedmiotów x ok 36 tygodni daje 324 części . Dodaj do tego ćwiczenia i wyjdzie kilkaset częśći podręczników i ćwiczeń. A ty wylosuj z tego...6 na dany dzień. Chyba trzeba by mieć kwalikfikacje św. Antoniego wink
        Chciałabym zobaczyć dowolną klasę na dowolnym poziomie edukacji, w której akurat wszyscy by mieli na każdej lekcji właściwe części podręcznika. Zaraz byłby temat pt. "Nauczyciele stawiają "-"/1 za brak podręcznika", "Pakujecie dzieciom właściwe części do tornistrów?", a ty snułabyś teorie "matki wolą pakować dzieciom do plecaków właściwe częśći podręczników zamiast rozmawiać" ; a nauczyciele na każdym zebraniu jęczeliby "Proszę państwa, ale jeśli na 30 dzieci 1/3 przyniosła właściwą część podręcznika, 1/3 poprzednią, 1/6 część, którą będziemy przerabiać w przyszłym tygodniu, a 1/6 nie przyniosła żadnej części - to jak ja mam prowadzić lekcję?"
        • srebrnarybka Re: ciężkie tornistry 04.12.10, 20:57
          Wątek, o którym piszę, gdzie wyśmiano moją zachętę do działań o odchudzenie tornistrów, dotyczył dzieci odprowadzanych do szkoły i matek/babć noszących tornistry, także piątoklasistom. Nie trzeba mieć schizy, znam co najmniej czworo dzieci w moim otoczeniu odprowadzanych do szkoły co najmniej do V klasy, którym noszono tornistry, bo były za ciężkie. Niezależnie ode mnie poruszyła ten problem nieznana mi osobiśie dyskutantka.
          Pomysł rozbicia podręczników na broszury nie jest mój, w moich czasach szkolnych czytałam, że był wtedy stosowany w jakimś państwie. Nie rozumiem, dlaczego miałyby być problemy z wybraniem do szkoły, jeśli części będą ponumerowane.
          Proponowałam też inne rozwiązania: wymuszenie rozporządzenia wymagającego druk na cienkim papierze, ewentualnie szafki etc. Nie twierdzę, ze są to rozwiązania idealne, ale twierdzę, że można i warto nad nimi pomyśleć. Jeśli nie da to rezultatu w danym roku, to da w następnym albo jeszcze następnym. Tyle, że rozumiem, że szanownych forumowiczek już nie obchodzi, co będzie za 2 lata, bo ich dzieci będą w LO, a tam już i tak się nie odprowadza. Po nas choćby potop, zajmujemy się tylko własnym dzieckiem, a dalej - nieważne. To zdaje się nazywa się teraz asertywność i robi teraz za cnotę. Cóż, ja jestem staromodna i wychowano mnie na takich głupotach, jak troska o dobro wspólne, więc o nie się troszczę i dlatego pisuję na forum.
          Natomiast mojej uwadze, by zamiast narzekać, sprobować coś zrobić, towarzyszyło święte oburzenie dyskutantek przerażonych myślą, że nie musiałyby już nosić tornistrów, co większość z nich czyniła, jak same zeznawały. Ergo - chcą to robić i boją się, że może nie będzie to konieczne. Reszta to faktycznie mój wniosek, ale cóż, myśleć mi wolno.
          • jakw Re: ciężkie tornistry 04.12.10, 21:29
            W klasach I-III podręcznik i ćwiczenia były podzielone chyba na 5 części. Część podręczników i ćwiczeń w klasach IV-VI córka miała w 2-3 częściach. Przy zeszytach tygodniowych (x 9 przedmiotów) to mało który uczeń zapanowałby nad tym co ma przynieść którego dnia. Jeśli nie rozumiesz dlaczego - prawdopodobnie nie masz na codzień do czynienia z osobami "małoletnimi". Zresztą przy takiej ilości części to pewnie i ja miałabym problem, żeby na pewno pamiętać, że trzeba zabrać nowe części do matematyki, a pani od polskiego kazała wyjątkowo przynieść część 24 bo jest tam jakiś tekst, kóry będzie przerabiany na następnej lekcji. Dzieci odprowadzanych/odbieranych do klasy IV czy V-tej nie znam osobiście. Wiem, że w świetlicy było kilkoro takich dzieci - ale one akurat miały daleko do dojeżdżania i czekały aż i rodzice będą wracać z pracy. Z tym, że akurat im noszenie pleacków było niepotrzebne bo wsiadały w samochód.
            Szafki to imho jest bardzo sensowny pomysł - tyle że przy 3-letnich cyklach kształcenia i w przypadku opornej dyrekcji część rodziców postanawia nie tracić nerwów.
            • srebrnarybka Re: ciężkie tornistry 04.12.10, 21:57
              W klasach I-III podręcznik i ćwiczenia były podzielone chyba na 5 części. Część
              > podręczników i ćwiczeń w klasach IV-VI córka miała w 2-3 częściach. Przy zeszy
              > tach tygodniowych (x 9 przedmiotów) to mało który uczeń zapanowałby nad tym co
              > ma przynieść którego dnia.

              Czy uczeń panuje nad tym, które zadanie ma odrobić w domu? Poza tym przecież przerabia się materiał po kolei. Poza tym podręczniki dzielone na tygodniówki musiałyby być tak zredagowane, żeby łatwo było rozpoznać części, czyli np. trzeba byłoby jednolicie numerować tygodniówki z wszystkich 5 części.
              Nie twierdzę, że to rozwiązanie idealne. Wiem, że jakieś 35 lat temu sprawdzało się w jakimś kraju, tylko już nie pamietam gdzie.

              D
              > zieci odprowadzanych/odbieranych do klasy IV czy V-tej nie znam osobiście. Wiem
              > , że w świetlicy było kilkoro takich dzieci - ale one akurat miały daleko do do
              > jeżdżania i czekały aż i rodzice będą wracać z pracy. Z tym, że akurat im nosze
              > nie pleacków było niepotrzebne bo wsiadały w samochód.

              Ja znam pannę odprowadzaną do V, a może i VI, klasy po przeciwnej stronie ulicy, bez użycia samochodu. Wątek, w którym mnie wyśmiano, założyła osoba, która zauważyła chodząc po ulicach duża liczbę babć noszących tornistry odprowadzanych do szkoły wnukom. Założycielki tego wątku nie znam, ale coś jest na rzeczy, skoro dwie nieznające się osoby widzą to samo.
        • anndelumester Re: ciężkie tornistry 08.12.10, 13:03
          > A ja chciałabym zobaczyć 4-klasistów masowo odprowadzanych do szkoły i odbiera
          > nych z tej szkoły przez rodziców...- bo tylko w takim przypadku można mówić o n
          > oszeniu plecaków za dzieci.

          big_grinDDDD wysłać Ci adres na priv? Są różne szkoły i różni rodzice. W końcu ortopedzi, rehabilitanci , i cała rzesza innych spcjalistów musi z kogoś żyć.

          • jakw Re: ciężkie tornistry 08.12.10, 15:09
            Gdyby 4-klasiści byli masowo odprowadzani do i przyprowadzani ze szkoły przez rodziców to w świetlicach szkół wszystkich byłoby mnóstwo 4-klasistów. Są? Nie sądzę. Pojedyńcze sztuki - owszem.
            • srebrnarybka Re: ciężkie tornistry 08.12.10, 23:18
              Gdyby 4-klasiści byli masowo odprowadzani do i przyprowadzani ze szkoły przez r
              > odziców to w świetlicach szkół wszystkich byłoby mnóstwo 4-klasistów. Są? Nie
              > sądzę. Pojedyńcze sztuki - owszem.

              Dzieci odprowadzają też do szkoły babcie, dziadkowie i niepracujące matki. Znam osobe, która nie poszła do pracy, ponieważ "musiała" odprowadzać do szkoły i nosić tornister zdrowej piątoklasistce. 4 osobowa rodzina żyła z niezbyt wysokiej pensji ojca, więc bardzo, bardzo skromnie, matka ma głodową emeryturę i liczy, że córki na starość będą ją utrzymywać. Ale tornister za zdrową 12latkę nosiła i dziewczynka nie była w świetlicy.
              • jakw Re: ciężkie tornistry 09.12.10, 07:44
                Srebrnarybko, czy rozumiesz pojęcia: większość, mniejszość i "wyjątek potwierdzający regułę"? Bo z tego, że ty znasz mamę czy babcię taszczącą 12-latce plecak do szkoły nie wynika wcale, że większość 12-latków nie zasuwa do tej szkoły sama.
                To już chyba częściej niż noszenie plecaka przez matkę 12-latkowi zdarza się sytuacja gdy rodzic rano podrzuca dziecko 12-letnie samochodem pod szkołę lub w jej okolice.
                • morekac Re: ciężkie tornistry 09.12.10, 09:42
                  Czy wożenie samochodem do szkoły też jest naganne?
            • anndelumester Re: ciężkie tornistry 09.12.10, 11:01
              W mojej są. Generalnie na 8.30 rodzice przywożą a o 16 i później odbierają. Nie znam dziecka z podstawówki, które wraca samo, co jest logiczne, bo tylko nieliczni mieszkają w pobliżu szkoły. Przywożenie i odwożenie dziecka nie wyklucza lekkiego plecaka. Tak jak napisałam niżej - jest to wymyślone z głową, oczywiste dla nauczycieli, dyrekcji i rodziców.
              Natomiast jak ktoś lubi żeby jego dziecko czy on sam nosił codziennie po ileś kilogramów - to ok, w sumie nie mój kręgosłup. Mnie to nie boli i boleć nie będzie. Skrajna głupota, imo, ale zabronić nie można.
    • jakw Re: ciężkie tornistry 03.12.10, 18:55
      zielonazielona1 napisała:

      > Kto zauważył, jak ciężkie tornistry noszą nasze
      > dzieci.\?
      Podobny wątek pojawia się kilka razy w roku...w tym roku szkolnym też już chyba był.

      > Jak nauczyciele, dyrektorzy i Wy rodzice podchodzicie do
      > tego problemu? napiszcie jak rozwiązaliście ten problem
      W byłej szkole mojej starszej sprawa ciągnęła się lat kilka. Szafki wstawiono kilka m-cy przed skończeniem szkoły przez starszą. Dyrekcja też oczywiście nie miała pieniędzy. A wogóle przegapiłaś sprawę bo już jest właściwie po wyborach samorządowych.
      • zielonazielona1 Re: ciężkie tornistry 04.12.10, 10:28
        dzięki za odpowiedzi. wiem , że temat już był ale niestety jest ciągle aktualny....
        ja kupię szafkę dla mojego syna , choćbym miala być jedynym rodzicem , który to zrobi.
        po długich rozmowach z dyrektorką odnoszę wrażenie , że nie mam z kim rozmawiać-kompletne niezrozumienie problemu, brak pomysłu, ...
        ale to już nie moja wina.
        • morekac Re: ciężkie tornistry 04.12.10, 11:08
          Z szafkami często jest ten problem, że nie ma ich po prostu jaki i gdzie wstawić, niestety. Obawiam się też, że nie pozwolą ci wstawić jednej szafki do szkoły bez uzgodnienia z dyrekcją.
          Poza tym musisz dziecku zapewnić drugi zestaw podręczników.
        • jakw Re: ciężkie tornistry 04.12.10, 20:03
          Acha, w gimnazjum starszej z zostawieniem niepotrzebnej w domu książki nie ma problemu - nie są przepędzani z klasy do klasy i w swojej klasie mają szafki przeznaczone do zostawienia książki czy zeszytu. Nie trzeba co tydzień nosić farb czy bloku na zajęcia artystyczne . Dodatkowo są zamykane na klucz szafki w szatni - starsza zostawia tam np. buty na WF czy mundurek.
          Z tym, że nie jest to gimnazjum publiczne...
    • elizka_n Re: ciężkie tornistry 04.12.10, 15:02
      u nas w podstawówce dzieci z klas I-III mają szafki w swoich klasach, gdzie trzymają książki (do zajeć zintegrowanc, angielskiego, religi), artykuły papiernicze (wcześniej podana była wyprawka), teczki z pracami plastycznymi itp. Szafki wyglądają jak takie duże komody i każde dziecko ma swoją szufladę. Mają również miejsce na powieszenie stroju na wf.
      Codziennie noszą tylko zeszyty (w linie, w kratkę i do korespondencji z rodzicami) oraz teczkę. Najczęściej jak mają zadanie to dostają tylko kartę pracy, którą wkładają do teczki. Czasami zdarza się że jest coś w książkach, ale to sporadycznie.
      Inny plus to, to że mają różne artykuły papiernicze w szafkach, ponieważ nie trzeba się martwić, jak wieczorem dziecko powie,że potrzeba mu glinę rzeżbiarskąsmile, a tu sklepy pozamykane jużsmile.

      Dla starszych klas szafki mają zakupić do nowego roku szkolnego. Już dwie klasy ma kupione. Ponadto z niektórych przedmiotów(przyroda,informatyka, religia, technika)nie trzebają nosić książek bo są w szkole do dyspozycji uczniów (jedna na ławkę).

      W gimnazjum (ta sama miejscowość, tylko inny budynek). Wszyscy mają zamujane na klucz szafki tzn. są to szafki na powieszeni kurtki, schowanie butów, stroju na wf, no i jest też przegroda na książki, więc jak nie ma zadania to można je zostawiać. Dodam, że są to szkoły z małaej miejscowości, gdzie gmina wcale nie dysponuję dużymi środkami, ale dyrekcje szukają różnych pieniędzy na pozyskanie środków pieniężnych na różne rzeczy.
      • e-kasia27 Re: ciężkie tornistry 08.12.10, 01:08
        Problem stary i nic się w tym kierunku nie robi, chociaż wciąż ktoś o tym mówi.

        Pomysł z użyciem innego papieru byłby na pewno dobry, ale dla ucznia, nie dla tych, którzy produkują podręczniki, bo kredowy papier jest drogi, więc za podręcznik można więcej wziąć.
        W czasach komuny podręczniki były drukowane na papierze z makulatury i były o niebo lżejsze, dlaczego teraz nie można użyć lżejszego papieru? Tylko ktoś musiałby wydać taką ustawę, że papier musi być inny.

        Ja rozrywałam podręczniki na poszczególne kartki, dziurkowałam i syn nosił kartki w segregatorze. Nauczyciele trochę się krzywili, ale powiedziałam, że ma skrzywiony kręgosłup i nie może dźwigać, potem się do tego przyzwyczaili, a niektóre inne dzieci też tak zaczęły przynosić książki. Stosował tę metodę jeszcze w gimnazjum i jakoś nie było problemu ze znalezieniem właściwej części, więc podział podręczników na mniejsze części na pewno też jest dobry. Po co nosić cały podręcznik. Może wreszcie jakieś wydawnictwo zacznie tak robić?
        • nasenna Re: ciężkie tornistry 08.12.10, 02:22
          Problem był problemem za czasów mojego dziecinstwa i widzę, że do czasów dzieciństwa moich dzieci nic się nie zmieniło...a przecież rozwiązania są tak łatwe! W Ameryce można, u nas oczywiście nie można....Nie, nie jestem zapatrzona w USA , ale nadziwić się nie mogę, że coś tak banalnego może być niebanalnym problemem trwającym dekady.

          Ja już skoliozkę sobie wyhodowałam, niestety, w niedostosowanych do wzrostu ławkach i dźwigając latami czasem i kilkunastokilogramowe tornistry...
          Problem będzie dotyczył nas za rok i planuję zakup tornistra na kółkach, batalię w szkole o zapasowe podręczniki oraz dźwiganie tornistra za dziecko. Moja córka ma tendencje do skoliozy, mojego kręgosłupa się już nie wyprostuje, może uda się chociaż ocalić jej. Ewentualne komentarze nt. jakości mojego macierzyństwa i relacji z dzieckiem są mi totalnie obojętne. Udowadniać niczego nikomu nie muszę, zadbać o zdrowie dziecka - tak.
        • morekac Re: ciężkie tornistry 08.12.10, 11:41
          Podzielenie podręcznika na działy byłoby ok, ale nie wiem, czy dzieci pakowałyby odpowiednie części, gdyby podręcznik był dzielony na części 'tygodniowe'.
    • joanna_poz Re: ciężkie tornistry 08.12.10, 11:19
      nie wiem ja to funkcjonuje w starszych klasach, ale w I-szych u nas szafki są.
      a raczej szuflady z IKEI, montowane w takich systemach - nie zajmują dużo miejsca.

      w szafce są wszystkie podręczniki, ćwiczenia, zeszyty + wyprawka typu bloki, farby itp.

      do domu uczeń zabiera tylko te ćwiczenia lub zeszyt, w którym musi odrobić pracę domową.

      ostatnio podręcznik na stałe zabraliśmy do domu, bo szkoła w ramach jakiejś kasy z programu "lekki tornister" (czy jakoś tak) dokupiła podręczniki do zostawienia i używania w klasie. jakaś kasa na ten cel jest więc do wyciągnięcia - pomysłowi dyrektorzy wiedzą jaksmile a jak się komuś nie chce to nie załatwi.

      w tornistrze moj I klasista ma więc piórnik + 1 ćwiczenia / 1 zeszyt + dzienniczek + kanapki.
      • jakw Re: ciężkie tornistry 08.12.10, 12:42
        Problem z szafkami chyba zasadniczo nie występuje w klasach I-III - wtedy dzieci nauczanie zintergrowane mają w 1 sali. W klasach wyższych zwykle są przepędzane z sali do sali i w swojej "macierzystej" klasie mogą mieć np. 2 godziny tygodniowo.
        Być może rozwiązaniem byłoby nauczanie przez dzień cały w tej samej klasie? Wtedy i trochę miejsca na szafki, półki czy szuflady pewnie by się znalazło, i uczniowie mieliby realną możliwość skorzystania z nich. W końcu nauczycielmoże się chyba pofatygować z tą mapą czy inną pomocą naukową do uczniów.
        • joanna_poz Re: ciężkie tornistry 08.12.10, 13:14
          > Być może rozwiązaniem byłoby nauczanie przez dzień cały w tej samej klasie? Wte
          > dy i trochę miejsca na szafki, półki czy szuflady pewnie by się znalazło, i ucz
          > niowie mieliby realną możliwość skorzystania z nich. W końcu nauczycielmoże się
          > chyba pofatygować z tą mapą czy inną pomocą naukową do uczniów.

          no w dobie coraz powszechniejszych tablic multimedialnych w salach to nauczyciel już żadnych pomocy nie musi nosić pod pachąsmile
    • anndelumester Re: ciężkie tornistry 08.12.10, 12:58
      Są szafki, generalnie szkoła i rodzice dbają, żeby nawet w klasach 4-6 uczniowie nie nosili wszystkiego na raz i bez sensu.
Pełna wersja