Nastolatek i porażka wychowawcza

17.01.11, 20:32
Nastolatek lat 15,5, nie zje obiadu jak mu mama nie nałoży na talerz. Gdy matka woła, że jest obiad podając go wszystkim, nie schodzi. Schodzi po 20 minutach, więc nie ma sensu go nakładać. Gdy zejdzie łaskawie, mówi nałóż mi, chcociaż jest zdrowy, stoi w tej samej odległości od garnka. Jak mamusia nie nałoży, nie zje. Zabierze ewentualnie kolejny jogurt z lodówki. Gdy rozsypie coś, prosi by mama posprzątała. Czasem sprząta po sobie, uczy się dobrze, prowadzi porządnie, ale ... Nawet wchodząc do góry do swojego pokoju nie zabierze odkurzacza do schowka, gdy rodzice proszą (schowek jest na górze).
Dlaczego dzisiejsze nastolatki to śmierdzące lenie? Mają wszystko, żądają wiele, ale też uważają, że oni nie muszą nic dawać od siebie. To, że dzieciątko się dobrze uczy ma usprawiedliwiać wszystko, że chłopak porządny, używki są mu obce, zdolny, to już tym bardziej. Śiat zwariował, a moja koleżanka nie wie już jak radzić sobie z synem.
Jest co prawda ojczym, maruda, narzekacz, nieczęsto jej syna chwali, ale łoży na utrzymanie, jest porządnym facetem. Syn w okresie dojrzewania, jest między nimi konflikt, bo to dwie silne osobowości i matka obawiając się konfliktu wyręcza synusia, żeby nie zaogniać atmosfery. Ja już nie wiem co jej radzić. Może ktoś tu pomoże?
    • rosapulchra-0 Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 17.01.11, 20:40
      nie wtrącać się
      • krapheika Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 17.01.11, 20:42
        jak nauczyla, tak ma.
    • angazetka Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 17.01.11, 20:49
      > Dlaczego dzisiejsze nastolatki to śmierdzące lenie?

      Nie: nastolatki, tylko ten nastolatek. I nie: dzisiejsze, tylko rozpuszczone. To się zdarza.
    • janetat Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 17.01.11, 20:55
      chyba już trochę późno, ale może matka sobie przeczyta ze zrozumieniem książkę "Kiedy pozwolić, kiedy zabronić" i pogada z jakimiś specami od wychowania? w Wawie widziałam, że kiedyś w Komitecie Ochrony Praw Dziecka organizowali warsztaty dla rodziców nastolatków

      a Ty się nie wtrącaj, bo to matka tak sobie syna wychowała, a teraz spija 'śmietankę'
      mądrzę się tak, bo mój 3,5 latek też kiedyś nie usiadł do stołu, a jak sobie pogłodował bo oczywiście zabrałam Mu obiad, to teraz-siada
      tyle, że jak naprawiam swoje błędu wychowawcze popełnione w stosunku do 2-3 letniego dziecka, to mam już sukcesy ale jakbym błędy popełniała przez 14 lat to tak łatwa się ich nie naprawi
      bardzo mi pomaga ta książka, wiele tłumaczy i pokazuje proste techniki
      pozdrawiam
    • marzeka1 Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 17.01.11, 20:55
      Może zacząć od tego, aby nie nakładać na talerz, gdy nie raczył zjeść obiadu ze wszystkimi, bo syn ma zdrowe ręce i NIC się nie stanie jak sfochowany tego obiadu nie zje.
      I nie uogólniaj- to ten konkretny nastolatek jest taki.

      "Mają wszystko, żądają wiele
      > , ale też uważają, że oni nie muszą nic dawać od siebie. "- no jak ktoś taką zasadę wychowania przyjął, to niech się nie dziwi. Sama mam 2 synów (12 i 16) i żaden tak nie zachowuje się, chociaż też nie zawsze jest łatwo, Z tym, że nie upadłam jeszcze na głowę, aby obsługiwać 2 samodzielnych chłopaków, ba- jak gotuję obiad, to ziemniaki zawsze oni obierają na zmianę i to jest tak mnie "oczywista oczywistość".
    • gardenia_nowak Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 17.01.11, 20:55
      W wielu książkach i programach mówi się o tym, że naukę takich podstaw trzeba zacząć od samego początku. Nawet takie przysłowie mamy "Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał". Obawiam się więc, że trzeba go prędko ożenić. Niech nowa pani go obsługuje ;-/
      • leokadka Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 17.01.11, 21:41
        Chłopak ma argumenty typu: "jak Wam czasem podaję jak mnie poprosicie". Oczywiście, to normalne, że matka wstaje rano, szykuje śniadanko, pierze, sprząta. Natomiast na zarzut matki, że przecież może sobie nałożyć obiad odpowiada jak powyżej. Na zarzut matki, że np. nie zaniósł odkurzacza, odpowiada: "Wy też nie zanieślibyście". Oczywiście, ten małolat nie jest w stanie zrozumieć, że powinien mieć obowiązki. Świetnie wykorzystuje sytuację twierdząc, że się dobrze uczy, że jest zmęczony, że ze szkoły późno wrócił. Matka wszystko podaje pod noc, czasem nie ma na to siły, albo go o coś prosi co on jednak wykona, to potem od razu ma na talerzu. Dzieciak zawsze wie co powiedzieć, jak zaskoczyć rodziców.
        To bardzo bliska mi koleżanka i martwię się nią. Bywa, że płacze, że źle go wychowała, że nie wie jak wychowywać, że już teraz późno, że sobie nie radzi.
        Jak jest u Was?
        • marzeka1 Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 17.01.11, 21:49
          " Oczywiście, to normalne, że matka wstaje rano, szykuje śniadanko, pierze, sprząta."- cóż, dla mnie to nie jest normalne.
          A podawanie wszystkiego pod nos, to "hodowanie" kaleki i tyle, na dodatek jak piszesz, że czasem sama nie ma sił. I co to za argument "bo dobrze się uczę"??
          • dorry Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 20.01.11, 10:27
            Leokadko, ja też uważam, że to nie jest normalne. Np u mnie 11-latek (chłopak) sam sobie robi śniadanie, sprząta, czasami wstawia i rozwiesza pranie. I ja, i on uważamy, że to jest normalne. Wdrożenie go do pracy było dla mnie bardzo ważne dlatego, że moja stryjenka wyhodowała sobie dwóch podobnych do opisanego przez Ciebie darmozjadów ( dziś już prawie 30 letnich) i nie chciałam popełnić podobnego błędu.
            Cóż, Twoja koleżanka słusznie się martwi - źle go wychowała. Teraz ciężko będzie to odkręcić.
        • wespuczi Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 17.01.11, 21:56
          hehe
          staszne te nastolatki w dzisiejszych czasach -
          a tak powaznie mamusia powinna zalozyc ze chlopak jest juz w miare odpowiedzialny i dac mu sie wykazac troche - a tak co on ma byc frajer - jesli wie ze mamusia wszystko zrobi wczesniej czy pozniej zalamujac rece - dobrze ze ma przynajmniej przyjaciolki co sie troche nad nia uzala smile
        • morekac Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 17.01.11, 22:04
          że się dobrze uczy, ż
          > e jest zmęczony, że ze szkoły późno wrócił
          Bo to i pewnie prawda...

          przecież może sobie nałożyć obiad odpowiada jak powy
          > żej.
          Spoko, u mnie mógłby nie jeść.

          Oczywiś
          > cie, to normalne, że matka wstaje rano, szykuje śniadanko, pierze, sprząta.
          Nie wszędzie. Ale skoro nakłada panu mężu, to może i synek oczekuje podobnej obsługi. wink
    • kawad Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 17.01.11, 21:56
      Nooo, przez kilkanaście lat baaardzo się starali, żeby tak synka wychować. Jak widać udało im się. Teraz to mogą patrzeć na efekty swojej pracy. A obiadu nie nakładałabym. W końcu zgłodnieje. Jak nie od razu to za tydzień. Zastosowałabym terapię szokową. A Ty się nie wtrącaj, nie Twoje dziecko. Pośrednicy zawsze wychodzą w takich sytuacjach najgorzej.
    • morekac Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 17.01.11, 21:57
      Dlaczego dzisiejsze nastolatki to śmierdzące lenie?
      Bo mają pracowite (i bojące) mamusie, to bardzo proste. wink


      Gdy zejdzie łaskawie, mówi nałóż mi, chcociaż j
      > est zdrowy, stoi w tej samej odległości od garnka. Jak mamusia nie nałoży, nie
      > zje.

      I tu mamusia robi błąd. Nie powinna odgrzewać, nie powinna nakładać i ogólnie nie powinna się przejmować, że dzidziuś głoduje.

      Gdy rozsypie coś, prosi by
      > mama posprzątała.
      Ja bym może i sprzątnęła, ale obawiam się, że jakieś ćwierć sekundy póżniej brudy posprzątaniowe wylądowałyby na biurku dzidziusia.

      matka obawiając się konfliktu wyręcz
      > a synusia, żeby nie zaogniać atmosfery.
      Powinna była go przestać wyręczać dużo wcześniej. A teraz być może dorośli powinni się udać do jakiegoś szamana, celem opracowania strategii ucywilizowania nastolatka.
      W każdym razie mama chciałaby mieć i niewściekłego męża, i niewściekłego nastolatka - w związku z tym robi za popychadło domowe.
    • i_love_my_babies Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 17.01.11, 22:01
      współczuję przyszłej synowej - wiem, bo egzemplarz tego typu mam w domu, napracowałam się przy nim nie lada, ale już jest o niebo lepiej - mamusia wszystko robiła, włącznie z załatwianiem WSZELKICH spraw urzędowych

      swoją drogą - jakby przez tydzień jadł jogury, to w końcu by sobie nałożył

      konsekwencja, kochana, konsekwencja...
      • marzeka1 Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 17.01.11, 22:07
        "matka obawiając się konfliktu wyręcz
        > a synusia, żeby nie zaogniać atmosfery. "-

        i to chyba klucz. Bo kobieta zwyczajnie chyba boi się młodego bysia, którego sobie wyhodowała.
    • thegimel Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 17.01.11, 22:15
      Cóż, nie chce to niech nie je. Nie sprząta- pakować w worki i wywalać. I w niczym nie pomagać w niczym nie wyręczać dopóki syneczek nie zacznie tego również robić. Jak terapia szokowa nie przyniesie efektu - to do specjalisty i to wszyscy.
    • moni692 Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 17.01.11, 22:18
      Moja 3,5 letnia corka sprzata po sobie talerz do zmywarki, pomaga przy wypakowywaniu, sprzata swoj pokoj (wszystko co porozwala), a ostatnio z wlasnej inicjatywy odkurzala, bo "chce miec czysto i przyjemnie".
      Wychowanie zaczyna sie od samego poczatku.
      U mnie synek by moglby czekac do us...go dygdy, ktorego nie ma nigdy, jak by zglodnial, to by sam sobie nalozyl. Tylko, ze ja ani meza, ani dziecka nie rozpieszczam. Maz sobie umie jedzenie na talerz nalozyc, asysty nie potrzebuje (oczywiscie w ramach chlubnych wyjatkow tez mu naloze), ale czesto jest tak, ze nie jemy w tym samym czasie.
      Niech kolezanka przestanie prac, sprzatac i dawac kieszonkowe. Na pytanie syna: czemu? niech odpowie: zeby pozniej zycie ci nie dalo po d...e!
      • bi_scotti Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 17.01.11, 23:14
        Ale w czym problem? Z tego, co piszesz zarowno matka jak i nastolatek sa happy w istniejacym ukladzie. Gdyby ktores nie bylo happy, zapewne uklad by zmienilo (np. mama przestalaby nakladac jedzenie na talerz - pistoletu jej przeciez nikt do skroni nie przystawia!). Rozumiem, ze Tobie, osobie postronnej, uklady w tamtej rodzinie nie odpowiadaja. Mnie tez by nie odpowiadaly, ale NA SZCZESCIE zadnej z nas te uklady nie dotycza wiec mozemy spac spokojnie! Ludzie sie znajduja w roznych konfiguracjach, niektorym naprawde odpowiada rola poslugacza - nie da sie nikogo obronic przed nim samym!
        • leokadka Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 18.01.11, 07:11
          Jak już pisałam, dziewczyna jest mi bliska. Znamy się właściwie od dziecka. Dużo prawdy tu piszecie. Cóż, człowiek faktycznie znajduje się w jakiejś konfiguracji i jakoś nie potrafi z niej wyjść pomimo wiedzy, że jest nieprawidłowa. Koleżanka mi wczoraj powiedziała, że właściwie powinna przestać się o niego zamartwiać. Niech wstaje rano sam (zawsze mamusia go budzi wstając dużo wcześniej, bo jego budzik to niby dzwoni za cicho), niech sobie zrobi śniadanko i dojedzie sam do szkoły autobusem a nie autem. Ale już wiem jak się to u niej skończy. Mąż lub ona podwożą rano młodszego do przedszkola, to ta sama droga co do szkoły, więc bezsensem jest aby synuś-leniwiec jechał w tym samym czasie autobusem. Z drugiej stron y, jak ona go nie przypilnuje, to skończy się zaspaniem, olaniem pierwszej lub kilku lekcji. Ja wiele jej radzę, ale z drugiej strony to matka i to ona ma pilnować swoje niepełnoletnie jeszcze dziecko. I to takie zamknięte koło. Skończy się, że mamusia nie będzie chciała aby o głodzie szedł do szkoły, że będzie chciała aby jednak zdążył i wszystko wróci do punktu wyjścia. Nie wiem już co powinna zrobić w tej sytuacji.
          Ona faktycznie siedzi w szkole od rana do późnego popołudnia, czasem nawet do 17.00.
          Jedna z Was pisała żeby nie nakładać obiadu, że znudzą mu się jogurty. To chyba mało prawdopodobne. On mógłby tak na jogurtach, tostach albo McDonaldzie ciągnąć cały czas, nabawiając się w końcu wrzodów, o co matka - rzecz normalna - też się martwi.
          • tully.makker Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 18.01.11, 17:15
            Niech wstaje rano sam (zawsze mamusia go budzi wstając dużo wcześniej, bo
            > jego budzik to niby dzwoni za cicho),

            No mnie tez to czasami martwi, ze moj nastolatek nie wstaje, wiec jak sie obudze odpowiednio wczesnie, a wrzask z mojej sypialni do niego nie dotrze, to dzwoniedo niego na komorke, zeby do cholery wstawal, zanim sie przekrece na 2 bok i dalej zasne.
          • morekac Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 18.01.11, 17:36
            To chyba
            > mało prawdopodobne. On mógłby tak na jogurtach, tostach albo McDonaldzie ciągn
            > ąć cały czas, nabawiając się w końcu wrzodów, o co matka - rzecz normalna - też
            > się martwi.

            Cokolwiek matce się nie powie, znajdzie powód, dla którego absolutnie nie może tak zrobić. Bo marnuje się jedzenie, brudzą rzeczy i ogólne zawsze jest coś przeciwko. Może jej taka sytuacja naprawdę odpowiada?
    • anorektycznazdzira Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 18.01.11, 07:15
      A ojczym chłopaka? jest obsługiwany? Sądząc z opisu przyaciółka ma tendence to matkopolkowania, pewnie to ona sprząta, gotuje, prasuje, obiady nakłada, a jej facet "czasem pomaga". Między synem a ojczymem jest konflikt. No i syn udowadnia sobie, że mama nie kocha go mniej i że nie jest w domu mniej ważny niż matki facet. Miarą jest poziom obsługi. Miałam okazję obejrzeć w życiu układ "ojczym w domu". Niech taka radę potraktuje poważnie: OBAJ panowie do roboty w domu.
    • sinusoidaa Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 18.01.11, 07:42
      Jakbym o sobie czytała....Z tą różnicą, ze rzecz dotyczy mojej córki. 16 lat, szalejące hormony. W jej pokoju mógłby zginąć czołg Rudy 102, pomieszczenie wygląda jak po rewizji. Juz dawno temu przestałam się tym stresować, jej pokoj, jej bałagan. Walczę tylko z przenoszeniem syfu do reszty domu. Jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, ze to nie jest problem z nastolatkiem, tylko z samą sobą. Tylko jakoś nie potrafię przestać robić śniadań do szkoły i przed wyjściem do niej (żeby córka nie wychodziła z pustym żołądkiem) - zdarzały się sytuacje, ze zasłabła w autobusie, dlatego się martwię (badania ok). Obiad zwykle robię dla całej rodziny, akurat corka nałoży sobie sama, ale dopiero wtedy, kiedy ją zawołam, że czas na obiad. Na tym chyba konczy się samoobsługa. Wykonuje jakieś prace domowe (sprzątanie łazienki raz w tygodniu, odkurzanie) - szlag mnie trafia, jaką córka ma wtedy minę. Ma też obowiązki codzienne (wypakowanie zmywarki, poskładanie i posegregowanie suchego prania-na co notorycznie mówi "zapomniałam". A nawet, jak pościąga to pranie i posegreguje, to swoje rzeczy walnie na łóżko, potem na tym wszystkim wyśpi się kot, kiedy córka chce iść spać, przekłada uprane rzeczy na krzesło lub walnie na podłogę. Nie przeszkadza dziecku fakt, że ubiera pogniecione , okłaczone rzeczy, prasuje wtedy, kiedy huknę, przyprę do muru. Nie, nie prasuję za nią, tylko zazwyczaj nie mam siły kontrolować jej garderoby, tym bardziej, ze wcześniej wychodzę do pracy. Nie da się chyba tutaj rzucić pełnego światła na cała sytuację. Ale zdaję sobie sprawę, ze to jest mój problem, który przełożył się na wychowanie córki. Tylko, co z tego, ze jestem świadoma, kiedy nie potrafię tego zmienić? Kiedy zabraniam czegoś mojej latorośli w formie kary, jest to największa kara dla mnie, mam potworne wyrzuty sumienia. Dodam, zę córka uczy się bardzo dobrze, ma skonkretyzowane plany na przyszłość, jest zdolna, ambitna, to jest chyba jedyna dziedzina, z którą nie ma problemów.
      • alba27 Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 18.01.11, 08:01
        I bardzo dobrze robisz. Nie znam nastolatka, który miałby porządek w pokoju. Dajcie na luz. Śmieszy mnie jak niektóre mamy piszą " moja 3 latka już chowa buty do szafy" itp. To wspaniale, ale to nie znaczy, że za 10 lat nie stanie się bałaganiarą, taka kolej rzeczywink
        Moje zerówkowe dzieciaki też mają obowiązki, i z czasem będą mieć ich coraz więcej, ale pamiętam że sama w okolicach 15-16 lat nienawidziłam sprzątać i moja mama wiecznie mi mówiła, że jak się kiedyś usamodzielnię to zginę w brudzie, jakś nie zginełam, lubię porządek i ze sprzątaniem też sobie radzę.
        • mallard Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 18.01.11, 10:03
          alba27 napisała:

          > Nie znam nastolatka, który miałby porządek w pokoju.

          Bo nie znasz mojej córki (17), - u niej jak w muzeum.
          Za to poza swoim pokojem - hmmm... jak np. je coś przed TV, to talerzyk, kubek, papierki (niepotrzebne skreślić), zostają tam leżeć do sądnego dnia
      • anorektycznazdzira Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 18.01.11, 08:15
        Mam duuuży luz czytając takie opisy, bo jak bym siebie w wieku lat nastu widziała. Dokładnie! Nauczyłam się sprzątać dopiero kiedy "poszłam na swoje", nigdy nie zaczęłam żyć w syfie, jestem też osobą aż za bardzo odpowiedzialną, obowiązkową, pracowitą i "rozsądną" z bardzo dobrymi wynikami w pracy a i w domu nie jest najgorzej wink Piszę to oczywiście nie dla własnej sławy na forum ale dlatego, że przełożenie bałaganiarstwa w pokoju nastolatka na niezaradność życiową, problemy z wykonywaniem obowiązków w dorosłym życiu czy zaniedbywanie pracy zarobkowej jest prawie żadne.
      • plucha Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 18.01.11, 08:16
        Z moją córką było podobnie. Leń, bałaganiarz, naburmuszona śpiąca królewna. I podobnie jak u autorki wątku - ojczym-maruda, który stał się pierwszą ofiarą nastoletniego buntu i burzy hormonów. Na kimś trzeba było te szaleństwo odreagować, mamę za bardzo się kocha, to huzia! na ojczyma smile Mimo że jako młodsze dziecko uwielbiała go. Tak więc - żeby uniknąć spięć i awantur na linii dziecko-ojczym - ulegałam często gęsto i wyręczałam córcię w różnych rzeczach. Tak to niestety jest, że dla świętego spokoju , robi się rzeczy, o których niby wiadomo, że w perspektywie czasu okażą się szkodliwe. Ale narazie wydaje się, że ważne jest "tu i teraz".
        Na pocieszenie mogę dodać, że moja córka zamieszkała sama w wieku lat 18 i konieczność samodzielnego gospodarowania nauczyła ją migiem wszystkiego. Dzisiaj można powiedzieć, że jest wzorową "panią domu" smile
      • leokadka Sinusoidaa 18.01.11, 08:54
        U niej to samo. Mamusia już nie nakazuje składania prania, bo kończy się to zawsze tak samo: synuś walnie na podłogę, a za kilka dni rzuca z powrotem do prania myśląc, że jest brudne. Z powodu zwykłej oszczędności pracy, proszku i wody, mamusia składa mu pranie i chowa do szafki.
        • judytak Re: Sinusoidaa 18.01.11, 10:08
          > Mamusia już nie nakazuje składania prania, bo kończy się to zaw
          > sze tak samo: synuś walnie na podłogę, a za kilka dni rzuca z powrotem do prani
          > a myśląc, że jest brudne.

          wstawić do pokoju dziecka kosz na czyste, wyprane rzeczy, i po sprawie

          pozdrawiam
          Judyta
        • jakw Re: Sinusoidaa 19.01.11, 19:26
          A ja bym chyba w takiej sytuacji nie prała, a któregoś dnia udała wielce zdumioną, że pranie synka jakoś samo nie chciało zapakować się do pralki i wyraziła ubolewanie młodzieńcowi z powodu braku np. skarpetek...
      • hildegarda-z-plocka Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 18.01.11, 16:53
        prawde mowiac, nie rozumiem za bardzo, gdzie widzisz problem. nastolatka jest inteligentna, dobrze sie uczy oraz wykonuje obowiazki domowe. trudno od niej wymagac tego, by robila to z wielkim entuzjazmem i usmiechem na ustach. ale robi- i to sie liczy. a to, czy ma bur
      • dorry Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 20.01.11, 10:38
        sinusoidaa - o czym Ty piszesz? Ja nie widzę w tym jakiegoś wielkiego problemu. Może spróbuj przypomnieć sobie siebie w wieku 16 lat?
    • kozica111 Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 18.01.11, 09:27
      Zapewne ma mamę jak ta z wątku "klaps w przedszkolu" tu już nic nie poradzisz.
    • baba06 Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 18.01.11, 09:30
      zawsze lubię czytać wpisy, jak to dziecko lat 3 w porywach do 5ciu /o starszych nie czytam/ sprząta swój pokój,zmywa naczynia itp...., ale dziecko w wieku przedszkolnym to zupełnie inny człowiek niż nastolatek i tak naprawdę nigdy nie ma gwarancji,że to dziecięce umiłowanie do porządku w okresie nastoletnim nie zostanie wystawione na ciężką próbęsmile

      Co do schodzenia na obiad,, to może warto powiedzieć,że obiad za 5,10 czy 20minut, tak żeby młody człowiek miał możliwość zakończenia swoich ważnych czynnoścismile
      jak nie zejdzie to trudno, albo je zimne, ale nie je wcalesad

      Jeśli chodzi o podwożenie do szkoły, to nie rozumiem czemu ma jeździć autobusem skoro ktoś w tym samym czasie jedzie samochodem w tym samym kierunku....

      nie przesadzałabym z tą porażką wychowawczą....chłopak chodzi do szkoły, uczy się, czyli jakieś swoje obowiązki wypełnia i to dobrze, nie dramatyzowałabym, ale i nie odpuszczała we wdrażaniu i wciąganiu w pomoc w domu.... trzeba jednak wziąć pod uwagę,że sporo czasu spędza w szkole /do 17 to długosad/, potem nauka w domu, to na sprzątanie może nie mieć czasu i po prostu ochotysmile
    • suazi1 Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 18.01.11, 16:36
      "Dlaczego dzisiejsze nastolatki to śmierdzące lenie?" Bo rodzice im na to pozwolili???
    • prawdziwy_necik Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 18.01.11, 16:58
      Ja bym nie radziła lecz jej powiedziała ze mogła nauczyc dziecko od małego po sobie sprzatac,uwazam ze to jej wina ze dziecko w tym wieku nie potrafi sobie nałozyc obiadu,czy nie chce schowac odkurzacza itp...gdzie była jak dziecko miało 4-6 lat w tym czasie najlepiej wpaja sie zasade utrzymania czystosci po sobie,kazdy pracuje lub prawie kazdy ,tak jak rodzic sie stara tak ma.
      • jakw Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 19.01.11, 22:26
        prawdziwy_necik napisała:

        > Ja bym nie radziła lecz jej powiedziała ze mogła nauczyc dziecko od małego po s
        > obie sprzatac,
        Ale to jest prośba o radę na przyszłość a nie "Powrót do przyszłości" cz 7

        >uwazam ze to jej wina
        To i ona sama pewnie wie...
        >ze dziecko w tym wieku nie potrafi sobie na
        > łozyc obiadu,
        Nie było chyba mowy o fizycznej nieumiejętności ?

        >.gdzie była jak dziecko miało
        > 4-6 lat w tym czasie najlepiej wpaja sie zasade utrzymania czystosci po sobie,
        Przykład z dzisiejszego wieczora:
        Małoletnia lat 5.5 gustownie przyozdobiła swój stolik w keczapowe esy-floresy "Bo to piękne jest, prawda? Mamusiu, dlaczego to wycierasz???? Łeeeeeeeee!!!!!!!!"
    • tully.makker Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 18.01.11, 17:20
      nastolatki, jak wszyscy wokol, na ogol sa oportunistami. Moj 18 latek zapomina jak wykonywac cokolwiek wokol siebie w obecnosci mojej ciotki, ktora najechetniej by za niego pogryzla obiad i poodychala, zeby sie dzidzius nie meczyl, a przy mnie jest normalnym czlonkiem rodziny wykonujacym ( bez entuzjazmu i z przypominaniem,ale jednak) wszelkie nalozone na niego obowiazki.
      • bi_scotti Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 18.01.11, 17:50
        Powtorze jeszcze raz: do tanga trzeba dwojga. Z jakichs powodow (nich sie tym zajmie psycholog smile ) matce tego konkretnego nastolatka odpowiada pozycja "sluzka, wylaz spod lozka" - sama sie w tej pozycji ustawila i ustawia, sama znajduje/wyszukuje uzasadnienie dla tego zeby nie zmieniach istniejacego ukladu. A Mlody jest normalny wiec korzysta - bylby co najmniej dziwny gdyby nie korzystal!
        Argument z jogurtem i potencjalnym wrzodem zoladka jest najlepszym dowodem na to, ze matka nie mysli racjonalnie tylko za wszelka cene CHCE uslugiwac synowi. Niczego nie zmienisz, autorko watku, bo Twoja przyjaciolka jest jak addict - uzalezniona od usuwania pylkow sprzed stop swojego "dziubdziusia". Dopoki ona sama nie zechce zaprzestac tegoz usuwania, nikt postronny sytuacji nie zmieni. A przynajmniej nie zmieni ukaldow miedzy matka a synem, bo jest bardzo mozliwe, ze ten sam nastolatek zakocha sie w jakiejs wymagajacej pannie i on bedzie jej te pylki sprzed stop usuwal, ale nie nalezy oczekiwac, ze zmieni to sytuacje pomiedzy nim a nadopiekuncza mamusia.
    • mamusia1999 Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 18.01.11, 23:44
      ale czemuz smierdzace lenie na litosc boska? jakby mnie ktos wtedy pozwolil, to tez bym chyba palcem nie kiwnela. moze to coponiektorzy rodzice sie "rozleniwili" - unikaja scysji jak moga. moi kwekaja ale pomagaja - bo wiedza, ze jak mi wczesniej zmywarki nie oproznia to ja obiadu nie ugotuje.
      • verdana Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 19.01.11, 16:54
        Po pierwsze - matka naklada synowi na talerz, bo chce. jak by nie chciała, to by nie nakladała.
        Po drugie - gdy moj syn miał w liceum lekcje od 8 do 17, to gry był w domu o 18 leciałam do niego z talerzem pełnym podgrzanego obiadu. Po takim czasie w szkole doskonale rozumiałam, ze czlowiek ma akurat siłę na wyciągnięcie sobie jogurcika z lodówki i koniec.
        Po trzecie - jak syn skończył szkołę to skończyły sie obiady pod nos - jak do nas przychodził na obiad, to spokojnie, jako wypoczęty stuydent mogł sobie brać sam.
    • jakw Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 19.01.11, 19:16
      Ja bym nałożyła obiad w momencie wołania. Niech ma przestygnięty przez te 20 minut. Jak by nie posprzątał rozsypanego przez własną osobę - zebrałabym na szufelkę i rozsypała mu w pokoju. Tam może decydować czy ma po sobie sprzątnąć czy nie. Nieodniesiony odkurzacz może też wstawiłabym mu do pokoju,.
    • dorry Re: Nastolatek i porażka wychowawcza 20.01.11, 10:50
      Z tym obiadem to kosmos jakiś!
      To, że zbliża się pora obiadu można chyba oznajmić odpowiednio wcześniej, żeby nikt nie był zaskoczony? Jeśli matce nie zależy na pomocy domowników w przygotowaniu stołu to o ustalonej porze nakłada na talerze i już. Jeśli syn się nie zjawi, to zje zimne i tyle. Nie pochoruje się od tego na pewno (niektórzy nawet uważają, że gorące jedzenie jest niezdrowe). Jeśli nie będzie mu zimne smakowało to zacznie przychodzić wcześniej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja