Jak przekonać dzieci do....

26.01.11, 09:05
Przeważnie opisywane są problemy wręcz odwrotne-dziecko chce, bo inni mają, ja mam problem dzieci nie chcą, bo inni nie mają...i nie..nie chodzi o jakieś markowe produkty, aby nimi szpanować, tylko o praktyczne.
1.Temat kasków rowerowych był już poruszany-mam ten sam problem-w kaskach na rowerach/deskorolkach/rolkach jeździć nie chcą bo....inni nie jeżdżą (u nas z dziećmi na rowerach jeździ mąż-zawsze ma).
2.Okularki na basen-nie chcą zabierać, jak zabiorą nie wkładają-koniec końców oczy czerwone, naczynka popękane- ból głowy-ale inni nie mają-więc również nie chcą..
3. Dziś wyprawiałam je na kulig organizowany przez szkołę-oczywistym dla mnie było, że spodnie musza być odpowiednie tzw"narciary"-więc najpierw wojna w domu, bo wszyscy będa w jeansach(faktycznie -widziałam-dokładnie tak było)-potem w samochodzie wielkie pretensje..
4. Kalosze-owszem wokół domu-do szkoły nie ma mowy-inni chodzą w trampkach jak leje my tez tak chcemy. Tylko że inni mają do szkoły 100m-moje dzieciaki więcej, więc kiedy nie chcą podwózki-chca iśc same -nie ma mowy o trampkach-bo nogi są mokre.

Ubrania, czy sprzęt zawsze wybierają same-nie narzucam w tej kwestii swojego zdania(oczywiście podpowiadam kiedy to konieczne).

Jak postepować? Co zrobić? Odpuścić?(nie chciałabym) Czy dac do wyboru-albo (kask, okulary, spodnie itp...) albo rezygnujemy z roweru kuligu i basenu?
    • onoma-topeja Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 09:49
      Sa rzeczy ktore nie podlegaja dyskusji jak np.kas,fotelik samochodowy,zapewnienie bezpieczenstwa itd itp.
      Nie wiem ile lat maja twoje dzieci ale moj 8 latek kaloszy by nie zalozyl-chyba ze masz dziewczynki to kalosze w ostatnim czasie sa bardzo modne.
      Innymi rzeczami sie nie przejmuj,daj im ponosic konsekwencje swoich wyborow;zaloza dzinsy beda mieli cale mokre (moze niech wezma drugie spodnie na zmiane),nie zaloza okularow-to oni beda mieli czerwone oczy.
      • dorota.alex Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 20:14
        A mój 8-latek sam sobie wybrał w sklepie i twierdzi, że są bardzo "rockowe"! Uwielbia w nich chodzić smile
    • menodo Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 09:55
      Nigdy nie negocjowalam z dziecmi kwestii dotyczacych zdrowia czy bezpieczenstwa.
      Foteliki samochodowe, kaski rowerowe, pelne uzbrojenie na rolki, konie, okulary na basen, gorskie obuwie, porzadne sandaly na wycieczki itd.
      Zima - goreteksowe buty, nieprzemakalne kombinezony itd. Mus to mus - moze po prostu wczesnie zaczelam wyksztalcac odpowiednie nawyki, ale tez nie przesadzalam i na przyklad kiedy dziecko chcialo podjechac rowerem do kolezanki po zeszyt to nie wpychalam mu kasku glowesmile

      Fakt, ze np. corka w pewnym momencie zaczela sie buntowac przeciwko "odziezy zimowej" - ale rozwiazalismy to tak, ze na sanki/lyzwy miala zestaw sportowy, a do szkoly - jesli nie ma wyjsc - "miejski" (plaszczyk i kozaczki). Do opery nie chodzimy w dresie, a na wycieczki gorskie nie wybieramy sie w japonkachbig_grin
      • b-b1 Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 10:18
        Moje dziewczynki mają prawie 11 lat-kalosze "modne" z motywem trampka-same wybierały....ale no właśnie...
        Basen bez okularów-to późniejsze kilka dni bólu głowy i zaczerwienionych oczu-fakt same ponoszą konsekwencje, ale wniosków nie wyciągają...
        Do basenu jeszcze klapki dochodzą-też mają, ja i mąż również mamy...ale inne dzieciaki nie potrzebują-więc nie chcą ich zabierać..

        > Fakt, ze np. corka w pewnym momencie zaczela sie buntowac przeciwko "odziezy zi
        > mowej" - ale rozwiazalismy to tak, ze na sanki/lyzwy miala zestaw sportowy, a d
        > o szkoly - jesli nie ma wyjsc - "miejski" (plaszczyk i kozaczki). Do opery nie
        > chodzimy w dresie, a na wycieczki gorskie nie wybieramy sie w japonkachbig_grin

        U nas również są zestawy ubrań-do szkoły w kurtkach narciarskich nie chodzą.. i są sytuacje, kiedy należy je założyć(jak dziś) w końcu po to właśnie zostały zakupione...ale sanki z przyjaciółmi w pobliżu domu, czy wyjazd na narty-różni się jak dla nich od kuligu, gdzie nalezy założyć....jeansowe rurkibig_grin

        • menodo Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 11:38
          Z nastolatkami to juz troche trudniejsza sprawa.
          Okularki na basen, fakt, pieknie sie w nich nie wygladasmile, bym odpuscila, ale klapkow juz nie - bo grzyb to jednak co innego niz zaczerwienione oczy.

          Na kulig szkolny - tez chyba pozwolilabym na rurki; zmarzna, przemocza sie - trudno.
          Z kaskiem na rower - to tez wlasciwie zalezy jak i gdzie jezdza.
          Moja corka (licealistka) jest doswiadczona cyklistka i sama zaklada kask do jazdy po Warszawie czy na wyprawy rowerowe w roznych zakatkach Europy, bo potrafi jezdzic ostro, ale bez przesady - ja rowniez ,kiedy jade po pietruszke do warzywniaka, kasku nie zakladam; teoretycznie schodzac po schodach tez powinnam zalozyc jakies ochraniaczesmile

          W sumie rozumiem nastolatki, ktore nie chca wygladac smiesznie na tle rowiesnikow, ale moja granica dla estetyki ma swoje granice, dlatego stroj narciarski na kulig bym odpuscila, ale bez klapkow na basen albo pelnego uzbrojenia na rolki/konie nie wypuscilabym dziecka z domu.
      • kadwa3 Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 16:30
        jestem tego samego zdania:kask, fotelik bez zadnej dyskusji-nie ma kasku rower wraca do garazu.
        co to kaloszy i narciar smile ten sam problem-nie ma takiej sily zeby ich zmusic.
        problem przemoczonych butow zostal rozwiazany trzewikami z goretexu- wilk syty i owca cala wink
        sama kiedy bylam dzieckiem nie bylo mozliwosci zeby mnie namowic do noszenia rajstop pod spodniami, bo w szkole to byl najwiekszy obciach smile mama starala sie jak mogla, byly nawet propozycje finansowe, ale korupcja nie byla w moim stylu smile
        teraz nosze, a moje dzieci sie ze mnie smieja smile
    • stypkaa Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 11:35
      11 lat to bardzo trudny wiek. Wtedy dla dziecka znacznie bardziej liczy się opinia kolegów i koleżanek niż "marudzenie" rodziców czy nawet własne zdrowie.

      Ja bym zastanowiła się co jest dla mnie sprawą absolutnie priorytetową i tu twardo obstawała przy swoim. I co jest mniej ważne i można odpuścić.
      Dla mnie np. kask na rower jest sprawą absolutnie nienegocjowalną. Moje dzieci mają teraz 4 i 6 i wiedzą, że bez kasku nawet po podwórku nie mogą jeździć. (Nie wiem jaka jest różnica między podjechaniem do koleżanki po zeszyt na rowerze a pojechaniem na tym rowerze gdzieś indziej - jak ktoś napisał, że w tym pierwszym przypadku kasku na głowę by nie wciskał. Życie mnie przekonało, że nawet na własnym podwórku może się zdarzyć niebiezpieczny wypadek. Moi chłopcy zeszłego lata tak się ze sobą zderzyli, że obaj upadli, rowery na nich, nie wiem jak by to się skończyło gdyby nie mieli kasków).
      Odpuściłabym natomiast kalosze. Dla mnie kalosze są nienegocjowalne jeśli chcą chodzić po kałużach. W innych przypadkach nie zmuszam. Sądzę, że 11 latki nie chodzą po kałużach. A jeśli leje deszcz to zamiast trampek jakieś inne buty które tak nie przemiękają. Ja nie chodzę w kaloszach do pracy, nawet jak leje smile
      Co do basenu - okularki nie sa dla mnie obligatoryjne, chcą cierpieć potem niech cierpią, z czasem się przekonają, że nie warto. Co do klapek to sobie absolutnie nie wyobrażam biegania po całym basenie na bosaka. Powiedziałabym ze szczegółami co może się stać (grzybica - brrr) i jednocześnie dodała, że jeśli złapią jakieś świństwo na basenie nie nosząc klapek to z własnego kieszonkowego będą sobie kupować leki, będą na cenzurowanym jeśli chodzi o używanie wspólnego prysznica czy wanny, bo ja bym nie miała zamiaru się tym od nich zarazić.
      Spodnie na kulig - trochę ich rozumiem, bo skoro to kulig wśród rówieśników to pewnie dla nich to obciach wyjść w spodniach narciarskich. Co innego jakby wszyscy mieli takie spodnie.

      Sama musisz sobie wyważyć co jest dla Ciebie priorytetem, a co można trochę odpuścić. Nie warto o każdy drobiazg się z małolatami kłócić, bo nie zyskasz nic na tym prócz ogólnej niechęci i tego, że Tobie powiedzą co innego, a jak nie będziesz widziała to i tak zrobią po swojemu.
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
      • menodo Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 11:57
        (Ni
        > e wiem jaka jest różnica między podjechaniem do koleżanki po zeszyt na rowerze
        > a pojechaniem na tym rowerze gdzieś indziej - jak ktoś napisał, że w tym pierws
        > zym przypadku kasku na głowę by nie wciskał. Życie mnie przekonało, że nawet na
        > własnym podwórku może się zdarzyć niebiezpieczny wypadek"

        Moja corka ma 18 lat a kolezanka mieszka 5 domow dalej - mazowiecka wies.
        W kasku uczyla sie jezdzic rowerem, jest osoba, ktora przejechala w zyciu kilka tysiecy kilometrow w roznych zakatkach Europy - glownie w kasku. Wiec sorry, ale naprawde nie pouczaj mnie w sprawach bezpiecznej jazdy na rowerze.
        • stypkaa Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 14:41
          >Wiec sorry, a
          > le naprawde nie pouczaj mnie w sprawach bezpiecznej jazdy na rowerze.

          No najwyraźniej poczułaś się pouczana smile Ale to już na to nie mam wpływu. Ja nie miałam takiego zamiaru. Po prostu napisałam, że nie rozumiem jaka jest różnica. Tylko tyle smile

        • canuck_eh Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 16:21
          Z pierwszego postu twojego wiek corki nie wynika, wiec nie ma sie co miotac - corka ma 18 lat wiec praktycznie w Polsce obowiazek jazdy z kaskiem ja niedotyczy.( nie bede sie upierac czy wogole obowiazek jazdy z kaskiem nawet dla dzieci jest wymagany)
          I naprawde w tym przypadku ile ona kilometrow przejechala jest tak malo istotne.Ze zobrazuje to tak - straci panowanie nad rowerem z jakis durnych przyczyn - nawet odrobina cienkiego niezauwazonego lodu - upadnie i uderzy sie mocno w glowe - obojetne czy przejechala 10 km w swoim zyciu czy 10000 - wstrzas mozgu bedzie taki sam.
          • menodo Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 16:35
            Daj spokoj, napisalam ze glownie jezdzi w kasku i w kasku uczyla sie jezdzic i nie chce mi sie w ogole o tych kaskach gadac.
      • jklk Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 12:02
        Ja mam bardzo podobny problem z kaskiem na łyzwach. Nie zgadzam się na jeżdżenie bez, córka słucha, bo wie, że musi.
        Ale problem jest, bo ona jest cała nieszczęśliwa w tym kasku. Widzę, że psuje jej to całą przyjemność. Raz jak spotkała koleżanki (oczywiście bez kasków) to wręcz udawała, ze ich nie zna, tak się wstydziła... Ma 10 lat, więc nie jest maluchem.
        Powiem szczerze, że nie wiem, co robić... Na lodowisku tylko zupełne maluchy jeżdżą w kaskach, choć dorosli się tez wywalaja i to z reguły dziesięć razy bardziej "malowniczo" niz dzieci...


        • joa66 Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 12:14
          Od czego uzależniacie zakładanie kasku:

          od tego czy jedzie się jezdnią czy chodnikiem
          od nawierzchni (polna droga/asfalt)
          od odległości

          ????
          • menodo Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 12:34
            Np. dd zroznicowania terenu czy jak sie tam to nazywa? Troche co innego jezdzic po holenderskich wiochach sciezkami rowerowmi, a co innego - po Prowansji, Toskanii czy Chorwacji, gdzie sciezek rowerowych nie ma, a zjezdzajac z gorki nawet nie slyszysz, ze ktos Cie mijasmile
          • b-b1 Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 15:36
            joa66 napisała:

            > Od czego uzależniacie zakładanie kasku:
            >
            > od tego czy jedzie się jezdnią czy chodnikiem
            > od nawierzchni (polna droga/asfalt)
            > od odległości
            >
            > ????
            Rower/deskorolka/rolki oznacza dla mnie konieczność kasku -bez znaczenia jest odległość, czy nawierzchnia...bo tak jak jadąc po asfalcie/chodniku może się wywrócić, z powodu osoby trzeciej/pojazdu, tak na polnej drodze z powodu kamienia wystającego konara.


          • canuck_eh Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 20:02
            JAk wsiada na rower, zaklada rolki czy inny podobny sprzed na kolkach - kask jest zakladany.To gdzie i po czym jedzie jest nie istotnesmile
        • duch_mariana Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 12:53
          Nie rozumiem takiego podejścia. Widzisz, że zabierasz dziecku całą przyjemność a nadal upierasz się przy swoim. Po co to? Ja też byłem dzieckiem. Też chodziłem na basen, na łyżwy, na sanki, jeździłem na rowerze. Nikt nie miał kasków ani ochraniaczy i wszyscy wracali do domu w jednym kawałku, a wywrotek trochę było. Skoro tylko maluchy jeżdżą w kaskach, to Twojej córce na 99% tak właśnie się ten kask kojarzy. To tak samo jakbyś jej kazała robić kupkę na nocnik albo pić soczek z butelki dla niemowlaków.
    • duch_mariana Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 13:13
      > 1.Temat kasków rowerowych

      Czy one jeżdżą wyczynowo? Jakiś downhill, czy freestyle? Jeśli jednak jest to tylko jazda spacerowa, to kask powoduje tylko intensywniejsze pocenie się głowy. Rozumiem, że panują nad rowerami i nie zaliczają gleby co 200 metrów, ani co kilometr.

      > 2.Okularki na basen-nie chcą zabierać, jak zabiorą nie wkładają

      Czy woda w tym basenie jest chlorowana, czy ozonowana?

      > 3. Dziś wyprawiałam je na kulig organizowany przez szkołę-oczywistym dla mnie b
      > yło, że spodnie musza być odpowiednie tzw"narciary"

      A co się przejmujesz? Mają prawie 11 lat, to same niech się ubierają. Jak chcą marznąć w rurkach, to niech marzną. Zazwyczaj woźnica ma derkę dla konia i jakieś koce na wszelki wypadek, więc może ich poratować gdyby było bardzo źle.

      > 4. Kalosze-owszem wokół domu-do szkoły nie ma mowy-inni chodzą w trampkach jak
      > leje my tez tak chcemy.

      Mają buty na zmianę? Mają. po szkole chodzą więc w suchych. W międzyczasie trampki podeschną zanim dziewczyny skończą lekcje. Wrócić mogą w mokrych. Postawisz koło kaloryfera i im wyschną.
      • b-b1 Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 14:08
        duch_mariana napisał:

        > > 1.Temat kasków rowerowych
        >
        > Czy one jeżdżą wyczynowo? Jakiś downhill, czy freestyle? Jeśli jednak jest to t
        > ylko jazda spacerowa, to kask powoduje tylko intensywniejsze pocenie się głowy.
        > Rozumiem, że panują nad rowerami i nie zaliczają gleby co 200 metrów, ani co k
        > ilometr.

        Jeżdżą wypoczynkowo trasami rowerowymi(chodnikiem), czasami chcą do szkoły na rowerach pojechać-ale kiedy prosiłam o włożenie kasków-zrezygnowały. Jeżdżą ulicą(kawałek) i chodnikami.


        > > 2.Okularki na basen-nie chcą zabierać, jak zabiorą nie wkładają
        >
        > Czy woda w tym basenie jest chlorowana, czy ozonowana?

        Woda jest chlorowana, ból głowy i zaczerwienione oczy powoduje, że ani za bardzo lekcji nie mogą odrobić, ani poczytać...w sumie są wyłączone z normalnego życia-leżą na kanapie , nic nie robią...więc brak wbrew pozorom w jakiś sposób im szkodzi.

        >
        > > 3. Dziś wyprawiałam je na kulig organizowany przez szkołę-oczywistym dla
        > mnie b
        > > yło, że spodnie musza być odpowiednie tzw"narciary"
        >
        > A co się przejmujesz? Mają prawie 11 lat, to same niech się ubierają. Jak chcą
        > marznąć w rurkach, to niech marzną. Zazwyczaj woźnica ma derkę dla konia i jaki
        > eś koce na wszelki wypadek, więc może ich poratować gdyby było bardzo źle.

        Kulig organizowany jest w formie jazdy na sankach przyczepionych do sań-czyli wywracanie się co parę metrów w mokry śnieg, potem ognisko(w mokrych spodniach) , spacer po lesie i dopiero powrót do szkoły..

        >
        > > 4. Kalosze-owszem wokół domu-do szkoły nie ma mowy-inni chodzą w trampkac
        > h jak
        > > leje my tez tak chcemy.
        >
        > Mają buty na zmianę? Mają. po szkole chodzą więc w suchych. W międzyczasie tram
        > pki podeschną zanim dziewczyny skończą lekcje. Wrócić mogą w mokrych. Postawisz
        > koło kaloryfera i im wyschną.

        Buty na zmiane mają-ale to nie zmieni faktu mokrych skarpetek przez 7 godzin lekcyjnych.
      • canuck_eh Re: Jak przekonać dzieci do.... 27.01.11, 15:46
        Czy one jeżdżą wyczynowo? Jakiś downhill, czy freestyle? Jeśli jednak jest to t
        > ylko jazda spacerowa, to kask powoduje tylko intensywniejsze pocenie się głowy.
        > Rozumiem, że panują nad rowerami i nie zaliczają gleby co 200 metrów, ani co k
        > ilometr.
        No nie jestem tak do konca przekonana.Kaski nowej generacji maja lepsza "przezpustowosc powietrza" to raz dwa to ze sie dziecko co 200 metrow czy co kilometr nie wywala to nie zmienia faktu ze chyba obowiazek jazdy w kasku przez dzieciaki jest i powinny go miec.Prosze przyklad - jechalismy parkowa wyasfaltowana drozka, corka dobrze panuje nad rowerem, ale jednak czy sie zagapila czy co bylo powodem ze nie wyhamowala przed szlabanikiem i szlaban zdjal ja z roweru.Bez kasku - wizyta w szpitalu murowana.Kolejny przyklad - dziecko moze byc swietnym rowerzysta, ale znajdzie sie na trasie jakis idiota co to nie patrzy gdzie i jak jedzie i wjedzie w dziecko.Przyklady mozna mnozyc i postawa ze jak sie nie wywala to kask nie potrzebny jest dla mnie obledna.
    • mruwa9 Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 13:18
      Kalosze, klapki i okularki na basenie to nie jest kwestia zycia i smierci. kask , pasy bezpieczenstwa w samochodzie- tak i jako takie nie podlegaja dyskusji. Albo w kasku, albo wcale. Sorry.
      • sion2 Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 13:53
        Wszystko fajnie, można dyskutowac ale... zadziwia mnie postawa niektórych że kask na rowerze wystarczy wkładać na jazdę wyczynową albo daleko od domu a do warzywniaka nie trzeba.
        Autorki tej opinii chyba zakładaja że skoro ich dziecko nie bedzie sie wywracało bo jedzie "tylko po ziemniaki" no to nic mu nie grozi. Ciekawe w jakich miejsowosciach lub osiedlach mieszkaja ze nie wiedza że nie tylko dziecko może SIĘ wywrócić ale że przede wszystkim w naszych polskuch warunkach może ktos W NIE wjechać. Nasze polskie osiedlowe alejki pełne są wariatów na motorynkach, rowerach, deskorolkach i rolkach a także - a jakże - samochodów dorosłych użytkowników. I ciekawe jakby sobie taka matka wytłumaczyła gdy dziecko dozna ciężkiego urazu głowy na osiedlowej alejce, 100 metrów od domu.

        Spytajcie sie policji i lekarzy - wiekszosc wypadkow zdarza sie w poblizu domu. Bo tam wszyscy traca czujnosc, nie uważaja i nie stosuja takich zabezpieczen jakby byli w trasie, gdzies dalej.

        Mam znajomą która jezdzi zdezelowanym autem i nigdy nie przekracza predkosci 60 km na godzine. I nigdy tez nie zapina pasów bo twierdzi ze nie trzeba przy takiej predkosci. Faktycznie, ona nigdy wypadku nie spowodowala. Ale niewiele z niej zostanie jak ktos kiedys wjedzie w nią, gdy jej auto zostanie uderzone rozpedzonym innym pojazdem. Przypuszczam że wtedy pożałuje że nie zapinała pasów... Logika jej postepowania jest identyczna z tą jaką prezentuja tu niektórzy że "do warzywaniaka nie trzeba kasku na głowe".
        • verdana Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 14:37
          tak, można - i trzeba - być nieustepliwym w sprawie kasku, zdając sobie sprawę, ze dziecię zdejmie ten kask, gdy tylko zniknie matce z oczu. I w tym problem, niestety.
          U mnie problem z kaskiem jest duży, bo syn, dziecko potulne, kasku nie chce zakladać i znalazł wyjscie - przestał w ogóle wychodzic na rower. Też niedobrze. A jego ciotka miała okropny wypadek, z powodu braku kasku własnie.
          Nie z każdej sytuacji da się znaleźć dobre wyjscie.
          • kadwa3 Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 16:48
            popieram
            znana jest mi sytuacja gdzie dorosly czlowiek ktory przejechal rowerem europe, zmarl pod swoim domem po uderzeniu glowa o kraweznik.
            pozdrawiam mamy ktore uwazaja ze do warzywniaka mozna bez kasku smile
          • sion2 Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 18:57
            Ale przynajmniej matka nie bedzie sie zamartwiala po wypadku "a gdybym jednak dopilnowala żeby założyła/ł kask to...". Bedzie wiedziala że zrobiła wszystko żeby uchronic dziecko przed nastepstwami wypadku.
            Poza tym nie kazdy egzemplarz jest tak oporny, naprawde bywa rozsądna młodzież. Bo nie zakładanie kasku jest przejawem wyłącznie głupotyw stylu "na zlosc babci odmrożę sobie uszy". Faktycznie na wychowawnie do spraw bezpieczesntwa jest za pozno w wieku nastu lat.

            I ostatnia sprawa jest taka że ponieważ chodzi o sprawy fundamentalne, zagrożenie zycia i zdrowia to w przypadku gdybym moje dziecko nakryła ja czy ktoś inny dalej od domu "uwolnione z kasku", sama zamknełabym rower na minimum miesiac. Bo głupcom i nietrzezwym zabiera sie prawo jazdy i nie pozwala prowadzic samochodu. Rowerzystom bez kaskow tez powinno.

            uwazam że wychowywanie do posluszenstwa w tak waznych sprawach jak kask na rowerze/deskorolce/rolkach jest dobrym wstepem do sytuacji gdy 20-letni kierowca wsiadze do samochodu i nie zapnie pasów bo "to obciach" albo wypije tylko dwa piwa i bedzie prowadzil bo odmowic podwiezienia koledze to tez obciach

            no bo skoro do warzywniaka mozna bez kasku to przeciez po papierosy tez mozna bez zapinania pasow w samochodzie, prawda?
            • b-b1 Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 19:17
              sion2 napisała:

              > Ale przynajmniej matka nie bedzie sie zamartwiala po wypadku "a gdybym jednak d
              > opilnowala żeby założyła/ł kask to...". Bedzie wiedziala że zrobiła wszystko że
              > by uchronic dziecko przed nastepstwami wypadku.
              > Poza tym nie kazdy egzemplarz jest tak oporny, naprawde bywa rozsądna młodzież.
              > Bo nie zakładanie kasku jest przejawem wyłącznie głupotyw stylu "na zlosc babc
              > i odmrożę sobie uszy". Faktycznie na wychowawnie do spraw bezpieczesntwa jest z
              > a pozno w wieku nastu lat.
              >
              > I ostatnia sprawa jest taka że ponieważ chodzi o sprawy fundamentalne, zagrożen
              > ie zycia i zdrowia to w przypadku gdybym moje dziecko nakryła ja czy ktoś inny
              > dalej od domu "uwolnione z kasku", sama zamknełabym rower na minimum miesiac. B
              > o głupcom i nietrzezwym zabiera sie prawo jazdy i nie pozwala prowadzic samoch
              > odu. Rowerzystom bez kaskow tez powinno.

              U mnie rowery prawie cały sezon w garażu stały...-z powodu właśnie kasków..i to nie tak, że się mamie prawie nastoletnich dzieci przypomniało-kaski miały od mometu, kiedy wsiadły na "rowerki"-ZAWSZE-tylko modele kasków sie zmieniały...wcześniej nie przeszkadzało im jeżdżenie w kaskach-teraz tak. Mam wrażenie, jakby przejście do 4 kl. odmieniło mi dzieci -chyba im się wydaje, że opuszczenie klas 1-3 powoduje "pewną dorosłość" (wolę nie myślec, co bedzie jak pójda do gimnazjumbig_grin)co przełożyło się na: inni nie mają-ja nie muszę...
              Ubierają na deskorolkę-rolki-tu problemu nie ma-mimo, że zaprzyjaźnione dzieci jeżdżą bez.
              • verdana Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 19:21
                U mnie podobnie. I sama nie wiem co lepsze - brak roweru, a dużo okazji do ruchu mlody człowiek przeciez nie ma, czy podjęcie pewnego ryzyka. U mnie mlody człowiek jest konsekwentny - w kasku nie jeżdzi. Bo mówi, ze mu za gorąco i ze to nie jest już dla niego fajne.
                Sama nie wiem. W całkowitym bezpieczeństwie wychowa sie dzieci, tylko przywiazując je do łóżka.
                • sion2 Re: Jak przekonać dzieci do.... 26.01.11, 20:58
                  Wychowywanie do bezpieczenstwa nie polega na zakazywaniu ruchu czy tez ograniczaniu rozrywek albo przywiazywaniu do łóżka na wszelki wypadek.

                  Jak dla mnie to jest sprawa relacji tez miedzy rodzicem a dzieckiem. To calkowicie normalne że gdy rodzic zakazuje to dziecko sie buntuje, że gdy stawiamy ograniczenia to widzimy zlosc i niechęc. Jednak dorosly jest odpowiedzialny za dziecko, o ile dla mnie łatwiej zrozumiec że nie mozna do niczego "zmusic" 17-latka, o tyle w przypadku dzieciakow do 15 roku zycia to jakies nieporozumienie jesli rodzic nie jest w stanie wyegzekwowac uzytykowannia sprzetu zgodnie z zasadami bezpieczenstwa. To niestety swiadczy o klęsce rodzica jako rodzica i opiekuna. Takie jest moje zdanie.

                  Mam na mysli sytuacje ktora zapodaje Verdana czyli jakiejs biernosci rodzica. Bo że walka i sprzeczki i narzekanie rodzica i dzieciaka jest to raczej normalne. Chodzi tylko o patologiczne zlożenie broni przez rodzica "bo on/ona powiedziala <nie>".
                  • menodo Re: Jak przekonać dzieci do.... 27.01.11, 14:05
                    sion2 napisala:
                    > Mam na mysli sytuacje ktora zapodaje Verdana czyli jakiejs biernosci rodzica. B
                    > o że walka i sprzeczki i narzekanie rodzica i dzieciaka jest to raczej normalne
                    > . Chodzi tylko o patologiczne zlożenie broni przez rodzica "bo on/ona powiedzia
                    > la <nie>".

                    Co to za bzdury? Patologiczne to sa twoje posty, ktore ziona nienawiscia do Verdany. W innym watku przeczytalam, ze masz do niej jakies waty z dyskusji na forum dla ludzi wiarzacych. Ale to juz jakas obsesja, lecz sie kobieto, bo jak widac sama modlitwa ci nie wystarcza i za chwile zaczniesz kopac po kostkach pasazerow w metrze z nadzieja, ze to moze Verdanabig_grin

    • mamusia1999 Re: Jak przekonać dzieci do.... 27.01.11, 15:17
      niestety nie do wzystkiego da sie przekonac, czasem trzeba miec odwage i jesli wyjasnienie nie owocuje wspolpraca to zachowac sie autorytarnie.
      moje dzieci musza jezdzic w kaskach albo w ogole - i to chociaz (mea culpa) ja jezdze bez. beda mieli 18lat niech zdejmuja na wlasna odpowiedzialnosc. tak wiem, ze to niekonsekwencja i niespojnosc ale taka tez czasami jestem - niekonsekwentna. maja o tyle latwiej, ze u nas jednak wiekszosc rowerzystow kaski ma, wic to zaden obciach w zasadzie.
      w sprawie nieadekwatnego stroju czasem "reaguje" - jak Mlody w mroz przyszedl ze szkoly z kurtka pod pacha i rozkaszlal sie na nowo i ze zdwojona sila, to zamknelam na noc drzwi do jego i mojej sypialni, zeby tego nie slyszec. ale w tym wypadku bylam na 100% pewna zwiazku przyczynowo-skutkowego.
Pełna wersja