niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła II

07.02.11, 12:31
dobry pomysł? wink

do wyboru mam dwie podstawówki w swoim mieście, a ta do której rejonowo przynależę, ma takiego wlaśnie patrona
szkoła obwieszona malunkami papieskimi z konkursów, cytatami, obchody dni papieskich, no słowem cała ta okołopapieska s.aczka w pełnym rozkwicie

no ale jest pod nosem, za płotem niemal
a poza tym jest wciąz szkoła publiczną więc mam święte notabene prawo oczekiwać szacunku i delikatności na okoliczność odmienności światopoglądowej mojego dziecka.
Czy dziecko z rodziny niewierzącej ma szanse na normalną, nieindoktrynująca edukację w publicznej placówce z takim patronem?
czy macie jakieś doświadczenia w tej materii? dać sobie spokój czy jednak nie ma się czego obawiać?

    • oliwija Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 07.02.11, 12:58
      w kazdej szkole publicznej nie tylko pod patronatem Jana Pawła II czy każdego innego świetego zdarzaja sie dzieci nie wierzące czy tez innej wiary. szkoła nie moze zmusic rodziców i dziecko aby zmieniasły światopoglad bo szkola nosi nazwe świetego ... A niby dlaczego ma sz zmieniac>? Szkoła nie moze wymagac ze skoro jesteście "inni" to moze by dziecko chodziło do innej szkoly. Oczywicie musisz sie liczyć z tym ze w tej niby katolickiej szkole dziecko bedzie szykanowane bo jest inne. Ale jeśli to szkoła publiczna - zwykła publiczna tylko pod patronatem.... to sory bardzo ale .. musza uszanować wasza odmiennośc. Na pewno jesli szkoła ma w nazwie "Katolicka" musisz sie spodziewac ze dziecka niewierzacego albo innwiercy wogole ni eprzyjma.
      • canuck_eh Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 07.02.11, 14:17
        Moga przyjac ale trzeba sie liczyc z tym ze dziecko bedzie musialo chodzic na religie i traktowac ten przedmiot jak kazdy inny w szkole.U moich dzieci w szkole u corki sa dzieci niewierzace i innego wyznania.Nie przyjmuja az tak wiele dziecisakow do szkoly katolickiej, ale sa przypadki .
        • oliwija Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 07.02.11, 15:32
          do szkoly rejonowej musza przyjac kazde dzieco bez wzgledu na wiare. nikt nikogo nie ma prawa pytac czy wierzy w boga Kubusia Puchatka czy słonecznika. Tym bardziej ze to szkola publiczna.
          Patron do niczego nie zobowiazuje. Uroczystości szkolne nie moga opierac sie wyłacznie na podstawie tego ze JPII był papieżem i kazdą uroczystosc wiazać z religią. Jesli tak jest to szkoła łamie prawo.
          kim był JPII ? dla wilelu ludzi niemal bogiem.... świetym besdzie za kilka miesiecy. Dla innych nikim szczególnym tylko człowiekiem dla innych oszołomem. Kazdy ma prawo oceniac go po swojemu. Bez wzgledu na to czy mśli o nin święty czy oszołom.
          • canuck_eh Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 15:45
            Eee ale ja sie wypowiedzialam odnosnie szkoly katolickiej.Do swieckiej szkoly MUSZA przyjac kazdego bez wzgledu na wyznanie - to prawda.I w takiej szkole rodzic moze zrezygnowac z wysylania dziecka na religie.W katolickiej juz raczej nie bo jest to jakby wpisane w szkole ze owa religia tam jest.I na przykladzie szkoly moich dzieci do ktorej chodza - katolicka - sa dzieci innego wyznania, badz rodziny niewierzace i religia przez nich jest traktowana jak inny przedmiot - musi pisac testy, jak jest jakis projekt to go wykonac.
            JPII dla wielu najpierw byl Papiezem a potem filozofem.A ze w Polsce jest amok to n ie ma sie co dziwic ze jak beda urodziny - to bedzie w szkole feta, rocznica smierci - w szkole bedzie to upamietnione i pewnie dzieci zagnane do kosciola a jak oglosza JPII swietym to amok siegnie zenitu.I tu ktos sie musi zastanowic czy chce mu sie walczyc z tym wszystkim jezeli jest szansa( a jest duza) ze tego typu kwiatki beda w szkole czy nie lepiej wyslac do innej szkoly z bardziej neutralnym patronem.Prawo jedno ale co sie bedzie dzialo w szkole to drugie.
    • mw144 Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 07.02.11, 13:23
      Jeśli to szkoła publiczna to nie widzę problemu, patronem może być równie dobrze Kubuś Puchatek, ale nie musisz w niego wierzyć, żeby się tam uczyć.
      • sion2 Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 07.02.11, 14:06
        Wydaje mi się że patronat Jana Pawła II nad szkołą świecka czyli panstwową nie jest patronatem religijnym. Chodzi mi o coś takiego że JP2 był nie tylko papieżem czy głowa katolickiego kosciola ale był tez filozofem, całe życie nauczał o takich wartosciach które sa wazne dla kazdego kulturalnego człowieka (wszystkich antykatolickich oszołomów uprzejmie proszę i błagam - darujcie ten wątek i nie wszczynajcie za moment dyskusji żeby udowodnic że JP2 był tak naprawde nikim, był zwykłym katolickim oszołomem a cały swiat dal sie na to nabrac, ach oczywiscie nie cały swiat - to kolejna medialna plotka etc etc etc)

        Sądzę że mimo róznych ocen, ten papież był wybitny i będzie tak oceniany przez dziesieciolecia, jego mysli i nauka ubogacaja mysl humanistyczna ostatnich dziesiecioleci bardzo i szkoła swiecka moze angazowac sie w poznawanie tego dziedzictwa, nie widzę tutaj niczego zagrażającego ateizmowi. oczywiscie inna sprawa jesli wychowujesz dziecko nie tyle na ateiste ile na antyklerykala czyli że szacunek nalezy sie kazdej religii i wybitnym jej reprezntantom za wyjatkiem katolicyzmu wink.

        Tak wiec ja bym sie najpierw wywiedziala na twoim miejscu w jaki sposób szkola uczy o JP2, czy uczy zasad religii katolickiej jako jedynej obowiązujacej i wtedy twojego dziecko bedzie moglo sie źle czuc w niej, czy tez raczej podaje postac tego papieża jako przykład humanizmu, postawy ekumenicznej, zaangazowania w utrwalanie pokoju na świecie etc. (tak, tak wiem że byly wojny krzyzowe ale to było kilkaset lat temu).
        • verdana Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 07.02.11, 14:43
          Niezależnie od oceny JPII, w szkole jego imienia pewnie trudniej zachować dystans do religii, niż w szkole imienia Brzechwy czy Kubusia Puchatka. Wszystkie akademie, rocznice itd. muszą poruszać tematy religijne - i to w sposób zgodny z nauczaniem KK. Na pewno szkoła nie ograniczy się do "świeckich" działań papieza, co zresztą byloby nieco humorystyczne . Trudno czcić błogoslawinego, bez wspominania o religii... Ateistycznemu dziecku może być trudno.
          Ps. Antykatoliccy oszolomi mają na forum takie same prawa, jak kazdy inny oszolom.
          • pieskuba Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 15:59
            Verdano,
            Moje dziecko chodzi do szkoły im. Jana Pawła II. Nieprawda, że wszystkie akademie i rocznice muszą poruszać tematy religijne, i sądzę, że nie wszystkie akademie w szkole im. Kubusia Puchatka poruszają tematy miodu i rozwoju przyjaźni z Prosiaczkiem. Nie czci się błogosławionego, jesli ktoś sobie życzy bierze udział w Dniach papieskich, jeśli są konkursy prac plastycznych czy wiedzy o patronie to też tylko dla chętnych. Tak jak wsztystkie inne konkursy (mnóstwo). Na religię można chodzić lub nie. Ateistycznym dzieciom nie jest ani trochę trudniej niż religijnym.
            Dużo bardziej religijna atmosfera panuje w szkole drugiego dziecka. Patronem szkoły jest Stefan Żeromski, ale dyrektor i wicedyrektor są katechetkami :o)
            • verdana Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 16:04
              Ale poczytaj sobie cele wychowawcze tej szkoly.
              Pewnie, ze rosadny dyrektor i kadra mogą być w kazdej szkole i wtedy jest OK. Ale dla niewierzacego dziecka nierozsadny dyrektor i kadra w szkole pod patronatem papieża - to dodatkowy klopot.
              • pieskuba Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 16:43
                Nie szukałabym problemów tam gdzie ich nie ma. Nawet tam, gdzie dyrekcja była bardzo religijna, dziecko Świadek Jehowy było traktowane z należnym szacunkiem. Pamiętam, że gdy wszystkie dzieci przerabiały na polskim lekturę, która przez Świadków nie była mile widziana, to dziecko - świadek dostało do czytania coś zgodnego ze światopoglądem. Nikt nie próbował jej zaganiać na religię, klasową wigilię czy do kościoła.

                Szkoła państwowa to szkoła państwowa i naprawdę, po dziewięciu latach patrzenia na to, jak funkcjonuje mogę wymienić długą listę bzdur i błędów, z którymi się zetknęłam w placówkach oświatowych ale nigdy, NIGDY nie widziałam problemów światopoglądowych. No, może to, że religia nie odbywa się wyłącznie na pierwszych i ostatnich lekcjach, co byłoby dla niewierzących i osób innych wyznań po prostu wygodniejsze.
                • mgla_jedwabna Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 23:02
                  Tak z ciekawości: co to za lektura? I czy z listy lektur obowiązkowych? Bo jeśli tak, to dziecko powinno przeczytać właśnie ją, a nie jakiś zamiennik. Pewne lektury nie bez powodu są obowiązkowe.

                  • pieskuba Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 09.02.11, 10:33
                    Była to lektura nieobowiązkowa.
        • kkokos Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 07.02.11, 15:30
          sion2 napisała:

          > Wydaje mi się że patronat Jana Pawła II nad szkołą świecka czyli panstwową nie
          > jest patronatem religijnym.

          oj sion, znowu nie wiadomo, czy z ciebie taka naiwniaczka, czy taka idealistka smile

          tak, teoretycznie nie jest patronatem religijnym.
          teoretycznie.
          i tylko tyle.
          • oliwija Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 07.02.11, 15:37
            moja kuzynka chodzi do szkoly im Wyszyńskiego - nie był papiezem- tylko kardynałem a to co sie tam dzieje plus fakt ,ze szkoła jest na peryferiach Łodzi i 300 metrów od kościła sprawia ,ze kościól ma wielką włdze nad szkola i wszytskie uroczystości opierają sie włąsnie na religii. Dzień zaczynał sie modlitwa(nie wiem czy jeszcze tak jest) i nią konczył. proboszcz niestety wyżej sral niz ogon miał. Wyzywal dzieci ... na mszy komunijnej - mówił ,ze jeśli rodzice nie beda codziennie z dzićmi na buiałym tygodniu to maja ciezki grzech itd..... próby do komunii trwały po 6 godizn , proboszcz darł sie na dzieci ze siedza nieposkojnie po 5 godzinach przynudzania. Dziewczynki z klasy 3 nie mogły isc na rocznice w starej sukience ani na galowo(tak jak to mialo miejsce w szkole mojej córki).
            Wymieniać moge w nieskończoność!
            Zatem czy tak naprawde patron do czegoś zobowiazuje?
    • kkokos Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 07.02.11, 15:29
      jamile, nikt ci na to pytanie nie odpowie poza rodzicami dzieci, które już tam się uczą

      do, jak to ujęłaś, okołopapieskiej sraczki nie potrzeba mieć JPII za patrona. byłam z synem na zebraniu dla kandydatów w szkole, która tak podczas tego spotkania emablowała swą miłością do tej postaci, że trudno było powstrzymać odruch ucieczki (a patronem był bogu ducha winny tadeusz kościuszko). słyszałam też o szkole im. JP II, gdzie ponoć wszystko było pod tym wezwaniem i żyć się nie dało - więc weszłam na ich stronę internetową; rzeczywiście niemal nic nie można się było z niej dowiedzieć o ofercie szkoły, za to bardzo dużo na temat chlubnej aktywności dyrekcji w nieocenionym stowarzyszeniu szkół im. JP II. aż wyglądało to jak dowcip, nie strona robiona na serio. minęły dwa lata, dyrekcja się zmieniła i strona tej szkoły też wygląda jak normalnej szkoły, podobno też w samej szkole oddychać można normalnie.

      podsumowując - można prowadzić szkołę im JP II i traktować tego patrona jak patrona, można robić to na kolanach. wszystko zależy od konkretnych ludzi w konkretnym miejscu - a na ten temat forum ci za wiele nie powie.

      • sion2 Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 07.02.11, 18:03
        Otóz to kkokos smile.
        Fakt jestem idealistką tzn. chciałabym, życzylabym sobie żeby panstwowa swiecka publiczna szkola jesli bierze za patrona JP2 to podawala za przyklad nie jego nauczanie wiary katolickiej (to zarezerwowalabym na religię) a raczej jego postawe szacunku do drugiego czlowieka niezaleznie jakiej religii on byl, jego filizofie w starszych klasach, jego rózne wystapienia w celu podpierania inicjatyw pokojowych etc. Tak bym sobie życzyla. A skoro ja jestem w stanie cos takiego sobie wyobrazic, mysle że nie jestem jedyna i byc moze dyrekcja tej szkoly nie jest reprezentantem katolickich oszolomow ale kogos rozsadnego i wywazonego. JP2 mial wielu przeciwnikow ale takze zwolennikow bardzo bardzo licznych wsrod nie-katolikow, ludzi kultury i sztuki etc.
        Nie wiem czy autorka wątka tylko luknęla pobieznnie na wystroj szkoly i jak zobaczyla że mowa o JP2 to ją na wszelki wypadek odrzuciło, czy tez solidnie i bezstronnie ocenila że wszystkie gazetki i konkursy ktore widziala w gablotach dotyczyly wyłacznie aspektów religijnych?
        Jak sie oczekuje braku oszołomstwa u kogos, trzeba takze wyzbyc sie go u siebie samego smile.
    • kol.3 Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 07.02.11, 18:10
      Nie umieszczaj dziecka w tej szkole, bo będziesz miała jazdy, stresy a dziecko wpadnie w nerwicę. Nie sądzę aby w takiej szkole obyło się bez indoktrynacji.
    • sabciasal Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 07.02.11, 18:33
      moje dziecko chodziło do szkoły imienia księdza twardowskiego. nie było specjalnego przegiecia, może dlatego że i parton był rozsądnysmile Denerwowało mnie urwanie się całej szkoły we wrzesniu na cały dzien do kościoła (świeto kostki) i chyba z okazji urodzin twardowskiego własnie. poza tym normalnie rekolekcje i msze na zakonczenie i rozpoczecie roku (nieobowiązkowe).
      Myślę, ze wszystko zalezy od dyrekcji i okolicznego proboszczasmile
      z drugiej strony co w szkole im, gadhiego?
      • jakw Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 07.02.11, 21:42
        sabciasal napisała:
        > z drugiej strony co w szkole im, gadhiego?
        Bierny opór uczniów i wegetarianizm na stołówce... wink
      • hanna26 Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 09.02.11, 14:06
        > moje dziecko chodziło do szkoły imienia księdza twardowskiego. nie było specjal
        > nego przegiecia, może dlatego że i parton był rozsądnysmile

        Patron był rozsądny czy dyrektorka?... A już doczytałam: patron. big_grin
        Z całą pewnością Jan Paweł II był okropnie nierozsądny. big_grin
    • jamile juz się wyleczyłam z tego pomysłu 07.02.11, 20:24
      plan imprez szkolnych ten rok:
      dzień papieski, zwiedzanie dębu papieskiego, składanie kwiatów pod tablicą papieską,
      wycieczki regionalne z uwzględnieniem śladów papieskich, wspominki z okazji śmierci papieża,

      a potem wzięłam się za lekturę programu wychowawczego i tu już jest hardkor:
      JP2 jako największy autorytet moralny,
      mapy tras pielgrzymkowych,
      kim był dla mnie JP2,
      JP2 w Paincie, akwarelą, plakatówkami,
      album o papieżu,
      prezentacja Power Point o "człowieku wczechczasów",
      a to wszystko nie na religii - na GDW, przyrodzie, plastyce, informatyce, polskim, angielskim, historii
      i tak dalej - całość nt. pracy wychowawczej w oparciu o osobę JP2 w programie wychowawczym zajmuje bite 4 strony A4

      i to jest publiczna, obowiązkowa, dostępna dla dzieci wszelakich wyznań i dzieci bezwyznaniowych szkoła podstawowa
      ja pier...lę

      • kkokos Re: juz się wyleczyłam z tego pomysłu 08.02.11, 00:33
        jamile napisała:

        > plan imprez szkolnych ten rok:
        > dzień papieski, zwiedzanie dębu papieskiego, (...) > prezentacja Power Point o "człowieku wczechczasów",
        > a to wszystko nie na religii - na GDW, przyrodzie, plastyce, informatyce
        > , polskim, angielskim, historii

        no, kult jednostki po prostu smile i tyle smile
        zamiast marudzić, doceń konsekwencję i spójność programu szkoły. w końcu nie każda tak potrafi!

        aż sprawdziłam, co to dąb papieski smile przy okazji dowiedziałam się, że w miejscowości jelcz-laskowice czci się już nawet nie dąb papieski, ale miejsce, gdzie rósł, jeno się nie przyjął i "został zastąpiony inną sadzonką".

        swoją drogą, jak ktoś tej jesieni idzie do szkoły i ma lat siedem, to się urodził w 2003 i miał dwa lata, kiedy JPII zmarł, więc odpowiedź na pytanie "kim był dla mnie JPII" może być trochę trudna smile

    • mamalgosia Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 07.02.11, 20:36

      jamile napisała:
      > a poza tym jest wciąz szkoła publiczną więc mam święte notabene prawo oczekiwać
      > szacunku i delikatności na okoliczność odmienności światopoglądowej mojego dzi
      > ecka.

      Tak. Warto nie tylko żądać szacunku dla siebie, ale tez okazywac innym szacunek. Nie podciągnęłabym pod okazywanie szacunku wyrażenia:"> szkoła obwieszona malunkami papieskimi z konkursów, cytatami, obchody dni papie
      > skich, no słowem cała ta okołopapieska s.aczka w pełnym rozkwicie"


      Ja osobiście nie posłałabym dziecka do szkoły, o kórej bym miała takie zdanie
      • jamile Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 07.02.11, 21:21
        nie okazuję szacunku okołopapieskiej sraczce i portretom na każdym wolnym haku na ścianie - a więc pewnemu stanowi i pewnym przedmiotom

        >a osobiście nie posłałabym dziecka do szkoły, o kórej bym miała takie zdanie>
        A ja osobiście niekoniecznie mam ochotę wlec dziecko codziennie 15 km dalej przez następne 6 lat tylko dlatego, ze jakieś wyznanie zawłaszcza sobie publiczną, świecką placówkę oświatową zmuszając a priori dzieci do przyjmowania tego pana za swój największy autorytet czy malowania jego portretów na informatyce zamiast na religii.

        W szkole katolickiej wszyscy mogą od 1 klasy nosić obowiązkowo plecaki, czapeczki i peleryny z wizerunkiem papieża + spiewać barkę jako hymn szkoły -nic mi do tego.
        Ale to jest szkoła PUBLICZNA,POWSZECHNIE i na takich samych zasadach dostępna dla dzieci wszelkich wyznań i niewierzących. Tymczasem poziom zindoktrynowania przerósł wszelkie granice absurdu.

        A że w tej szkole papiery dziecka póki co mam złożone bo to mój rejon
        to rośnie we mnie wielka potrzeba spotkania z dyrekcją, aby w kwestii poszanowania i respektowania w programie wychowawczym prawi uczuć dzieci niewierzących przedstawiła mi równie dopracowaną koncepcję wychowawczą
        • verdana Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 07.02.11, 21:28
          Trudno okazać szacunek szkole państwowej, publicznej i rejonowej, która nie uwzglednia istnienia dzieci niewierzacych i innych wyznań i tak formułuje cele wychowawcze, ze stawia te dzieci w sytuacji moralnie nagannej. Dla wielu dzieci takie cele wychowawcze będą nie do przyjecia - będą musiały postępować wbrew temu, w co wierzą.
          Trudno, aby dla protestantów JP II musiał być najwyższym autorytetem moralnym, trudno też, zby dziecko w odpowiedzi na pytanie "Kim był dla mnie JPII" napisało "Nikim waznym". A ma do tego prawo w państwowej szkole.
          • sion2 Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 10:23
            Plan jak dla mnie jest sporym przegieciem aczkolwiek podejrzewam że nie jest realizowany dosłownie. Bo plany maja to do siebie że są na papierze w większosci wink. Poza tym identyczny plan pod wzgledem objętosiociowym i jakosciowym musi miec każda szkoła odnośnie swojego patrona. Bo przyznanie szkole patrona do czegos zobowiazuje wiecej niz tylko przybicie szyldu nad drzwiami wejsciowymi. W szkole imienia Konopnickiej tez sa apele, konkursy, gazetki, wycieczki i filmy o niej. Oczywiscie zdaję sobie sprawę że Konopnicka była swiecka osoba a wiec mniej kontrowersyjną.

            Chciałam tylko zauważyc ze wszelkie trudnosci jakie mialoby dziecko niewierzace w tej szkole są domniemywane. Autorka "alarmu" nie zadala sobie trudu poszukania opinii rodzicow dzieci z tej szkoły czy rzeczywiscie religia katolicka wpcyha sie tam wszelkimi sposobami w niewinne głowki dzieci. Po drugie jak na razie to język jakiego uzywa jamile jest wulgarny, chamski i prymitywny i jest to faktem a nie domniemywaniem. Sądzę więc że bardziej prawdopodobne jest że to dzieci wierzące doznawałyby przesladowania ze strony dziecka jamile niz na odwrót. Pewnie od zerówki by slyszal od kolegi że sa glupimi katolami i maja nasrane w głowach - typowy język antyklerykała nienawidzącego wszystkiego co związane z katolicyzmem. Z ateizmem klasycznym ma to niewiele wspolnego, zas wiele z inną odmiana oszołomstwa czyli po prostu skrajnym uprzedzeniem i nienawiścia do wszystkiego co jest zwiazane z kosciolem katolickim.

            Gdyby szkola byla imienia Dalajlamy i organizowala pielgrzymki do Tybetu albo imienia Mahometa i w ramach poznawania kultury czytano by Koran - jamile nie mialaby nic przeciwko.
            • verdana Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 13:27
              Podejrzewam, ze Jamile miałaby cos przeciwko. Ale oczywiscie to tylko spisek niewierzacych, ktorzy chetnie poślą dziecko do szkoły religijnej, byle nie katolickiej.
              A szkola panstwowa ma być szkołą świecką.
            • jamile Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 19:15
              sion2 napisała:
              > Sądzę więc że bardziej prawdopodobne jest że to dzieci wierzące doznawałyby przesladowania ze strony dziecka jamile niz na odwrót. Pewnie od zerówki by slyszal od kolegi że sa glupimi katolami i maja nasrane w głowach - typowy języka ntyklerykała nienawidzącego wszystkiego co związane z katolicyzmem. >

              Od takich właśnie agresywnych i zaperzonych (niespełnionych) katechetek z zaawansowanym syndromem oblężonej twierdzy i wdrukowaną niechęcią do dziecka (którego póki co nawet na oczy nie widziała ale co tam, grunt że niekatolickie) jamile chce trzymać dziecko z daleka.




              • sion2 Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 09.02.11, 19:35
                Nie jestem ani katechetka ani niespełniona katechetka tym bardziej.
                Dziecko niestety przewaznie przejmuje język rodzica a ty sie niezle popisalas chamstwem i ublizajacymi uwagami na temat czczenia JP2 przez katolikow w tym wątku.
                Pamietam z dziecinstwa jak przychodzil do mojego brata kolega-ateista, mieli wtedy z bratem po 9 lat, bylo to w trakcie jednej z pielgrzymek papieskich do Polski. No wiec ciale papiez i papiez w TV. Chlopcu mignela postac papieza w telewizji i ryknal z obrzydzeniem na caly nasz dom "bleeeeee jak ja nienawidze tego papieza, moi rodzice tez go nienawidza i pluja na telewizor jak go widza". Wiec zaciekawiona zapytalam "a za co go nienawidza?". Chlopiec sie stropił i powiedzial "a wlasciwie to nie wiem".
                I jesli ty sie wyrazasz o sraczce okolopapieskiej itp to ręcze za to że twoje dziecko bardzo szybko przejmie od ciebie sposób wyrazania sie o wierzacych.

                Bo gdyby chodzilo o Hary Kriszne to byloby ok. No ale tu chodzi o tego wstrętnego katola.
                • jamile Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 09.02.11, 20:40
                  interesuje mnie szkoła, która zapewni dziecku solidną, zdrową, normalną i rzetelną edukację a nie podlewanie sadzonek pod kościołem, czytanie encyklik na lekcji wychowawczej i układanie wierszy o Wojtyle na polskim.
                  to drugie to nie edukacja tylko zwykła indoktrynacja, więc nie bardzo widzę tu cokolwiek do szanowania
                  nie ma zamiaru uczyć szacunku dla instytucji, która żąda aby wszystkie dzieci w szkole uznawały JP2 za największy autorytet, skoro dla masy ludzi autorytetem nie był i nie będzie. (czy przeciętny katolik jest w ogóle w stanie przyjąć ten prosty fakt do wiadomości bez nadymania się i obnoszenia z obrazą uczuć religijnych? )

                  Z kolei straszenie wojującym antyklerykalizmem w kraju, gdzie KK zawłaszczył już niemal większość przestrzeni publicznej, a szkoły zaludniają katecheci i proboszczowie często mający śladowe przygotowanie pedagogiczne (vide nazwanie 9-latki w szkole diablicą, z którą inne dzieci nie powinny się bawić) - brzmi dość groteskowo
                  • nchyb Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 15.02.11, 18:40
                    > interesuje mnie szkoła, która zapewni dziecku solidną, zdrową, normalną i rzete
                    > lną edukację a nie podlewanie sadzonek pod kościołem, czytanie encyklik na lekc
                    > ji wychowawczej i układanie wierszy o Wojtyle na polskim.

                    moje dziecko chodziło do rejonówki im. JPII. Układali na polskim takie wierszyki. Rok szkolny zaczynał się mszą. Na szczęście zmieniła się dyrekcja i teraz jest ciut normalniej. Ale etyka dalej uważana jest za niepotrzebny wymysł...
            • mgla_jedwabna Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 23:16
              Tylko, że w szkole im. Konopnickiej nie wyskakuje ona z kotła na zupę w szkolnej stołówce. A w szkole im. JP II nie można być tego takim pewnym. Poza tym prawdopodobnie w szkole im. Konopnickiej można mieć różne poglądy na jej twórczość. I raczej nikt nie każe dzieciom internalizować szkolnych wartości pisząc peany p.t. "Kim była dla mnie Konopnicka", produkując portrety Konopnickiej na informatyce, pozbawiając zajęć dydaktycznych w rocznicę śmierci i tak dalej.

              Po prostu - w szkołach, które mają innych patronów, rzadkim zjawiskiem jest zbiorowe podniecanie się tymi patronami. Jakoś nie widać stowarzyszenia szkół im. Konopnickiej wink
              • halapta Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 09.02.11, 12:24
                Patronem w mojej SP był Henryk Sienkiewicz, na ścianach w klasach, korytarzach, świetlicy były wizerunki H.S., na tablicach cytaty, na każdym apelu był wątek Sienkiewiczowski, konkursy z wiedzy o H.S.
                W LO patronem był S. Staszic i to samo: wizerunki, cytaty, na apelach dyrekcja co rusz wywoływała nazwisko patrona i jego złote myśli. Nawet na maturze ustnej każdy dostawał jakieś dodatkowe pytanie niby po za konkursem o Staszica.
                Nie da się uczyć w szkole i zignorować kompletnie wiadomości nt jej patrona. Tak czy siak dziecko czegoś się o nim dowie, więc lepiej uważniej sprawdzić, wcześniej jakiego patrona ma szkoła do której chcemy posłać dziecko.
                • kkokos Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 09.02.11, 15:48
                  halapta napisała:

                  > Patronem w mojej SP był Henryk Sienkiewicz, na ścianach w klasach, korytarzach,
                  > świetlicy były wizerunki H.S., na tablicach cytaty, na każdym apelu był wątek
                  > Sienkiewiczowski, konkursy z wiedzy o H.S.
                  > W LO patronem był S. Staszic i to samo: wizerunki, cytaty, na apelach dyrekcja
                  > co rusz wywoływała nazwisko patrona i jego złote myśli. Nawet na maturze ustnej
                  > każdy dostawał jakieś dodatkowe pytanie niby po za konkursem o Staszica.
                  > Nie da się uczyć w szkole i zignorować kompletnie wiadomości nt jej patrona


                  pacz pani, a patronka mojego liceum miała w szkole jeden portret - w bibliotece, nad drzwiami wejściowymi, od wewnątrz - i na dobrą sprawę można było przejść przez te cztery lata nie wiedząc, kto zacz.
                  w podstawówce portretów patrona było więcej, bo tez i jakieś jego teksty były w podręcznikach do polskiego, gdzieś tam się uczyliśmy jego szczątkowego życiorysu, ale bez przesady. i tyle.

                  NICZEGO tak naprawdę moje szkoły nie wymagały od swych uczniów w kwestii patronów. więc można go ignorować. wszystko zależy od konkretnych ludzi w konkretnej placówce.
                  • halapta Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 11.02.11, 09:55
                    kkokos napisała: pacz pani, a patronka mojego liceum miała w szkole jeden portret ...

                    No i czego w ten sposób chciałaś dowieść, bo nie rozumiem. Jaki to ma związek z moją wypowiedzią?
                    • kkokos Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 11.02.11, 12:55
                      > No i czego w ten sposób chciałaś dowieść, bo nie rozumiem. Jaki to ma związek z
                      > moją wypowiedzią?

                      a czytać umiesz ze zrozumieniem?

                      tego, że to twoje zdanie:

                      > Nie da się uczyć w szkole i zignorować kompletnie wiadomości nt jej patrona

                      nie jest prawdą - jak widać na przykładzie moich szkół.
                      • halapta Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 15.02.11, 11:52
                        Ale na przykładzie moich doświadczeń jest prawdą. Więc podtrzymuję, że trzeba dokładnie się przyjżeć szkole, do której zamierzamy posłać dziecko.
                        • kkokos Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 15.02.11, 21:06
                          halapta napisała:

                          Więc podtrzymuję, że trzeba d
                          > okładnie się przyjżeć szkole, do której zamierzamy posłać dziecko.

                          pieniaczka smile
                          jeśli przeczytałaś moje wypowiedzi z początku wątku, to tam stoi jak wół: trzeba się przyjrzeć konkretnej szkole, bo wszystko zależy od konkretnych prowadzących ją osób.
                          w tej sprawie się zgadzamy.
          • a-lfa Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 16:12
            W Polsce w 95% przypadków szkoła publiczna = katolicka.
          • mrowka75 Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 23:32
            Czy nie warto byłoby zwrócic uwagę kuratorium oświaty jaką rację bytu mają mieć dzieci niewierzące w szkole publicznej o tak skonstruowanym programie wychowawczym? Te dzieci, które przynależą do rejonu tej szkoły?CZay to jest w jakiejś mierze zgodne z konstytucją, w której mowa jest o wolności wyznania?
        • a-lfa Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 16:11
          A czy naprawdę jesteś pewna, iż w tamtej drugiej będzie dużo lepiej, bo ja znając aż za dobrze polskie piekiełko mam obawy, iż w żadnej szkole publicznej osobie niewierzącej nie będzie łatwo. Czasem jedynym rozwiązaniem pozostaje szkoła niepubliczna np. społeczna czy prowadzona przez jakieś stowarzyszenie.
    • cathy_bum Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 01:41
      Chyba kiepski pomysł. Moje dziecko chodziło do szkoły z "cywilnym" patronem, na tyle godnym, że go nie próbowali zmieniaćwink W pewnym momencie jednak rządy objęła dyrektorka-katechetka, która wprowadziła podobne elementy kultu JPII i edukacji religijnej do całokształtu szkolnego życia.
      Co z tego, że po moich interwencjach nikt nie zmuszał córki do udziału w licznych nieplanowanych wcześniej apelach okolicznościowych? Bez zadnego powodu marnowała czas snując się po korytarzach.
      Na polskim zadano wypracowanie (akurat wizytacja dyrektorska była): "Za co kocham Pana Boga". Na pytanie dwójki niewierzących dzieci, o czym mają pisać "no o swoim Bogu piszcie, z tej swojej religii". Kiedy moje odrzekło, że ono w żadnego boga nie wierzy i nie czuje takiej potrzeby... Skończyło się na mojej interwencji w szkole i wykreślaniu złej oceny z dziennika. To tylko dwa przykłady.
      Powiem tak - orka na ugorze. Jestem asertywna i z paru powodów budziłam w szkole tyle respektu, że Młodej nikt za bardzo się nie czepiał. Inni niewierzący mieli znacznie gorzej. Mimo to ciągle odbijała się od zadań na informatyce/polskim/godzinie wychowawczej związanych z KK. Jak wycieczka szkolna, to pielgrzymka do Częstochowy. Jak przedstawienie, to życie JPII. Odeszła z tamtej szkoły z opinią pyskatej i upartej jak osioł (bo protestowała przeciw uszczęsliwianiu jej takimi kwiatkami). Mnie się odechciało, bo szkoła zaczęła nam obu kojarzyć się z polem bitwy.

      Od dwóch lat córka chodzi do innej podstawówki i żałuję, że walczyłam tyle czasu z poprzednią. Tu nie muszę się domagać specjalnych względów dla mojego dziecka, bo jest traktowane tak jak wszystkie inne - z szacunkiem i taktem. Sprawy wyznania bądź jego braku w ogóle nie wpływają na codzienne szkolne życie i program lekcji. Nawet jasełka, które mi zresztą w niczym nie wadzą (element tradycji), zawierały tradycyjne kolędy oraz współczesne świeckie piosenki poświęcone choince i prezentom. Rekolekcje czy spotkania ważne dla wierzących uczniów sa organizowane po lekcjach lub odpowiednio wczesniej zapowiedziane (jako informacja, że danego dnia córka ma przyjść na drugą lekcję lub będzie zwolniona z ostatniej godziny). Z tego co wiem, dyrekcja stanowczo stopuje też wszelkie pomysły katechety, które wykraczają poza zajęcia szkolne (np. zakaz stopni za udział w mszy w parafialnym kosciele).
      Nasza szkoła jest całkowicie świecka, a ja wreszcie nie muszę się wkurzać, ani szykować na spotkanie z wychowawczynią niczym na kampanię wojenną. Za to córka na nowo polubiła szkołę, co widać po jej zachowaniu i ocenach (poprzednie awantury spowodowały ogromną niechęć i nerwicę). Stamtąd wyszła z opinią pyskatej buntowniczki, tutaj jest bardzo dobrą i ponoć wyjątkowo grzeczną uczennicą. Ot, zagadka.
      • majenkir Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 16:58
        cathy_bum napisała:
        > Na polskim zadano wypracowanie (akurat wizytacja dyrektorska była): "Za co koch
        > am Pana Boga". Na pytanie dwójki niewierzących dzieci, o czym mają pisać "no o
        > swoim Bogu piszcie, z tej swojej religii".

        Niezle.... to sie do tiwi nadaje! Skandal w bialy dzien po prostu!
        Swoja droga gratuluje dziecka smile.
        • cathy_bum Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 19:38
          Na łamy prasy pani dyrektor ze swym folwarkiem trafiła, kiedy (szczęśliwie po naszym odejściu) rozwinęła dalszą działalnośćbig_grin
          Cieszę się, że wreszcie nie muszę nic egzekwować siłą, czy machać przed nosem stosownymi ustawami. Córka też odetchnęła.
    • ania2003i2011 Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 08:13
      moje dziecko też chodzi do takiej szkoły z takim patronem
      i to co mi wiadomo, są tam też dzieci nieuczęszczające na religię
      nikt z tego problemu nie robi
    • a-lfa Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 16:07
      Obawiam się, iż w polskiej rzeczywistości, kiedy nie ma szkół świeckich tylko są katolickie w każdej szkole publicznej czytaj katolickiej czeka dziecko niewierzące cyrk na kółkach zwłaszcza w klasach młodszych, bo potem, kiedy dzieciak częściowo o sobie decyduje nie przeszkadza to aż tak bardzo. Znam przypadki, iż w szkole teoretyczne świeckiej przymuszano niewierzące dzieci do nauki religii, bo niby nie było, co z nimi zrobić. Ba czasem próbuje się nawet nawracać na siłę i nie są to wcale rzadkie przypadki – nawiedzonych katechetów czy księży lub sióstr zakonnych niestety nie brakuje. Najlepszym rozwiązaniem i sam to przerobiłem dokładnie, bo przypadek dotyczył mojej bliskiej rodziny jest szkoła społeczna - tam jak się okazało było sporo dzieci innowierców i osób bezwyznaniowych nieżyczących sobie np. religii w środku zajęć czy katolickiego języka polskiego itd. itp. Tam po prostu z konieczności liczą się dość sporo ze zdaniem rodziców. Po wielu cyrkach i zmianie 2 szkół podstawowych dopiero tam syn mojego brata ciotecznego (on i jego żona też są ateistami) nie jest zmuszany do uczestniczenia w zajęciach religii a pozostałe przedmioty są prowadzone w normalny sposób bez faworyzowania konkretnej (katolickiej) wizji świata. W szkołach publicznych może być różnie, ale na 90% dziecku rodziców niewierzących jest czasem trudno
      • sion2 Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 18:29
        he he mogę się założyc że "niekatolickie" lekcje języka polskiego polegały na wyrzuceniu - na wniosek bardzo oswieconych rodzicow - z programu omawiania Biblii jako dzieła literackiego big_grin.
        O zaiste wileka mądrosci ateistów smile. A na powaznie smiech na sali i wspólczucie dla dzieciaków.
        • jakw Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 19:10
          sion2 napisała:

          > he he mogę się założyc że "niekatolickie" lekcje języka polskiego polegały na w
          > yrzuceniu - na wniosek bardzo oswieconych rodzicow - z programu omawiania Bibli
          > i jako dzieła literackiego big_grin.
          Prawdopodobnie należałoby jeszcze zrezygnować przynajmniej z "Bogurodzicy", sporej części Kochanowskiego (ze szczególnym uwzględnieniem "Trenów") i "Pana Tadeusza" (a przynajmniej wyciąć z tego początek wink)
          • a-lfa Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 21:56
            Niewiedziałem ze w podstawowce omawia sie biblie lub Bogurodzicę. To dla mnie nowum. Ale gwarantuje ze nie o to chodzi.
        • mgla_jedwabna Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 23:31
          Jeśli wcześniej lekcje j.polskiego prowadzone były w sposób nieobiektywny i zahaczający o indoktrynację, to można spokojnie założyć, że prowadził je nauczyciel kierujący się religijnym widzimisię zamiast obowiązkowym programem nauczania, a więc ograniczony fanatyk.

          Jeśli rodzice protestowali przeciwko takiemu stanowi rzeczy - no cóż, nie zdziwiłoby mnie, gdyby z programu usunięto Biblię, ale np. "Granicę" nadal interpretowano z punktu widzenia katolickich poglądow na małżeństwo i seks. Ostatecznie człowiek ograniczony nie pojąłby, o co tym rodzicom chodzi, a fanatyk - dalej robiłby wszystko po swojemu.

          Wszystko to dowodziłoby jednak nadal ograniczoności i fanatyzmu nauczyciela, nie zaś czegokolwiek na temat rodziców-ateistów.

          Osobiście nie spotkałam nigdy rodzica-ateisty, ani w realu, ani na forach, który miałby coś przeciwko omawianiu Biblii jako dzieła literackiego. Takie osoby to wytwór twojej wyobraźni, Sion2, taki wyimaginowany wróg, z którym trzeba się rozprawić poprzez ośmieszenie.
          • sion2 nieprawda mglo-jedwabna 09.02.11, 19:29
            Moja droga :0
            dokładnie na tym forum było co najmniej jeden, a mysle ze wiecej, wątków w których rodzic-ateista wielce zbulwersowany donosił że jego biedne niewierzace dziecko jest zmuszane do czytania Biblii na lekcji języka polskiego i że to skandal, czarne macki sięgają nawet do MEN-u które musiało uwzgledniac Biblie w programie bo tak chce Kosciol katolicki.

            Naprawde oszołomów-ateistów, fanatyków antyklerykałow jest co najmniej tyle samo w naszym społeczenstwie co fanatyków religijnych. Taka jest smutna prawda choc niewygodna dla wielu.
            • mgla_jedwabna Re: nieprawda mglo-jedwabna 10.02.11, 02:50
              Zdecydowanie więcej jest katolickich oszołomów, którzy na zarzuty katolicyzacji oświaty mają z reguły jeden argument "bo wy chcecie Biblię usunąć, a to ważne dzieło literackie" niż oszołomów rzeczywiście domagajacych się takiej zmiany. Jest taki chwyt erystyczny, który polega na tym, aby na czyjeś twierdzenie odpowiedzieć twierdzeniem idiotycznym, absurdalnym lub nie do przyjęcia, tak, aby się wydawało, że jedynie nasza racja uchroni świat przed ostatecznością. Na przykład: "Za dużo czekolady zjadłeś"-"Bo ty byś chciał pewnie, żebym wyglądała jak szkielet!".

              Tylko że ja się nie dam nabrać na erystykę rodem z podmiejskiej parafii.

              Jeśli chodzi o przeciwników nauczania religii w szkole, przynajmniej w takim kształcie, jak obecnie, to kwestia Biblii na j. polskim jest dla znakomitej większości absolutnie obojętna wobec prawdziwych problemów, jakimi są:

              - moje dziecko miało nie chodzić na religię, a jest zmuszane
              - dzieci mają rekolekcje zamiast normalnych lekcji
              - wszelka "okołopapieska słaczka"
              - przygotowanie do komunii/bierzmowania stawiane ponad normalną naukę

              Nie mówiąc już o wariatkowie, które nawet wierzącym dzieciom i rodzicom fundują pozbawieni kwalifikacji pedagogicznych katecheci.

              A antyklerykałów w tym kraju z pewnością nie jest tylu, co katolickich oszołomów, patrząc na to jak trudno wyegzekwować choćby prawa konstytucyjne. Ciekawa jestem ilu rodziców protestujących np. przeciwko dzieleniu się jajkiem w szkole z okazji Wielkanocy przypada na rodziców, którzy majątakie problemy, jak np. Triss. Założę się, że proporcje są jak jeden do Legionu.

              Piszę to dla dobra pozostałych czytelników tego wątku, bo w przekonanie ciebie absolutnie nie wierzę. W moich oczach skompromitowałaś się jako Homo Sapiens dopatrując się działania szatańskich mocy w mieszankach wody z cukrem.

              Na ten watek i tę wypowiedź: forum.gazeta.pl/forum/w,16182,114869057,114889930,Re_leki_homeopatyczne_a_wiara.html trafiłam przez... Forum Humorum (tak gdyby kto pytał, co robię na forum Wychowanie w Wierze)
              • a-lfa Re: nieprawda mglo-jedwabna 15.02.11, 10:39
                I o to właśnie chodzi. Bynajmniej nie chodzi tu o przerabianie Biblii czy Koranu czy Bogurodzicy czy jakiś poematów religijnych na j. polskim bo to jest normalne i nikt jeśli nie jest pozbawiony rozumu nie będzie miał nic przeciwko temu bo to ważny element nauki.
                W opisywanym prze ze mnie przypadku Religia i światopogląd Katolicki by w tej szkole na nieomalże każdym przedmiocie. A na j. polskim w szczególności. Religa był najważniejszym przedmiotem na który obowiązkowo mieli chodzić wszyscy a to kto co i jak wyznaje było bez znaczenia. Jeśli się chce można zawsze i w każdej sytuacji stosować jedyny właściwy punkt widzenia KK. Niestety w polskiej rzeczywistości nie a szkól publicznych bezwyznaniowych sa tylko katolickie.
    • kepp Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 16:16
      Przede wszystkim należałoby pogadać z rodzicami dzieci, które chodzą do tej szkoły i z samymi dziećmi (skoro to szkoła rejonowa, to chyba nie problem znaleźć wśród sąsiadów).
      Patronem mojej podstawówki był pewien pułk, tym samym na apele z okazji świąt narodowych przyjeżdżali zaprzyjaźnieni wojskowi. Właściwie w niczym innym patron się nie "ujawniał" wink.
      Moje gimnazjum miało patrona świeckiego, emisariusza, świadka Holokaustu. Właściwie oprócz corocznego, dobrowolnego konkursu na jego temat organizowanego przez szkołę i wysyłania pocztu sztandarowego na różne oficjalne uroczystości rocznicowe pogromu, to nic się tam nie działo... Była jeszcze wymiana uczniów organizowana przez fundację jego imienia, ale też nikt nikogo do wyjazdu do USA nie zmuszał wink.
      W LO właściwie oprócz tego, że wiedzieliśmy kto jest patronem, bo na pieczątkach było napisane, nic więcej nie organizowano.

      Przy czym, w gimnazjum program wychowawczy szkoły to rzeczywiście był hardcore i jakby to było w rzeczywistości realizowane, to średnio raz w miesiącu mielibyśmy jakąś wielką imprezę "na cześć patrona".
    • gosia.w40 Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 19:33
      Pracuję w szkole, której patronem jest JPII, chodzą do niej dzieci Świadków Jehowy. Na religię nie uczęszczają, w rekolekcjach nie biorą udziału, podobnie jak w konkursie o patronie, papieskich rajdach itp. Kilka lat temu byłam wspólorganizatorem kokursu czytelniczego w sąsiedniej szkole, nagrodą głowna był piękny album o papieżu, gdy wygrał mój uczeń (Świadek Jehowy) postarałam sie, aby album mu wymieniono na inny, gdyż chłopiec mógłby czuć się niezręcznie, otrzymując taką nagrodę. W lekcjach j.polskiego i historii, na których jest nauka o Biblii czy chrześcijaństwie uczniowie normalnie uczestniczą i nikt nie tobi problemu
      • verdana Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 19:40
        Hm, i jak sie czują te dzieci w szkole, gdzie musza być wyłącznone z konkursu o patronie? Uwazasz, ze wszystko jest tu w porzadku - kilkoro dzieci, które nie mogą, ze wzgledu na wyznawaną religię, brać udziału w szkolnych konkursach? Że szkoła jest wystarczająco dobra, bo ich do tego nie zmusza?
        • gosia.w40 Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 19:45
          Uczniowie mogą brac udział, nikt im nie zabrania (no może rodzice) ale tez nikt ich do tego nie zmusza. To czy biorą udział w corocznych konkursach to ich wola. W szkole oprócz konkursów o patronie jest cała masa innych, więc moga sie wykazać wiedzą, która nie koliduje z ich wyznaniem.
          • verdana Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 20:38
            Religia im zabrania. Nie powinno być w państwowej szkole sytuacji, gdy stawiamy przed dzieckiem dylemat - albo wierność własnej religii, albo udział w życiu szkoły.
            • joa66 Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 21:10
              Mimo wszystko spróbowałabym porozmawiac z rodzicami, których dzieci są w tej szkole. Patron patronem , a co się naprawde dzieje w szkole to inna sprawa. Nawet strony, internetowe, konkursy, akademie, moga byc dziełem jednego nawiedzonego nauczyciela a reakcja uczniów tak naprawde minimalna. Może sie okazać, że patronem aktywnie interesuje sie 10 procent uczniów i nauczycieli, pozostali mają to w nosie.

              p.s. Znam szkołę z bardzo mało katolickim patronem, w której praktycznie rządzi miejscowy proboszcz smile
            • kkokos Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 21:29
              verdana napisała:

              > Religia im zabrania. Nie powinno być w państwowej szkole sytuacji, gdy stawiamy
              > przed dzieckiem dylemat - albo wierność własnej religii, albo udział w życiu s
              > zkoły.


              a z drugiej strony osiągnięcie tak ortodoksyjnie czystej sytuacji jest niezwykle trudne.

              w klasie mojego syna był mały świadek jehowy. nie wolno mu było brać udziału w mikołajkach. czy w tej sytuacji cała klasa powinna tych mikołajek nie mieć, nie organizować? czy rodzice zgodnie - z uwagi na uczucia jednej osoby wśród tych 20-22 - powinni pozbawić swoje dzieci mikołajkowych emocji, losowania, spekulacji i chichotów "kto kogo wylosował", trudnych prób utrzymania tajemnicy, zamiany wylosowanych, trudnego wyboru prezentu, czyli tej całej otoczki, która w młodszych klasach podstawówki jest niezwykle emocjonująca?

              w szkole był też zwyczaj, ze 6 grudnia i bodaj w ostatni dzień przed świętami do obiadu dodawano małą czekoladową figurkę mikołaja. temu chłopcu też nie wolno było tej czekoladki brać. czy z uwagi na niego szkoła powinna zmienić ten zwyczaj, choć ogół rodziców i dzieci uważał go za fajną lokalną tradycję?

              • verdana Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 21:59
                Nie, to trochę inna sytuacja jednak. Mikolajki są swiętem organizowanym nie tylko w tej szkole, podobnie jak trudno odwołać Boże Narodzenie. To wymagałoby w ogóle odwolania świąt na terenie całego kraju - trudno. Urodziny dzieci, w których SJ też nie wolno uczestniczyć nie są w ogóle zwiazane z religią.
                Czym innym jednak są konkursy o papiezu, bez których naprawdę można się obejść.
                • kepp Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 22:27
                  Ale dlaczego nie organizować konkursów o papieżu?
                  Ja mam problem z nadawaniem takiego imienia publicznej szkole, religią w murach szkoły itp...
                  Ale z drugiej strony religia nie powinna być tematem zakazanym. Organizowane są konkursy o pisarzach, poetach, astronomach, generalnie poruszane są wszelkie możliwe tematy. Dlaczego nie zorganizować konkursu o papieżu? Nikt nikogo nie zmusza do uczestnictwa... W gimnazjum i liceum katecheci organizowali rejonowe etapy olimpiady teologicznej/biblijnej (nie wiem jak to się nazywa) i do głowy by mi nie przyszło, żeby mieć coś przeciwko. Skoro ktoś to lubi, interesuje się, to dlaczego miałby się wiedzą nie wykazać? Niczyich uczuć to przecież nie obraża. Nie jest obecny ani przy pisaniu prac, ani przy ogłaszaniu wyników prawdopodobnie (a nawet jeśli to co z tego?).

                  Ksiądz, jako nauczyciel, był przewodniczącym komisji na maturze pisemnej rozszerzonej z matematyki u mnie... Tak się właśnie zastanawiam, czy to w takim razie też komuś by przeszkadzało? (miał koloratkę!)
                  • jamile Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 23:01
                    papież jest patronem CAŁEJ szkoły w związku z czym CAŁA szkoła jest zobowiązana uchwalonym programem wychowawczym go znać, czcić jego pamięć i analizować jego poglądy. Ma go traktowac jak wzór do naśladowania

                    kontemplowanie dębu papieskiego jest ujęte w planie edukacji przyrodniczej, OBOWIĄZKOWEJ dla wszystkich dzieci
                    malowanie portretu papieża w Paincie jest ujęte w planie zajęć informatyki - OBOWIĄZKOWEJ dla wszystkich dzieci
                    "Papież - przyjaciel dzieci" - to temat lekcji wychowawczej OBOWIĄZKOWEJ dla wszystkich dzieci

                    A teraz LO: w liceum ksiądz ogłasza olimpiadę teologiczną - znasz szkołę, w której dyrektor czyni udział w niej OBOWIĄZKOWYM DLA WSZYSTKICH UCZNIÓW bez względu na wyznanie?
                    Nie znasz.

                    • kepp Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 23:21
                      Ale skąd wiesz, że jest obowiązkowe... rozmawiałaś już z rodzicami innych dzieci?
                      To, że jest napisane w planie zajęć to może być czysto papierkowa sprawa. Inna sprawa, że nie powinno być. Poza tym nie odnoszę się do czczenia dębów i malowania portretów, tylko do konkursów.
                      Nie sądzę, żeby jakikolwiek konkurs był dla dzieci obowiązkowy (czyli, żeby dzieci miały de facto robione sprawdziany na temat Wojtyły). Lekcja wychowawcza zapewne w większości przypadków nigdy się nie odbywa (choć w dzienniku na pewno jest ;]). Malowanie portretu w Paincie również.

                      Jak mi napiszesz, że rozmawiałaś z rodzicami dzieci tam chodzących i rzeczywiście czczenie dębów i malowanie w Paincie jest obowiązkowe, to zdecydowanie odpiszę Ci, żebyś nie posyłała tam swojego dziecka... I najlepiej zgłosiła sprawę do jakiś instytucji nadzorujących szkołę. Ale na razie opierasz swoje przekonanie, że będą do tego zmuszać Twoje dziecko, na podstawie przeczytania planu zajęć czy czegoś w tym stylu... Który zazwyczaj jest pisany tylko po to, żeby był.

                      W tej szkole, oprócz tego kto napisał ten plan zajęć, mogą pracować całkowicie normalni ludzie, szanujący poglądy rodziców na wychowanie ich dzieci.

                      Na lekcjach języka polskiego Twoje dziecko OBOWIĄZKOWO omawiać będzie fragmenty Biblii czy mitologii Greckiej. Na sztuce prawdopodobnie zetknie się również z architekturą i malarstwem sakralnym. Tak na wszelki wypadek może już się do tego psychicznie przygotuj...
                    • mgla_jedwabna Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 23:38
                      "Papież - przyjaciel dzieci" - to temat lekcji wychowawczej OBOWIĄZKOWEJ dla wszystkich dzieci

                      Brzmi koszmarnie, jeśli wziąć pod uwagę wieloletnią tolerancję dla pedofilii w KK, systemowe chronienie sprawców i prześladowanie ofiar, które nie chciały milczeć... Tolerancję, za którą odpowiedzialny był właśnie JP II jako szef tej instytucji.
                  • verdana Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 09.02.11, 21:35
                    Ależ można - na religii.
                    Nie w całej szkole.
            • a-lfa Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 08.02.11, 22:04
              Dlatego dla mnie szkoła swiecka publiczna = całkowicie neutralna wyznaniowo osobiscie jestem zdania iz nawet religia nie powinna odbywc sie na jej terenie a patron takiej szkoly winien byc osoba całkowicie neutralna z punktu widzenia czyjegos swiatopogladu. Zreszta nie jestem przekonany czy szkoła koniecznie MUSI miec patrona.
            • lolinka2 Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 09.02.11, 23:19
              spokojnie, wytrenowane są smile
              zawsze coś się znajdzie kolidującego - święta patriotyczne, jasełka, patron....
              o ile dziecko zna zakres tolerancji swojego sumienia, nie będzie miało problemu.
      • agni71 Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 09.02.11, 10:09
        Na religię nie uczęszczają, w rekolekcjach nie biorą udziału, podobnie jak
        > w konkursie o patronie, papieskich rajdach itp.

        A mnie te rajdy zaintrygowały. Nie fajniej byloby zrobic rajd krajoznawczy, w którym mogłyby wziąć udzial wszystkie dzieci?
    • rennatta1 Re: niewierzące dziecko w szkole im. Jana Pawła I 10.02.11, 00:28
      Ja swoje dziecko specjalnie posłałam do trochę oddalonej szkoły. Była lepsza niż rejonowa, ale kwestia religii też miała znaczenie. Do tej szkoły dużo ludzi przywozi dzieci z innych dzielnic i potem każdy pakuje do samochodu i do domu , unika się męczących klimatów osiedlowych i ewentualnego wścibstwa parafianek. Co do JPII to nagle zrobili patronem w znajomym przedszkolu i wszystkie dzieci wyśpiewywały Barkę itp, bez względu na wyznanie rodziców.
      Raczej nie posyłałbym dziecka do szkoły z takim patronem.
      Co do sytuacji dziecka niewierzącego w szkole w ogóle to nie ma z tym specjalnych kłopotów, choć czasem usłyszy się np. "nie martw się jak będziesz dorosły to będziesz mógł wybrać!" (wiadomo co) - wychowawczyni do mojego dziecka. Dlatego skończyłam w domu z tolerancją i mówię dziecku co myślę a na drugi raz kazałam, żeby zapytał czy inne dzieci też będą mogły "wybrać i do kościoła nie chodzić".
    • camel_3d a co tam.. 10.02.11, 12:20
      ja mam kolezanke turczynke (muzulmanke), ktora rodzce poslali do katolickiej szkoly z internatem. smile)

      • menodo Re: a co tam.. 10.02.11, 13:18
        Ale gdzie? W Polsce? Bo na przyklad katolickie szkoly w Stanach albo w Kanadzie to troche inna bajka niz nasza.
        • a-lfa Re: a co tam.. 15.02.11, 10:45
          Podejrzewam że w Wielkiej Brytanii tam to rzecz najzwyklejsza pod słońcem. Tyle tylko iż tam przymiotnik katolicka oznacza coś innego iż u nas. Tak czy owak tam nikt nikogo na siłę nie nawraca natomiast poziom nauki jest zdecydowanie wyższy niż w normalnej szkole .
Pełna wersja