Dodaj do ulubionych

Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE!

18.02.11, 08:25
Może coś jeszcze podpowiecie bo ja już wyczerpałam swoje możliwości chyba. Chodzi o pięciolatkę i "zerówkę" w SM a później dalszą naukę oczywiście. Szkoła kształcąca w przedmiotach ogólnych nie tylko muzycznych.
Obserwuj wątek
    • hexella Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 08:33
      eee... nie znajdujesmile

      nie posłałabym swojego dzieciaka do SM w tak młodym wieku, bo jak mu zapał do grania i śpiewania minie, to chodzenie do szkoły będzie horrorem, póki się szkoły nie zmieni- tak było w przypadku mojego męża np.
      Nauczona doświadczenie posyłam syna do zwykłej szkoły, a pasję gry na instrumencie realizujemy w ramach zajęć pozaszkolnych. Owa pasja raz jest większa, raz mniejsza ale nie mam stresu, że młodzieniec porzuci gitarę i szkołę jednocześniesmile
      • gabi683 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 08:39
        Po za lekcyjne jak najbardziej natomiast szkoła nie ,dlatego że malec może szybko się zniechęcić i co w tedy szukanie nowej szkoły nowego środowiska?Mój syn chodził do szkoły sportowej o profilu pływackim ,szkoła go wyleczyła z czegoś co uwielbiał.Córka zdała egzaminy do szkoły sportowej o profilu akrobatyka sportowa ,jednak zrezygnowałam nauczona doświadczeniem .
        • kocianna Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 08:52
          Mnie się wydaje, że to dobry pomysł smile
          O wiele trudniejsze jest łączenie szkoły ogólnokształcącej i muzycznej dodatkowo - zero czasu wolnego.
          Moi znajomi przeprowadzili się do innego miasta, żeby umożliwić córce naukę w takiej szkole "2 w 1".
          • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 08:56
            kocianna napisała:

            > Mnie się wydaje, że to dobry pomysł smile
            > O wiele trudniejsze jest łączenie szkoły ogólnokształcącej i muzycznej dodatkow
            > o - zero czasu wolnego.

            to argument cioci, muzyka z wykształcenia która niestety ma zdanie podobne do mojego męża i jak najbardziej uważa, że moje dziecko do szkoły muzycznej się nadaje bo ma świetny słuch(sama chodziła do szkoły muzycznej takiej w której są zajęcia popołudniami po normalnej szkole)
      • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 08:54
        nie posłałabym swojego dzieciaka do SM w tak młodym wieku, bo jak mu zapał do g
        > rania i śpiewania minie, to chodzenie do szkoły będzie horrorem, póki się szkoł
        > y nie zmieni- tak było w przypadku mojego męża np.

        kontrargument mojego męża: "no tak bo oczywiście Ty jak zwykle od razu zakładasz, że jej się znudzi a na myśl Ci nie przyjdzie, że może akurat to pokocha"..wrrrr....
        • hexella Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:18
          slonko1335 napisała:
          kontrargument mojego męża: "no tak bo oczywiście Ty jak zwykle od razu zakładas
          > z, że jej się znudzi a na myśl Ci nie przyjdzie, że może akurat to pokocha"..wr
          > rrr....

          mój kontrargument- chcesz spać na kanapie?;>
          a tak serio, to połączenie zwykłej szkoły i muzycznych zajęć pozaszkolnych daje możliwość swobodnego realizowania zainteresowań bez przymusu w oparciu o zamiłowanie bez ryzyka ewentualnego armagedonu w postaci zmiany szkoły, co zważywszy na zmienność zainteresowań u małych dzieci jest bardzo prawdopodobne.
          • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:23
            Matko chociaż Ty masz takie zdanie jak ja w tej kwestii, ja widzę same minusy takiej szkoły, ale żaden kompletnie nie przemawia do mojego męża. Na moje nieszczęście jego kolegi z pracy córka poszła w tym roku i są zachwyceni tak rodzice jak i dziecko. Dla męża z kolei jest istotny fakt, że szkoła ma najlepsze wyniki w testach kompetencji od lat w cały województwie a z kolei w naszej rejonowej podstawówce są problemy z agresją, nauczyciele nie radzą sobie z dziećmi i nie bardzo chciałam aby tam szła, zaczęłam robić rozeznanie wśród szkół i się napatoczyła muzyczna...
            Jak usłyszałam, że dziecko ma obowiązkowo w szkole dwa instrumenty(pianino i gitarę) i trzeci wybrany to mi się słabo zrobiło....to podejmowanie decyzji za dziecko, poważnej decyzji, choć nasza ciocia-muzyk twierdzi, że im wcześniej zacznie będzie to dla niej tak samo normalne jak chodzenie do zwykłej szkoły i nie będzie rozpatrywać tego w kategoriach chce czy nie chce grać-bo innej szkoły znać nie będzie...
            • solaris31 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:37
              Jak usłyszałam, że dziecko ma obowiązkowo w szkole dwa instrumenty(pianino i gi
              > tarę) i trzeci wybrany to mi się słabo zrobiło.

              a to jest bzdura akurat - dziecko ma obowiązkowy jeden instrument. a jeśli nie jest to fortepian, to obowiązkowa naukę gry na fortepianie rozpoczyna się dopiero w 5 klasie.
              • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:42
                Jesteś pewna, że w każdej szkole? kolega męża który ma tam dziecko twierdzi, że pianino i gitara są obowiązkowe, trzeci instrument wybrany.
                Dni otwarte są 9 marca, pójdziemy na nie bo przecież facet mi już nie odpuści to się wywiem dokładniej...
                • solaris31 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:47
                  w każdej państwowej lub prywatnej z uprawnieniami na 100 % jest tak, jak pisałam.

                  szkoły prywatne robią sobie to, co chcą, jeśli nie mają uprawnień szkoły publicznej, może byc tak, jak piszesz, bo siatkę zajęć układają sobie sami jak im pasuje.
                  • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 10:04
                    nie to szkoła państwowa, może coś pomylili albo coś mąż źle zrozumiał
                    Ja tam do niedawna nie miałam pojęcia, że taka szkoła muzyczna kształcąca we przedmiotach ogólnych istnieje w ogóle, myślałam, że zawsze jest tak ,że po południu po normalnej skzole się idzie na zajęcia i się zdziwiłam czytając ogłoszenie, matko nawet wątek na ten temat zakładałam na MD a tutaj przyszło mi nad własnym rozmyślać...
                        • solaris31 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 11:23
                          zaden problem wink proszę bardzo wink

                          lex.pl/serwis/du/2011/0069.htm
                          Ciebie interesuje ogólnokształcąca szkoła muz. I stopnia oraz wykaz godzin przedmiotów ogólnomuzycznych dla klas 1-6 , także w I stopniu - przedmioty obowiązkowe. tam jest tylko instrument i fortepian obowiązkowy, a w komentarzu jest zapis, że obowiązkowy fortepian dotyczny nie-pianistów.

                          dodam jeszcze, że rozpiska jest na pełne 6 lat edukacji, zatem ta 1 godzina i 1/3 z fortepianiu jest takż erozpisana na 6 lat - w praktyce oznacza to pół godziny fortepianiu przez 2 lata - czyli w klasie 5 i 6.

                          w tym rozporządzeniu sa też inne typy szkół - na to się nie patrz. dla Ciebie są - załącznik nr 2 i obie tabele - czyli ramówka na ogólnokształcące oraz na ogólnomuzyczne w cyklu 6-letnim.

                          audycje wchodza w klasie 4, podobnie jak chór czy zespół. w klasach 1-3 dziecko ma tylko instrument, kształcenie słuchu z rytmiką.
    • mruwa9 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 08:37
      ja bym poslala, jesli dziecko zmeczy sie gra i nudnymi cwiczeniami, zawsze mozna zmienic szkole na zwykla podstawowke, ruch w druga strone jest praktycznie niewykonalny. Dlugie lata mialam zal do rodzicow, ze nie poslali mnie do szkoly muzycznej (choc przeszlam testy i sie zakwalifikowalam), nawet, jesli moja przyszlosc zawodowa lezalaby daleko od muzyki.
    • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:04
      Jeszcze może opis sytuacji dokładniejszy.
      Córka chodzi do przedszkola które uwielbia, przedszkole jest pod domem, do przedszkola od września idzie jej brat. Od jakiegoś czasu młoda suszy mi głowę o naukę gry na jakimś instrumencie(był w przedszkolu koncert dzieci ze szkoły muzycznej w zeszłym roku) i owszem jak najbardziej chciałam ją zapisać na jakiś instrument ale na jakieś lekcje popołudniami. W przedszkolu powieszono ostatnio ogłoszenie o naborze do SM, przeczytałam, zdziwiłam się, że po tak małym dziecku można stwierdzić że się nadaje. Niestety wychowawczyni córki zrobiła mi niedźwiedzią przysługę kilka dni temu, bo jak odbierał młodą mąż to specjalnie z nią zeszła i spytała męża czy widział to ogłoszenie i czy myśleliśmy z mężem o tym bo Ala to takie zdolne dziecko i takie muzykalne....
      SM jest w mieście, więc jest trochę problem bo trzeba dowozić i odbierać. Rozważaliśmy tak czy owak szkołę inną niż rejonowa co mój mąż też jako argument wykorzystuje.
      Pierwszy raz mamy tak bardzo odmienne zdanie dotyczące wychowania naszej córki....
      • burina Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:23
        Przy takim nastawieniu (nota bene dlaczego tak Ci zależy na tym, żeby dziecko nie spróbowało? o te dojazdy chodzi czy o to, że ktoś inny niż Ty podsunął córce ten pomysł?), to lepiej, żebyś dziecka do szkoły nie posyłała. Bez Twojego uporu w kwestii ćwiczeń daleko nie zajdzie. Talent to jedno (i jak najbardziej da się go stwierdzić u małego dziecka), ale najważniejsze są godziny żmudnych ćwiczeń. Moim zdaniem SM, to idealny sposób na nauczenie się samozaparcia, radzenia sobie ze stresem - nawet jeśli dziecko nie zostanie muzykiem (a nikły procent absolwentów szkół muzycznych nimi zostaje), to to są umiejętności, dla których warto dziecko do SM posłać.

        Ale jeśli Ty nie chcesz, to szkoda nerwów: rodzic musi wierzyć, pilnować ćwiczeń, motywować, nawet jeśli dziecko chce zrezygnować. Chodziłam do SM i KAŻDY miał taki okres, że chciał rzucić, niektórzy parę razy. Parę osób rzeczywiście rzuciło szkołę - dużo z nich żałuje, że nie dotrwało do dyplomu, że nie znalazło sił tudzież wsparcia u rodziców, by przeczekać kryzys, że uciekło od problemu, zamiast się z nim zmierzyć. Natomiast ci, którzy przetrwali, nawet jeśli grają tylko w zaciszu domowym, mają niesamowitą satysfakcję i nie znam nikogo, kto by miał za złe rodzicom, że go zmuszali.

        Także nie posyłaj dziecka, bo w nie nie wierzysz, a bez tego jej chodzenie do szkoły stanie się koszmarem w momencie, kiedy sam talent przestanie wystarczać, a zacznie się mrówcza praca.
        • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:30
          To prawda jestem niespecjalnie nastawiona-szkoła mi głównie utrudni życie ale bez obaw jeżeli okazałoby się że córka lubi i się nadaje to nie zrobię nic by temu przeszkodzić a wręcz przeciwnie. Problem tylko w tym, że to maleńkie dziecko i nie wie jeszcze co lubi a czego nie i to jest decydowanie za nią.
          Mnie osobiście szkoła nie pociąga, nie mam słuchu, głosu-w tym temacie beztalencie, mogę żyć bez muzyki, nie jest mi niezbędna, nie wiem czy byłabym w stanie pomóc jej w nauce, ćwiczeniach-chyba nie bo nawet nie wiem czy ktoś śpiewa poprawnie czy nie, wiec skąd miałabym wiedzieć czy gra.
          • burina Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 10:00
            Od tego, czy jest ładnie i czysto, jest nauczyciel. I jak najszybciej powinno być dziecko. Rodzic nie musi się znać (chyba nawet lepiej, żeby początkowo miał ucho nadepnięte przez słonia, zamiast wymagać od 5 latka czystych dźwięków i ciekawych interpretacji). Rodzic jest od pilnowania czy dziecko samodzielnie ćwiczy. W miarę możliwości tak, żeby dziecko miało poczucie sensu tego, co robi a nie ćwiczenia 'dla mamusi. dla tatusia'.
          • burina Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 10:11
            No ale jakiś wspólny front rodzice jednak powinni prezentować.

            Pisząc 'rodzic' miałam na myśli nie 'jeden z dwojga', ale 'każdy z osobna'. Może być tak, że jedne wykonuje czarną robotę, bo np. bardziej mu zależy. Ale dobrze by było, żeby wtedy ten drugi przynajmniej nie sabotował. Bo chodzi o dziecko, a nie pokazanie sobie między mamusią a tatusiem, kto ma lepszy pomysł na życie.
    • anmoko Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:18
      Ja chodzilam do Ogniska Muzycznego, rodzice zapisali mnie kiedy mialam 5 lat. Gralam na fortepianie, mialam lekcje rytmiki i teorii muzyki. Po 6 klasie zdalam egzaminy do SM II stopnia i - ku mojemu wielkiemu szczesciu - wyrzucili mnie z niej po dwoch latachsmile Nie wiem, co Ci poradzic. Ja chodzilam do SM, bo tak chcieli rodzice, a potem nie umialam sie postawic. Tylko , ze ja bylam beztalenciem, bez specjalnego sluchu i z zerowymi checiamismile Czulam sie najszczesliwsza na swiecie, kiedy zaczelam chodzic do zwyklego liceumsmile Moze byc tak, ze Twoje dziecko zniecheci sie do codziennych cwiczen, a moze nie. Nikt tego nie wie. Jezeli dziecko samo chce to chyba bym jednak zaryzykowala i zapisalasmile
    • beatulek Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:19
      Musisz sie dowiedzeć jaki jest w wybranej szkole poziom przedmiotów ogolnych. Często w szkołach artystycznych jest zaniżony - w tym wypadku jak córce sie znudzi to moze miec problem ze zmiana szkoły. MOze również miec problem by dostac sie na studia/ Liceum nie związane z muzyką. No ale moze u Was nie jest zaniżony nie wiem. Ja osobiscie kupiłam niedawno pianino (sama jestem muzykiem) od osoby, która kupiła je dziecku które BARDZO chciało chodzić do SM i się tam dostało. Niestety dzieć zobaczył, ze nauka grania to jest nauka a nie tylko hobby w chwilach wolnych. Absolutni enie chcę zniechęcać, korepetycje, zajęcia w klubach nie naucza tego co moze osiągnąć w SM. ale Ogólnie to uważaj.
      • hexella Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:31
        beatulek napisała:

        Ja osobiscie kupiłam niedawno pianino (sama jestem muzykiem) od osob
        > y, która kupiła je dziecku które BARDZO chciało chodzić do SM i się tam dostało
        > . Niestety dzieć zobaczył, ze nauka grania to jest nauka a nie tylko hobby w ch
        > wilach wolnych.

        Otóż to, godziny żmudnych ćwiczeń w niezawsze przyjemnej atmosferze zabiły w moim mężu zamiłowanie do gry. Spontaniczna pasja zdechła kiedy pojawiła się rutyna. Mam niemal pewność, że w przypadku mojego syna byłoby podobnie.
        • solaris31 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:45
          > Otóż to, godziny żmudnych ćwiczeń w niezawsze przyjemnej atmosferze zabiły w mo
          > im mężu zamiłowanie do gry. Spontaniczna pasja zdechła kiedy pojawiła się rutyn
          > a. Mam niemal pewność, że w przypadku mojego syna byłoby podobnie.
          >


          no ale żeby być w czymś dobrym / wszystko jedno w czym/, to trzeba pracować. trzeba się uczyć - nie ma nic za darmo wink muzyk ma instrument, sportowiec ma treningi, matematyk pruje tysiące zadań wink tak to juz jest wink

          z tą żmudnościa tez bym nie przesadzała, są nauczyciele, którzy maja taką pasję, że nawet granie gam jest przyjemnością smile ale jak wszędzie - nie wszyscy tacy są. niestety.
      • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:34
        beatulek napisała:

        > Musisz sie dowiedzeć jaki jest w wybranej szkole poziom przedmiotów ogolnych.

        poziom wysoki, szkoła osiąga najlepsze wyniki w województwie-i świetnie ale nie wiem czy to nie zbyt dużo w połączeniu z grą na 3 instrumentach....i tak jak nie jestem przeciwnikiem reformy i posyłania sześciolatków do szkoły to ten rok chyba jednak robi sporą różnicę w wypadku szkoły muzycznej...z tym, że młoda poszłaby do "zerówki" teraz-na początku myślałam że najwyżej po zerówce zrezygnujemy jak jej nie będzie pociągało ale w zerówce nie mają jeszcze instrumentu, mają zajęcia umuzykalniające, rytmikę, śpiew a to ona uwielbia akurat, jednak dopiero później zetknie się z prawdziwą nauką i ćwiczeniami....
      • solaris31 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:41
        bzdura. ja sama nie ćwiczyłam codziennie będac w podstawówce. zasiadałam do instrumentu okazjonalne - od czegoś sa przeciez lekcje wink nie straciłam też dzieciństwa, a chodziłam do 2 szkół. miałam czas na zabawę, koleżanki i tak dalej. w szkole nr 2 byłam aż 2 razy w tygodniu. sporo dzieci dzisiaj bez szkoły muzycznej ma więcej zajęć.

        a rywalizacja jest wszędzie, od niej w dzisiejszych czasach nie da sie uciec sad
        • triss_merigold6 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:47
          Mam inne zdanie, pogłębiona edukacja muzyczna wydaje mi się po prostu doskonale zbędna, chyba, że zakładamy, że dziecko będzie miało z muzyką zawodowy kontakt. Taniec, balet, gra na gitarze czy innej perkusji - jak najbardziej. Taniec przydaje się towarzysko, na gitarę chłopak może panny rwać, panienka na balecie wytrenuje ładną sylwetkę.
          Ja pragmatycznie pcham dziecko w kierunku zajęć, które dają realną korzyść.
          • solaris31 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:55
            masz prawo do innego zdania, ale nie masz do końca racji wink edukacja muzyczna ma swój sens nawet, jeśli się nie zostanie muzykiem zawodowym.

            napisałam zresztą coś na ten temat niżej.

            ja sama mam wielu uczniów, absolwentów II stopnia, którzy mimo, że wiadomo było, że nie będą kontynuować edukacji muzycznej na studiach, jednak kończyli, szli na inne studia, nawet na tak trudne, jak medyczne. i dawali radę bez problemu. wszystko jest kwestią dobrej organizacji czasu.

            ale rzeczywiście, bywa tak, że jeśli dziecko nie wiąże przyszłości z muzyką, a w szkole ogólnej siadają oceny, to warto się zastanowić nad przerwaniem edukacji muzycznej. i mówię to z pełną odpowiedzialnością, i jako muzyk, i jako matka wink
            • martusiatu Chodzilam do szoly muzycznej - oto argumenty 18.02.11, 13:32
              Powiem z wlasnego doswiadczenia : chodzilam do szkoly muzycznej przez 8 lat (bo moja mama w niej pracowala i tak bylo jej wygodniej). Talentu zadnego, stres wielki przed egzaminami a zwlaszcza poniewaz nigdy upragnionej piatki z zadnego egzaminu nie dostalam. Argument o nauce "zarzadzania stresem" na przyszle lata to wierutna bzdura, w niczym mi te egzaminy nie pomogly.

              Popoludnia z nosem przylepionym do szyby gdy patrzylam jak na podworku bawia sie moje kolezanki a nad moja glowa mama ktora mnie zaganiala do pianina. A juz jako horror wspominam jezdzenie na zajecia choru w soboty rano, uwazam ze skradziono mi kilka lat moich sobot i sobotniego porannego leniuchowania.

              Od momentu kiedy szkole skonczylam (nie startowalam do liceum muzycznego, a mama na szczescie juz na emeryturze wtedy byla wink) nie dotknelam pianina. Mam uraz, nie chce i juz. To juz ponad 15 lat.

              Jesli chodzi o pozytywne strony (bo takie sa) : w szkole byl wysoki poziom przedmiotow pozamuzycznych i nieprzepelnione klasy. Wiec nauczyciele mieli bardziej indywidualne podejscie. Nie bylo tez zadnych "trudnych" dzieci z nami w klasie (bo jak nie pracowaly i nie graly, to odpadaly na egzaminach).
              Nie wiem czy to kwestia szkoly muzycznej czy mniej jako takiej, ale nigdy pozniej z nauka nie mialam zadnych problemow, ze studiami tez nie. Czego nie da sie powiedziec o tych moich blokowych kolezankach co chodzily do rejonowki.

              Tyle z moich doswiadczen. Mysle ze zapisac mimo wszystko warto, ale jesli Twoje dziecko nie chce grac i cierpi gdyz jest do tego zmuszone, to lepiej je wypisac z takiej szkoly.
          • yula Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 22.02.11, 11:22
            A jak ty chcesz stwierdzić czy 5 lenie dziecko za 20 lat będzie zawodowo miało styczność z czymkolwiek? Czy masz zamiar zmuszać je do tego? Bo dzieci mają to do siebie że często zmieniają zainteresowania i nie wiadomo "co z nich urośnie". A może akurat to dziecko zawodowo muzykiem, a skąd ma sie dowiedzieć jak nie wypróbuje? A może twoje dziecko które pchasz w kierunku zajęć pragmatycznych miało by ochotę na coś innego?
    • solaris31 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:34
      strasznie jesteś nastawiona anty - a w sumie mało przytoczyłaś argumentów wink

      szkołę poza tym zawsze możesz zmienić - to jest żaden problem.

      ja Ci podam - mam nadzieję, że w miarę obiektywnie plusy i minusy kształcenia muzycznego. nie dość, że uczę w szkole muzycznej, to mam dziecko, które pójdzie we wrześniu do 1 klasy szkoły muzycznej,. znam więc temat od podszewki.

      plusy wink

      dziecko rozwija się lepiej, jest wrażliwsze, zdobywa nowe umiejętności, gra na instrumencie roziwja inne połączenia w mózgu, przybywa zatem neuronów. sprawą bardzo istotną jest też kwestia koordynacji ruchowej , manualnej oraz ogólnej. dzieci w szkole muzycznej mają bardzo fajne zajęcia z rytmiki i kształcenia słuchu - małe dziecko uwielbia pląsanie, taniec i śpiew, a właśnie do tego sprowadza się poczatkowy etap nauki. wiedzę teoretyczną przekazuje się przy okazji.

      argument dodatkowy - mniejsze klasy, dzieci jednak w pewien sposób selekcjonowane, co ma swoje znaczenie. w mojej szkole są zawsze 2 klasy pierwsze, nie mają więcej niż 18 uczniów. to jest wielka zaleta. szkoły muzyczne sa mniejsze niż rejonówki, więc i patologii mniej, a nauczyciele mogą reagować odpowiednio. co by nie mówić - szkoła muzyczna wciąż jest szkołą w pewniem sposób elitarną.

      a na przyszłość - dziecko, stając sie młodym człowiekiem, a potem dorosłym, wcale nie musi wykonywać zawodu muzyka, ale dzięki edukacji muzycznej jest jednak bradziej wrazliwy na piękno i nie słucha rąbanki na mp3, ale czegoś innego wink niekoniecznie od razu Mozarta smile osoby wykształcone muzycznie maja inne spojrzenie na świat, są bogatsze o pewne doświadczenia - a poza tym, doskonale potrafią organizować sobie czas wink więcej zajęć zmusza do tego.

      minusy wink

      czas. zajęć jest więcej, dziecko w szkole jest dłużej, a i w domu musi trochę czasu poświęcić na ćwiczenie, glównie chodzi oczywiście o instrument. i tutaj rodzice muszą się spisać - bo jednak po pierwszej euforii przychodzi okres znudzenia, niechcenia i tak dalej. pewnie, na siłę dziecka nie wolno w szkole trzymać, ale jednak trzba umieć rozrożnić to, czy dziecko chce ale mu się nie chce, czy rzeczywiście to nie jest to. bo i tak się czasem zdarza.

      a co do zdolności muzycznych - fachowiec może je określić nawet u starszego niemowlęcia wink ja osobiście uważam, że dobrym okresem badania przydatności jest już wiek przedszkolny - to się naprawdę da zaobserwować wink

      zawsze możesz też kształcić dziecko w systemie popołudniowym, ale to wymaga więcej czasu, bo jest druga szkoła i łączenie ich obu nie zawsze jest łatwe. moja córka pójdzie właśnie do szkoły popołudniowej, bo mnie tak będzie wygodniej - sama pracuję właśnie po południu, odpada więc problem wożenia dziecka extra.

      zajęcia prywatne gry na instrumencie tak Ci dziecka nie rozwiną. owszem, nauczy się coś tam plumkać na jakimś instrumencie, ale pozbawiasz dziecko aktywności ruchowo-muzycznej na rytmice przede wszystkim, a potem na chórze czy zespołach. znając upodobania dzieci myślę, że nie warto. większość maluchów pała miłością właśnie do rytmiki, a nie do instrumentu wink
      • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:44
        Solaris dzięki wielkie, zwłaszcza za plusy bo te są niewątpliwie plusamismile
        Mąż stwierdził, że na na egzamin pójdzie a potem będziemy się martwić jak się dostanie bo póki co nie ma czym i o co się kłócić, tylko że prawda jest taka, że jak go przejdzie to będzie wszystko przesądzone pewnie...
        • solaris31 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 09:51
          a bardzo proszę wink

          ja sama , mimo, że jestem specjalistą i siedzę głębokow temacie, mam wiele wątpliwości, jak to z moją córką będzie.

          ale tez mam na tyle zdrowego rozsądku, że jak zobacze, że nie idzie, że to nie to - to zabiorę dziecko ze szkoły muzycznej i każę sie uczyć biologii czy chemii wink

          nie mam parcia na to, żeby była zawodowym muzykiem jak ja. wiem, jaki to ciężki chleb - sama siedze przy instrumencie od 30 lat wink ale niech się kształci, rozwija i uwrażliwia. a potem się zobaczy wink

          jeśli widzę, że dziecku w szkole nie idzie, że naprawdę nie chce - bo odróżnienie tego od zwykłego lenistwa jest wbre pozorom bardzo proste - tłumaczę rodzicom bez ogródek, że to nie ma sensu, dziecko się męczy i lepiej niech zabiorą.

          ale z drugiej strony - jak widzę zdolnego młodego, acz leniwego nieco człowieka - dopinguję do wysiłku, bo wiem, że warto. w moim wypadku chęć ćwiczenia i prawdziwej miłości do instrumentu przyszła dopiero w liceum. i tak zwykle bywa.
    • pyza_uk Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 10:48
      Ja uczylam sie w takiej szkole, ale wtedy do 1 kl szlo sie w wieku 7 lat, nie 5. Nie bylam jakos wybitnie uzdolniona, nie specjalnie lubilam cwiczyc (klasa fortepianu i perkusji pozniej). Jednak teraz jestem moim rodzicom niezmiernie wdzieczna, ze mnie poslali do takiej szkoly i gdybym miala mozliwosc i w miare zdolne dziecko to rowniez wybralabym dla niej ogolnoksztalcaca szkole muzyczna.
      • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 11:16

        > Ja uczylam sie w takiej szkole, ale wtedy do 1 kl szlo sie w wieku 7 lat, nie 5
        Młoda ma 5 lat i teraz byłaby to "zerówka" w szkole muzycznej a pierwsza klasa za rok czyli jak będzie miała 6, dziecko musi zdać ponownie egzamin żeby do tej pierwszej klasy się dostać.
        Miała iść normalnie do pięciolatków w przedszkolu ze swoją grupą i trochę mi to wywróciłoby wszystko do góry nogami jakby nie poszła aczkolwiek może rozwiązało problem z decyzją o szkole podstawowej bo ostatni czas rozważałam wszelkie za i przeciw odnośnie rejonowej i spoza rejonu a tutaj wyszła trzecia opcja co jak twierdzi mój mąż rozwiązuje całkowicie problem....
          • solaris31 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 11:25
            na pewno może wink

            u mnie nie ma zerówki, ale to szkoda, bo to dobry pomysł.

            faktycznie, możesz posłać dziecko na egzamin w przyszłym roku, a teraz zostawić w zerówce przedszkolnej na przykład. do rekrutacji może podejśc każdy, i nie sądzę, żeby szkoła dała tu obostrzenie, że mogą zdawać tylko dzieci po zerówce muzycznej.
          • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 11:33
            w zasadzie może, chociaż tutaj akurat zgadzam się z moim mężem, że taka zerówka przed szkołą muzyczną da dokładniejszy ogląd niż sam egzamin czy dziecko rzeczywiście ma zdolności muzyczne i jeżeli okaże się, że nie to pójdzie normalnie do szkoły w zwykłej niemuzycznej podstawówce, chociaż może się mylę. Niestety nie da oglądu odnośnie tego czy będzie lubiła grać i gwarancji że będzie chciała ćwiczyć choć niejako pewnie w jakiś sposób już pod to przygotowująsad
            Solaris co myśłisz, warto do "zerówki" w muzycznej czy nie ma to znaczenia?
            • solaris31 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 11:43
              to, czy dziecko jest uzdolnione czy nie to na pewno juz widać wink i rok zerówki niczego nie zmieni.

              a czy warto? nie potrafię Ci doradzić, bo nie wiem, jaki mają program zajęć, czy są jakieś indywidualne zajęcia juz w tej chwili, czy ta zerówka jest nastawiona na ogólne umuzykalnienie dziecka - czyli śpiewanie piosenek czy też taniec/rytmikę. mówiąc szczerze, wolałabym jednak tę drugą opcję dla 5-latka. sądzę, że na grę na instrumencie jest za wcześnie - to kwestia przede wszystkim budowy dłoni. ale jak dziecko jest rozwinięte ficzycznie - to nie ma problemu.

              gwarancji na ćwiczenie nikt Ci nie da - każde, absolutnie każde dziecko się zniechęca po jakimś czasie . i jak tu juz napisała któraś forumka wyżej - tutaj kluczowa jest rola rodziców. dziecko jednak w jakiś sposób przypilnować trzeba, bo nie wszystkim wystaczają lekcje w szkole, czasem trzeba samemu posiedzieć i pograć.

              ogólnie myślę więc, że warto. dopytaj, jak wygląda ta zerówka, jacy sa nauczyciele - bo to w sumie po staremu to ostatnia grupa przedszkolna, tylko że w szkole wink no i ten program mnie frapuje - żeby za dużo tego nie było.
              • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 11:53
                Tak zerówka nastawiona na umuzykalnianie, śpiew, taniec, rytmika-nie ma żadnych instrumentów, znaczy dzieci je macają i oglądają, słuchają brzmienia, nazywają ale nie grają-to właśnie do zerówki chodzi męża kolegi córka, może dlatego nie do końca zorientowany w tej ilości instrumentów w późniejszych klasach jest bo jeszcze bezpośrednio dziecka nie dotyczyło. Poza tym normalna zerówka, chodzą na basen do sąsiedniej szkoły, mają wypasiony nowy plac zabaw i realizują normalny program zerówkowy-wychowawczyni ma być ta sama w klasie I-III.
                Nie do końca natomiast wiem jak to będzie w przypadku pięciolatków bo pierwszy raz takie będą mieli ale na dniach otwartych sie wywiem może coś.
                • solaris31 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 11:58
                  bardzo fajnie to wygląda wink nawet jeśli po roku zrezygnujesz, to sama zerówka wygląda sympatycznie. w takie warunki bym wskoczyła. na naukę gry będzie jeszcze czas.

                  a takie dotykanie, plumkanie i poznawanie instrumentów to jest super sprawa. dziecko tez wyrabia sobie pomysł na swój własny instrument, bo jeden mu się podoba, a drugi nie bardzo. i to dziecko samo będzie wiedziało, na czym chce grac.

                  a z pięciolatkami będzie tak samo jak teraz jest w przedszkolach - tylko lokal masz inny, bo w szkole.
      • marminia Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 11:36
        Jestem mamą dwojga dzieci w szkołach muzycznych. Córka chodzi do zwykłej podstawówki i do muzycznej dodatkowo, syn do gimnazjum ogólnokształcącego muzycznego (podstawówka - osobno). żałuję trochę, że nie dałam się namówić mężowi, żeby posłać go do ogólnokształcącej muzycznej w podstawówce. Oprócz tego, że zdecydowanie łatwiej łączyć dwie szkoły w jednej jest jeszcze moim zdaniem mnóstwo inych zalet. Nie wiadomo, czy oni wszyscy pójdą w muzykę, myślę, że nie. Alewszystkie dzieciaki mają tam swoje pasje, nie spędzają czasu po lekcjach bezmyślnie gapiąc się w ekran komputera. To niekoniecznie pasje muzyczne, ale np. jeden z chłopaków jest rewelacyjny w rysowaniu komiksów, inny tworzy strony www etc. Te pasje są akceptowane przez resztę klasy, dzieciaki (przepraszam - gimnazjaliści) nie muszą wyróżniać się strojem, imponować agresją, bo odnoszą sukcesy na wielu polach i te sukcesy/pasje nie są tam niczym wstydliwym. Tak jak nie jest niczym wstydliwym dobrze się uczyć, do czegoś dążyć, mieć jakieś ambicje. Myślę, że muzyka otwiera na świat emocji, ułatwia wyrażanie tego, czego młodym ludziom nie łatwo jest wyrazić słowami. Z czysto egoistycznego punktu widzenia powiem, że jest mi teraz łatwiej być matką mało wylewnego kilkunastolatkawink
        • tebacha Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 11:59
          Problemem dla pięcioltaki będą zajęcia z teorii muzyki czy inaczej kształcenia słuchu, gdzie już od początku wymaga się robienia notatek i rozumienia rzeczy dla pięciolatka kompletnie abstrakcyjnych. Nawet dla 7-latków to czasem za wcześnie. Na instrumencie na pewno by sobie radziła.
          • solaris31 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 12:07
            ale autorka pisze, że w tej zerówce nie ma teorii wink

            to prawda, że czasem są rzeczy trudne, no ale nie da sie grać na instrumencie bez teorii wink dzieci zresztą chwytaja w lot, a panie z rytmiki są uwielbiane nawet aż do matury wink wszystko zależy od nauczyciela i szkoły.
        • szonik1 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 12:04
          Chodziłam do SM w podstawówce (szkoła typu 2 w 1) i na popołudniówkę w liceum (poszłam do zwykłego LO, zajęcia muzyczne odbywały się popołudniami) Okres ten jak i decyzję moich rodziców (moja mama była nauczycielką fortepianu) wspominam rewelacyjnie.
          Szkoła wyrabia odpowiednie poczucie obowiązku, dziecko wie,ze po szkole trzeba usiąść do instrumentu i trochę poćwiczyć - nie jest to jednak absolutnie "zabieranie dzieciństwa", a ja nie odczuwałam nigdy żadnej presji ze strony rodziców albo szkoły. W pierwszych latach ćwiczenie w domu to góra godzina dziennie. Kolejna kwestia to wyrobienie wrażliwości, nie na darmo mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje. Człowiek zaczyna dostrzegać więcej po prostu.
          Szkoła była naszym życiem, często po zajęciach dzieciaki zostawały w niej, żeby poćwiczyć, ale nie odbywało się to na zasadzie przymusu, a raczej jakiegoś "życia towarzyskiego", tak to przynajmniej ja wspominam teraz. Z racji większej ilości zajęć i większego związania ze szkołą koledzy z podwórka czasem szli w odstawkę, ale za to SM gwarantowała wyjazdy do teatru muzycznego w Gdyni, koncerty, jakieś konkursy. Rywalizacji nigdy nie odczułam, dla dziecka chodzącego od początku do tego typu placówki instrument był jednym z elementów szkoły, jeździło się może i na jakieś konkursy, ale z nastawieniem "chcę dobrze wypaść, a potem idę się bawić z dziewczynami", a nie "po trupach, chcę być najlepszy".
          Jak dla mnie SM wzbogaciła moje dzieciństwo o 100 %. Poza tym nie było problemów z agresją, patologicznymi rodzicami, głodnymi dziećmi ze względu na jakiś stopień jej elitarności, nauczyciele dobrze znali każde dziecko, bo klasy liczyły góra 22-24 osoby, a w klasach późniejszych zaledwie kilkanaście.
          Nie wybrałam zawodu muzyka, jednakże uważam, że nauka w SM dała mi o wiele więcej niż zawód - trochę inne postrzeganie świata, wiedzę muzyczną no i szereg wspaniałych osób, które poznałam: niektóre z nich są dziś muzykami (dyrygentami, śpiewakami operowymi), niektóre poszły inną drogą, ale łączy nas pewnie jakiś podobny stopień wrażliwości.
          Może patetycznie piszę, ale tak to odczuwam...
          • szonik1 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 12:09
            Aha, i jeszcze niepodważalne zalety w skrócie:
            - większa wrażliwość
            - odporność na stres
            - poczucie obowiązku
            - ćwiczenie pamięci
            - nauka w bardziej elitarnej szkole, a w związku z tym brak kontaktu z patologią i agresją (kontrargument "wychowania pod kloszem" jakoś do mnie w ogóle nie przemawia. Czy dziecko musi być np. pobite na korytarzu albo okradzione przez starszych kolegów, żeby od początku poznawało prawdziwe życie?)
    • kalendarzowa_wiosna Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 12:31
      Slonko1335, Ty się zastanów tak poważnie, dlaczego nie chcesz małej posłać do tej szkoły, bo widzi mi się, że główną przyczyną jest to :

      >Mnie osobiście szkoła nie pociąga, nie mam słuchu, głosu-w tym temacie beztalencie, mogę żyć bez muzyki, nie jest mi niezbędna, nie wiem czy byłabym w stanie pomóc jej w nauce, ćwiczeniach-chyba nie bo nawet nie wiem czy ktoś śpiewa poprawnie czy nie, wiec skąd miałabym wiedzieć czy gra.

      Masz uzdolnione muzycznie dziecko, wszyscy to widzą, większość rodziców cieszyłaby się, a Ty marudzisz i wymyslasz argumenty na NIE... Czyli Twoja niechęć zamyka szanse rozwoju dziecka. To tak, jakbym napisała post: ja rysować nie lubię, a mój syn chce iść do szkoły plastycznej. I po co to komu? i tak nic z tego nie będzie, znudzi mu się, a ja tylko kasę na kredki wydam.
      Załóżmy, że Twoja córka znudzi się, zapał minie i nie będzie chciała grać? co za problem? przeniesiesz ją do zwykłej szkoły. Jak sama piszesz, poziom kształcenia jest wysoki, z przeniesieniem kłopotu nie będzie.
      O argumentach na TAK, już nie będę pisać, bo są oczywiste, zresztą Solaris napisała sporo i jeśli nadal Cię to nie przekonuje... to tylko współczuć Twojej córce.

      I jeszcze tylko jedno: jak słyszę argument, że dzieci nudzą się, rezygnują, że to stracony czas, zmarnowane dzieciństwo, to mi ręce opadają. Taa... od rozwijających zajęć zdecydowanie lepsze jest wiszenie na trzepaku i granie w gry komputerowe... (na to też spokojnie starcza czasu smile
      • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 12:51
        Nie to akurat bardziej pod kątem, że ja nie jestem w stanie zauważyć jej zdolności muzycznych. Z rysowaniem jakby łatwiej, też nie potrafię ale jak ktoś ładnie rysuje to widzę, że ładnie a nie słyszę czy śpiewa czysto czy fałszuje. Może miałabym inne podejście gdybym sama zauważała że mam uzdolnione w tym kierunku dziecko. Owszem młoda uwielbia tańczyć, śpiewać, słuchać muzyki, rzępoli na syntezatorze, próbuje, wciska guziczki które udają instrumenty i robi z tego jakieś kompozycje ale nie wiem czy na wyższym poziomie niż inne dzieci w jej wieku. Chce iść na balet, chce grać na instrumencie i jak najbardziej możemy jej to zapewnić i zawsze myślałam że zapewnimy ale w formie zajęć dodatkowych a jak ona będzie chciała więcej to decyzja od niej wyjdzie. Tutaj przeraża mnie to, że to ja muszę zdecydować za malutkie dziecko które nie zdaje sobie kompletnie sprawy jeszcze co znaczy nauka w szkole muzycznej. Alka chodziła na inne zajęcia dodatkowe, próbowała, cześć jej nie odpowiadała, zrezygnowała z nich ale to było proste bo to były tylko zajęcia dodatkowe-natomiast muszę uczciwie napisać że nie zrezygnowała z żadnych związanych z muzyką, na rytmikę, taniec biegnie jak na skrzydłach a na plastykę chodzić nie chciała mimo, że na początku bardzo jej się podobało, woli ze mną w domu coś podłubać, poza tym robią dość dużo prac w przedszkolu...
        Natomiast uczciwie przyznaję, że sam fakt pójścia do szkoły w mieście mi utrudni organizacyjnie życie, w tej chwili jestem w domu z dziećmi, biorę tylko zlecenia jak potrzebuję tego, od września chciałam normalnie zacząć pracować bo młodziak pójdzie do przedszkola (liczę też na to, że łatwiej dużo się zaadaptuje mając siostrę w starszej grupie)ale to akurat jest oboczna niedogodność, da się jakoś pewnie to poustawiać, najbardziej przeraża mnie podjęcie decyzji za nią...
        • imasumak Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 13:05
          slonko1335 napisała:

          Nie to akurat bardziej pod kątem, że ja nie jestem w stanie zauważyć jej zdolności muzycznych.

          Od tego jest komisja egzaminacyjna.
          Zaręczam, że egzamin wstępny do szkoły muzycznej, nie jest tylko formalnością, a rzetelnym sprawdzeniem słuchu i zdolności muzycznych dziecka.
          • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 13:13
            Tak Ima wiem ale niezupełnie o to mi chodzi. Czasami dziecko od maleńkości przejawia zdolności w jakiejś dziedzinie które się da zauważyć i wtedy rodzic od razu wie i jest przekonany,że taka a nie inna droga będzie dobra dla niego, ja tego nie widzę, nigdy nie myślałam, nie nastawiałam się na coś więcej w tym kierunku i nagle przyszło podejmować mi taką decyzję. Tak widzę, że jest zdolna, ma świetną pamięć, wie więcej niż przeciętne dziecko w jej wieku. Jest towarzyska, otwarta, dzieci ją lubią. Chce się uczyć, chłonie wszystko jak gąbka, wiem że świetnie poradzi sobie jako sześciolatka w pierwszej klasie-o to się nie martwię, natomiast szkoła muzyczna i ten kierunek to dla mnie wielka niewiadoma.
      • nika_j Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 22.02.11, 08:37
        Ja pamiętam, jak moja córka chodziła do przedszkola i zjawiła sie pani ze szkoły muzycznej, żeby wstępnie zbadać dzieci pod kątem ewentualnego zdawania do SM. Jakiez było moje zdziwienie, gdy w owych badaniach mojej córce wyszło, że sie nadaje. Tymczasem ja żadnych zdolności w tym kierunku u niej nie widziałam, nigdy w domu nie spiewała zbyt czysto, ot, jak dziecko,nieco fałszując, co więcej, nikt z nas, rodziców, nie jest muzykalny (choć ja bez problemu potrafię odegrać metodą prób i błędów jednym palcem melodię, a nawet zapisac to w nutach, ale to raczej efekt porządnej edukacji muzycznej w socjalistycznej SP). Do wyników tego przedszkolnego testu podeszliśmy wiec dość sceptycznie i słusznie. To, że dziecko w tym wieku potrafi wybić rytm, zaśpiewac parę dźwieków czy powtórzyć po dźwięku zagranego na pianinie i tym podobne, jeszcze nie świadczy o talencie, a tak mniej wiecej wyglądał ten test. Inna dziewczynka z grupy, która zachęcona tym pierwszym pozytywnym testem poszła na egzamin do I klasy, wróciła z płaczem, bo tam okazało się, ze się nie nadaje. Należałoby więc przede wszystkim zadać sobie pytanie, czy dziecko rzeczywiscie ma talent muzyczny, bo do takich przedszkolnych testów, które mają głównie na celu nagonienie klientów szkole, nalezy podejść z pewna rezerwą i nie napalać się zbytnio, a juz na pewno nie robić zbyt duzych nadziei dziecku, chyba że rzeczywiście jej zdolności sa niepodważalne i zauważalne. Jeśli np. mąż ma słuch i jest w tym kierunku uzdolniony, to ok, warto spróbować. Rzadko jednak zdarza się, by dziecko dwojga ludzi, którym słoń na ucho nadepnął, wykazywało jakies zdolności muzyczne.
        Plusów takiej szkoły jest bardzo dużo - bardzo dobry poziom nauczania, głównie z racji tego, że sa tam juz wyselekcjonowane dzieci i klasy sa mało liczne. Dzieci z SM potrafią lepiej zaprezentowac się publicznie - sa przyzwyczajone do występów. Edukacja muzyczna i dyscyplina procentują przez lata. Ale pod warunkiem, że dziecko rzeczywiscie ma zdolności i że przedmioty muzyczne nie będą dla niego męką. Do gimnazjum i liceum muzycznego i tak ida już tylko te dzieci, które były bardzo dobre z przedmiotów kierunkowych (muzycznych), wiekszość jednak kończy edukację na SP.
    • agaja5b Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 12:40
      A Ty chciałaś kiedykolwiek na czymś grać, czy zajmować się śpiewem? Znam paru profesjonalnych muzyków( dyrygenta, kilku skrzypków i kilkoro po średniej muzycznej) i wszyscy zgodnie twierdzą że w Polsce ta dziedzina jest pierwsza od końca jeżeli chodzi o pracę, spełnienie zawodowe itd, szkoły są niedoinwestowane, nauczyciele z reguły wypuszczają spod swoich skrzydeł kopie kopii, a pracy w to trzeba włożyć mnóstwo. Ja osobiście nie posłałabym dziecka do muzycznej podstawówki, bo w wieku kilku lat zainteresowania są równie bogate co nietrwałe, ognisko muzyczne, warsztaty to co innego. Jezeli później zainteresowania się rzeczywiście wyklarowały w stronę muzyczną to proszę bardzo. Muzyczna szkoła to ciężka praca nie tylko ucznia ale i rodziców a wybitne czy nawet bardzo dobre są tylko jednostki, reszta wychodzi na zwykłych rzemieślników, których od amatorów różni tylko umiejętność czytania nut czy poprawnej gry na jakimś instrumencie. Dla mnie to za mało by katować dziecko latami bo wiadomo że zwykle jak chodzi sie do podstawówki muz. to sie edukację kontynuuje, bo szkoda tego czasu. Odpowiedz sobie na pytanie kto tak naprawdę tego chce Wy czy Ona. Pozdrawiam
    • mujer_bonita Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 13:14
      Skończyłam podstawówkę muzyczną (dzienną) i napiszę tak - wszystko zależy jakie dziecko ma talent i chęci ale to niestety wychodzi w praktyce. Sporo odpada już po 3 latach. Swoją drogą to chyba większy problem do rodzica jest wtedy, kiedy dziecko ma rzeczywiście talent, niż jak po paru latach stwierdza, że to nie dla niego wink

      Minusy - bardzo dużo pracy (ale bez przesady - na początku tylko 1 instrument wink )

      Plusy - nawyk systematycznej pracy, dążenia do celu, przyzwyczajenie, że wyniki osiąga się jedynie ciężką pracą (sam talent nie wystarcza), nauka organizacji czasu, myślenia, zwykle wysoki poziom, małe klasy, nastawienie na indywidualne predyspozycje dziecka etc. Co ciekawe - wbrew pozorom nie robi z człowieka 'humanisty' w sensie kaleki życiowej - wiele z moich kolegów i koleżanek pokończyło studia wyższe ścisłe (łącznie ze mną).

      Zostałam posłana do szkoły muzycznej, z powodu argumentów takich jak przedstawia Twój mąż - baaaaardzo kiepska rejonowa podstawówka, wysoki poziom szkoły muzycznej. Z perspektywy czasu wiem, że była to dobra decyzja choć pod koniec szkoły męczyłam się bardzo - talent się skończył a szkoła była do 8 klasy (nie do 6 jak teraz) wink
    • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 18.02.11, 20:48
      Dałam mężowi do przeczytania Wasze wypowiedzi i nie powiem argumenty na nie, także moje których jakoś nie słyszał wcześniej przyjął do wiadomości i je w końcu zauważył, przemyślał i po części przyznał rację. Nie wiem jeszcze na czym stanie sprawa szkoły ale już jesteśmy w stanie prowadzić konstruktywną dyskusję na ten temat-cały czas mąż jest bardziej na tak, ja bardziej na nie. Decyzję podejmiemy po dniach otwartych 9 marca bo obiecałam, że na nie pójdziemy.
      • magdatysz Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 21.02.11, 21:58
        Napiszę tu z punktu widzenia mamy która nie chciała zeby jej dziecko poszło do szkoły muzycznej. Tak jak Ty nie mam słuchu, nie mam zacięcie muzycznego i wogóle dla mnie muzyka jest zbędna. Nie umiem, nie znam się i nie chcę się na tym znać. I byłam w 200% przeciwna szkole muzycznej tylko że.... moje dziecko które wg mnie talentu nie ma za grosz po porstu się uparło. Chciało i koniec. Decyzje poarli dziadkowie zachwyceni pomysłem. Poszli nawet z nim na dni otwarte bo ja akurat w pracy byłam. No i od tamtej pory słyszałam tylko ja chcę grać na skrzypcach. Jak mu pokazywałam inną szkołę bo rejonówki tez pod uwagę nie brałam to po chwilach zachwytu padały słowa "a ty sie gra na skrzypcach?" Na egzaminy poszedł bez jakiegokolwiek przygotowania i je zdał. Miałma chwilę nadziei że sie nie dostanie. Przerażała mnie ta gran na skrzypcach - nie znaosze tego rzępolenia. Koleżanka pracująca w szkole podsunęła mi pomysł wiolonczeli w własciwie zapytała się mojego dziecka czy chce zobaczyć wiolonczelę i pana nauczyciela. Młody poszed i wrócił zafascynowany, pomysł skrzypiec upadł smile
        Teraz jest uczniem II klasy dziennej szkoły muzycznej. O innej mowy nie było - chciał, uparł się i sam wybrał sobie instrument. Co do ćwiczeń to siedzi z nim dziadek - tu ja się powołałam na brak słuchu i że z nim siedzieć nie bedę. Pilnuję tylko żeby pobiegł grać. Na lekcje też chodzi z nim dziadek - ja pracuję i tylko bywam w zastępstwie.
        Szkołą ma swoje plusy i minusy ale o tym tu było dużo powiedziane. Fakt nie ma przemocy choć w jednym budynku są i 6-latki i maturzyści. Klasa liczy 24 dzieci. Po I klasie 2 odeszła. Patrząc na syna jakoś nie widzę cierpienia z powodu braku dzieciństwa. Przynajmniej mniej spędza czasu na głupotach typu TV i komputer. Teraz mamy ferie. Po tygodniu braku instrumentu - byliśmy w górach grał na cięciwie zakupionego drewnianego łuku smile Kiedy indziej w okresie światecznym przyszedł do niego starszy o rok kolega - przyniósł gitarę. Obaj wykombinowali nam koncert kolęd. Sami wpadli na taki pomysł. Nawet sie zgrali pomimo niedostrojonych do siebie instrumentów. ALe nie o to chodzi tylko o fakt ze można coś innego porobić. Czasami jest problem z ćwiczeniami na instrumencie. Wówczas wysuwam swój koronny argument: Ok. dobra możesz nie ćwiczyć ale pamietaj j nie chciałam żebyś do tej szkoły chodził. Jak chcesz możesz nie grać ale przenoszę cię do zwykłej szkoły. Po chwili leci grać. big_grin wiem wiem, nazwiecie to szantażem a ja tylko "przypomnieniem zaistniałej sytuacji smile
        Zapytaj się małej - jeśli chce iść do szkoły muzycznej to jej pozwól, pozwól wybrać instrument i skoro ty nie masz słuchu to niech mąż albo babcia z nią ćwiczą. Masz jeszcze na to rok. I może to się wyda kretyńskim pomysłem ale pozwól dziecku zadecydować o tym czy chce grać czy nie. Potem tylko nie podważaj jej decyzji i chwal jak najwiecej nawet za małe sukcesy.
        • tymianek21 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 22.02.11, 08:18
          Gdzieś widziałam ze jesteś ze Sczecina-(tak jak i ja). Przysylam ci więc dyskusje o róznych szkołach ze Sz. Jest tam tez kilka wypowiedzi rodziców których dzieci są w tej szkole.
          forum.gazeta.pl/forum/w,70,91232246,,szkoly_TAK_lub_Piwoniego_b_prosze_o_opinie.html?s=1&v=2
          O szkole muzycznej zaczyna sie dopiero gdzieś przy 100 wypowiedzi. Jeśli chodzi o mnie to chodziłam do zwyklej szkoły pdst. Też miałam wyrobione poczucie dyscypliny-po lekcjach odrabialam pracę domową a potem to co chciałam. Chodziłam na zbiorki harcerskie, Oaze a w podstawówce na rytmike itp. Takich jak ja znam wielu więc nie trzeba chodzić do szkoły muzycznej żeby być zdyscypinowanym uczniem.
          A tu moją wypowiedź na temat szkół pdst-dałam tam linka do listy z wynikami po egz. klas 6
          forum.gazeta.pl/forum/w,36415,121969009,122399859,Re_Szkola_podstawowa_w_Centrum_.html
          • linusia_75 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 22.02.11, 10:37
            Predyspozycje do edukacji muzycznej u córki ,zdiagnozował' pan od rytmiki w przedszkolnej zerówce.
            Informację przekazały mi wychowawczynie.
            Od początku bylam przeciwna. Głównym argumentem dla mnie był czas, jaki na taką edukację trzeba poświęcić i w związku z tym brak czasowo - logistycznych możliwości, żeby dziecko mogło spróbować czegoś innego. A ja chciałam, żeby i na angileski, i na basen i plastyznie, bo ma zdolności...
            Ale tata podchwycił sugestię, babcia zobowiazała się wspomagać logistycznie /w grę wchodziła tylko szkoła popołudniowa/, córka... była chętna.
            Z nadzieją, że i tak obleje, zgodziłam się wysłać ją na egzamin. Bez żadnego przygotowania, tak na żywioł.
            Poszła i zdała bardzo dobrze.

            W takiej sytuacji nie oponowałam i córka zaczęła edukację.

            Gra na flecie, dziś jest w 3 klasie. Ten pan od rytmiki miał rację - rzeczywiscie jest uzdolniona muzycznie, może nie wybitnie, ale na pewno ponadprzeciętnie. Do tego jest pracowita, a to jest równie ważne, jesli nie najważniejsze - przeciętnie zdolne, ale pracujące dziecko będzie mieć lepsze wyniki niż zdolniejszy leń.
            Ona po prostu uwielbia muzykę i bardzo lubi grać. Oczywiście ma momenty, kiedy jej się nie chce, ale osiąga bardzo dobre wyniki, jeździ na konkursy, koncerty poza szkołą - to ją bardzo motywuje i mobilizuje do dlaszej pracy.
            Nie mam muzycznego wykształcenia, chociaż nauczycielka córki twierdzi, żre mam dobry słuch. Przy córce nauczyłam się jako tako czytać nuty, ale tak naprawdę teraz gra utwory na tyle skoplikowane, że nie jestem już w stanie sprawdzić, czy dobrze je czyta. Natomiast słyszę jak falszuje czy gra nie ten dźwięk co trzeba. Rodzice nie muszą być muzykami, choć z czasem ci interesujący się graniem dziecka uczą sie podstawowych rzeczy. Powinni natomiast bezwzględnie umieć zmotywować dziecko, tak aby osiagało możliwie najlepsze wyniki, nie zniechęcajac się do grania. Bo momenty kryzysowe nadchodzą zawsze.
            Na pewno nie jest to łatwe i wymaga poświęceń. To ciężka praca. Staramy się, żeby nie omijały jej inne fajne rzeczy - biwaki zuchowe, wycieczki, imprezy u kolegów. Zazwyczaj daje się to pogodzić, choć zdarzyło się, że zamiast na szkolne Andrzejki, pojechała na audycję.
            Ale plusów jest zdecydowanie więcej. Właściwie wszystkie najważniejsze zostały już wymienione.

            Kluczem do sukcesu są zdolności i chęć do nauki. To pierwsze to dar 'z góry', z tym drugim najbliższe otoczenie jest w stanie zdziałać cuda, jeśli tylko jest to pierwsze. Z tym, że rola nauczyciela jest bez porównania większa niż rodziców.

            Dopóki nie spróbujecie, nie będziecie wiedzieli jak to jest z Waszą córką.
            Jeśli ona chce spróbować, to trzeba dać jej taką szansę, bo być może to będzie jej pasja. A jeśli nie, zawsze zdążycie zrezygnować.
              • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 22.02.11, 22:33
                i jeszcze pytanie do Tymianka. Jaką szkołę wybrałaś? albo ku jakiej się skłaniasz? ja za rok to chyba niespecjalny wybór będę miała przy dwóch rocznikach(nasza rejonówka to nieszczęsna 51)...cały czas nie biorę pod uwagę muzycznej....kwestia szkoły mnie osłabia normalnie, do tego jeszcze chcemy zmienić mieszkanie więc i tak pewnie będzie zmieniać później,...
                • tymianek21 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 23.02.11, 09:26
                  My mieszkamy w zupełnie innej dzielnicy. Od około 2 lat na wszystkich urodzinach itd. rodzice ciagle wałkują jeden temat: jaka szkoła? Ile ja się nasłuchałam a najśmieszniejsze że nie ma chyba szkoły co do której wszyscy by się zgadzali że jest dobra. Jeśli ktoś powiedział że myślał o szkole X to zaraz kilku rodziców z przerażeniem opowiadalo o tym co słyszeli o tej szkole "z pierwszej ręki" bo chodził do niej bratanek sąsiadki szwagra itp....Mamy na szczęście jeszcze rok bo nasz zostaje w 0 przedszkolnej. Wg.mnie bardzo ważny jest nauczyciel-jeden nie reaguje na agresję bo wpisuje tylko uwagi i zostawia sprawy w klasie rodzicom (tak jak opisuje to mama z tej 51) a drugi natychmiast wezwie rodziców (tak jak zrobił to nauczyciel syna znajomych). Oni zostali wezwani natychmiast na dywanik jak tylko wychowawca zobaczył zachowanie ich syna. Mieszkają w dzielnicy gdzie wydawać by się mogło że nie ma żadnej patologi. Ale jak powiedział mój mąż-tam dzieci chowają się same bo rodzice od rana do wieczora harują żeby spłacić kredyty i są gorsze niż dzieci z kamienic.
                  A może w pobliżu jest inna szkoła-mniejsza niz ten moloch 51. Ważne tez jest żeby dziecko miało w nowej klasie choć jedno znane dziecko. Nie wyobrażam sobie ze mój stanie sam 1.09 a każdy będzie tam stał koło znajomych z przedszkola, podwórka.
                  Jeśli chodzi o szkołę muzyczną-moi znajomi zapisali swoja 5 latke prywatnie na lekcje pianina (chyba 25zl). Wozili ją 2 razy w tygodniu "bo ona marzyła o pianinie". Potem jej się odwidzialo -bo trzeba ćwiczyć, im się nie chciało wozić itp. Może pomyślcie o zapisaniu małej do szkoły muzycznej popołudniowej lub na ognisko muzyczne w pałacu młodzieży. Nie rozumiem argumentu niektórych rodziców "że jak się znudzi to ją przepiszecie do innej szkoły". Zmiana pracy dla dorosłego to stres a dla dziecka to jeszcze większy. Pzdr
                  • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 23.02.11, 11:32
                    W sumie racja, najważniejszy nauczyciel tutaj dokładnie tak jak w przedszkolu...
                    Mamy niezbyt w pobliżu ale niedaleko szkołę kameralną 47 ale w przypadku połączenia dwóch roczników obawiam się, że to, że jest mała będzie na niekorzyść działało, bo nie dość, że pewnie nie będzie jak się dostać spoza rejonu to będą mieli lekcje na zmiany bo nie będzie innego wyjścia. Do rejonowej pójdzie większość grupy z przedszkola-można napisać podanie żeby byli razem w klasie, myślałam, że nawet z siedmiolatkami z przedszkola można by jedną grupę zrobić. Mamy kameralne przedszkole-wszystkie dzieci się znają-a z dwóch grup pewnie akurat jedna klasa im wyjdzie. Tyle, że rodzice się upierają najczęściej na osobne klasy sześciolatków co akurat uważam wcale nie jest dobre..
                    Odnośnie kwesti SM mnie przeraża dodatkowo fakt że nawet jakby się dostała i do niej chodziła przez podstawówkę a potem poszła do normalnego gimnazjum(bo ponoć niewiele dzieci po podstawówce muzycznej wybiera gimnazjum muzyczne) to szok przeżyje...
                    Szkołę myzyczną taką po lekcjach każdy mi odradza, mamy w rodzinie kilka osób które do takiej kończyły i wszystkie są na nie...ja tam jestem za jakimś ogniskiem, zajęciami dodatkowymi no ale nic zobaczymy na tych dniach otwartych jeszcze...
                    • morelee Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 23.02.11, 12:12
                      ja bym wybrała szkołę muzyczną - za darmo i bez zbędnego odwożenia / przywożenia / czekania / płacenia masz dla dziecka bardzo dobre zajęcie dodatkowe. A jeśli się znudzi - zapytaj jak to wygląda w szkole, czy dzieci które ni chcą grać ani śpiewać automatycznie muszą szkołę opuścić? Moje maluchu chodzą do szkoły sportowej i w 3 klasie nawet połowa nie trenuje wybranej początkowo dyscypliny, a ze szkoły nikt ich nie wyrzuca.
                      Tak na marginesie, to czemu zakładasz że się znudzi? jeśli oboje z mężem będziecie dziecko wspierać, chwalić i pomagać to nic się tak zaraz nie znudzi.
                      • lena99 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 23.02.11, 12:16
                        morelee napisał:

                        > j A jeśli się znudzi - zapytaj jak to wygląda w szkole, czy dzieci które ni chcą grać a
                        > ni śpiewać automatycznie muszą szkołę opuścić?

                        Tak. Co roku jest egzamin z instrumentu głównego, jeśli będzie mieć ocenę niższą niż 3 to nie jest dopuszczone do następnej klasy (czyli odchodzi ze szkoły muzycznej).
                      • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 23.02.11, 12:20
                        > Tak na marginesie, to czemu zakładasz że się znudzi? jeśli oboje z mężem będzie
                        > cie dziecko wspierać, chwalić i pomagać to nic się tak zaraz nie znudzi.

                        nie zakładam ale biorę pod uwagę a dokładniej największym problemem jest dla mnie to, że decyduję o przyszłości nieświadomego niczego dziecka bo jest zbyt małe aby być świadome z czym taka szkoła muzyczna się wiąże. Samo zapisanie do szkoły muzycznej nie da gwarancji, że gra na instrumencie bardziej niż hobbystycznie będzie jej się podobać, w sumie to nie ma gwarancji, że w ogóle jej się podobać będzie bo nigdy nie miała okazji spróbować, nie zdaje sobie w ogóle sprawy jeszcze że to ciężka praca.
                        • yula Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 23.02.11, 18:08
                          >ie będzie jej się podobać, w sumie to nie ma gwarancji, że w ogóle jej się podo
                          > bać będzie bo nigdy nie miała okazji spróbować, nie zdaje sobie w ogóle sprawy
                          > jeszcze że to ciężka praca.
                          jak nie spróbuje to sie nie dowie, nie ma też gwarancji że jej sie nie spodoba
                    • tymianek21 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 23.02.11, 17:27
                      Moja kuzynka-też ze Szczecina- przez kilka lat chodziła na naukę gry gitarze do pałacu młodzieży. Ci znajomi zapisali córke na prywatne lekcje bo późno wracali z pracy a nauczycielka mieszkała blok obok. Czy musisz teraz dawać małą do 0 szkolnej? Gdybyś dała za rok miałabyś jeszcze czas na zastanowienie która szkołę wybrać. Mnie przerażają szkoły molochy-pracowałam w szkole gdzie było tylko 300 uczniów i w szkole gdzie było ponad 800. Kolosalna różnica. Jeśli chodzi o szkołę na 3 zmiany -do podstawówki chodziłam w latach 80-tych i w mojej szkole już wtedy były klasy do "e". Zajęcia zaczynało się np o 13 a kończyło o 17.25. Bardzo ważna jest więc świetlica albo niania -moja siostra zatrudniła daleka krewną która odbierała chłopców lub ich zaprowadzała do szkoły. Od IV klasy wracali już sami. Pzdr
    • 9-x-2 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 23.02.11, 21:12
      eeech nie zastanawiałabym się nawet... jakby nie odległośc takiej szkoły ode mnie.
      Korczy mnie bardzo żeby oddać córkę do szkoły ogólnokształcącej muzycznej, ale musiałabym ją dowozić na 8-00 przez całą Warszawę... Jeśli nie masz tego problemu - uważam że ie ma argunentów na nie smile
    • slonko1335 Byliśmy dzisiaj na Dniu Otwartym 09.03.11, 22:18
      ALka zachwycona. Oczywiście najbardziej na świecie spodobały jej się znienawidzone przeze mnie skrzypce...
      Polecam każdemu takie dni otwarte nawet jak nie ma dziecko zapędów do takiej szkoły, bo moją najbardziej zachwyciło że mogła wszystko dotknąć, pomacać, spróbować jak brzmi, posłuchać jak grają Ci co umieją.
      Mi też się podobało muszę przyznać, wszystko poza salą dla zerówki. Nie wyobrażam sobie jak w takiej małej salce może się kisić 24 dzieci.
      Młoda miała badanie logopedyczne i wstępny test(takie niezobowiązujący na razie żebyśmy mogli zobaczyć jak ten właściwy wygląda) i logopeda i test przydatności wypadły świetnie, jest podobno rewelacyjna w wybijaniu rytmu i ma predyspozycje do perkusji o czym nie chce słyszeć nawet a mi się z kolei bardzo spodobał ksylofonsmile
      Podjęliśmy decyzję, że ALka pójdzie w tym roku do przedszkola ze swoją grupą i dodatkowo na zajęcia umuzykalniające dla przedszkolaków prowadzone przez szkołę muzyczną(niestety nie tą) a w przyszłym roku podejdzie do testu dla pierwszoklasistów o ile oczywiście dalej po tych zajęciach będzie chciała i będzie jej się ciągle podobać. Pierwszoklasistów będzie za rok prawie dwukrotnie więcej więc jak jej się uda dostać nie będę protestować, znaczyło to będzie że musi się nadawaĆwink.
    • kagrami Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 13.03.11, 13:00
      Szkoła w Tarowie ma bardzo dobre wyniki na egzaminach 6 klasistów z przedmiotów ogólnych, więc to akurat byłby - w przypadku Tarnowa - olbrzymi plus.
      Jeżeli chodzi o minusy - alenacja. Miałam znajomych w szkole muzycznej podstawowej w Katowicach, nie mieli przyjaciół w miejscu zamieszkania, poza tym musieli ciągle ćwiczyć. Byli dla nas jacyś "dzicy", choć pragnęli kontaktu z nami - zwykłymi dziećmi. Czasy się zmieniły, dziś dzieciaki nie latają bandami po osiedli, często są jak moje -dowożone do szkoły więc sądzę że nie byłby to problem jakbym musiała ich parę km dalej zawiezc tylko ze oni niestety nieutalentowani muzycznie sad
    • slonko1335 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 12.07.11, 21:09
      Moje dziecię już nie chce iść do szkoły muzycznej. Tak samo jak ją naszła ochota tak samo szybko przeszła....ciekawe czy jej się jeszcze odmieni czy nie. Do zerówki w każdym razie przytomnie nie zapisałam, podejrzewając, że taki może być finał.... Dalej jestem przekonana, że piecio-sześciolatki w zdecydowanej większości nie są w stanie podjąć takiej decyzji i jest to decyzja rodzica a takie dziecko nie ma pojęcia z czym to się wiąże. Zapiszemy Alkę na jakiś instrument jako zajęcia dodatkowe i zobaczymy co z tego wyniknie.
      • okola50 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 13.07.11, 12:38
        Moje 9-letnie dziecko od ponad roku uczy sie grac na gitarze. Jako, że oboje z pracujemy nie rzucalismy sie na SM (dojazdy itd), zreszta nie chcemy z niego zrobic muzyka, tylko chcemy mu dac mozliwość grania (ja bym chciała, ale mnie mama nigdzie nie zapisała). Zdecydowaliśmy sie na prywatne lekcje gry na gitarze (pianino jednak duzo miejsca zajmuje a gitara taka nie, no i tańsza jest). nauczyciel stwierdzil, że dziecko słuch ma i grac moze.
        No i faktycznie gra, ale pilnowac muszę. Przy czym mój warunek jest taki - ćwiczysz codziennie (wyjąwszy wyjątkowe okoliczności), bo inaczej ja przestaje płacić za lekcje.
        No i dziecko na razie codziennie gra po 25 minut. Nie wiem, czy to dużo, ale efekty są.
    • kh68 Re: Szkoła Muzyczna-argumenty na NIE! 16.02.18, 18:40
      Jestem zawodowym, emerytowanym muzykiem. Z czworga moich wnucząt tylko Wiktor już od bardzo wczesnego dzieciństwa wykazywał ewidentne i nieprzeciętne zdolności muzyczne. Po rozmowie z jego rodzicami, zdecydowaliśmy się na rozpoczęcie przez wówczas sześcioletniego Wiktora, nauki w szkole muzycznej . Jest to Zespół Ogólnokształcących Szkół Muzycznych w Kielcach. Szkoły Muzyczne I i II Stopnia. Zajęcia odbywają się w nowoczesnym budynku , z wyciszonymi salami dla uczniów poszczególnych klas instrumentów, z wydzielonymi sektorami dla szkoły podstawowej i ogólnokształcącej, z doskonałe przygotowaną,profesjonalną kadrą pedagogiczną zarówno muzyczną jak też z wiedzy ogólnej.Już w tym momencie obalam ten nie wiedzieć na jakiej podstawie rozpowszechniany pogląd , że tego typu szkoła nie przywiązuje wagi do kształcenia ogólnego. Wierutna brednia ! I tyle na ten temat.Szkoła ogłasza coroczny nabór uczniów i kwalifikuje do nauczania wyłącznie uczniów wybitnych. Przeciętnie, spośród 400 do 600 kandydatów , po trzydniowym sprawdzianie wszechstronnych zdolności przyszłych uczniów, kwalifikuje się tylko 46 osób do klasy pierwszej OSM; pozostałym zdolnym uczniom proponuje się podjecie nauki w wybranej klasie muzycznej w tzw PSMie. W szkole można korzystać z ustawicznego,wszechstronnego kształcenia muzycznego, ćwiczyć swoje nabyte umiejętności w zespołach muzycznych i wokalnych;można zjeść obiad na stołówce w ramach wykupionego abonamentu,lub posilić się jednorazowo; funkcjonuje tu świetna, profesjonalna opieka na świetlicy szkolnej jest biblioteka i funkcjonalne ksero; w budynku szkolnym znajduje się duża sala koncertowa,na której odbywają się koncerty tzw prezydenckie z udziałem najwybitniejszych uczniów szkoły,laureatów ogólnopolskich konkursów i festiwali, a także z zaprzyjaźnionych orkiestr i artystów z Litwy i Słowacji.Apel do rodziców: w szkole muzycznej z prawdziwego zdarzenia, może kształcić się tylko wybitnie uzdolnione dziecko.Sprawdzenia zdolności muzycznych powinien dokonać specjalista. Wówczas nie zachodzi obawa,że się zniechęci.Uczeń musi brać udział w semestralnych egzaminach,na których przynajmniej jeden utwór gra z pamięci, lansuje swoje umiejętności w trakcie tzw. popisów i konkursów z udziałem publiczności. Radość grającemu dziecku przed bliskimi i dla publiczności, przynosi poprawne odtworzenie utworu,nagrodzone rzęsistymi oklaskami. Zalecam państwu udział w koncertach dyplomantów OSM II Stopnia. Poziom tych uczniów stojących na progu Akademii Muzycznej jest wprost niewiarygodnie imponujący. To są już w pełni ukształtowani artyści,wdzięczni swoim nauczycielom za wieloletnie, artystyczne kształcenie. Moje osobiste zdanie: jestem dumny z faktu,że mój wnuk odziedziczył po dziadku talent i mając niespełna 10 lat, gra na oboju coraz to trudniejsze utwory dawnych mistrzów. On tez jest dumny,że został zakwalifikowany do uczniów OSM w Kielcach.Aktualnie jest w III klasie SP i OSM. Cieszy mnie fakt,ze wykonuje coraz to poważniejsze utwory, na tym bardzo trudnym, a jednocześnie przepięknie, lirycznie brzmiącym instrumencie dętym, i że jest wychowankiem wspaniałego oboisty prof. Janusza Pietrzyka.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka