k1234561
19.03.11, 10:10
Czy któraś z mam ma tu dziecko tzw.przeciętnie się uczące,czyli raz 5 raz 4 czasem 3 od czasu do czasu 2.Chodzi mi o szkołę podstawową klasy I-III. Pytam się,bo jak tylko spotkam jakąś znajomą,mająco dziecko w wieku podstawówkowym to zachwytom nad potomkiem nie ma końca.Każde dziecko jest mega zdolne,ma same piątki,wygrywa wszystkie konkursy,jest olimpijczykiem przynajmniej na stopniu wojewódzkim,ogólnie uczy się fantastycznie i nie ma z nauką zadnych probblemów,świadectwa z paskiem to pikuś i norma,płynnie mówi po angielsku.
No po prostu szok.
I to nie są odosobnione przypadki.Większość matek ,które znam tak mówi o swoich dzieciach.I teraz już sama nie wiem,czy to mi się trafiło jakieś mało zdolne dziecko,które czasem przyniesie 3,2,czasem 4 rzadziej 5.Które nie lubi czytać książek,nie przepada ogólnie za szkołą,aczkolwiek stara się uczyć na swoje możliwości,jest ambitnym dzieckiem,nauki nie olewa,wie,że musi się uczyć.Raz jej wyjdzie,raz nie.Ale z drugiej strony jest bardzo bystrą,dobrze wychowaną dziewczynką,umiejącą się znaleźć w różnych życiowych sytuacjach,pelną empatii.Ponadto jest bardzo wesołym dzieckiem,kontaktowym,sprawnym fizycznie (jeździ na nartach,pływa na windsurfingu). Niestety nie jest tak wszechstronnie uzdolniona jak inne dzieci,przynajmniej z tego co słyszę.U innych dzieci nie zdarzają się oceny niższe niż 4.A moja córka przyzwycziła mnie do wszystkich ocen i co dziwne ja kompletnie nie robie z tego problemu,nie krzyczę na nią kiedy dostanie 2 czy 3.Ot po prostu siadamy i ćwiczymy to czego nie umie,z czym ma problemy.Ale w szkole wśród mam widzę taką tendencję,że wymagają aby ich dzieci miały tylko same 5,bo jak nie to dopiero w domu im pokażą i te dzieci autentycznie robia co moga aby te piątki mieć za wszelką cenę.
Czasem tez jest mi trochę przykro,że inne matki mają się czym pochwalić,jakie to ich dziecko jest mądre,jak to się dobrze uczy,a ja co najwyżej mogę powiedzieć,że w kwestii edukacji moja córka przyzwyczaiła mnie do wszystkich ocen.
Dlatego chciałam się dowiedzieć,czy są tu mamy dzieci przeciętnych,które nie mają mega osiągnięć naukowych i jak Wy jako matki takich dzieci podchodzicie do tego,kiedy ktos przy Was wychwala swe dzieci pod niebiosa,bo ma geniusza w domu?
Dodam,że ja skończyłam studia,mąż natomiast "tylko" technikum,żadne z nas nie ma jakiś niespełnionych ambicji edukacyjnych,które musielibyśmy realizowac poprzez dziecko.I odnoszę wrażenie,że w dzisiejszych czasach to my chyba jacyś nienormalni jesteśmy.