Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczących?

19.03.11, 10:10
Czy któraś z mam ma tu dziecko tzw.przeciętnie się uczące,czyli raz 5 raz 4 czasem 3 od czasu do czasu 2.Chodzi mi o szkołę podstawową klasy I-III. Pytam się,bo jak tylko spotkam jakąś znajomą,mająco dziecko w wieku podstawówkowym to zachwytom nad potomkiem nie ma końca.Każde dziecko jest mega zdolne,ma same piątki,wygrywa wszystkie konkursy,jest olimpijczykiem przynajmniej na stopniu wojewódzkim,ogólnie uczy się fantastycznie i nie ma z nauką zadnych probblemów,świadectwa z paskiem to pikuś i norma,płynnie mówi po angielsku.
No po prostu szok.
I to nie są odosobnione przypadki.Większość matek ,które znam tak mówi o swoich dzieciach.I teraz już sama nie wiem,czy to mi się trafiło jakieś mało zdolne dziecko,które czasem przyniesie 3,2,czasem 4 rzadziej 5.Które nie lubi czytać książek,nie przepada ogólnie za szkołą,aczkolwiek stara się uczyć na swoje możliwości,jest ambitnym dzieckiem,nauki nie olewa,wie,że musi się uczyć.Raz jej wyjdzie,raz nie.Ale z drugiej strony jest bardzo bystrą,dobrze wychowaną dziewczynką,umiejącą się znaleźć w różnych życiowych sytuacjach,pelną empatii.Ponadto jest bardzo wesołym dzieckiem,kontaktowym,sprawnym fizycznie (jeździ na nartach,pływa na windsurfingu). Niestety nie jest tak wszechstronnie uzdolniona jak inne dzieci,przynajmniej z tego co słyszę.U innych dzieci nie zdarzają się oceny niższe niż 4.A moja córka przyzwycziła mnie do wszystkich ocen i co dziwne ja kompletnie nie robie z tego problemu,nie krzyczę na nią kiedy dostanie 2 czy 3.Ot po prostu siadamy i ćwiczymy to czego nie umie,z czym ma problemy.Ale w szkole wśród mam widzę taką tendencję,że wymagają aby ich dzieci miały tylko same 5,bo jak nie to dopiero w domu im pokażą i te dzieci autentycznie robia co moga aby te piątki mieć za wszelką cenę.
Czasem tez jest mi trochę przykro,że inne matki mają się czym pochwalić,jakie to ich dziecko jest mądre,jak to się dobrze uczy,a ja co najwyżej mogę powiedzieć,że w kwestii edukacji moja córka przyzwyczaiła mnie do wszystkich ocen.
Dlatego chciałam się dowiedzieć,czy są tu mamy dzieci przeciętnych,które nie mają mega osiągnięć naukowych i jak Wy jako matki takich dzieci podchodzicie do tego,kiedy ktos przy Was wychwala swe dzieci pod niebiosa,bo ma geniusza w domu?
Dodam,że ja skończyłam studia,mąż natomiast "tylko" technikum,żadne z nas nie ma jakiś niespełnionych ambicji edukacyjnych,które musielibyśmy realizowac poprzez dziecko.I odnoszę wrażenie,że w dzisiejszych czasach to my chyba jacyś nienormalni jesteśmy.
    • kunnegunnda Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 19.03.11, 10:32
      noo, moje dziecko wygrywa konkursy wiec w tym ci nie poradzewink
      ale musza byc przecietnei uzdolnione dzieci, bo na tym polega slowo przecietne, jest ich wiekszosc.
      gratuluje podejscia do tematu, tzn po prostu zadaniowego. jak jest problem (tj zla ocena), to trzeba przeciwdziałać (tj przysiąść). bardzo rozsadne i rokujące na powodzenie.
      inna sprawa- ja tam nie uwazam ze dziecko powinno byc we wszsytkim najlepsze- z biegiem edukacji znajdujemy sobie nisze, w których jestesmy dobrzy i chcemy sie specjlizowac. bardzo czesto takie dzieci maja w efekcie lepsze wyniki jako dorosły. moj kumpel ledwie przeszedł przez edukacje, szkołę zwodowa, potem technikum zaoczne- i tam wlasnie znalazl swoja dziedzine, potem studnai z nagrodami rektora etc- dzis ceniony w kraju specjalista, wspaniale oplacany i naprawde spełniony.
      czeka was duzo edukacji- pomoz dziecku znalezc to, co je interesuje- to bardzo wazne.
      jeszcze inna sprawa to te oceny- w klasach I-III miałao nie byc ocen, przyzwyczailismy sie do tego, ze sa. Moje pytanie jest takie: dlaczego nauczyciele uzywaja ich do zniechecanai uczniów, czyli małych jeszcze dzieci? u nas, musze powiedziec, chco mlody w III klasie, mysle, ze dzieci nie dostaja gorszych ocen niz 4-, pani wspaniale nagradza 5 i 6. dzieci zmotywowane, w klasie spokojnie, jezel tio konieczne pani koresponduje/rozmawia z rodzicami jak pomoc dziecku.
      w klasie moich znajomych syna- porazka. dzieci zestrachane, smutne, znerwicowane, 1 i 2 sie sypia, ich syn, bardzo madry chlopiec, ma nerwice szkolna!!! po co to??
      fajnie,z e zwracasz uwage na inne aspekty- tj ogolnie inteligencje emocjonalna, jest ona gwarantem sukcesu, a nie inteligencja czy sukcesy szkolne.
      ogolnie- gratuluje podejscia, zycze wszystkiego dobrego na dalsza droge szkolnasmile
      • mocna.herbata Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 19.03.11, 11:31
        Są, ale chyba nieliczne, bo akurat często można na tym forum poczytać, jakie to wielkie problemy (a tak naprawdę muszą się pochwalić nawet na forum, bo wszyscy dookoła już wiedzą i słuchać nie chcą) mają mamy ze swoimi genialnymi maluchami, które jako dwulatki znały wszystkie literki, w wieku czterech lat płynnie czytały, a teraz w pierwszej klasie biedactwa się nudzą i zniechęcają, bo (to już między wersami postów można wyczytać) pozostałe beztalencia w pierwszej klasie ledwo zaczynają dukać jakieś durne czytanki, zamiast czytywać Homera (w oryginale, rzecz jasna). Moje dziecko właśnie duka, źle pisze, fakt że dobrze liczy, ale geniuszem matematycznym go nie nazwę. Poza tym naukę w szkole traktuje jak zło konieczne. Oczywiście lekcje odrabia, ale nic poza tym nie chce robić. Żadnego czytania czy pisania ponad to co zadane. Próbowała nawet od września walczyć z nami o naukę, że niby jej zupełnie niepotrzebna. Ale po trzech miesiącach się poddała. Ma za to inne zdolności, które rekompensują brak chęci uczenia się - świetny negocjator, organizator zabaw, kopalnia pomysłów. Wiesz, zaobserwowałam, to geniusze po drodze widocznie się wypalają. Z mojej klasy z podstawówki ci wzorowi uczniowie matury pozdawali i dalej raczej nie poszli, albo w końcu poprzerywali swoje studia (nawet zaoczne). Oczywiście, ci którzy w szkole nic kompletnie nie robią też niczego nie osiągną, ale to już raczej dzieci z patologią społeczną i pozbawione uwagi i kontroli rodziców, którzy nie zwracają uwagi na inne zdolności swoich dzieci.
    • kagrami Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 19.03.11, 11:14
      Tak, ja mam, ale 4-klasistę. Był najlepszy w klasie w I i w II klasie a pozniej znormalniał wink Najlepszy jest i niedościgniony tylko z informatyki i angielskiego, natomiast z literatura i gramatyką ma braki i w ogóle mu się nie chce uczyć. Ja tam wolę mieć dziecko przeciętnie uczące się ale samodzielnie niż 1-go w klasie któremu miałabym ciągle pomagać, żeby nie spadł na 2-gą pozycję wink
      Młodszy jest i tu cię nie pocieszę najlepszy w klasie ale za to brzydko pisze.

      Tak, u mnie wśród znajomych tez same geniusze, najlepsi z najlepszych, baaaardzo mądre dzieci choć podobno czasem niedoceniane po prostu przez nauczycieli wink A potem takie dzieciaki robią po 3 fakultety na płatnych uczeniach. Ciągle peany nad ich zdolnościami i mądrościami wink Aż tu nagle końcą edukację i ... siedzą w domu bo żadna praca ich - CUDOWNYCH - nie satysfakcjonuje... wink
      • kosjanka Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 19.03.11, 17:22
        Ja też mam czwartoklasistę z niższej półki. Świetnie się wypowiada, kiepsko pisze, nieźle liczy, bałaganiarz, bardzo odważny, staje w obronie innych, angażuje się we wszelkie przedstawienia, konkursy, życie szkoły, zapominalski. Oceny -pełna skala w dzienniku,od jedynki do szóstki. Kochany jest strasznie. Bardzo wrażliwy na innych. Młodszy ideał ucznia, same piątki, szóstki (tak jak 80% jego pierwszej klasywink W szkole grzeczny, obowiązkowy, sam sumiennie i starannie odrabia lekcje. Bywa złośliwy i upierdliwy. Nie dopuszcza porażek, aż się o niego boję, bo też go kocham. Z przeciętniakiem jest o niebo łatwiej i jakoś tak bezpieczniej.
        • verdana Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 19.03.11, 17:31
          Ja. Ja mam dzieci, z ktorych jedno owszem, sporadycznie wygrywało konkursy, ale w liceum, a pozostałych dwoje uczyło sie i uczy w skali od bardzo żle/marnie/przeciętnie. Pełna skala w wypadku piwrwszego wynosiła 1-3, drugiego 2-4. szóski miała córka, podobnie jak dwóje.
          Syn, ktory uczył się żle dziś jest na tym samym poziomie kształcenia co dobrze się uczaca córka. ja - uczaca się marnie, wylądowałam w sumie wyżej niż moj mąż - wzorowy uczeń.
          Czyli - nie stopnie tylko się liczą.
          • joa66 Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 19.03.11, 18:46
            Ja mam nieprzeciętnewink

            Co nie zmienia faktu, że dwóje czasami dostaje ( a i jedynki też) i nie mówi PŁYNNIE* w języku obcym smile



            *ten problem to raczej kwestia nieortodoksyjnego podejścia wielu rodziców do slowa "płynność" wink
    • morekac Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 19.03.11, 18:59
      Moja starsza chyba tak się uczyła - ale ja nie byłam w stanie zorientować się w tych nieszczęsnych buźkach. wink
    • olena.s Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 19.03.11, 19:10
      Moja na pewno nie jest wzorowym uczniem.
      W jej szkole skala ocen to od 1 (nie umie) do 4 (umie ponad oczekiwania). Stopni cząstkowych się nie stawia, tylko na koniec każdego z trzech semestrów. Właśnie przyniosła cenzurę i generalnie ma t róje (czyli jest ok, umie), ale z różnych aspektów pisania (czytelność, precyzja wypowiedzi, własny głos pisarski, ortografia - ze sześć takich aspektów) - częściej 2 niż 3. Pozostale przedmioty (matma znów w aspektach, tzw science, czytanie, plastyka muzyka itd - też 3. No, jedna z czterech muzycznych ocen to 4, i z arabskiego niby 4, ale to kompletnie na piękne oczy, bo nawet kolorów po arabsku nie zna. Czyli kicha.
      • olena.s Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 19.03.11, 19:42
        Coś mi w połowie urżnęło, przepraszam.
        Fortunnie jakoś nie mam w otoczeniu zbyt wielu dotkliwie przechwalających się matek. Więc się nie muszę stresować. A jak na jakąś trafiam, to się pocieszam, że zamiast pracy na celujące od góry do dołu mój dzieciak się usportawia, że oceny z klas młodszych nie mają wielkiego wpływu na przyszłość zawodową, i że z paru rzeczy jest dobra.
        Mój stosunek do nauki: i tak muszę z dzieckiem posiedziec nad pisaniem po polsku i polską szkolną terminologią ("różnica", "suma", "rzeczownik"). Zastanawiam się, jak mogę pomóc jej w organizacji (to zdaje się szwankuje nieco). Chciałabym, żeby była dokładniejsza w pracy, bo generalnie robi na odwal, ale nie mam zbyt wielu pomysłów. W kwestii arabskiego, o ile czas pozwoli, postaram się po wakacjach o dodatkową lekcję, żeby trochę jednak liznęła.
        • myelegans Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 19.03.11, 20:46
          W otoczeniu nie mam. Musze sie pytac, jak X , Y or Z idzie w szkole, czy szkole lubi, i dostaje najczesciej odpowiedzi, ze dobrze i ze lubi, bez szczegolow. Jakos nie jest to temat rozmow towrzyskich, nawet z matkami, z ktorymi widuje sie codziennie jak chodze po syna, rozmawiamy o przerwach, o wakacjach, o tym, jak im ciezko wstac z lozka rano, jak sie grzebia z wyjsciem, jak nie jedza lunchu w szkole itp. Czesciej dowiaduje sie jakie zajecia sportowe dzieci maja poza lekcjami, moze tez dlatego, ze do 4 klasy ocen nie ma poza opisowymi i to do wgladu rodzicow, nigdzie nie rozglaszane. Konkursow szkolnych na tym poziomie jest malo, moze konkurs spellling bee, odbywa sie dobrowolnie i po lekcjach, uczestniczysz, dobrze, nie uczestniczysz, tez dobrze. Nie wiem jaki jest indywidualny poziom dzieci w klasie.
          W zeszytach, na kartkach nauczyciel moze napisac jakas uwage dot. danej pracy i tyle

          Wiem, ze dzieci w klasie pracuja w grupach podzielonych wg. poziomu.
          • olena.s Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 20.03.11, 04:44
            Bo to jest pewnie podobny sysem do naszego. Mam wrażenie, że jego tworcy uznali, że rywalizacja między tak małymi dziećmi nie jest dobra, a nakręcają ja głównie rodzice. Toteż rodzice też za wiele nie wiedzą. Na wywiadówkach dowiaduję się że z matmy nieźle, a nie że piątka, trójka, bania itd.
            Co prawda szkoła zainwestowała ciężko w specjalny system egzaminacyjny: trzy razy do roku dzieciaki na komputerach piszą test z matematyki, czytania, pisania, i bodajże science. System daje szkole niesamowitą wiedzę o umiejętnościach każdego z dzieci z dokładnym wskazaniem obszarów z brakami itd. Nauczyciel wie dzięki temu, jak najdokładniej plasują się dzieci w klasie, jak klasa - ale w sensie umiejętności, a nie ocen - wygląda w stosunku do innych klas rocznika, w stosunku do innych szkół międzynarodowych i wreszcie - jak ma się do amerykańskiej średniej (tzn średniej szkół, korzystających z systemu: są w nim zdaje się dwa stany jako całość i tysiące szkół rozrzuconych po kraju). Jeszcze nie miałam w ręku wyników testu, więc nie wiem, na ile będzie to pożywką dla rodzicielskich lęków i ambicji.
    • mama303 Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 20.03.11, 09:22
      Tu na forum nie znajdziesz wink sami geniusze i płynnie czytający powieści w wieku 5 lat. Natomiast w realu mam sporo znajomych dzieciatych i jest różnie.
      Moje osobiste dziecie nieprzeciętne w sensie np. społecznym, otwarcia na innych. komunikatywnosci, odwagi cywilnej za to szwankuje na polu wyników w nauce.
      Czasem az się nadziwic nie mogę, że moje tak bystre i wygadane dziecię zrobi np. na sprawdzianie jakiś banalny błąd....
      • verdana Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 20.03.11, 10:11
        He, he. Mój plynnie czytał powieści w wieku lat 5 (podobnie jak ja), a żadne z nas w szkole geniuszem nie było.
        • joa66 Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 20.03.11, 10:30
          Mój też, co prawda płynnie (jak dorosły) 'dopiero" w wieku 6 lat. Za to charakter pisma ze 2 lata poniżej swojego wieku big_grin

          A poważnie. Nie jestem w stanie pojąc, ze niektórzy rodzice postrzegają swoje dzieci tylko poprzez ich stopnie. Pisząc " stopnie " nie mam na myśli wiedzy i umiejętności, tylko znaczki graficzne wstawiane przez nauczycieli. Stopnie nie tylko nie świadczą o człowieku, one nawet nie świadczą o wiedzy smile
          • mama303 Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 20.03.11, 17:42
            joa66 napisała:

            > Stopnie nie
            > tylko nie świadczą o człowieku, one nawet nie świadczą o wiedzy smile
            Czasem nawet to jest fałszywe świadectwo wink
            • joa66 Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 20.03.11, 19:36
              Czasem nawet to jest fałszywe świadectwo

              I to w obie strony smile
              • mama303 Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 21.03.11, 18:30
                joa66 napisała:

                > I to w obie strony smile

                Jak najbardziej
    • guderianka Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 20.03.11, 10:37
      Moja IV kl. miała swietne oceny I-III klasie. teraz jest w IV i czar prysł wink Spektrum ocen od 1-5. Przy czym 1 są obok 4 i 5, tak samo 2. Nie jest genialna z żadnego przedmiotu, lubi tylko niektóre, generalnie nie lubi się uczyc.
      • bi_scotti Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 20.03.11, 16:02
        Ja sie uczylam z duzymi trudnosciami i tak chyba do etapu V-VI klasy kazdy jakis nowy nauczyciel w szkole probowal sugerowac moim rodzicom przeniesienie mnie do szkoly specjalnej ale to byly zamierzchle czasy, w ktorych wiedza o learning disabilities i zwiazanych z nimi accommodations wlasciwie w polskiej szkole nie istniala. Mysle, ze dzieki moim wlasnym doswiadczeniom jak rowniez temu, ze w pewnym momencie moja wlasna kariera zawodowa zwiazala mnie z dziecmi "zdolnymi inaczej", ja wlasciwie zawsze marzylam o tym zeby moje dzieci byly "przecietne". W tym sensie, zeby nie sprawialy "nieprzecietnych" problemow wink Moja corka okazala sie byc i zdolna, i ambitna, i pracowita co tylko utrudnilo nam sytuacje wychowawcza w domu, bo przy Jej dwoch mlodszych braciach musielismy sie mocno skupiac na tym zeby ngdy nie odczuli jakies presji "dorownywania" siostrze. Chyba sie udalo ... nigdy nie doszlo do jakiejs niezdrowej konkurencji choc ze smutkiem przyznaje, ze niektorzy nauczyciele w szkole nie umieli sie powstrzymac od porownan i komentarzy "a twoja siostra to to czy tamto". Chlopcy sobie wyrosli cieszac siebie i reszte rodziny swoja przecietnoscia i zwyczajnoscia. Ufff - zadanie zostalo wykonane smile
    • dorry Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 20.03.11, 22:33
      Mój najmłodszy jest w 2 klasie i właściwie to nawet za dobrze nie wiem jakie ma oceny. He he.
      Chyba u nich w szkole nie ma ocen?
    • menodo Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 21.03.11, 09:50
      k1234561 napisała:
      > Dlatego chciałam się dowiedzieć,czy są tu mamy dzieci przeciętnych,które nie ma
      > ją mega osiągnięć naukowych i jak Wy jako matki takich dzieci podchodzicie do t
      > ego,kiedy ktos przy Was wychwala swe dzieci pod niebiosa,bo ma geniusza w domu?"

      W moim otoczeniu wlasciwie nie ma ludzi, ktorzy "przechwalaja sie" osiagnieciami swoich dzieci, chociaz lubie sluchac i rozmawiac o dzieciach. Nie lubie okreslenia "przecietne dziecko", ale rozumiem, ze masz na mysli dziecko, ktore przecietnie sie uczy.

      Moje dzieci sa juz dorosle - syn wlasnie skonczyl studia, corka jest w 2 klasie liceum.
      Doswiadczenia wlasne i obserwacja innych nauczyly mnie, ze do szkolnych osiagniec szkolnych dzieci nalezy podchodzic z dystansem, a najgorsza rzecza, jaka mozna zrobic wlasnemu dziecku jest oczekiwanie od niego, ze ma byc takie jak "lepsza" kolezanka/kolega albo - to juz kanal - dziecko znajomych.

      Najwiekszym problemem w wychowywaniu mojego syna byla jego bardzo niska samoocena - wlasnie na etapie wczesnoszkolnym. Nie dosc ze mial potezna dysgrafie, to jeszcze niedosluch - obie dysfunkcje dosc pozno zdiagnozowane. Zanim udalo nam sie doprowadzic go do "normy" - jego poczucie wlasnej wartosci zostalo sponiewierane w bardzo toksycznym dla niego srodowisku szkoly podstawowej. Nie byl uczniem przecietnym - byl uczniem bardzo slabym; podejrzewam, ze gdyby nie moje awantury w szkole - bylby skierowany do "szkoly specjalnej".
      Gimnazjum i liceum (szkola spoleczna) okazaly sie dla niego psychoterapia. Mature zdal swietnie, a na studiach rozkwitl. Obecnie nie widze w nim sladu po roztrzesionym i wiecznie splakanym dziecku, ktore kiedys pytalo mnie: mama, czy ja naprawde jestem taki glupi?

      Corka, siedem lat mlodsza, bez wiekszych problemow i nadmiernego wysilku wlasnego przeszla na czerwonych paskach podstawowke - w gimnazjum (publicznym) pojawily sie problemy ze szkola, jakos je pokonala, glownie dzieki olimpiadzie, w ktorej samodzielnie wystartowala (bez wsparcia nauczyciela) ; obecnie chodzi do swietnego ogolniaka, w ktorym ma mozliwosc rozwijania swoich pasji; stopnie, srednia i swiadectwo z paskiem na tym etapie edukacji nie maja zadnego znaczenia.

      Slowem - moim zdaniem warto sie skupic na potencjalach wlasnego dziecka, wzmacniac je i pomagac im sie rozwijac. Niezaleznie od tego, czy dziecko w przyszlosci bedzie lekarzem, inzynierem, czy moze pielegniarka albo mechanikiem samochodowym - wazne, aby czulo sie szczesliwym czlowiekm i mialo wysokie wlasnej wartosci.

    • mamusia1999 Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 21.03.11, 10:18
      moze to jakies chwilowe ekstermum w drodze do "normalnosci"wink w czasach mojego dziecinstwa (a moze tylko w moim srodowisku) rodzice jak sie spotkali, to sie skarzyli na swoje dzieci. ja rozumiem, ze tak odreagowywali, ale dzieciom (mnie) z tym nie bylo dobrze. teraz sie wszyscy nauczyli(smy), ze dzieci trzeba chwalic, no to kazdy chwali ile moze. czlowiek (ja) sie trzy razy zastanowi i trzy razy obejrzy przez ramie, zanim pogada z przyjaciolka o klopotach wychowawczych - bo a nuz latorols uslyszy i bedzie miala traume.

      a tak swoja droga i przekornie - ci ci wlasciwie przeszkadza, ze inni sie chwala? jesli autentycznie akceptujesz wyniki swojego dziecka, to cie zadne chwalenia z rownowagi nie wytraca. pochwal swoje za co innego i juz. moja szwagierka chwali swojego za wybitne zdolnosci, ja moja za wytrwalosc, choc to czy tamto przychodzi jej z trudem.
    • ania2003i2011 Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 21.03.11, 10:49
      a w klasach 1-3 podstawówki są juz jakieś olimpiady?

      mój jest w 1 klasie - czyta dopiero teraz w miarę płynnie
      uczyć się nie cierpi, prac domowych nigdy nie ma
      ale kocha matmę - tu nieco poza normę równolatków wychodzi - ale na olimpiady nie jeżdzi smile
      więc jest przecietniakiem smile

      nie mam żadnych ambicji odnośnie syna - chce tylko by się udało go wychować na porządnego człowieka i nie mam ambicji, by szedł na studia, jak dla mnie może iść do zawodówki

      ale syna mam zdolnego - uwielbia ruch, świeże powietrze - gra w piłkę nożną, siatkówkę, ręczną, kosza, uwielbia jeżdzić na rowerze, hu;ajnodze, rolkach
      zimą jeżdzi na nartach i łyżwach
      nigdy nie jest w bezruchu - więc mam zdolne dziecko

      komputer świetnie obsługuje, ale równoczesnie woli podwórko
      jest więc normalnym 7 latkiem smile
    • kanna Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 21.03.11, 10:52
      Hej, Autorka prosila o przyklady dzieci przeciętnych, a Wy wrzucacie informacje o waszych wygrywających konkursy i plynnie czytajacych w wieku lat 4... Nie ten watek. :p
      (btw, znam furę - taka praca - czytających trzy i czterolatków. Nie przekłada się to na same 6 w szkole. Wczesne czytanie nie świadczy o niczym szczególnym - tylko o tym, ze kawałek mózgu odpowiedzialny za syntezę i analizę niezbedne do czytania szybciej się rozwinał)

      Nie ma ZADNEGO zwiazku miedzy ocenami a intelektem, czy późniejszym sobie radzeniem w zyciu. Bo o poźniejszym powodzeniu decyduja zdolnosci społeczne i kreatywność.
      Mozna przejśc szkołę na 3, a potem byc cenionym specjalistą, kiedy się człowiek wstrzeli w dziedzinę, która go pociagnie i zainteresuje.

      Ale z drugiej strony jest bardzo bystrą,dobrze wychowaną dziewczynk
      > ą,umiejącą się znaleźć w różnych życiowych sytuacjach,pelną empatii.Ponadto jes
      > t bardzo wesołym dzieckiem,kontaktowym,sprawnym fizycznie (jeździ na nartach,pł
      > ywa na windsurfingu).


      czyli zdecydowanie NIE JEST przeciętna smile Pamietaj, że wartosci człowieka ani jego inteligencji nie odzwierciedlaja stopnie.

      Doceniaj to, że jest dobra w tylu dziedzinach a stopniami sie nie frustruj smile
      • maksimum Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 24.03.11, 00:41
        kanna napisała:

        > Wczesne czytanie nie świadczy o niczym szczególnym -
        > tylko o tym, ze kawałek mózgu odpowiedzialny za syntezę i analizę niezbedne do
        > czytania szybciej się rozwinał)

        Swiadczy o tym,ze dziecko wczesnie sie dobrze rozwija,co wcale nie musi sie przekladac na dobry rozwoj,gdy mlodzian osiagnie 18 lat.

        > Nie ma ZADNEGO zwiazku miedzy ocenami a intelektem, czy późniejszym sobie radze
        > niem w zyciu. Bo o poźniejszym powodzeniu decyduja zdolnosci społeczne i kreaty
        > wność.

        Zwiazek miedzy ocenami i intelektem jest bardzo duzy i uwypukla sie tylko wtedy,gdy program nauczania jest na wysokim poziomie.
        Gdy program nauczania jest na slabym poziomie,to wystarczy yczeszczac do szkoly by byc dobrym i pracowitoscia mozna osiagnac bardzo dobre stopnie.
        Gdy utrudnisz program nauczania,wtedy intelekt wkracza na arene,dlatego do najlepszych szkol egzaminy sa nie az tak bardzo oparte na badaniu wiedzy lecz na badaniu intelektu.

        > Mozna przejśc szkołę na 3, a potem byc cenionym specjalistą, kiedy się człowiek
        > wstrzeli w dziedzinę, która go pociagnie i zainteresuje.

        Ja w podstawowce praktycznie sie nie uczylem,w szkole sredniej dopiero przed matura,a zaczalem uczyc sie na studiach i po studiach.

    • penelopa40 Czy są mamy dzieci przeciętnie się uczących? SĄ!!! 21.03.11, 11:41
      ja jestem taką mamą... w klasach 1-3 borykałyśmy się z wieloma problemami szkolnymi, w 1 klaise córka ledwo czytała, do tego miała problem ze słuchem, jest po 2 zabiegach na ucho... w 4 klasie jest lepiej, dużo w tym mojej, a w tym roku i przychodzacej pani pracy, ale orzeł to nie jest, stopnie rożne, sporadycznie 1, 2, potem 3, 4, 5 , szóstki ma tylko z plastyki, mało czyta, pisze fatalnie ortograficznie, nauke traktuje jak zlo konieczne...uparciuch, buntownik,
      a z drugiej strony też, jak corka autorki, bystra, inteligentna, dobrze wychowana, empatyczna, wesoła, tzw dobry dzieciak, wysportowana (narty, snowboard, łyżwy, rolki, rower, deska, pływanie...), uzdolniona muzycznie (gra na pianinie i gitarze), plastycznie (malarsko i rzeźbiarsko) ....w pokoju porządek, uczynna, pomaga kolegom, itd/itp
      na początku nie mogłam się przyzwyczaić, ja miałam zawsze bdb oceny szkolne i bylam bezproblemowa pod tym względem... po zebraniu na pierwsze półrocze 1 klasy wrócilam zdruzgotana, nie byla w 1 trojce, ani w 1 dziesiątce, ani w drugiej... tylko 5 od końca czy jakoś tak... ale w końcu jakoś to przełknęłam, córka jest jaka jest, i robię po prostu wszystko żeby zachęcić, ułatwić, pomóc i tyle...
      nie będe sie rozpisywac... zapraszam na priva jeśli masz ochotę porozmawiać... penelopa
    • dasia_23 Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 21.03.11, 13:09
      Ja mam dwa bieguny, jedno hiper zdolne, drugie przecietne lub słabe - czas pokaże. Ale uważam że w życiu własnie to drugie będzie sobie lepiej dawać radę bo nie przejmuje się drobiazgami.
      Opowiesciami się nie przejmuj, bo miałam okazje obejrzeć również super zdolne dziecko w pracy samodzielnej, gdy mała pisała samodzielnie i rewelacja to to nie była. Rodzice często przejaskrawiają, po co - nie wiem. Na 100% czeka mnie dużo pracy z drugim ale na razie niech jeszcze buszuje w przedszkolu i cieszy się dzieciństwem i mimo, że starsze w tym wieku czytało płynnie, ja nie widzę potrzeby uczenia na siłę drugiego malucha skoro nie przejawia takiego zainteresowania.
      Ciesz się, że jest super fizycznie i społecznie, bo wg mnie to są wartości ważniejsze niż same 6.
      • matizka Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 22.03.11, 09:17
        Moja najbardziej długoletnia przyjaciółka po zamieszkaniu w domku zakupiła chyba paletę ramek w Ikea i oprawiła w nie kilkadziesiąt dyplomów swojej aktualnie 14-letniej córki. Poczynając od konkursu mistrz pieknego czytania klasy 1 a, poprzez gratulacje z okazji uczestnictwa w zawodach sportowych na obozie letnim, a kończąc na jakiś już bardziej poważnych typu kangur.

        Za każdym razem słyszymy o tym, że córka jest już tak genialna, że rodzicw mogłaby uczyć (co mnie zwłaszcza wkurza, gdy jej mąż tak mówi o mojej przyjaciółce). Ostatnio miałam już tak dość, że gdy narzekali na niski poziom gimnazjum zapytalam dlaczego tak marnują talent swojego dziecka i nie posłali go do jakiegoś elitarnego gimnazjum.

        Syn, który ma 5 lat skoro szczególnych talentów nie wykazuje jest podobno największym łobuziakiem w przedszkolu i ojciec opowiada o tym z taką dumą jakby co najmn iej zdobył Mount Everestsmile

        Trzeba machnąć ręką i wiedzieć swoje, że świat składa się głównie z przeciętnych i że w sumie to chyba takim się najlepiej żyjesmile
      • alfa36 Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 22.03.11, 14:11
        Tez mnie zastanawia, tyle, ze ja jeszcze w temacie przedszkolnym jestem. Sama mam 5,5 latka, ktory: liczy plynnie tylko do 10, dalej muszę mu pomagac; sam podpisze się, jak wczesniej sobie przypomnielismy, na dwoch kolkach nie bardzo jezdzi (intensywnie cwiczymy). A wokół same czytające i piszące 5-6 latki. Czyli będe miala sredniego/slabego cznia w domu. Dodam tylko, ze sama "dukalam" w zerowce i do dzis pamiętam, jak z tego powodu w "kozie " zostalam. Tyle, że potem juz bylam idealną uczennicąsmile Natomiast mój mąż nigdy orłem w szkole nie był. Studia skonczyl jako 40 latek, ale pracownikiem jest docenianym, bo rzeczywiscie łebski z niego facet.
        • dorek3 Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 23.03.11, 10:10
          Alfa, ale co to znaczy że liczy do 10? Wymienia cyferki po kolei? Przeliczy zwierzątka na obrazku?
          Nawet jeśli by robił to do 20 do nie jest żadna wielka umiejętność (pisze to w kontekście innych geniuszy). Dzieciaki w I klasie robią zadania z tekstem do którego okładają równanie matematyczne, rysunek, odpowiedź . Przeliczają o ileś więcej/mniej.
          Zero stresu, naprawdę. Jak tylko nie traficie na jakąś "mądrą inaczej" nauczycielkę. to młody spokojnie się wszystkiego nauczy. Dzieci muszą też popełnić swoje błędy, dajmy im na to szansę; nie zapobiegajmy wszystkiemu.
          • alfa36 Dorek 23.03.11, 10:27
            Pocieszylas mnie.... Tak, po kolei tylko do 10 liczy, na obrazkach tez do 10. Jak pisze to w lustrzanym odbiciu. Faktem jest, że ja z mlodym nie siedzę przy szlaczkach, częsciej mąż, ale za bardzo się denerwuje (mąż) brakiem postępów, więc podsuwam im inne pomysły (domino, warcaby, szaloną gotowkę). A przedszkole.... no cóż, wlasnie jestem przed rozmową z panią, bo uwielbiajacy przedszkole synek od poniedzialku nie chce do niego chodzic, raz nawet urządził scenę (zabierz mnie stąd, zawieź do babci). Podejrzewam, ze po prostu po półrocznej zabawie pani wzieła się do roboty i dzieci wciąż malują, kleją, itp. , a mlody leser i nie bardzo zadowolony, stąd problem.
            • fogito Re: Dorek 23.03.11, 14:00
              alfa36 napisała:

              > ak pisze to w lustrzanym odbiciu.

              To znaczy, że ma lateralizację krzyżową i bedzie jeszcze długo widział i pisał niektóre litery w lustrzanym odbiciu. To się da wyeliminować ćwiczeniami, ale nie należy za to karcić, bo to jest związane z pracą mózgu. Są różne rodzaje lateralizacji. Psycholog w szkole powinna pomóc ocenić jaka jest, Mój syn np. jest praworęczny i lewonożny, nie pamiętam, kóre ma oko. W każdym razie takie dzieci mają sporą wyobraźnię przestrzenną. A mój syn przy okazji umie strzelać gole lewą ręką.
              • fogito Re: Dorek 23.03.11, 14:02
                fogito napisała:

                umie strzelać gole
                > lewą ręką.

                big_grin nogą miało być oczywiście. I podobno dzieci z lateralizacją to dobrzy architekci smile Zobaczymy...
                • morekac Re: Dorek 23.03.11, 20:04
                  Maradona ci rośnie wink
                  • fogito Re: Dorek 23.03.11, 21:11
                    morekac napisała:

                    > Maradona ci rośnie wink

                    smile
                  • jakw Re: Dorek 23.03.11, 21:32
                    Maradona to rzeczywiście i ręką strzelił gola na mundialu. Z tym, że Maradona jako taki to jednak słabo był wyrośnięty...
                    • fogito Re: Dorek 24.03.11, 06:54
                      jakw napisała:

                      > Maradona to rzeczywiście i ręką strzelił gola na mundialu. Z tym, że Maradona j
                      > ako taki to jednak słabo był wyrośnięty...

                      Mój naszczęście już jest wyrośnięty, ale nie wiem, czy to w piłce pomaga czy przeszkadza. Póki co traktujemy to rekreacyjnie.
                    • morekac Re: Dorek 24.03.11, 09:35
                      Zależy w której płaszczyźnie patrzeć... wink
            • dorek3 Re: Dorek 24.03.11, 09:35
              Spokojnie ! Moi (7,5) wciąż jeszcze odwracają S i 6 i nie jest to coś strasznie niepokojącego w ich wieku. Rzekłabym że dość popularna sprawa.
    • madzesa Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 22.03.11, 14:32
      Mam córkę w II klasie i chyba powinnam powiedzieć, że uczy się przeciętnie...tylko jakoś mnie to nie martwi... kładę nacisk na matematykę, bo bez tabliczki mnożenia nie można pójśc dalej...no i na naukę języka, bo bez tego też jest bardzo ciężko...a resza, no cóż jakoś mała daje radę. Ma w sumie same piątki i czwórki, czasem dostanie jej się 3... ostatnio dwója z niemieckiego - nawet Pani się zdziwiła, bo jak zapytała o to samo po teście, to wszystko wiedziała, okazało się, że nie zrozumiała polecenia i nie zrobiła wcale...zdarza się...
      Mam trochę luźne podejście do jej nauki, a dlaczego... otóż ja byłam świetną uczennicą, średnia w podstawówce powyżej 5 każdego roku, w liceum po cieżkiej 1 klasie - odbiłam się i skończyłam na 4,9 w czwartej, a liceum było w dużym mieście (dojeżdżałam)- klasa mat-fiz z rozszerz. angielskim...potem musiałam iść do pracy i na zaoczne studia, bo rodziców nie było stać na dzienne...ale do czego zmierzam...nazywali mnie kujonem, choć nie kułam, bo nauka była dla mnie przyjemnością, nie chodziłam na imprezy, bo jak byłam w odpowiednim wieku, to znajomi z liceum mieszkali 25 km ode mnie...poza tym klasa była snobistyczna, a ja cóż z małej mieściny nie pasowałam , nie miałam na kino, firmowe ciuchy, narty... Nie było mi łatwo, choć uczyłam się super...może wystarczy być przeciętnym , ale jakoś fajnie wspominać ten okres...Moja córka nie wykazuje w sumie zdolności po mnie, po mężu też - bo był zdolny (choć leniwy - zdanie teściowej), ale cieszę się, że sama daje radę, nie muszę sprawdzać zeszytów, bo wie, że musi zrobić lekcje, jak nie wie to tłumaczę, ale nie robię za nią... jak się nie nauczy i ma 2 - to szybko chce się podciągnąć... Lubi podróżować, wie jak się zachować w różnych miejscach (krajach), szybko zawiera znajomości, jest lubiana w klasie, a to chyba też ważne - nie tylko stopnie...
    • canuck_eh Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 22.03.11, 16:07
      Moje mowi plynnie po angielskubig_grin
      Ale moze dlatego ze to jego jezyk wykladowysmile
      Moj dopiero jakos teraz zaskoczyl troche z czytaniem ksiazek ale tez do konca nie wiem czy wszystko tak pieknie i ze zrozumieniem przeczyta bo to dyslektyk i czasami na moje pytanie o czym byla ksiazka i kto byl bohaterem odpowiada - a skad ja mam to wiedziecwink.Ksiazki wybiera sobie sam.Lepiej mu wychodzi jak dorwie cos o starozytnosci i o armii i samolotach.Ostatnio dorwal Mikolajka i przyszedl z komentarzem - po co oni chodza do tej szkoly - przeciez ciagle sie bija.No mam sygnal ze jednak tekst do niego dociera.
      Z innych przedmiotow - sa dzialy ze jest dobry, sa dzialy ze idzie mu mozolnie i naprawde stajemy na glowie.Dodawanie, odejmowanie , tabliczka mnozenia - pieta achillesa, pisanie poprawne.Generalnie mam malego geniusza ktory ma powazne problemy z liczeniem i poprawnym pisaniem.( tak mi pani psycholog po zrobionych testach powiedziala).Teraz w szkole ma do napisania krotkie przemowienie - dowolny temat ma mwoic przez okolo 3-5 minut.I wszystko byloby fajnie gdzyby mial sie przygotowac i byloby to tzw show and tell , ale on to musi napisac, nauczyc sie na pamiec i powiedziec.I tu bedzie mial wielki problem bo jak wiedze o Sparcie ten moj 10latek ma tak przelac to na papier to bedzie mial cholerne klopoty.
      Tak wiec nie martw sie nie wszystkie matki maja uczniakow co to koncza rok szkolny z czerwonym paskiem.Dla mnie najwazniejsze ze widze ze stara sie jak moze i wychodzi co wychodzi.Jak widze ze sie obija i przyniesie guzik a nie wyniki to jestem zla, ale wtedy ten moj geniusz sie wezmie do roboty i sie poprawi.Najwiecej czasu mitrezy na pisaniu , liczeniu.Rozwiazanie problemu to nie problemsmile tylko zapisanie tego wszystkiego.Przelanie mysli na papier.
      I dobrze ze jest przyzwyczajona do wszystkich ocen.pamietam jak w podstawowce mielismy jedna taka co to na samych piatkach jechala i raz dostala 4 i bala sie wrocic do domu. Masz szczesliwe dziecko a ze przyniesie raz nizsza ocene to co tam - bedzie jej to do czegos potrzebne , bedzie chciala w tym a nie innym rozwinac swoje zainteresowania podciagnie sie z tego przedmiotu, a jak nie to bedzie szla na neutralnym poziomie a reszte trzymala na poziomie wyzszym i tyle.
      I musze ci powiedziec a raczej napisac - syn jest dosc zdolny w roznych sportach.i nie ma piekniejszego widoku jak maz gra z synem w pilke i malzon sie skreca, poci a i tak jego tylek jest niezle skopany przez tego 10latka.A maz nie z tych co to ruszac sie nie potrafia bo bardzo czynny sportowo.I wielki banan na buzi dzieciaka ze kolejna gra wygrana na jego konciesmile
    • kamilkka30 Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 22.03.11, 22:20
      A ja od dwóch tygodni zaczęłam się martwić... nie wynikami syna, bo moim zdaniem są dobre, ale postawą nauczycielki, która chyba postawiła sobie za cel zrobić z klasy samych wybitnych i jeśli dziecko nie ma 5, to wszystko poniżej to dno. Publicznie ogłasza "Kowalski 4, Nowak 5, Iksiński 1 wykonałeś to zadanie najgorzej w klasie... Dopóki nie dotykało to mojego syna, to wydawało mi się, że jest ok. Gdy sąsiadka skarżyła się, że jej syn nienawidzi szkoły i Pani X, to wydawało mi się, że przesadza.... Dwa tygodnie temu w pewnej kwestii miałam inne zdanie niż Pani X i od tego czasu się zaczęło... jedynki, komentarze pod zadaniami "jesteś bardzo nieuważny", za czytanie otrzymywał zawsze 5 lub 5 z minusem, a w ubiegłym tygodniu 4- ...
      Jeśli się nie zmieni, czeka mnie rozmowa z Panią X, bo nie zamierzam przymuszać syna do pracy ponad godzinę dziennie na zadania i domowe i zadania dodatkowe, aby zaprzestała wytykać mu błędy publicznie i utwierdzać go w przekonaniu, że jest najgorszy w klasie. Niestety tak zaczął sobie wmawiać, po ostatniej krytyce jego zadania domowego na forum publicznym.
    • mamusia1999 Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 23.03.11, 14:38
      ja mniej o zdolnosciach, tylko o tym chwaleniu.

      no wiec moja Starsza ponoc juz sluchac nie moze, jak Mlodego za czytanie i rachowanie chwale. owszem jest za co, ale jej juz uszami wychodzi. za to zupelnie puszcza mimo uszu, ze Mlodego trzeba ciagle w mowieniu traktowac metoda corrective feedback, ze 4x w tygodniu musi cwiczyc logo. a ja tylko staram sie rownowazyc cala - niebezposrednia ale jednak - krytyke. Starsza tez chwale, ale w jej wypadku sa to dyscypliny mnije szkolne.

      mialam w liceum kolezanke - jej mama byla nia zawsze i nieustajaco zachwycona, uwazala ze jej corka jest nonkonformistka i tylko dlatego bardzo przecietna uczennica. ja bylam swietna uczennica, a moja mama predzej by sie udlawila, zanim by mnie publicznie lub prywatnie pochwalila. zgadnijcie, ktora z nas wyrosla na pewna siebie kobite?
      • katasiakasia Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 23.03.11, 15:35
        o matko znaczy są jeszcze na świecie, które nie są porywająco zdolne, ufffff. Tak czasem, gdy słyszę czy czytam fora to na każdym kroku geniusze wiedzę wchaniające z powietrza. Dla mojego dziecka chyba zabrakło tych dobrodziejstw sad. Mimo, że czyta ogromnie dużo jakoś nie pomaga to w wypowiedziach słownych czy pisemnych. Cóż kiepściutkie, lakoniczne a i w matematyce nie orzeł, język też do głowy sam nie wchodzi a zwłaszcza gramatyka. Musimy czasem trochę więcej popracować, aby nie było dramatu a to niestety zachwytu dziecięcia to nie wzbudza .....
    • gaskama Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 23.03.11, 15:24
      Mój syn uczy się przeciętnie. Nie wiem tylko, czemu wszyscy piszą o ocenach w klasach 1-3 SP. U syna w szkole nie ma ocen. O ile wiem, w tych klasach ocen nie powinno być. No ale odpwiedź na Twoje pytanie brzmi "TAK". Klasa syna liczy 15 osób i mniej więcej 10 dzieci, to dzieci genialne (konkursy, zawody, olimpiady, fortepiany, różne sporty, uniwersytety dziecięce, zwycięzcy korridek i kangurków). Mój syn należy do tej 5 nieudzielających się.
      • kamilkka30 Re: Czy są tu mamy dzieci przeciętnie się uczącyc 23.03.11, 20:43
        O ile wiem, w tych klasach ocen nie powinno być w klasach 1-3 SP

        Niestety w ubiegłym roku z podstawy programowej wynikało, że dzieci nie powinny być oceniane, mimo to nauczyciele i tak wstawiali oceny. Pewnie dlatego od tego roku zmienili i w komentarzu do podstawy programowej dopisali, że dzieci powinny być oceniane, najlepiej codziennie. "Oczywiście" nie ma być "typowych" ocen od 1 do 6, ale czym się różni np A od 1 jeśli w opisie na początku roku dowiadujemy się od nauczyciela, że A to taki odpowiednik 1. Ja trochę wyżej napisałam, że syn otrzymuje 1, 2, 3, 4,5.
    • majenkir No to sie dowiedzialas 23.03.11, 19:52
      big_grin Tu tez matki samych geniuszy. A jezeli jest jakis problem, to spowodowany albo niedosluchem, albo inna dysleksja wink. Takich zwyklych, przecietnych dzieci juz nie ma....
      • kamilkka30 Re: No to sie dowiedzialas 23.03.11, 20:50
        Takich zwyklych, przecietnych dzieci już nie ma....

        Moim zdaniem nie ma zwykłych, przeciętnych dzieci. Każde dziecko jest inne i w każdym dziecku jeśli się postaramy można odnaleźć nieprzeciętny talent (niekoniecznie lekarza czy wynalazcy, np. dzisiaj gotowa byłam z zachwytu całować po rękach fryzjera, za to co zrobił z moimi włosami) . Niestety szkoła produkuje przeciętniaki, wmawiając im (nam), że skoro dziecko np. nie umie płynnie czytać w pół roku od rozpoczęcia nauki, to jest beznadziejne.
        • kamilkka30 Re: No to sie dowiedzialas 23.03.11, 21:11
          Aby nie być gołosłownym.
          Kilka lat temu zatrudniliśmy na stanowisko „sekretarki” chłopaka, absolwenta Akademii Rolniczej. Przez rok nie mógł znaleźć pracy. Raz mu się udało i przez 1 miesiąc pracował, jako przedstawiciel handlowy, ale się nie nadawał i go zwolnili. Na rozmowie był kłębkiem nerwów, zatrudniliśmy go chyba z litości, bo wręcz błagał o tę posadę. Jako „sekretarka” był beznadziejny, jedyna zaleta, to, że pracował za grosze, gdybyśmy zaproponowali to pracowałby i za darmo. Mimo to żałowaliśmy swojego wyboru i tylko z litości nie został zwolniony ( za te same grosze była kolejka chętnych, zdecydowanie bardziej kompetentnych osób). Jakoś tak w między czasie okazało się, że trochę zna się na informatyce, zrobił jakiś projekt graficzny, czy coś podobnego, nawet dobrze nie pamiętam. W każdym bądź razie przesunęliśmy go do działu zajmującego się wdrażaniem systemów informatycznych. Po trzech latach był REWELACYJNYM programistą. Po 5 latach skończył drugi kierunek, Informatykę, ze średnią powyżej 4, w trakcie otrzymał stypendium naukowe. Dziś jest bardzo cenionym programistą i nie musi się martwić, czy ktoś go zatrudni.
        • fogito Re: No to sie dowiedzialas 23.03.11, 21:23
          kamilkka30 napisała:

          > . Niestety szkoła produkuje pr
          > zeciętniaki, wmawiając im (nam), że skoro dziecko np. nie umie płynnie czytać
          > w pół roku od rozpoczęcia nauki, to jest beznadziejne.

          Bo pół roku to za krótko jeśli startuje się od zera czyli od przysłowiowych literek.
      • fogito Re: No to sie dowiedzialas 23.03.11, 21:17
        majenkir napisała:

        A jezeli jest jakis problem, to spowodowany al
        > bo niedosluchem, albo inna dysleksja wink.

        Mam nadzieję, że to nie jest dla ciebie powód do żartów.

        Takich zwyklych, przecietnych dzieci j
        > uz nie ma....

        Bo każde dziecko ma w sobie olbrzymi potencjał tylko trzeba go umieć wydobyć. Oczywiście nie oznacza to, że ma być owym geniuszem w każdej dziedzinie.
        • menodo Re: No to sie dowiedzialas 24.03.11, 08:29
          fogito napisała:

          > majenkir napisała:
          >
          > A jezeli jest jakis problem, to spowodowany al
          > > bo niedosluchem, albo inna dysleksja wink.
          >
          > Mam nadzieję, że to nie jest dla ciebie powód do żartów."

          No chyba wlasnie jest.
          Ja szczerze mowiac troche juz odzwyczailam sie od tego rodzaju chamstwa, dlatego mnie zatkalo.
          • fogito Re: No to sie dowiedzialas 24.03.11, 08:52
            menodo napisała:


            > No chyba wlasnie jest.
            > Ja szczerze mowiac troche juz odzwyczailam sie od tego rodzaju chamstwa, dlate
            > go mnie zatkalo.

            Mnie nie zatkało, bo różne kwiatki się na forum zdarzają. Mam nadzieję, zę to miał być po prostu kiepski żart.
      • gaskama ????!!!!!????!!!!! 24.03.11, 10:28
        > big_grin Tu tez matki samych geniuszy. A jezeli jest jakis problem, to spowodowany al
        > bo niedosluchem, albo inna dysleksja wink. Takich zwyklych, przecietnych dzieci j
        > uz nie ma....


        To wypowiedź z gatunku "a na HIV umierają pedały, które są same sobie winne". Dowcip się nie udał.
        • kleopatra1i2 Re: ????!!!!!????!!!!! 31.03.11, 20:18
          Ja mam dzieci całkowicie przeciętne, skala ocen bardzo różna, w zależności od stopnia zaawansowania w naukę (a z tym bywa różnie). Nie mam niespełnionych własnych ambicji, więc też nie przelewam je na synów. Dla mnie 4 to "dobry" stopień, więc jak ją przyniosą to są chwaleni (w przeciwieństwie do swoich rówieśników). Ważne żeby byli szczęśliwi, znaleźli to co ich interesuje i rozwijali swoje pasje. Nie muszą być geniuszami ze wszystkiego....
          • dorrit Re: ????!!!!!????!!!!! 01.04.11, 16:41
            U nas na razie srednie i srednio-dobre oceny, III kl. podst. I tak wiem, ze w gimnazjum i liceum oceny moga sie bardzo zmienic, w kazda strone...
            Natomiast przy okazji spotkan z rodzicami jakos nikt o stopniach nie mowil... czasem sie spytalam, jak sie uczy dziecko, odpowiadano ale nie bylo chwalenia sie. Chwalenie dziecka jest potrzebne - ale wlasnie - chwalenie DZIECKA, w domu np., gdy dobrze cos zrobilo czy to z lekcji czy w innej dziedzinie.

            Tylko, ze nie mieszkamy w Polsce. Oceny stawiane dzieciom na polrocze i koniec roku nie sa do wiadomosci wszystkich. Rodzice odbieraja swiadectwa po lekcjach, osobiscie (tj. nie w grupie a wchodza po kolei do sali, rozmawiaja z nauczycielem, podpisuja odbior swiadectwa... i nikt sie nie chwali albo na glos nie martwi. Jest aspekt ktory b. mi sie podoba w tut. szkole podstawowej.

            Dzieci oczywiscie widza kilkoro dzieciakow wybijajacych sie pozytywnie (mamo, Dawid ma same najlepsze stopnie; Frycek nigdy nic nie umie) ale nie wiedza i nie porownuja sie z reszta klasy, nie znaja raczej ich ocen...
Pełna wersja