Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek?

21.03.11, 21:09
ak są traktowane u Was?
Nasza sześciolatka, jak to chyba zwykle bywa w tym wieku, ma do zajęć dość chwiejne podejście. Np. najpierw jest zafascynowana, a po 5-6 zajęciach zaczyna marudzić, woli zostać w domu, "tylko raz", chce sobie zrobić jeden wolny dzień, "już wszystko umie" itp...
Jeszcze nie wypracowaliśmy sobie podejścia, bo kiedyś, gdy była mniejsza, nie marudziła i zawsze chodziła na swoje zajęcia chętnie.
Fakt faktem ma dużo zajęć w przedszkolu - to przedszkole prywatne i jest ich tam multum. Ale odkąd zaczęła chodzić do tego przedszkola, nie chodziła właściwie na żadne inne zajęcia, właśnie dlatego, że nie chcieliśmy jej już przeciążać. Dopiero teraz zaczęła chodzić na basen i na łyżwy i to był jej własny pomysł...
Czy lepiej odpuścić? Czy uczyć obowiązku...? Czy podążać za kolejnymi zainteresowaniami, czy konsekwentnie tkwić przy wcześniejszych wyborach?
    • kunnegunnda Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 21.03.11, 21:28
      jestem konsekwentna, noo, chyba ze bym wiedziala, ze zajecia rzeczywiscie do bani, lub ze dziecko sie meczy jakos strasznie, tj mu nie odpowieda towarzystwo czy prowadzaca.
      wtedy niestety bym odpuscila- zdarzaja sie pomylki.
      dzien wolny - u nas nie ma to racji bytu, ale jakby dziecko np z jakies powodu bardzo zmeczone, to bym odpuscila.
      moze opna za duzo tych zajec ma?
      • aszpr Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 21.03.11, 21:40
        No właśnie z powodu dużej ilości zajęć zastanawiam się, czy aby nie jest przeciążona... Nie wygląda wink Ale może po prostu jest spragniona swobodnej zabawy...?
        Z drugiej strony jej koledzy i koleżanki z grupy też są po tylu zajęciach w przedszkolu i też jeszcze jeżdżą na kolejne... A ona jeździ dodatkowo tylko na basen i łyżwy, po jednym razie w tyg., na nic więcej.
        Trochę obawiam się odpuścić, bo na mój gust wygląda mi to raczej na takie zwyczajne dziecięce "nie chce mi się"... Np. na łyżwach od wielu już rodziców słyszałam, że dzieci chciały sobie zrobić dzień wolny (jakaś ogólna tendencja wink ) i nikt nie odpuszcza...
        Swoją drogą córka wyskoczyła z jedną z wielu propozycji dnia wolnego po 2tygodniach choroby+ 2 tygodniach ferii jednym ciągiem...
      • zuzi.1 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 28.03.11, 20:31
        "dzien wolny - u nas nie ma to racji bytu" - o matko, biedne dziecko, powinna miec dzień/dni wolne od zajęc dodatkowych, to jakas masakra, przecież dziecko chce się pobawic w domu, poleniuchowac, ponudzic się zwyczajnie, od tego się nie umiera i nie wyrośnie z takiego dziecka osoba nienauczona obowiązków...
      • zuzi.1 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 28.03.11, 20:32
        "dzien wolny - u nas nie ma to racji bytu" - o matko, biedne dziecko, powinna miec dzień/dni wolne od zajęc dodatkowych, to jakas masakra, przecież dziecko chce się pobawic w domu, poleniuchowac, ponudzic się zwyczajnie, od tego się nie umiera i nie wyrośnie z takiego dziecka osoba nienauczona obowiązków...
    • olena.s Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 21.03.11, 21:51
      Kiedy moja miała 6 lat to pędzałam tylko na basen. Zaproponowałam coś tam jeszcze, poszła parę razy i nie chciała więcej, więc odpuściłam. Basenu się trzymałam uparcie, bo zależało mi - choćby ze względów bezpieczeństwa - na efekcie, czyli umiejętności pływania.
    • slonko1335 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 21.03.11, 21:55
      Na etapie dziecka 5-6 letniego zakładam, że zajęcia dodatkowe maja być dla niego głównie frajdą. Nie zmuszam do chodzenia na nie ale też nie ma czegoś takiego jak dzień wolny jak już chodzi. Ok, nie chcesz chodzić nie ma problemu, wypisujemy się i nie idziesz więcej(dotychczas zdarzyło się tak dwukrotnie, że wypisałam, na resztę biegnie jak na skrzydłach i dni odlicza). Oczywiście jeżeli z jakiegoś powodu jest bardzo zmęczona np. po nieprzespanej nocy, odpuszczam ale nie z powodu zwykłego nie chce mi się.
    • joa66 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 21.03.11, 22:08
      Wg mnie to zalezy od zajęć. Języki obce, umiejętnośc pływania i jazdy na rowerze to obowiązek, wszystko jedno czy realizowany w szkole, poza szkołą, przez inhalacje czy inaczej wink

      Pozostałe zajęcia - do wyboru , z możliwoscią dni wolnych, całkowitej rezygnacji.

      Z drugiej strony nie wyobrażam sobie, żeby dziecko spędzało cały swój wolny czas na kanapie, gapiąc sie w seriale TV jak zombie. Na pewno martwilby mnie brak jakichkolwiek pasji i pewnie próbowałabym coś zrobić. Co - nie wiem, bo nie byłam w takiej sytuacji.
      • mama303 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 22.03.11, 18:25
        joa66 napisała:


        > Z drugiej strony nie wyobrażam sobie, żeby dziecko spędzało cały swój wolny cza
        > s na kanapie, gapiąc sie w seriale TV jak zombie.

        A to już nie ma innych form spędzania czasu wolnego tylko gapienie się w TV?
        • joa66 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 22.03.11, 19:56
          "A to już nie ma innych form spędzania czasu wolnego tylko gapienie się w TV? "


          Ależ oczywiście, że są. Przecież to nie jest tak, że albo TV albo zajęcia dodatkowe/obowiązkowe. To tylko stwierdzenie, że na taką sytuacje należy reagować. Na to, że dziecko nie chce chodzic na zajęcia dodatkowe, chce z nich rezygnować -niekoniecznie. Przynajmniej moim zdaniem.

          p.s. chyba jedynym powodem do reagowania to podejrzenie, że coś niedobrego dzieje sie na zajeciach i tylko dlatego dziecko nie chce chodzić albo dziecko zbyt swobodnie traktuje budżet rodzinny, tzn po raz kolejny zapisuje się na zajęcia, z których po miesiącu rezygnuje.
          • mama303 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 10:41
            joa66 napisała:


            > p.s. chyba jedynym powodem do reagowania to podejrzenie, że coś niedobrego dzie
            > je sie na zajeciach i tylko dlatego dziecko nie chce chodzić

            A moim zdaniem nic niedobrego nie musi się dziać. Poprostu dziecko może starcić ochotę na akurat takie zajęcia. Na siłę bym nie zmuszała do niczego co się nazywa zajecia dodatkowe.
            • joa66 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 10:52
              Mam na myśli to, że kiedy dziecko chciałoby chodzić na jakieś zajęcia np. pianino, a potem rezygnowało TYLKO z powodu np agresji nauczyciela, to warto problem rozwiązać (zmiana naucyzciela i tak dalej). I to nazwałam reagowaniem.

              Jeżeli nie chce już grać na pianinie - to jego/jej decyzja i tyle.
    • morekac Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 21.03.11, 22:19
      Np. najpierw jest zafascynowana, a po 5-6 zajęciach zaczyna mar
      > udzić, woli zostać w domu, "tylko raz", chce sobie zrobić jeden wolny dzień, "j
      > uż wszystko umie" itp...
      Tutaj trzeba wyczuć - bo czasami dziecku może się prowadzący nie spodobać albo jest zmęczone...
      Jeśli po semestrze dziecko nie wyraża ochoty na kontynuowanie i chciałoby spróbować czegoś innego - zmienić zajęcia. W tym wieku wybory nie są stałe, a i dziecko musi iluś tam rzeczy spróbować.
      • nena22 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 22.03.11, 00:34
        "Czy podążać za kolejnymi zainteresowaniami, czy konsekwentnie tkwić przy wcześniejszych wyborach? "
        Też się nas tym zastanawiałam i myślę tak: Kiedy jak nie w takim właśnie wieku próbować różnych ciekawych zajęć? Z jednej strony pewnie warto byc konsekwentym ale z drugiej trzeba jakoś wyczuć, ze może własnie czas zamienić łyżwy na konie np. Nawet nie mówię tutaj o nienawiści do jazdy na łyżwach tylko własnie o chęci spróbowania czegoś nowego, w granicach rozsądku oczywiście i naszych możliwości. Tak kombinuję ,ze jak dzieciak posmakuje różnych rzeczy to potem sam wybierze to co najbardziej mu pasuje. A kiedy jak nie teraz próbować? Potem nigdy nie ma już tyle czasu. Ja muszę trochę studzić zapędy mojej córki bo najchętniej to chodziłaby na wszystko ale widzę, ze powoli zaczyna się konkretyzować. I czasem też pomimo, że wiem ,ze lubi prosi o tylko 1 dzień wolny smile Czasem się zgadzam.

      • myelegans Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 22.03.11, 00:34
        Dlatego robimy misz-masz, zeby nie bylo zmeczenia materialu, jesienia byla pilka nozna, bo na dworze, zima narty i koszykowka, teraz na wiosne albo pilka nozna, albo baseball. Basen caly rok, ale do tego to sie rwie, to ja mam ochote czasami odpuscic, ale nie popusci. Jakos nigdy nie musielismy przyciskac, nie zdazalo mu sie znudzic. Na nartach moglby jezdzic codziennie, caly rok.
        Polska szkola w sobote caly rok od 3 lat i TO jest obowiazek jak szkola ang. w ciagu tygodnia, tu nie ma negocjacji.

        W przyszlym roku podchodzimy do nauki instrumentu, pojde za rekomendacja prowadzacego.
        • iin-ess Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 22.03.11, 07:35
          obowiązku to uczy ja przedszkole pozniej szkola. a zajecia dodtakowe to zajecia zaintersowan. chce isc na jakies zajecia bo chce spróbować skąd ma wiedziec czy cos ja zaiteresuje czy nie jak nie spróbuje? dlaczego zmuszac? widac to nie bylo to jako 6 letnie dziecko ma prawo jeszcze do poszukiwańwink jak trafi na swojego konika to zostanie z przyjemnościa
          • aniucha333 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 29.03.11, 00:28
            Jestem calkowiecie za daniem wyboru dziecko ale jesli co miesiac, kwartal chce robic cos innego i ma taki slomiany zapal to bym sie zaczela zastanawiac. Co innego robic cos sezonowo - np. narty a co innego zaczynac jakies hobby i NIGDY nie konczyc (tzw. slomiany zapal). Mnie to by martwilo bo takie dzieci pozniej wyrastaja na doroslych ktorzy robia tak samo. Wiem to po sobie wink Wieczna prokrastynacja i porzucanie w polowie. Rola rodzica jest tez wspomoc dziecko i zobaczyc gdzie byl blad ze taki mlody czlowiek tak szybko sie poddaje. Mam kolezanke ktorej dziecko najpierw cos uparcie chce robic np. gimnastyka sportowa a po paru zajeciach juz nie chce chodzic. Najczesciej jak tylko pojawiaja sie jakies najmniejsze przeszkody. No i moje kolezanka sie poddaje. Kurcze mnie to by martwilo w moim dziecku. Bo to pozniej sie przelozy na inne wybory zyciowe w doroslym zyciu - bedzie sobie wiecznei odpuszczac przy najmniejszych trudnosciach. Wiem to z wlasnego doswiadczenia - do dzisiaj walcze ze swoim lenistwem i nieuzasadnionymi lekami. A mozna to bylo calkiem sprytnie w mlodosci skorygowac smile Mam kolezanke ktorej ojciec od wieku szkolenego codziennie bral na jogginig przed lekcjami (bez wzgledu na pogode czy sezon). Dziewczyna (w sumie kobieta bo ma 45 lat) ma to 'we krwi' dzis - codziennie cwiczy. Jak ja pytam dlaczego jej sie tak chce to mi odpowiada 'bo ja tak mam' smile Absolutnie to podziwiam i z lekka zazdroszcze takiej samodyscypliny. Ale to tak jest 'czym skorupka w mlodosci przesiaknie tym na starosc traci'.
    • tajmk Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 22.03.11, 08:40
      mam wrazenie ze wiekszosc nas rodziców z dziećmi zapędza się w jakas pułapke z tymi zajeciami
      • matizka Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 22.03.11, 08:58
        A ja mam wrażenie, że żeby coś polubić to trzeba to już trochę umieć, a więc czasami się trochę przemóc. Moja córka chodzi już 3 lata na basen i po różnych nie chcę teraz chce więcej. Ale widzę, że ona sama sobie potrafi popływać przez 45 minut i prosic o jeszcze.

        Więc czasem warto trochę na siłę. Co do próbowania różnych rzeczy to ja byłąbym umiarkowana. Tzn. pływać dobrze by umiał każdy, aikido już takie potrzebne nie jest. Jakoś jak widzę różne oferty dla dzieci typu - gotowanie, ceramika, itp - to myślę sobie, że można się wybrac na coś takiego RAZEM dla zabawy, ale robienie z tego obowiązku jest bez sensu
      • olena.s Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 22.03.11, 09:02
        No bo to wszystko nie jest łatwe...
        Jak to rozgraniczyć, gdzie należy przycisnąć dla dobra dziecka, a gdzie odpuścić. Ja teraz nie odpuszczam zajęć ruchowych i mala ma ich aż nadto, ale nie widzę innego wyjścia, bo sama z siebie w naszych warunkach ma mało okazji do takiego zwykłego polatania z dzieciakami.
        Ale chciałabym ją w przyszłym roku przycisnąć dodatkowym arabskim - coś zawsze z ulicy/sklepu złapie, szkoła uczy słabo, arabski język mało u nas znany, to może być jakiś atut. Ale może przesadzam? Może nie nalezy jej zawracać głowy i lepiej odpuścić?
        Chyba każdy rodzić się tak gryzie...
        • jakw Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 22:37
          Z tym arabskim to w sumie zależy:
          a) jak długo zamierzacie jeszcze siedzieć w kraju arabskojęzycznym
          b) czy młoda po wyjechaniu z ww kraju będzie miała możliwość dalszej nauki
          • olena.s Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 17:14
            Jak długo - pojęcia nie mam.
            Jak podtrzymać język w Polsce - cóś wątpię w szeroką ofertę arabskiego dla dzieci....
            • jakw Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 17:20
              Podejrzewam, że i dla dorosłych oferta nauki arabskiego szeroka nie jest. Najprędzej to już chyba Al-Dżazira - w niektórych kablówkach jest.
    • dasia_23 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 22.03.11, 09:10
      "Zmuszam" do pianina smile na resztę biega z pieśnią na ustach . Ma 7 lat.
    • dorek3 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 22.03.11, 09:31
      No to mi chyba prawa rodzicielskie odbiorą za zaniedbywanie dzieci, bo moje 7 latki obecnie nie chodzą na żadne zajęcia dodatkowe. Małym wyjątkiem jest Uniwersytet Dzieci 1-2 w miesiącu w soboty. W szkole na świetlicy chodzą na wiele kółek, po szkole zostaje niewiele czasu który jest dzielony pomiędzy odpoczynek i lekcje. Weekendy przeznaczamy na całkowity reset, maksymalnie długo na dworze.
      Za 1-2 lata przymuszę do dodatkowych godzin z angielskiego.
    • mama303 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 22.03.11, 18:33
      Moje dziecko uczęszcza tylko na angielski dodatkowy /uważam, że w podstawóce jest go za mało/. Na inne zajęcia nie chodzi, nawet w świetlicy nie korzysta z bogatej oferty rozmaitych kółek różnej jakości. Ona lubi sobie sama porządzić i poorganizować czas.
    • mbkow Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 10:27
      jezeli nie jest sie slynna tiger-mother wink to dziecko chce, chodzi, nie chce, nie chodzi. a szczegolnie 6latek. fajnie jest podazac za zainteresowaniemi, probowac, sprawdzac. wymagamy od dzieci konsekwencji, zaangazowania, poczucia obowiazku kompletnie nie majac pojecia, co w danym wieku od dziecka mozna wymagac i co tak naprawde zaskutkuje, np. zmuszanie czy swoboda poszukiwania wink
      sama z tymi zajeciami dodatkowymi musze sie studzic. teraz u mojego 7latka jest angielski i najukochansza pilka nozna (oba w czasie swietlicowym). i basen jako zabawa z bratem i mama.
    • mama-ola Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 10:40
      Mój syn poza przedszkolem chodzi tylko na judo i nie ma do tego chwiejnego podejścia. cieszy się, gdy przychodzi dzień judo (2 razy w tygodniu).
      Wydaje mi się, że gdyby chciał się na coś zapisać i trochę by pochodził, to by "musiał" chodzić. Nie zgodziłabym się na takie "lenistwo od czasu do czasu". Do przedszkola często mu się nie chce wstać i marudzi, że zostanie w domu. Nigdy się nie zgadzam, każę się ubrać i idzie.
      • mama303 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 15:23
        mama-ola napisała:

        > Do przedszkola często mu się nie chce wstać i marudzi, że zostanie w domu. Nigdy
        > się nie zgadzam, każę się ubrać i idzie.
        Ja tam w czasach przedszkola córce zawsze pozwalałam zostac w domu jak tylko była taka mozliwość /np. byłam w domu albo tata/i jej sie nie chciało pójśc.
        Szkoła to już inna bajka i nawet jej samej taka mysl do głowy nie przyjdzie smile
        • mama-ola Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 15:34
          A tyo dobrze, że się tak ładnie przestawiła i zrozumiała, że co dozwolone w przedszkolu to niekoniecznie w szkole smile
          Ja właśnie z obawy, że syn szkołę będzie traktował tak samo, nie folguję mu teraz. Zwłaszcza że ma iść do szkoły jako 6-latek, czyli niby niekoniecznie dojrzały.
          • mama303 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 18:33
            mama-ola napisała:

            > Zwłaszcza że ma iść do szkoły jako 6-latek, czyli niby niekoniecznie dojrzały.

            Moja tez poszła jako 6 latka rok temu. Do przedszkola to chodziła bez jakiegoś entuzjazmu a do szkoły całkiem chętnie uczęszcza smile
          • jakw Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 22:30
            mama-ola napisała:

            > Ja właśnie z obawy, że syn szkołę będzie traktował tak samo, nie folguję mu ter
            > az. Zwłaszcza że ma iść do szkoły jako 6-latek, czyli niby niekoniecznie dojrza
            > ły.
            No i w ten sposób skracasz mu dzieciństwo nie o rok, a o więcej. Dziecko ma prawo być niedojrzałe.
            • mama-ola Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 28.03.11, 14:43
              > No i w ten sposób skracasz mu dzieciństwo nie o rok, a o więcej. Dziecko ma
              > prawo być niedojrzałe.

              Skracam mu dzieciństwo, bo posyłam do przedszkola? Bo poślę do szkoły? To kim on jest w tych placówkach, skoro dzieckiem nie?
              Jak realizować to prawo? Zostawiać w domu, jeśli tylko chce?
              • jakw Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 28.03.11, 22:22
                Skracasz mu dzieciństwo, bo wymagasz od 6-latka (może i 5-latka, nie wiem od jak dawna postanowiłaś "nie folgować") traktowania przedszkola nader poważnie - co najmniej jak szkoły. A dziecko ma prawo być niedojrzałe i czasem chcieć zostać w domu - zwłaszcza, że pewnie w domu mama zostaje...
                • mama-ola Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 29.03.11, 18:45
                  > A dziecko ma prawo być niedojrzałe i czasem chcieć zos
                  > tać w domu -

                  No czasem zostawał, jak sobie pomyślę, to właściwie dość często nawet. Ale wiele razy się nie zgadzałam, zwłaszcza po tym jak wieczorem wielokrotnie prosiłam, by się już położył, bo rano będzie niewyspany. A on się wygłupiał do 10, a potem rano był padnięty. Gdybym pozwoliła zostać, to by taka była z tego nauka, że chodzę spać o której chcę, najwyżej jutro nie wstanę.

                  > zwłaszcza, że pewnie w domu mama zostaje...

                  Pracuję. Zostać by musiał z bratem i jego nianią, a to zdecydowanie nie jest dobry pomysł. Niania nie przepada za starszakiem, źle rozstrzyga konflikty międzyt braćmi, dla świętego spokoju puszcza mu bajki po 5 godzin.
    • anndelumester Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 10:43
      Najpierw trzeba by było sprecyzować, co to są zajęcia dodatkowe. Dla jednych będzie to wszystko to, co można robić oprócz siedzenia na kanapie przed TV czy przed kompem, dla innych zajęcia oferowane poza szkołą. A tu jest już kwestia co szkoły oferują. W moim przypadku szkoła oferuje dużo, dlatego dziecko ma wolne popołudnia (po godzinie 16) i zajęci pozaszkolne ograniczone.
      Sporty indywidualne rolki, narty, rower dla mnie nie są zajęciami dodatkowymi, tylko czymś normalnym. Sporty grupowe i treningi to inna sprawa - jeżeli dziecko sobie coś wybrało i się po kilku tygodniach wciągnęło - kontynuuje na zasadach obowiązku - jest trening i nie ma od niego odstępstwa.
      Podobnie jest z muzyką - nauka gry na wybranym instrumencie - jeżeli dziecko chciało - nie podlega dyskusji i negocjacjom, że może później, albo kiedyś.


      • przyjaciele_z_zielonego_lasu Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 17:55
        anndelumester napisała:

        > Najpierw trzeba by było sprecyzować, co to są zajęcia dodatkowe.
        >
        dokładnie. Uważam, że zajęcia dodatkowe powinny być dla dziecka przyjemnością. Jeżeli dziecko po szkole ma 3 razy w tygodniu zajęcia angielskiego w szkole językowej, to nie sądzę, że jest to dla niej/niego forma relaksu.

        Poza tym dlaczego dziecko ma nie móc powiedzieć: nie chce chodzić na te zajęcia, nie podobają mi się, źle czuję się w tamtej grupie itp. Dziecko choć małe, to też człowiek. A czy dorosły, który stwierdziłby, ze chciałby chodzić np na kurs garncarstwa, po miesiącu stwierdziłby że w sumie nie jest to tak fajne jak mu sie wydawało i że nie chce już tam chodzić i płacić za zajęcia. czy w takim razie mimo niechęci ma nadal uczestniczyć w kolejnych zajęciach? Podejrzewam, ze przestał by chodzić i tyle. Dlaczego więc dziecko ma nie mieć takiego wyboru? Czasami coś - zanim zaczniemy to robić - może wydawać nam się interesujące i fajne, ale po bliższym poznaniu, okazuje się, że tak już tego nie postrzegamy.
        • mama303 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 18:36
          przyjaciele_z_zielonego_lasu napisała:


          > Jeżeli dziecko po szkole ma 3 razy w tygodniu zajęcia angielskiego w szkole jęz
          > ykowej, to nie sądzę, że jest to dla niej/niego forma relaksu.

          Moja córka akurat zajęcia dodatkowe z angielskiego bardzo lubi. Ma bardzo fajnego nauczyciela z pomysłami i fajną grupę. Na inne zajęcia narazie nie chce chodzić.
        • paliwodaj Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 18:49
          ja mam takie podejscie, jako rodzic mam obowiazek pokazac dziecku wiele atrakcji tego swiata, a tez przedstawic mozliwosci. Nie ma dziecka, ktore jest pozbawione zupelnie talentu i zainteresowan, albo sa one bardzo widoczne, albo trzeba metoda prob i bledow je przed dzieckiem odkryc
          Moj 9 latek zapisany jest na jazde konna, polaczona z terapia.
          6 latek plywa juz dosc dobrze, nurkuje, uwielbia plywanie .
          Zapisalam go tez ostanio na taniec : bierze klase baletu i jazzu, Nie moge jeszcze powiedziec jak mu sie to udaje i czy lubi, bo ma za soba pierwsze zajecia, ale wyszedl z nich bardzo zadowolony. Zakladam po jego ciaglym spiewaniu, nasladowaniu odglosow( ptakow, owado-np cykad, nawet swinki morskiej ) pamieci do zaslyszanych melodii ze wszystko co zwiazane z muzyka i tancem moze byc mu bliskie.
          Budowe ciala ma doskonala do tanca, jest szczuply, budowa sportowa , silny w rekach od plywania i ciaglego bycia w ruchu.
          Przez pewnien czas marudzil o skrzypcach ( oferowane przez szkole) , ale ze ma dopiero 6 lat i ja musialabym sie tez z nim uczyc, aby z nim pracowac( rodzic musi byc z dzieckien na kazdej lekcji gry), powiedzialam ze jak bardzo zechce to sprobuje za rok.
          O jeszcze w sobote chodzi do przykoscielnej szkoly-przedszkola jezyka polskiego, tez bardzo lubi, zaczal czytac pierwsze wyrazy po polsku. Na codzien chodzi do szkloy angielskojezycznej.
          3 latka chodzi ze mna na zajecia z muzyki z rytmika, uwielbia.
          • mama303 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 19:02
            paliwodaj napisała:

            > ja mam takie podejscie, jako rodzic mam obowiazek pokazac dziecku wiele atrakcj
            > i tego swiata, a tez przedstawic mozliwosci. Nie ma dziecka, ktore jest pozbawi
            > one zupelnie talentu i zainteresowan, albo sa one bardzo widoczne, albo trzeba
            > metoda prob i bledow je przed dzieckiem odkryc

            Jak to czytam to zaraz mi się kojarzy pewna mama jednej z dziewczynek z klasy mojej córki. Ona to dziecko zapisuje na wszystko, co sie nowe pojawi bo.... właśnie dziecku trzeba dac wiele możliwości. Tak mówi. Ta dziewczynka akurat nie jest zbyt szczęsliwa, niejednokrotnie juz dała dośc wyraźnie temu wyraz awanturując się z mamą a scenek takich juz widziałam kilka w wykonaniu tych dwóch pań. Ostatnio byłam świadkiem awantury jaką mała zrobiłą mamie o to, że ją na obóz sportowo jezykowy zapisuje. Ta mama zagadnęłą mnie czy ja zapisuje swoją córkę i kiedy powiedziałam że chetnie bym ja zapisałą ale moja córka narazie nie wyraża chęci to się zdizwiłą że w ogóle biore jej zdanie pod uwagę smile

            Panie w świetlicy też już kilka razy sygnalizowały żeby brac pod uwagę checi dzieci do zajec dodatkowych bo one na siłę tych dzieci nie będą wyganiały. Mówiły wyraźnie że dzieci często chcą się poprostu pobawic swobodnie z koleżankami w świetlicy i trzeba im to umozliwić. Bo dzieciom jest potrzebny taki wolny, swobodny czas i to bardzo.

            Tak, że z tymi dodatkowymi zajęciami to róznie bywa.
            • verdana Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 19:15
              Jako rodzic mam obowiazek zadbać o to, aby moje dziecko miało dzieciństwo. A zorganizowany czas od rana do wieczora, szkoła, a potem zajęcia, z ktorych nie wolno zrezygnować, na ktorych trzeba pracować, bo to się w przyszłości opłaci - to ciężka praca. Nawet doroscli odpoczywaja po powrocie z pracy, tymczasem dzieciom funduje się dzień pracy dłuższy niż 8 godzin.
              Nie wierzę, ze to moze być dla kogokolwiek korzystne.
            • agatka_s Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 19:17
              Moje dziecko ma dziś 16 lat. W przedszkolu chodził TYLKO do przedszkola,nie miał nawet pół zajęcia dodatkowego. Potem też na zajęcia dodatkowe nie chodził specjalnie tzn uprawiał sport (ale z nami narty, rower, pływanie, łyzwy, rolki, teraz tenis), i przez kilka lat spiewał w chórze ale to na własne życzenie, bo to był MESKI (tzn chłopięcy) chór i to była super przygoda bo byli sami chłopcy, wyjazdy itp. Języków uczył sie tylko w szkole (fakt spolecznej, a potem dwujęzycznej), nigdy nie chodził na zajecia z języków.

              Dziś ma 16 lat, uczy się swietnie (w gimnazjum dwujęzycznym), teraz zdaje do bardzo dobrych liceów, ma bardzo określone zainteresowania , i te "naukowe" ale i te przyjemnoscxiowe. Nie widze absolutnie , aby to że miał normalne dzieciństwo z minimalna iloscią zajęć, bez biegania codziennego z jednego baletu na łyzwy, miało jakis negatywny wpływ na jego rozwój. Uważam nawet odwrotnie, bo on sam sobie organizuje sobie czas, sam sobie znajduje to co chce robić.

              Ja uważam ze ganianie tak małego dziecka jest STRASZNE. Wiem ze taka moda, ale to jest moda rodziców. Proponuje aby rodzice tak zaczeli ganiać z jednych zajęc na drugie 5 dni w tygodniu+weekendy, tak choćby przez miesiąc...
              • verdana Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 19:30
                Do dziś pamiętam scenę, ktora zrobila na mnie wieksze wrazenie, niz lanie dziecka.
                W poradni psychologicznej na korytarzy stała mama z 8-9 latką i ostrym tonem tlumaczyły jej z panią psycholog, ze MUSI chodzić w sobote na zajęcia tenisa, bo to zdrowe i trenuje koordynację ruchową. dziecko z płaczem powiedziało "Ale ja bym tak chciała jeden dzień pobyć w domu..." - na co dwie dorosle kobiety zaczęły jej mówic, ze nie rozumie, jakie zajęcia ruchowe są wazne.
                A to one niczego nie rozumiały.
                • joa66 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 21:41
                  kobiety zaczęły jej mówic, ze nie rozumie, jakie zajęcia ruchowe są wazne.

                  No to ja kiedyś "zmuszałam" (perswazja i urok osobisty wink ) dziecko do nauki pływania i nie żałuję. Bo uznałam, ze to ważne i kropka. Oczywiście zdarzało sie, że jakies zajęcia opuścił bo nie był w nastroju, ale wiedzial, ze kontynuacja będzie. Kiedy się jako tako nauczył- chodził jak chcial.

                  Inne zajęcia dodatkowe- chidził jak chciał - co w skrócie wyglądało tak, że w ramach szkoły (1 klasa sp) zapisał się na wszystko big_grin co dostępne w szkole, a w ciagu 3 kolejnych lat stopniowo rezygnował. Nie widziałam w tym problemu.

                  p.s. w sprawie języków wrednie zadbałam, zeby to nie były zajecia dodatkowe tylko obowiazkowe wink
                  • verdana Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 21:45
                    Ta dziewczynka miała zajęte wszystkie dni. Sobote chciała ocalić. Nie wierzę, ze jakiekolwiek zajęcia są tego warte.
                    • joa66 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 22:16
                      Swoją droga to ciekawe. Prawie wszyscy rodzice mówią, ze dzieci same chcą (chciały ) chodzic na różne zajęcia smile
                      • jakw Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 22:26
                        joa66 napisała:

                        > Swoją droga to ciekawe. Prawie wszyscy rodzice mówią, ze dzieci same chcą (chc
                        > iały ) chodzic na różne zajęcia smile
                        Moja starsza, 14-latka, w ciągu wielu lat edukacji (od przedszkola zaczynając) sama z siebie wymyśliła chodzenie na japoński ; i może jeszcze "paninka" w przedszkolu (tego już nie pamiętam) - ale to raczej dlatego, że koleżanka chodziła. Reszta zajęć to był albo pomysł wyłącznie nas, rodziców (niemiecki czy dodatkowy angielski) albo wynik naszych sugestii (a dziecko zgodne, to za bardzo nie protestowało). Z wielu zajęć zdarzyło jej się zrezygnować po kilku miesiącach, na nieliczne chodziła dłużej niż 1 rok szkolny.
                        • joa66 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 22:35
                          Nigdy nie była dla mnie problemem rezygnacja z różnych zajęć przez syna. Sam się zapisywał, sam wypisywał. Ale raz zabiło mi mocniej serce (przez moje niespełnione marzenie o garniu, nawet dla przyjemności)- kiedy po 3 latach rezygnował z keyboardu .
                          Poprosilam, zeby od czasu do czasu sobie sam grał, zeby nie wyjść z wprawy. Zgodził się łatwo a potem dodał "skoro to takie fajne grac dla przyjemności i niekoniecznie po mistrzowsku, to dlaczego TY się nie nauczysz - instrument jest w domu" big_grin

                          To było wiele lat temu. Czy muszę dodawać, ze nawet nie zaczęłam smile ?
                          • morekac Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 07:45
                            Przypomniała mi się umuzykalniona kuzynka - po ukończeniu podstawowej szkoły muzycznej nie usiadła do pianina...
                      • agatka_s Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 22:33
                        joa66 napisała:

                        > Swoją droga to ciekawe. Prawie wszyscy rodzice mówią, ze dzieci same chcą (chc
                        > iały ) chodzic na różne zajęcia smile

                        Mnie się wydaje, że na poczatku to dzieci nawet moga chcieć, bo dzieci są ciekawe, otwarte z natury. Gorzej jak potem nie chcą, a rodzice i tak zmuszają, bo maja jakieś plany (dziecko zostanie wirtuozem, osiagnie sukcesy sportowe np), albo zainwestowali już jakąś kase itp. Poza tym dziecko nie ma orientacji że np 4 zajecia w tygodniu to jednak za dużo, małe dziecko zgodzi sie na wszystko, bo zwyczajnie nie ma wyobraźni i nie ogarnia (szczegoplnie na poczatku jak dopiero zaczyna swoja kariere szkolną) jakiego wysiłku to bedzie wymagać. Ale od tego dzieci mają (mądrych) rodziców aby takie zajecia dozować rozsadnie. No i najwazniejsze traktowac takie zajecia jako PRZYJEMNOść, a nie dowartosciowanie dziecka, a niedaj Boze (choć o to w tym wszystkim chodzi najczęsciej) siebie samego, szczególnie w kontekscie porównywania się z innymi (a moja Dorotka to chodzi na taniec taki smaki i owaki, a zaraz zacznie coś tam, i inną mame szlag trafia na miejscu z zazdrosci).

                        Jeśli ktoś mi udowodni że takie miliony zajeć OBOWIAZKOWYCh (bo one nie sa dodatkowe, one jak wpisane na stałe są obowiązkowe) są dobre dla dzieci, zdanie zmienie. Ale póki co nie widziałam ani jednego dziecka któremu takie katorznicze dzieciństwo coś dobrego by dało.
                      • morekac Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 07:51
                        joa66 napisała:

                        > Swoją droga to ciekawe. Prawie wszyscy rodzice mówią, ze dzieci same chcą (chc
                        > iały ) chodzic na różne zajęcia smile

                        To uznawanie dorosłości i zdolności do podejmowania decyzji jest wręcz intrygujące - jeśli dziecko twierdzi, że czegoś nie chce, to przecież jest niedojrzałe i nie wie, co traci - w związku z tym decyzję podejmują rodzice...
      • morekac Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 19:57
        jeżeli dzieck
        > o sobie coś wybrało i się po kilku tygodniach wciągnęło - kontynuuje na zasadac
        > h obowiązku - jest trening i nie ma od niego odstępstwa.
        > Podobnie jest z muzyką - nauka gry na wybranym instrumencie - jeżeli dziecko ch
        > ciało - nie podlega dyskusji i negocjacjom, że może później, albo kiedyś.
        To następnym razem będzie się bało wychylić z czymkolwiek i w rezultacie niczego nie spróbuje...
        Jako przedszkolak i dziecko młodszszkolne uczęszczałam na francuski - rezultaty były zerowe.
        Ale jako uczennica starszych klas podstawówki chadzałam a to na jakieś karate, a to na jakieś konie, a to na coś tam innego. W każdym razie mogłam się wypisać w każdej niemal chwili - i to było najfajniejsze. wink
        • verdana Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 20:11
          Potem studentowi wara od zmiany kierunku, pracownikowi - od zmiany pracy, doroslemu - od przerzucenia się z fitness na biegi.
          Bo człek ma wiedzieć - zycie to obowiązek, nie przyjemność. Jak coś się zaczęło, trzeba skończyc, chocby to nie dało zadnej przyjemności i zdanych efektów. Dla zasady.
          A serio - dziecko nie może niczego 'wybrać", bo nie ma doświadczenia - póki nie spróbuje nie umie sobie nawet wyobrazic, czy go to zainteresuje czy nie, bo nigdy nie robiło nawet podobnej rzeczy (dorosły już wie, czy woli uczyć się języka, czy biegać). Czyli dziecko, ktore raz wybrało źle musi w tym tkwić, bez mozliwości znalezienia prawdziwych zainteresowań.
          Kompletnie nie rozumiem, po co.
        • anndelumester Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 21:48
          Cudownie, że tak miałaś.
          Jeśli w wyniku tego - znaczy chodzenia od czasu do czasu - masz czarny pas karate, świetnie jeździsz konno, płynnie mówisz i piszesz w językach itd. itd. obcych chylę czoła.
          Ja zaś uważam, że dziecko, zwłaszcza ten typ jaki mam w domu, należy uczyć systematyczności.
          Skoro dziecko samo z siebie deklaruje chęć uczęszczania do szkoły muzycznej (popołudniowej), męczy rodziców o lekcje gry na instrumentach - to musi wiedzieć że, co za pech, biegłość osiągnie tylko ćwiczeniami i nie pomoże wielki talent i fantastyczny słuch. Podobnie jest ze sportami - jeżeli chce się być w czymś dobry - trzeba trenować. Ba, nawet żeby w miarę swobodnie jeździć na nartach, snowboardzie, grać w tenisa czy piłkę, też trzeba trochę poćwiczyć. Nagrodą za włożony wysiłek jest satysfakcja - mój syn się właśnie tego uczy. Rozczarowanie w wieku przedszkolnym tym, że stojące w domu pianino, gitara czy flet nie gra samo (a rodzicom gra), dar języków nie spada cudownie po przekroczeniu granicy, przy włączeniu telewizji z obcojęzycznymi filmami itd. (a są tacy,co mogą się dogadać smile) a nurkować, grać, jeździć też trzeba się nauczyć - było tak wielkie, że teraz jest wystarczającą motywacją, by doskonalić siebie i swoje umiejętności.



          • joa66 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 22:14
            należy uczyć systematyczności

            moje dziecko systematycznie chodzi do szkoły wink
            • jakw Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 22:17
              Ooo, a moja to nawet systematycznie odrabia lekcje wink)
              I ciekawe skąd się tego nauczyła skoro z kilku zajęć pozwoliłam jej w przeszłości zrezygnować (w tym roku też takie były - zrezygnowała po miesiącu)?
            • anndelumester Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 00:20

              > moje dziecko systematycznie chodzi do szkoły wink
              Gratuluję i cieszę się Twoim szczęściem, w niektórych środowiskach i regionach naszego kraju to jest spory skok cywilizacyjny, zważywszy, że obowiązek szkolny i jego faktyczna realizacja to rzeczy całkiem świeże (bo czym są 3 pokolenia w 1000 historii państwa).
              W następnych dziesięcioleciach i pokoleniach potrzeby i aspiracje być może wzrosną.
              • jakw Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 02:27
                anndelumester napisała:

                > W następnych dziesięcioleciach i pokoleniach potrzeby i aspiracje być może wzro
                > sną.
                Ciekawe czy nam znowu ktoś obieca kolejną Japonię...
              • joa66 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 11:02
                Serdecznie dziękuję ! big_grin
          • jakw Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 22:14
            > Jeśli w wyniku tego - znaczy chodzenia od czasu do czasu - masz czarny pas kara
            > te, świetnie jeździsz konno, płynnie mówisz i piszesz w językach itd. itd. obc
            > ych chylę czoła.

            To raczej nie chodziło o chodzenie na jakieś zajęcia od czasu do czasu tylko o zmianę od czasu do czasu zainteresowań. Chyba że dopuszczasz odpuszczanie karate wyłącznie po zdobyciu wszelkich możliwych czarnych pasów a grania na paninie po udziale w Konkursie Chopinowskim?


            > Skoro dziecko samo z siebie deklaruje chęć uczęszczania do szkoły muzycznej (po
            > południowej), męczy rodziców o lekcje gry na instrumentach
            Ciekawa jestem ile jest takich dzieci, które w wieku lat 6 czy 7 deklarują same z siebie chęć zostania zawodowym muzykiem...

            >Ba, nawet żeby w miarę swobodnie jeździć na nartach, snowboardzie, grać w tenisa czy >piłkę, też trzeba trochę poćwiczyć.
            Trochę - i przynajmniej w przypadku jazdy na nartach (snowboard podejrzewam o to samo) nie trzeba tego robić regularnie 2 razy w tygodniu. Więc ten przykład to jakiś kiepski.
            Zresztą rzuciwszy jakiś czas temu okiem w telewizornię mam prawo przypuszczać, że do dobrego opanowania gry w piłkę to i regularne zawodowe granie w piłkę to za mało...uncertain
          • morekac Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 07:37
            Ani świetnie nie jeżdzę konno, ani nie mam pasa karate. Zaś francuski okazał się dla mnie językiem nienauczalnym wink. Języka nauczyłam się w szkole średniej i na studiach - jak już miałam określoną motywację.

            Za to miałam z tego trochę zabawy - a to też wartość. Poza tym robienie tylko tego, w czym będziemy mistrzami? To tak, jakby przestać sprzątać w domu, bo teściowa i tak jest w tym lepsza. wink
          • aniucha333 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 29.03.11, 00:42
            Skoro dziecko samo z siebie deklaruje chęć uczęszczania do szkoły muzycznej (po
            > południowej), męczy rodziców o lekcje gry na instrumentach - to musi wiedzieć
            > że, co za pech, biegłość osiągnie tylko ćwiczeniami i nie pomoże wielki talent
            > i fantastyczny słuch.

            Swiete slowa smile Moja Mala gra na skrzypcach i idzie jej calkiem ok. Ma 6 lat i jak na tak male dziecko podziwiam jej zdyscyplinowanie i milosc do tego instrumentu. Aha uczy sie grac juz ok 2.5 roku wiec skrzypce sa jej nie obce. Mamy w domu tez pianino na ktorym to ja pobrzekuje i Mloda do niedawna tez to robila (tzn wydywala z niego dzwieki i nie grala). Jako ze jest juz starsza i bardziej swiadoma ostatnio dostala ataku szalu ze nie umie grac na pianinie tak dobrze jak na skrzypcach. A nie umie bo jeszcze sie nigdy nie uczyla. Z ogromna checia i cierpliwoscia jej wytlumaczylam ze na pianinie tak samo jak na skrzypcach musie sie zaczac uczyc i systematycznie cwiczyc bo samo nic nie wyjdzie.

            I tak jak mowisz wiekszosci ludzi wydaje sie ze gre na instrumencie samoistnie opanowuja jakies 'janki muzykanty' w magiczny sposob - moze poprzez sen?! wink A tak naprawde by byc w tym dobrym trzeba po prostu cwiczyc codziennie - ot cala tajemnica.
    • minkapinka Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 20:20
      W przypadku mojej córki trochę przymusu musi być, bo gdyby nie było, córka mogłaby cały czas siedzieć przed komputerem lub telewizorem.
      Córka zazwyczaj na początku marudzi, ze nie chce, a później chętnie chodzi. Staram się, zeby zajęcia były różnorodne - ma indywidualne lekcje angielskiego, które bardzo lubi, tenis, zajęcia teatralne, Uniwersytet Dzieci.
      • morekac Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 20:27
        Ale przecież można ustalić, że dziecko chodzi na jakieś zajęcia sportowe - natomiast po prostu przez jeden semestr może być to jazda konna, a przez drugi chodzenie na basen.
      • mama303 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 21:15
        minkapinka napisała:

        > W przypadku mojej córki trochę przymusu musi być, bo gdyby nie było, córka mogł
        > aby cały czas siedzieć przed komputerem lub telewizorem.

        No właśnie takie dzieci, co mają wszystko poorganizowane nie umieja same sobie niczego zorganizować smile
        • minkapinka Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 21:29
          Uwielbiam takie generalizowanie. Nie znasz mojej córki, to się nie wypowiadaj smile Ma jeszcze duzo czasu wolnego.
          __________________
          wycietezmejli.blogspot.com "Ucinam w tej chwili wymianę mejli i ustalam, że ja opieprzam, a Ty jesteś opieprzany, bo inaczej się pogubimy...sorry taki job"
        • paliwodaj Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 21:49
          mama303 ale skad wiesz ze ktores z dzieci ktore chodza na zajecia dodatkowe niczego nie potrafi sobie zorganizowac? tak zupelnie niczego. Wcale tego nie zauwazylam u moich dzieci

          > Jak to czytam to zaraz mi się kojarzy pewna mama jednej z dziewczynek z klasy mojej córki. Ona to dziecko zapisuje na wszystko, co sie nowe pojawi bo....

          Nie wiem jakim cudem jakas matka X kojarzy ci sie z moja osoba. Moje dzieci chodza na to na co chca chodzic. To ze syn jako 6 latek swietnie plywa nie jest czyms nienormalnym .Syn na 1 godzine tanca w tygodniu, drugi syn 1 godzine jazdy konnej w tygodniu, corka 1 godzine zajec muzycznych - nie ma sily aby byly przeforsowane taka iloscia zajec. Jezeli syn zechce tanczyc zapisze go na inne style tanca i bedzie chodzil wiecej niz 1 godzine. Nic nie stoi na przeszkodzie.
          jezeli 10 i starszemu dziecku nie zorganizujesz w jakis sposob czesci czasu to on szybko znajdzie sobie zajecie, tylko moze to byc np kolega narkoman.
          Jak pisalam nie ma dziecka, ktore nie mialoby zainteresowan do ktorych nie musi byc zmuszany.
          Wlasnie 2 dni temu moj 6 latek, przyniosl ze szkoly broszure o zajeciach wakacyjnych ktore organizuje szkola, lub posredniczy w kontakcie , wybor jest ogromny , np: zajecia artystyczne
          plywanie, nurkowanie ( takie z butla tlenowa ) jazda na kucykach, jezyk wloski, produkcja telewizyjna, lego camp, instrumenty strunowe, sporty jak koszykowka, siatkowa, pilka nozna, zapasy, gotowanie dla dzieci....

          A ze ktos ma do tego szeroko pojete warunki np. dostepnosc tych zajec , warunki finansowe, czas , plus glowe na karku, powinien w madry sposob to wykorzystac i wybrac to co dziecku moze sprawic przyjemnosc.
          Wiele dzieci wakacje spedza platajac sie bezpansko, dobrze ze sa takie mozliwosci i jazeli trzeba mozna starc sie o dofinansowanie


          Moja starsza kolezanka , ktora ma 3 doroslych dzieci kiedys mi to samo powiedziala. Razem z mezem nie miali czasu , pieniadze ladowali w dom, dzieci nie mialy zorganizowanego czasu, uwagi ze strony rodzicow. syn poszedl do armii amerykanskiej, corka jako 16 latka znalazla sobie chlopaka 30 letniego narkomana, do ktorego sie wyprowadzila, nie pomogly nakazy policji o niezblizaniu sie do corki , nie pomoglo odbieranie corki z domu narkomana z policja, ona i tak do niego uciekala, stracila corke, Najmlodszy 14 latek z kolei pyskowal , uciekal z domu do kolegow, wracal nocami.
          Pozniej kolezanka z placzem mi powiedzia, "pamietaj zebys zawsze wiedziala co i gdzie robia twoje dzieci,znajdz ich zainteresowania, zajecie na popoludnia, pasje, bo inaczej bedziesz plakac tak jak ja.
          Jak widac niektore dzieci nie maja problemu w samo-organizowaniu sobie czasu
          • jakw Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 21:58
            Ech, ta wiara, że kilkunastolatkowi można zorganizować czas...
            W przypadku twojej koleżanki podejrzewam nie tyle brak zorganizowania czasu małolatom spowodowało tak niedobre skutki ile zupełne zapatrzenie się rodziców w kasę i budowę.
            • agatka_s Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 22:06
              jakw napisała:

              > Ech, ta wiara, że kilkunastolatkowi można zorganizować czas...
              > W przypadku twojej koleżanki podejrzewam nie tyle brak zorganizowania czasu ma
              > łolatom spowodowało tak niedobre skutki ile zupełne zapatrzenie się rodziców w
              > kasę i budowę.

              Raczej niewiara w dziecko, i przekonanie że jak mu się czasu nie wypełni od rana do wieczora to się napewno stoczy.

              Tylko co bedzie jak skonczy 18 lat takie dziecko, kto mu ten czas zorganizuje ?


              Straszne, co te dzieci będa robic do konca zycia jak w wieku 6 lat i pływaja i nurkuja i tańcza i graja na pianinie i jeszcze malują i wycinają. Co im będzie sprawiać przyjemnośc jako ludziom dorosłym ? Juz chyba tylko loty w kosmos.
              • verdana Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 22:18
                Jesi nastolatkoei trzeba zorganizowac czas, bo inaczej sie stoczy, to juz jest za późno. Za pare lat studentowi niczego nie zorganizujemy, a najwyraźniej bez rodziców sobie nie poradzi z zyciem. Bedziemy pinować, zeby student po zajęciach maił zorganizowany czas?
                • paliwodaj Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 22:29
                  zakladajac ze student jest uksztalowany jako dziecko, pewnie bedzie rozwijal swoje pasje w miedzyczasie nauki, zycia studenckiego i towarzyskiego.
                  Obserwuje ze wielu studentow na wakacjach dorabia sobie bedac ratownikiem, pomoca w przedszkolach , szkolach przy zajeciach letnich. Rozmawialam z dyrektorka ze szkoly tanca i mowila ze wielu absolwentow jej szkoly zajmuje sie nauczaniem tanca w szkolach elementarnych, kazde liceum ma tez sekcje tanca, gdzie takie osoby w czasie wakacji sobie dorabiaja. Wiec jak widac te pasje to nie tylko "obowiazek" ale jakis sposob na zajecie w starszym wieku. Mowila ze czasem zglaszaja sie zainteresowani prawdziwymi talentami , poszukuja tancerzy do roznych przedstawien, programow, dajac im zatrudnienie
              • morekac Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 07:40
                Tylko co bedzie jak skonczy 18 lat takie dziecko, kto mu ten czas zorganizuje ?

                Jak to kto? Pracodawca...
              • minkapinka Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 11:36
                agatka_s napisała:

                > jakw napisała:
                >
                > > Ech, ta wiara, że kilkunastolatkowi można zorganizować czas...
                > > W przypadku twojej koleżanki podejrzewam nie tyle brak zorganizowania cz
                > asu ma
                > > łolatom spowodowało tak niedobre skutki ile zupełne zapatrzenie się rodzi
                > ców w
                > > kasę i budowę.
                >
                > Raczej niewiara w dziecko, i przekonanie że jak mu się czasu nie wypełni
                > od rana do wieczora to się napewno stoczy.
                Była tu mowa o zajęciach dodatkowych, a nie o organizowaniu dziecku czasu od rana do wieczora. To zasadnicza różnica.


                > Tylko co bedzie jak skonczy 18 lat takie dziecko, kto mu ten czas zorganizuje ?
                >
                >
                >
                > Straszne, co te dzieci będa robic do konca zycia jak w wieku 6 lat i pływaja i
                > nurkuja i tańcza i graja na pianinie i jeszcze malują i wycinają. Co im będzie
                > sprawiać przyjemnośc jako ludziom dorosłym ? Juz chyba tylko loty w kosmos.
                • morekac Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 22:34
                  Była tu mowa o zajęciach dodatkowych, a nie o organizowaniu dziecku czasu od ra
                  > na do wieczora. To zasadnicza różnica.
                  jak się doliczy czas spędzony w szkole (lekcje i świetlica) + czas spędzony na odrabianiu lekcji + zajęcia dodatkowe to czasami tak wychodzi. Więc może nie jest to aż tak zasadnicza różnica.
          • mama303 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 22:35
            paliwodaj napisała:


            > Nie wiem jakim cudem jakas matka X kojarzy ci sie z moja osoba.

            Nie wiem jakim cudem ale tak mi się odrazu skojarzyło wink

            > Wiele dzieci wakacje spedza platajac sie bezpansko, dobrze ze sa takie mozliwos
            > ci i jazeli trzeba mozna starc sie o dofinansowanie

            Moje dziecię uwielbia takie bezpańskie wakacje. Serio, żadne tam zorganizowane jazdy na kucykach czy zajecia z plastyki ją tak nie kręcą ja np wyścigi rowerowe z kumpelami na osiedlu albo na rolkach, ganianki po osiedlu i takie tam mało ambitne rozrywki.


            > Pozniej kolezanka z placzem mi powiedzia, "pamietaj zebys zawsze wiedziala co i
            > gdzie robia twoje dzieci,znajdz ich zainteresowania, zajecie na popoludnia, pa
            > sje, bo inaczej bedziesz plakac tak jak ja.

            Do pewnego wieku mozna tak dzieciom organizować popołudnia. Potem zaczynają sie buntować.
            • joa66 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 25.03.11, 22:40

              Moje dziecię uwielbia takie bezpańskie wakacje.

              Pamiętam jak kiedys syn zaciągnał mnie pod plakat reklamujacy kolonie i powiedział " i dlatego nie chcę jeździć na żadne kolonie!"

              N a plakacie był napis...reklamowy zapewne .."nie znamy pojęcia wolny czas" big_grin
          • angazetka Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 11:09
            > Pozniej kolezanka z placzem mi powiedzia, "pamietaj zebys zawsze wiedziala co i
            > gdzie robia twoje dzieci,znajdz ich zainteresowania, zajecie na popoludnia, pa
            > sje, bo inaczej bedziesz plakac tak jak ja.

            Ależ pojechałaś po bandzie big_grin Koleżanka nic nie zrozumiała - losy jej dzieci nie były efektem tego, że nie chodziły na zajęcia dodatkowe, tylko tego, że rodzice mieli je w nosie. A to są dwie różne sprawy.
            • paliwodaj Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 13:17
              Nie, to ty nic nie zrozumialas, nie mieli czasu dla dzieci , a to nie to co miec je w nosie, na pewno nie dokladnie to samo, a ze nic w zyciu im nie pokazali, nie szukali w nich zainteresowan, dzieci znalazy sobie "zajecia dodatkowe" same
              • jakw Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 17:15
                paliwodaj napisała:

                > nie mieli czasu dla dzieci , a to nie to co miec je w nosie,
                >na pewno nie dokladnie to samo,
                Dokładnie to nie, ale imho całkiem blisko.

                >a ze nic w zyciu im nie pokazali,
                > nie szukali w nich zainteresowan, dzieci znalazy sobie "zajecia dodatkowe" same
                Ale wcale nie trzeba zapisywać dzieci na niewiadomo jakie zajęcia dodatkowe, żeby im coś pokazać. Można z dziećmi jeździć na rowerze, chodzić na wycieczki, pływać czy jeździć na nartach. Można z dziećmi czytać, oglądać filmy i przede wszystkim z dziećmi rozmawiać. Można chodzć do muzeum, zbierać znaczki czy grać na kompie. I do tego wszystkiego niepotrzebne są zorganizowane zajęcia dodatkowe, do wielu z ww czynności nie jest nawet niezbędna niewiadomo jaka kasa. Potrzebny jest czas. Bo jeśli ktoś chce budować porozumienie z dzieckiem (a potem nastolatkiem) na zasadzie : "O, teraz mam akurat 10 minut przed myciem zębów to się spytam czy dzieciak jakiejś pały nie złapał i jak było na zajęciach dodatkowych" to może się to po prostu nie udać.
                • paliwodaj Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 18:26
                  a kto ci powiedzial ze jedno wyklucza drugie?
                  Mozna z dziecmi robic tysiac rzeczy, ale sorry baletu i jazzu to ja juz dziecka nie naucze, jazdy na nartach- jako ze sama jestem poczatkujaca i w dodatku po kontuzji , ktora trwa od polowy stycznia - tez dziecka nie naucze, jazdy konnej ani tyle
                  Problem w tym ze wiele tu osob nie wie o czym mowa, nie chodzi i zapchanie dziecku czasu poza-szkolnego, ale aby dziecko realizowalo swoje zainteresowania, rozwijalo sie w ramach extra zajec. Osoby ktore z sobie tylko znanych powodow neguja zajecia dodatkowe, tak naprawde nie rozumieja o czym tu mowa, mowa o 1-2 godzinie czegos co dziecko lubi i co dziecku pomoze byc dobrym w jakiejs dziedzinie. Nie zabierze to zycia towarzyskiego, rozmow z rodzicami, dlubania palcem w ziemi, ale po prostu wniesie cos extra do zycia dziecka
                  Ci ktorzy zmuszaja dziecko do czegos maja problem, ja go nie mam, nie moja broszka
                  I koniec i AMEN
                  • joa66 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 18:37
                    Problem w tym ze wiele tu osob nie wie o czym mowa,

                    Mowa jest chyba o tym, czy zajecia dodatkowe to przyjemnośc czy obowiązek. Nie sądzę, że ktos tutaj uważa, że zajęcia dodatkowe jako takie są z gruntu złe.

                    Pytanie to chyba czy dziecko na chodzic na zajecia WBREW swojej woli.(temat: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek)

                  • jakw Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 27.03.11, 08:59
                    Ja też nie uczyłam dzieci jazdy na nartach. Sama jeżdżę, ale nie czuję się na siłach uczyć kogokolwiek. Umiejętność jazdy dziecka na nartach jest mi natomiast potrzebna po to, żeby dzieciaka ciągać w zimie na nartach. Dzieci dostawały instruktora na godzinę dziennie jak byliśmy na nartach w zimie. A jedno z nas stało sobie obok i podziwiało wyczyny latorośli.
                    Poza tym spędzały czas z nami, także na nartach. Ani one, ani ja nie odczuwają jednak potrzeby tego, żeby przez rok cały regularnie 2 x w tygodniu jeździć na nartach.
                    Gdyby chciały - -prawdopodobnie dałoby się je zapisać na jakieś zajęcia. I gdyby chciały z nich zrezygnować - też nie byłoby z tym starsznego problemu.
                    Gdyby chciały zapisać się na jakieś konie czy balet - ok. Póki byłyby zapisane to pewnie by chodziły. Gdyby jednak po miesiącu, dwóch albo po pół roku chciały zdecydowanie zrezygnować - też nie widziałabym problemu. Chciały, sprawdziły i stwierdziły, że jednak to nie jest to. I dziecko 5-/6-letnie ma prawo do takich prób. 15-,16-letnie także. Nie można zakładać, że jak 5-latka (obiektywnie mająca predyspozycje) zaczyna chodzić na balet (chce, bo jej się "Angelina-balerina" spodobała) to już ma zostać do końca życia baletnicą.
                  • mama303 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 27.03.11, 09:26
                    paliwodaj napisała:

                    > a kto ci powiedzial ze jedno wyklucza drugie?

                    Może wykluczać bo czasu może zabraknąć poprostu.
                    Paradoksalnie takie dziecko, które rodzice pozapisywali "z troską o rozwój pasji" może miec właśnie rzadki prawdziwy kontakt z rodzicami no bo kiedy? Jeśli wciąż z gdzieś sie gna.
                  • agatka_s Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 27.03.11, 10:07
                    Ale czym innym jest pójść sobie od czasu do czasu na łyzwy z rodzicami, albo kolegami, a co innego mieć obowiązek chodzić na te łyzwy co tydzień. I nie ma znaczenia co się robi na takich zajęciach, i nie ma znaczenia jak takie zajęcia się nazywają (swoją drogą wymyslne nazwy to tylko marketing dla dorosłych). To chodzi o to że jest mus i koniec, nie ma zmiłuj i choćby chciało się akurat pojeździć na rowerze bo pogoda sliczna, a koledzy akurat się umówili, nic z tego trzeba drałować na łyżwy.

                    Proponuje zrobić taki eksperyment i zapisać się samemu na zajęcia codziennie, 2 razy w tygodniu angielski, raz siłownia, raz basen, a raz kurs dekoracji wnętrz, a w weekendy joga dla przyjemnosci i tak pobiegać na te przyjemności po pracy codziennie....No a przecież każde z tych zajęć jest przyjemne i na kazde zapisaliśmy się bo chcieliśmy, bo nas to interesuje.... Nie chcieliśmy ? A ciekawe czemu ?

                    Kto z nas dorosłych chodzi choc na jedne zajecia regularnie ? Kto nie rezygnował z języka, z siłowni, z basenu ?
                    • mama303 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 27.03.11, 10:24
                      agatka_s napisała:

                      >To chodzi o to że jest mus i koniec, nie ma zmiłuj i choćby chciało się akurat po
                      > jeździć na rowerze bo pogoda sliczna, a koledzy akurat się umówili, nic z tego
                      > trzeba drałować na łyżwy.

                      W pełni się zgadzam. Moje dziecko zawsze wybierze kolegów na podwórku wink
                    • joa66 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 27.03.11, 10:55
                      Kto z nas dorosłych chodzi choc na jedne zajecia regularnie ?

                      Ja! big_grin Ale też zdarza mi się przełożyc zajęcia bez wyraźnego i konkretnego powodu smile (ale ja tylko raz w tygodniu)

                      Poza tym..zdarzyło mi się "zapomniec" zeszytu z praca domową big_grin

                      Kto nie rezygnował z języka, z siłowni, z basenu ?

                      Ja sad


                      A przeciez jestem dorosła i dojrzale podejmuję decyzje , prawda ? wink

                      I to nie zmienia faktu, że jestem raczej odpowiedzialna i obowiązkowa (chociaż niekoniecznie systematyczna)
                      • morekac Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 27.03.11, 11:10
                        Kilka lat temu starsza córka jeździła na zajęcia 3 razy w tygodniu (zajęcia były konieczne) - wykańczała mnie sama logistyka...
                    • paliwodaj Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 27.03.11, 15:57
                      agatka ja zrobilam sobie taki eksperyment, zapisalam sie z cala rodzina do ...jakby to nazwac "klubu zdrowia"
                      gdzie mam 2 ogormne baseny, trzy pietrza roznych sprzetow do cwiczen, 70 roznych klas do wyboru w tym zumbe ktora kocham, i mam zamiar miec 120 wejsc do klubu w roku, z powodu troski o swoje zdrowie, a tez i z powodu takiego ze moje ubezpieczenie medyczne zwraca mi czesc kasy za czlonkowstwo . Mam zamiar to zrobic mimo ze mam 3 dzieci ( 2 w szkole), trzecie moze zostac w przyklubowym przedszkolu 2 godziny, a od wrzesnia do przedszkola, pracuje z domu i mam dom z ogrodem o ktory sama dbam
                      Jak widac da sie to zrobic w dodaktu z wielka radoscia i wielkimi benefitami dla zdrowia.
                      I znam wielu rodzicow ktorzy robia cos tez dla siebie, dodatkow kluby zdrowia sa otwarte czesto od 5 rano , wielu cwiczy przed praca.

                      Bredza te ktore mysla ze zajecia dodatkowe w ilosci 1-2-3 godziny tygodniowo sprawia ze kontakt z dzieckiem ucierpi na tym, to jeden z tych ostanich argumentow , z powodu braku innych, moze tez usprawiedliwianie swojej postawy wobec dziecka bezpansko spedzajacego czas na glupich grach komputerowych. Moje dzieci do wieczora maja jeszcze czas wyszalec sie na przydomowym placu zabaw, a w lecie pojsc z tata na ryby nad jezioro, czego ja akurat nie znosze, w miedzyczasie polapac swietliki do sloikow i zrobic wyscig mrowek na tarasie

                      Ale dla wielu lepiiej jest wmowic sobie teoryjke o szkodliwosci zajec, braku kontaktu z dzieckiem, wlaczyc telewizor i czekac na ......no wlasnie na co mozna czekac, na drugi dzien dokladnie taki sam
                      • morekac Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 27.03.11, 17:55
                        mam zamiar miec 120 wejsc do klub
                        > u w roku,
                        Za rok zdaj sprawozdanie, czy bylo to 120 wejść.

                        te ktore mysla ze zajecia dodatkowe w ilosci 1-2-3 godziny tygodniowo sp
                        > rawia ze kontakt z dzieckiem ucierpi na tym, to jeden
                        Ktoś tak twierdzi? wink
                        Ci, którzy nie mieli kontaktu z dziećmi, mieli sami zajęcie dodatkowe pt. 'budowa domu', co skutecznie uniemożliwiało kontakt z dziećmi.
                        Cała reszta zwolenników poglądu, że 'zajęcia dodatkowe powinny być przyjemnością, a nie obowiązkiem' optuje raczej za tym, żeby:
                        1.dziecko nie było zawalone zajęciami dodatkowymi od świtu do nocy (co się zdarza)
                        2.miało prawo do zmiany owych zajęć dodatkowych i próbowania nowych (czyli jeśli w przedszkolu zachce mu się grać na pianinie - nie musi robić tego do emerytury)
                        3.miało prawo do opuszczenia zajęć od czasu do czasu
                      • mama303 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 27.03.11, 18:57
                        paliwodaj napisała:

                        > I znam wielu rodzicow ktorzy robia cos tez dla siebie, dodatkow kluby zdrowia s
                        > a otwarte czesto od 5 rano , wielu cwiczy przed praca.

                        A ja pracuje ciężko w ogromnej firmie i mam wielu kolegów w pracy dzieciatych i oni, tak jak ja naprawdę nie mają za wiele czasu w tygodniu. Wracaja do domu 17.00 albo i później bo po drodze jakies zakupy czy załatwienie czegos ważnego. jakos nie znam nikogo, kto jeszcze leciałby raniutko przed rozwiezieniem dzieci po szkołach i przedszkolach na siłownie czy basen. Po pracy też szybko do domu bo trzeba troche pobyc z rodziną, lekcje, codzienne obowiązki. Pewnie, że gdybym nie pracowała poza domem to bym znalazła wiecej czasu dla siebie i z radością poszła sie troche poruszać.
                      • jakw Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 28.03.11, 22:46
                        paliwodaj napisała:

                        > ja zrobilam sobie taki eksperyment, zapisalam sie z cala rodzina do ...j
                        > akby to nazwac "klubu zdrowia" (...) i mam zamiar miec 120 wejsc do klub
                        > u w roku, (... ) Mam zamiar to zrobic mimo (...tu następują liczne potencjalne "okoliczności łagodzące")
                        > Jak widac da sie to zrobic w dodaktu z wielka radoscia i wielkimi benefitami dl
                        > a zdrowia.

                        Nie wiedziałam, że samo postanowienie chodzenia na jakieś fitnessy daje wielkie benefity dla zdrowia i wielką radość wink

                        > Bredza te ktore mysla ze zajecia dodatkowe w ilosci 1-2-3 godziny tygodniowo
                        Konkretnie to będzie śednio 2,4 wejścia do "klubu zdrowia" (odliczając 2 tyg wakacji)

                        >sprawia ze kontakt z dzieckiem ucierpi na tym,
                        W przypadku waszych 120 wejść na rok to nie będzie żaden argument bo przecież zapisaliście się całą rodziną...

                        > w miedzyczasie polapac swietliki do sloikow i zrobic wyscig mrowek na tarasie
                        Jakieś TOZ powinno się tym zainteresować... wink


                        >
                        > ......no wlasnie na co mozna
                        > czekac, na drugi dzien dokladnie taki sam
                        Można też czekać, po 112 wejściu do "klubu zdrowia", na wejście 113...Bo skoro mama założyła 120 wejść rocznie to już nie ma znaczenie, że wszyscy, oprócz mamy, woleliby udać się nad jezioro połowić ryby.
                        • verdana Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 29.03.11, 15:07
                          Udajac sie na silownię w sobotę i niedzielę - za kazdym razem 9a byla na razie ze trzy..) widze koszmarnie znudzone dziecko czekające w fotelu na mamusię. mamusia ćwiczy dla zdrowia, a dziecko nudzi sie samo przy drzwiach.
                          Jestem przekonana , ze 120 wyjść w roku to jednak jest spora wyrwa w kontaktach z dzieckiem.
    • rolly_mo Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 07:16
      Mnie życie nauczyło jednego. Nic na siłę.
      • fogito Re: Polecam... 26.03.11, 13:29
        ...książkę Carl'a Honore "Pod presją" czyli "Dajmy dzieciom spokók". Upolowałam wczoraj w księgarni i zapowiada się ciekawie...
        www.drzewobabel.pl/wydawnictwo/ksiazki/pod_presja,ksiazka,45.html
        Co do zajęć dodatkowych. Mój siedmiolatek ma 2 x w tygodniu treningi hokeja, 1x w sobotę piłke nożną, 1x aikido w szkole po lekcjach i 1x pianino. Nie zmuszam i gdyby syn nie chciał chodzić na cokolwiek to przestałabym go wozić w pięć sekund. Na hokeja zapisał się, bo namówili go koledzy z klasy a właściwie ich rodzice. Przez pół roku nie udało mi się wybić mu tego z gowy, więc rada nie rada odmrażam sobie tyłek regularnie. O lekcje pianina męczył mnie rok i w końcu się zgodziliśmy. Myślałm, że to słomiany zapał, ale wciągnął się, więc chodzimy. Gdyby nie problem z uszami, to pewnie chodziłby również na basen, ale niestety w miesiącach zimowych nie możemy więc czekamy do wiosny (prawdziwej).
        Jedyne do czego dzieciaka "zmuszam" to chodzenie do logopedy/pedagoga raz w tygodniu. Czasami mu się nie chce, ale tu nie ma zmiłuj niestety.

    • olena.s Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 26.03.11, 21:13
      A swoja drogą, darmowe zajęcia dodatkowe oferowane przez moją szkołę (1, góra 2 na tydzień) trwają nie dłużej niz niepełny semestr. Czasem po dwa semestry, ale to rzadkość. Wpieniało mnie to niepomiernie, bo gdzieś z tyłu głowy tkwi we mnie pogląd, że zajęcia dodatkowe powinny trwać przez cały rok szkolny, ale może to i dobry pomysł dla młodszych dzieci?
      Inna sprawa, że zajęcia są ustawione mocno zabawowo - nie "nauka gry na flecie" tylko "karate na flet! Każda nowa melodia to kolejny pas!". Nie "nauka pływania" tylko "chlup-chlap frajda w wodzie".
    • vidy Wielka radosc 26.03.11, 22:08
      A moja 5.5 latka chodzi do szkoly, uwielbia swoja multikulturalna klase, od 8.45 do 11.30 i od 13.30 do 16, srody sa wolne, jak prawie 98% dzieci w Genewie (nauka od lat 4). Od dawna wymyslila sobie sama rozne kursy i zajecia pozaszkolne, i co ciekawe, chcialaby ich wiecej. Ma kolko teatralne, rytmike w szkole muzycznej i logopede, czasami zajecia kulinarne i manualne w ksiegarni dzieciecej oraz czesto wyjscia do biblioteki, muzeum czy teatru.
      Jak byla zima czesto jezdzila na nartach w weekend, a w ciagu tygodnia 2 razy wyciagala mnie na lyzwy. Teraz kroluje duzy rower, hulajnoga i rolki. Uwielbia gry planszowe i zabawa w lego i playmobil. Ma bardzo duzy ksiegozbior i uwielbia sluchac bajek i muzyki. Jak wyjezdzamy na weekend staramy sie znalesc hotel z plywalnia, lubi plywac. Ciekawa swiata mala globe-trotterka.
      Jej wymarzone dodatkowe zajecia w ktorych chcialaby uczestniczyc:
      1. jezyk angielski (umie juz czytac i pisac po polsku i francusku - wielka nasza radosc, ale i praca, okolo 20 min dziennie w czasie przerwy obiadowej) - sama z siebie zaczela oglada Peppa Pig po angielsku;
      2. balet klasyczny - w zeszlym roku byla na jazzowym (ale ona chciala cwiczenia przy drazku i tutu);
      3. gra na fortepianie (jest jeszcze za mala);
      4. szachy.
      Coreczka moja - filigranowa z charakterem, z wieloma talentami, ma niespozyta energie, jest pelna pasji i chce wiecej dowiedziec sie i zrobic.
      Jeden bemol tego wszystkiego, ze ona we wszystkim chce byc pierwsza. W wyscigu upadla przed meta, to plakala,nie dlatego, ze ja boli, ale, ze ktos inny wygral.
      Jej przyjaciolka powiedziala, co najbardziej lubi u mojej panienki: ze niczego sie nie boi, zawsze konczy, jak cos zacznie i pomaga innym, jak potrzebuja pomocy.
      Jestem z niej dumna, choc czasami padam na nos. A moja drukarka nie nadaza wydrukowywac zadan matematycznych - Mamusiu, chce trudniejsze.
      • paliwodaj Re: Wielka radosc 27.03.11, 16:01
        brawo ! jak widac sa dzieci ktore sa ciekawe swiata i same sie do tego garna!
      • morekac Re: Wielka radosc 27.03.11, 18:37
        Robi to, bo chce i nie jest zmęczona.
        BTW: logopedę z pewnością można uznać za zajęcie obowiązkowe, jakoś nie znam nikogo, kto chodzi do logopedy dla samej przyjemności chodzenia. Zostaje rytmika i kółko teatralne - czyli zapewne 2h w tygodniu, a nie 10. Cała reszta: zajęcia kulinarne i manualne oraz różne wyjścia są czasami - czyli nie jest to tak, że mała musi w każdą sobotę o godzinie 10.45 stawić się na zajęcia kulinarne, tylko idzie tam od czasu do czasu.
        Angielski, balet klasyczny, gra na fortepianie i szachy na razie pozostają w sferze planów.
        • nisar Re: Wielka radosc 28.03.11, 10:53
          Moje dziecko chodziło na balet, taniec towarzyski, flet i parę innych jeszcze zajęć.
          Nie wytrwało w niczym i jakkolwiek straciłam na to kupę kasy (sam flet kosztował wówczas prawie trzy patyki) to nie żałuję, bo dałam córce możliwość SPRÓBOWANIA tego, na co miała ochotę. Nie wyszło - trudno, ale przynajmnie wie, czego nie chce smile
          Syn (2 lata i 9 miesięcy) chodzi teraz do przedszkola - wspaniałego, prywatnego, z mnóstwem zajęć. I powiem szczerze: fajnie że te zajęcia były zimą, ale teraz wolałabym żeby dłużej byli na powietrzu, niż żeby nauczyli się jeszcze jednej piosenki po angielsku.
          Nigdy w życiu nie zmuszałabym dziecka do zajęć dodatkowych, chyba że są niezbędne jako jakaś terapia, ale to już "zupełnie inna historia".
    • mama_misi Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 28.03.11, 17:11
      U nas zajęcia dodatkowe dzielę na obowiązkowe i te z których może zawsze zrezygnować smile
      Obowiązkowy jest basen i angielski. Reszta wg. upodobań małej czyli w chwili obecnej: taniec, koło teatralne i schola. W ubiegłym roku były szachy, ale po pół roku się znudziły i mała zrezygnowała. Pozwalam próbować wszystkiego i rezygnować kiedy stwierdza, że to nie dla niej. Wyjątek stanowią wspomniany basen i angielski - z tego młoda by zrezygnowała najchętniej ale nie pozwalam.
    • daga_j Dopuszczacie przymus w kilku przypadkach? 28.03.11, 22:30
      Zauważyłam, że jeśli chodzi o angielski i basen to często jest traktowane jako przymus, że niby to taki ważne dla dziecka, wiadomo - rozwój umysłowy, poznawanie języków, będzie im łatwiej w życiu, oraz rozwój ruchowy, samo zdrowie. Ale jeśli rodzic uważa całkiem inne zajęcia za fantastyczne to też może zmuszać dziecko do chodzenia na nie, nawet jak dziecko czasem nie chce (ale czasem chce, nie żeby nie cierpiał)?
      Czy tylko takie obiektywnie korzystne zajęcia można traktować jak obowiązek? Czy jednak żadne?
      • morekac Re: Dopuszczacie przymus w kilku przypadkach? 28.03.11, 22:36
        Basen/gimnastyka korekcyjna to często zalecenia lekarskie. Chociaż moja młodsza właśnie z powodu zaleceń lekarskich musiała z basenu zrezygnować. uncertain

        Ale j
        > eśli rodzic uważa całkiem inne zajęcia za fantastyczne to też może zmuszać dzie
        > cko do chodzenia na nie,
        Dziecko, które nie chce chodzić na zajęcia, może te zajęcia sabotować... do skutku.
      • joa66 Re: Dopuszczacie przymus w kilku przypadkach? 28.03.11, 23:52
        Czy tylko takie obiektywnie korzystne zajęcia można traktować jak obowiązek? Czy jednak żadne?

        Dobre pytaniesmile

        Nie wiem.

        Mogę tylko wytlumaczyć swoje decyzje - umiejętnośc pływania (niekoniecznie cotygodniowe wyprawy na basen) to kwestia bezpieczeństwa i dlatego "zmuszałam" (proces "zmuszania to inna historia smile )


        Język obcy - uważam, że poszerza wolność osobistą plus ewentualnie zawodową w przyszłosci. . Obojętnie jaki zawód wybierze dziecko - hydraulika, architekta czy kucharza - języki obce mogą sie przydać. Porządne nauczenie sie języka obcego zajmuje trochę czasu.
        Dlatego wg mnie to jest ważne. Co prawda moje własne dziecko miało i ma angielski w przyzwoitym wymiarze w szkole obowiązkowo, ale gdyby nie miało, na pewno nalegałabym na lekcje dodatkowe (kurs, lekcje indywidualne, itp - tutaj pewnie dałabym wybór)


        Inne zajęcia - do wyboru (mimo, że marzyłam, że kiedys moje dziecko będzie grac na fortepianie - ale to moje marzenie, nie dziecka smile )i z pełna wolnością rezygnacji, opuszczania zajęć od czasu do czasu.


        Myślę, ze mogłabym miec problem gdyby dziecko nie szanowało pieniędzy wydanych na zajęcia. Przykład trochę podkoloryzowany i przesadzony - celowo wink - gdybym kupiła na jego życzenie fortepian bo 'bardzo chciałaby grać" a potem zrezygnowałby po 3 lekcjach i zażyczył sobie jazdy konnej - zastanowiłabym się nad kupnem konia i na pewno obwarowałabym to pewnymi warunkami.
        • daga_j Re: Dopuszczacie przymus w kilku przypadkach? 29.03.11, 14:17
          Mam podobne zdanie, ale akurat ja na basen i angielski nie nalegam u córki. Na basen chodzimy rodzinnie, rekreacyjnie, nie uczę jej jeszcze pływać bo nie bardzo wiem jak się do tego zabrać. Mnie nauczyła moja starsza siostra w ciekawy sposób i chętnie bym go polecała córce ale nie na tym basenie, który mamy blisko bo tu za głęboka woda. W ogóle myślę, że na co dzień umiejętność pływania nie jest taka ważna, w kałuży się nie utopię wink A jak już dziecko puszcza się same na kolonie (bez rodziców) to faktycznie - spokojniejsza byłabym gdyby umiało pływać. Mam nadzieję, że ją nauczę bez wykupywania lekcji, ale to tak swobodnie daję jej na to 2 lata jeszcze albo i 3.
          Co do ang. to sam nie wiem, teraz moja zacznie faktycznie dodatkową lekcję tygodniowo, bezpłatnie taka inicjatywa szkoły i szkoły językowej, ale trochę zabierze jej to wolnego czasu. W tym miesiącu chciałam by skupiła się na przygotowaniu do pewnego konkursu i mówiąc wprost szkoda mi marnować jej wolnego czasu na angielski! Ale za miesiąc byłoby jak znalazł. Jakoś to musimy pogodzić, dopóki dziecko chce i daje radę to jest ok.
    • mamusia1999 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 29.03.11, 18:59
      moje podejscie do zajec dodatkowych podyktowane jest twardymi lub mniej zyciowymi realiami:
      - gimnastyka na przyrzadach kosztuje mnie grosze, wiec odpuszczam w razie draki. o dziwo draki nie ma
      - plywalnia kosztuje mnie stosunkowo drogo i dziecko plywac musi umiec ze wzgledow bezp. wiec odpuszczam tylko w razie choroby
      - flet kosztuje mnie sporo i jest to super cwiczenie u nas kulejacej koncentracji, wiec nie odpuszczam
      na na prawde powazna "impreze" czyli nauke gry na drogim instrumencie zdecydowalam sie u Starszej dopiero w wieku 9 lat, ai to najpierw na wypozyczonym instrumencie.
      • mama_misi Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 29.03.11, 21:39
        Na mój "przymus" też mam uzasadnienie:
        basen a konkretnie fachowa nauka pływania, ze wszystkimi ćwiczeniami wydechowymi zwiększa wydolność płuc
        j. angielski - marzy MI się, aby dziecko mówiło przynajmniej w 2 językach obcych i o ile mała będzie w miarę współpracować, będę do tego dążyć. Z racji choroby, mała musi mieć kiedyś "łatwy" zawód... A znajomość języków daje duże możliwości, chociażby dorabiania tłumaczeniami.. tak to sobie wymyśliłam.
        Reszta zajęć to przyjemność i odkrywanie siebie. Nie mam innych priorytetów i o pozostałych dziecko decyduje samo.
        • kocianna Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 02.04.11, 20:34
          Nasza wychowawczyni w przedszkolu twierdzi, że moje biedne dziecko jest przeładowane.
          Chodzi na basen - lubi to, ma wadę postawy i astmę - więc basenu nie odpuszczałam, nawet kiedy było marudzenie.
          Chodzi na chór - też to lubi, a ja mam kolejne dwie godziny ćwiczeń oddechowych z głowy smile Ale tu bym odpuściła, tylko że mi dzieciak nie odpuszcza.
          Polska szkoła sobotnia - tego nie odpuszczam (chociaż mogłabym, bo i Polaków znajomych dostatek, i wracamy do PL niedługo) - nie odpuszczam, ale traktuję bez fanatyzmu.
          Uczę ją angielskiego, bo w rosyjskiej szkole będzie dopiero od drugiej klasy, nie chcę, żeby po powrocie do Polski były różnice programowe. Ale uczę ją sama, kiedy mi wygodnie, i nie trzeba w tym celu nigdzie chodzić.
          W niedzielę OBOWIĄZKOWO wychodzimy z domu - to może być aquapark, kino, teatr albo muzeum. W efekcie na np. zapraszanie gości czy długie nieróbstwo zostaje nam sobotnie popołudnie.... We wszystkie pozostałe zawsze ta godzinka jest zajęta...
          • mama303 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 03.04.11, 09:48
            kocianna napisała:

            > W niedzielę OBOWIĄZKOWO wychodzimy z domu - to może być aquapark, kino, teatr a
            > lbo muzeum.

            Moim zdaniem, jak takie zajęcia są robione z OBOWIĄZKU to nie jest dobrze wink
            • ola33333 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 03.04.11, 23:03
              moja corka ma 4 lata. Chodzi do przedszkola, w ktorym sie bardzo dobrze czuje. Odbieram ja ok 16:30 dopiero. Jest wybawiona ale i zmeczona. Na zadne zajecia po przedszkolu poki co nie chodzi.
              Ja tez jestem zmeczona po pracy i wcale mi sie jakies stale terminy i robienie za szorefa popoludniami nie usmiecha. Prawie codziennie za to chodzimy na plac zabaw, no chyba ze pada to zostajemy w domu lub jakies dziecko przychodzi do nas lub mloda bawi sie u kogos.
              Na jesien zamierzam ja zapisac na gimnastyke, za rok moze na taniec.
              • baz12 Re: Zajęcia dodatkowe - przyjemność czy obowiązek 06.04.11, 15:59
                Jak tak czytam wasze wypowiedzi to wychodzi mi, że jestem fatalną matką. Moje dziecko ma 4 i pół roku i nie uczęszcza jak do tej pory na żadne dodatkowe zajęcia, szczerze powiem, ze nawet nie przyszło mi do głowy, żeby go na takowe zapisać. Jedynie w przedszkolu ma raz w tygodniu ( pół godziny) taniec i nic poza tym. Na basen chodzimy, ale jak nam się chce czyli nieregularnie, bo albo mały chory, ale coś innego nam wypada, albo po prostu z lenistwa. Chodzimy tam rekreacyjnie nie w celu nauki pływania, niemniej jednak mój syn już nurkuje bez problemu. Za rok planuje go zapisać na judo lub coś w tym stylu coby w szkole sobie radziłwink. Nie ulegam namowom, że np angielskiego należy uczyć już niemowlaka i trzeba go zapisać np do szkoły Helen Doron ( byłam zobaczyć takie zajęcia i uważam że dla mojego dziecka to jeszcze za wcześnie nie mówiąc już o dzieciach młodszych). Syn mojej koleżanki chodzi na takowe już 3 lata i praktycznie nic nie umie, ale obecnie koleżance szkoda zrezygnować skoro już tyle chodzi, może w końcu załapie. Nie widzę też sensu chodzenia z niemowlakiem na basen a tym bardziej nauki pływania ( obycie z wodą może mieć w wannie, bo chyba, ze ktoś nie posiada wanny). Mam kolegę instruktora i stwierdził, że dziecko w wieku 4 lub 5 lat nadaje się na naukę pływania ale taką grupową ( raczej jest to zaadoptowanie się w wodzie), natomiast typowa nauka pływania to jak będzie miał jakieś 6-7 lat. Nie rozumiem niektórych rodziców, którzy organizują dziecku cały wolny czas i to zajęciami obowiazkowymi. Mój jak wyżej wspomniałam na takowe nie chodzi i żeby nikt nie myślał - nie spędza dnia przed tv. Po prostu robimy to na co mamy ochotę, dziecko chce iść na plac zabaw - idziemy, chce iść na rower - idziemy, chce basen - idziemy, chce do bawilandii - idziemy. Obowiązek to on ma chodzić do przedszkola i tam się uczyć systematyczności, relacji społecznych, słuchania poleceń itd. A zajęcia dodatkowe obowiązkowe na które dziecko nie ma ochoty uważam za stracony czas nawet jeśli w przyszłości miałyby mu zaprocentować. Wyjątkiem jest tu nauka języka obcego, ale basen już nie, uważam że wcześniej czy później nauczy się pływać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja