mama-ola
22.03.11, 10:47
Byłam po syna w przedszkolu i widziałam, jak rodzice dzieciom zmieniają ubrania, wkładają buty itd. Jednocześnie z moim synem wyszła z sali bardzo rezolutna, wygadana dziewczynka, o której wiem, że już umie czytać. Czekała na nią babcia, która zdjęła jej spódniczkę, poleciła usiąść, wsunęła nogi w spodnie, poleciła wstać i zaciągnęła spodnie na pupę.
Ja siedziałam nieco z boku i patrzyłam, jak mój syn się ubiera. Ta dziewczynka mnie nie zauważyła i chyba doszła do wniosku, że Antek jest sam, bo wykrzyknęła: a ty się sam ubierasz?!
Do czego zmierzam. Zagadnęłam babcię, czy dziewczynka idzie do szkoły w tym roku. A jej babcia na to, że nie: "ona jest jeszcze taka dziecinna, niedojrzała emocjonalnie, nie poradziłaby sobie". Pomyślałam sobie, że gdyby jej tylko pozwolić... Bo dziewczątko było takie wygadane, bystre, z pewnością nie nieśmiałe. Tylko upupione.
W moim przedszkolu to jest powszechne, że 6-latki są ubierane i rozbierane, widzę to codziennie. Macie podobne obserwacje?