Co się robi za 6-latki

22.03.11, 10:47
Byłam po syna w przedszkolu i widziałam, jak rodzice dzieciom zmieniają ubrania, wkładają buty itd. Jednocześnie z moim synem wyszła z sali bardzo rezolutna, wygadana dziewczynka, o której wiem, że już umie czytać. Czekała na nią babcia, która zdjęła jej spódniczkę, poleciła usiąść, wsunęła nogi w spodnie, poleciła wstać i zaciągnęła spodnie na pupę.
Ja siedziałam nieco z boku i patrzyłam, jak mój syn się ubiera. Ta dziewczynka mnie nie zauważyła i chyba doszła do wniosku, że Antek jest sam, bo wykrzyknęła: a ty się sam ubierasz?!
Do czego zmierzam. Zagadnęłam babcię, czy dziewczynka idzie do szkoły w tym roku. A jej babcia na to, że nie: "ona jest jeszcze taka dziecinna, niedojrzała emocjonalnie, nie poradziłaby sobie". Pomyślałam sobie, że gdyby jej tylko pozwolić... Bo dziewczątko było takie wygadane, bystre, z pewnością nie nieśmiałe. Tylko upupione.
W moim przedszkolu to jest powszechne, że 6-latki są ubierane i rozbierane, widzę to codziennie. Macie podobne obserwacje?
    • daga_j Re: Co się robi za 6-latki 22.03.11, 11:20
      No niestety to siła przyzwyczajenia i wiedza, że "tak będzie szybciej". Ja też widzę tę pomoc przy starszych często. Sama mam prawie 7 latkę w szkole i co nieco jej pomagam, chyba jestem nadopiekuńcza, ale z drugiej strony wiem, że potrafi poradzić sobie sama. To jest najlepsze rozwiązanie - czasem zaufać dziecku i okazuje się, że ono więcej umie niż by człowiek przypuszczał, szczególnie posłanie do szkoły nam rodzicom to uświadamia. Przecież było kilka razy, że poszła sama do szkoły, albo z mamą kolegi i jakoś sobie w szatni musiała poradzić co nie. Na w-f musi się sama przebierać i ubrać, nie polecę jej pomóc wink Więc to, że w szatni jej podaję rękawiczki, czy zapinam suwak to takie małe przyzwyczajenie, mam nadzieję, że nieszkodliwe a w tym wieku już na pewno długo nie potrwa, bo ona sobie w końcu nie pozwoli pomagać albo zanim zdążę kucnąć ona już się pozapina?...
      • oliwija Re: Co się robi za 6-latki 22.03.11, 11:28
        wszystko zalezy od tego jakie dziecko ma ubranie. moja 11 latka ma jedne takie spodnie - które uwielbia ale ekspresu za nic sama nie zapnie bo sie zacina - jakoś tak dziwnie zawsze rano.
        Mając 6 lat sama sie ubierała i rozbierał, czesała włosy itd....
        ale masz racje ze rodzice utrudniaja zycie swoim dziecim wyreczxajac je we wszystkim. W klasie równoleglej - jest dziewczynka , ktra do 3 klasy była rozbierana i ubierana przez mame.
        Ja czasmi córke odprowadze do szkoly i z niej zabiore i pomoge jaj załozyć tornister- sorki plecak na plecy - wazy chyba tone... ale tak zeby za nia zdejmowac buty czy cos w tym stylu w zyciu.
        Pracuje w przedszkolu i są dzieci- 3 latki (prawie) ktore rozbieraj sie same ubieraj tez i jeszcze pomoga kolezanece czy koledze. wszystko zalezy od rodziców
    • magnolia1973 Re: Co się robi za 6-latki 22.03.11, 11:40
      Takie podglądanie w szkole czy przedszkolu może nie dać miarodajnych wyników, bo ja na przykład gdy się spieszę, a tak jest zawsze jak przywożę córkę do szkoły i zazwyczaj gdy ją odbieram, to pomagam jej się ubrać.

      Natomiast gdy się nie spieszę, to nie pomagam, bo dziewczyna 6,5 roku powinna od dawna sama sobie z tym radzić. No i radzi.
      Rzadko jej się to zdarza, ale czasem gdy wstanie za wcześnie, my mamy ochotę jeszcze spać dłużej i młodsza córka jeszcze też śpi, to starsza sama poszuka sobie przyodziewku w szafie, ubierze się i się czymś zajmie, zazwyczaj czytaniem.

      Nie pomagam też w innych czynnościach, typu pokrojenie sobie kotleta czy posmarowanie biszkoptów dżemem (uwielbia robić z nich markizy). A o zabiegach higienicznych to już nie wspomnę.

      W przedszkolu mieliśmy badanie gotowości szkolnej i omówienie wyników przez panią psycholog. Oprócz innych ważnych rzeczy, mówiła, że absolutnie nie należy wyręczać dzieci. Przecież w czynnościach samoobsługowych one też ćwiczą sprawność rąk. Będzie to za chwilę jak znalazł podczas ćwiczeń grafomotorycznych i pisania.
      • mama-ola Re: Co się robi za 6-latki 22.03.11, 15:49
        > Takie podglądanie w szkole czy przedszkolu może nie dać miarodajnych wyników
        Racja.
        Ale ta konkretna babcia się nie spieszyła. Pozwoliła wnuczce wrócić do sali, żeby jeszcze się trochę pobawiła i spokojnie czekała na nią w szatni. Potem wnuczka przyleciala, czy może jeszcze trochę się pobawić - i babcia znów się zgodziła. A za trzecim razem powiedziała, że głupio jej tak siedzieć i czekać i że jednak już pójdą. I wzięła się za obsługę dziecka. Było koło 15, więc nie rano, babcia koło 70-tki, więc z pewnością emerytka. Zero pośpiechu.
        Aha, skoro już tak obgaduję... Zdjęła jej spódniczkę i w samych rajstopach wysłała do łazienki na siku przed wyjściem. A łazienka jest w sali innej grupy przedszkolnej (w sali mojego dziecka i tej dziewczynki łazienki nie ma). No i ta pannica lat 6 hasała po przedszkolu w samych rajstopkach i bluzeczce. No w moich oczach to upupienie na maksa. (Choć zdaję sobie sprawę, że ktoś to może widzieć inaczej - że normalka). To gdzie taka panna do szkoły, jak nie wie, że w jej wieku to się z szatni wychodzi całkowicie ubranym.
    • kunnegunnda Re: Co się robi za 6-latki 22.03.11, 16:03
      tak, u nas w przedszkolu dzieci sa rozbierane/ubierane. czekaja i nawet nogi do buta nie wlaza. tragediasad
      noo, moja mloda sie sama ubiera/rozbiera/myje zeby/bierze prysznic/wyciera/rozbiera łóżko/wyciera sobie tylek ie po rower/ubierze buty narciarkie/zaniesie narty etc/idzetc. generalnie samodzielna,ja uwazam ze normalnie, ale patrzac na inne dzieci- wyjatkowo samodzielna... jedzie na zielone przedszkole, potem na obóz- i nie moze sie doczekac. musi umiec sama.
      • bweiher Re: Co się robi za 6-latki 22.03.11, 16:12
        Co prawda mój jest w pierwszej klasie ale i tu często widzę jak mamy ubierają swoje dzieci.Nie wszystkie.Jest parę takich mam które nie dzidziują swoich dzieci.
        Ja też dziecka nie ubieram i w zerówce sam się przebierał.Wychodzę o te 10 minut szybciej aby młody mógł się przebrać.
        Pytałam sie syna jak te dzieci sie ubierają jak są na basenie(raz w tygodniu mają basen) i syn mówi że same sie ubierają,pani tylko dziewczynom pomaga włosy suszyć.
        A więc potrafią.Tylko rodzice im na to nie pozwalają.
        • srebrnarybka Re: Co się robi za 6-latki 22.03.11, 17:24
          Pytałam sie syna jak te dzieci sie ubierają jak są na basenie(raz w tygodniu ma
          > ją basen) i syn mówi że same sie ubierają,pani tylko dziewczynom pomaga włosy s
          > uszyć.

          Miałam basen w III kl. podstawówki i rodzice na wszelki wypadek załatwili mi zaświadczenie lekarskie, zebym nie musiała chodzić i się ubierać. Do szkoły do końca III klasy odprowadzały mnie wynajmowane przez rodziców studentki, które sznurowały mi buty.
          Byłam pośmiewiskiem całej klasy i nie mam o to pretensji do kolegów. Mam pretensję do rodziców. Nie pretensję nawet - potworny, okrutny żal.
    • cruzbos Re: Co się robi za 6-latki 22.03.11, 17:20
      Moje córki w wieku 6 lat jechały już na zimowisko, wszystko umiały przy sobie zrobić same, umyć się, ubrać, uczesać i nie wydawało mi się to niczym wybiegającym poza ich możliwości. Nie przypominam też sobie, żeby w szkolnej zerówce pomaganie dziecku o ubieraniu za nie nie wspomnę było nagminne, zdarzały się oczywiście takie nadopiekuńcze babcie, mamy raczej nie.
    • mama303 Re: Co się robi za 6-latki 22.03.11, 18:17
      mama-ola napisała:
      >Pomyślałam sobie, że gdyby jej tylko pozwol
      > ić... Bo dziewczątko było takie wygadane, bystre, z pewnością nie nieśmiałe. Ty
      > lko upupione.
      Wiesz pozory często mylą to po pierwsze, a po drugie to że babcia ochoczo ubiera i rozbiera nie oznacza wcale że dziecko samo nie potrafi. Może jest cwane i mu sie nie chce smile
      • mama-ola Re: Co się robi za 6-latki 23.03.11, 09:39
        > Wiesz pozory często mylą to po pierwsze,
        Ale w czym ja się niby pomyliłam?

        > a po drugie to że babcia ochoczo ubie
        > ra i rozbiera nie oznacza wcale że dziecko samo nie potrafi. Może jest cwane i
        > mu sie nie chce smile

        Właśnie oto mi w moim wątku chodziło: że 6-letnie dzieci umieją. I że są na siłę upupiane.
        I uznawane za "niedojrzałe emocjonalnie" oraz zostawiane o rok za długo w przedszkolu itd. itp. Ta konkretna dziewczynka jest rezolutna, wygadana itd. i umie już czytać (!), a zacznie poznawać w szkole litery za 1,5 roku!!! Bo babcia stwierdziła, że nie da sobie rady.

        Cwana i leniwa? No nie przesadzaj... A co jest fajnego w ubieraniu przez kogoś, żeby aż chytrymi sposobami trzeba było to sobie zapewniać? Dzieci leniwe? Dzieci nei są leniwe! Ta mała to była taka iskiereczka. Moi synowie lubią robić wszystko sami, młodszy ciągle woła "umiem sam, umiem sam" i nie daje mi wiele przy sobie zrobić. Skąd Ty masz takie doświadczenia, że dzieci są cwane i leniwe...
        • mama303 Re: Co się robi za 6-latki 24.03.11, 16:30
          mama-ola napisała:

          > Ale w czym ja się niby pomyliłam?

          Mogłaś np. sie pomylić wydając o dziecku opinie że jak wygadana to ze wszystkim sobie świetnie radzi smile

          > Cwana i leniwa? No nie przesadzaj... A co jest fajnego w ubieraniu przez kogoś,
          > żeby aż chytrymi sposobami trzeba było to sobie zapewniać?
          Coś musi byc fajnego bo niektóre dzieci na to z checią przystają

          > Moi synowie lubią robić wszystko sami, młodszy ciągle woła "umiem sam, umiem sam" i nie daje mi wiele przy sobie zrobić.

          Moja córka do pewnego wieku też wszystko chciała robić sama a potem się ciut rozleniwiła.

          >Skąd Ty masz takie doświadczenia, że dzieci są cwane i leniwe...

          Nie mówię że wszystkie ale niektóre /np. moja osobista córka/ takie symptomy przejawia.
          • mama-ola Re: Co się robi za 6-latki 25.03.11, 08:45
            > Mogłaś np. sie pomylić wydając o dziecku opinie że jak wygadana to ze wszystkim
            > sobie świetnie radzi smile

            A do I klasy to nie wystarczy? Pytam serio. Wydaje mi się, że takie wygadanie świadczy jednak o pewnym obyciu dziewczynki. Czyli że da radę psychicznie wśród obcych.
            Umiejętność czytania świadczy z kolei o tym, ze intelektualnie da radę. Ponadto będzie lepsza od innych dzieci (które dopiero zaczną dukać), więc będzie miała sukcesy, a to wpłynie pozytywnie na jej stosunek do szkoły, do nauki.
            • mama303 Re: Co się robi za 6-latki 25.03.11, 10:49
              mama-ola napisała:


              > A do I klasy to nie wystarczy? Pytam serio. Wydaje mi się, że takie wygadanie ś
              > wiadczy jednak o pewnym obyciu dziewczynki. Czyli że da radę psychicznie wśród
              > obcych.
              Może wystarczy a może nie.... tu trzeba by znać bliżej to dziecko. Może jest takie wygadane bo np nadpobudliwe i nie usiedzi dłużej w ławce, a może takie wygadane tylko przy babci a bez babci ani be ani me....takie wygadane dzieci bywaja tez bardzo impulsywne, czasem nie umieją kompletnie opanowac emocji itd. itp. źle reagują na porażki itd. itp. Z kolei te cichutkie i nieśmiałe bywają bardziej dojrzałe i świetnie mogą odnaleźć się w środowisku szkolnym gdzie dostaną wiecej konkretnych zadań do wykonania. Naprawdę różnie to bywa i nie należy się kierować pozorami.
        • zewszad_i_znikad Re: Co się robi za 6-latki 26.03.11, 10:37
          mama-ola napisała:
          > I uznawane za "niedojrzałe emocjonalnie" oraz zostawiane o rok za długo w
          > przedszkolu itd. itp. Ta konkretna dziewczynka jest rezolutna, wygadana itd. i umie
          > już czytać (!), a zacznie poznawać w szkole litery za 1,5 roku!!! Bo babcia stwierdziła,
          > że nie da sobie rady.

          To niestety częste. Nauczyłam się czytać w wieku 5 lat, ale nie posłano mnie wcześniej do szkoły. Bo "niedojrzała emocjonalnie". I co z tego? W wieku 30 lat wcale nie jestem specjalnie dojrzalsza. Jedni są "dojrzali", inni nie i to NORMALNE. Jeżeli cokolwiek jest nienormalne, to tylko dwie rzeczy: krzywdzenie innych i doskonała normalność.
    • broceliande Re: Co się robi za 6-latki 22.03.11, 18:37
      Chciałam napisać, że generalnie mój sześciolatek nie ma żadnych obowiązków...
      Jeśli chodzi o przedszkole, to czasem ubieram - zwykle chodzi o włożenie koszulki w spodnie przed wyjściem, do niedawna było zimno.
      Widzę dzieci ubierane jak lalki, ale mam podejście, że co kto lubi.
    • jakw Re: Co się robi za 6-latki 22.03.11, 18:58
      Moja starsza (wówczas 6-letnia), na moją refleksję "A właściwie dlaczego ja cię ubieram - przecież umiesz sama??" wyłożyła obowiązującą filozofię życiową : "Bo jak mama jest to mama ubiera, a jak mamy nie ma to dziecko ubiera się samo" wink
    • przeciwcialo Re: Co się robi za 6-latki 22.03.11, 20:15
      Standard choc sporo rodziców sie wyłamuje. Dzieciaki sie ubieraja a my grzecznościowe pogaduszki. Pomaga pani woźna, ale pomaga a nie wyrecza.
    • joanna_poz Re: Co się robi za 6-latki 23.03.11, 10:01
      > Co się robi za 6-latki

      wiąże sznurówki w butachsmile

      to czynność, która u nas rok temu była sprawdzana, jak szkoła robiła badania gotowosci szkolnej - i większość na tym polegla.
      moj 6,5 latek - I klasista nadal nie umie - ale w dobie butów z rzepami nie uważam tego za szczególną ułomność.

      co do rozbierania - czasem pomagam, jak się spieszę, tak jak to napisała magnolia.
      syn generalnie z samoobsługą problemu nie ma - np. rano sam wstaje na swoj budzik, sam wybiera/ dobiera sobie ubranie (!), sam się ubiera i sam robi śniadanie.

      generalnie wg wychowawczyni cała klasa 6-latków dobrze sobie radzi w tym zakresie - tylko rodziców trzeba trochę odgonić, żeby na siłę nie wyręczali dziecismile
      • mama-ola Re: Co się robi za 6-latki 24.03.11, 15:23
        > wiąże sznurówki w butachsmile

        No i bez sensu... Mój syn umie zawiązać sznurówki (6 lat skończy w maju), to i każde zdrowe dziecko może umieć.
        Kolejny raz dochodzę do wniosku, że rodzice nie wierzą w swoje dzieci. Rodzice chcą w nich widzieć nieporadne dzidzie. (To nie do Ciebie Joanna, tylko tak ogólnie).
        • mama303 Re: Co się robi za 6-latki 24.03.11, 16:38
          mama-ola napisała:

          > No i bez sensu... Mój syn umie zawiązać sznurówki (6 lat skończy w maju), to i
          > każde zdrowe dziecko może umieć.

          To moja chyba chora bo dośc długo nie umiała, pomimo starań ale spoko nauczyła sie też smile
          • mama-ola Re: Co się robi za 6-latki 25.03.11, 08:39
            Co to znaczy "dość długo pomimo starań"? To ile dni jej zajęła nauka?

            Mojemu synowi wystarczyło jedno podejście, trwające może kwadrans, góra pół godziny. Powiedziałam mu chińskie przysłowie, które kiedyś wydawało mi się idiotyczne, ale im dłużej je znam, tym bardziej widzę w nim jednak mądrość: "Wszystko jest trudne, zanim stanie się łatwe". Jak zaczynaliśmy naukę wiązania sznurowadeł, to się wydawało, że w życiu nie da rady. Raz, drugi, piąty - i nic. Wtedy przypomniałam sobie, że jest drugi sposób. Drugi wydał mu się łatwiejszy. Spróbował - i wyszło. Tak się podekscytował, że chciał wiązać znów i znów. Zrobił to z 10 razy bardzo chętnie i coraz sprawniej. Pół godziny roboty + moja wiara, ze da radę, bo jakże by moje dziecko miało nie dać (jestem fanką swego dziecka i żywię mocne przekonanie, że ze wszystkim sobie poradzi).
            A wczoraj syn mi powiedział, że jak koledze z przedszkola się rozwiązał but w zabawie, to się zaofiarował, że mu zawiąże. Super smile
            • mama303 Re: Co się robi za 6-latki 25.03.11, 10:55
              mama-ola napisała:

              > Co to znaczy "dość długo pomimo starań"? To ile dni jej zajęła nauka?

              No tak naprawdę w dopiero teraz w II klasie /pod koniec/ załapała o co biega. Nareszcie ma buty mocno zawiązane i nie musi co chwila na nowo zawiązywać smile
            • gaskipor Re: Co się robi za 6-latki 26.03.11, 17:18
              mama-ola napisała:

              > Co to znaczy "dość długo pomimo starań"? To ile dni jej zajęła nauka?
              >
              > Mojemu synowi wystarczyło jedno podejście, trwające może kwadrans, góra pół god
              > ziny. Powiedziałam mu chińskie przysłowie, które kiedyś wydawało mi się idiotyc
              > zne, ale im dłużej je znam, tym bardziej widzę w nim jednak mądrość: "Wszystko
              > jest trudne, zanim stanie się łatwe". Jak zaczynaliśmy naukę wiązania sznurowad
              > eł, to się wydawało, że w życiu nie da rady. Raz, drugi, piąty - i nic. Wtedy p
              > rzypomniałam sobie, że jest drugi sposób. Drugi wydał mu się łatwiejszy. Spróbo
              > wał - i wyszło. Tak się podekscytował, że chciał wiązać znów i znów. Zrobił to
              > z 10 razy bardzo chętnie i coraz sprawniej. Pół godziny roboty + moja wiara, ze
              > da radę, bo jakże by moje dziecko miało nie dać (jestem fanką swego dziecka i
              > żywię mocne przekonanie, że ze wszystkim sobie poradzi).
              > A wczoraj syn mi powiedział, że jak koledze z przedszkola się rozwiązał but w z
              > abawie, to się zaofiarował, że mu zawiąże. Super smile

              Jeśli dziecku nauka wiązania sznurowadeł zajęła ponad pól godziny, nie jest podekscytowany nabytą umiejętnością, a i w przedszkolu nie rzuca się do sznurowadeł innych dzieci, to:
              a) dziecko odstaje od normy?
              b) matka nie ma wiary we własne dziecko, nie jest jego fanką?
              c) matka nie zna chińskich przysłów?

              • mama-ola Re: Co się robi za 6-latki 26.03.11, 19:17
                > Jeśli dziecku nauka wiązania sznurowadeł zajęła ponad pól godziny, nie jest pod
                > ekscytowany nabytą umiejętnością, a i w przedszkolu nie rzuca się do sznurowade
                > ł innych dzieci, to:
                > a) dziecko odstaje od normy?
                > b) matka nie ma wiary we własne dziecko, nie jest jego fanką?
                > c) matka nie zna chińskich przysłów?

                Matka jest w normie smile - podobno znikomy procent 6-latków umie wiązać. A ja po prostu opisałam, jak było u nas. Co by innym uświadomić, że 6-latek potrafi, może potrafić - jeśli dać mu szansę i pozytywnie wzmocnić własną wiarą tudzież chińską mądrością. Taką misję czuję, od kiedy przyglądam się mamom dzieci z grupy mojego synka. Strasznie są niedojrzałe i na takie chowają dzieci. Z jego grupy do szkoły idą 3 czy 4 osoby. Pozdrawiam smile
                • mama303 Re: Co się robi za 6-latki 27.03.11, 09:37
                  mama-ola napisała:

                  Taką misję czuję, od kiedy przyglądam się mamom dzieci z grupy
                  > mojego synka. Strasznie są niedojrzałe i na takie chowają dzieci. Z jego grupy
                  > do szkoły idą 3 czy 4 osoby. Pozdrawiam smile

                  Rok temu, jak reforma była w powijakach na wysłanie dziecka wcześniej do I klasy zdecydowałam się tylko ja /ze wszystkich znajomych, którzy jeszcze mnie skrytykowali smile/ i zupełnie nie przejmowałam się takimi pierdołami jak brak umiejętności zawiązania przez nią sznurowadeł. Inne rzeczy sa ważniejsze.
        • joanna_poz Re: Co się robi za 6-latki 25.03.11, 09:10
          na szczescie ilość rzeczy, które umie zrobić rekompensuje mi z nawiązką nieumiejętnośc wiązania butów.
          która notabene nie jest mu w ogole potrzebna, zważywszy na brak sznuróweksmile
    • 0golone_jajka Re: Co się robi za 6-latki 23.03.11, 11:40
      U mnie nawet pierwszoklasistów ubierają i rozbierają. Ale sądzę, że wynika to z tego, że inaczej dzieci się strasznie grzebią - w przedszkolu czekałem czasami 20 minut aż się mały ubrał. Z moją pomocą trwało to 5 minut albo i mniej. Ale b. rzadko pomagałem, tylko gdy się gdzieś bardzo spieszyliśmy, co zdarzało się sporadycznie.
    • mamusia1999 Re: Co się robi za 6-latki 23.03.11, 12:28
      mam roztrzepanego (co do dnia) 7latka, i wlasnie zeby sie nauczyl pozbierac do kupy nie pomagam mu w ubieraniu sie, nawet jak sie spiesze. juz kurde od 5 roku zycia chyba. byl juz w przedszkolu w pizamie, poszedl do szkoly na 2 lekcje...teraz jest gotowy przed czasem i sie bawi. wychodzilam na zakupy jak bylam gotowa: biegl za mna do auta z butami w rece i wyjac. staram sie byc fair i nie msu byc gotowy nagle, z minuty na minute. ale jak trzeba to tez potrafi.
      uprzedzam: nie z nadmiaru czasu ta moja wygoda. chociazby dlatego, ze juz do przedszkola jezdzil busem o ustalonej, wczesnej godzinie. rownolegle z nim szykuje sie do szkoly jego siostra i w czasach jego przedszkola musialam ja tam wozic, wiec byl taki sobie kociolek.

      nie myje mu zebow, choc dentysta powiada, ze jeszcze trzeba, bo tak dopiero 8latki umyja dokladnie. nigdy nie mial zadnego ubytku, wiec zaryzykuje. jego zeby, jego mycie, jego dziura i jego wizyta u dentysty.

      robilam za 6latka i robie nadal za 7latka: pakuje mu sniadanie do tornistra, pakuje stroj na wf, wybieram ubranie - oprocz standardu czyli bileizny i skarpetek. dostarczam "ramowki" czasowej. po plywalni sprawdzam, czy ma na prawde suche wlosy. sciagam prysznic do jego poziomu. daje lekarstwa. nakladam porcje na talerz. przypominam o obowiazkach, rowniez tych stalych. smaruje preparatami od slonca. wykonuje z nim cwiczenia SI.
      od 7 urodzin (tydzien temu) jezdzi autobusem nie tylko do szkoly ale rowniez na zajecia pozalekcyjne - wtedy odprowadzam go na przystanek i pilnuje, zeby powiedzial kierowcy, gdzie wysiada (u nas prowincja, wszystkie pryzstanki " na zadanie"). tak jeszcze ze 2-3 razy.
      • grzalka Re: Co się robi za 6-latki 23.03.11, 19:50
        w naszym przedszkolu, a przynajmniej w naszej grupie- bo to widzę codziennie- 6 latki robią wszystko same, szczerze mówiąc nie pamiętam sytuacji, żeby rodzic ubierał lub rozbierał dziecko w tym roku
    • mamaly Re: Co się robi za 6-latki 24.03.11, 09:09
      Moja córka w wieku lat 5 miała powiedziane, że za rok idzie do szkoły, tam musi się szybko i sprawnie przebierać na gimnastykę, więc koniec pomagania w domu przy porannym ubieraniu !!!! przy zakładaniu kurtki , butów , czapki i szalika dawno jej nikt nie pomagał, no chyba, że jaka ś wyjątkowa sytuacja typu zacięty zamek.

      W wieku lat 6 poszła do szkoły (miała równo 6 lat, bo wrześniowa jest big_grin ). Rodzice nie wchodzą do szkoły ani przy odprowadzaniu ani przy odbieraniu dziecka, żeby nie tworzyć zbędnego zamieszania. Dzieci ubierają się same.

      A.
    • kanna Re: Co się robi za 6-latki 24.03.11, 12:07
      Moje dzieci - 6 i 8 - dawno ubierają się same.

      Natomiast u Babci zapominają o tej umiejętniości i sa przez nia ubierane. Moja Mama to lubi, one też - nie ma o co kruszyc kopii. Babcia tez czasem dokarmia Młodego, ba Mała się nie pozwala.
      • paliwodaj Re: Co się robi za 6-latki 24.03.11, 18:10
        moj 6 latek ubiera i rozbiera sie sam. Od 4 roku zycia po basenie tez to robi sam, Pani nie moga dotykac dzieci aby im pomoc sie ubrac, czasami np skarpetki na wilgotne nogi, ale ogolnie widzialam w przebieralnii ze Panie stoja a dzieci same sie ubieraja
        Butow nie potrafi zasznurowac
        3 latka tez sama sie ubiera, ku mojej rozpaczy, bo ona potrafi przebrac sie bez powodu 4 razy dziennie , zostawiajac tu i tam swoje czesci garderoby. Wiec co zaklada sie po czym, na ktora strone: majtki, skarpetki, spodnie, rajstop nie ubierze sama, ale bluzke tak, kurtke - tak ,ale z zamkiem na problem. Czasmi w srodku zimy schodzila na dol w letniej sukience smile

        Wracajac do 6-latkow, u nas w kindergarten samodzielnosc dzieci jest opisywana na semestralnych report , wypisaywanych przez nauczyciela i np dziecko ma napisane ze nie potrafi zapiac kurtki, czy guzikow koszuli, raczej rodzice wola by te report cards nie mialy takich uwag
        • myelegans Re: Co się robi za 6-latki 24.03.11, 20:41
          Moj 6-letni zerowkowicz musi sie sam obslugiwac w szkole, bo po prostu rodzice do szkoly nie wchodza, jak cieplo to zbieraja sie na boisku i przychodza nauczyciele i ich stamtad odbieraja, po poludniu tak samo odstawiaja. W zimie odstawiamy do auli na parterze i wychodzimy i jest w towarzystwie 5-latkow. Przychodzi ubrany, pozapinany na zamki, buty ubrane, szalikow nie posiadamy, czapek wlasciwie tez nie, bo jest kaptur.

          Moj umie sie obsluzyc, ale czasami rano ma faze na "mamo ubierz mnie". Przy tacie, babci, dziadku takich faz nie ma. generalnie swoja samodzielnosc podkresla "zostaw ja umiem"
          Na basenie tez sie sam obsluguje, nie wchodze z nim do przebieralni, nawet mi nie pozwala.
          Zeby doczyszczam i nitkuje.
          Ubrania ma wrzucac do kosza na brudy
          kurke powiesic,
          buty odstawic na wlasciwe miejsce.
          buty narciarskie zapinam bo wyjatkowo oporne, ale juz w narty sie wepnie, wypnie, przyniesie itd.
          Tylek tez podcieral, ale zuzywal tony papieru i robil niedokladne, wiec sie odparzal, wiec zamontowalismy bidet i problem zniknal.

          Generalnie naokolo nie widze obslugujacych dzieci mam. Nie widze noszenia plecakow przez mamy, babcie itd.
    • slonko1335 Re: Co się robi za 6-latki 24.03.11, 22:59
      Moja jest zawsze ubierana przez babcię chociaż świetnie potrafi zrobić to sama ale po co jak babcia zrobi to za niąwink na szczęście nakarmić się nie pozwala, choć babcia często próbuje...
      • mama303 Re: Co się robi za 6-latki 25.03.11, 10:59
        Mojej córci tatus zawsze zakładał rolki....bo ona sobie dobrze nie założy. Az tu zachciało jej sie pojeżdzić jak taty nie było a mama udała że nie umie założyć rolek wink i wtedy moje dziecko błyskawicznie wszystko założyło sobie samo łącznie z ochraniaczami. Dzieci czasem cwaniakują i tyle. A najbardziej te babcie dają się nabrać.
    • twarz2 Re: Co się robi za 6-latki 25.03.11, 14:35
      Za 6cio latka w przedszkolu nie robiłam/nie robię nic, buty również wiąże sam od zeszłego roku.
      W tym roku zaczęłam rano odprowadzać również młodszą, wiec do starszego szatni nawet nie zdążę zajrzeć. Młodsza z kolei z typu cwaniaków - jak jest kogo wykorzystać to robi to bez skrupułów, jak nie ma - ubiera/rozbiera się sama wink Potrzebuje pomocy przy suwaku w kurtce.
    • agra1 Re: Co się robi za 6-latki 26.03.11, 14:44
      Omatko, włosy mi dęba stanęły!!!! A jak czytałam ciąg dalszty wątku to opadły z osłabienia.

      Mam smyka 4,5 roku, i od bardzo dawna w przedszkolu ubiera sie sam. Mogę mu pomóc (na jego prośbę!!!!!) przy zapinaniu spodni ortalionowych zimą, bo faktycznie już jest trudniej. I ewentualnie poprawić bluzkę w spodniach, żeby nerkamo gołymi nie świecił. NIc więcej.
      Masz rację, ze dorośli najpierw upupiają dzieci, a za kilka lat będą mieli straszne pretensje, że taki nastolatek nie kiwnie palcem w domu, śniadania do szkoły sam nie przygotyje i tak dalej. A kiedy, do cholery, miał sie tego nauczyć? Sami dorośli im tłumaczą, zę służą do obsługi młodzieży, a potem mają za złe i lecą do psychologa, zę dziecko takie złe. Nie dziecko złe, tylko rodzic sam starannie dokładnie tego potomka nauczył....
      • asiamega Re: Co się robi za 6-latki 26.03.11, 15:38
        Hallo!!
        ja mam dwie corki, jedna prawie 6 a druga prawie 4 lata. Starsza potrafi wszystko, moze poza sznurowkami, ale wlasnie dostala nowe buty i teraz trzeba ja nauczyc.
        Mlodsza jest strasznie powolna, ale podstawowe rzeczy ubiera sama. Problemem sa rajstopy, skarpetki jak sa takie bardziej obcisle, inne zazwycza ubiera 2-3 razy bo ja jakies nitki tam w srodku laskocza. W przedszkolu tez czesto widze jak rodzice inne dzieci obsluguja i sie im dziwie.
        Dzieciom trzeba pare razy pokazac, a one szybko sie ucza i wola robic same.
        Moj 2-latek jak tylko widzi, ze ja wychodze albo chce isc z siostrami do ogrodu to tez szybko ubiera kurtke i buty. SAM.
    • titta Re: Co się robi za 6-latki 26.03.11, 15:18
      Szesciolatek, ktorym sie od czasu do czasu opiekowalam potrafil znalezc ubranie i pomoc w ubraniu sie dwuletniemu bratu. Sam sie ubieral od lat, co najwyzej trzeba bylo przyspieszyc proces albo przypilnowac aby na wlasciwa strone bylo.
      Nie samodzielne 6 latki to chyba skutek jedynactwa.
    • ada828 Re: Co się robi za 6-latki 27.03.11, 14:50
      Ja tez ubieram moja prawie 6-latkę w przedszkolu. Przyjeżdżam po nią dosyć późno (16.00), prosto z pracy, a potem muszę do 16.30 zmienić opiekunkę w domu. Po prostu zależy na czasie i nieprzedłużaniu pobytu dziecka poza domem. W domu córka ubiera się samodzielnie.
    • mamaigiiemilki Re: Co się robi za 6-latki 27.03.11, 19:41
      smileja jak się śpieszę, to też pomagam ubrać się swoim pannomsmileale kiedy mam czas, robią to same, po basenie też wszystko robią koło siebie same- poprzez zdjęcie kostiumu, wytarcie się , ubranie, aż po wysuszenie włosów;
      a co do posłania dziecka 6letniego do szkoły...jedni to robią, drudzy nie, dla mnie to w sumie nic wielkiego, różne są przyczyny takiego działania; i tej dziewczynce-rezolutnej, umiejącej czytać- myśleę, że nic się nie stanie, jak będzie jeszcze rok w przedszkolusmile
      moje też potrafią coraz lepiej czytać, piszą, liczą, a zostają w przedszkolu;
      • mariela1987 Re: Co się robi za 6-latki 27.03.11, 21:11
        jako osoba, ktora w wielu przedzkolach byla i wiele widziala powiem tak dzieci nie ubieraja sie sae tylko jak w towarzystwie jest babcia/ mama / tata itd. Normalnie jak sa w przedszkolu to nikt ich nie ubiera wiec z obserwacji widze,ze to rodzina robi z dzieci pewnego rodzaju kaleki bo w przedszolu takiego czegos nie widzialam by nauczycielka ubierala 6 latka. Mogla pomagać zapiąć guzik czy coś ale ubierać- nigdy !
      • mama-ola Re: Co się robi za 6-latki 28.03.11, 08:31
        > moje też potrafią coraz lepiej czytać, piszą, liczą, a zostają w przedszkolu;

        Czyli Twoje panny osiągnęły poziom, jakiego się będzie od nich wymagać w szkole za... dwa lata. Dwa lata w życiu takich dzieci to cała epoka. Można się wiele nauczyć. Z pewnością wiosną za dwa lara będą już czytać biegle, ale w szkole skończą poznawanie liter.

        Mój syn nie czyta tekstów, tylko potrafi przeczytać pojedyncze wyrazy (litery zna wszystkie i orientuje się, że bywają podwójne jak rz), i już nie wyobrażam sobie, by czekał 1,5 roku z poznawaniem liter. Garnie się do nauki i za 1,5 roku to juz będzie czytał swobodnie, jak sądzę. Po co ma się w szkole nudzić. Niech mu nawet będzie trochę trudno, wysiłek intelektualny bardzo mu się przyda, bo narzeka, że w przedszkolu "uczą go ciągle tego samego, a on już to dawno wie" (jego słowa).
        A Twoje dziewczynki się nie nudzą?...
        • mamaigiiemilki Re: Co się robi za 6-latki 28.03.11, 19:27
          no włąśnie nie nudzą się...w przedszkolu im się bardzo podoba, kochają swoją grupęsmilei w sumie dlatego też zostają w przedszkolu - bo od nas nikt nie daje 6latka do pierwszej klasy(idzie tylko jedna dziewczynka ze stycznia ale ona do przedszkola przeszła jak miała 2,5roku);
          nie wiem czy podjęłam dobrą decyzję, bo wiem, że one w sumie to i teraz by sobie poradziły w pierwszej klasie...ale nie samą nauką żyje człowiek, kontakty społeczne są w tym wieku szczególnie ważne; a mam nadzieję, że będą mieć mądrą panią, która ew. podsunie im materiały dodatakowe...a jak nie, to pouczę ich w domu, trudno; w sumie to wg mnie dopiero w klasie IV okaże się, czy panny zdolne, czy wcześniej załapały pewne sprawy;
          i jeszcze jedna sprawa- dziewczynki są wcześniakami; i chociaż nigdy nie miały problemów z tym związanych, to nie wiadomo czy nie ujawnią się w szkole(np. dysleksja)
          no i w szkole nie ma świetlicy- tez to jest na "-"
          powiem ci, że ciągle myślę nad tą decyzją...
          • zofijkamyjka Re: Co się robi za 6-latki 29.03.11, 08:35
            > i jeszcze jedna sprawa- dziewczynki są wcześniakami; i chociaż nigdy nie miały
            > problemów z tym związanych, to nie wiadomo czy nie ujawnią się w szkole(np. dys
            > leksja)


            Ale tu to chyba jest tak, że im wcześniej sie ujawnią tym lepiej. Zawsze jest czas na pracę i ewentualnie jest rok w zapasie.
          • mama-ola Re: Co się robi za 6-latki 29.03.11, 18:38
            > no i w szkole nie ma świetlicy- tez to jest na "-"

            A jakby była świetlica, to w jakim stopniu byś ją wykorzystywała? Jest aż tak istotna? Potrzebujesz zostawiać dzieci w szkole do 17? U nas jest świetlica, ale gdyby jej nie było, to mój syn zaraz po lekcjach chodziłby do babci. A Twoje dzieci może ktoś odbierać zaraz po lekcjach?
            • joanna_poz Re: Co się robi za 6-latki 30.03.11, 09:32
              świetlica jest istotna dla wielu, żeby nie rzec - dla większości.
              u nas pojedyncze dzieci sa odbierane po lekcjach.
              bardzo dużo jest do 16, i wcale nie tak mało do 17.
              • mama-ola Re: Co się robi za 6-latki 30.03.11, 13:44
                Ale mnie interesowało to zagdanienie konkretnie u MamyIgiiEmilki, bo się od dawna forumowo znamy smile Pamiętam np., że się jej tata bardzo angażował w opiekę nad dziewczynkami.
                • mamaigiiemilki Re: Co się robi za 6-latki 02.04.11, 22:20
                  zgadza sięsmiletylko mój tata niestety podupadł na zdrowiu, teraz np. będzie 3tygodnie w szpitalu, więc jednak ta świetlica przydałaby się...
                  no cóż...panny będą w przedszkolu, zobaczymy czy dobrze zrobiłam...cały czas o tym myślę...ale one chcą tu zostać, a to też w sumie ważne, nie chcę stresowaćich niepotrzebnie;

                  a tak na marginesie- w innym wątku pisałaś, że pracujesz w wydwnictwie...i trochę mnie to zaciekawiło- szczerze mówiąc, nawet bardzosmile- czy mogę zapytać o nazwę?albo inaczej- czy pierwsza literka to G...?bo u nas w szkole korzystamy z podręczników wydawnictwa, które właśnie zamieszcza wiele fajnych rzeczy dla nauczycieli w on-line i jest to niedostępne dla uczniówsmile

                  pozdrawiamsmile
                  • mama-ola Re: Co się robi za 6-latki 03.04.11, 10:46
                    Tak, na G smile U Was w szkole? - pracujesz w szkole jako nauczyciel?
                    • mamaigiiemilki Re: Co się robi za 6-latki 03.04.11, 11:18
                      tak, uczę w szkole;
                      trochę osobisty wątek się zrobił, mam nadzieję, że nas nie wytną, więc już więcej nie będę poruszała tych spraw tutaj, ew. na mailasmile
    • przeciwcialo Re: Co się robi za 6-latki 28.03.11, 16:42
      Dzis widziałam jak kobieta mająca rodzic za 2-3 tyg ubierała na kolanach buty szescioletniej córce. Paranoja.
      • mamusia1999 Re: Co się robi za 6-latki 29.03.11, 16:27
        a ja wczoraj widzialam taka scenke: uposledzony chlopiec na wozku inwalidzkim mozolnie wjezdzal do windy, rodzice stali obok zajeci rozmowa. nawet cos tam zaczal psioczyc, bo gdzies cos zahaczalo na progu etc. matka tylko rzucila: to musisz wycofac i troche wiecej impetu nabrac.
        udalo sie. nic dodac nic ujac.
        • bi_scotti Re: Co się robi za 6-latki 30.03.11, 01:21
          mamusia1999 napisała:

          > a ja wczoraj widzialam taka scenke: uposledzony chlopiec na wozku inwalidzkim m
          > ozolnie wjezdzal do windy, rodzice stali obok zajeci rozmowa. nawet cos tam zac
          > zal psioczyc, bo gdzies cos zahaczalo na progu etc. matka tylko rzucila: to mus
          > isz wycofac i troche wiecej impetu nabrac.
          > udalo sie. nic dodac nic ujac.

          No to tak mniej wiecej jak mysmy postepowali smile Moj syn nie jezdzil na wozku ale kilka dobrych lat chodzil o kulach, mial okropne buty ortopedyczne i zajmowalo Mu sporo czasu wejscie po pochylni, w waskie drzwi (np. winda) itp. NIGDY Mu nie pomagalismy, czekalismy az sam sobie poradzi, czasem ktores z rodzenstwa mruknelo cos zeby sie pospieszyl i Mlody sie wtedy faktycznie mobilizowal. No i ubieral sie sam odkad skonczyl mniej-wiecej 3 lata.
          Bo CZAS i CIERPPLIWOSC to podstawa - dzieciom trzeba dac czas zeby te guziki pozapinaly, sznurowki powiazaly, trudne zamki zaciagnely i trzeba miec cierpliwosc tudziez duzo samozaparcia zeby sie NIE WTRACIC, zeby nie robic za nie. Pokazac (czasem i 100 razy), zachecac, czekac az zrobi samo. Nawet jak ten sweter wlozy tyl na przod czy sznurowki trzeba bedzie wiazac co 3 kroki albo guziki beda zapiete nie na te dziurki to jest naprawde mniej wazne niz to, ze "dziecko samo". Dzieci trzeba wspierac w samodzielnosci, w ich wlasnym dazeniu do independence, do tego zeby nie czekaly az ktos je obsluzy a wrecz przeciwnie, same garnely sie do pomocy ("babciu, ja ci nawloke nitke" albo "dziadziu ja ci zawiaze buty"). To daje dzieciom poczucie, ze POTRAFIA i wtedy mozna sie skupic na emocjach wink
    • krolowanocy Re: Co się robi za 6-latki 29.03.11, 11:37
      6-latek sam się nie ubiera???

      moja córka ma 3 lata i się ubiera i rozbiera sama, ewentualnie mogę pomóc z suwakiem czy guzikiem, ale na ogół ze wszystkim sobie daje radę sama, chciałabym ją ubierać, to by dziki protest urządziła, że co ja tu, przecież ona chce sama.
      i umie, fakt, że w przedszkolu to ubieranie się trwa trochę dłużej niż w domu, ale to nie wynika z fizycznych umiejętności, tylko że w domu się skupia tylko na ubieraniu, a w przedszkolu a to mi pokazuje swój obrazek na ścianie w szatni, a to zagaduje do kolegi

      syn ma 6,5 i chyba bym padła ze śmiechu, jakby chciał, żeby go ubrać (a i on by się zdziwił strasznie, jakbym z czymś takim wyskoczyła big_grin)
      jest samoobsługowy mniej więcej od tego samego wieku co córka

      sznurówek wiązać nie umie, ale to głównie dlatego, że kupuję buty niesznurowane - jakoś tak nam się trafia, że jak znajdziemy sensowne buty, to są na rzepy.
    • asia_i_p Re: Co się robi za 6-latki 31.03.11, 19:36
      Nie ubieram przy odbieraniu. Całkiem często rozbieram rano - wolę to niż spóźnić się do pracy, a z kolei wygrzebać się z domu tak wcześnie, żeby był czas poczekać, aż się dziecko rozbierze, no to bez przesady. wink
    • minka-m Re: Co się robi za 6-latki 04.04.11, 23:20
      Syn lat 6,5 jest prawie samoobsługujacy się z wyjątkiem sznurowania butów - za często wychodzą same supły i trzeba się ratować nożyczkami. Córka lat niedługo 8 niestety korzystała z mojej pomocy przy ubieraniu rajstop. Cienkie sama założy ale z tymi grubszymi miała w zimę problem -za grube nogi i za mało rozciągliwe rajstopy wink Zima minęła i problem też. W przedszkolu różnie. Zależy czy dany opiekun ma czas, czy się śpieszy.
    • stypkaa Re: Co się robi za 6-latki 08.04.11, 09:29
      Z racji tego, że od paru m-cy do przedszkola chodzi też i młodszy synek (4l.) to starszy (6l.) jest zdany na siebie. Ubiera się sam i rozbiera też. Co ciekawe w tym samym czasie jak ja pomagam młodszemu to starszy już dawno się rozbierze/ubierze i czeka na nas.
      Zresztą nawet jak było tak, że młodszy chorował i siedział w domu a tylko starszy chodził do przedszkola to też sam się ubierał. Jedyny wyjątek jest wtedy gdy w szatni są koledzy, nawzajem się nakręcają i zamiast ubierać robią cuda. Wtedy jeśli mi się spieszy, ale tez po to, żeby ukrócić te "cudowania" ponaglam starszego trochę mu pomagając.
      W domu ubiera się zupełnie sam. Sam też bierze prysznic, szykuje sobie piżamę, majtki. Pomagam mu tylko przy myciu głowy. Poprawiam też po nim mycie zębów.
Pełna wersja