aguu2
22.03.11, 20:04
Dziewczyny, mamy dylemat wielki - wracamy w tym roku do kraju, po 6 latach emigracji. Dziecko - obecnie 6-ściolatek (od 2 roku życia w skandynawskim przedszkolu) może od września iść do polskiej zerówki w przedszkolu, albo (jak nam zasugerowała właśnie dyrektor przedszkola polskiego) od razu do pierwszej klasy. Syn dwujęzyczny , z tych spokojnych , trochę niesmialy ale w dotychczasowym przedszkolu dający sobie dobrze radę. My bylismy dotychczas za zerówką (dyrektorka zburzyła jednak nasz spokój):
Argumenty za "zerówką ":
- spokojne przystosowanie się do polskich warunków i polskich dzieci
- logistyka : zerówkę mamy blisko, szkołę daleko (dzieci przedszkolnych mam więcej wiec łatwiej będzie na początku to wszytko ogarnąć)
-dotychczasowe przedszkolanki (Skandynawia) bardziej popierają wybór "zerówki" (tutaj do szkoły idą 7latki i uważa się ze jest to najlepsze dla dziecka) chociaż ze wzgl. na moją logistykę akceptują też ewentualny wybór 1 klasy (oznacza to , ze wg nich dziecko jest gotowe)
Argumenty za 1 klasą:
- kumulacja 6 i 7latków za rok (główny argument dyrektorki) i "wyż" ciągnący się przez całe życie: gimnazjum, liceum, studia i praca
- unikniecie niepotrzebnego stresu kolejnej zmiany miejsca za rok (w szkole nie ma zerówki wiec syn musiałby iść do zerówki przedszkolnej a po roku znowu zmiana - bo pierwsza klasa w innym rejonie niż przedszkole).
Dobre kobiety co radzicie ?